nie wiem od czego zacząć, ale chyba standard... właśnie przed chwilą rozstałam się z partnerem.. przez jego kłamstwa a może i moją obsesje, bo mu nie ufam.
Banalne.. standardowe... chował telefon.. kasował smsy połączenia które wyszły w bilingu... twierdził że to nic takiego. tylko koleżanka z pracy..
ciężko mi
Podobne tematy
napisz coś więcej... za mało szczegółów, żeby obiektywnie ocenić i zanalizowac sytuację...
wlasciwie nie wiem co mam napisać, byliśmy ze sobą jakieś 5 lat. mieszkamy razem a raczej już nie bo ja w przypływie silnych emocji wywaliłam go z domu. zabrał rzeczy i pojechał.
kiedyś mnie zranił, bardzo
okłamał mnie stała za tym tez inna..
po jakimś czasie wróciliśmy do siebie, jednak ja mu nie ufałam.. nie wiem może nie potrafiła, może on tez mi w tym nie pomagał
wczoraj chciałam sprawdzić godz na jego telefonie nie zdążyłam wziąć tel dobrze do ręki a rzucił się na mnie i mi wyrwał... od razu zapaliła mi się czerwona lampka
sprawdziłam dzisiaj bilingi- tak wiem nie powinnam tak robić, jednak to było silniejsze ode mnie
wyszły połączenia i smsy z koleżanką z pracy, które były od razu kasowane,
tel ściszony noszony przy tyłku cały czas
być może mnie nie zdradził, tak myśle ona nie mieszka w naszej miejscowosci, być może to nic nie znaczyło, ale d cholery okłamał mnie po raz kolejny..
4 2012-04-29 14:12:36 Ostatnio edytowany przez K.82 (2012-04-29 14:15:31)
Aga,
wiem, że ciężko trzeźwo myśleć na tą chwilę... ale musisz spokojnie do tego podejść... pewnie powiesz, że mi to łatwo mówić i pisać skoro mnie coś takiego nie spotkało... otóż spotkało... z czymże ja byłem już w małżeństwie ;( podobnie jak Ty ja także kazałem się swojej żonie wyprowadzić z domu, jak się dowiedziałem się, że w najlepsze kontynuuje znajomość z kolegą z pracy... doskonale Cię rozumiem, to co w nas siedzi to są olbrzymie emocje, ale na pewno nie zasłużyłaś sobie na taką nieszczerość ze strony partnera ... wiele rzeczy zrobiłem źle, ale nie będę się o nich rozpisywał, chcesz to zajrzyj na mój wątek, niemniej jednak... Twój chłopak ma sobie coś do zarzucenia, jeśli ma się czyste sumienie to nie chowa się telefonu, nie wycisza bez powodu... może zdrady fizycznej w postaci sexu nie było, ale wydaje mi się (chociaż mogę się mylić), że do zdrady emocjonalnej mogło dojść...
Nie wyrzucaj sobie, że przejrzałaś bilingi... to jest chyba normalne zachowanie... ja też przejrzałem prywatnego pendrivea swojej jeszcze wtedy żony i cieszę się, że to zrobiłem, bo inaczej nie odkryłbym jawnych dowodów zdrady!!!
Napisałaś, że kiedyś taka sytuacja miała już miejsce, że Twoj partner już raz Cie okłamał... skoro nie wyciągnął wniosków i dalej brnie w romanse tudzież szuka kontaktu z dziewczynami za Twoimi plecami to nie jest już zbłąkaną owieczką, tylko BARANEM!!
Zastanów się dobrze, czy chcesz być żoną takiego człowieka...?!, czy po ślubie się zmieni i nagle nikt inny nie przyjdzie mu więcej do głowy...?! Czy jak byście mieli dzieci i masę obowiązków związanych z nimi to czy nie szukałby odskoczni...?!
Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości... to przestań sobie nim głowę zawracać... nie jest wart Ciebie!!
Nie lubię się powtarzać, ale zrobię to w drodze wyjątku (wczoraj użyłem tego sformułowania w innym wątku) O prawdziwą miłość walczyć nie trzeba, o fałszywą nie warto...
