netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

42 odpowiedzi9 180 wyświetleńzałożony przez krys25, 10.04.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 43 ]

1

Temat: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

Wiatm moja historia jest bardzo zawila mam 28lat i cóż jak wiele nas kochanych mam wspaniaych kobiet spotakała zycowa poeazka,smutek smaotność od począku moja historia...uhhh serce pęka miałam 21 lat zdalam mature poanalam meżczyzne po rozwodzie wydawal sie kochany czuły zabrał mnie  zdomu w którym rządzil moj ojciec aklocholik ..szybko zaszlam w ciaze urodzialm ślicznego synka wtedy  dostrzegalm problem w partnerze pil podnosila na mnie rce postawilam wszstko na jedna karte odeszlam z synkiem on poszedl na 5lat do wiezienia za pobicie mnie zostal pozbawiony praw rodzcielskich a ja walczylam o dobro malenstwa poszlam do pracy i zylismy spokojnie tak przez dwa lata az kiedys pojawils sie moj wtedy mylsalm aniol to byla milosc kochal mnie wspieral mowial ze kocha mojego syna byliśmy szczesliwi i tak po 3 latach zwiazku zdecydowalismy sie na wspolne dziecko..urodzil sie nam synek zamieszkalismy razem moja mam zlatwila mu swietna prace mimo tego ze byl chlopakiem po podstawowce nie przeszkadzalo mi to ..nasz malenki synek okazla sie chory...trafilismy na miesiac  do kliniki lezalam  z malym aniolkiem bylo ciezko on pracowal moja mam zjela sie starszym synkiem..wrocilam z kiliniki stan maluszka sie poprawil  a ja dla siebie  dla nas poszlam na studia(w czasie urlopu wychowawczego) i wszstko zacezlo sie psuc ..dochodzily do mnie szepty ludzi ze partner zle odzywa sie do mojego starszego syna choc mi nie chcilao sie w to wierzyc zawsze zabieral go na spacery dbal o niego..ale moj synek jakos przygasal przygladalm sie temu nieraz bylo zle wychodzilo ze mlodszy syn ten wspolny jets lepszy  a starsezgo odsuwal na bok serce mie pekalo ..czasem  ztego powdu wybuchalam..i z innych tez on coraz czescei palil trawke ot tak tlumaczac ze to nic zlego..wkoncu zdazylo mu sie nie wrocic na noc raz drugi piaty choc to bylo bardzo zadko..partner nigdy nie byl agresywny..ale ten stosumnek do mojego syna..no i na sam koniec  w ciezkich czasach mezczyzna majacy dobra prce bez wykrztalcenia przynios mi zwolnienie z parcy z paragrafem za picie alkocholu w parcy(delegacje)coraz czesciej byly awantury a zraz kiedy wzial ostatnie pienaizki zostawil mnie bez chleba i nie wrocil na noc nawyaywalm go od zer lajdakoew i pewnie jeszce gorzej i spakowalm ciuchy..jednak najgorszym powodem byl stsunek do mojego syna ktory pszyszedl i poiewdzial mize tato bo tak na niego mowial powiedzial ze skoncze w  wiezienu ze jestem zerem...i tak obarzony sobie poszedl a ja zostalm z dwojka dzieci starm sie byc dzielan ale czaem nie mam sil brakuje mi go teraz parcuje z agranica wpada raz  wmiesiacu zabiera tylko nasze wspolne dziecko kupoje mu prezenty a starszy syn bardzo to przzywa chodze z nim na terapie do psychologa i tak mi serce sciaska ze pozwoalilam by psrater go pokochal pozna synek parwde ze to nie jego ojciec biologiczny a i tak widze jak mu zal ze zabiera mlodszego wkoncu wychowywal go 5lat!!...a ja tego drania tak kocham gdzie popelnilam bald na doafdatek on uwaza ze to wszstko moja wina bo to ja go wyrzucialm wiec placze bo mam wyrzuty sumienia studiuje juz na drugim roku ..zajmuje sie amluszkami ale bardzo tesknie z anim..jak mam dlaej zyc czy ktos widzi szanse na odbudowanie tego zwiazku?? prosze o pomoc!!;((

2

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

Chciałabym, ci jakos pomóc, ponieważ rozumiem Cię doskonale - sama jestem w podobnej sytuacji i nie widze dobrego rozwiązania. Myślę jednak, że dobro dziecka jest najważniejsze. Widzisz doskonale wady swego mężczyzny, dostrzegasz je, ale naiwność i zwyczajna miłość, daje ci wiarę i nadzieję że będzie dobrze. Porozmawiaj z nim jak wróci, powiedz że cię rani , że jest odpowiedzialny za dwoje dzieci, nie tylko za jedno. Chciałoby się powiedziec, że masz go kopną w tyłek i rozstać sie z nim, ale wiem że to nie takie proste. Trzymam kciuki, daj znać, jak rozwinęła sie ta sytuacja. pozdrawiam

3

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

ojjj super ze jest ktos kto mi odpisał...eh megi 17 ja juz z nim rozmawialm setki razy nic nie pomagaja lzy blaganie on pracuje teraz w berlinie..wpada raz  w miesiacu zadowolony z zycia jak to on dobra mina do zlej gry zabiera na weekend tylko naszego wspolnego syna ani razu nie spytal nawet jak czuje sie moj syn nie wiem mamy wspolnych znajomych i wiem ze on tam nikogo nie ma...a na dodatek jeszcze codzien pisze mi ze mnie kocha!!!ostatnio zapytal zcy pojde z nim i naszym synem na spacer ewidentnie dal do zrumienia ze bez drugiego synka,,i czy na majowy wekend pojde z nim do hotelu polezec bo on umrze jak sie do mnie nie przytuli..odpisalam ze nie bo serce mi peka ale jak pojde z nim raz to on tak zwsze bedzie raz w miesiacu hotel i heja zadnych obowiazkow nic placi 300zl tzn 70euro alimentow i ciagle nie splaca swoich rat w Polsce..a ma juz chyba z 20tys dlugow on ma 29lat a ja sie czuje jakby mial 12..kochana jest mi strasznie ciezko czasem sie zastanawiam za co ja go tak kocham nie jest nawet zbytnio przystojny ma podatwowe wykrztalcenie ignoruje syna mojego ktorego wychowyal tyle lat
jest w tym berlinie i pracuje tam...alr ja go znam to wieczny chlopiec lubi sobie zaplic marichuane lubi piwka..widze tez po nim ze cierpi wychudl ciagle pisze ze mu zle ale  czasem mowi ze to moja wian ze nie jestesmy razem bo ja go wyrzucilam w nerwach i zyje ze siwdomoscia ze to ja rozbilam rodzine choc wszscy mi mowia ze tak nie jest...nie mam sily na codzienne zmaganie sie z dziecmi uczelnia choc dzieci sa calym moim swiatem to zcasem mam dosc eehh serce peka;o((

4

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

Wiesz co, jak patrze na nas z boku, to widzę dwie, uzależnione kobiety.... uzależnione od kochania, wspierania, wybaczania, od poniżania i ranienia..... widzę dwie kobiety które, nie mogą wyrwać sie z syndromu "ofiary".... a przecież jesteśmy o wiele dojzalsze i mądrzejsze....mamy napewno w sobie siłę aby walczyć o siebie o dzieciaki.... tylko że wciąż siedzi w nas nadzieja że będzie lepiej, nawet nie cudownie tylko NORMALNIE. Dzisiaj mama powiedziała mi że powinnam kierować się sercem, a ja chciałabym je czasami wyłączyć i posłuchać rozumu!!! ale nie potrafię sad

