Witam serdecznie.
Tak w skrócie:jestem bardzo szczęśliwą mężatką ,wychowujemy córkę mojego męża z poprzedniego związku,własnych dzieci nie mamy i nie zamierzamy mieć.Uzgodniliśmy to już na początku naszego związku,a tak naprawdę to ja ustąpiłam w tej sprawie ponieważ mój mąż nie chciał mieć więcej dzieci,a że go bardzo kocham i chciałam z nim być to się na to zgodziłam.Po cichu pewnie liczyłam ,że zmieni zdanie ,ale niestety nie zmienił.W sumie jest nam ze sobą bardzo dobrze ,jesteśmy szczęśliwi,mąż jest kochany,rozpieszcza mnie na każdym kroku,nie mam do niego żadnych zastrzeżeń,ale......
Zawsze jest jakieś ale.....
Często widząc malutkie dziecko nachodzą mnie myśli czy dobrze robię?czy nie będę żałować?
Wiem że nikt na forum mi na to pytanie nie odpowie,ale może się podzielicie tym co myślicie na ten temat?
Podobne tematy
własnych dzieci nie mamy i nie zamierzamy mieć.Uzgodniliśmy to już na początku naszego związku,a tak naprawdę to ja ustąpiłam w tej sprawie ponieważ mój mąż nie chciał mieć więcej dzieci,a że go bardzo kocham i chciałam z nim być to się na to zgodziłam.Po cichu pewnie liczyłam ,że zmieni zdanie ,ale niestety nie zmienił.
Myślę, że źle się stało, że nie mówiłaś od początku o swoim pragnieniu posiadania własnego dziecka. Teraz możesz dyskutować i przekonywać męża, jakie to dla ciebie ważne, ale on pewnie słusznie zauważy, że w pewnien sposób go oszukałaś, licząc na zmianę jego zdania, skoro on od początku i konsekwentnie mówił, czego nie chce. Możesz też pogodzić się z jego decyzją, tak jak piszesz w temacie. Jest jeszcze trzecia opcja, której pewnie na razie nie bierzesz pod uwagę, czyli rozpad waszego związku i szukanie innego partnera, z którym będziecie mieć własne dziecko.
Witaj ![]()
Pragniesz dziecka, co tu dużo mówić, natomiast Twój partner nie chce mieć więcej dzieci, i wcześniej to już uzgodniliście. To może być problem.
Ale, ciekawi mnie dlaczego on nie chce mieć więcej dzieci, może boi się iż jego córka zostanie odsunięta kiedy pojawi się nowe dziecko?
Może usiądź i szczeże porozmawiaj z nim o tym. Powiedz mu co czujesz, że nie myślisz o dziecku ale pragniesz je mieć. Tą sprawę możecie tylko wy rozwiązać.
nie rezygnuj, porozmawiaj z nim szczerze że byś chciała sie spełnic w roli matki.
rozmowa wiele moze Ci dac.
Zrobilas podstawowy bład .Nie bylas szczera .Chcialas z nim byc .I nie wazne ze nie chciał wiecej dzieci .Jest ze mna zmieni sie .Prawda???
Tak to nie dziala .
On okreslił sie jasno .To ty chcesz wiecej niz powiedzialas .
Nie widze problemu .
Poszukaj kogos kogo pokochasz i bedzie mial z Toba dzieci .
i zeby ok bylo ,tez nie umialam rozmawiac .Porozmawialam i nie jestem juz z mezem
Przezylam ,nie mowie ze latwo bylo .Ale nie umarlam .Jak pisze to jestem
Rozstanie nawet bardzo zle da sie przezyc .Naprawdę >
dokładnie musisz z nim porozmawiać powiedzieć co czujesz musisz musisz
Jeśli sytuacja finansowa na to pozwala, a mąż jest taki kochany.......cóż......wpadki się zdarzają ![]()
A na poważnie - powinnaś porozmawiać z nim szczerze na ten temat....
no ja bym miala wyrzuty sumienia jakbym tak zrobila jak radzi yoghurt007 hm.
