witam, opiszę wam moją historię:
poznałem moja dziewczynę 2,5 roku temu na imprezie. Zaczelismy sie spotykac i zakochaliśmy się w sobie po około 2 miesiącach. na poczatku było wspaniale. gorący seks, wyznania miłosci itd. Na poczatku ona mieszkała na stancjach a ja u rodziców. po około roku związku od razu po studiach dostałem pracę w innym mieście. Po 2 miesiącach ona przeprowadziła sie do tego miasta i zamieszkaliśmy razem. mieszkaliśmy tak prawie półtora roku. teraz sytuacja zmusiła nas do powrotu w strony rodzinne gdzie ja zamieszkałem u rodziców a ona w wynajętym pokoju. Teraz mam taki problem, moja dziewczyna stała się z czasem coraz bardziej agresywna, byle bzdura wyprowadza ją z równowagi, bardzo czesto się kłócimy o seks gdyż jak się do niej dobieram to twierdzi że się jak na mnie patrzy i na moje niemeskie zachowanie to jej przechodzi ochota na seks. owszem kiedys zdarzało mi się tak zachowywac i troche ja rozumiałem. Teraz nic takiego nie zachodzi a ona mi to cały czas to wmawia, gdy jej mówię że gada bzdury i dalej się do niej dobieram zaczyna przeklinac w czego rezultacie mi tez puszczają nerwy i zaczynamy się kłócić. bardzo często nastepstwem takiej kłótni są rekoczyny z jej strony. Już nieraz udezyła mnie po głowie dobrze wiedząc że jej nie oddam. Często zatrzymywałem ciosy, rzucałem ją na łózko, obezwładniałem i próbowałem jej tłumaczyc że nie powinna na mnie podnosic reki bo kiedyś mnie może sprowokować i jej mogę oddać. Nie słucha, syczy wścikła i mi ubliża. Kilka razy poublizaliśmy sobie i przez to się rozstawaliśmy na dosłowienie pare godzin czy dni. Nie wiem co robić, ostatnio przy mojej matce powiedziała do mnie "spier....j", staje sie wobec mnie coraz bardziej agresywna i beszczelna. Jeszcze kiedyś jak sie kłócilismy w moim domu to robilismy to po cichu, teraz ona sie nie przejmuje i zdarza się że drze się na mnie gdy w pokoju obok są rodzice. Tak sobie dziś pomyślałem czy nadaje się ona ma matkę, bo skoro jak ja jej przeszkadzam byle czym to jak ją zdenerwuje płaczące dziecko to co mu zrobi? obecnie jesteśmy dzień po wielkiej kłótni i myślimy nad rozstaniem. Poradzcie mi co robić, kocham ją i wiem że ona czuje nadal do mnie to samo, nie chcę się z nią rozstawać, mamy plany na przyszłość i wspólne cele. poza tym nie chcę być samotny i boje się tego, że już nigdy nie pokocham kogoś tak mocno i z taką wzajemnoscią...
Podobne tematy
Drogi mac363 to co piszesz jest bardzo niepokojące, domyślam się, że próbowałeś rozmawiać z nią o tym nie raz. Postaraj się odciąć się na jakiś czas "zawieście" ten związek choćby na tydzień tak bez żadnego kontaktu, dajcie czas swoim emocjom aby opadły a po tym czasie jeszcze raz pogadajcie. Nie mów swojej kobiecie, kiedy Ci się żali, że gada bzdury, pamiętaj, że każda osoba inaczej odbiera dane sytuacje, Tobie wydaję się wszystko w porządku ale dla niej tak nie jest więc uszanuj to co mówi, zapytaj co chciałaby zmienić jeśli chodzi o wasze zbliżenia, może brakuje jej czegoś, może nie starasz się tak jak kiedyś i robisz coś nie świadomie co ją rani... Staraj się otworzyć na jej potrzeby.
Co do tych rękoczynów to już chyba nie jest tak łatwo... Nie wiesz co może być przyczyną zmiany jej zachowania? Może odreagowuje tak jakiś problem? Mnie rzuciło się w oczy to, że jej agresja narodziła się po powrocie do starego mistka, kiedy znów zamieszkaliście osobno, może w tym tkwi problem? Napewno nie możesz jej na to pozwalać, już nawet nie myśląc o przyszłych dzieciach ale wobec Ciebie jako człowieka nie ma prawa tak się zachowywać. To jak opisujesz wasze "spięcia" czyli przytrzymywanie jej na łóżku, obelgi w Twoją stronę jest straszne. Mówisz, że się kochacie a taki obraz nie pasuje do związku... Zapytaj co się zmieniło, może ona potrzebuje Twej bliskości takiej jak było gdy mieszkaliście razem? Ale jakaby nie była jej odpowiedź nie możesz tego tak zsoatwić, po jakimś czasie może powrócić znów ta agresja i oby nie odbijała się na dzieciach jeśli zdecydujecie się na kontunuację związku.
