Witam
Jestem na forum nowa, ale widzę ze wiele kobiet przezywa to samo co ja...Chciałabym podzielić się swoja historia , jestem mężatką od 13 lat, mam dwóch synów 13 lat i 2 latka. Siedem lat temu mój mąż miał romans trwający pół roku, byłam psychicznie wykończona, była wyprowadzka do siostry, zmiana przedszkola, on przepraszał obiecywał że skończy z nią , ale wciąż mnie okłamywał, w końcu wybaczyłam i dla dobra dziecka wróciłam do niego. Wybaczyć to jedno ale zapomnieć to inna sprawa...Przez te następne lata jakoś się dogadywaliśmy, raz lepiej a raz gorzej, urodziłam drugie dziecko (mąz nie chciał bardzo długo drugiego dziecka), wyjazdy na wakacje,podział obowiązków nierównomierny , ja praca , dom , dzieci a on lekkoduch, nie odpowiedzialny , koledzy , imprezy, powroty do domu nad ranem. Wszystko znosiłam, ale ostatnio stał się jakby nieobecny duchem, przyłapałam go że zagląda na fotkę , zapytałam co tam szuka, i ze jak szuka to znajdzie, on mnie zbył, niedawno sprawdziłam biling i szok 30 smsów na jeden nowy numer, w nocy nad ranem non stop, zapaliła mi się czerwona lampka.Czułam ze mnie zdradza znowu , a do tego brak sexu, cigła niechęć z jego strony...to dla kobiety upokarzające.Chciałam sprawdzić telefon, poczekałam az zaśnie poszłam po cichutku do łazienki, zerwał się za mną , otworzył łazienkę, nie dałam rady szarpaliśmy sie i wyrwał mi telefon, ale w poczcie smsy były wykasowane....zapytałam co to znaczy, co przede mną ukrywa, on ze coś sobie ubzdurałam, prosiłam żeby się wyprowadził (mieszkamy w domu jego rodziców sami)on że nie ma mowy, to ja w takim razie zabiorę dzieci i znajdę sobie stancję. Jak mu powiedziałam o tych smsach to z dnia na dzień urwały się , ale za to sa połączenia przez internet w komórce, pewnie kupił druga kartę, jestem zmęczona tym szpiegowaniem, mam problemy ze zdrowiem , nadciśnienie i potworny ból głowy, nie radze sobie ze sobą, czy jestem az taka beznadziejna, ze mój mąz ciągle szuka nowych lasek. Ostanio dorwałam telefon i znalazłam jedno zdjęcie gołe panienki.
Powiedziałam mu ze szukam stancji , zabieram dzieci i niech dalej sobie tak zyje, jak chce ja nie mogę juz dłuzej, straciłam poczucie własnej wartości.Żałuje ze nie zostawiłam go 7 lat temu. Jest problem ze starszym synem, tato jest jego autorytetem Przeprowadziłam z synem rozmowę, ze nie układa się miedzy nami, ze tato mnie oszukuję, ale że go bardzo kocha, i ze zawsze bedzie jego tatem...ale musimy sie wyprowadzić, a syn do mnie"jesteś głupia ja zostanę z tatem, tu jest mój dom..."Mąz prosi zebym dała mu szansę i nie wyprowadzała się do końca kwietnia, ze jak będzie źle to on wyjedzie za granicę...Myslę ze chce mnie przetrzymać , az zmięknę, jestem osoba wierząca , wie ze rodzina jest dla mnie bardzo ważna, ale czy jest sens ciągnac to dlalej bez zaufania, szacunku.....wychowywać dzieci w chorej rodzinie. Mąz twierdzi że wszystko wyolbrzymiam,że te smsy to żarty, jaja, panna jest z polski...i do niczego nie doszło. To wszystko trwa jakiś miesiąc.... nie chce mi się juz zyć...
Podobne tematy
Rodzina jest dla Ciebie ważna ale chyba nie taka jak ta, którą funduje Ci mąż.