5

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

uhhh uzależnione...trafne okreslenie ehh megi to takie trudne..jak tu o nim zapomniec dzis pisal ze wyslal mi prezent i dal wspojego syna w sobote przyjedziee rowniez tylko po sowjego syna a starszy synek tak cierpi..zastanawiam siie czy on ma serce..ciagle widze jego wpisy  a to jakis wypad z kumplem nawiezyczke w berlinie na piwko a to jakas misja a to sobei gra w koszykowke a mi pisze ze cierpi ze kocha..ale czy to jest milosc?/wychowywal  ze mna syna ponad 5lat a teraz udaje ze go nie ma..nic nawet o niego nie spyta..serce mi peka i wiem ze on dbrze o tym wie..kochan poradz bo ja chyba oszlaeje maluskzi juz spia a ja znow placze..ile mozna plakac za takim facetem czy to jzu wiecznie bedzie trwac?? sil nie mam na nic ..i napisz jak sprawa u Ciebie kochana megi 17...eh ja top jestem uzalzeniona od tego drania choc sam nie wiem dlaczego..studiuje mam wspaniale dzieci mowia ze ladna nie glupia  a jednak durna okropnieeee;(i

6

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

Krys, przeczytałam Twój post, kurczę nie moge uwierzyć , że facet który mówi że cię kocha, który przez tyle lat wychowywał twojego synka, teraz TAK sie zachowuje. Jakim on jest człowiekiem? Napewno jesteś ważna dla swojego partnera (przysyła prezenty, mówi że kocha i tęskni) ale jak może okazywać uczucie Tobie , a odtrącać dziecko? Nie chcę oceniać jego zachowania, nie mam do tego prawa, ale jedno co mi przychodzi do głowy to, to , to że jest on kompletnie niedojrzały. Krys, napewno nie raz pytałaś go dlaczego tak sie zachowuje, co on ci odpowiada na takie pytania? Kochana jak patrze na twoja sytuacię z boku , to nasuwa sie tylko jedno stwierdzenie, on nie jest wart ani twojej miłości , ani tez miłości Twojego dziecka. Powiedziałabym abyś jak najszybciej go zostawiła, bo krzywdzi cię i rani...ale wiem że to nie jest takie proste....Ja sama miotam się i .....tez nie wiem co mam zrobić. Złamałam sie i kiedy zadzwonił , odebrałam telefon....oczywiscie przepraszał, mówił że chce wszystko naprawić....i takie tam bzdury , które chciałam usłyszeć... Nie dałam mu jeszcze odpowiedzi czy będziemy razem. Z jednej strony, chcę go troche przetrzymać w niepewności, a z drugiej , dać sobie czas, aby wszystko jeszcze raz na spokojnie bez składania jakiś deklaracj przemyśleć. Widze że się stara, mimo że nie odpisywałam, to i tak słał mi ciepłe i czułe  sms-y, dzwoni często do córki itd...... ale nie jestem jeszcze pewna co dalej, chociaż tęsknię za nim bardzo.

7

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

kochana Megi kilka dni mni enie było bo mialam zabieg ehhh w weekend caly przeplakalm bo oczywiscie sie zjawil jak sie zapowiedzial zabral tylko naszego maluszka ehh kolejny raz mnie zawiódl wpadl z usmiechem na twarzy jakby chcial powiedziec zabieram malego choc wiem ze ci serce peka mam to w nosie.. starszy syn znowu plakal ,ze tato tylko brata zabral..a ten dran nawet o niego nie spyta..serce peka megis...napisz jak u Ciebie bo jestem ciekawa czy Twoj drań pisal ehhh czy to wszystko musi byc takie trudne?wlasnie pisal z berlina dlaczego ja sie do niego nie odzywam dlaczego??jeszcze o to pyta choc dobrze o Tym wie..mam czasem wrazenie ze on nie ma serca Megul...pozdrawiam serdecznie;o*

8

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

Jeszcze pyta dlaczego się nie oddzywasz? Nie pojmuję, jak można  się tak zachowywać sad Krys, a jak on wróci już na stałe do domu, zastanawiałaś się jak odnajdzie się w tym wszystkim twój synek. Teraz sprawia mu przykrość raz na jakiś czas, ale mieszkając z wami, (jeśli oczywiście nie zmieni swojego zachowania) będzie to robił każdego dnia... a co jeśli chłopiec będzie chciał się przytulić - odtrąci go? Współczuje, bo naprawdę masz trudną sytyację.
Ja natomiast, narazie odpuściłam, ponieważ oprócz całej tej sytuacji z mężem, doszły jeszcze problemy szkolne z córką (odrzucenie przez grupę rówieśników) Oboje zaangazowaliśmy sie aby pomóc dziecku, a nasze sprawy zeszły na drugi plan, co nie oznacza że wszystko jest w porządku . Nie daje już rady, te wszystkie problemy mnie przerastają. Tak źle nie czułam się już od dawna....najgorsza jednak jest bezsilność i bezradność. pozdrawiam i czekam na odpowiedź smile

9

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

kochana megi jakie masz problemy z córką co sie dzieje???odrzucenie??...to poważna sprawa powiem Ci ze moj starszy syn czasem tez narzeka ze nie chca siei znim bawic dzieci ale mysle ze on jest po prostu zamkniety bardzo przezywa odtracaenie przez ojca mlodszego synka ciagle wspomina tato to tato tamto a pamietasz mamo??serce mi wtedy pęka Megiś bardzo jak Ci wczesniej pisalam ostatnio byl eh poklocialm sie znim mailam ostatnie pienaizki dalam mu aby kupil pampersy i z nich korzystal jak nie ma swoich i kazalm przyniesc reszte moze to blaha sparwa ale mialm ostanie pieniazki a on sobie je starcil twiedzac ze ma parwo bo on mi wysyla te alimenty a to tylko 300zl nie wiem Megis jak tak rozmwaim z przyjaciolkami z rodzina to niekt mi nie mowi ze ma sens dawac szanse temu ze on sie zmieni..ma 29lat dlugi w polsce ktorych nie spalaca a paracuje za granica juz 7 miesiecy,nie ma wykrztalcenia(choc chyba to malo istotne)..udaje ze moj syn ktorego wychowywal tyle lat nie istnieje mowie ci jets tego mnostwo..dzis w nocy nap mi ze bardzo mu mnie brakuje...nie rozumiem jego zachowania Megis ..wiem ze jetses starsza i mądra i bardzo dobrze że poznalam Cie na tym forum poradz tak szcerze czy Ty łudzilabys sie ze taki czlowiek sie zmieni zrozumie??wiem ze lubi zaplic  zioło...moze przerosly go obowiazki..ciagle mi wypomina ze poszlam na studia...ze to bez przyszlosci a ja sie starm chociazby dla dzieci by byly dumne...hh tak Ci kochana pisze  wszystkiego po trochu..calosci pewnie nie chcialoby Ci sie czytac...opisz szybko kochana jak córcia czy dasz rade z tym problemem odrzucenia i jak mąż??

10

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

Witaj Krys25,
To bardzo smutne, ze Twój partner tak traktuje Twojego synka. I przepraszam, że tak napiszę, ale wręcz nieludzkie z jego strony.
Wiesz, choć nie mam za dużego doświadczenia z dziećmi, to tak sobie myślę, że musisz bardzo wspierać pewność siebie synka. Chwal go za każdy najmniejszy sukces. Piszesz, że inne dzieci się z nim nie bawią. Może spróbuj pójść razem z synkiem na jakiś plac zabaw i spróbuj wkręcić go w jakąś zabawę z innymi dziećmi, tak żeby zobaczył, że to jest fajne.
To, że poszłaś na studia - ogromny szacun i gratulacje! I tu nie chodzi o to, że ludzie bez studiów są gorsi, ale o to, że się rozwijasz, że jesteś ambitna, a to wspaniałe cechy wink Twój partner powinien być z Ciebie dumny!
Czy on się zmieni? Moim zdaniem - nie. Ty musisz sobie jednak sama zadać pytanie, czy chcesz by tak wyglądało Twoje życie.
Bardzo gorąco Cię pozdrawiam smile

