netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradziłem

250 odpowiedzi55 658 wyświetleńzałożony przez aitvaras, 23.04.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 251 ]

1

Temat: Zdradziłem

Witam!
Dołączam do tego grona nie dlatego, aby sprawdzić coś na użytek badań socjologicznych czy innych, chociaż znam się na tym. Dołączam z powodów czysto osobistych. Nie wiem, jaki tu obowiązuje limit liter, nie sprawdziłem. Piszę, bo zdradziłem Żonę. Ona o tym już wie. Miałem romans, bardzo ognisty, bardzo namiętny. Moja H* dowiedziała się o tym, z powodu mojego przeoczenia. Uchlałem się i zostawiłem na pulpicie otwartą korespondencję. Sądziłem, że (wybaczcie słownictwo) wypieprzy mnie z domu. Ot tak, po prostu. Szczoteczka do zębów, może ręcznik, i wulgaryzm. To byłoby oczywiste. Ale nie było. Najpierw zemdłała, złapałem Ją w ostatniej chwili, potem pogotowie, potem długa rehabilitacja po szoku, teraz każdy dzień jest greenawayowską przekładanką: raz cieszymy się niezmiernie ( w fizycznym sensie również), raz wracamy do złych wspomnień. Proszę o kobiecą radę, jak mam Jej powiedzieć, że będę już zawsze tylko dla Niej.
Głupiec

trochę kultury języka wypadałoby zachować... Mod. Anemonne

2

Odp: Zdradziłem
aitvaras napisał/a:

Witam!
Proszę o kobiecą radę, jak mam Jej powiedzieć, że będę już zawsze tylko dla Niej.

Słowa nie pomogą.
Nie mów tylko to zrób.

Czas pokaże czy Ci wybaczy.

3

Odp: Zdradziłem

Raz juz przysiegales ze bedziesz tylko jej,przed oltarzem.
To jak ma teraz zaufac?
Moze jakis wspolny wyjazd sam na sam w celach budowy relacji?

4

Odp: Zdradziłem

przerażasz mnie.
kobieta się mało o śmierć o nie otarła, a Ty to opowiadasz jak o jakims serialu komediowym.

Co do pytania - czas i czyny, musi się czuć najpiękniejsza, najważniejsza naj

5

Odp: Zdradziłem

Witaj,
przeczytaj moj temat o wspomnieniach. Czas, czas i tylko czas. Żadne słowa nic nie dadzą. Muszą minąć chyba lata nim znów Ci uwierzy... . Zdradę przeżywają tylko Ci "wybrani" Bóg wie spośród kogo. Jeśli kochasz walcz, ale nikt Ci nie obieca, że ta walka potrwa tyle co bitwa pod Grunwaldem, bo czasem moze trwac tyle co II wojna światowa albo i dłużej... . Zdrada w calym sensie jej znaczenia porównywana jest często do utraty bliskiej osoby, jej smierci. Ból jest potworny, nie do zniesienia. A ja...moge porównac te dwa zjawiska, najpierw stracilam Mamę, 2 lata póżniej dostalam cios od miłości mojego życia, z którą jestem nadal. I jakie wnioski? W jednym i drugim przypadku ból nieziemski, taki, ze chce się krzyczeć "dobijcie mnie!", ale w przypadku Mamy musiałam nauczyc sie, zyć bez niej, nie miałam wyjścia, a w przypadku zdrajcy? Co tu więcej mówić, bolało, cierpiało się i jeszcze codziennie oglądało winien temu "obiekt". To koszmarnie trudne, nie zyczę nikomu. Powodzenia!

6

Odp: Zdradziłem

Mysle ze jestes w wyjatkowo trudnej sytuacji a rowniez w bardzo niedogodnej pozycji do negocjacji czegokolwiek.Pomimo ze nie znam z autopsji takiego czynu,to jednak otarlem sie o takie wydarzenia,bylem raz nawet negocjatorem reprezentujac przyjaciela,wspierajac go jednoczesnie w odzyskaniu zwiazku,tylko jeden blad +alkochol i narzucajaca sie dziewczyna-studentka.Zaden z tych znanych mi zwiazkow malzenskich nie odzyskal barwy,poprzednich uczuc ze strony kobiety,pozostaly jako zwiazki oparte na przyszlosci dzieci,finanse,wspolny dom,klopotliwa niepodzielnosc.Proponuje Ci tylko jedno zdecydowanie malo mow,nie wracaj za zadna cene do tego tematu i w zadnym wypadku nie obarczaj zony za to wydarzenie,pokaz czynami,drobiazgami ze Ci bardzo zalezy,skwituj to co bylo tylko jeden raz w postaci wypowiedzi"popelnia sie bledy czasem,daj mi minimalna szanse abym to naprawil jak tylko jest to mozliwe,ja tak jestem za Toba ze Tobie bym wybaczyl gdybym tylko widzial ze ze skrucha probujesz naprawic Swoj podobny blad"Mysle ze szanse Twoje sa raczej marne ale istnieja,tylko czy sobie wczesniej na to zapracowales?Nie wkurz sie na mnie nie zdradza sie zony z wielu przyczyn,nie mysl ze jestem nawiedzony,wyprowadzilem sie z domu najpierw,rozwiodlem a pozniej....Istnieja zelazne zasady zawsze.

7 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-04-23 22:30:54)

Odp: Zdradziłem

Na pewno potrzeba wiele czasu...Nikt Ci nie da gotowej recepty, bardzo współczuję Twojej żonie, nie dziwię się, że była bliska omdlenia, widocznie bardzo ją to zszokowało. A to, że jej się to przypomina, to nic dziwnego. Pewnie ma też myśli typu, że być może romans by trwał dalej, gdyby nie zobaczyła tej korespondencji. A tu "Ups, mleko się wylało". Nie ma raczej słów, które wynagrodzą jej to zrobiłeś. No bo jak w takim momencie brzmią słowa: "Moja jedyna"? Komicznie. No albo "Kocham Cię", to też wtedy brzmi jak ponury żart. To wszystko siedzi w jej głowie i potrzeba czasu i czas pokaże czy Wam się uda. To co możesz robić, to przede wszystkim pokazywać, że zależy Ci na odbudowaniu związku.
Mayak, powiem Ci, że po takim tekście jaki napisałeś, to ja chyba męża słuchać bym nie chciała. Skoro mąż mówi, że każdy popełnia błędy, to gdzie żal, za to co się zrobiło? Moim zdaniem, powinien powiedziec, że to był jeden raz i o jeden za wiele i nie powinien zapewniać, że sam by jej taki błąd wybaczył, bo nie może wiedzieć, skoro w takiej sytuacji się nie znalazł.

8

Odp: Zdradziłem

Nie słowa a czyny się liczą smile

Staraj się odbudować zaufanie które tak bardzo skopałeś.I nie tylko staraj ....TY taki masz być sam od siebie w przekonaniu ,że to jest  prawidłowe!

9 Ostatnio edytowany przez aga333 (2012-04-23 23:22:52)

Odp: Zdradziłem

Moj maz zdradzil mnie po 18 latach malzenstwa. A moze tylko tak mi sie wydaje? Moze zdradzil lub zdradzal mnie juz wczesniej? Moze wciaz mnie zdradza? Mialo to miejsce prawie 3 lata temu. Przez prawie rok lykalam antydepresanty. Po ponad dwoch latach ustapila mgla osnowajaca umysl i moglam zaczac myslec logicznie i trzezwo. Przez caly ten czas byl przy mnie, tuliljak dziecko, kiedy zrywalam sie w nocy lub calymi godzinami siedzac nie moglam spac. Bylam tak zmeczona, ze wydawac by sie moglo, ze przespie ciurkiem tydzien, oczy zamykaly mi sie doslownie na 15 minut i szopka zaczynala sie od nowa. Dopiero po dwoch latach zdalam sobie sprawe z tego, jak bylam bliska samookaleczania sie lub popelnienia samobojstwa. Tak naprawde to on mnie z tego wyciagnal. Swoja cierpliwoscia. Swoja czuloscia. Swoim oddaniem... Przez caly ten czas "po" wyznal mi swoja milosc tysiac razy wiecej i na tysiac roznych sposobow niz przez cale poprzednie 18 lat. Robil i wciaz robi takie rzeczy, ze nigdy sobie nie wyobrazalam, ze jest do nich zdolny. Pomimo to nie potrafie juz wierzyc, wierzyc w niego, jego milosc, uczciwosc. Niby przytakuje, smieje sie, ale nie wierze. Ufam, ze zrobi wszystko, zeby nie popelnic tego bledu jeszcze raz, ale nie ufam, ze go nie popelni. Nie sprawdzam, nie inwigiluje, nie sledze, nawet mi sie nie chce. Ma wolna reke. I najbardziej zaluje nie tego, ze mnie zdradzil, tylko tego, ze uczynil ze mnie osobe, ktora jestem teraz - okaleczona uczuciowo. I najgorsze jest to, ze czuje, ze to okalecznie odnosi sie nie tylko do niego, ale do wszystkich facetow calego swiata. I nie ma dnia, zebym nie pytala sama siebie, co moge jeszcze zrobic, zeby odzyskac siebie, tak do konca. I chce go kochac jak kiedys, czuc dawna czulosc bedac u jego boku, miec poczucie, ze to wlasnie przy nim jest moje miejsce... i nie potrafie. Najczesciej zyje z dnia na dzien, nie zastanawiajac sie nad przyszloscia. Prosze tylko Boga, zeby zeslal na mnie spokoj i pozwolil w koncu wybaczyc.
Jestes pewien, ze starczy Ci sil, aby odbudowac wasz zwiazek?