Wybaczyłaś raz, bo chciałaś by się ułożyło, dałaś mu szansę. Nie rozumiem jak On może wychodzić na imprezy z kolegami i wracać nad ranem
Niczego się nie nauczył przez ten czas rozłąki. Mało tego ten facet chyba lubi sobie dostarczać przygód. Skąd wiesz jak wyglądają jego imprezy z kolegami. Macie dzieci i on zawsze będzie dla nich ważny i dobrze. Fajnie, że rozmawiałaś z synem. Tata jest dla niego autorytetem więc może pozwól mu z nim mieszkać, daj mu wybór. Albo ustal z nim, że każdy weekend będzie u taty ... Ważne żeby twój mąż też z nim porozmawiał ... Myśli o jakimś wyjeździe więc chyba nie bardzo bierze pod uwagę opiekę nad dzieckiem ...
Nie napiszę ani zostaw Go ani bądź z nim. Napiszę, że rozumiem, że życie z nim nie jest łatwe i nigdy nie będzie, bo zawsze będziesz się zastanawiać czy ktoś w jego życiu jest. Czy to żarty czy nie z tą panną to i tak tego być nie powinno ! Po co mu są potrzebne takie zabawy ...
Rodzina jest ważna tylko dla kogo ?
Myslę o rozwodzie ale z orzeczenie o winie, czy same bilingi wystarcza , wiem ze sad moze wystapić z wnioskiem do operatora o udostepnienie tresci smsów, powiedziałam to mojemu męzowi , czy nie będzie mu wstyd....
Historie niestety kasuje na bieżaco , po tym jak zaczęłam się czepiac o Fotkę, czy jest możliwość odzyskania wykasowanej historii tak iej z miesiąca?
W tym wszystkim najbardziej mi zal dzieci, szczególnie tego starszego syna bardzo to wszystko przezywa, chyba nie zabiore go na siłe , niech zostanie z ojcem, może zobaczy jak wygląda opieka nad dzieckiem...
mam juz upatrzona stancję, kwestia tygodnia moze ciut więcej, ale życie razem pod jednym dachem jest okropne w takiej sytuacji, od tygodnia nie odzywam sie do niego
Czy jest dobre wyjscie z tej sytuacji
1) wyprowadze się zabiorę młodsze dziecko, starszy zostanie z ojcem , będa z nim problemy zacznie sie gimnazjum , bardzo trudny wiek, będzie mi cięzko finansowo ale jakoś dam radę,
2) zostanę maz jeszcze bardziej mną będzie poniewierał, poświecę się aby rodzina była razem. Nie wierzę ze to się skończy, jesli ktoś ma ciągoty do tych rzeczy, to jak nie ta to inna , przecież nie bedę walczyła ze wszystkimi pannami w necie....
Sama nie wiem które zło wybrać...
5 2012-03-26 14:01:08 Ostatnio edytowany przez smoki (2012-03-26 14:01:56)
Witaj, bardzo Ci współczuję, ja tez to przeżyłam kilka lat temu. Nie warto z takim debilem żyć. Mój zdradzał mnie od samego początku małżeństwa, przez 10 lat. Wiesz za co? Za to ,że byłam porządna, poukładana, byłam dobrą matką, ale jednym nie byłam, dziwką, a tylko takie mają szacunek u swoich mężów, kochanków, facetów, partnerów. Złóż pozew z orzeczeniem o winie i go tak załatw, że na laleczki już go w życiu nie będzie stać. Zacznij żyć dla siebie i dzieci.
Dasz radę. Sama wiesz ! Syn przejdzie okres buntu, a skąd w ogóle wiesz, że twój mąż będzie chciał żeby syn z nim mieszkał ...
Twoje życie może się ułożyć jeszcze tak, że poznasz mężczyznę, który da Ci poczucie stabilizacji, da Ci miłość i bezpieczeństwo.
Dla dzieci nie kontynuuj tego małżeństwa, chyba że Ty sama chcesz z nim nadal być. Pamiętaj, że dzieci widzą jak jest między rodzicami i czy się kochają. Zresztą co ja Ci tu wypisuję, wiesz o tym dobrze bo mądrą babką jesteś. Zagubioną troszkę i bojącą się zrobić ten krok. Wiem, że to ciężkie. Jednak decyzja należy do Ciebie. Mamy tylko jedno życie, starajmy się go przeżyć jak najlepiej, by się cieszyć i szukać swojego szczęścia bo ono istnieje dla każdego z nas tylko czasami albo się niepotrzebnie poświęcamy (by dzieci miały rodzinę taką jaką chciałyśmy im dać a i tak często ona wcale tak nie wygląda, albo boimy się tego co przed nami, tego nieznanego i tkwimy w tym co złe tylko z obawy przed nowym).
