netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Uliczny podryw

39 odpowiedzi7 632 wyświetleniazałożony przez Piotrek82, 09.03.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 40 ]

1

Temat: Uliczny podryw

Drogie Panie co sądzicie o podrywie na ulicy?
Podrywają Was tak faceci?
Jak próbują zagadać?
Podoba Wam się to?

Czy by ten sposób by Was przekonał
http://www.youtube.com/watch?v=odGaRpofL_M

Mi się wydaję że to sztuczne i mało która dziewczyna by się umówiła z takim typem.
Podryw uliczny jest jak najbardziej możliwy ale wymaga zaaranżowania ciekawej sytuacji.

A nie jakiegoś banalnego: Cześć jestem Tomek zauważyłem Cię z daleka, bardzo bym chciał Cię poznać.
Chyba to za tanie dla kobiet. Może jakieś bardzo nieśmiałe na to się nabiorą.

2

Odp: Uliczny podryw

Chyba bym takiemu kolesiowi się w twarz roześmiała... Co to w ogóle za "techniki podrywu"? Powie mi facet, że mam ładny uśmiech to się z nim umówię na kawę? Litości, aż tak zdesperowana to ja nigdy nie byłam... Kilka razy zresztą widziałam szczere zdumienie u mężczyzn, gdy na stwierdzenie "ale masz piękne oczy" parskałam śmiechem lub zwyczajnie marszczyłam brwi. Nosz kurde, to taki banał, że naprawdę ciężko inaczej zareagować. I wcale mnie to jakoś nie łechce, bo takie zachowanie przypisuję raczej średnio inteligentnym facetom, którzy zwrócili uwagę tylko i wyłącznie na mój wygląd, a nie osobę. I nie rzucę się na szyję pierwszemu lepszemu facetowi, który uzna mnie za atrakcyjną, bo nie jestem maszkarą i wiem, że mogę celować o wiele poziomów wyżej. To chyba tyle z mojej strony wink

3

Odp: Uliczny podryw

LOL
ale lichy filmik big_smile Aż mam ciary jak patrze na ten filmik. Nie jest ważny konkretny tekst który powiesz. Każde zdanie może zabrzmieć zarówno pewnie jak i bardzo lamersko. Zależy kto mówi i jak mówi. Na takie coś też może kilka procent by sie złapało, no ale... Zalezy czy podejdzie Atkinson czy Pitt w takim podejsciu na ulicy, jako że masz kilka sekund na zrobienie wrażenia osobowość w danej chwili nie ma najmniejszego znaczenia, choc samym podejsciem też jakąś przekazujesz, ale tylko ułamek.

kaisa_malene
Nie ważne co powie, ale jak i kto. 'masz ładne oczy' powiedziane przez buca może śmieszyć, ale powiedziałby to w/w Pitt i byłabyś wniebowzięta, magia chwili big_smile Podejście o osobowości kompletnie blokuje możliwość bycia z Tobą mężczyznom spoza szkoły/pracy/grona znajomych - wątpie też żeby tak było. Wg mnie rzucisz się na szyję temu facetowi który będzie się podobał Tobie, a nie będziesz patrzeć za co on lubi Ciebie. Choćby lubił w Tobie i te zwoje mózgowe to jak Ty nic w nim nie polubisz, nic z tego nie będzie. Mówienie, że rzucę się na kogoś kto lubi we mnie coś konkretnego jest po prostu mijające się z prawdą.

4

Odp: Uliczny podryw

Tak jak Kasia stwierdziłaś zbyt banalne podejście do kobiety to marny podryw.:P

Może Ci ludzie idą na statystyki i liczą, że co któreś podejście dziewczyna zareaguje pozytywne.

Mi się wydaje że w takich podrywach ulicznych liczy się bardziej podstęp i umiejętność wykorzystania zdarzeń i odpowiednie na niego zareagowanie. 

Z drugiej strony czy konieczne jest podrywanie na ulicy. My faceci chyba lubi trudniejsze rzeczy, to co nam przychodzi łatwo nie przynosi takiej satysfakcji.