Nie radzę, a żartuję. Stąd oczko i następne zdanie zaczynające się od słów "A na poważnie (...)"
Rozmawiamy na ten temat,ale za bardzo nie chcę naciskać w końcu mąż od początku był ze mną szczery,że nie chce mieć więcej dzieci.Jest ode mnie dużo starszy i w tym wieku nie chce się znów pakować w pieluchy,nieprzespane noce.Sama sobie jestem winna ,że nie mówiłam szczerze o moich uczuciach na tan temat.W sumie to mówiłam,że chce mieć dzieci,a on mówił,że nie chce i tak to zostało nie dokończone,potem zamieszkaliśmy razem,był ślub,a te rozmowy co jakiś czas powracają oczywiście z mojej inicjatywy.Myślę,że chyba najlepszym rozwiązaniem będzie to,że pogodzę się z tą myślą,że własnych dzieci mieć nie będę.Bo czy warto teraz rozwalać udane małżeństwo?Znależć dobrego męża to nie taka prosta sprawa.Dziękuję wam za wszystkie odpowiedzi ,gdyby były jeszcze jakieś sugestie to piszcie .Pozdrawiam serdecznie.
Niuneczke moim zdaniem to nie jest udane małżeństwo skoro jedna ze stron nie do końca jest szczęśliwa. Myślę, że warto porozmawiać z mężem o swoich uczuciach, pragnieniach. Dlaczego to jego stanowisko ma być tym jedynym słusznym?
Zachęcam do szczerej rozmowy z mężem, do powiedzenia o swoich pragnieniach.
Wiem, że czasami zmieniamy swoje stanowiska w jakiejś sprawie. Głupio by wyszło po wielu latach, gdybyś dopiero wówczas powiedziała o swych pragnieniach, a mąż stwierdził, że pomny ustaleń bał się wspominać o wspólnym dziecku.
Skąd pomysł, że rozmowa o dziecku równoznaczna jest z zakończeniem związku?
Gdyby każda różnica zdań kończyłaby się rozwodem, to żadne małżeństwo nie przetrwałoby dłużej niż kilka miesięcy.
Zachęcam do szczerej rozmowy z mężem, do powiedzenia o swoich pragnieniach.
Wiem, że czasami zmieniamy swoje stanowiska w jakiejś sprawie. Głupio by wyszło po wielu latach, gdybyś dopiero wówczas powiedziała o swych pragnieniach, a mąż stwierdził, że pomny ustaleń bał się wspominać o wspólnym dziecku.Skąd pomysł, że rozmowa o dziecku równoznaczna jest z zakończeniem związku?
Gdyby każda różnica zdań kończyłaby się rozwodem, to żadne małżeństwo nie przetrwałoby dłużej niż kilka miesięcy.
zgadzam sie w 100% z Wielokropek.
Mialam odwrotna sytuacje pare miesiecy temu. Wydawalo mi sie ze mam mnostwo czasu na wyszalenie sie i bycie mloda mezatka i doskonale bede wiedziala kiedy przyjdzie czas na dziecko. Widzialam natomiast mojego meza, ktory choc staral sie nie naciskac na mnie w tym temacie, ale bardzo przezywal to, ze nie chce byc jeszcze matka. Mielismy sporo takich rozmow, opowiadalam mu co czuje, jakie sa moje obawy. Walkowalismy ten temat wspolnie, szczerze powiem moj maz mial w tym swoj cel. Chcial bardzo mnie przekonac, ze to jest doskonaly czas. Ale ja sie uparlam i za nic nie chcialam zmienic zdania. Az pewnego dnia obudziwszy sie po jednej z imprez przemyslalam sobie to jak wyglada moje zycie, co mi przynosi i jak bardzo bede musiala sie zmienic i dostosowac do ewentualnego macierzynstwa. Poszlam z tym do meza jeszcze raz przedyskutowalismy za i przeciw. Postanowilam sprobowac, zrezygnowalam z antykoncepcji i po 2 tygodniach zaszlam w ciaze. Az sama nie moglam w to uwierzyc. Wydawalo mi sie, ze jak inne pary troche mi to zajmie czasu kilka miesiecy moze nawet rok, kilka lat.