10

Odp: Zdradziłem
aitvaras napisał/a:

Witam!
Dołączam do tego grona nie dlatego, aby sprawdzić coś na użytek badań socjologicznych czy innych, chociaż znam się na tym. Dołączam z powodów czysto osobistych. Nie wiem, jaki tu obowiązuje limit liter, nie sprawdziłem. Piszę, bo zdradziłem Żonę. Ona o tym już wie. Miałem romans, bardzo ognisty, bardzo namiętny. Moja H* dowiedziała się o tym, z powodu mojego przeoczenia. Uchlałem się i zostawiłem na pulpicie otwartą korespondencję. Sądziłem, że (wybaczcie słownictwo) wypieprzy mnie z domu. Ot tak, po prostu. Szczoteczka do zębów, może ręcznik, i spierdalaj. To byłoby oczywiste. Ale nie było. Najpierw zemdłała, złapałem Ją w ostatniej chwili, potem pogotowie, potem długa rehabilitacja po szoku, teraz każdy dzień jest greenawayowską przekładanką: raz cieszymy się niezmiernie ( w fizycznym sensie również), raz wracamy do złych wspomnień. Proszę o kobiecą radę, jak mam Jej powiedzieć, że będę już zawsze tylko dla Niej.
Głupiec

stan przed lustrem i powiedz sobie sam to co powinienes jestes zerem tym malym ,a miales taki ognisdty romans hheehehheh pozdraiwam tak jestes jej do nastepnego razu

11

Odp: Zdradziłem

zapamioetaj maly czlowieku bo tak okresla sie ludzi ktorzy zdradzaja ,ze pierwotnego uczucia i zaufania nioe da sie odbudowac nigdy,a tak wlasnie dziala zdrada|!!!!!!!niewiem czego tutaj szukasz............................

12

Odp: Zdradziłem

Witaj Aitvaras, Powiem tak: zdradzona kobieta nigdy ale to Nigdy nie zapomni tego co zrobił jej mężczyzna. Twoja żona nawet po kilku, kilkunastu latach będzie pamiętać co jej zrobiłeś. Teraz, przyszłość Waszego związku jest w Twoich rękach.Pokaż,że nie jesteś pacanem i czcij i wielb swoją małżonkę bo na to zasługuje.
A mam jeszcze jedno pytanie, czy jesteś pewien, że żadna kobieta (oprócz oczywiście twojej żony), nie zawróci ci znów w głowie? Bo wiesz, może szkoda marnować życia młodej i wrażliwej osobie jaką jest twoja żona.

13

Odp: Zdradziłem

Witajcie!
Dziękuję bardzo za to, co mi napisałyście, bo chyba tylko Panie odpisały na mój post, wiem zresztą, że są tu inni panowie, którzy też odpisali, za co również bardzo dziękuję. Dziekuję zarówno tym głosom doradzającym, cóż miałbym uczynić, jak i tym, które wysłałyby mnie na szafot. Tak Pati31, Tobie również dziękuję. Pytasz, oskarżając, czego tu szukam? Pogrzebałaś mnie już, jak sam siebie pogrzebałem. Nie wiem, czego tu szukam. Może empatii? Może tego, co napisała Przyjaciółka Forum. Bo to pełne nadziei, a ja jej, i Jej, tak bardzo potrzebuję. Jestem w domu,  H* jest ze mną, jest dobrze. Oczywiście pozornie. Co parę godzin powraca temat. Wtedy H* próbuje mi powiedzieć coś przykrego, wydaje Jej się, że znęca się nade mną, karze mnie boleśnie, bo w odruchu rozpaczy pragnie zemsty, czegokolwiek, jakkolwiek. Nie dość, że jest na to zbyt delikatna, to robi to bez przekonania. Nie zabolą mnie Jej wyrafinowane obelgi, wykoncypowane, a w założeniu obraźliwe, metafory. Nie jest do tego zdolna. Skrzywdziłem Anioła, wyobrażacie sobie? I Anioł pozwolił mi zostać. Pati, dokop mi bardziej, bo na razie to, co zrobiłem, boli znacznie mocniej niż Twoje słowa.
H* bierze przeze mnie lek, choć nie znosi leków. To paskudztwo nazywa się Pramolan, nie wiem, czy pomaga na zasadzie placebo, czy niszczy Jej organizm. Drogie, drodzy, ja jestem bardzo mądrym, wszechstronnie i znakomicie wykształconym człowiekiem. Erudytą. Nie chwalę się, nie daję upustu próżności,  zarysowuję sytuację. Zastanawiam się teraz, jak intelekt może być absolutnie niespójny z moralnością, z miłością. Jestem idiotą emocjonalnym, nie intelektualnym. Może to nieprawda? Może jest tak, że w pewnym momencie przestaje działać rozum, a zaczyna międzyudzie, że użyję metafory? I nie ma już żadnego rozumu? Gdybym znał odpowiedź, podałbym Wam ją. Ja już mogę stracić tylko wszystko, więc piszę, co myślę.
H* to czyta. Postanowiłem już nie mieć żadnych tajemnic. Może zechce się wypowiedzieć. Piszcie mi wszystko, porady i najgorsze kalumnie. Zasłużyłem na drugie, będę zobowiązany za pierwsze. Piszcie, proszę.
Pozdrawiam i
miłego początku tak słonecznego Maja

14 Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2012-04-28 16:48:56)

Odp: Zdradziłem

Miałem romans, bardzo ognisty, bardzo namiętny. Moja H* dowiedziała się o tym, z powodu mojego przeoczenia.

Skoro czyta to Twoja żona i sam o to prosisz to napiszę co myślę...
Czytając Twoje wypowiedzi doszłam do wniosku, że napisałeś tą historię nie po to by Ci ktoś pomógł, ale z własnej próżności: chciałeś się po prostu pochwalić jakim jesteś "ogierem" i równocześnie udowodnić jak głupie są kobiety, bo po takim czymś potrafią nadal pozostać i wybaczyć.
To że zdradziłeś najwyraźniej Ci nie wystarcza- chcesz o tym opowiedzieć jak największej liczbie osób aby upokorzenie Twojej partnerki było jeszcze większe. To, że piszesz o niej "Anioł" - też wydaje mi się w Twoich ustach tylko sloganem który lubisz powtarzać.. wręcz chciałbyś aby Cię sponiewierała zamiast okazywać słabość i zażywała lekarstwa.

Zastanawiałeś się z czego Twoja zdrada wynikała? Piszesz, że myślałeś wtedy dolną częścią ciała - jednak ja w to nie wierzę.. zupełnie świadomie prowadziłeś podwójne życie. Gdy się to wydało , jak piszesz "z powodu przeoczenia" - zacząłeś robić z siebie ofiarę samobiczując się na tym forum.

Cieszę się, że nie trafiłam nigdy na takiego faceta. Współczuję Twojej żonie, mam nadzieję, że jak do siebie dojdzie przejrzy na oczy i wyciągnie wnioski.

15

Odp: Zdradziłem

Dobry wieczor,

Nie mam intencji karcenia, nie uznaje sie rowniez za kogos, kto moze przyniesc ci ulge lub rade, ale moge zastanowic sie nad twoim "krzykiem o pomoc" nad twoim obwinianiem sie, nad caloksztaltem tego przykrego dla twojej zony wydarzenia.

Z jednej strony mam wrazenie, ze nagle tak jakbys zrozumial, gdy korespondencja zostala przeczytana, ze postepujesz nieslusznie, ze to nie tak, ze przeciez zona! A pozwole sobie zauwazyc, ze romans na pewno trawal przez jakis okres i w tym okresie nie zdarzylo ci sie miec upadku moralnego w stosunku do zony? To tak jakgdybys otworzyl oczy wtedy gdy romans wyszedl na jaw. Igrales z ogniem, tak? Myslales ze cala twoja przygoda zasnie spokojnie i sie juz nie obudzi a sumienie obciazone bedzie tylko twoje... Niestety, nie wyszlo...

Krzyki, krytyki, bluznierstwa, zle slowa w twoim kierunku nieczego nie zdolaja, jestes doroslym, wydaje mi sie, tak jak piszesz, intelektualista, wiec byc moze rowniez wrazliwy tyle tylko, ze spadajacy z wysokosci, z piedestalu...

Jest mi przykro, ze musicie teraz przechodzic taki przykry okres w malzenstwie i to, niestety z twojego powodu...
Zona cierpi, a ty no coz, jedyna rzecz o ktorej moge ci jeszcze napisac to to, ze masz przynajmniej odwage wkroczyc tutaj na Forum do tej groty sadu kobiecego i osobiscie poruszyc temat zdrady jako aktor czynu i to pewnie dlatego rozjatrzylo tak bardzo to grono kobiet.
Musisz otrzymac kare za inne zdradzone kobiety i zony.... wiedziales ze tak bedzie i chciales pomimo wszystko uslyszec jaki z ciebie dran, jaki wyrachowany, prawie nie jak czlowiek z kultura, ale z natura!

Chcialabym powiedziec tobie, wam, ze pomimo twojej zdrady, jezeli oboje siebie kochacie, to warto walczyc nawet o cien jej spojrzenia, a twoja zona niech sprobuje wziac pod uwage dar wybaczenia... nie sprobuje.... tak sobie mysle, moze to okarze sie mozliwe?