5

Odp: Uliczny podryw

Vman, ale powiedz mi w takim razie: statystycznie rzecz biorąc po co faceci mówią kobiecie, że ma ładne oczy? Chyba nie po to, żeby prowadzić interesującą konwersację nt. programowania, czy walorów smakowych kuchni azjatyckiej... Jest to ewidentne "niezła z Ciebie laska, może pójdziemy do mnie?". Nie mówię, że zawsze, ale zauważyłam, ze facetom się często wydaje, że jak powiedzą kobiecie romantycznym głosem, że ma to, czy tamto piękne (a oczy jak wiadomo są najbardziej "romantyczne"), to ona się posika z radości i pójdzie z nim gdzie tylko on zechce, bo on taki wrażliwy i szarmancki. Oczywiście jeśli widzę, że facet mówi to szczerze i po prostu chce mi powiedzieć komplement to ok, ale uważam, że takich rzeczy nie powinno się mówić na pierwszym spotkaniu, bo to wtedy właśnie sugeruje podejście kiepskiego podrywacza. I gdzieś mam to jak facet wygląda: to, że jest fizycznie przystojny nie oznacza, że mnie pociąga. A nawet jeśli mnie pociąga to nie znaczy, że po takim tekście pójdę z nim choćby na głupią kawę. Na kawę chodzę z kimś, z kim chciałabym porozmawiać, a nie tylko się przespać, bo na tej kawie trzeba jeszcze o czymś rozmawiać. I akurat facet, z którym jestem, był znajomym znajomego znajomej tongue i przypadkiem spotkaliśmy się w pubie. Walnął mi też tekstem, że jestem piękna, na co zareagowałam trochę sceptycznie, ale wiedziałam, że to inny typ faceta, a poza tym świetnie mi się z nim rozmawiało. I tylko dlatego go nie spławiłam. I wyobraź sobie, że dla mnie to istotne za co facet mnie lubi: jeśli podobam mu się z wyglądu to sobie może na mnie popatrzeć, jeśli podoba mu się moja osobowość to może sobie ze mną porozmawiać, jeśli jedno i drugie (ze wzajemnością) to może coś z tego więcej wyjdzie. Tak, jestem cholernie wybredna, ale dobrze mi z tym wink Aha, no i jeszcze jedna rzecz: chyba każdy wolałby być w związku, który oparty jest na czymś więcej niż tylko fizyczności...? Dlatego zawsze każę się odwalać idiotom, którzy podchodzą do mnie na imprezie i próbują mnie zarwać tylko dlatego, że im się podobam z wyglądu i potrafię tańczyć. Naprawdę jestem dziwna?

6

Odp: Uliczny podryw

Kasiu masz racje tekst na ładne oczy to tani chwyt.

Według mnie  się liczy w takim podrywie.
-niebanalność
- dobry humor,
-pewność siebie,
-wiarygodność.

o ten czwarty czynnik najtrudniej. Jak zdobyć minimum zaufania na ulicy?

7

Odp: Uliczny podryw
kaisa_malene napisał/a:

I akurat facet, z którym jestem, był znajomym znajomego znajomej tongue i przypadkiem spotkaliśmy się w pubie. Walnął mi też tekstem, że jestem piękna, na co zareagowałam trochę sceptycznie, ale wiedziałam, że to inny typ faceta, a poza tym świetnie mi się z nim rozmawiało. I tylko dlatego go nie spławiłam.