Ja ciagle sie boje, ze nie ogarne tego wszystkiego. Wiec moze tak po troche jestem odpowiednikiem Twojego meza a moj maz, ktory tak bardzo chcial dziecko wspiera mnie w tym wszystkim na kazdym kroku i dzieki naszym rozmowa nie mamy z tym jak narazie zadnych problemow.
rozmowa rozmowa rozmowa.....on tez moze da sie przekonac???
_____________________________________________
Wieczne Miasto BG
Wiem, że to może zabrzmieć śmiesznie, ale co by się stało, gdybyś normalnie zaszła w ciążę?
Weź męża z zaskoczenia ![]()
Może on się czegoś obawia: nieprzespanych nocy; tego, że pierwsza córka zejdzie na dalszy plan; może obciążenia finansowego? To wszystko można załatwić i rozwiązać tak, aby każdy był zadowolony.
Z doświadczenia wiem, że nie warto się uginać, nawet w imię Miłości, bo wcześniej czy później z małej rzeczy zrobi się wielka afera.
Życzę Ci, abyś jak najszybciej zaszła w ciąże i żeby Twój mąż powiedział: "Kochanie, miałaś rację. Dziecko z Tobą to najlepsza rzecz, jaka mogła mnie w życiu spotkać!" ![]()
OczekującaMary, jak możesz proponować "planowaną wpadkę"? Przecież to jest zwykłe, paskudne oszustwo, i to w stosunku do najbliższej osoby! To w ogóle w głowie mi się nie mieści. Mam nadzieję, że żaden mężczyzna tego nie czyta, bo to po prostu okropna antyreklama dla całej płci żeńskiej.
A co jeśli on naprawdę nie chce dziecka? Co jeśli ta wpadka go unieszczęśliwi? Co jeśli wszystkie problemu ciążowo-dziecięce spadną na niuneczkę?
Zgadzam się z Wielokropkiem, że przede wszystkim trzeba porozmawiać. Tylko krowa nie zmienia zdania.
16 2012-03-23 12:54:19 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-03-23 13:56:59)
Wiem, że to może zabrzmieć śmiesznie, ale co by się stało, gdybyś normalnie zaszła w ciążę?
Weź męża z zaskoczenia(...)
Niech żyje oszustwo!
A później płacz, gdy to on złamie umowę. Przypomniałam sobie powiedzenie: "Jak Kali ukraść krowę, to bardzo dobrze. Jak Kalemu ukraść krowę, to bardzo źle".
Szczerze? To też bym pomyślała nad "wpadką". Nie chcemy mieć dzieci znaczy nie uprawiamy seksu. Uprawiamy seks znaczy zawsze jest ryzyko pojawienia się dziecka.
Strasznie głupio zrobiłaś rezygnując z własnych planów i pragnień dla niego, ale to pewnie wiesz. Najpierw poważna i szczera, długa rozmowa, a potem zastanów się co będzie lepsze dla Ciebie. Może Twój mąż boi się, że z racji wieku nie sprawdzi się, że będzie "dziadkiem", a nie ojcem... Może powinnaś upewnić go w jego wspaniałości i wtedy da się przekonać?
Witam serdecznie.
Tak w skrócie:jestem bardzo szczęśliwą mężatką ,wychowujemy córkę mojego męża z poprzedniego związku,własnych dzieci nie mamy i nie zamierzamy mieć.Uzgodniliśmy to już na początku naszego związku,a tak naprawdę to ja ustąpiłam w tej sprawie ponieważ mój mąż nie chciał mieć więcej dzieci,a że go bardzo kocham i chciałam z nim być to się na to zgodziłam.Po cichu pewnie liczyłam ,że zmieni zdanie ,ale niestety nie zmienił.W sumie jest nam ze sobą bardzo dobrze ,jesteśmy szczęśliwi,mąż jest kochany,rozpieszcza mnie na każdym kroku,nie mam do niego żadnych zastrzeżeń,ale......
