Witam wszystkich, jestem już całkowicie załamana. Mój mąż nie lubie mojego syna, mam czterech synów, ale tylko najmłodszego nie lubi.
Ciągle o obstawia, nie tak to zrobił, nie zrobił ... I tak w kółko
Syn jest bardzo ambitny, ma, miał najlepsze oceny w klasie. Od pewnego czasu nauczyciele mówią mie, że nie nie uczy, nie uważa na lekcjach. Z samych 5 zszedł na 3 i2.
Jestem bezradna, rozmawiał z nim motywuję, ale on raz za każdym razym coraz bardziej zamknięty w sobie. Chodziliśmy na terapię, ja z synem i meżem. Pare tygodni było ok, ale znowu sie zaczęło. Syn już nawet nie chce słuchać moich pocieszeń, ma nas gdzieś.
Boję sie żeby nie zaczął pić czy palić .... Wtedy mąz już całkowicie by go ,,zabił" słowami.
Mój syn ma 15 lat.
Podobne tematy
Często najmłodsze dziecko jest delegowane do ujawnienia problemów tkwiących w rodzinie. Może tak jest i w Twej rodzinie.
Dlaczego mąż nie lubi najmłodszego syna?
Co mu zarzuca?
Od kiedy?
Jakie wnioski wyciągnęliście z terapii? Być może została zakończona pośpiesznie.
nawet nie wie co traci mąz.Łatwo zburzyć więz a potem trudno ja odbudować.i u masz chyba racje ze gdy ojciec nie jest dla syna wzorem i autorytetem to on sobie znajdzie takie wzorce gdzieś indziej.
ja nigdy nie chciałem byc takim ojcem jak mój ojciec był dla mnie,na szczescie sie udaje jak narazie.
dobrze ze ty dostrzegasz problem.powodzenia
Często najmłodsze dziecko jest delegowane do ujawnienia problemów tkwiących w rodzinie. Może tak jest i w Twej rodzinie.
Dlaczego mąż nie lubi najmłodszego syna?
Co mu zarzuca?
Od kiedy?
Jakie wnioski wyciągnęliście z terapii? Być może została zakończona pośpiesznie.
Nie wiem czemu go nie lubi, próbowałam rozmawiać, a on tylko ,, księciunia wychowałaś i nic więcej, tylko przynieś mu pozamiataj''
Wszystko, że jest niezdara , że niec nie wie. JA mu mówię to wytłumacz jak nie wie, a nie krzyczysz. A on ,,i tak tłumaczenie nie nie da'' Owszem syn nie garnie się do roboty jak pozostali, ale umie zrobić wiele rzeczy, których mąż nie zauważa.
Terapia trwała trzy tygodnie- trzy razy w tygodniu. Ja potem nie mogłam jeździć, to maż stwierdził że nie będzie jeździł. Syn już nawet nigdzie nie chce z nim jeździć, nawet do sklepu po zakupy. Wnioski : porozmawiać na spokojnie, wytłumaczyć nie zrozumiałości i spróbować się od nowa poznać.
Wiem może że to za mało, jestem nauczycielką. No cóż, narazie tyle, syn zdaje egzaminy gimnazjalne. POZDRAWIAM WSZYSTKICH
5 2012-04-25 18:06:50 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-04-25 18:07:23)
Nie wiem czemu go nie lubi, próbowałam rozmawiać, a on tylko ,, księciunia wychowałaś i nic więcej, tylko przynieś mu pozamiataj''(...)
Może się mylę, ale zacytowane przez Ciebie zdanie wyraźnie wskazuje na źródło konfliktu. Tak, jak napisałam poprzednio, syn jest delegatem. Prawdziwym, tak przypuszczam, tematem jest relacja miedzy Tobą a Twym mężem. Najwyraźniej coś zmieniło się w waszych kontaktach po (albo tuż przed) narodzinami najmłodszego.
