Jestem młoda mam zaledwie 18 lat a już od około półtora roku trwam w chorym związku. Nie powiem przez pierwsze pół roku było w miarę dobrze . A na samym początku nawet idealnie. i przez to sie zakochałam traktował mnie jak księzniczkę biegał latał nigdy nic nie powiedział złego zero powaznych kłotni. Jedyne co ciągłe kłamstwa. Co jakiś czas coś wychodziło jakies jego wypady . Cpanie któremu jestem strasznie przeciwna . Ale to i tak było spokojnie . Po około pół roku jak juz bylismy pierwszy raz mną szarpnął . Co prawda pomyslałam to jednorazowe to przez alkohol . Po jakims czasie na imprezie to sie powtórzyło tekst "zaraz Ci wulgarzym" pozniej tłumaczenie ze by nigdy tego nie zrobił. To wszystko zaczeło się nasilać ciągłe szrpanie gdy coś nie tak ciąganie za włosy . Wyzwiska typu jestes wulgaryzm wulgaryzm wulgaryzm sie nienormalna jestes ty jestes jakas psychiczna wulgarzym wulgaryzm . Co najlpesze za kazdym razem po takich incydentach pyta czy jestem z siebie zadowolona. Pewnego razu podarł mi kurtkę przy szrpaniu i stwiertdził potem ze tego chciałam i czy jestem teraz dumna. He z czego? pewnego razu tez na imprezie wypił i juz wiedziałam ze bedzie mna szarpał wiec uciekłam mu i co przyszedł i było tak jak sie tego spodziewałam na nieszczescie zobaczyła to dziewczyna jak mna szarpie i przybiegła mi pomóc chcac ja udezyc dostałysmy oby dwie w twarz . Poza tym na rekach powychodziły mi siniaki . ale to takze była moja wina bo uciekałam . Ile razy juz odeszłam on zas kazdym razem po jakims czasie wraca przeprasza zgadzam sie bo tak przyzeka ze sie zmieni. Hm ale co z tego powrót do rzeczywistosci szarpanie wyzwiska kłamstwa. Najgorzej własnie wykanczaja mnie teksty zadowolona masz co chciałaś to juz mnie tak meczy . Czasem nie daje naprawde rady . Moze nigdy naprawde nie dostałam ale te szarpanie czy wykrecanie rak tez strasznie niszczy mi psychike . Tak bym chciała znów poczuć sie kochana szczesliwa . Chciała bym usłyszec komplemen . Nawet gdy zabieram sie za robienie jakiegos obiadu u siebie on mowi ze i tak nie potrafie ze zle ze nie tak . Co ja takiego zrobiłam . Czemu nie potrafie sprawic zeby mnie pokochał i zaczał szanowac i mowic prawde
Na naszym forum obowiazuje zakaz umieszczania wulgaryzmow w postach.
moderatorka apoteoza
Podobne tematy
Trwasz w chorym związku, w związku, w którym jest coraz gorzej.
Po co?
Dlaczego?
Tylko, proszę, nie używaj zwrotu: "bo go kocham".
Kochasz go, bo Cię okłamuje?
Kochasz go, bo Cię szarpie?
Kochasz go, bo Cię bije?
Kochasz go, bo Cię poniża?
Kochasz go, bo obrzuca Cię wyzwiskami?
Pominęłam jeszcze jakieś inne jego zalety?
Zastanów się, czemu nie szanujesz siebie.
Czemu pozwalasz na takie traktowanie?
Dlaczego wierzysz jego kłamstwom, że zmieni swe postępowanie wobec Ciebie?
Wejdź na stronę Niebieskiej Linii, poczytaj o przemocy fizycznej i psychicznej. Jesteś ofiarą i jednej, i drugiej.
Dziewczyno, odejdz od niego póki jeszcze czas..
A dlaczego chcesz zmusić psychopatę, żeby Cię szanował i pokochał? oO nie rozumiem... Sama do siebie nie masz szacunku, pozwalając na takie zachowanie, a wymagasz by inni Cię szanowali? Lubisz być wyzywana i poniewierana? Zeszmacana?