11

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

Krys, pytasz czy ja łudziłabym sie że taki człowiek może się zmienic.... hmmm, myślę że każdy może się zmienić, pod warunkiem że tego właśnie chce. On musi to czuć , jemu powinno na tym zależeć, w przeciwnym razie , raczej nie liczyłabym na jego prawdziwą przemianę. To że zależy mu na Tobie,  jest oczywiste, tylko że to troche za mało....Ty i twoje dzieci to jedna całość, albo on kocha komplet, albo wybiera zabawki w sklepie......nie pozwól Kris, traktować się przedmiotowo.
A co u mnie, teraz córka ma trochę wolnego więc odpoczywa od szkoły i grupy, ale aż boje sie pomyśleć co bedzie w przyszły poniedziałek. Zdradziła ją najlepsza przyjaciółka, za którą moja córka, zawsze stała "murem" kiedy ktos ją krzywdził, odwróciła sie od niej i z inną kolezanką zbuntowała, całą grupę dziewczyn. Ona jest załamana. Próbowałam rozmawiac z wychowawcą klasy, i nie moge powiedziec bo stanął, po jej stronie, zresztą inni nauczyciele również, ale ona potrzebuje, akceptacji rówieśników.....i w taki oto sposób, moje" sprawy" zostaly zepchnięte na dalszy plan, chociaż wczoraj znów miałam niemiłą rozmowę z mężem.....wiesz ja nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale jesli sie nie zmieni , jeśli nie przerobi ze mną tej traumy, jeśli nie uzyskam odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie pytania, nie będę potrafiła być z nim.
Powiedz, czy to że chcę aby było normalnie i zwyczajnie, to zbyt wiele? Nie oczekuje fajerwerków, mogę sie pogodzić z tym że szaleństw nie będzie, ale nie zrezygnuję ze spokoju i poczucia bezpieczeństwa.....
Zawsze byłam drobną i szczupłą osobą, ale kilka miesięcy temu zaparłam sie i przytyłam, cieszyłam się jak głupia że osiągnęłam wagę 52 kg..... teraz przez ten stres znów schudłam do 47 kg.....jestem załamana, ja ginę w oczach .
Ale się wygadałam, teraz na ciebie kolej smile pozdrawiam

12

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

Marti dzieki za porade uhh jesli chodzi o spacerki to chodze zdziecmi codziennie..wymyslam rwoerki gofry na miescie place zabaw..uh ciezko jets wychowywac dwojke chlopcow 2 i 7 lat..sa pochwaly sa tez kary czasemm.. bardzo sie staram by wychowac ich na pozadnych facetow choc czasem sil mi brakuje..wiele ludzi mi mowi ze tato tego malego synak moj byly partner sie nie mzieni a ja sie ludze jak glup[ia taka smarkula zakochana...czasem zla jestem na siebie bardzo
kochana Megi to powazny problem takie odrzucenie córcia pewnie bardzo przezywa..bidulka ale tak to jets  zmlodzieza teraz trzeba przeczekac mysle dziwczyny same dojda do porozumienia a poki co to ja wspieraj mocno....i nic w tym zlego kochana ze chcesz by bylo normalnie tak samo jak ja chcesz rodzine spokoj stabilizacje...tak maja kobiety dla ktorych rodzina jest wszstkim..trafilysmy na takich co im nie koniecznie rodzina jets priorytetem....kochana ja tak cierpie ten dran nic nie robi procz tych marnych smsow z kocham Cie...nic no wysle tez czasem jakis drobiazg..najgorsze ze jest taki uparty on twierdzi ze jak jest raz w miesiacu w Polsce u syna to ja nie mam nic mu do zarzeucenia ojcem jets dobrym dla naszego maluszka tak uwaza a gdzie sa obowiazki wychowywanie..nie rozumiem go bo sam nie ma konataktu z ojcem od kilku lat..ehhjest mi tak zle ten dran odszedl 8miesiecy temu a ja wciaz cierpie okropnie..nie mam sil na zycie i tak samo jak ty kochana moja waga to 48kg przy wzroscie 164 ehh on sie wyprowadzil mieisac po smierci mojego taty..tak sobie mysle ze mzoe wtedy bylam nerwowa i nawyzywalam go niepotzrebnie ze ma sie wynosic za to ze wyawlili go z ptacy za starszego syna bo to we mnie bardzo siedzialo...on cala wine zwali na mnie ze go wypedzilam ze ja rozwalilam rodzine...psycholog mi wytlumaczyl ze normalny facet nie idzie sobie od rodziny o tak tak za kilka wyzwisk i to za to ze naprawde nabroil..fakt tez ze tato moj umarl..ze bylam smutna rozzalona ehh nie wiem...mam poczucie winy Megis to tez mnie zabija...jestem rodzonna zwsze o niego dbalam robilam kanpki obiady prasowalam ciuszki organizowalm male wycieczki..czasem bylo tak fajnie w 4rke ehh serce peka Megis..kiedys mi peknie..dlaczego on tak robi..jest takim draniem..i tez sie rozpislam pewnie cie juz nudze..napisz co u Ciebie kochana pozdrawiam...i Megi i Marti...

13

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

oj wchodze na forum megis a Ciebie dlugo nie ma??jak tylko bedziesz miec chwile napisz jak sparwy stoja..ehh u mnie kiepsko ten dran wczoraj pisal ze mnie kocha i tak bez przerwy pies ogrodnika..dostalm dzis kilka porad jak wywalczyc paszoprt bo chcialm z maluszkami jechac na wakacje do chrzestnej mamy starszegoio syan  kloce sie z nim o to od ponad pol roku on twierdzi ze matak chrzestna niestarszego syna nie jest zadna rodzina dla mlodszego synka wiec paszporu nie da jak chce to moge jechac ze starszym synem a mlodszego mam zostwic mojej maie!! o tak kochana bo on nie bedzie szukal syna po swiecie a ja mam obowiazek siedziec w polsce i czekac az on wpadnie z niemiec do syna..ehh slow i sil brakuje..bardzo sie martwie co tam u ciebie..jak córcia..ściskam mocno

14

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

Kris, moja sytuacja nie zmienia się, a nawet powiedziałabym że jest trochę gorzej... córka bardzo przeżywa, cierpi, a ja razem z nią.... próbowałam jej pomóc, rozmawiałam, tłumaczyłam, wspierałam , próbowałam wzmacniac..... byłam też w szkole, rozmawiałam z wychowawcą, ale to wszystko na nic sie zdaje.... jest smutna, wycofana, płaczliwa, czasami się złości i tą złość wyładowuje na mnie... boję sie o nią..... powiedziałam że pójdę z nia do psychologa, ale ona nie zgadza się. Na siłe jej nie wyciągnę. Wiem że bardzo ja to boli... a ja nie mam pomysłów, jak jej pomóc, mam wrażenie że ja stoję w miejscu, a ona spada w dół. Wczoraj na nią nakrzyczałam, że musi sie ruczyć, wziąć w garśc, pokazać swoją silę , zadzwonić do kogoś po lekcje,robić cokolwiek, tylko nie afirmować bezczynność, ale przyniosło to odwrotny skutek. Podsumowała mnie tylko ze jej nie rozumiem i znów zamknęła w sobie. Nie daję już rady. A mój mąż myśli że jak nakrzyczy na nią przez telefon, to postawi ją do pionu. Moje sprawy pozostawiłam gdzieś z boku, rozmawiam z mężem, ale nie o nas, tylko o dziecku.... Ona jest teraz najważniejsza.
A ty kochana , widzę że tez masz wciąż pod górkę.... niedość że nie masz partnera pry swoim boku, to jeszcze robi ci jakieś głupie problemy, dotyczące wyjazdu sad Kurcze, jaki ten świat, jest głupi i nie sprawiedliwy. Wciąż musisz sie szarpac i walczyć, jakby to miało nadawać sens naszemu życiu.... Kris, napisałas że dostałas kilka porad jak załatwić paszporty dla dzieci, to działaj kochana, będę trzymała za ciebie kciuki. I jeszcze jedno , nie obwiniaj sie za to że wyrzuciłas faceta z domu.... każdy z nas czasami palnie coś głupiego, może ta sytuacja była mu na rękę ? A teraz przerzuca jeszcze odpowiedzialnośc na ciebie.