Z powazaniem
Leszczynek

16

Odp: Zdradziłem

Witaj Wróżko!
Dziękuję za Twoje słowa. Jak rozumiem, Twoim zdaniem pragnę się popisać, zaimponować, sprawić wrażenie, uchodzić za tego ogiera. Przed kim? Przed Tobą? Czy widzisz tutaj kogolwiek, kogo zachwycą moje "wyczyny"? Uważasz, że któraś z obecnych tu kobiet oniemieje z podziwu na widok moich wyznań? Pewnie są strony dla zaje..stych macho, którzy mają taką potrzebę. Tam pewnie można się pochwalić się chłopakom, kogo i jak się zaliczyło. I ile.  Ale ja jestem tu, a jestem tu, bo jest mi wstyd. Czuje potworny wstyd. Wstydzę się i czuję obrzydzenie do samego siebie. Nie jestem macho. Nie jestem żadnym ogierem. Pewnie nie zauważyłabyś mnie na ulicy. Jestem idealnie przeciętny.
Nie wiem, gdzie zasugerowałem, że kobiety są głupie, że głupia jest Moja Żona. Nie przeczytała tego jednak, wiesz? Nie dlatego, że Jej nie dałem czy to ukryłem. Dlatego, że powiedziała, że tego nie chce, bo mam prawo do własnej prywatności, a jeśli ma mi jeśli kiedykolwiek jeszcze uwierzyć, to musi mi to prawo pozostawić. Uważasz, że to głupie? Ja uważam, że to wielkie. 
Moja Żona jest ze mną od 18-stu lat. Od 13-stu jesteśmy małżeństwem. Mamy dwoje cudownych dzieci. Nie jest ode mnie w żadnym ekonomicznym czy społecznym sensie zależna, nie jest też zdana na mój wybór - mężczyźni bardzo atrakcyjni i znacznie młodsi sami zabiegają o Jej względy. I trudno im się dziwić, bo to Kobieta niezwykle pociągająca. Po prostu mnie kocha, kocha mnie wbrew wszystkiemu, dlatego wciąż jest ze mną. Zadasz mi teraz zapewne pytanie, dlaczego w takim razie zdradziłem? Odpowiem szczerze: nie wiem. Możesz to wyśmiać. Sam to wyśmiewam. Ale nie wiem. Czegoś mi brakowało? Nie. Było wszystko, zawsze, i minutę wcześniej, niż o tym pomyślałem. Był seks, fenomenalny i bez żadnych ograniczeń. Ale ja przekroczyłem pewien wiek, poczułem się bardzo staro, poczułem - co jeszcze z tego życia mogę wydobyć! I skorzystałem z okazji. Mam pracę, którza oznacza wiele spotkań z ludźmi, wiele wyjazdów, wiele pobytów w odległych miejscach. Tak było prze wiele lat i nic się nie stało. W typ przypadku się stało, bardzo się stało. To nie był jeden raz, bo chciałem afirmacji, ba adoracji mojej osoby. To potrwało. Skończyło się przypadkiem. Nie dlatego, że poczułem się winny i zobowiązany do wyznania winy. Przypadkiem. Bo wpadłem.
Nie, Wróżko. Nie szukam tu uznania i poklasku, nie karmię próżności. To byłby chyba zamysł zresztą samobójczy - na tej stronie??? I, wybacz, żaden ze mnie ogier. Zwyczajnie facet. Coś, co nazywamy facetem. Wszedłem tutaj, bo szukam odpowiedzi, co jeszcze mógłbym zrobić, aby Ją odzyskać. Nie pozostaję bezczynny, wiele już zrobiłem, ale chcę zrobić więcej, nie popełniając przy tym kolejnych błędów. O to tylko pytam. Nie oczekuję sympatii. Wróżko, kto mi tu okaże sympatię i dlaczego miałby to robić?  Zaledwie tych paru rad, wskazówek, myśli. To wszystko.
Pozdrawiam,
Aitvaras

17

Odp: Zdradziłem

Przepraszam Was Wszystkich!
Pisałem powyższy tekst w pewnym wzburzeniu emocjonalnym, pisałem szybko, wysłałem naprędce. Bez czytania, bez redakcji. Jest pełen błędów.
Przepraszam,
Aitvaras

18

Odp: Zdradziłem
aitvaras napisał/a:

Zadasz mi teraz zapewne pytanie, dlaczego w takim razie zdradziłem? Odpowiem szczerze: nie wiem. Możesz to wyśmiać. Sam to wyśmiewam. Ale nie wiem. Czegoś mi brakowało? Nie. Było wszystko, zawsze, i minutę wcześniej, niż o tym pomyślałem. Był seks, fenomenalny i bez żadnych ograniczeń. Ale ja przekroczyłem pewien wiek, poczułem się bardzo staro, poczułem - co jeszcze z tego życia mogę wydobyć! I skorzystałem z okazji. [...] W typ przypadku się stało, bardzo się stało. To nie był jeden raz, bo chciałem afirmacji, ba adoracji mojej osoby. To potrwało. Skończyło się przypadkiem. Nie dlatego, że poczułem się winny i zobowiązany do wyznania winy. Przypadkiem. Bo wpadłem.

Wybacz, ale ja w Twoich słowach nadal nie widzę poczucia winy.. tylko żal ŻE się wydało..

Odpowiedź "nie wiem" jest chyba najgorszą jaką może usłyszeć kobieta: oznacza, że sam sobie nie ufasz w tych sprawach. Oznacza też, że w każdej chwili i z każdą inną kobietą ta sytuacja może się powtórzyć - jeśli tylko pojawi się ponownie ten sam bodziec, impuls.

Jedyne co mogę doradzić to wspólną wizytę u psychologa.

19

Odp: Zdradziłem

Aivaras!
Mam pyt czysto techniczne. Piszesz,że skończyłeś ileś tam lat i coś chciałeś sobie udowodnić. Czy ta kobieta była dużo młodsza od Ciebie?
A tak poza tym ,to brak mi słów.Myślę, że brak komentarza jest najwymowniejszy.

20

Odp: Zdradziłem

Wydawało mi się, że jest w tym żal za winy i poczucie winy...
Nie ma? Tylko rozterka z tego powodu, że się wydało?
Może? Może masz rację pisząc o tym w ten sposób?
Dziękuję, odpisujesz mi, to dla mnie ważne.
Odpowiedź "nie wiem" nie wystarczyła Mojej Żonie, ale Ją uspokoiła. A, przepraszam za to pytanie, Ty wiesz? Bo ja naprawdę nie wiem, nawet jeśli to najgorsza z możliwych odpowiedzi. Wiesz, dlaczego, wypiwszy o dużo za dużo, na konferencji zdala od domu, zabłądziłem do łóżka innej? Powiedz mi. Nie śmieję się, nie szydzę, to nie jest żadna kpina, żadne łgarstwo następne, żadne robienie z Ciebie durnia. Wystarczająco zrobiłem go z siebie. Powiedz mi, dlaczego, bo ja sam nie wiem?

21

Odp: Zdradziłem
aitvaras napisał/a:

Wydawało mi się, że jest w tym żal za winy i poczucie winy...
Nie ma? Tylko rozterka z tego powodu, że się wydało?
Może? Może masz rację pisząc o tym w ten sposób?
Dziękuję, odpisujesz mi, to dla mnie ważne.
Odpowiedź "nie wiem" nie wystarczyła Mojej Żonie, ale Ją uspokoiła. A, przepraszam za to pytanie, Ty wiesz? Bo ja naprawdę nie wiem, nawet jeśli to najgorsza z możliwych odpowiedzi. Wiesz, dlaczego, wypiwszy o dużo za dużo, na konferencji zdala od domu, zabłądziłem do łóżka innej? Powiedz mi. Nie śmieję się, nie szydzę, to nie jest żadna kpina, żadne łgarstwo następne, żadne robienie z Ciebie durnia. Wystarczająco zrobiłem go z siebie. Powiedz mi, dlaczego, bo ja sam nie wiem?

Równie szczerze odpowiem:
Na te pytania znajdziesz odpowiedź podczas terapii.

Podpowiem Ci jednak, że nie każdy mężczyzna/człowiek po alkoholu zdradza (na dodatek wielokrotnie) kogoś kogo kocha. Gdyby wina leżała w alkoholu - to wiedząc o tym, szanując siebie i uczucia do partnera powinieneś przestać pić.. a Ty piłeś nadal (że użyję metafory).

22

Odp: Zdradziłem

Brazen!
Rozumiem, doceniam tę odpowiedź.
Nie, była starsza ode mnie. Ale to nie miało znaczenia.
Pozdrawiam,
Aitvaras

23

Odp: Zdradziłem

Alfaalfa, to chcesz usłyszeć coś gorszego?

24

Odp: Zdradziłem

Czy nie chcesz już nic usłyszeć?

25

Odp: Zdradziłem
aitvaras napisał/a:

Alfaalfa, to chcesz usłyszeć coś gorszego?

hmm masz prawo pisać w swoim wątku to, co chcesz - jesteś dorosłą osobą.
Jeśli to co chcesz napisać pomoże Ci zrozumieć, uratować związek to pisz.