Nawet gdy mysle ze mogła bym odejsc jest ta mysl ze z nim straciłam dziewictwo jest to dla mnie bardzo wazne ... Trzyma mnie to poprostu . Poza tym wydaje mi sie ze przez ten czas z mocnej osoby zrobiłam sie całkiem słaba psychicznie. I potrzebuje jakiejs ostoi. Co prawda jak spedzamy "razem " czas to nawet nie wyjdziemy razem nie powygłupiamy sie bo mu sie nigdy nie chce. A chciała bym jakiegos oderwania . Chciała bym spotkac kogos kto mnie z tego wszystkiego wyrwie pomoze sie ogarnąć.;/
Poszukaj w internecie kampanii społecznej "Bo zupa była za słona".
Zobacz wszystkie plakaty.
To również o Tobie.
Nikt nie "ogarnie" Ciebie wbrew Tobie lub zamiast Ciebie.
Masz dwie drogi do wyboru:
1. pozostajesz w tym związku i będziesz dalej ofiarą przemocy
2. zaczniesz szanować siebie i odejdziesz (zobaczysz, że możesz stać na własnych nogach, bez podpierania się o kogokolwiek).
Witaj anikaa ![]()
Poznałaś chłopaka jak miałaś 16,5 lat.
Z księcia wyszła ropucha, czyli odwrotnie niż w bajce.
Na kolejną jego zmianę, powrotu do zachowań początkowych raczej nie licz.
To ćpun i psychol!!!
Jakie to ma znaczenie dla Twojego życia, że to z nim straciłaś dziewictwo?
Bo dla niego żadne!
Czemu uważasz, że ten fakt zobowiązuje Cię do trwania przy takim plugawcu, padalcu?
To nie jest bilet w jedną stronę...to Twoja wymówka.
Nie kładź dobrowolnie głowy pod topór kata. Nie rób z siebie ofiary.
Twoje dorosłe życie (pełnoletność) dopiero się zaczęło, a Ty już wykazujesz niemoc, kapitulujesz. Twój związek nazywasz "chorym" i słusznie, bo dla mnie, to oboje jesteście chorzy.
Chcesz się wyzwolić z tego toksycznego związku? Ja nie widzę żadnych ku temu przeszkód.
Zatem nie czekaj na kolejnego księcia, który Cię wyrwie z tego jarzma, tylko się dziewczyno ogarnij...a, jeśli nie dajesz rady sama, to zgłoś się do psychologa.
Myślę, że chłopak zrobił Ci niezłe pranie mózgu!
Napisz coś więcej o sobie:
- uczysz się, czy pracujesz?
- mieszkasz z rodziną, czy z chłopakiem?
- co na to Twoja rodzina, przecież muszą widzieć te siniaki?
Wiesz ile jest kobiet, które tracąc dziewictwo myślały, że to ten jedyny, na całe życie ? Dużo !!!
I co ? Spotkały innego i są szczęśliwe. Pierwszy raz zostaje w pamięci ale to nie znaczy, że jest to jakiś powód by pomimo wszystko być z kimś na siłę... No bo to będzie na siłę... Źle patrzysz na tę sytuację przez niego. Musisz sobie zrobić porządek w główce. Jedno już wiesz : jesteś zmęczona tym jak jest, nieszczęśliwa... Masz 18 lat i powinnaś biegać na randki z uśmiechem na buzi, a kiedy się uśmiechnęłaś, kiedy byłaś tak naprawdę szczęśliwa ? Ten związek od początku jest felerny : on Cię okłamuje, nigdy nie było tak jak być powinno. Proszę nie żyj chwilami, że np. we wtorek tydzień temu było fajnie, lub miesiąc temu jak w końcu gdzieś byliście to było fajnie ... dziewczyny często tak sobie tłumaczą i brną dalej w znajomość przez co albo grzebią się coraz gorzej albo dostają w końcu takiego kopa, że odzyskują rozsądek.