15 Ostatnio edytowany przez mfilipinka (2012-05-03 18:57:04)

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

dziewczyny! nie dajcie sobie na glowy wchodzic. jak facet nie potrafi walczyc o rodzine to zaden z niego facet.
kris przykro mi ale mysle ze nie masz co liczyc na bylego. jakby chcial dalej z toba byc to by walczyl probowal(przynajmniej probowal) sie zmienic. wedlug mnie tacy faceci zyja jak chlopcy, przerasta ich odpowiedzialnosc i to ze nie zawsze beda mogli robic co im sie spodoba. przeciez nie moze zrezygnowac z wlasnych przyjemnosci zeby dawac dobry przyklad dziecku... kpiny a nie chlop. wydaje mi sie ze pisze do ciebie bo liczy ze przynajmniej raz w miesiacu zaliczy 'numerek' (wybacz szczerosc) a potem bedzie mial spokoj w niemczech, nie bedzie mu nikt marudzil itd.
on nie nadaje sie do zycia nie potrafi dac nic z siebie. i obawiam sie ze skoro odrzucil starszego chlopca moze tak samo odrzucic w koncu mlodszego...
jestes madra, mloda wez sie w garsc ciesz sie zyciem i zabaw sie od czasu do czasu bedzie lepiej;)
ja rowniez mialam ciezki start w dorosle zycie. majac 18 lat zwiazalam sie z facetem 2 lata starszym, mial juz roczne dziecko. wszysttko bylo pieknie dopuki razem nie zamieszkalismy bo zaczely sie klutnie. ale ok trzeba sie dotrzec i bedzie dobrze-glupie nadzieje. tesknil strasznie za synkiem wiec myslalam ze to porzadny facet. placil alimenty i odwiedzal kiedy tylko byla mu pozwolila. w koncu zdecydowalismy sie na dziecko. milalam 21 lat jak w polowie ciazy urodzilam i niestety synek nie zyl. wtedy juz nie mialam od niego wsparcia. biedactwo sie upijalo a ja mialam sama pogrzeb zalatwiac. postaralismy sie i rok pozniej mielismy juz slicznego synka smile dumny tatus zaczal sie nagle bawic, korzystac z wolnego czasu a ja ciagle w domu... nawet kapac sie musialam z dzieckoiem w lazience bo tatus musial odpoczac po pracy. w koncu po wielu klutniach sie poukladalo. wymyslil slub i chcial nastepne dziecko(tytlko ja juz nie bylam pewna czy dam ze wszystkim rade sama jak dotad). wyprawka na mojej glowie, rachunki tez a on pracowal na siebie i dawal z laska na mleko... nawet chrzciny zalatwialam sama.
dzien przed roczkiem stwierdzil ze sie wyprowadza i woli sie dziecka wyrzec niz na nie placic i mi ulatwiac zycie.
ozenil sie po 8 miesiacach  i faktycznie nie placil nie odwiedzal synka przez 1,5 roku. nagle chce wrocic! bo teskni za mna (ani slowa o synu) nie pozwolilam wrocic wiec powiedzial ze syna bedzie odwiedzal regolarnie(wiedzial ze to moj czuly punkt)
nie odwiedzil dziecka ani razu wiec go wysmialam i nie zgodzilam sie na powrot. teraz znow jest z zona ktora kantuje (ale jej dzieci wychowuje przeciwnie do swoich)

wniosek jest taki ze sa faceci ktorzy nie potrafia zniesc presji odpowiedzialnosci i dopuki sie od nich psychicznie nie uwolnimy bedziemy cierpiec. ja nie umialam ulozyc zycia przez 2 lata ale juz jest dobrze smile ciesze sie zyciem, odnowilam przyjaznie ktore zerwalam przez bylego i syn w koncu nie patrzy jak chodze smutna.

kobitki glowy do gory! jak faceci nie wspieraja was w trudnych chwilach kopnijcie ich w jaja i niech sobie radza. wy dacie rade tak jak ja troche poboli ale w koncu przestanie. mysle ze to juz nie milosc tylko chec bliskosci po takim zranieniu.

i wiecie co.. wyszlo mi to chyba na dobre bo juz sie nie dam omotac takiej pijawce emocjonalnej. wywalczylam alimenty, odebralam prawa rodzicielskie i teraz mi wisza jego zlosliwosci bo tez nic nie chcial podpisywac za to ze do niego nie wrocilam.
teraz sama wyrabiam paszport, przedemna zmiana nazwiska dziecka i bedzie dobrze smile sama nie wiem jak moglam 4 lata zyc z kims kto smial sie ze czytam ksiazki i chce isc na studia to tylko psychicznie niszczy a a miloscia nie jest

16

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

droga mfilipinka
dziekuje za rade ehh to smutne ja mam zcasem wrazenie ze tez muz alezy na jednym spotkaniu numerku i dalej zycie bez obowiazkow..dzis znowu pisal ze to wszstko moja wina ze mamtakie zycie bo on jest dobry nie bil nie wyzywal..a ja malam czasem nerwa i nakrzyczalm tylko ze ja nie robilam numeroiw nie trakowalm zle nie jaralm nie wylecialm z pragrafem z apicie ..dbalam o dom o niego dzieci...choc czasem wybuchalm bo siedzial we mnie zlosc izal za  traktowanie strszego syna..kiedys powiedzial muz e bedzie zerem ze jest zly i wykancza mame wiecznie dawal mu kary...zreszta mnie tez oszukawial b czesto w blahostkach ale kalmal...i codzien zostwia mi wiadomosci ze sie star zmienicale nic nie wspomina o starszym synu ni razu o niego nie spytal odkad z nim nie jestem...a na co on ma byc zly??mieszka sobie za granica jedyneym obowiazkiem jego jest praca do ktorej moze isc nie martwiac sie o opieke nad dzieckie po pracy wstawi sobie zdjecia jak zwiedza sobie miasto jak gra w kosza..a ja jestem z 2 dzieci na pokoiku bez lazienki..chodze na uczelnie dzienna ucze sie po nocach..staram sie dla dzieci dla siebie choc bardzo tesknie za tym draniem..jestem zmeczona placze bo on mi wmowil ez to moja wina bo ja go w nerwach wygnalam..nie mam sil...powiem Ci ze jestes bardzo dzielna ze potrafilas ogarnac rowniez takiego drania widze ze sama nie ejstem...tez nie mailas lekko mfilipinko pelen podziw..mi tez ludzie mowia ze mam isc podniesc alimenty bo mam tylko 300zl na malego i zadnej mozliwosci pojscia do pracy na nainie mnie nie stac a maluszek do przedszkola sie nie dostal wiec chodze na uczelnie mam stypendium wychowawczy jakos sobie radze ale jest ciezko a on..??wyslyal te alimenty wpada raz w miesiacu..nie ma obowiazkow i jeszce pyta dlaczego ja go wyzywam od drani??DLACZEGO??ktos to rozumie ja nie..silo mi brak nie mam wsparcia z jego strony tylko smae wyrzuty ze sama chcialm bo go wygnalam to teraz mam za swoje..serce pęka
kochana Megi cora wiecj widze tu ze nasze historie nie sa zadkim przypadkiem..jak sobie radzisz jak córcia..najwazniejsze ze ma taka wspanaila mame bo choc cie nie znam to juz z samej korespondencji widze ze jestes wspanial mama..a no tak tatus przez tel jaest tausiem i jescze krzyczy na córke...powinien byc kolo niej ja wspierac eehhhh...dzielan jestes a mailam pytac ile córka ma lat??tak masz racje starj sie duzo tlumaczyc  rozmawiac..swoja droga straszne jest to ze mlodziez teraz potrafi tak  postepowac jest coraz gorzej na tym świecie albo ja juz nic dobrego w nim nie widze...nie wiem nawet dzieci robia sobie przykrosci ktore bolą..ehh moj byly tez pisla dzis nawet dostalam litanie jak to jestem zla ze go nawywalam i wygonilam ze mam za sowje ze on dobry nie jak inni nie bije nie pije nie wyzywa..ale ze zle postepuje czynami tego nie widzi..odrzuceniestarszego syna wyjechanie za granice zostwienie z problemei ..mnostwo tego..codzien mnie prowokuje..pisze ze przeciez on kocha syna zajmuje sie nim!!!raz w miesiacu!!! w wekend!!ze jest dobrym ojcem a ja zla bo wiecznie mam pretensje..ale jak nie miec..wiem ze najbardziej go boli jak nie odpisuje..jak milcze..ale nie potrafie bo z akazdym razem daje sie sprowokowac...ja juz nie mam sil na ta cala sytauacje..zebym ja potrafila przestac kochac tego drania...tyle przykrosci napisal mi  ostanioze niokt pozdany mnie i tak nie wezmie...bo mam 2 dzieci kazdy z innym mam 28lat..poczulam sie jakby ktos dal mi w twarz przeciez na drugie dziecko zdecydowalm sie po 3 latach w zwiazku ...on przez te 3lata dal mi nadzieje milosc tak mu zaufalam takk kochalam..on tak niby kochal mojego syna...serce mi peka z zalu....ehh

