Wczoraj kolejny facet stwierdzil, ze "czegos tu brakuje". Wiecie, co boli najbardziej? Nie to, że z NIM nie wyszlo, chociaż się lubimy. Tylko, że kolejny raz czuję, że coś musi być ze mną nie tak, skoro nikt nie chce się ze mną tak naprawdę związać od dłuższego czasu (a wcześniej były takie chęci ze strony kilku, choć ostatecznie też to ja zostałam na lodzie). Szukam odpowiedzi i nie znajduję.... Czuję się teraz okropnie, beznadziejnie, jedna wielka czarna rozpacz. Niby wszystko jest ze mną w porządku. Niby. Znajomi i ludzie dookoła dziwią się, że jestem sama. Kiedy mówię, że widocznie coś jest ze mną nie tak, to pukają się w głowę. Ale innego powodu nie widzę. W sumie nie wiem, czego od was oczekuję... Może informacji, że jest ktoś, kto ma podobnie?
Podobne tematy
a ile masz lat? tez tak mam, rzadko sie zdarza jakas iskra. tyle ze ja juz jestem po 30 stce, a o iskre trudniej z biegiem czasu, chyba teraz juz tylko rozsadek ![]()
3 2012-04-17 19:37:32 Ostatnio edytowany przez alexandra-3m (2012-04-17 19:38:09)
Ja mam prawie 28. A czujesz się z tego powodu mniej wartościowa? Bo ja tak... Dodam, że teraz jestem totalnie podminowana, bo właściwie nie wiem, czemu tak wyszło. I o co mu tak naprawdę chodziło.
nie........... niedowartosciowanie z powodu samotnosci mi przeszlo kilka lat temu
oni nie sa warci tego ![]()
A dla mnie to jest główny problem. Że de facto nikt mnie nie chce, na to wychodzi
Myślę, że to mnie boli bardziej niż samotność.
6 2012-04-17 19:58:18 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2012-04-17 20:00:16)
Daj spokój. Dzisiaj znależć kogos komu zaufasz i kto Ciebie nie porani jest ciezko. Sporo jest chamow i prostakow, ktorzy niewiele maja do dania - tylko zrobia Tobie dziecko a Ty do prania i sprzatania - egoisci. O fajnego faceta, fajna rozmowe, czulosc, zrozumienie, milosc - to ciezko. Ja np. nie mam zadnych komplesow jesli chodzi o wyglad i mialam/mam powodzenie, ale nie znalazlam tego co szukam.
Ale nie kieruj sie tym co pisze- ja to tak widze, po tym co doswiadczylam i co widze dookola .......
Motylek, skoro Twoje zdanie o mężczyznach jest takie jak przedstawiłaś w poście, no to nic dziwnego, że nie znalazłaś
odpowiedniego kandydata
Dzieci "robi się " jak to określiłaś wspólnie. O antykoncepcji słyszałaś ?
Poza tym atrakcyjny wygląd może zainteresować na początku znajomości i stanowić "punkt zaczepienia" , ale nie jest żadną gwarancją udanego związku.
8 2012-04-17 21:09:17 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2012-04-17 21:23:51)
Intelektualnie tez daję radę
, nie jestem pusta lalą. Nie znalazlam tego czego szukam i tyle, szukam dalej...
Nie szukam i nie szukalam meza na sile, tylko fajnej intelektualno-seksualnej relacji. Wszystko
nic nie gwarantuje udanego zwiazku.
Bylam w dwoch wieloletnich zwiazkach - teraz odpoczywam, mam potrzebe samotnosci...
Chyba podazam w jakas przepasc-bo wszyscy tu mowia o bolesnej samotnosci, a ja wlasnie czuje potrzebe bycia samej.......gorzej nawet - czuje, ze chce zeby oni (mezczyzni) wszyscy znikneli ...(wybaczie Panowie-nie jestem feministka
)
poniekąd Lubie Portal NET KOBIETKI , bo przegladajc posty i natykając się na wpisy miedzy innymi alexandry-3m znowu w glowie mam cichy głos "TO TAK JAK U MNIE".