26

Odp: Zdradziłem

To nie tak!
jest we mnie ogromna potrzeba ekspiacji, ale nie obnażania się. Nie bedę robił niczego na siłę.
Dziękuję,
Aitvaras

27

Odp: Zdradziłem

No, aitvaras, jeszcze chwila i zostaniesz męczennikiem, świętym posypującym głowę popiołem. Normalnie już to widzę jak zaczną Cię tu żałować. Po co to bezczelne wywnętrzanie się na forum? Z żoną lepiej o tym porozmawiaj, przed nią się tłumacz, a nie tutaj. Mam wrażenie, że niemal przyjemność sprawia Ci krytyka, potępienie. A przede wszystkim czuję, że żałujesz, że romans się wydał w tak głupi sposób. Nie żałujesz, że zdradziłeś "Anioła", oszukałeś i poniżyłeś, ale żal Ci, że w tak nieostrożny sposób sprawa się sypnęła.

28

Odp: Zdradziłem
Maryśa napisał/a:

Witaj Aitvaras, Powiem tak: zdradzona kobieta nigdy ale to Nigdy nie zapomni tego co zrobił jej mężczyzna. Twoja żona nawet po kilku, kilkunastu latach będzie pamiętać co jej zrobiłeś. Teraz, przyszłość Waszego związku jest w Twoich rękach.Pokaż,że nie jesteś pacanem i czcij i wielb swoją małżonkę bo na to zasługuje.
A mam jeszcze jedno pytanie, czy jesteś pewien, że żadna kobieta (oprócz oczywiście twojej żony), nie zawróci ci znów w głowie? Bo wiesz, może szkoda marnować życia młodej i wrażliwej osobie jaką jest twoja żona.

Piszesz bardzo mądrze. Wiem, że nie chcę być pacanem. Nie wiem, czy taka czeka nas przyszłość. Wiem, że nie zapomni. Opowiedziałem to ze szczegółami. Chciała tego. Więc powiedziałem wszystko. Ty byś zapomniała? Teraz przyszłość naszego związku to wiersz idioty odbity na powielaczu.
Pozdrawiam,
Aitvaras

29

Odp: Zdradziłem

Hmmmmm.... sam do końca nie wiem co tutaj Ci drogi człowieku napisać... poznałeś kobietę, pozwoliłeś by Ci zaufała, stworzyliście razem rodzinę, powierzyliście się w pewnym sensie sobie na wzajem... i nagle bach trafił Ci się "ognisty romans"... w jakiejś tam cząstce rozumiem Cie co to znaczy poznać "ognista kobietę" być nią zafascynowany, robić coś, gdzie ma się świadomość tego , że robi się źle, ale... masz cudowna kobietę - Ona wybaczy, lecz nie zapomni - a Ty? Nie ma prostej odpowiedzi, jednej słusznej drogi - po prostu dbaj o swoją kobietę i daj jej to samo co dałeś swojej kochance a nawet więcej, spraw by znów czuła się wyjątkowa i jedyna (jeśli to w ogóle możliwe) - a Ty i tak będziesz musiał nieść swój przysłowiowy "krzyż" ze sobą.

30

Odp: Zdradziłem
aitvaras napisał/a:

Wiesz, dlaczego, wypiwszy o dużo za dużo, na konferencji zdala od domu, zabłądziłem do łóżka innej? Powiedz mi.

Ja wiem. Bo wypiłeś o dużo za dużo. Bo nie umiesz panować nad sobą i pierwotne instynkty po alkoholu biorą górę. Zbłądziłeś, bo chciałeś, bo wiedziałeś, że się nie wyda, bo "a co tam". Poszedłeś bo CHCIAŁEŚ.

31

Odp: Zdradziłem
sierpniowa napisał/a:

No, aitvaras, jeszcze chwila i zostaniesz męczennikiem, świętym posypującym głowę popiołem. Normalnie już to widzę jak zaczną Cię tu żałować. Po co to bezczelne wywnętrzanie się na forum? Z żoną lepiej o tym porozmawiaj, przed nią się tłumacz, a nie tutaj. Mam wrażenie, że niemal przyjemność sprawia Ci krytyka, potępienie. A przede wszystkim czuję, że żałujesz, że romans się wydał w tak głupi sposób. Nie żałujesz, że zdradziłeś "Anioła", oszukałeś i poniżyłeś, ale żal Ci, że w tak nieostrożny sposób sprawa się sypnęła.

No tak.
No to jest trafione nawet lepiej niż wcześniejsze posty.
Co mam Wam powiedzieć? Macie rację. Ty masz rację.
Nie mam już nic do napisania.
Chyba nic nie miałem, tylko mi się wydawało.
Cześć,
Aitvaras

32

Odp: Zdradziłem

Ja nie mogę!!! Jeszcze się obrażasz. Sorry, ale teraz trzeba krwi!!!Skoro nie dostajesz batów od żony, t wchodząc na forum licz się  z tym, że  dostaniesz je tutaj.

33

Odp: Zdradziłem

Witam .Twoja żona potrzebuje teraz dużo czasu.Wybaczyć może ale nigdy nie zapomni.Ten ból początkowo nie do zniesienia zmaleje.Do bólu można się przyzwyczaić ,pod warunkiem ,że nie jest zbyt silny.Ja, kiedy mąż mnie zdradzał poczułam się jak niepotrzebny śmieć ,jak trędowata.Świat mi się zawalił ,bo jeszcze rok wcześniej ,prosił mnie bym walczyła .Obiecał ,że jak pokonam chorobę będzie mnie nosił na rękach.Na początku tak było ,był dla mnie aniołem bez którego nie zniosłabym tego wszystkiego.Szkoda ,że nie wytrwał w tym do końca.Ja też podobnie to przeszłam jak twoja żona ,obeszło się wtedy bez szpitala ,bo nie chciałam aby dzieci się dowiedziały. Byłam przekonana ,że i tak umieram.Też biorę pramolan i to już długo ,nie zauważyłam żadnych innych objawów po za uspokojeniem się .Twoja żona może czuje się podobnie.Zraniona ,oszukana ,może straciła poczucie własnej wartości.Żeby to odbudować musi minąć trochę czasu.Pokaż jej że jest wyjątkowa ,rób tak by powoli czuła się coraz bezpieczniej .Mi pomogło jak mąż przestał mieć tajemnice.Mówił mi co robi,gdzie wychodzi z kim rozmawia przez telefon.Po jakimś czasie zaufałam mu ponownie.Teraz jest dobrze ,choć nie zapomniałam ,ale chcę żyć chwilą ,która jest teraz .Nie zastanawiam się już co będzie kiedyś ,czy będę jeszcze cierpieć ,już nie planuję ,żyję chwilą .  Mam nadzieję ,że zrobisz wszystko by Twoja żona mogła być jeszcze szczęśliwa.

34

Odp: Zdradziłem

Nie obrażam się, po prostu wyczerpałem już to, co chciałem i mogłem napisać. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy zechcieli przeczytać, co napisałem, a zwłaszcza na to odpisać. Wszystkim.
Z poważaniem,
A.

35

Odp: Zdradziłem

Jedyne co przychodzi mi do głowy to to żebyś naprawde tak myślał i nigdy wiecej jej nie skrzywdż. Ja niestety popełniłem błąd kolejny raz i choć to nie była zdrada fizyczna to tak została odebrana i teraz jestem sam plus wielkie wurzury sumienia i ogromna tęsknota.Wiec jestem mega głupcem.....

36

Odp: Zdradziłem

Masz chłopie anioła w domu. Ja po zdradzie męża wystawiłam jego walizki za drzwi i poszedł precz. Jeżeli ktoś przysięga przed ołtarzem na dobre i złe. w chorobie i biedzie -  to sory...............ale siuraka nie moczy gdzie indziej!!!!!!

37

Odp: Zdradziłem
aitvaras napisał/a:

Nie obrażam się, po prostu wyczerpałem już to, co chciałem i mogłem napisać. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy zechcieli przeczytać, co napisałem, a zwłaszcza na to odpisać. Wszystkim.
Z poważaniem,
A.

AITVARAS - zaglądasz tu jeszcze?
bardzo przypominasz mi mojego męża. on tez do dzisiaj nie wie czemu, gdyby mógł to zrobić, chciałby cofnąc czas i w ogóloe. to mnie nie dotyczyło, nie było warte tego cierpienia, które ja przezywałam.

Chcę ci napisac coś szczerze, otwarcie i na temat.
jestem kobietą zdradzoną. kilka dni temu myslałąm o tym, żeby otworzyć nowy wątek - miał byc zatytułowany: co musisz wiedzieć, gdy zdradzasz zonę. I miał opiusywać, przez to przechodzi taka zona, gdy sie dowie. Gdy ty deklarujesz, że to był błąd i chcesz naprawić swój błąd. Gdy ona daje ci/wam szansę.. jakie ona przezywa rozsterki, etapy uczuć....

i pojawił sie twój wątek. i pomyslałam sobie, że to jakby odpowiedź na moje pomysły.

i napiszę ci tylko jedno - co przezywa kobieta, możesz przeczytać w moich postach - znajdziesz tam cały przegląd - żalu wątpliwości, bólu, straty...