"a skąd w ogóle wiesz, że twój mąż będzie chciał żeby syn z nim mieszkał "do Kasi27
Mąż mi cały czas powtarza ze dzieci nie zabiorę , sama mogę tułać się po stancjach ale dzieci nie, starszy syn mówi ze zostaje z tatem, jestem rozdarta...
Wszystko znosiłam...
I to byl Twoj najwiekszy blad. Zrobilas z siebie tradycyjna matke Polke, uciemiezona i sluzaca panu swemu do ostatka sil. A takich kobiet mezczyznie niestety ani nie cenia ani nie szanuja.
Przynajmniej teraz postaraj sie te sytuacje odwrocic. Synem sie nie przejmuj, na kims musi wyladowac gniew ale to przejdzie.
Po raz pierwszy w swoim zyciu nie mysl o innych - pomysl TYLKO o sobie. I zrob to, czego TY chcesz.
Cynamon 99 a złapałaś męża na zdradzie?> Bo to co piszesz naprawdę wygląda tak, że jest spora szansa na to że Cie nie zdradza. Może się spotyka z kolegami, może ma zdjęcie gołej panny na telefonie, ale skoro nie znalazłaś żadnych dowodów, to spróbuj na problem spojrzeć jeszcze raz, z większym dystansem.
" a złapałaś męża na zdradzie?> Bo to co piszesz naprawdę wygląda tak, że jest spora szansa na to że Cie nie zdradza"
a czy to normalne ze facet wysyła po 30 smsów do laski przez miesiąc, i jak chciałam sprawdzić telefon to mi go wyrwał siłą, przeciez to jasne ze coś ukrywa, a do tego nie ma ochoty na seks ze mną....i jest jakby nieobecny duchem w domu, wszystko go irytuje. A do tego znika co jakiś czas na cała noc.... Ja już przezywałam zdradę siedem lat temu i wiem jak to wyglada, cięzko mi było sie po tym wszystkim pozbierać, ale teraz już mam dosyć
Dasz radę. Sama wiesz ! Syn przejdzie okres buntu, a skąd w ogóle wiesz, że twój mąż będzie chciał żeby syn z nim mieszkał ...
Twoje życie może się ułożyć jeszcze tak, że poznasz mężczyznę, który da Ci poczucie stabilizacji, da Ci miłość i bezpieczeństwo.
Dla dzieci nie kontynuuj tego małżeństwa, chyba że Ty sama chcesz z nim nadal być. Pamiętaj, że dzieci widzą jak jest między rodzicami i czy się kochają. Zresztą co ja Ci tu wypisuję, wiesz o tym dobrze bo mądrą babką jesteś. Zagubioną troszkę i bojącą się zrobić ten krok. Wiem, że to ciężkie. Jednak decyzja należy do Ciebie. Mamy tylko jedno życie, starajmy się go przeżyć jak najlepiej, by się cieszyć i szukać swojego szczęścia bo ono istnieje dla każdego z nas tylko czasami albo się niepotrzebnie poświęcamy (by dzieci miały rodzinę taką jaką chciałyśmy im dać a i tak często ona wcale tak nie wygląda, albo boimy się tego co przed nami, tego nieznanego i tkwimy w tym co złe tylko z obawy przed nowym).
Popieram, mädre slowa.
12 2012-03-27 09:17:53 Ostatnio edytowany przez Doonna (2012-03-27 09:20:55)
"a skąd w ogóle wiesz, że twój mąż będzie chciał żeby syn z nim mieszkał "do Kasi27
Mąż mi cały czas powtarza ze dzieci nie zabiorę , sama mogę tułać się po stancjach ale dzieci nie, starszy syn mówi ze zostaje z tatem, jestem rozdarta...
Mysle ze twöj mäz (jak kazdy niewierny kombinator) ...duzo möwi a malo zrobi.
