Chciałam podzielić się z Wami moją tragedią życiową i wyrzucić z siebie ból i nie wiem sama co.. Może zacznę od początku.
Z moim mężem jesteśmy prawie 12 lat a 9 w małżeństwie i mamy kochaną 9letnią córeczkę. Od dłuższego czasu zauważyłam, że mąż stał się oschły, nie rozmawialiśmy wcale tylko odnośnie dziecka. Rzadko się kochaliśmy, że niby on zmęczony. Nie mięliśmy wspólnych tematów. Pewnego razu zadzwonił do niego telefon i jak by nie mógł rozmawiać. To była ona ale jeszcze wtedy o niej nie wiedziałam... Obiecał, że nie będzie się już kontaktował. Skłamał....Dalej pisali i dzwonili.. bo znalazłam bardzo miłe smsy do niej, no i zaczął kasować rejestry. Powiedział mi,że sobie wkręcam, że nikogo nie ma, że go męczę tymi podejrzeniami, że to tylko koleżanka z pracy. nr z telefonu i zadzwoniłam i okazało się że ma na imię tak jak ta dziewczyna co od niej zdjęcia dostał. No i rozmawiałam z nim o tym. Przyznał się, że nie jest mu ona obojętna, że zaczęło się ok 2 miesięcy temu. On powiedział że się spotykali tylko w czasie pracy i rozmawiali. Mąż jest przedstawicielem handlowym a ona klientką. Powiedział że dobrze mu się z nią rozmawia, że raz się całowali ale do niczego nie doszło no i że mnie kocha. Musiałam to wszystko z niego wyciągać bardzo długo. Zagroziłam ,że jak się dowiem że nadal mnie oszukuje to już mu nie wybaczę i się rozwiedziemy.
Następnie powiedział że pojechał do niej żeby to wszystko zakończyć osobiście. Uwierzyłam, ale zauważyłam że słabo się stara o mnie. Wiedział że mu telefon sprawdzałam to jak się okazało założył sobie nowego maila. Cały czas mówił że mnie kocha i będzie dobrze tylko potrzebujemy czasu. Dobra, czekałam i jak się okazało zaczął pisać z nią ale tym razem na maila. Jak się wydało to pokłóciliśmy się i spakowałam się i wyjechałam do koleżanki na tydzień. On pisał, dzwonił...Musiałam to przemyśleć.... Wróciłam i się pogodziliśmy niby już na prawdę. Byłam bardzo szczęśliwa że może się ułoży. A na następny dzień........................co się okazało??
Przez przypadek udało mi się wejść na jego nowego maila a tam co?? Myślałam, że zawału dostane. Spotkał się z nią jak mnie nie było. Znalazłam ich wspólne zdjęcia w łóżku nago, jak mu pozowała, jak się całowali... Pisali do siebie miłe słówka, że się kochają,tęknią, pragną..no i jak mu jest będąc w niej...Myślałam, że umrę. Poczułam coś strasznego, nie potrafię tego opisać. Łzy mi lecą , nie daje rady...Tak mnie oszukał, poniżył. Nienawidzę go!! ale też kocham. Jak mógł mi to zrobić...????
Cały czas płaczę, nie daje rady.To jest najgorsza rzecz jaka mogła mnie spotkać.. a te zdjęcia!! Czuję wieeeeeeelki smutak, rozpacz , wszystko mi się zawaliło a naprawdę byliśmy szczęśliwi...ale wszystko się skończyło dla mnie. Powiedziałam mu że widziałam zdjęcia i ma się wyprowadzić a on że nie ma gdzie. To mówie do niej wypier... zapytał czy jestem w stanie mu to kiedyś wybaczyć i z tym żyć.. nic nie odpowiedziałam. Powiedział że się wyprowadzi jak uregulujemy raty. Mamy też kredyt na mieszkanie które kupiliśmy rok temu.. Nie mogę na niego patrzeć a on nie chce się wyprowadzić. Jak go widzę to widzę te zdjęcia jacy byli szczęśliwi. Jestem załamana, życie straciło sens i zastanawiam się dlaczego to zrobił. Zamiast coś naprawić między nami to on poszedł w drugą stronę. Zwariuję chyba.......................... Wszystkie szanse zaprzepaścił.............