Obecnie rownież jestem w takiej sytuacji i tak jak u Ciebie jest to kolejna sytuacja
z jednej strony mysle sobie ok jestem mloda nie mozna sie poddawać a po drugie wychodze z zalozenia ze nic nie dzieje sie bez przyczyny. Pocieszam sie faktem ze mamy wiosnę i może coś ruszy ... z NIM również oświeci ich "mężczyzn" ze takie fajne dziewuszki chodzą po tym świecie <czyli MY> ehhh
Motylku zazdroszcze Ci takiego podejścia, teraz czuje się zagubiona i wręcz przeciwnie cierpie na jakiś deficyt plci przeciwnej. Mam wrażenie że jestem jakaś przezroczysta.... ![]()
11 2012-04-17 21:58:17 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2012-04-17 22:02:28)
Chyba nie ma co zazdrościć, tylko współczuć? Ja jestem tak zmęczona mezczyznami, roznymi sytuacjami, jakby mnie przejechał czołg.
Myślę tylko o tym, zeby pobyc samemu, robić co chce, a bez przytulania czy sexu też b. dobrze żyję. To już chyba jest krok do -staropanienstwa. Myslę o tych co poznałam niedawno czy w realu czy w necie i nie mam chęci ani z nimi sie spotkać, ani całować sie, ani przytulać. Wyjątkiem był tylko starszy mezczyzna, którego całować miałam chęc ze względu na jego delikatność i nasze podobieństwo.
Do reszty kompletna obojętność ![]()
Staropanienstawa? Motylku najwazniejsze to czuć sie sama ze sobą dobrze. a z reguły jest tak że po chwilach gdy jest superr książę zmienia się w żabę a kucyk w czołg i w konsekwencji przejeżdża po księżniczce....
Motylek, na podstawie tego, co wczesniej napisalas, naprawdę jest czego pozazdroscic
Bo - jak twierdzisz - masz teraz potrzebę samotności. Czyli akceptujesz sytuację.
Kaja - dokładnie tak, jak napisałaś. Atrakcyjny wygląd nie wystarczy do miłości czy zakochania... A mnie takie fascynacje nie interesują, nie wystarcza mi to. Chyba po prostu muszę mieć trudny charakter. Nieświadomie wysyłać w kierunku mężczyzn info "nogi za pas, wiej, bo nic cię tu dobrego nie spotka". Hm, powiem Wam dziewczyny, że u mnie to jest tak, że od czasu do czasu pojawia się jakaś relacja, ale - dziwnym zbiegiem okoliczności
- zawsze wygląda na to, że facet nie wie, czego chce, trochę chce, trochę nie chce..... trochę się boi...... tak, ma słabość, coś tam czuje, ale związku nie chce. I to mnie boli, czy to dziwne? Boli, bo szukam winy w sobie, przecież nie mogę trafiać tylko na dziwnych mężczyzn, to statystycznie niemożliwe ![]()
Anoniq - nie ma się z czego cieszyć, że tak mamy, ale mimo wszystko..... dobrze usłyszeć, że nie jestem z tym sama.
anoniq - dzięki, to było dobre. rozbawilaś mnie tym postem. tak wlasnie o to w zyciu chodzi - by sie dobrze czuc ze sobą ![]()
aleksandro-3m a może poprostu jestesmy silnymi babeczkami może widnieje w nas pierwiastek dominujących i poprostu mężczyźni się nas boją a w efekcie wycofują ..???
Motylku ciesze się
uśmiech to podstawa... i oby nie mieć koperku miedzy zębami ![]()
cos w tym może być, bo słyszałam kiedyś, że ponoć takie wrażenie sprawiam, aczkolwiek to kompletna bzdura, bo nie jestem jakoś specjalnie pewna siebie, a za bardzo wrażliwa. Może jakiś mur wokół siebie zbudowałam i przybrałam taką maskę
No ale tak sobie możemy gdybać i gdybać ![]()
17 2012-04-17 23:31:27 Ostatnio edytowany przez anoniq (2012-04-17 23:34:41)
Oczywiscie gdybac mozemy aczkolwiek słowa pisane mają jakiś oddzwięk. Ten portal jest dla mnie życiowo-edukacyjny. Aleksandro życze Tobie i poniekąd sobie odnalezienia tego prawdziwego Rycerza.. chcociaż słyszałam ze i oni wymarli zostały tylko białe konie... damnnn
Pozdrawiam Cieplutko ![]()
alexandra-3m może faceci, których spotykasz są jacyś inni. Albo po prostu do siebie nie pasujecie. Życie to nie bajka i nie jest tak, ze każdy ma kogoś przeznaczonego, z kim się spotka i będzie żyć długo i szczęśliwie.
