Witam wszystkich serdecznie.
Długo zastanawiałam się czy sie tu zapisać, ale ostatnio mam ciagle złe chwile i nie moge sobie z tym poradzić....
Otóż półtora roku temu, dowiedziałam się, że mój mąż mnie zdradza i trwa to ponad sześć lat, wcześniej nie zauważyłam tego, ponieważ nie dawał oznak, że coś może być nie tak. Mąż ma nienormowany czas pracy i ciągle był w rozjazdach....w momencie kiedy się dowiedziałam było to dla mnie strasznym ciosem, ponieważ mąż jest moim jedynym mężczyzną w moim życiu i zawsze byłam mu wierna. Jesteśmy ze sobą od ponad 20 lat a w tym roku będzie 16 rocznica naszego ślubu. Mamy dwóch synów, na początku mnóstwo rzeczy się na nas zwaliło i mimo wszystko trwaliśmy przy sobie. Myślałam, że to nas jeszcze bardziej umocni i nawet do głowy mi nic takiego nie przyszło, że mąż może zadać mi taki cios. Wyprowadzał się dwa razy z domu i wprowadzał, nawt chciał z nia zamieszkać, ale nie doszło to do skutku, mieszkał u znajomych 2 miesiące i poprosił o powrót... długo się zastanawiałam, aż w końcu się zgodziłam, głównie ze względu na młodszego syna, ma 11 lat i strasznie to przeżył, opóścił się w szkole i w ogóle był bardzo przybity...obecnie mąż jest od pół roku z nami, może między nami nie ma szału, ale staramy się niekłócić a mąż zbliżył się bardziej do synów, w tej chwili sytuacja w szkole poprawiła się materialnie...ale powstał problem, że ta osoba zjawiła się naszym mieście i oficjalnie mi powiedziała, że nigdy nie odpóści, dlatego każdy sygnał stawia mnie na równe nogi, każdy sms, telefon, wyjazd męża choćby na chwilę. Twierdzi, że tego już nie ma, że to koniec, że przecież jest...ciągle go podejżewam a wiem, ze to nie ma sensu. Nie wiem już co robić żeby nie zwariować, zwłaszcza, że ona jest 20+ a ja 30+.....mimo, że mam mnóstwo obowiązków i spraw na głowie, nie potrafie nawet na chwilę zapomnieć.....staram się, ale co zrobić, żeby móc starać się bardziej, bo niestety jeszcze kocham swojego męża, ale jak długo.....
Podobne tematy
Nikt nic nie pisze, bo ciężko jest coś racjonalnego napisać. Zwłaszcza, żeby nie było to zbyt pochopne. Nie wiem jak Twój Mąż zareagował na informację, że ta 'maniura' stwierdziła, że nie odpuści sobie Twojego Męża.
Druga kwestia to zaufanie do Twojego Męża. Jeżeli faktycznie powiedział, że to koniec, to nie pozostaje nic innego jak zaufać. Z drugiej strony... skoro zdradził, to nie jest godny zaufania. I koło się zamyka. Może Ktoś bardziej doświadczony coś napisze lub z własnego doświadczenia?
Za młody jestem jeszcze w tej materii i obym tego nie doznał w przyszłości. Gdyby dowiedział się, że moja Żona mnie zdradziła, to pierwszym odbiorcą mojej złości byłby ten 'ktoś', a potem poważna przeprawa z Żoną. Niestety nie wiem jak się załatwia tak ogniste problemy między kobietami... :<