Wszystkie znajome ktöre odchodzily od chlopa slyszaly ten tekst z dziecmi, to chyba ich pröba szantazu...a jak naprawde doszlo do rozstania to tatusie chetnie zostawili swoje pociechy z mamusiami.
Möj tez to robi...powiedzialam"prosze bardzo, bierz i spadaj" zatkalo go i juz z tej strony nie
zaczyna.
Dziękuję wam wszystkim za dobre słowa, dobrze że jest pogadać z ludźmi , którzy rozumieją co czuję....
Nie mogę dalej tkwić w tym chorym małzeństwie, tylko zeby mi sił starczyło...
Bardzo Ci współczuje a może i zazdroszczę.Możesz zacząć nowe życie bez niego on nie jest wart Ciebie i tego co was łączyło.
Spójrz na to z tej strony.NIe wiem co czujesz bo mąż mnie "chyba nie zdradza" choć ostatnio między nami jest dziwnie ale to moja historia.Odejdz weź dzieci.Sąd przyzna tobie opieke to pewne.A jak zostanie z ojcem ..współczuje.. będzie się od niego uczył i będzie naśladował..
" a złapałaś męża na zdradzie?> Bo to co piszesz naprawdę wygląda tak, że jest spora szansa na to że Cie nie zdradza"
a czy to normalne ze facet wysyła po 30 smsów do laski przez miesiąc, i jak chciałam sprawdzić telefon to mi go wyrwał siłą, przeciez to jasne ze coś ukrywa, a do tego nie ma ochoty na seks ze mną....i jest jakby nieobecny duchem w domu, wszystko go irytuje. A do tego znika co jakiś czas na cała noc.... Ja już przezywałam zdradę siedem lat temu i wiem jak to wyglada, cięzko mi było sie po tym wszystkim pozbierać, ale teraz już mam dosyć
Cynamon, rozumiem twoją sytuację. ja należę również do zdradzonych zon, które postanowiły zyć dalej ze zdrajcą. postanowiły nauczyć się z nim żyć, dać związkowi szansę. Pod wieloma warunkami. Może kiedyś uda mi się ponownie w pełni mu zaufać? ale wiem jedno.. gdybym miała jakiekolwiek podejrzenia, że coś kręci, kłamie, kombinuje... to nie obchodziłoby mnie to, żeby udowodnić mu jego zdradę. Bo to nie znaczenia. to czy zdradza, czy robi cos innego - nie ma znaczenia. jesli JA w wyniku tego czuję się ODRZUCONA, zaniepokojona- to odchodzę. tak naprawdę nie ma znaczenia co on robi i dlaczego. nieważna jest jego motywacja i fakty. Jesli jego zachowanie sprawia, że CZUJESZ się z tym źle.. to odejdź.
Dasz radę.
wiesz dlaczego? bo wiesz ile kosztowało cię poradzenie sobie ze zdradą i wiesz (ja też to wiem) , że nigdy więcej nie zdobędę się na taki wysiłek i taką nieludzką pracę nad sobą i tym związkiem. Nie potrafiłabym drugi raz wypłaszać z głowy myśli i wspomnienia, budzić się trzęsąc się ze strachu i paniki, płakać pod prysznicem, bo wtedy nikt mnie nie widział., dusic w sobie złość, żał , nienawiść. nie móc oglądać żadnego filmu, który w jakikolwiek sposób przypominałby mi o tych wydarzeniach.
ja to wiem i ty to wiesz. że za drugim razem nie potrzebujemy dowodów, esemesów, potwierdzeń.
ja to wiem i ty to wiesz, że za drugim razem wiemy, że kiedy stajemy nad przepaścią ponownej utraty zaufania, wiary w siebie, walki o kolejny, w miarę normalny dzień - to już wiemy, że drugi raz do tej samej wody się nie wchodzi.
dasz radę... bo już dzisiaj wiesz, że wszystko, dosłownie wszystko będzie łatwiejsze i lepsze dla ciebie niż patrzenie z bezsilnością na człowieka, którego kiedyś kochałaś nad życiem, a który zaliczył panienkę, tylko dlatego, bo było łatwo.... a który teraz jest obcy.
\
Kochana !