Zawsze jest jakieś ale.....
Często widząc malutkie dziecko nachodzą mnie myśli czy dobrze robię?czy nie będę żałować?
Wiem że nikt na forum mi na to pytanie nie odpowie,ale może się podzielicie tym co myślicie na ten temat?
Nikt ci nie umie odpowiedziec na pytanie czy nie bedziesz zalowac... Tego sie nie da pwiedziec. Niektorzy zaluja ze dzieci nie maja, niektorzy w skrytosci zaluja ze je maja a jeszcze niektore bezdzietne pary sa wbrew pozorom szczesliwe nie majac dzieci. Jeszcze inni sa szczesliwi je majac. To tak rozlegla kwestia jak liczba osob na calym swiecie.
Odradzam oszustwo i "kontrolowana wpadke". Wyobraz sobie ze pewnego pieknego dnia dowiadujesz sie ze maz ma kochanke, ona jest w ciazy a on szaleje ze szczescia. Pytasz "czemu mi nie powiedziales ze chcesz dzieci?" On ci na to: "...bo kiedys ustalilismy ze nie bedziemy mieli ale zmienilem zdanie i nagle zapragnalem ale nie bylem pewny co ty na to a czekac nei chcialem wiec Jola/Kasia/Marysia urodzi w pazdzierniku". Mile? Nie. To oszustwo tej samej kategorii.
Trzeba rozmawiac...to nie beda latwe rozmowy. Nasuwa mi sie pytanie ile maz jest od ciebie starszy? Ma 40 lat? 50? 60? Wiesz troche sie nie bede dzwic 50latkowi jesli sie bedzie upierac ze on ktegorycznie nie chce. To nie to samo co miec 30 lat
Moze sie okazac ze maz zmieni zdanie ale moze se okzac ze absolutnie nie. Wtedy jest to juz twoja decyzja...
Podoba mi sie ze pytasz czy warto teraz rozwalac udane malzenstwo? Tez sobie zasem zadaje to pytanie jak mamy kryzys
Trudno dzis o dobrego faceta, takiego ktory wie jak traktowac kobiete. Poczytaj czesciej to forum z jakimi kretynami kobiety musza sie czasem zadawac ![]()
Jeli twoja potrzeba posiadania dziecka nie jest na tyle silna zeby stac sie obsesja to dobrze to przemysl. Moze sie okazac ze bedziesz miala dziecko i zostaniesz sama. Wyobraz sobie taka sytuacje... Co cenisz bardziej? Meza czy ewentualne dziecko?
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.
Jeszcze raz wszystko sobie przemyślałam i wiem już,że nawet dla dziecka nie zrezygnuję z męża.
Dzięki ''Sadie'' -to dzięki tobie sobie uświadomiłam ,że męża jednak cenię bardziej .
Wyobraziłam sobie tak jak mi radziłaś sytuację,że mam dziecko ,ale bez męża i odpowiedż sama przyszła.
Nie chce być bez mojego męża ,jest dla mnie za dobry żebym mogła z niego zrezygnować,a za bardzo go kocham ,zeby go tak oszukać i zaliczyć ''wpadke''.Dzięki kobietki,że mogłam się z wami podzielić moimi rozterkami,czasem obce osoby bardziej obiektywnie patrzą na sprawę.Pozdrawiam was serdecznie.
zwykły egoista.
ja już mam dziecko, zrealizowałem się w tym zakresie, więc nie obchodzi mnie czego ty chcesz.
bo nowe dziecko to nowe kłopoty.
a że ty będziesz nieszczęśliwa - co to mnie obchodzi...