Ojciecpiotr napisał/a:A jaka jest różnica czy spotyka się kogoś na ulicy, pubie, teatrze czy na imprezie? Wszędzie widzi się drugą osobę po raz pierwszy. Uważam, że 80% wrażenia to wygląd. Nie wydaje mi się żeby kobieta spławiła faceta pokroju Brada Pitta tylko dlatego, że zaczepił ją na ulicy. Zdecydowanie lepszym miejscem jest ulica niż internet.
Tak, wygląd ma duże znaczenie w przypadku zakochiwania się od pierwszego wejrzenia.
W pozostałych przypadkach ma znaczenie coraz mniejsze.
Teraz trzeba się zapytać - ile razy ktoś był zakochany od pierwszego wejrzenia, a ile związków udało się z tego zbudować?
Na ulicy tak łatwo poznać drugiej osoby się nie da, w teatrze raczej się skupiamy na sztuce, za to na imprezie czy w pubie niejako jesteśmy przymuszeni do poznania kogoś, albo przez bierne lub czynne uczestnictwo w rozmowie, albo przez dotyk w tańcu lub zabawie. Facet nie ma szans na związanie się z kobietą, jeżeli ona nie nabierze do niego zaufania. Przy zakochaniu od pierwszego wejrzenia ten rodzaj zaufania nie ma znaczenia, ale w innych przypadkach - facet nie ma innego wyjścia, jak zainteresować swoją osobą kobietę, czyli zmusić ją do poznania siebie. Tak jak w historyjce, którą opisała kaisa_malene. W tym wypadku jej facetowi (a w zasadzie jemu i jej też) pomógł pub i wspólne przebywanie ze sobą przez dłuższy czas.
vinnga napisał/a:To ja was teraz zaskoczę - umówiłabym się z nim bez wahania. Pod warunkiem, że bym nie uciekła po tym lansiarskim "czeeeeść"
Hehe, nie udało Ci się.
Właśnie - znowu jest "pod warunkiem".
Na ulicy miałabyś możliwość ucieczki i zignorowania go. Nie ważne z jakiego powodu, czy przez to, że oceniłaś go z góry za jego zachowanie, wygląd, czy przez to, że po prostu zostałaś zaskoczona, a naturalną reakcją zaskoczonego człowieka jest zmieszanie się lub strach, co i tak doprowadziłoby do Twojego "uciekłabym". Nawet, jak byś się z nim umówiła, to mogłabyś nie przyjść. Ale gdyby to była prywatka u znajomych, gdzie byłby taki oto delikwent i poderwał Cię, to mało prawdopodobne, żebyś z tej domówki uciekła.
Mnie to nie dziwi. To jest u kobiet naturalne - facetowi potrzebujecie zaufać i dlatego "uliczny podryw" oraz inne tego rodzaju, to dobry sposób na naiwne dziewczyny, zdesperowane (czyli mające osłabione mechanizmy obronne), lub takie, które podejdą do tego jak do dobrej zabawy (biedny podrywacz).
W tych wszystkich "staraniach się" facetów nie chodzi wcale o podlizywanie się, komplementowanie, usługiwanie czy latanie za kobietą z wyciągniętym językiem, oraz ostentacyjne pokazywanie jej, że nam się spodobała, ale o zmuszenie jej do zainteresowania się naszą osobą, a tylko wtedy są szanse, że kobieta facetowi zaufa. Na siłę zmusić do poznania się jest trudno, dlatego tak bardzo pomocne są wypady ze znajomymi, co powoduje, że kobieta nie jest z kimś sam na sam.