Tkwisz w toksycznym związku, ja na twoim miejscu już dawno bym się z tym człowiekiem rozwiodła!
Wspomniałaś na początku że mąż Cię zdradził- jeżeli facet zdradził raz to będzie to robił zawsze!
Jesteś zaślepiona miłością do niego , dlatego wciąż żyjesz z tym człowiekiem pod jednym dachem i myślisz że się wszystko ułoży ale wydaje mi się że ( z tego co przeczytałam) tak nie będzie.
Moja rada : wyprowadż się z 2 letnim dzieckiem, starszy syn niech zostanie z ojcem- teraz jest dla niego autorytetem jednak z czasem zrozumie jak wiele przykrości mąż Ci zrobił, jak bardzo przez niego cierpiałaś.
Rozwiedż się z tym człowiekiem. Szkoda życia. Jeszcze znajdziesz kogoś kto pokocha Cię, doceni, będzie Cię szanował i będzie Tobie wierny.
Agnieszka.
Tak bardzo boję się zrobić ten krok- odejść, jestem rozdarta miedzy rozsądkiem a sercem...
Ale życie pod jednym dachem niszczy mnie coraz bardziej,i nie wierze w jego zapewnienia że to nic dla niego nie znaczyło ta znajomość, 30 smsów kazdego dnia, a do mnie ani jednego telefonu....tylko dlaczego tak strasznie boli...
Dziękuję wam kochane za wsparcie....bardzo go teraz potrzebuję
Möj tez poswiecal czas i pieniädze na zdziry z internetu, a do mnie nawet jednego sms-a nie napisal.
Siedze z nim w jednym mieszkaniu i obrzydzam mu zycie jak moge, po to tylko zeby sie go pozbyc...ja z tröjkä dzieci, bez pracy nie moge wziäc mieszkania i tak kombinuje.
Zycze sily w däzeniu do celu.
cynamon - po co ci to. naprawdę nie potrzebujesz tego samego po raz drugi. trudno., nie udało się. Ty nie ufasz, on rani. wasze potrzeby się rozmijają.
i trudno...
po co ci to. po co ci ten facet.
ja nie mam wątpliwości, że gdyby wystapił podejrzany drugi raz - powiedziałabym spokojnie - popełniłam błąd te trzy lata temu. Powinnam odejśc wtedy. Dzisiaj tak czy siak zaczynam od zera. i szkoda mi tych trzech lat na próbę zycia po zdradzie z tobą... bo gdyby była to próba zycia po zdradzie w samotności - to pewnie już dawno byłabym na prostej.
nie będe histeryzować, rozpaczać, płakać rwać włosów z głowy, robić awantur. zastanów się czy masz pomysł - jak się rozstaniemy, jak zabezpieczymy przyszłość i warunki życiowe naszych dzieci. jeśli nie masz pomysłu, ja ci takie rozwiązanie zaproponuję. umówmy się na rozmowę za tydzień. oczekuję propozycji z Twojej strony. od tej chwili jesteśmy parą w separacji. Nie interesuje mnie twoje zycie i twoje sprawy i nie jesteś już częścią mojego zycia. mam nadzieję, że rozumiesz, że ojcem naszych dzieci będziesz zawsze i nie skrzywdzisz ich przez swoje zaniedbanie i egoizm.
21 2012-03-29 09:36:15 Ostatnio edytowany przez Cynamon99 (2012-03-29 09:36:59)
End_aluzja jesteś bardzo mądrą kobietą, dziękuję za wsparcie. wczoraj podpisałam umowę wynajmu stancji, teraz (w sobotę )czeka mnie przeprowadzka...a później będzie tylko lepiej, mam nadzieję.Mam nadzieję że się nie załamię, i ze to wszystko nie będzie ponad moje siły.
Tak .z perspektywy czasu żałuję ,że nie odeszłam siedem lat temu. Starszy syn miał 5 lat, łatwiej z nim było .Ale wtedy nie miałam pracy ,(teraz mam choć nie wiem jak długo)muszę zaryzykować...
powodzenia. Ja mam nadzieję, że mój mąż miał inną motywację wtedy niż miał twój, że coś zrozumiał i czegos się nauczył, i świadomie wybrał mnie. ale mogę się3 mylić. a jewsli tak, to nie mam watpliwości, co bym zrobiła. postapiłabym tak, jak ty.