17

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

krys przykro mi ze cie zdoluje ale tacy faceci sie nie zmieniaja... ja tez sie wiele razy rozstawalam z bylym i teraz wiem ze dobrze robilam tylko bledem bylo wybaczanie. powinnam sie z nim rozstac jeszcze zanim urodzil sie drugi synek. ale teraz sie ciesze ze mam pocieche:) on zawsze powie ze mnie kocha kiedy sie smuce.
wierz mi ze nawet z trojka dzieci mozesz znalezc fajnego faceta bo z tym niestety nie wytrzymasz pod jednym dachem. i szczerze mowiac watpie zeby go bolalo jak nie odpisujesz... on poprostu wie gdzie uderzyc i co powiedziec zebys cierpiala i blagala go o powrot. moj byly podcinal sobie zyly 3 razy jak z nim zrywalam i dlatego wracalam ale to byl tylko pic i male zadrasniecia a ja bylam zaslepiona.
olej dupka!niech radzi sobie sam a ty podwyzszaj alimenty ogranicz mu prawa zebys nie musiala czekac na jego litosc z zalatwianiem spraw dotyczacych dziecka. jak nie bedziesz od niego zalezna bedzie ci lzej ukladac zycie. i nigdy sie nie pogodzisz z tym ze poswiecilas szczescie starszego syna bo on wlasz ci na glowe. to taki typ faceta i juz taki zostanie. przykro mi naprawde. przeciez jestes mloda, madra i zbyt wiela masz do zaoferowania zeby marnowac najlepsze lata zycia i dzieci przy nim... chcesz zeby chlopcy mieli taki przyklad na zycie??
glowa do gory smile bedzie super jak tylko on sie od ciebie odczepi buziaki dla ciebie i twoich chlopaczkow

18

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

mfilipinko ja wiem ze masz racje ze to traki typ...tyle mi to ludzi mowi ale ja nikogo tak nie kochalam jak tego drania...wiem ze jak nie pisze odpisuje do niego to mu zle bo wtedy wysyal mi wiiadomosci ze cierpi ze teskni ze kocha...ale co to ma znaczyc w tytm wszstkim...czy mi sie wydaje czy normalny facet nie obraza sie za kilka brzydkich slow..nie za dramo przeciez..nie zostawia sie rodziny tylko dlatego ze w nerwach go wygnalkmbo nie wrocil na noc bo wylalili go z pracy...mfilipinko jak ja mam o nim zapomniec jak??ja tak cierpie jaki jest na to lek...codzien sie oszukuje ze on kiedys zmdzreje ze wroci przeprosi ale czy to ma sens...wiesz co nawet powiedzial kiedys do kumkpla ze on ma obre serce i zasuguje na lepsza...wcale nie jest przystojny tzn dla mnie tak ale szczuplutki 60kg ma podstawowke 2 letnie dziecko i alimenty na kraku a do tego ok 25tys dlugu w Polscea ja glupia za nim placze on twierdzi ze to nie ma znaczenia ze jak go ktos pokocha to wwsszstkoz akceptuje choc on innej sobie szukac nie bedzie bo kocha mnie1!!klamczuch....jeszce sie zachowuje jakby byl pempkiem swiata..jak mozna udawac ze sie nie zna dziecka ktore wychowywal ze mna tyle lat!!!przeciez nawet powinno byc jakies przywiazanie cokolwiek a on jest taki zikmny  jak to mozna pojac??pomoz mi doradz jak ja mam sie uwolnic od niego nie mam odwagi isc do sadu  po wieksez alimenty a powinnam bo on daje 70eur i ma w nosie wszstko chodzi tam po wesolych maisteczkach zaprasza kumpli na piwka i sobie zyje raz w miesiacu wpadajac ehhh serce mie peka ...tak to boli

19

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

serce bedzie bolalo jeszcze dlugo ale im szybciej z nim skonczysz tym szybciej przestanie bolec:) latwo mowic bo sama musialam na wlasnych bledach do tego dojsc...kto wie moze jak dostanie pozew z sadu to przestanie cio zawracac glowe. moze wtedy cie tak okreci wokol palca ze wycofasz i bedzie na bezpiecznej pozycji a ty dalej sie bedziesz meczyc. on ma teraz bardzo wygodna pozycje a to co pisze... hmm ja mysle ze poprostu perfidnie robi ci metlik w glowie bo jakby to byla prawda nie olalby dziecka, nie wyjechalby zostawiajac problemy za soba. i tak dziwie sie ze odwiedza syna tez mu sie pewnie znudzi. spal wszystko co od niego dostalas napisz mu ze to koniec, ze ukladasz sobie wszystko od nowa! dopiero jak da ci spokoj bedzesz mogla sie wyciszyc i odzyskasz wiare w siebie. przeciez on cie w depresje wpedza! tak nie moze byc nie jestes sama warto zmienic to co cie tak przygnebia smile

20

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

tak ja wiem ze najlepiej  tak zrobic tyle ze ja nie potrafie...ktos musi mi wbic do hlowy ze to czlwiek nie wart mnie i dzieci..a Ty mfilipinka dlabys mu kiedykolwiek szanse lukdzila sie ze sie zmieni/?i czy uwazasz ze po zcęsci to moja wina ze go wygonilam..mam wrazenie ze on robi ze mnie wariatkę zwala na mnie wine za rozpad rodziny ja juz oszalam ale..czasem myślę ze moze nie mialm prawa go nawyzywac sam juz nie wiem...pomożcie ;o(

21

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

ja z to jak traktuje starszego chlopca dalabym mu w pysk i pogonila tak jak ty:P
nie dalabym zadnej szansy komus kto tak nie szanuje mnie ani mojego dziecka. i tak mial z toba za dobrze, a klutnie w zwiazku to normalna sprawa tylko nie kazdy facet zrozumi o co sie starasz wyklucic. jak nie dalo sie dogadac to zaczelas krzyczec normalne ze nie stlumisz w sobie emocji. mysle ze nie zrobilas nic zlego. ba nawet jestem pewna! zmienilby sie juz dawno gdyby chcial i nie lekcewarzyby starszego chlpoca