(...)Terapia trwała trzy tygodnie- trzy razy w tygodniu. Ja potem nie mogłam jeździć, to maż stwierdził że nie będzie jeździł. (...)
Terapia rodzinna zakłada obecność na spotkaniach wszystkich zainteresowanych. Nie dziwię się Twemu mężowi, że odmówił kontynuowania terapii bez Ciebie. Byłaby to wówczas terapia indywidualna, a nie na to się omawialiście podczas zawierania kontraktu.
Trzymam kciuki. ![]()
Nie tyle, że beze mnie nie chciał jechać, on wcale nie chce jeździć.
Z mężem ma dobre kontakty, owszem ostatnio się pogorszyły, ale nie jest tak źle.
Kurczę na serio nie wiem co robić, syn nie mając akceptacji ojca szuka akceptacji u rówieśników. Dzisiaj po niego po egzaminach pojechałam i go już nie było. Powiedziano mi, że poszedł z kolegami. Szukałam, szukałam i w końcu zrezygnowałam. Po południu pojechałam do babci, do niej się jedzie koło takiego lasku i zobaczyłam ich. Palili papierosy. Jestem cała zrozpaczona, nie mogę szukać wsparcia u męża. tylko starszy syn jakoś tak dobrze wpływa na brata. jutro wróci z Wawy to z nim porozmawia. Pozdrawiam.
Zaraz, zaraz. Nie wszystko ma przyczynę w zachowaniu męża. Zaczynasz przesadzać. ![]()
To normalne, naturalne, zgodne z wiekiem, że Twój najmłodszy szuka akceptacji wśród rówieśników. To rówieśnicy w tym wieku są grupą odniesienia, nie zaś tatuś czy mamusia (choćby najlepsi).
To, że chłopak zaczyna popalać, też jest typowym zachowaniem w jego wieku.
Powiem że po urodzeniu najmłodszego zajęłam się domem, rodziną i sobą - zmieniłam wygląd. Nie było takich dni, że nie rozmawiałam z mężem. Robię zresztą to codziennie.
Skoro starszy brat może młodszemu przemówić do rozsądku to skorzystaj z tego. Dzieciakom rodzic może tłumaczyć do upadłego ale jeśli nie ma u dziecka "autorytetu" choć to może za mocne słowo, ale wiesz o co chodzi, to niech brat z nim pogada.
Ja już go nie rozumiem.
Opowiem dzisiejsze zdarzenie, najmłodszy wrócił z egzaminów i opowiadał mi co na nim było(uczę angielskiego w liceum).
Niedługo potem przyjechał najstarszy syn. Przywiózł ze sobą stary komputer stacjonarny dla ojca. Zawołał najmłodszego, a ojciec krzyczy,, ty go weźmiesz do roboty, on tylko jej unika jak ognia''
To już chyba przesada, niedawno wrócił i opowiadał o wrażeniach, mąż sam by zapytał jak poszło, ale nie.
Ja już całkowicie nie wiem co robić. Opiszę dzisiejszy poranek.
Syn miał iść dzisiaj do lekarz na 11:30. Powiedziałam mu żeby wstał tak koło 9, zjadł itp. A mój maż wpada o 7:30 i krzyczy ,, tylko ku* spać i nic nie robić, taki księciunio, tylko jeść i nic więcej nie robić''
Jestem kompletnie wykończona - dopingowanie, pocieszanie syna. Karcenie, kłótnie z mężem.
Tylko jego zbudził, a dwaj pozostali spali aż do 12 i nic nie mówił. Powiecie dlaczego pozostałą 2 cały czas wywyższa, kupuje różne rzeczy, a najmłodszemu nic, jestem na to zła, ponieważ skoro kupuje lody 2 to i może trzeciemu. Im co jakiś czas daje po sto złoty, a jemu 20 i to mówi, że za dużo( ja od czasu do czasu daje mu pieniądze).