Dobrze robisz i tej drogi się trzymaj : nowej, bez podejrzeń, bez przykrości.
Zapisz nowy rozdział myśląc o sobie i swoim szczęściu. Z synem też się ułoży, zobaczysz
kwestia czasu ... To co było nie miało solidnych fundamentów, na tym nie można budować. Masz możliwość uwolnić się od braku bezpieczeństwa i stabilizacji. Uważam, że warto.
24 2012-04-23 12:33:39 Ostatnio edytowany przez Cynamon99 (2012-04-23 12:43:18)
Dawno mnie tu nie było, stchórzyłam ,miałam umowę wynajmu stancji, wszystko było załatwione i nie wyprowadziłam się, zostałam... napisałam umowę miedzy mną ,a moim mężem, postawiłam warunki...obiecał poprawę
Zbiegło się wiele spraw mój pobyt w szpitalu, testy w szkole starszego syna, święta itd. ...stchórzyłam, bałam się
Próbowałam się jakoś pozbierać, ale wciąż śledziłam biling, węszyłam jak pies.... i co po dwóch tygodniach wpadł mi w ręce jego telefon, zaczęłam pisać z ta laską podszywając się pod mojego męża, i dowiedziałam się takich rzeczy że .... zatkało mnie, a właściwie potwierdziły się moje przypuszczenia....dziewczyna mieszka zaledwie parę km od nas,mój mąz był u niej wiele razy, umówiliśmy się na wieczór.....po prostu żenada...a z telefonu wypadła jeszcze druga karta , która mój mąż zakupił \żeby nie wyszło w billigu , już wcześniej zauważyłam nowy numer-przekierowanie i zastanowiło mnie to....
Powiedziałam o tym zdrajcy,że mnie nadal okłamuje i że ma WYPIERDALAĆ z mojego życia.....o wszystkim powiedziałam teściom, a on żebym się leczyła....
Jeszcze przez parę dni szukałam sposobu jak się spotkać z ta panna, chciałam zobaczyć przez kogo moja rodzina rozpada się....
I udało się, dziewczyna w necie wyglądała na super laskę a w rzeczywistości... żal mówić, ma dziecko, 20 lat i przypuszczam szuka sponsora....
Mój mąż zniżył się do poziomu takiej szmaty....
Nie winię tylko dziewczyny, taki ma sposób na swoje życie, ale dlaczego on mi to robi?
Po spotkaniu z nią , rzuciłam mu jej zdjęcie na stół, podałam imię nazwisko. adres, i kazałam się wynosić, taraz będzie miał nowa rodzinę....
spakowałam tu walizki i wystawiłam za drzwi...dlaczego ja mam szukać stancji skoro nic złego nie zrobiłam, to on zniszczył nasze małżeństwo, to on funduje mi upokorzenie, ból, łzy...
I wiecie co on zrobił wniósł z powrotem walizki, stoją ciągle nierozpakowane, przeprosił(w dupie mam jego przeprosiny i tak mu już nie wierzę)tłumaczy się ze druga kartę kupił bo nie mógł tak gwałtownie skończyć tej znajomości, o niej pomyślał a o mnie....?Traktuje go jak powietrze oddałam mu obrączkę mówiąc- zwracam ci wolność, już nie jestem twoją zoną, mamy dzieci , jesteś ty i ja.Nie odzywam się do niego, próbuje być miły, staram się być zimną suką, i żyć dla siebie i dzieci, wolałabym żeby sobie poszedł ale on jest tchórzem, przecież wybrał.... ja go nie trzymam dlaczego mnie tak dręczy?
Rozumiem Cie ,ja tez jestem u kresu sil,i tez staje nad wielka przepascia tez odnajduje sily by podjac decyzje .
Wiem ze tacy faceci sie nie zmieniaja .........
Na poczatku zwiazku bylo szukanie w internecie ,potem poszlo w real ......teraz jest pusto niema nic ........on pajac .ja juz podjelam decyzje musze tylko wszystko poukladac
Wlasnie niechce zalowac za kilka lat ze nieodeszlam po pierwszej zdradzie