Ale napiszę ci coś, co mogłabym powiedzieć, cofając się wstecz mojemu męzowi:

AITVARAS - musisz mieć pewność że TY, własnie TY chcesz być ze swoją zoną. jej chcemnie nie ma tu nic do rzeczy, bo w jej ocenie - i tak ją opuściłeś, odszedłeś, straciła ciebie. każde twoje słowo, zapewnienia o miłości, komplementy przyjmowane będa teraz z nieufnością, niepełnością... za każdym twoim słowwem będa się czaić tysiące mysli i żalów i pretencji.
NAJWIĘCEJ z tych słow ona po proostu nigdy nie wypowie.
Nigdy nie usłyszysz tego wszystko, co ona ma głowie, nigdy nie usłyszysz, jakimi epitetami cie obrzuca. wiesz dlaczego? bo ona - mimo wszystko - nie potrafi tak bardzo zranić drugiego człowieka - jak wie, że by mogła. Mogłaby cię teraz zniszczyć - w oczach rodziny, przyjaciół, włąsnych dzieci, w pracy - wszędzie - ale tego nie robo - bo jest dobrym człowiekiem i uznaje, że to byłoby poniżej jej godności.

musisz wiedzieć, że to TY chcesz z nią być. bo uleczenie związku ze zdrady nie trwa miesiąc, ani dwa. ciągnie się latami
musisz wiedzieć, że chcesz z nią być - i miec pewność, że to był jednorazowy wyskok- bo jesli kiedykolwiek zrobisz coś podobnego - ona drugi raz się wahać nie będzie - wtedy, gdy złamiesz zasady, jakie własnie wypracowujecie świadomie - wprowadzi w czyny wszystkie słowa, mysli, plany i sny pełne nienawiści, które teraz odczuwa. Bo nienawiśc do ciebie czuje też. nie dlatego, że się gziłeś namiętnie z jakąs flamą - ale dlatego, że potraktowałeś ją, jej uczucia i jej MIŁOŚC- jako coś kompletnie niewaznego, nieistotnego, martwego. jakby ona nie istniała, jakby nie była człowiekiem, jakby nie miała uczuć.

I to wszystko wejdzie w wasz związek i w nim będzie - ona już nigdy nie otworzy się wobec ciebie tak, abys mógł ją ponownie tak zranić. już nigdy nie będzie ufnie, bezstrosko przy tobie trwać.

gdybym mogła cofnąc się w czasie i podjąc decyzję jeszcze raz- powiedziałabym mojemu męzowi - nie mysl teraz o mnie. odpowiedz sobie na pytanie - czy ty chcesz, czy ty dasz radę, czy to co do mnie czujesz będzie warte kilku lat udreki? czy kochasz na tyle, aby potem coś z tej miłości jeszcze w tobie zostało?
zastanów się ty.
Bo żony bardziej niz skrzywdziłeś, już nie skrzywdzisz. ona i tak będzie musiała przez to przejść. SAMA. czy jesteś blisko, czy daleko - to nie runął związek jej z tobą.
przez twoją zdradę runęła ona i jej świat - jej wiara, nadzieja miłość. to ona SAMA musi znaleźć w sobie siłę, żeby odbudować się jako pełnowartościowy, nieporaniony, nieskrzywiony w relacjach człowiek. Musi odbudowac swoje poczucie piekna i kobiecości, musi UWIERZYĆ. twoja zona potrzebuje bardzo duzo czasu - żeby zrozumieć i przyjąc do wiadomości - że zdradziłeś - BO CHCIAŁEŚ.
i twoja zdrada w niczym jej nie umniejsza, niczego nie odbiera - ona umniejszyła tylko ciebie i zniszczyła relacje między wami.
to co budujecie teraz, to nowy związek.

ŻONO AITVARASA - a ty się zastanów, czy chcesz. pwoiem tak. cięzko ci będzie przesz to przejść. Czy z nim, czy bez niego. Nigdy mu do końca już nie zaufasz. zawsze będziesz się bać, że znowu skretynieje (nie wiem dlaczego.. o ja taki biedny, bezradny, podatny, słąby.....). Więc wyjścia są dwa - albo będziesz z nim - z ryzykiem gdzieś tam z tyłu głowy, które sprawi, że juz nigdy nie zawierzysz nikomu oprócz samej siebie..... albo sama, już bez obaw, że kurna najbliższy ci człowiek znowu może ci wbic nóż w plecy i przekręcać... przez pół roku.

ja wybrałam opcje numer jden - a raczej tak się złozyło. czekałąm z decyzją, szukałam odpowiedzi w sobie. Czy jest żle? nie.

ale gdyb ym się wtedy z  nim rozstała - już dziś nie musiałabym o nim mysleć. a tak mam go codziennie przy sobie....

w tajemnicy ci pwoiem - sa całe tygodnie, które sa spoko...  ale czasami nie chce mi się do domu wracać.. rozumiesz? on nie musi nic robić, nic mówić- po proostu czasami czuję, jak obcym człowiekiem się stał.

38

Odp: Zdradziłem

End!
Bardzo dziękuję. Miałem już nie odpisywać, ale niegrzecznie byłoby nie odpowiedzieć na tak obszerny post. Zdaję sobie sprawę z tego wszystkiego, o czym piszesz. Myślę, że niektóre aspekty naszego życia wróciły do normy, może nawet ją przekroczyły. Nie wypada mi o niektórych z nich pisać. Ale ja wiem bardzo wiele z tego, co mi powiedziałaś, bo Żona nie zamknęła się w sobie. Rozmawiamy. Bardzo często rozmawiamy. Czasami są to rozmowy, podczas których ja naprawdę marzę tylko o tym, żeby dostać zawału, bo to pozwoli mi nie słuchać. Ale słucham. I będę słuchał.
Wiesz, próbuję analizować to, co zrobiłem. Taki mam umysł, taką pracę. Sądzę, że znajduję odpowiedzi. Zostałem wychowany jako egoista, mimo że mam rodzeństwo. Wychowałem się za komuny, ale, prawdę mówiąc, nigdy niczego mi nie brakowało. Przynajmniej w porównaniu z innymi. Byłem rozpieszczany i hołubiony. "Nie ja jestem dla wszystkich, to wszyscy są dla mnie". A tymczasem Dzieci rosną, obowiązki rosną, Żona ma bardzo wysokie poczucie odpowiedzialności, chce się temu poświęcać. Dzieciom, domowi, rodzicom, teściom... Nie włączałem się w to zbyt aktywnie, poświęcałem czas sobie. Przez wiele lat tolerowała moje bycie obok - nie mam na myśli zdrady, nie zdradzałem, po prostu byłem w domu, ale nieobecny. Ale we mnie - w odpowiedzi na to Jej zaangażowanie, narastała frustracja, że nie ja jestem w centrum uwagi. Nie żaden biedny, podatny, słaby - jak słusznie ironizujesz - po prostu myślący wyłącznie o sobie. Miałem przez lata bardzo wiele pokus, ale potrafiłem im się oprzeć, bo mam charakter i jestem dobrym człowiekiem, tak uważam (skopcie mnie za to, Które to rozdrażni, Których to rozdrażni, ja naprawdę się nie obrażam, nie jestem tu po to, by się obrażać). I nagle ustąpiłem. Nie dlatego, że tym razem nie mogłem inaczej. Chciałem.
Tak, bardzo wiele umarło. Nie wiem, co uda się odzyskać. Całe tygodnie są teraz dobre, wspaniałe, pogodne. Ale potem to wraca. Z ogromnej miłości do mnie Ona jest ze mną wciąż. Ale to coś z tyłu głowy nigdy już nie odejdzie. Mam tego świadomość. Jednak chcę ocalić, co zostało do ocalenia. Będę próbował, wciąż i wciąż.
Pozdrawiam,
A.

39

Odp: Zdradziłem

Myśle ze to samo powiedziałby mój mąż. Tez sie nasluchal  kiedys mnie spytal czy byloby mi lqtwiej gdyby odszedl. Uwazalam wtedy ze tak. Ale powieezialam ze nie. Chcialam zeby zostal i widzial co ze mnie zostalo. Zeby sie czetos nauczyl. Taka we mnie zlosc i msciwosc byly:)) Jest bardzo podobny do ciebie. Moj maz  mowil mi to co mowisz ty...

Ja mam nadzieje ze we mnie ocaleje to co cenne.
Dam znać:)

40

Odp: Zdradziłem

Kicia!
Teraz już to wiem. I mam Anioła w domu.

41

Odp: Zdradziłem
zly facet napisał/a:

Jedyne co przychodzi mi do głowy to to żebyś naprawde tak myślał i nigdy wiecej jej nie skrzywdż. Ja niestety popełniłem błąd kolejny raz i choć to nie była zdrada fizyczna to tak została odebrana i teraz jestem sam plus wielkie wurzury sumienia i ogromna tęsknota.Wiec jestem mega głupcem.....

Witaj!
Wiesz, jestem ostatnią osobą, by Ci tutaj coś doradzić bądź podpowiedzieć. Kilka osób wysłało mi tu wiadomości, które zapewne miały mnie zaboleć, wręcz upokorzyć. Ale mnie takie słowa nie mogą już zranić. Ci, którzy je wypowiadają, są zbyt subtelni, zbyt delikatni. To ja skrzywdziłem, jak Ty. Obaj to wiemy. Podejmij próbę. Padnij na kolana, a potem znowu padnij na kolana, i przepraszaj, przepraszaj, przepraszaj. I mów swojej żonie: kocham cię. Mów jej "kocham cię" w sypialni, w kuchni, na ulicy, w samochodzie. Wszędzie. Jeśli przypadkiem wejdziesz do ubikacji, kiedy robi siusiu, powiedz: "kocham, jak robisz siusiu". Pokaż każdą cząstką swojego ciała, jak ważne, jak najważniejsze jest jej ciało. Do najmniejszego palca u stopy. Spróbuj ją odzyskać. Kobiety nie odchodzą ot tak, zdradę przyjmują jak wyrok śmierci. Musisz jej teraz udowodnić, że jej nie zabiłeś. Ale nie ma nic ważniejszego. Spróbuj.