22

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

widzisz  mfilipnko on uwaza ze tylko ja jestem taka kobietą!!!dobrze ze jestem na tym forum bo wasze zdanie jest bezstronne....najgorsze ze wklepal mi poczucie winy za rozpad naszej rodziny...ja nie jestem święta..tez czasem mam gorsze dni..ostnio mowilam mu ze zostwil mnie miesiac po smierci ojca wtedy tez mialm kiepski okres na to doszla sttrata dobrze paltnej pracy tylko dlatego ze pil w delegacjach..a ze jest po podstawowce bardzo sie zdenerwowalam..mieszkamy na jednym malym pokoju chcialm wyjsc na prosta wyprowadzic sie wiec jak przynisol to zwolnienie to wpadal we wscieklosc do tego poszedl sobie na cala noc pic doszly do tego zachowania typu ciagle kary dla starszego syna...on twierdzi ze ja sie usprwiedliwiam ze powinnam go wspierac jak on zostal wyrzucony z pracy(moja mama zalatwila mu prace)wiele jest tego...jak przychodzi do mnie po malego to nawet dzień dobry nie mowi mojej mamie krolewicz z Berlina...a ja mam dobre relacje z jego mamą chociazby dlatego moglby miec szacunek  do mojej mamy poniewaz trzymala nas pod dachem przez tyle lat..a to on powinien wraz ze mna oczywiscie postarc sie o jakis kat dla nas..mfilipnko tego jest wiele..ja o tym wiem..bardzo...nie mowie bo ma tez dobre cechy nie bil mnie nie wyzywal tak  tyle ze robil glupstwa a ma29lat wiec sie wsciekalm ze tak postepuje...no a on dlaej w zaparte ze to ja jestem nienormalna i sie nad nim znecalam kiedys powiedzial...to jest straszne to boli bo swiata poi zanim nie widzialom i nie widze zwsze wieran obiad ugtowany posprztane..oszcednie zylismy ale gospodarnie sie staralm..wiec gdzie popelnilam blad1!;o(

23

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

kobieto on nie musi cie bic zeby byl nieodpowiedni do wspolnego zycia. jak nie szanuje to juz wystarczajacy powood zeby z nim nie byc. jego poprawy tez nie ma a to ze sle ci smsy z pustymi slowkami to wiesz ze niewiele ci da... przepraszam ze tak cie zniechecam ale z mojej perspektywy i moich przezyc tacy faceci nie potrafia sie zmieniac i zyc w rodzinie. przeciez nie moze rozbijac twojej rodziny. ja jestem sama z synkiem i nie zaluje. oczywiscie zal czasem ze nie ma sie do kogo przytulic i ze syn nie ma ojca ale jestesmy przynajmniej spokojni ze nie bedzie juz awantur i ze nie bede sie musiala pasozytem przejmowac. a i teraz po tak dlugim czasie mozna w koncu na jakas randke sie wybrac ;P pomeczylam sie ale teraz jakbym zyla od nowa! bedziesz miala tak samo tylko potrzeba troche czasu i twojej silnej woli:)

24

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

Krys, jak czytam Twoje posty, to normalnie nerwicy się jakiejś nabawię od samego czytania...
Jak możesz pozwalać na takie traktowanie???
Z tego co piszesz i jak piszesz wychodzi, że jesteś mądrą, zaradną, dobrą, ambitną kobietą. Nie popełniłaś żadnego błędu. On celowo (lub nieświadomie - nie wiem) wpędza Cię w poczucie winy. On widzi że sobie z tym nie radzi, nie chce sobie radzić, bo wybiera wygodnictwo, a Ty musisz być za wszystko odpowiedzialna!!! Straszne. Jak on w ogóle może powiedzieć, ze Ty nikogo sobie nie znajdziesz z dwójką dzieci? No jak? Zupełnie nie ma racji. Jest i to bardzo wysokie prawdopodobieństwo że odkryje Cię jeszcze prawdziwa miłość. Bo to, co on Ci oferuje (czyli nic) miłością nie jest. Druga kwestia, jak on może tak traktować Twoją mamę? Przywitanie to minimum. On chyba nie wie, co to szacunek. Krys, ja wiem, że się zakochałaś. Ale patrzysz na niego przez różowe okulary. Co będzie za parę lat? Ty sfrustrowana i z nieszczęśliwymi dziećmi (piszesz o niepotrzebnych karach) i on szczęśliwy, bez poczucia obowiązku, nieszanujący Twoich bliskich i bawiący się na mieście.
Krys, to Twoje wybory, ale zastanów się dobrze. Ja nie spotkałam przypadku, że taki człowiek się zmienił. Przecież można żyć inaczej.
Pozdrawiam Cię serdecznie.

25

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

ooo wlaśnie takich kopniakow potrzebuje..wyjaśniacie mi duzo dziewczyny....to duże wsparcie bo juz myslalm ze szaleje..ze moze on ma rcje...to co oipsuje w postach to tylko kropla w morzu....sam sie zastanwiam za co ja kocham tego drania tak...ldaczego nie moge przestac/?to jaka paranoja...tak tesknic tak cierpiec...to chyba prpblem taki ze ja w siebie wogole nie wierze zburzyl sie moj swiat...cale zycie mialm pod gorke rodzice ciagle sie klocili tato pil wyzywal mnie  i mame...ehhh jescze jedno bardzo mnie boli i o to tez czasem wybuchalm jak byla w ciazy to napisal do swojej koleznki ze jest sliczna a dzien wczesniej bylismy razem na malej imprezce ja na ostatnich nogach...fizycznie nigdy mnie nie zdradzil tylko jak przez przypadek przeczytalam ze on sobie (dla zartow jak sie tlumaczyl) napisal do niej ze slicznie wygladala i ze by sie z nia pokochal na miejscu jej faceta pod gwiazdami w jakim tam miejscu to mi sertce peklo i za to 3 lata temu dostal w twarz...nerwy mi puscily..on z kolei teraz opowiada ludziom ze ja go bilam!!..starszne to...macie dziewczyny racje ze to pijawka emosjonalna wysysa ze mnie zycie...nic sobie z tego nie robi...a ja go kocham ja to jestem jaks  dziwna ale tak mam kocham calym sercem ze wszstkimi wdami..ciagle go tlumacze i wmawiam ze tylko ja sie tak zachowalabym w tych sytuacjach bo on mi tak przez te ostanie miesiace wmowil...bylam juz u psychologa...nic nie dalo to ze on tez mi to tlumzcyl tak samo jak wy dziewczyny...uhhh nie powinnam tak pisac ale on sam ma syna ze mna trafi kiedys powinnien tak troszke za kare na kobiete ktora potraktuje jego posiadanie syna jak on mojego wtedy moze zobaczy jak to boli;o((nie zycze mu zle tylko takiej malej nauczki za cierpienie mojego straszego synka...ja cierpie  maluchy...a on ma w nosie i twierdzi ze tysiac rodzicow pracuje za granica i to nie on jeden pojawia sie raz w miesiacu u syna ze nie mam nic mu do zarzucenia bo on jest dobrym ojcem...placi alimenmty wpada do syna...ehh nie ma sposobu by mu wytlumaczyc..nie ma...taki uparciuch...a serce peka...i wydaje sie ze swiat sie zawalil;o(dziekuje dzieczyny za slowa otuchy i male kopniaczki..wiem ze macie racje..tylko musze jakos to wbic sobie w glowe i przestac sie oszukiwac...a to takie trudne...

26

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

nawet jak sie z nim znow zwiazesz i malo ze bedziesz cierpiec przez brak szacunku to bedziesz sie zastanawiala czy do wiezienia nie pojdzie przez dlugi...
to facet nigdy nie przyzna sie do bledy i nie powie ze sie przyczynil do waszych problemow. poza tym oprocz alimentow (i to niskich!!!)
nie pomaga ci w zaden sposob i nie zachowuje sie jakby byl (lub chcial byc) znow w waszej rodzinie.

moj byly tez wszystkim opowiadal ze go wywalilam a prawda byla inna. wcale sie tym nie przejmuj tak jak nie powinnas sie przejmowac innymi jego klamstwami. no i logicznie na to patrzac jak moze cie kochac i chciec wrocic jak ci taka opinie robi!! jak tylko wroci kopnij go w dupsko nie cackaj sie z cwaniaczkiem bo szkoda nerwow i zycia.