Witam wszystkich tak psioczycie na facetów a ja zostałem wymieniony przez kobiete na nowy model ,choć byłem wierny i lojalny ,ponoć facet to świnia?
Ja mam podobnie. Ja mam 22 lata i wiele osób pewnie powie, że całe życie przede mną i kogoś jeszcze spotkam, ale przecież nikt w żadnym wieku nie chce być samotnym. Tym bardziej, że z wiekiem trudniej kogoś znaleźć, w końcu coraz mniej wolnych facetów. Ale mam podobnie, że z nikim mi się nie udaje. Zazwyczaj kończy się na jednej, dwóch randkach - o ile tak to można nazwać, już chyba z 10 razy tak miałam, i bez słowa wyjaśnienia, po prostu później nic. Już przyzwyczaiłam się do tego, że nikt mi później nie odpisuje na smsa itp. Teraz to już jest błędne koło, bo nawet nie chce już z nikim sie spotykać, bo sie boję, ze skonczy sie jak zawsze, wiec po co tracić czas. I tak tkwie w tej samotni i choćby ktoś piękny i cudowny mi proponował spotkanie, to ja już nie chce, bo nie chce już cierpieć. Też mi się wydaje, że coś ze mną nie tak. Pewnie coś ich zraża, nam się wydaje, że jesteśmy normalne, znajomym też się tak może wydawać, ale w związkach, w relacjach damsko męskich ludzie nie są tacy sami, jak w relacjach przyjaciel z przyjacielem. Czasem tę drugą osobę może odstraszać, że za bardzo się starasz, albo za dużo planujesz z tą drugą osobą. Chociaż ja już nie wiem, tak tylko przypuszczam. Czasami obwiniam rodziców, że może źle mnie wychowali i dlatego nie mam szans na normalny związek
dla mnie to już jest jakaś abstrakcja, żeby z kimś być, coś wręcz niemożliwego.
Dzięki za wszystkie odpowiedzi.
Nowy Model - nie psioczymy na facetów
Przynajmniej ja nie, zauważ, że szukam winy w sobie ![]()
Klaudia - Też mnie dopadła taka myśl, że nie powinnam się już w nic pakować, bo mam już dosyć tego wpadania we frustrację.
Z drugiej strony, powiem Wam, że chodzi mi też po głowie pomysł, żeby jeszcze coś podziałać z tym ktosiem... W końcu on chce się ze mną widywać. Zobaczymy się za tydzień. Tak sobie myślę, że może przesadziłam, że palnęłam coś niepotrzebnie. Może za bardzo przycisnęłam, choć miałam plan wyjątkowo się dystansować
może zdać się na flow i zobaczyć, co będzie, albo się rozkręci, albo nie. Na luzie, bez spinki. W końcu miło móc wyjść gdzieś z kimś, do kogo można się przytulić...
Okey przepraszam ,narazie jestem wściekły na wszystkie kobiety po tym jak mnie potraktowano , facet to nie śmieć którego trzeba wywalić bo zrobił swoje i teraz można spokojnie poszukać sobie młodszego.Nigdy bym nie pomyślał że mnie to spotka , jaki człowiek jest naiwny.
nowy model, bo niektore kobiety widzą tylko ciało (mlode ciało), a to donikad droga. Bo sex to za malo zeby stworzyc fajny zwiazek.
uwazaj jak ta twoja ex sie rozczaruje tym nowym......
Życze jej z całego serca żeby sie rozczarowała, ale powrotu już nie będzie .
Nowy Model, to ciekawe, zwykle to faceci wymieniają na młodsze egzemplarze
Prawda jest taka, że i wśród kobiet, i wśród mężczyzn znajdują się TAKIE jednostki..... Nie ma co przypisywać tego tylko jednej płci.