42

Odp: Zdradziłem
aitvaras napisał/a:

I mów swojej żonie: kocham cię. Mów jej "kocham cię" w sypialni, w kuchni, na ulicy, w samochodzie. Wszędzie. Jeśli przypadkiem wejdziesz do ubikacji, kiedy robi siusiu, powiedz: "kocham, jak robisz siusiu".

Okropnie jesteś melodramatyczny, myślę, że na dłuższą metę może być to bardzo męczące dla Twojej żony. Poza tym w ratowaniu małżeństwa liczy się więcej niż mówienie żonie, że kocha się kiedy siusia. Czyny się liczą, a nie zasypywanie lawiną pustych słów.

43

Odp: Zdradziłem

ja myślę, że chodzi o coś innego. Po prostu jest tak, że gdybym w jakimkolwiek momencie zwątpiła w to, że mój mąż mnie kocha. albo w jakimś momencie nie czułąbym jego akceptacji, adorowania mnie, zwracania na mnie uwagi i skupiania sie na mnie - odpuściłabym tę trudną walkę o ratowanie związku.

To co napisał autor wątku brzmi melodramatycznie - ale to prawda.
Wszystko zależy od relacji. ja nie jestem z facetem X  bo potrzebuję ochłapów relacji, jakiś reszteczek uwagi. nie funkcjonuję w myśl zasady, żeby byleby spodnie w domu mieć.
jestem silna, samodzielna, zaradna. mężczyzna, który jest u mojego boku jest moim prawdziwym PARTEREM- to wzajemne relacje oparte o szacunek, lojalność, zaufanie.
Mój mąz pokazał że mnie nie szanuje, że nie jest wobec mnie lojalny i że nie moge mu ufać.
Mogę poświęcić czas i energię na to, aby budowac te relacje od nowa...ale wymaga to mojej pewności, że facet, z którym jestem zrozumiał moje potrzeby.
oczywistym jest, że zastanawiam się-dlaczego mnie to spotkało, w czym byłam gorsza, dlaczego wybrał tamtą..
takie mysli przychodza pierwsze do głowy. teraz już tak nie myslę.
teraz już wiem, że nie jestem w niczym gorsza, a spotkało to nie mnie - tylko jego - mojewgo męża. To on musi się ze zdrada zmierzyć. nie ja.

i ten związek jest dzisiaj inny niż był. czy inny dla niego? nie wiem.
Dla mnie to wynik zyciowej nauczki - teraz już nigdy nie zaufam nikomu tak, aby zawierzyć mu moją pewność, szczęscie, jutrzejszy dzień. Dzisiaj pewna jestem tylko siebie, swoich uczuć, swoich zachowań i swoich wyborów.
Czy mi z tym dobrze? inaczej. Czy kiedyś było lepiej? inaczej.

czy wróci związek, który miałam kiedyś? NIE.
budujemy z tego, co mamy. a ja juz nie mam obok siebie człowieka, którego darzę zaufaniem i w którego wierzę - w zakresie tego, że mnie nie skrzywdzi.

Dzisiaj wiem i pamiętam - i twoja zona Aitvaras tez będzie to pamietała:
kłamał, oszukiwał mnie, deklarował mi w oczy miłość, a potem umawiał się z tą drugą. Stworzył sobie własną filozofię, która usprawiedliwiała ten romans i tłumaczyła mu, że ten romans nie ma ze mną i naszym związkiem nic wspólnego. Mówił mi dobranoc kochanie, tęsknie, a potem wyłączał telefon i się pieprzył z tamtą. a rano witał mnie esemesem dzień dobry. Zachowywał pozory, ciągnął związek - aż ja się nie dowiedziałam....

Nie chodzi o to, że gdzies w świecie sa ideały, które nie kłamią, nie oszukują i tak dalej. CHodzi o to, że mój mąż z premedytacją, świadomie, będąc w pełni władz umysłowych i fizycznych - wbijał we mnie noże, dzień po dniu, godzina po godzinie.....ranił mnie, upokarzał, odarł z godności i szacunku do samej siebie - jako kobiety, jako partnerki, jako człowieka. Z premedytacją, powoli, konsekwetnie - i NIE WIEDZIAŁ (jak ty) dlaczego to robił...

a jesli nie WIEDZIAŁ - to jaką on sam może mieć pewność, że więcej tego nie zrobi?? jesli stało się to poza jego świadomą decyzją - to jaką moge mieć pewność, że nie zrobi znowu czegoś, co mnie zrani???
rozumiesz? jesli on mówi, że NIE WIE DLACZEGO... to znaczy, że nie wie, nie rozumie i nie uświadamia sobie, co ja mogę czuć, co jest dla mnie ważne, co mnie boli....

a zatem. MOGĘ LICZYC TYLKO NA SIEBIE -0 i wsłuchując się w siebie nie robić rzeczy, który nie są dobre dla mnie.

Od nikogo innego nie mogę, nie potrafię już teraz oczekiwac takiej wrazliwości, aby mieć pewność -że mnie nie zrani...

ZOno Aitravasa -0 która podobno to czytasz - tak będziesz mysleć za jakieś dwa lata. to nie jest tylko moje spojrzenie - tak samo pisała tutaj mamakazika, misiekpuszysty, operacja.. i mase kobiet w podobnej do naszej sytuacji.

Więc jesli nie podoba ci się END-aluzja, jej poglądy, podejście do zycia, naturalna zgorzkniałość i realizm- to uciekaj od swojego męża. On dzisiaj nie ma już tobie nic do zaoferowania. Dzisiaj sama musisz siebie odbudować i ty zdecydujesz o swojej sile, nie on..
a jesli wydaje ci się, że bez niego nie potrafisz żyć, nie dasz sobie rady... to jesteś jeszcze w wielkim szoku po.... albo on tobą manipuluje. Bo to nie prawda.
juz i tak, w tym związku, będziesz sama.

44

Odp: Zdradziłem

End_aluzja, może nie wczytałam się za bardzo w Twoje tu posty, albo nie umiem znaleźć odpowiedzi na pytanie dlaczego dałaś mężowi szansę? Dlaczego nadal z nim jesteś? Bo to co piszesz brzmi jakbyś się umartwiała, ale może to miłość?

45

Odp: Zdradziłem
sierpniowa napisał/a:

End_aluzja, może nie wczytałam się za bardzo w Twoje tu posty, albo nie umiem znaleźć odpowiedzi na pytanie dlaczego dałaś mężowi szansę? Dlaczego nadal z nim jesteś? Bo to co piszesz brzmi jakbyś się umartwiała, ale może to miłość?

bo to miłośc jest! smile

Hymn o miłości


Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.

1 Kor 13, 1-13

46

Odp: Zdradziłem
aitvaras napisał/a:

Drogie, drodzy, ja jestem bardzo mądrym, wszechstronnie i znakomicie wykształconym człowiekiem. Erudytą.

Wiesz co jesteś żałosnym idiotą. Zawsze twierdziłam, że wykształcenie nie idzie w parze z rozumem. Zrujnowałeś komuś zdrowie i kawałek życia, a opowiadasz to z takim zachwytem, że chętnie urwałabym Ci pewną część ciała i wyrzuciła na śmieci, bo tam jest miejsce dla takich jak Ty. Współczuję tej kobiecie, która z Tobą jest, fakt że Ci wybaczyła świadczy tylko o jej głębokiej mądrości i o wielkiej sile, która ma, by wytrzymać patrząc codziennie na Ciebie.  Z jednym się zgadzam zraniłeś Anioła. Tylko nie nazywaj się mądrym człowiekiem, bo jesteś pustym ogierem, bez ludzkich uczuć Kretynie.

47

Odp: Zdradziłem
zly facet napisał/a:

Jedyne co przychodzi mi do głowy to to żebyś naprawde tak myślał i nigdy wiecej jej nie skrzywdż. Ja niestety popełniłem błąd kolejny raz i choć to nie była zdrada fizyczna to tak została odebrana i teraz jestem sam plus wielkie wurzury sumienia i ogromna tęsknota.Wiec jestem mega głupcem.....

