netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Proszę was o obiektywna ocenę mojej sytuacji i pomoc!

3 odpowiedzi2 731 wyświetleńzałożony przez sokztruskawki83, 14.03.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Proszę was o obiektywna ocenę mojej sytuacji i pomoc!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1

Temat: Proszę was o obiektywna ocenę mojej sytuacji i pomoc!

Mam 29 lat, jestem mężatką od ponad 2 lat, z mężem znamy się łącznie około 6 lat. Początki naszej znajomości były wspaniałe i jak teraz wracam do nich myślami, to czuję takie ciepło wewnętrzne i uśmiech pojawia się na mojej twarzy. Mój mąż od zawsze był bardzo związany ze swoim Ojcem, który wychowywał go samotnie. Ojciec jednak był zawsze bardziej zainteresowany ułożeniem swojego własnego życia i wdawał się co jakiś czas w romanse, nie zwracając uwagi na Rodzinę. Męża wychowywała więc w dużej mierze Babcia, która tak samo jak Jego Ojciec, przejawiała syndromy despotyzmu i umiarkowania w okazywaniu miłości. Generalnie, to nikt w Jego Rodzinie nie miał szczęścia w miłości, wszyscy kończyli swoje związki rozwodami. Na początku naszego bycia razem zdarzało się, że mój Mąż wolał spędzać czas ze swoim Ojcem, niż ze mną- było to dla mnie nowością, ale po rozmowie z nim wszystko, co złe popadało w niepamięć. Pod koniec studiów większość naszych wspólnych znajomych, z dłuższym, jak i krótszym od naszego stażem, decydowała się na ślub, Było mi czasem smutno, że np koleżanka, która jest z kolegą w związku krócej niż my, otrzymuje tak szybko pierścionek zaręczynowy, a ja wciąż muszę czekać, zupełnie nie wiedząc na czym stoję. Dochodziło więc czasem do rozmów, które miały na celu ustalenie naszych wspólnych przyszłych planów, ślubu itp. zdecydowalismy więc, ze zaręczymy się w wakacje, a moment wybierze mój Mąż. Tak też się stało, dostałam piękny pierścionek zaręczynowy, a potem po jakimś czasie zaczęliśmy rozmawiać o ślubie, który miał się odbyć dokładnie za rok od naszych zaręczyn. Gdy o ślubie została poinformowana Rodzina mojego Męża, to reakcje były różne, Jego Ojciec cieszył się, ale np jego wujek był przeciwny i stwierdził, ze małżeństwo, to jest coś najgorszego, co może się człowiekowi przytrafić. Od tamtej pory zaczęła się prawdziwa trauma, mój Mąż stwierdził, ze nie wie, czy chce tego ślubu - ja rożnie to interpretowałam, nie mogłam od niego wyciągnąć, czy nie chce tego ślubu wcale, czy może chce żeby odbył się później. Winiłam za całą sytuację jego Wujka. Przepychanki trwały dość długo, padło nawet zdanie z ust mojego męża, że dał mi pierścionek zaręczynowy z przymusu. Było mi bardzo przykro ale bardzo go kochałam i byłam mu w stanie to wszystko wybaczyć, myślałam że wszystko się ułoży, że to strach nim kieruje. Ostatecznie Ojciec mojego Męża załagodził całą sprawę, skrytykował zachowanie Wujka i ślub się odbył. Był to naprawdę wspaniały dzień. Po ślubie zamieszkałam z mężem w jego rodzinnych stronach, zostawiając rodzinę, znajomych, przyjaciół, bardzo dobrze płatną pracę. Początkowo mąż mówił, że i tak w przyszłości wrócimy do miasta, w którym studiowaliśmy i będziemy rozwijać nasze pasje.Urządziliśmy sobie mieszkanko, znalazłam pracę, w której jednak nie byłam traktowana dobrze, co przekładało się na moje relacje z mężem w domu. Byłam bardzo nerwowa, w domu mogłam odreagować. Mój mąż dokładnie wiedział jaką mam sytuację w pracy i kilkakrotnie stwierdził, że nie mogę tam pracować i że powinnam zmienić pracę. Problemem było jednak to, że mieszkamy w małej miejscowości, gdzie wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą i w sytuacji rezygnacji z pracy, w tej mieścinie nie znalazłabym żadnej innej pracy, ponieważ mój pracodawca miał wszędzie układy. W ostateczności postanowiłam dłużej się nie męczyć i zrezygnowałam z pracy. Nastawiłam się na szukanie zatrudnienia w miejscowości, w której studiowałam, gdzie też mieszka cała moja rodzina. Wszystko uzgodniłam z mężem, a on przychylnie odniósł się do pomysłu, mimo ze to zakładało rozłąkę i widzenia w piątek, sobotę i niedzielę. okazało