Myślę, że dobrym rozwiązaniem byłaby właśnie ta przerwa a po niej poważna, szczera rozmowa, bez awantur, jeśli nie dojdziecie do jakiegoś porozumienia a Twoja dziewczyna nie otworzy sie na Ciebie to chyba najrozsądniej będzie się rozstać. I nie myśl nigdy o związku jako zabezpieczeniu przed samotnością, w takiej relacji nigdy niebyłbyś w pełni szczęśliwy, a miłość pamiętaj nigdy nie patrzy na wiek:)
3 2012-03-10 19:52:04 Ostatnio edytowany przez coolka (2012-03-10 19:53:16)
A może problemy wynikają z jakiejś choroby? Jeśli wcześniej taka nie była... Często np. przy problemach z hormonami, tarczycą, itp. może pojawiać się wzmożona agresja [mojej koleżance w ciąży tak skakały hormony, że była strasznie agresywna w stosunku do męża momentami, a potem jej przeszło]. Ewentualnie problemy psychiczne, nerwice itp. Może faktycznie nie radzi sobie ze zmianą miejsca zamieszkania, albo ma jakiś inny problem. Rozmawiałeś z nią o tym tak na spokojnie?
Wiesz co, ona ma na pewno problem z kontrolowaniem agresji, ale Ty też niezły jesteś: nieważne już co Ci laska mówi, ale odmawia Ci wyraźnie seksu, a Ty się dalej dobierasz do niej? Też bym Ci w takim przypadku przywaliła, zresztą kiedyś właśnie przywaliłam tak mojemu eksowi. No bo kurde, mówię nie, to znaczy nie! Do seksu się nie zmusza, obojętnie jaki jest powód niechęci.
niezły jestem?? co do tego wymuszania seksu to już nieraz to zostawiałem i dawałem spokój z dobieraniem się, tylko się następnego dnia albo później dowiadywałem jaką to ona straszną ochotę na seks wtedy miała a ja nic nie inicjowałem. Ile to razy usłyszałem że nie ma ochoty i zostawiałem ją w spokoju i np. zacząłem oglądać film leżąc obok niej, naturalnie po filmie jak jeszcze nie spała też zabierałem się do akcji i wtedy słyszałem takie słowa: "mi się chciało wcześniej ale ty wolałeś film oglądać a teraz jestem zmęczona"....... i już mnie taki brak logiki po prostu rozwala. Nie przejmowałbym się takim czymś bo wiem że kobiety mają swój świat i swoją logikę gdyby to się zdarzało sporadycznie, lecz jeśli coś takiego zdarza się prawie cały czas to jest to problem. Rozmawiałem na ten temat, że gdy ma ochotę to niech mi powie wprost ale to nic nie daje, leży obok nic nie robiąc (gdy się dobieram to mówi ze nie ma ochoty) a później się żali że ja nic nie robiłem w tym temacie a jej się tak chciało... Oczywiście mamy od czasu do czasu udane igraszki ale to raczej sporadycznie a na dodatek ja robię i zachowuje się tak samo jak i podczas wcześniejszych nieudanych prób więc tak mi się zdaje że cały czas powinno nam iść dobrze lecz nie idzie.
A wracając do tych napadów agresji to zaczęły się one już wcześniej podczas wspólnego mieszkania tylko teraz się nasiliły i tak jak wspominaliście to spotkało ją jakiś czas temu coś bardzo przykrego i z tego co wiem to właśnie to zdarzenie cały czas jej na głowie siedzi i od czasu do czasu chyba pęka. Rozmawiałem z nią na temat tych napadów i ona zdaje sobie z tego sprawę. Teraz mamy tak jakby przerwę od siebie i zobaczymy co z tego wyniknie. I odpowiadając na pytanie to miała kiedyś problemy z tarczycą i jakieś pół roku temu odstawiła tabletki antykoncepcyjne... i może od wtedy tak sobie myślę zaczęło się to nasilać... ciężko powiedzieć.
Proszę o poradę dotyczącą problemów intymnych (bo wiem że to się też się odbija na agresji) oraz tych napadów agresji... z góry dziękuję.
Ok, to znaczy w takim razie, że masz strasznie fochowatą dziewczynę i bardzo Ci współczuję. Skoro rozmowa nie działa to nie wiem co Ci poradzić. Z jakiegoś tajemniczego powodu spora część kobiet uważa, że facet sam się domyśli co im w głowach siedzi.