witam!!!duzo z was pisze tu o tym samym problebie,o strach przed ludzmi,przed zyciem,przed mowa itp.Przez to nasze zycie niema sensu jest szare.Ja tez bylem taki w strachu ,bylem niemowa,chowalem sie przed ludzmi,poprostu bylem myszka ktora siedziala pod miotla.Ale jest na to rozwiazanie problemu?BOG!!!kazdy z nas dla kogos zyje ,nie dla siebie,kazdy z nas ma wokolo biednych ludzi ktorzy potrzebuja pomocy ,podejdz do biednego z kawalkiem chleba ,poczujesz sie cenny ,bardziej wartosciowy,ta osoba cie nie odrzuci bo tylko czeka na taki cud gdy ktos przyjdzie ,podejdzie do niego z kawalkiem chleba.Od tego umnie sie zaczelo,do dzis pomagam innnym wiem ze zyje ,wiem ze moje zycie ma sens,oczywiscie nie wszystko naraz a stopniowa przyjdzie zmiana.Glowna role gra tu modlitwa,zaufanie Bogu.TAKZE WSZYSTKO PRZED TOBA ZROB TEN PIERWSZY KROK!!!
Podobne tematy
zgadzam sie:)
Gdy byłam dzieckiem często myślałam ,że przecież nie jestem sama,że gdzieś tam w Niebie jest mój ojciec- Bóg i On mi pomoże .
Mojego taty już nie było ,dlatego też często fantazjowałam. Miałam taką grę na przyciski ,taki bramkarz broniący gole. Wyobrażałam sobie,że Bóg mówi do mnie,że jak zdobędę ileś tysięcy punktów to mój tato znowu będzie żył . Tyle razy wygrałam ,ale tato już nie wrócił...
W kościele zawsze odnajdywałam spokój,taka mała oaza. Słowa pieśni czy modlitw zapewniały mnie,że Bóg mnie kocha ,ze akceptuje mnie taką, jaka jestem.
Wiele razy zwracałam się z czymś do Boga i często otrzymywałam to o co się modliłam.Nieraz płakałam w kościele.
Wiara czyni cuda. To jest często tak głębokie przeżycie,że nie da się opisac wszystkiego słowami.
Jeżeli Bóg jest na swoim miejscu to wszystko jest na swoim miejscu.
Oczywiście nie jestem jakąś heretyczką , też grzeszę raz mocniej ,raz lżej. Mam jednak tą świadomośc ,że jedyna właściwa droga to ta, która prowadzi do Boga.
4 2012-04-13 05:49:52 Ostatnio edytowany przez duromito (2012-04-13 05:50:39)
A ja strzelę off-topa, a co ![]()