się, ze mój mąż nie chciał zmienić swojej pracy i szukać czegoś, nawet w przyszłości razem ze mną w mieście, w którym studiowaliśmy, mimo że i tak nie pracował w wyuczonym zawodzie, mało zarabiał, był wykorzystywany. Znajomi dziwili się. Wydaje mi się, że za jego decyzją stało również to, że zostając w swojej dotychczasowej pracy był blisko Ojca. Ja nadal szukam pracy i nie mogę znaleźć, szukam nawet w miejscowości, w której mieszkamy nie zważając na mojego byłego pracodawcę - i nic. Ostatnio jednak wszystko między nami się psuje. Na początku stycznia pokłóciliśmy się ostro, ponieważ odczułam, ze mój Mąż nie chce mieć dzieci. Zwodził mnie już ponad rok mówiąc, ze w następnym roku postaramy się o dziecko, a ja mu wierzyłam. Na tamten czas posiadanie dziecka było możliwe, bo miałam pracę ale On tak przeciągnął sprawę, ze teraz w chwili, gdy jestem bezrobotna, nie mam szans na dziecko choćby ze względów finansowych. Zdenerwowało mnie to, co powiedział i uderzyłam go w twarz. Zrobiło mi się go żal i zaczęłam go przepraszać, potem rozmawialiśmy i gdy ja zapytałam się go, czy on mnie kocha, On odpowiedział, że nie wie, czy mnie kocha, że generalnie on nie wiem co to znaczy kochać. Zapytałam się go wiec, czy gdyby mnie nie było, czy gdybym odeszła, to czy on by za mną tęsknił, a on mi odpowiedział, że nie. Powiedział, że gdyby nie ten ślub, to pewnie byśmy ze sobą nie byli, że nie pasujemy do siebie, bo on jest spokojny, a ja jestem impulsywna. Ja tłumaczyłam mu, że byłam nerwowa z powodu mojej pracy, która odbiła się psychicznie na moim zdrowiu. Powiedział że zmarnowaliśmy już 2 lata życia i nie musimy marnować więcej lat i że może lepiej byłoby gdybyśmy się rozstali. Ja z racji tego, że go bardzo kocham poprosiłam abyśmy dali sobie jeszcze jedną szansę, żebyśmy spróbowali raz jeszcze, powiedziałam, że bardzo go kocham i że jestem pewna, że nam się uda. On nie chętnie ale się zgodził. Od tamtego czasu starałam się robić dosłownie wszystko, w domu zawsze był porządek, obiad był zrobiony, kanapki do pracy przygotowane, nie poruszałam drażliwych tematów, nie poruszałam tematów związanych z dziećmi, wybaczałam mu to, że on często nie szanował mojej pracy wykonanej w domu i zachowywał się wobec mnie karygodnie przy obiedzie. Smutno mi było, gdy dowiedziałam się, że obgaduje mnie ze swoimi znajomymi, że winę za swoje błędy zrzuca na mnie i informuje ich o tym, przez to oni już się do mnie nie odzywają. Zwróciłam mu na to uwagę, a on stwierdził, że wprowadzam negatywną atmosferę, że nikt mnie nie odwiedza z moich znajomych i że z tego wynika jaka jestem. Zabolało mnie to bardzo. Prawda jest taka, że nikt mnie nie odwiedza, bo wszyscy znajomi, mieszkają w mieście w którym kończyłam studia, a przyjazd do mojego obecnego miejsca zamieszkania przysparza im problemy. Dodatkowo w miejscu, w którym obecnie mieszkam, nie mam żadnych znajomych, bo to mała miejscowość, z której młodzi ludzie uciekają do większych miast.Przebolałam jakoś to nasze nieporozumienie. Staramy się żyć normalnie, jednak są rzeczy, które mnie niepokoją. Otóż, mój mąż nie ma zupełnie ochoty na sex, jakiś rok temu zaczepiał mnie i sam proponował, a teraz to ja muszę wychodzić z propozycją. Czuję, że nie jestem dla niego atrakcyjna. Dbam o siebie, jestem szczupła (zrzuciłam dla niego sporo kg), staram się ładnie ubierać, malować. Gdy miałam pracę kupowałam sobie jakieś ładne ubrania, bieliznę. Teraz gdy nie mam pracy nie mogę sobie pozwolić na wydatki odzieżowo-bieliźniane, zwłaszcza, że żyję w obecnej chwili z zaoszczędzonych przez siebie pieniędzy. Dla lepszego zrozumienia wspomnę, że każdy z nas ma osobne konto, każdy żyje ze swoich pieniędzy, więc jeżeli On kupi mi coś za swoje pieniądze, to ja muszę mu oddać. Moje wydatki są ogromne, większa ich część idzie na opłacenie nauki, a koszta są spore. Kiedyś myślałam, że moje życie ułoży się inaczej, że będę miała męża pracę, dzieci. Teraz już sama nie wiem jak to będzie. Proszę was o obiektywna ocenę mojej sytuacji i pomoc. Nie mam się do kogo z moim problemem zwrócić.