Nie chcesz zrywać ? To przynajmniej daj sobie czas, napisz mu że chcesz wszystko przemyśleć, że nie jesteś szczęśliwa i że odezwiesz się jak sobie wszystko poukładasz. Nie śpiesz się, niech to trwa, nie spotykaj się z nim, może z dystansu dostrzeżesz to co już widzisz, tylko dużo jaśniej !
Masz prawo do szczęścia wiesz o tym ? MASZ ![]()
Zgadzam się z poprzedniczkami. Wiej póki możesz. Jesteś bardzo młoda, przed Tobą jeszcze wszelkie młodzieńcze szaleństwa, nie przekreślaj tego na rzecz spędzania dni przed telewizją z taką "ropuchą" (bardzo mi się podoba metafora Żyworódki
).
To, że był on Twoim pierwszym kochankiem nie oznacza, że jest Ci przeznaczony - takie rzeczy w średniowieczu...
Nie daj się zwieść tym dziwnym obietnicom składanym na kolanach - ten człowiek jest zepsuty od środka, jak jabłko strawione przez robaka. Nic już z tym nie zrobisz.
Swoją drogą, według mnie mężczyźni, którzy w ten sposób traktują kobiety (dając ujście swojej agresji) powinni zostać wykastrowani - jak zbyt agresywne psy, którym nadmiar testosteronu burzy kisiel w głowie, zwany szumnie mózgiem.
Nie rozumiem, jesteś taka młoda i nie chcesz zacząć od nowa z kimś kto nie poniża, wyobraź sobie, że istnieje też inna kategoria mężczyzn. Mówi to ktoś kto jest sporo od ciebie starszy i ma podobne doświadczenia, ja odeszłam, gwarantuję, że ten koleś z którym jesteś nie zmieni się, odejdź od niego, innej opcji nie ma.
Nawet sie dluzej nie zastanawiaj,odejdz od niego najdalej jak to tylko jest mozliwe.
nikt nie ma prawa Cię uderzyć dziewczyno ! skończ z nim kontakt jak najszybciej, bo nic dobrego z tego nie wyjdzie ... !
Przyłączam się do opinii koleżanek. Twój facet to jakiś psychopata, a to że jeszcze usiłuje wymuszac na Tobie poczucie winy jest jeszcze bardziej chore. Odejdź od niego, bo nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak to może się dla Ciebie skończyć.
Odejdż od niego.Takie sytuacje z tego co piszesz często się powtarzają.Daj sobie z nim spokój póki nie jest za póżno.
ja też trwam w chorym związku
zacznę od tego ,że mam męża od 3 lat, zaczął pić najpierw piwo potem wódka, nie był w pracy tydzień, potem sam poszedł po dokument rozwiązania umowy, został bezrobotny, ja juz miałą dosc tej sytuacji więc wyprowadziłam sie z domu na 2 tygodnie, mieszkałam u koleżanki ,troche u rodziny ,maż przez pierwsze klika dni mojej nieobecności wogole nie dawała znaku zycia, po paru dniach pojawil sie ze zwiędnięta roza i myślał ze mu wybacze, przyniosl mi ta roze do pracy, nieogolony skacowany, wstyd mi byl ojak cholera, wzilam ta roze bez slowa i wrocilam do pracy, i jeszce uslyszlam na odchodne myslisz e jak nie wrocisz do domu to ja nie bede pil, trzasnelam drzwami w pracy, jego rodzinie opowiedzialam co wyprawia ze trzeba go dac do szpitala na odwyk,najpiewr uslyszalam przysiegalaś itd, ale w koncu pomogli, zawieźli gdzie trzeba,
trzezwy rozmawial ze mna obiecal nigdy nie tknac alkoholu, wrocilam,
ale wciaz patrze mu na rece, widze, że nie bardzo kwapi sie do szukania pracy, ostatnio wymyslil malowanie pokoju, który juz maluje 2tydzien
mam juz tego dosc
serdecznie
nie mam kasy na pozew
ale musze to zrobic
sepracje chociaz
moze to nim potrzasnie