Może marne to pocieszenie, ale nie jesteś sama.... ja też przeżyłam szok kiedy wzięłam biling do ręki, nie wierzyłam własnym oczom ...w ciągu miesiąca wysłał "jej" ponad 330 sms-ów ( treści ów sms-ów nie widziałam bo wszystkie wykasował) Tłumaczył się tym że pomagał koleżance która miała problemy z dorastającymi synami. No i oczywiście usłyszałam że mnie nie zdradził, tylko sie pogubił (ale zgubić można łopatkę w piaskownicy, a nie sens życia) Przepraszam że piszę o sobie, ale uwierz, doskonale wiem co czujesz ![]()
dziękuje że piszesz
w tym co napisałeś jest dużo prawdy,
wiem że teraz kierują mną silne emocje.. z jednej strony jest mi szkoda tego czasu, poświęceni, tego czego razem wspólnie osiągnęliśmy.. kocham go dalej to fakt..i na tą chwile chciałabym żeby wrócił
z drugiej jednak strony wiem że może tak i lepiej, okłamał mnie ponownie, zastanawiam się czy chociaż przez sekundę pisząc z tą panną czy rozmawiając... pomyślał o mnie. Teraz wiem czemu wczoraj tak usilnie chciał pozbyć się mnie domu.. żeby zadzwonić... żenujące to wszystko.
Nie pozostaje mi nic innego jak przetrwać to wszystko "jak przez żałobę"
muszę się wziąć w garść,
megi wiem ze nie jestem sama , ale nie wiem czy sie cieszyc czy plakac, a jak u ciebie sie to potoczyło do konca?
Piszesz, że szkoda Ci czasu... wyciągnij z tego czasu wnioski i idź do przodu mądrzejsza i bogatsza o doświadczenie...
Im szybciej zrozumiesz, że Twój partner nie jest z Tobą uczciwy tym lepiej dla Ciebie... szybciej wystartujesz!!
Wiem, że teraz boisz się samotności... strach przed nią jest czasami paraliżujący... ale można się podzwignąć, sam jestem tego przykładem!!... po tak długim zwązku to normalne... jesteś cały czas młoda i piękna... i znajdziesz jeszcze swoje szczeście przy pradziwym mężczyźnie, który będzie chciał spędzić z Tobą ręsztę swojego życia...
Jak pisze tu znaczna większość netkobiet i netfacetow - daj czasowi czas!!
Pisz na forum, to pomaga, mi pomagało swego czasu... teraz spłacam dług wdzięczności ;P
nie pozostaje mi nic innego jak zacisnąć zęby i iść do przodu. Przede mną jeszcze pozostaje kwestia związana z mieszkaniem, mamy mieszkanie spółdzielcze muszę z niego zrezygnować oddać mu część pieniędzy.. nasze mieszkanie które wspólnie urządzaliśmy , taka błahostka ale tez przykro.
Zostałam sama z naszym psem w pustych ścianach..
Muszę uwierzyć w to że kiedyś przyjdzie dzień i będzie o wiele lepiej.
Obecnie nie ma go przy mnie, pracuje w Holandii, pod koniec maja ma zjechać na stałe. Mam teraz czas aby przemyślec sobie wszystko i coś postanowić.... najgorsze że wciąż go kocham, bylismy razem 18 lat, mamy córke 15 letnia....trudno tak wszystko przekreślić.... ale boję sie też bycia razem..... nie wiem czy będę potrafiła zaufać, znów uwierzyć, nie wiem czy tego właśnie chcę.
Łączę się z Twoim cierpieniem. Tak, uwierz, że przyjdzie taki dzień, i to szybciej niż się tego spodziewasz.
Dedykuję Ci piękny utwór Kayah "Mówili o mnie":
http://www.youtube.com/watch?v=VmZmg6p1L04
Otrzyj łzy, przypomnij sobie, za co siebie cenisz, i za co ludzie Cię cenią. Będzie dobrze.