Kiedy wróciłam z szkoły( mieliśmy taką naradę) pokłóciłam się z mężem. Gdy spytałam czemu innych wywyższa a jego ciągle poniża stwierdził ,, że on nigdy nic nie robi, tylko wiecznie je, albo siedzi przed kompem,, a to nie prawda, to 2 siedzi na kompie a on wiecznie pomaga. oczywiście od jakiegoś czasu pozostali synowie zobaczyli, ze coś jest nie tak. Ale co ja im mogę powiedzieć.
Im dłużej to trwa, tym częściej myślę o rozwodzie... POZDRAWIAM
Z Twoich postów wynika, że mąż ciągle wyrzuca dziecku brak zainteresowania fizyczną pracą, nie doceniając jednocześnie jego innego typu aktywności. Jakie wykształcenie ma mąż? Może problem leży w tym, że ojciec nie akceptuje dziecka-inteligenta?
Z Twoich postów wynika, że mąż ciągle wyrzuca dziecku brak zainteresowania fizyczną pracą, nie doceniając jednocześnie jego innego typu aktywności. Jakie wykształcenie ma mąż? Może problem leży w tym, że ojciec nie akceptuje dziecka-inteligenta?
Owszem syn uczył się dobrze, był najlepszy klasie, ale po kłótniach z ojcem ma tylko 2 i 3. Nauczyciele co raz mówią mi, że przeszkadza, rozmawia.
Mój maż jest z zawodu mechanikiem, nie ukończył tej wyższej szkoły czy jak się to nazywa bo urodził się syn. Ale najmłodszy nie wybiera się na studia.
Albo takie coś, mój maż nigdy nie widział ocen syna, a najwięcej narzeka, ze się nie uczy. Dlaczego skoro nigdy nie był na zebraniu i nie widział ocen.
Matt87 napisał/a:Z Twoich postów wynika, że mąż ciągle wyrzuca dziecku brak zainteresowania fizyczną pracą, nie doceniając jednocześnie jego innego typu aktywności. Jakie wykształcenie ma mąż? Może problem leży w tym, że ojciec nie akceptuje dziecka-inteligenta?
Owszem syn uczył się dobrze, był najlepszy klasie, ale po kłótniach z ojcem ma tylko 2 i 3. Nauczyciele co raz mówią mi, że przeszkadza, rozmawia.
Mój maż jest z zawodu mechanikiem, nie ukończył tej wyższej szkoły czy jak się to nazywa bo urodził się syn. Ale najmłodszy nie wybiera się na studia.
Albo takie coś, mój maż nigdy nie widział ocen syna, a najwięcej narzeka, ze się nie uczy. Dlaczego skoro nigdy nie był na zebraniu i nie widział ocen.
przepraszam że się wtrące ale czytają te posty wydaje mi się że może mąż jest poprostu zazdrosny o najmłodszego syna , kiedyś zrozumie że zle robił tylko żeby nie było za pózno bo zaufanie buduje się latami a łatwo można je stracić . kochana myślę że bedzie dobrze i trzeba w to wierzyć
\
"Nie lubi mojego syna", no po prostu ręce opadają, gdy czyta się coś takiego. To bardzo przykre.
Z mojego punktu widzenia wyglada na to, ze w momencie, gduz urodzil sie najmlodszy przestalas zajmowac sie mezem tak bardzo jak wczesniej, stad "ksieciunio itd, bo zabiera czas". Nie piszesz, czy najmlodszy byl planowany i chciany. Wiem jak to brzmi, ale to bywa czesto koronnym argumentem.
Piszesz, ze po porodzie sie zmienilas-byc moze najwiecej wtedy stracil Twoj maz-Ciebie jaka znal od dawna, Twoje zainteresowanie, Twoj czas, ktory zaczelas poswiecac synowi. Wedlug niego za tem stan rzeczy odpowiada Wasz najmlodszy syn, no bo gdyby go nie bylo...
Zadam tez pytanie-czy przed zajsciem w ciaze z najmlodszym nie bylo podejrzen zdrady w Waszym zwiazku?