2

Odp: Proszę was o obiektywna ocenę mojej sytuacji i pomoc!

zrobilo mi sie bardzo przykro jak przeczytalam Twojego posta. Bo to tak jakby nic poza tym papierkiem was juz nie laczylo. On nie chce zadnych kompromisow, odtraca Cie i jeszcze robi problemy z kazdej sytuacji jaka wynika z malzenskich obowiazkow. Piszesz, ze utrzymujesz sie ze swoich oszczednosci. Jak tak mozna dlugo? Nie sypiacie ze soba bo on nie chce? Musisz z nim porozmawiac. Powiedziec, ze to nie jest zwiazek. Dlaczego on tak sie zamknal w sobie na Ciebie. Daj mu szanse wytlumaczyc ale nie mozesz przestac myslec o sobie. Nie mozesz chodzic na paluszkach wokolo niego. Szykowac mu obiadkow, sprzatac domu tylko po to zeby ciagle z nim byc. Jesli Ty dajesz z siebie wszystko to od niego wymagaj rowniez, zeby zaangazowal sie w zwiazek. Albo ten zwiazek nie ma sensu.
Czesto zmieniamy wiele w naszych poukladanych zyciorysach dla nowego zwiazku, nowego partnera. Jak najbardziej Cie w tym rozumiem. Ja wyjechalam z mezem/dla meza do obcego kraju. Nie znalam jezyka/dalej mam z tym problem. Ciezko tutaj znalezc prace nawet lokalnym. Czesto czulam sie odizolowana od moich dawnych znajomych. Od niedawna jest lepiej, poznaje jezyk, mam swoich wlasnych znajomych ale to co pozwala mi przezyc w takich warunkach jest moj maz. Wiecznie pomagajacy mi we wszystkim i wspierajacy w kazdej sytuacji.
Jesli cos zmienilas dla swojego meza to on powinien Cie jeszcze w tym wesprzec. Pomoc a nie dodatkowo dolowac i sprawiac problemy.
Mam nadzieje, ze sie jakos dogadacie.

_____________________________________________

Wieczne Miasto BG

3

Odp: Proszę was o obiektywna ocenę mojej sytuacji i pomoc!

Wydaje mi się, że Twój mąż Ciebie nie chce. I było to widoczne długo przed ślubem, gdy Ci mówił, że nie wie czy tego chce. Ugiął się pod presją.
A potem  to juz jeden wielki komunikat o tym, że mu nie pasuje. Jego przychylność do pomysłu, żebyś zrezygnowała z pracy i szukała jej w innym mieście, mimo że to by was rozdzielało. Niechęć do posiadania z Toba dziecka, unikanie seksu, całkowita finansowa rozdzielność. I te słowa, które Ci mówi, że nie tęsknilby za Tobą, że gdyby nie ślub, to by z Tobą nie był.
To są bardzo wyraźne komunikaty.
Chyba musisz zacząć myśleć o rozwodzie.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Proszę was o obiektywna ocenę mojej sytuacji i pomoc!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026