do tego zauważył u siebie przepuklinę, logiczne ze trzeba zabieg zrobić ale nie on sie boi lekarzy chyba nie muszę mówić do czego prowadzi nie leczona przepuchlina
zebów tez nie chce leczyć
ciągle go bola
ja juz naprawdę mam dość
od lipca dostane podwyżkę
jestem po studiach , zajmuje kierownicze stanowisko, ludzie mnie szanują a ja mam tak i dramat w domu
rok temu poroniłam dziecko, zostałam z tym sama bez oparcia w mężu, pomogła mi moja rodzina, szybko wróciłam do pracy
tłumaczyłam to sobie ze się załamał
ale widzę e to nie to
jemu chyba jest wygodnie ze nie pracuje i ma wolne
wiem odpowiedz jest jedna zostaw go
Czytałam mnóstwo artykułów o tym dlaczego tkwimy w chorych związkach. Dowiedziałam się z nich, że boimy się że zostaniemy już same, że trafimy na kogoś gorszego, że boimy się zmian, że lepiej być z wrogiem ale swoim bo się już go zna i wie czego się można spodziewać. Podsumowując można zauważyć, że każda z kobiet będąca w chorym związku, patrzy na świat pesymistycznie. Nie widzi już nic dobrego, nie myśli o tym, że coś lepszego może ją spotkać, że samo wyrwanie się z toksycznej sytuacji jest już dobre. Trzeba jakoś tak poprzestawiać swoje myślenie by zacząć od myśli : jest źle, jest fatalnie, jestem nieszczęśliwa... jeśli odejdę co będzie ? gorzej ? nie ! lepiej ! Tkwimy w związkach gdzie nasze podstawowe potrzeby nie są zaspokajane, a przecież mamy potrzeby też wyższe o których nawet nie potrafimy przez to już marzyć. Brakuje nam poczucia bezpieczeństwa, każdy dzień jest niepewny, mamy huśtawkę emocjonalną, brak stabilizacji i poczucie, że musimy liczyć na siebie a nie na niego. Nie szanują nas, nie są czuli i nie opiekują się nami, a to wszystko to podstawowe potrzeby. Wyższe potrzeby to : prezenty bez okazji, romantyczna kolacja, romantyczny wyjazd tylko we dwoje zorganizowany przez niego ... Która z kobiet tkwiących w toksycznych związkach ma chęci, siły i odwagę marzyć o tym, a przecież to nic wielkiego.
Drogie Panie życie zawsze daje nam wybór. Korzystajmy z tego mądrze. Każdy ma prawo dokonać złego wyboru, ale uczmy się na błędach. Codziennie mamy wybór czy z nim być i codziennie go dokonujemy ... nie szukajmy szczęścia na siłę tam gdzie jest ból.
Udało mi się odejść . Chodź jest mi narazie trudno mam nadzieję że to definitywny koniec ze bede miała tyle siły żeby nie wrócić (jak by była taka sytuacja). W ostatnim czasie całkowicie dotknełam dna. Mój stan psychiczny hm był nie do opisania. Często miewałam depresje ale to pobiło wszystko. Ciągle krzyczał wyzywał ale to była oczywiście moja wina to ja to zaczełam . Czy znajdę kiedyś szczęście ? Nawet jeśli nie, To po tym poczułam ulgę pewien sposób radości. i gdy jest mi trochę ciężko myślę o tym jak wyglądał ten związek przypominam sobie sytuacje jak byłam traktowana. I wszystko co było tu pisane to całkowita prawda. w sumie dużo mi to pomogło.
A on hm nie ma nawet potrzeby odezwania się pewnie teraz pije ćpa z kumplami jak się wyszaleje będzie chciał wrócić. i tak zawsze i w kółko.
Gratuluję! ![]()
Odejdz kobieto. On cpal, on cie nie szanowal, bil. To nie jest milosc! To jest wykorzystywanie. Jestes mloda babka. Zycie przed Toba. Jak najdalej od tego faceta!!!!!!