Witam,
Chciałabym to opisać szybko, zwięźle i na temat.... ale czy tak się da.....
Zacznę od tego że jesteśmy 12 lat razem, 4 lata po ślubie, mamy niespełna 3 letniego synka.
Od roku mąż się extremalnie zmienił... odchudza się, zmienił styl ubierania, chowa telefon itp.
Od co najmniej 8 miesięcy wiem że ma jakąś kobietę.
Notorycznie mnie oszukiwał że pisze smsy do kolegi itp.
Oszukał mnie że nie ma innej karty na smsy ... po czasie znalazłam tą kartę.
Wyjechał w podróż "służbową" prywatnym samochodem itp.
Prze ostatnie 6 miesięcy oszukiwał w żywe oczy i zarzekał się na życie naszego synka że mnie nie zdradza.
Nie całe 2 tyg temu złapałam za rękę kochankę męża... o 4 nad ranem przysłała smsa treści tęsknie myślę itp.
Mąż spał... pociągnęłam to smsowanie i dowiedziałam się ze czeka na spotkanie itp.....
Mąż przyznał się do zdrady. Ja przedstawiłam jej mężowi sytuacje. Ona też ma prawie 4 letnie dziecko i jest mężatką....
Rozpoczęli flirt w pracy i tam też trwał ich romans.
Rzekomo romans się zakończył. Tak twierdzą obie strony....
Mąż przepraszam jednak nie prosi i o wybaczenie. Zachowuje się "normalnie" jak gdyby nigdy nic.... nie wyraża żadnej skruchy.
Nie mówi nic o uczuciach. Chce spróbować ratować związek dla dobra dziecka.
Mną rządzą te same pobudki. Tylko dla syna mogę próbować.
Czuję do niego ogromną nienawiść ponieważ niejednokrotnie próbowałam przez te 8 miesięcy z nim rozmawiać i prosiłam aby zakończył coś co może zabrnąć za daleko. Mówiłam że kłamstwo wyjdzie itp.... zawsze to była rozmowa ze "ścianą" monolog zakończony niepowodzeniem....
Teraz próbę związania więzi mamy podjąć przy pomocy psychologa... jednak na pierwszej wizycie mąż powiedział "nie żałuje tego co się stało". Boli jak cholera i nie umiem się z tym pogodzić.
Na chwilę obecną poza strachem iż będziemy szarpać się o dziecko (weekend u mamusi, w góry z tatusiem itp) mam jeszcze problem że nie bardzo mam środki na samodzielne utrzymanie....
Mimo wszystko przyszłościowe wyjście syna do taty (który nas tak potraktował) doprowadzają mnie do stanów depresyjnych.
Nie wiem czy dla dobra dziecka na prawdę jestem w stanie to przetrwać?
Czuje się jak wyrzutek społeczeństwa pomimo że jestem atrakcyjną i mądrą kobietą..... jednak ten cios bardzo osłabił mnie psychicznie... za długo to trwało ;(