Domyślam się, że czujesz się fatalnie, ale niestety - potrzeba czasu...
Tak czuje się naprawde fatalnie , ja rzecz wyrzucona na śmietnik ,niby czas leczy rany , ale blizny pozostają na całe życie ,wiem że to forum dla kobiet ale z kobietami zawsze mogłem sie lepiej porozumieć niż z facetami . Jesteście bardziej uczuciowe i wrażliwe .Chyba się tu zadomowie .
nowy model - nie ma nic zlego co by na dobre nie wyszlo - spotkasz lepsza ![]()
Nowy Model - tylko nie szukaj na siłę "klina", bo tylko pogłębisz frustrację. Daj sobie czas, to nie jest dobry sposób.
Dziękuje dziewczyny za słowa pocieszenia ,klina nie będe szukał w każdym tego słowa znaczeniu.To brzmi optymistycznie że niema złego co by na dobre nie wyszło,w ten sposób a tym nie pomyślałem ,musze sie teraz czymś zająć , chyba pomaluje kuchnie.
Fajna wymiana myśli. Przeczytałem i tak pomyślałem o mojej miłośnicy samotności, która 5-6 razy mnie rzucała w ciągu 1,5 roku, bo woli być sama, bo jej lepiej samej, bo sama organizuje sobie życie itp itd. Sporo mi wasze uwagi wniosły. Tylko, ona ma bardzo blisko do 50. To nie 28, 35 lat. Co dalej ? Ciekawe, czy przez te lata samotności z synem (były przelotne związki) coś się jej nie stało z uczuciami.
Miałem takich znajomych którzy sie też często rozstawali ,tak jak piszesz nawet kilka razy w roku , ale trzeba coś stracić żeby to docenić , widocznie kobiety tak mają szukają porównania, wrócicie do siebie choć czas nie chce na nas czekać.
Raczej nie ma możliwości. Minęło już 5 miesięcy do czau jak mnie rzuciła i mimo iż Wielkanoc jeszcze przyniosła nadzieję, to bardziej jak tej nadziei szukałem niż ona mnie. A jeszcze spotkanie i rozmowa z jej rodzicami utwierdziła mnie, że czas dać sobie spokój. Zresztą i dziewczyny na forum jak jeden "maż"
radziły mi, żeby odpuściś. No i teraz jak u ciebie. Trzeba powolutku się wyciszyć. I na pewno nie szukam klina, bo jeszcze bym kogoś skrzywdził.
Tylko jak tu się wyciszyć.
Tylko jak tu się wyciszyć.
Czas i tylko on. Wiesz, może mi jest łatwiej, bo już w trakcie te jej rzucania powodowały, że zaczynałem czekać kiedy będzie następny raz. I sądzę, że powodowało to jakiś coraz większy dystans, mimo bólu. I teraz po prostu jest łatwiej. Nawet nasza wspólna przyjaciółka zapytała mnie: ty chyba jej nie kochałeś, że tak łatwo odpuściłeś. Co jej miałem tłumaczyć? Że po prostu rozum powiedział, że daj sobie spokój bo zwariujesz. Pewnie dużo, dużo gorzej by było gdyby nastąpiło to niespodziewanie. Ale wtedy bym walczył.
A co do czasu. Jakieś zajęcia, sport, książki, znajomi, samodzielne wypady. I czas. Zobaczysz, w końcu zacznie odchodzić. I może za jakiś czas zostaniecie po prostu dobrymi kumplami. A może nie. W kazdym razie teraz się odseparuj. Najlepiej zero kontaktów, albo takie krótkie (co najwyżej smsy). I już. Alleluja i do przodu
ze łzami w oczach.
No tak ze łzami i do przodu , to nie jest takie proste , nawet jak czymś sie zajmujesz to myślisz po co ja to robie ? dla kogo?
A chyba całe to nasze życie sprowadza się do tego że żyje się dla kogoś , ja żałuje że nie mam dzieci , to pewnie jeszcze nadałoby sens bycia tutaj obserwowania i pomagania naszym pociechom , dzieci są najważniejsze a tak to jest pustka że żyć sie nie chce.