Zgadzam się w 100% powinieneś poczuć się tak podle i sięgnąć dna, aby zasłużyć dopiero wtedy na druga szansę

48

Odp: Zdradziłem
sierpniowa napisał/a:

End_aluzja, może nie wczytałam się za bardzo w Twoje tu posty, albo nie umiem znaleźć odpowiedzi na pytanie dlaczego dałaś mężowi szansę? Dlaczego nadal z nim jesteś? Bo to co piszesz brzmi jakbyś się umartwiała, ale może to miłość?

sierpniowa - bo tutaj przedstawiam sytuację z jednego piunktu widzenia. tego, jak to boli, jak sie przezywa. Żeby uświadomić zonie aitravasa, że nie będzie rózowo.

natomiast tych aspektów jest duzo dużo. dla mnie proces 'zdrowienia' po zdradzie trwa juz ponad dwa lata. długo. i potrafię sie cieszyć każdym dniem, radowac bliskością. patrze na mojego męża i myslę sobie, że sie pogubił, zatracił. a teraz on, tak jak i ja, leczy sie po zdradzie. swojej włąsnej. bo zdradził siebie.

ja zakłądam, że jest mądry i potrafi kochać. i dlatego dałam mu szanse i dlatego wierzę, że nam sie uda.
ale... to długi proces jest. i trudny.
i kiedy tak pisze do zdradzajego i jego zpony, to próbujhe im uświadomić, że wiedza o zdradzie nie jest punktem zwrotnym - po którym jest z górki....
kiedy w twoim związku zdarzy się zdtrada, to teraz musicie z mozołem, wspierając się nawzajem - wspiąc się na szczyt. potem okaże się, co z tego szczytu zobaczycie - czy pobojowisko.. czy słońce będzie włąsnie wschodzić a gdzies zakwitnie jabłonka.... wink
ale to mozolny długi proces.

i patrząc na to z tej perpektywy zastanawiam się, czy łatwiej nie jest odwrócić sie na pięcie i odmówić wejścia na ten szczyt??

ja zaryzykowałam -przyjęłam podaną mi rękę (i noge i całego pokiereszowanego swoją włąsną zdradą człowieka) i powiedziałam - dobrze - wejdziemy na tę góre i zobaczymy. co na niej znajdziemy. czy ta droga będzie miała sens i sensowny cel....

może to własnie miłośc jest?
nie przekresliłąm jego i siebie i naszego zycia.

ale-ale  -ale - to nie jest droga usłana różami...

i zdradzający musi miec dużo siły i energii, szczerej chęci i miłości - nie tylko ten zdradzany..
cięzar wejścia na górę spoczywa na nim, w dużej mierze...

niewielu daje radę.. zobnacz wątek kobieta na zakręcie..
zobaczy historię smutnejmonii - czasami drogi się rozchodzą.. a zamiast jednej góry mamy dwie... i nic z tym nie zrobimy.

49

Odp: Zdradziłem

End_aluzja, ten wpis chyba najbardziej do mnie trafił. Ale ja ciągle wracam myślami do tego, że nie da się zapomnieć. Że każda chwila z mężem przy boku może przypominać o tym co się wydarzyło, że każdy jego gest może być roztrząsany w analizie, czy być może znowu nie zawiedzie? Albo to jak popatrzy na mijaną na chodniku kobietę. Wybaczyć się da, ale nie da się zapomnieć. I ta pamięć by mnie chyba zabiła. Nie wiem czy dałabym radę na tę górę się z nim wspinać ...

50

Odp: Zdradziłem

i tu nie ma analizy w kategoriach wygrana i przegrana. uda sie czy nie uda. bo czy pozostanie z moim mężem jeswt dla mnie wygraną, czy przegraną? czy jesli odejdę to znaczy że mi sie udało? czy udało mi się wtedy, gdy zostanę?


zapomniec się nie da.
Róznica zachodzi też w nas - bo tylko raz możesz się dac rozbić w pył. Tylko raz w zyciu myslisz - kocham go nad zyciem, nie dam sobie rady bez niego...
potem już wiesz, że dasz radę. więc jesli mój mąz okaże się durniem i okaże się że się niczego nie nauczył - to to jest jego problem, a nie mój.
ja wiem kim jestem i ile jestem warta - nauczka ze zdrady? - on wybiera swoja droge w zyciu i ja wybieram swoją.
jesli jego nbędzie nie po drodze z moją.. to trudno... ale to mnie w żaden sposób nie umniejsza.

51

Odp: Zdradziłem

.

52

Odp: Zdradziłem

Musisz jej udowodnić, że może odzyskać do Ciebie zaufanie, staraj się, udowodnij, że zrozumiałeś swój błąd i że już nigdy tego nie zrobisz. Chociaż ja nie wiem, czy potrafiłabym wybaczyć zdradę na miejscu Twojej partnerki.

Jeśli ktoś raz zdradził, oszukał lub skłamał będzie to robił dalej.. Jeśli nie w życiu to w obawach.

53

Odp: Zdradziłem

Podziwiam Twoja kobiete ze ci dala szanse,bo ja bym tego nie zrobila,ale widac ze cie kocha.Na pewno odrazu tak szybko nie zaufa wiec musisz sie mocno starac.Powodzenia

54

Odp: Zdradziłem
Lilie napisał/a:
aitvaras napisał/a:

Drogie, drodzy, ja jestem bardzo mądrym, wszechstronnie i znakomicie wykształconym człowiekiem. Erudytą.

Wiesz co jesteś żałosnym idiotą. Zawsze twierdziłam, że wykształcenie nie idzie w parze z rozumem. Zrujnowałeś komuś zdrowie i kawałek życia, a opowiadasz to z takim zachwytem, że chętnie urwałabym Ci pewną część ciała i wyrzuciła na śmieci, bo tam jest miejsce dla takich jak Ty. Współczuję tej kobiecie, która z Tobą jest, fakt że Ci wybaczyła świadczy tylko o jej głębokiej mądrości i o wielkiej sile, która ma, by wytrzymać patrząc codziennie na Ciebie.  Z jednym się zgadzam zraniłeś Anioła. Tylko nie nazywaj się mądrym człowiekiem, bo jesteś pustym ogierem, bez ludzkich uczuć Kretynie.

Przyjąłem do wiadomości Twoją wypowiedź. Nie wiem, w jaki inny sposób miałbym Ci odpowiedzieć. Dziękuję za to, że zechciałaś zabrać głos.

55

Odp: Zdradziłem

Sierpniowa!
Masz rację. Jestem melodramatyczny. Ale ten melodramatyzm, ta pretensjonalność, trochę nam teraz pomaga. Moja H* doskonale zdaje sobie sprawę z mizernej jakości takich gestów ? intelektualnie mnie przewyższa ? a jednak cieszą Ją takie zdania (te w stylu siusiu). Bawią Ją. To więcej, niż mogłem oczekiwać w tej chwili. Nie poprzestanę na tym, oczywiście, ale nie chcę rezygnować z żadnej metody. Wiesz, słowa to też czyny. Czynami nie dam Jej teraz żadnej gwarancji, bo na to potrzeba czasu. One muszą być, muszą się zdarzać. Czy zabranie Jej do restauracji jest gwarantem czegokolwiek? Nie. Paradoksalnie więc, choć inne są wyobrażenia, mówię. Nie obiecuję, nie przyrzekam, mówię do Niej. O wszystkim. Słowo też jest wytworzeniem czegoś. Chyba w tej chwili jest skuteczniejsze. Głęboko wierzę, że zadziała.
Pozdrawiam serdecznie Nieakceptującą mnie,
Aitvaras

56 Ostatnio edytowany przez aitvaras (2012-05-10 04:30:36)

Odp: Zdradziłem
aitvaras napisał/a:
Lilie napisał/a:
aitvaras napisał/a:

Drogie, drodzy, ja jestem bardzo mądrym, wszechstronnie i znakomicie wykształconym człowiekiem. Erudytą.

Wiesz co jesteś żałosnym idiotą. Zawsze twierdziłam, że wykształcenie nie idzie w parze z rozumem. Zrujnowałeś komuś zdrowie i kawałek życia, a opowiadasz to z takim zachwytem, że chętnie urwałabym Ci pewną część ciała i wyrzuciła na śmieci, bo tam jest miejsce dla takich jak Ty. Współczuję tej kobiecie, która z Tobą jest, fakt że Ci wybaczyła świadczy tylko o jej głębokiej mądrości i o wielkiej sile, która ma, by wytrzymać patrząc codziennie na Ciebie.  Z jednym się zgadzam zraniłeś Anioła. Tylko nie nazywaj się mądrym człowiekiem, bo jesteś pustym ogierem, bez ludzkich uczuć Kretynie.

Przyjąłem do wiadomości Twoją wypowiedź. Nie wiem, w jaki inny sposób miałbym Ci odpowiedzieć. Dziękuję za to, że zechciałaś zabrać głos.

Aitvaras

57

Odp: Zdradziłem

End!
Proszę, poczekaj na dłuższą odpowiedź. Ja muszę się zastanowić, pomyśleć nad każdym słowem. Piszesz rzeczy zbyt ważne, abym to zbywał. Może H* zechce Ci odpisać, może Ją do tego namówię. Poczekaj, proszę.
Aitvaras

58

Odp: Zdradziłem

Nie napisałam tego po to, by Cię tylko obrażać. Tylko nie wyobrażam sobie jak można kogoś tak bardzo skrzywdzić i w ten sposób to opisywać, to po pierwsze, a po drugie, sam napisałeś, że ona te posty czyta. No powiedz jakim trzeba być człowiekiem, napisałeś: miałem gorący romans (nie pamiętam dokładnie) i jeszcze pozwalasz żeby kobieta, którą niby kochasz czytała takie słowa. Czy Ty na prawdę nie zdajesz sobie sprawy z tego co ona czuje. Ogarnij się. Ona musi Cię kochać, chociaż na to nie zasługujesz, bo w przeciwnym razie nawet 5 minut by na Ciebie nie patrzyła. Dobrze napisała to Edu.. tylko raz można rozbić się w pył i Ty ja tak rozbiłeś. Do końca życia powinieneś jej dziękować i być wdzięczny, że została przy Tobie.....

59

Odp: Zdradziłem

Zdradziłeś i czego teraz oczekujesz? No tak, bo twoja kobieta już nie była wystarczająco pociągająca, nie musiałeś zdobywać, taka była zwyczajna, odkryta. Może i żałujesz zdrady, ale znów się potwierdza, że facet myśli tylko tym, co ma w spodniach, no i oczywiście winna jest kobieta, bo już taka z niej mało atrakcyjna babka. Ach, szkoda gadać.