Ja też mam to szczęście w nieszczęściu że on ma wrócić do swojego rodzinnego miasta i raczej nie będę go widywać, no chyba ze tutaj sobie coś wynajmie, mam nadzieje że nie, jakoś lepiej będzie mi ze świadomością że jest daleko daleko. czy pierwszy raz Cię w taki sposób okłamał?
u mnie niestety nie był to pierwszy raz, i niestety nie zaufałam mu całkowicie, właściwie to nie wiem na ile wg mu zaufałam. jak tylko był jakiś mały sygnał że coś może być... odrazy panikowałam sprawdzałam bilingi itp chore to jest i bylo
Nie, pierwszy raz mnie oszukał, 13 lat temu zdradził mnie, przyznał sie, wybaczyłam mu...... i sama się sobie dziwiłam, że potrafiłam znów zaufać ( chociaż wiadomo, nie od razu) Nie sprawdzałam go nie kontrolowałam, ufałam. Między nami bywało różnie, ale czułam że mnie kocha, mogłam na niego liczyć....
Teraz twierdzi że mnie nie zdradził, tylko zaniedbał....niech sobie to nazywa jak chce, nawet jeśli nie przespał sie z tamta kobietą, to poświęcił jej swoją uwagę, czas, zaangażował się w nieswoje problemy. Ja i córka byłyśmy gdzieś z boku, nie dostrzegał nas...... Jemu wydaje sie że nic takiego się nie stało, że wszystko wyolbrzymiam, a ja nie chcę być na drugim miejscu, chcę być dla niego najważniejsza. Teraz pisze do mnie sms-y, dzwoni, chce wszystko naprawiać, mówi że oddaje sie do mojej dyspozycji.... muszę poczekac do jego powrotu i wtedy podejmę decyzję.
Dziewczyny
Wspolczuje ,rowniez jestem w podobnej sytuacji co Ty Megi,z tym ze ja mam male dzieci,zniszczona psychike itd
Jak to mowia anglicy .zdradziil raz bedzie zdradzal caly czas
Wydaje mi sie ze ktos kto posmakowal raz ,drugi raz tez sie nie oprze ciezkie czasy nastaly ,kobieta kobiecie wilkiem
Musicie byc silne zycie tak krotko trwa ,sama zbieram sie dwa lata ,pamlutku malymi kroczkami zbliza sie reaktywacja ..........i sily rosnie by wyrwac sie z czegos co jest obluda i klamstwem
Kurcze, zawsze diabelnie trudny temat, można pocieszać,pisać o własnych doświadczeniach,ale i tak decyzję trzeba podjąć po głębokich przemyśleniach a nie pod wpływem tego co mówią znajomi,lub piszą...
Wszystko zależy od sytuacji, bo bywają przecież i tacy którym runął świat bo on/ona zdradzili, ale wybaczają(nigdy nie zapominają) i żyją szczęśliwie.
Łatwiej podjąć jakąkolwiek decyzję kiedy nie ma dzieci, jakoś tak już jest, ze wiele decyzji podejmowanych jest "no bo dzieci"
Moja mama zawsze mi mówiła" czego nie dostanie od ciebie,poszuka gdzie indziej, to samiec".
Wtedy się śmiałam i żyłam spokojnie, byłam leniwa,nie chciało mi się dbać o siebie, nie cieszył mnie sex,był bo był, równie dobrze mógłby mi dać gazetę he he.
I znalazł...........
Jesteśmy razem już 18 lat! Jesteśmy bardzo, bardzo szczęśliwi, on tego co zrobił żałuje do dziś a ja dostałam nauczkę.
Mam na myśli to, że z każdej takiej porażki,musimy się nauczyć wyciągać wnioski,znaleźć przyczynę, dlaczego tak się stało, dlaczego to zrobił, czy jest w tym moja wina. Nie chodzi o to, by obwiniać siebie, ale czy można było temu zapobiec.
kilka miesięcy temu, rozstali się nasi przyjaciele, dla nas było to bardzo trudne, bo nie chcieliśmy zawieść ani tego ani tego. Wcześniej przez wiele miesięcy on dawał jej miliony szans, dawał do zrozumienia, ze jeszcze troche, jeszcze chwila i nie wytrzyma. Ona bagatelizowała,nawet kiedy my ostrzegaliśmy ją. Wydawało jej się, ze przecież pierdoła nie może przekreślić 20 lat zycia razem. Ona widziała jedną pierdołę, my widzieliśmy ich dziesiątki.