27

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

Krys,
Wiem, że trochę ostro Ci napisałam, ale chyba tak trzeba. Z Twoich postów naprawdę wynika, że jesteś wspaniałą, wartościową kobietą. I wiesz co, naginasz się dla niego... To jest właśnie najsmutniejsze, że masz swoje wartości, a przy nim rezygnujesz z tych wartości. Krys, to tak jakbyś rezygnowała z samej siebie. A o siebie i swoją osobowość trzeba dbać, rozwijać, dawać szansę... SOBIE!
Kochasz go, jest Ci ciężko... ale pomyśl, że ta cała piękna i cudowna miłość istnieje tylko w TWOJEJ WYOBRAŹNI.
Prawda i fakty są inne. Spójrz na fakty! Przestaw myślenie.
Krys, ja nie mogę radzić Ci definitywnego zakończenia związku, bo to kochana Twoja decyzja. Ale nie ulegaj złudzeniu, że po rozstaniu wszystko się skończy i nie będzie już nic. Będzie. I to wspaniałe życie.

28

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

Marti moze to ostro...ale chyba tylko tak zrozumiem jaki to dran i przestane sie ludzic i wierzyc ze z tego zwiazku jeszce cos bedzie....ze sie zmieni...nie rozumiem tylko jednego po co w takim razie pisze ze kocha ze teskni??po co??...skoro i tak wybral zycie beze mnie i dzieci nie rozumiem tego po co wciaz robi nadzieje..wogole nie roumiem jak on sobie moze byc taki szczesliwy a ja tak cierpie...ja placze on sie smieje..pewnie dlatego ze procz przyjazdu do Polski raz w miesiacu nie obowiazkow moze robic co chce...i prwda taka jest ze takie zycie wybrall...kochane ale to tak boli...my naprawde kiedys bylismy szczesliwi..do poki nie pojawily sie obowiazki ojca...ten dran poprostu uciekl i jeszce zrzuca wine na mnie...a ja zamykam sie w sobie ciagle obwiniam nie da sie tego zniesc....wiem ze trzeba jakos sie pozbierac ze moze zycie jeszce kiedys mnie zaskoczy??tak pozytywnie ...mam jedno marzenioe znalezc kogos kto wkoncu zaopiekuje sie mna pokaze jak radosne moze byc zycie...tylko czy jest mi to jeszce dane?;o((ściskam dziewczyny mocno
Megi czy wszystko wporządku bo juz sie martwie;o((

29

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

Krys, nic nie jest wporządku, nie mam już sił, najbardziej martwię się teraz córką (15 lat) jest w trudnym wieku, relacje z rówiesnikami to podstawa..... chyba nie potrafię jej pomóc, boje się jutrzejszego dnia, i wszystkich kolejnych (a co jeśli nie będzie chciała iść do szkoły, jeśli załamie sie kompletnie) nie umiem do niej dotrzeć. Mój mąż powiedział że jak sytuacja się nie zmieni to zjedzie do domu , żeby mi pomóc.... może będzie trochę łatwiej. Teraz nawet nie chce mi sie myśleć, o sobie, o moich relacjach z mężem, o tym ze nie jest dobrze, że mnie okłamywał itd. Kurcze nie daję już rady sad
Krys, czytam twoje posty, i zastanawiam się, jak mozna patrzeć i nie widziec, słuchać i nie słyczeć...zastanawiam się, bo zachowuję się zupełnie tak samo. Mało tego, nawet gdy ktos uświadamia ci prawde, wpycha prosto w oczy, my łudzimy się, żebramy o okruchy, a kiedy dostajemy, jakąs namiastkę uczucia, cieszymy sie jak głupie, od nowa tłumaczac i usprawiedliwiając tych drani.

30

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

Megis...rzeczywiscie to trudny okres u dzieci...ciężko coklwiek doradzic bo sa to sparwy na ktore my rodzice nie bardzo mamy wplyw...moze tak byc ze nie bedzie chcaial isc do szkoly..bo jak duzo ludzi woli zamknac sie w sobie i na nic pewnie rozmowy z nia...kurcze co tu zrobic juz sie zastanawiam i mysle ze moze niedlugo moje dzieci beda mialy taki problem..powazna sprawa..a moze rozmowa z pedagogiem szkolnym..chociaz jesli wychowawca nie pomogl...musiala naprwde trafic na zly chatakterek koleznaki ze ez tak potrafila Twojej corci zaszkodzic...pojecia nie mam jak to rozwiazacmusisz byc dzielna wspierac ja zaraz wakcje moze jak odpocnie od szkoly to bedzie lepiej??....i tak dzielna jestes kochana...eh ja tez mam zly okres jak zwykle zreszta megis..wiecznie jestem smutan tesknie za tym draniem...dziewczyny uswiadamiaj mi tu wraz z toba kochana ze juz nie ma przyszlosci dla tego zwiazku...to pewnie prawda...tylko to mi sie nie miesci w glowie megis jak mozna tak poprosu olac wszystko...miec 30lat na karku wybrac zycie bez syna..bez rodzinnego ciepla/?jak dobrze wie ze kocham go ponad wszystko a miomo tego jest jak jest...Megis i ta samotnosc..tak sie boje...wklepal mi do glowy smiejac sie kiedys ze mam dwojke zdieci kazde  z innym i zaden porzadny facet mnie nie wezmie...dobrze wie ze mailam tylko 2 meżczyzn w zyciu i ze drugie dziecko mam z nim po 5latach i po 3 zwiazku z nim...a nie tak ot sobie...ehh kochana ja juz mam wszystkiego dosc...chlopcy potrzebuja wiel uwagi..tu uczelnia nauka tu obowiazki i sam z tym wszstkim...czasem sil brak..ściskam mocno

31

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

No właśnie, przez to nasze niskie poczucie własnej wartosci, mają nad nami przewagę. Nie wierzymy w siebie, we własne mozliwości, dlatego jeden z drugim, mysli że moze nami poniewierać. A przeciez gdyby postawić na szali twoje dokonania, twoją wiedzę, twoją siłę, wytrwałośc, umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach, odwagę,(wszystkie twoje pozytywne cechy), oraz zasługi i pozytywne strony twojego partnera to myślę, WIEM TO NAPEWNO że musiałby ze wstydem zchylić czolo przed tobą, bo nie dorasta ci do pięt. Taka jest prawda..... tylko ty jej nie dostrzegasz.

32

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

masz racjęmegiś masz racje...wiel ludzi tak mówi tłumaczy mi to...tylko to tak boli ze czlowiek który obiecal byc wspierac kochac..poprosu wszstko olał;o(to jest  taki okropne...jeszce powie ze stac go na lepszą...gdybym go zdrdzala nie dbala o niego o dzieci o dom moglby miec pretensje a to tylko maly kryzys kilka brzydkich slow nie bez powodu rzuconych..obrazil sie poszedl..tego nie zroumiem nigdy megis....chcialbym znalezc sile zeby naprawde do niego nie odpisywac..nie miec zalu ale to tez trudne bo jednym swoim smsem potrafi mnie sprowokowac...po co pisze ze kocha..a robi zupelnie co innego milosc to bycie arzem wspieranie sie..tak mysle...jestes kochana i dzielna dziwie sie Twojemu mezowi ze tak postepuje jego zachowania tez nie rozumiem ..wychodzi na to ze nie rozumiem niczego..sciskam Cie mocno...

33

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

Piszesz że nie jestes wstanie zrozumieć zachowania swojego partnera (i mojego zresztą też)...hmmm, a może właśnie na tym polega nasz problem...chciałybyśmy usłyszeć "coś" w co mogłybyśmy uwierzyć ( choćby było to kłamstwo) , czego możnabyłoby się złapać...ja  miałam zamiar zadać mojemu mężowi kilka,kilkadziesiąt, może nawet kilkaset pytań, tylko po to aby zrozumieć dlaczego tak postępował...... a teraz dociera do mnie że nie jestem wstanie tego pojąć ani zrozumieć (głupoty nie da się wytłumaczyć) Właściwie co mogę usłyszeć? że popełniłem błąd, że pogubiłem się, że już dawno oddaliliśmy się od siebie, bla,bla,bla.... Czego mogę oczekiwać...hmmm niewiem , ale jakoś na szczerość nie liczę.