60

Odp: Zdradziłem
agau napisał/a:

Zdradziłeś i czego teraz oczekujesz? No tak, bo twoja kobieta już nie była wystarczająco pociągająca, nie musiałeś zdobywać, taka była zwyczajna, odkryta. Może i żałujesz zdrady, ale znów się potwierdza, że facet myśli tylko tym, co ma w spodniach, no i oczywiście winna jest kobieta, bo już taka z niej mało atrakcyjna babka. Ach, szkoda gadać.

Witaj, Agau!
Niestety, nie mogę przyznać Ci racji. Po pierwsze, Moja H* nie jest ani zwyczajna, ani tym bardziej nieatrakcyjna. Powiem Ci tylko, że w swoim miejscu pracy otrzymywała jednoznaczne sygnały od mężczyzn o połowę młodszych od siebie. I nie tylko od mężczyzn. Gdyby chciała mi pokazać, jak to jest być zdradzonym, pójść na całość na boku, skoro ja poszedłem, albo po prostu się zemścić, potrzebowałaby pstryknąć palcami, i już. Niewielu widziałem facetów, którzy nie obejrzeli się za Nią na ulicy, a dostrzegam takie rzeczy, w końcu mam doświadczenie. I tu dochodzimy do punktu drugiego, bo nieuniknione jest pytanie, dlaczego w takim razie zrobiłem to, co zrobiłem? Otóż nie, nie z powodu tego, w co zdecydowanie nie lubię być kopany. Powiem Ci coś: na co dzień ma do czynienia z dziesiątkami pięknych, młodych kobiet. Znacznie młodszych ode mnie, ale dojrzałych. Taką mam pracę. Gdyby chodziło tylko o spodnie, jak prosta byłaby odpowiedź. Ale to nie w tym środowisku skrzywdziłem Moją Żonę. Skrzywdziłem Ją z kobietą starszą od nas, z innego, odległego miasta. Po trzecie, nigdzie nie napisałem, że winny jest ktokolwiek poza mną. Analizowałem swoją winę. Może ta analiza to był błąd, ale nawet tam nie sugeruję, że miałem powody, że ktoś inny jest współodpowiedzialny. Nie, to jest MOJA wina. I to mnie nie bawi, nie jest pretesktem do pysznienia się, oczekiwania głasków. Zrozumcie, jeśli mi się nie uda, zostanę bez Mojej H*, a sąd ustali, kiedy mogę widywać swoje Dzieci. To jest k... sko niezabawne.
Przepraszam adminów za wulgaryzm, ale był mi w tym miejscu bardzo potrzebny

61

Odp: Zdradziłem

Nie będę się mądrzyć. W zdradzie chodzi tylko o seks, tylko, podobno, ale jak taki seks może zniszczyć życie osobie, którą się krzywdzi, tego już nikt nie wie. Kto o tym pomyśli idąc do wyra z kim popadnie?  Podobno mężczyźni z natury nie są monogamiczni, potrzebują nowych bodźców, co ich nie tłumaczy, bo po to mamy rozum, by sprawować kontrolę nad instynktami, stąd nazwa homo sapiens. Cóż, masz niezły orzech do zgryzienia, żona, dzieci... Trzeba było o tym wcześniej pomyśleć. A litować się nie mam zamiaru. Gdybym ja dopuściła się zdrady, wolałabym wziąć winę na klatę i odeszłabym pierwsza od partnera. Ale walcz o żonę, jeśli ją kochasz. Moja znajoma przyjęła męża po rocznym jego romansie, ale do dziś mu nie ufa i ma jakąś ranę w serduchu. Już potem nie jest tak, jak wcześniej, przed zdradą.

62

Odp: Zdradziłem

Agau ta rana w sercu nigdy nie znika, może się zagoić ale blizna zostaje. Przykro mi, ale ja nie mam już wyrozumiałości dla ludzi, którzy zdradzają. To za bardzo boli. Po prostu nie ma we mnie litości dla takich.... niestety.

63

Odp: Zdradziłem
Lilie napisał/a:

Agau ta rana w sercu nigdy nie znika, może się zagoić ale blizna zostaje. Przykro mi, ale ja nie mam już wyrozumiałości dla ludzi, którzy zdradzają. To za bardzo boli. Po prostu nie ma we mnie litości dla takich.... niestety.

Witaj, Lilie!
Nie pisz - niestety, bo dla takich jak ja nie ma już "niestety". Założyłem ten wątek, by lepiej zrozumieć, co czuje Moja H*, nie dlatego, by znaleźć zrozumienie dla siebie. Bardzo Ci jestem wdzięczny za to, że piszesz, co piszesz, bo to samo czuje Moja Żona. Dała mi coś w rodzaju kwarantanny, pragnę ten okres jak najlepiej wykorzystać. Ale nie wiem, czy rozmowy, czułość, restauracje, wyjścia na miasto, spacery na miejscu, śniadania do łóżka, opowiadanie o wszystkim, co wydarzyło mi się danego dnia, siedzenie razem przed telewizorem, by pooglądać mistrzostwa świata w snookerze (uwielbia bilard i snookera), a później wspólna gra, bo mamy takie możliwości,  wreszcie seks - na szczęście nasze upodobania są idealnie spójne, a moją inicjatywność przyjmuje z entuzjazmem -  nie wiem, po prostu nie wiem, czy to wystarczy. Chyba nie zdawałem sobie sprawy, jak wiele dla Niej znaczę. Zapewne tylko dlatego pozwoliła mi zostać. A ja nie mam już w życiu nic ważniejszego do zrobienia, jak tylko próbować Ją zatrzymać. Jestem pełen nadziei, bo H* odzyskała siły, znowu wygląda cudownie, znowu je jak smok - co nie wpływa na Jej figurę w żadnym stopniu (ma ciało modelki) - ale jestem też pełen obaw. Że jednak stwierdzi, iż nie może mi wybaczyć. Wtedy stracę wszystko. Miałaś rację, wykształcenie, pieniądze, pozycja - to wszystko jest bez znaczenia bez Niej. Proszę więc, pisz mi Twoją złość, bo dzięki temu lepiej rozumiem skrywaną teraz złość Mojej Żony. Wolę ciężkie słowa na tym forum niż takie słowa z Jej ust. Uwierz, bo mówię z autopsji - można być idiotą i czuć.
Pozdrawiam,
A.

64

Odp: Zdradziłem
aitvaras napisał/a:

Jestem pełen nadziei, bo H* odzyskała siły, znowu wygląda cudownie, znowu je jak smok - co nie wpływa na Jej figurę w żadnym stopniu (ma ciało modelki) -
A.

Aitravas - to jest żenujące jak opisujesz swoją zonę i jakich argumentów uzywasz..
droga H** twoim atutem jest że żresz jak smok i nie tyjesz. Widzisz, ja nap. jestem kobietą w oczach atravaisa gorszej kategorii- jakbym żarła jak smok to wyglądałabym jak smok..

Aitravas, w tym wszystkim co piszesz jet, wybacz szczerość, ogromny narcyzm.. ty ty ty ty ty ty try ty.. ty robisz top, ty robisz tamto ty starasz się, ty myslisz, ty szukasz odpowiedzi, ty ty ty ty...
tak mi się wydaję, że nie dajesz twojej zonie odetchnąć - nie dajesz jej poszukac odpowiedzi, bo zasypujesz ją swoimi wielkimi słowami, zachowaniami, działaniami, manifestacjami...


na tym forum jakis czas temu pojawić się zz2, który się zakochał, ale postanowił zostać z żponą, bo zona słąba biedna bez niego sobie nie poradzi.. i on po proostu MUSI... a jak ona stanie na nogi - bo ją zmobilizuje, żeby zrobiła prawo jazdy itp... to wtedy on będzie mógł z czystym sumieniem odejść...


AITRAVAS - na jakiej podstawie ty uważasz, że jestes dla swojej żpony czymkolwiek wartościowym w jej zyciu? bo potrzebnym pewnie tak- i ona tak to czuje...
myslisz, że jak zaczniesz nam tutaj wypisywać, że ma ciało jak modelka, ogolone nogi i wydepilowane bikini to ONA POCZUJE SIE LEPIEJ???
myslisz, że jak teraz będziesz się zachwycał jej drobnymi pęcinami.... to ona ci uwierzy??

myslisz, że ona wierzy w to co mówisz?/
a ty idziesz tak daleko w ochach i achach, że dla mnie to jest czysta manipulacja. wspinasz się na jakies wyzyny retoryki i elokwencji, przyjmując wszystkie winy na siebie i zachwycając się zoną, która ciągle możesz stracić... ale najwazniejsze dla ciebie jest to, że jest piekna zadbana umie się ubrać. cudownie cudownie...

ja widze, że ty przyjmujesz winę na siebie, ja słysze, że ty piszesz, że jestes idiotą.. ale kurcze - gdzie w tym jeswt jakieś uczucie? jakies emocje? to są słowa i tak ja to odbieram...

65

Odp: Zdradziłem

Zdradziłeś,bo jesteś człowiekiem słabym.
Zdradziłeś,bo taki już jesteś.


Dlaczego miałoby się to nigdy nie powtórzyć???

Posty [ 1 do 65 z 251 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026