I dziś płacze, nie może sie pozbierać, gotowa jest paść na kolana, ale nic z tego,on przez kilka miesiecy przygotowywał sie do samotności...i teraz jest szczęśliwy.
Powiem tak: facet jeżeli raz zdradzi to i drugi raz zdradzi. Bo uważa, że raz mu się upiekło to i drugi raz upiecze, a tak może mieć dwie kobiety zamiast jednej.
17 2012-04-29 22:43:47 Ostatnio edytowany przez mordismon (2012-04-29 22:44:30)
A kobieta, jak raz zdradzi, to i trzeci pewnie też ; ) Nie wiem, skąd masz to info, skąd to wiesz, ale ok.
Powiem tak: facet jeżeli raz zdradzi to i drugi raz zdradzi. Bo uważa, że raz mu się upiekło to i drugi raz upiecze, a tak może mieć dwie kobiety zamiast jednej.
Nie zgadzam się! Jeśli raz zdradzi i poczuje, co tym spieprzył, poczuje na własnej skórze, co zrobił - nigdy więcej tego nie popełni... Jest tylko jeden warunek: musi myśleć.
Piszę, bo poznałem to na własnej skórze.
Ze zdradą różnie bywa-bo ktoś się skusi ulegnie komplemętom potem żałuje tego błędu a innemu się spodoba i ciągnie to dalej.
Nie wiem jak w innych sieciach ale w mojej moge u operatora sprawdzić treść smsów ostatniego miesiąca a jest opcja wyszukania danego dnia.
Znam przypadki powieszenia się chłopaków. 1-bo wciąż siedziała u koleżanki a w domu nic nie robiła nawet obiadu. A 2 bo była w ciąży z innym.
Dziewczyny trzymacie się to się jakoś ułoży.
Bardzo trudne chwile, jedne z najtrudniejszych w życiu, świetnie Cię rozumiem: coś takiego przeżywałam niestety w swoim życiu już trzy razy. Zachowałaś się absolutnie normalnie. Teraz otrzyj łzy i idź dalej, kochana.
Czyli nie jestem sama.
Mój minus- mamy dziecko.
No i w sumie nie wiem o czym pisał z tamtą kobietą.
Aga, masz w sobie dużo siły jeśli go wyrzuciłaś z domu, na pewno znajdziesz jeszcze więcej siły aby to wszystko w sobie ogarnąć.
Ja sama nie wiem co powinnam robić i czy czasem nie przesadzam itp.
Co nie zmienia faktu, że dalej nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć.
tuitam mądrze napisała i jest w tym trochę racji, że wina nie leży po jednej stronie. Tylko czy jak się kogoś kocha to można kogoś ranić? okłamywać i zdradzać?
Wolałabym się rozstać i potem kogoś sobie poszukać, niż w trakcie trwania związku lecieć na dwa fronty i robić debila z tej drugiej osoby.
na początku mieliśmy wspólny cel -pozniej sie to zmieniło . Mając 31 lat rozwiodłam się ,przyczyna zdrada . Wpatrzona byłam w niego jak w obrazek miałam świadomośc ,ze wszystko robi najlepiej i jak czegoś nie potrafiłam , zamiast dac mi wskazówki ,szybko robił to za mnie .Gdy zostałam sama , zorientowałam sie ,ze nie umiem nic i nie wiem nic. Ale miałam syna ,nie mogłam pozwolić sobie na to ,zeby się rozlecieć .Nie miałam wyboru musiałam sobie poradzić.I nagle małymi krokami zaczęłam się dowiadywać ,kim naprawde jestem . Mogłam wrócić do rodziny ,ale postanowiłam ,ze zostanę tu dawałam radę.Z każdym dniem sama się przekonywałam ,ze nie jestem taka beznadziejna
.Ale zeby do tego doszło musiało wcześniej cos sie rozwalić .Jestem wdzieczna za to Jemu .Niczego nie załuję . We wszystkim widze jakąś lekcję .Wszystko co się stało miało jakiś sens.Trzymajcie się kochane i uwierzcie w siebie bedzie dobrze bo musi
.