34

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

tak megis kłamstwa i klamstwa...serce mi peka kochana tylko powiedz mi dlaczego on poprostu nie da mi spokoju sam nie chce z nami byc ale daje zludzenia...do tego dochodzi ta jego obojetnosc ostnio nap ze o co mam pretensje ze zabiera tylko maluszka skoro to nie jest jego syn moj starszy...dlaczego nagle po tylu latach udaje ze go nie ma nie liczy sie z tym ze starszy syn za nim teskni ze nie potrafi tak jak on skasowac go z pamieci??...to chyba najbardziej boli....przeciez od amlego byl jego tata a teraz nic..nie ma...czy nie uwazasz ze czlowiek o dobrym sercu nie potrafilby tak zrobic...a gdzie przywiazanie cokolwiek...to dziecko mu nic nie zrobilo...kochana wytlumacz mi to...na swoj sposób bo ja szaleje..rece mi sie trzesa nic mi sie nie chce ciage w glowie tylko on..i tysiace pytan dlaczego??;p(

35

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

Krys, nie wiesz jeszcze dlaczego tak zachowuje się twój partner? moim zdaniem jest zwykłym egoistą. Nie dojrzałym, zapatrzonym w siebie chłopczykiem, któremu znudziła się zabawka.To przykre, ale mój mąż w pewnym sensie też. Krys, jeśli ktoś naprawdę kocha to dba o drugą osobę, to dawanie siebie jest tylko przyjemnością, to angażuje sie bez pamięci i zatraca,nie myśląc o sobie. Ty teraz ofiarowujesz mu swoja miłość , rzucasz ją pod nogi , a on ją rozdeptuje, on kłamie, a ty mu wierzysz, ty jesteś pewna swych uczuć , a on tylko udaje. Ty i dzieci to jedna całość, nie mozna kochać tylko wybranej cząstki. Biedny jest ten twój synek,  lgnie do kogos kto go odrzuca. I o ile ty jako dorosła kobieta nie możesz sobie z tym poradzić to co dopiero takie dziecko sad  Krys, wspieraj synka i okazuj mu dwa razy tyle  miłości.
A teraz pytanie z innej beczki, powiedz co studiujesz?

36

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

kochana wspieram synka..bardzo mi przykro jak patrze jak on teskni jak opowiada ze kiedys tato to tato tamto...serce peka....powiedzialm mu pol roku temu o jego ojcu biologicznym raezm z psychologiem...choc nie mialam ochoty widzeic faceta ktory mne pobil i siedzal za to 5 lat w wiezieniu sprubowalam zalpac z nim kontak synek bo poznal..naszczescie zmienil sie na lepsze wiec jakos sie zachowal niesttey syn teskni za swoim ojcem nie biologicznym..chociaz swojego tez polubil..zadki ma konatak z nim ale zawsze chociaz zna prawde i nie jest mu przykro ze tato go nie zabiera...wszstko to takie trudne.....ehh kochana studiuje prace socjalną jestem na drugim roku...sciskam mocno..

37

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

Podziwiam cię, jesteś naprawdę mądrą i wspaniałą kobietą , no a przede wszystkim CUDOWNĄ MAMĄ . Nawet nie wyobrażam sobie jakie to trudne, widzieć tęsknotę i chęć bliskości w oczach dziecka, za kims kto ...... wybacz, ale nie jest wart miłości twojego synka.  Szkoda, że taki mały chłopczyk, ma już takie bolesne doswiadczenie. Takie traktowanie musi być gorsze niż..... no bo pomyśl, kedy umiera jedno z rodziców, dziecko czuje ogromną stratę, ale po jakimś czasie ból staje się mniejszy, wie że zawsze było kochane, czuło miłość doświadczyło jej, godzi sie z tą sytuacją bo nie ma na nią wpływu..... a, dziecko które jest odrzucane, odtrącane, odpychane, jak ono ma odnaleźć się wtej sytuacji, żyje nadzieją że kiedyś tata przyjdzie, przytuli , zabierze na spacer, bo przecież jego tata JEST, pojawia się od czasu do czasu ....
Krys, naprawdę jest mi szczerze żal twojego dzieciaczka. A jak twój synek reaguje na młodszego brata, jest o niego zazdrosny?
pozdrawiam ciepło i czekam na odpowiedź smile

38

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

kochana megi dziekuje ci za słowa otuchy...staram sie byc dobra mama bardzo choc pewnie nie do konca mi to wychodzi..kocham moje dzieciaczki i kocham tego drania z jednej strony chcialabym to ratowac ehh Megis..wczoraj napisal do mnie wieczore ze przeprasza mnie za wszstko...wyslal piosenke..przetlumaczylam sobie ja i  znowu plakalam...ten dran nie da mi spokoju..Megis...tak sobie myslalam masz moze gg nr??moze czesciej bysmy popisaly..jakos nie wiem dlaczego zupelnie Cie nie znam tyle co tu a bardzo Cie polubilam...kochana a jak corcia ..eh jutro szkola.....jak ona sie czuje...ściskam mocno;o*

39

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

Krys, własnie zjechał na tydzień mój mąż, odezwię sie w niedzielę i podam ci mój nr gg. Trzymaj się, pozdrawiam i życzę spokojnego tygodnia smile

40

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

kochana megis bo juz sie martwie....a jeszcze mialm opwiedziec na temat zazdrości u syna a wiec sprawa wyglada tak iż starszy syn po dlugich rozmowach ze mna zrzumial ze tato prztcgodzi po tobisia bo jest jego biologicznym tata a on ma swojego...((ktory jest b zadko i to tez przykre)..jest mu przykro bardzo jak ten dran zabiera tylko braciszka ale ja wtedy poswiecam mu 100% uwagi robie male pzryjemnosci i tak tego nie przezywa....choc b wtedy dopytuje kiedy bart wroci..to zadkie ale jak na taka roznice wieku 5lat to sa ze soba barzdo zżyci mam nadzieje ze tak zostanie..synek starszy przejmuje troszke role ojca dla mniejszego czesto mu cos opwiada pokazuje...jest ich relacja ok>>kochan a jak twoja córcia??jak powrot do szkoły?? jak mąz..dzwonił??ale ma pytan kochana??..wiesz co megis ten moj nigdy nie zmadzreje wczoraj mi napisla ze kolezanka u ktorej mieszka a jej facet zatwil mu prace((zanm ja osobiscie od lat)kazal mus ie wyprowadzic wiec od zdis przez kila dni spi sobie w smaochodzie..30laetni facet!!!niby kolezanka chciala wiecej pieniedzy ale to dziwne bo przyjaznili sie tyle lat i nagle z dnia na dzien go wyrzucila??on nigdy nie dorsonie nie ma co sie ludzic jak on ma zapewnic bezpieczenstwo rodzinie kiedy sam sobie nie radzi??widzisz na to jakies wytlumaczenie??ehh odpis zprosze bo juz sie martwie o Ciebie kochana

41

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

aha ok teraz doczytalam..dobrze sptykamy sioe w niedziele trzymam kcuki badz dzielna..ściskam

42

Odp: jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

Krys, mój mąż dzisiaj  wyjechał... miałam ciężki tydzień, córka wróciła do szkoły , ale nie jest zbyt dobrze, aż boje się poniedziałku sad Własnie walczę z nią i "truje" o lekcjach wink Mój mąż dostarczył mi kolejna porcję kłamstw i uciekł w swój świat ( opowiem ci o tym więcej na gg ) i..... jest mi źle, chyba znów łapie jakiegoś doła . Odezwij się i daj znać co u ciebie. Mój nr gg 42088317

Posty [ 43 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » jak dalej zyc co robic prosze o porade;o(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026