"Wiedziałam, że to inny typ faceta" - skąd wiedziałaś? Przekonałaś się sama wcześniej, ktoś o nim nagadał? Nie spławiłaś go, bo nie było jak - siedzieliście w pubie i nie miałaś innego wyjścia, jak zmusić się do zaznajomienia. Mogłaś wyjść, albo go totalnie ignorować, jednak to byłoby niegrzeczne. Czyli on nie różnił się niczym innym od faceta, który tak samo na starcie powiedziałby komplement, ale chcąc nie chcąc, zostałaś przyparta do muru i zmuszona do dania mu szansy. W ten sposób coś z tego wyszło, ponieważ poznałaś go bardziej. Pewnie gdyby to nie był pub, ale dowolne miejsce, w którym mogłabyś go olać i wycofać się, nie robiąc z tego niekulturalnej sceny czy afery, nigdy nie poznalibyście się lepiej. Troszkę kobiecej hipokryzji w tym jest, że się tak wyrażę. smile

8

Odp: Uliczny podryw
Austerlitz napisał/a:
kaisa_malene napisał/a:

I akurat facet, z którym jestem, był znajomym znajomego znajomej tongue i przypadkiem spotkaliśmy się w pubie. Walnął mi też tekstem, że jestem piękna, na co zareagowałam trochę sceptycznie, ale wiedziałam, że to inny typ faceta, a poza tym świetnie mi się z nim rozmawiało. I tylko dlatego go nie spławiłam.

"Wiedziałam, że to inny typ faceta" - skąd wiedziałaś? Przekonałaś się sama wcześniej, ktoś o nim nagadał? Nie spławiłaś go, bo nie było jak - siedzieliście w pubie i nie miałaś innego wyjścia, jak zmusić się do zaznajomienia. Mogłaś wyjść, albo go totalnie ignorować, jednak to byłoby niegrzeczne. Czyli on nie różnił się niczym innym od faceta, który tak samo na starcie powiedziałby komplement, ale chcąc nie chcąc, zostałaś przyparta do muru i zmuszona do dania mu szansy. W ten sposób coś z tego wyszło, ponieważ poznałaś go bardziej. Pewnie gdyby to nie był pub, ale dowolne miejsce, w którym mogłabyś go olać i wycofać się, nie robiąc z tego niekulturalnej sceny czy afery, nigdy nie poznalibyście się lepiej. Troszkę kobiecej hipokryzji w tym jest, że się tak wyrażę. smile

To podobno nie hipokryzja tylko prawa półkula. Własnie ważna kwestia. Są dwa worki gdzie może wpaść facet: Facet tacy jak wszyscy albo inny niż większość facetów. Jak wpadnie w tą drugą to ma duże szanse. Sztuką jest zaprezentować się jak ten inny facet.

9

Odp: Uliczny podryw

A jaka jest różnica czy spotyka się kogoś na ulicy, pubie, teatrze czy na imprezie? Wszędzie widzi się drugą osobę po raz pierwszy. Uważam, że 80% wrażenia to wygląd. Nie wydaje mi się żeby kobieta spławiła faceta pokroju Brada Pitta tylko dlatego, że zaczepił ją na ulicy. Zdecydowanie lepszym miejscem jest ulica niż internet.

10

Odp: Uliczny podryw

Austerlitz, racja. Troche rozumiesz big_smile
Kasia, tak jak mówił Austerlitz. Nie miałaś jak wiedzieć, że to inny typ. Co do oczu, powiem Ci tak, bo widzę że błędnie na to patrzysz. Raz w życiu chyba, o mało co nie powiedziałem pod wpływem %, że kobieta ma piękne oczy. Wiesz dlaczego chciałem to powiedzieć? Ponieważ miala tak piękne oczy, że gdy w nie spojrzałem nie mogłem myśleć o niczym innym, wręcz tonąłem. Byłoby to wyrażenie wszystkiego co we mnie w tamtej chwili siedziało, a nie tani tekst. Na twoje "I wyobraź sobie, że dla mnie to istotne za co facet mnie lubi: jeśli podobam mu się z wyglądu to sobie może na mnie popatrzeć, jeśli podoba mu się moja osobowość to może sobie ze mną porozmawiać, jeśli jedno i drugie (ze wzajemnością) to może coś z tego więcej wyjdzie." wiesz co, skomentuje to właśnie tekstem podrywaczy. "compliment her on something beside her looks" łapiesz się w to doskonale i to właśnie podrywaczom a nie zatraconym w Twoich oczach kolesiom. Jesteś dziwna, jeśli wierzysz że jest możliwa sytuacja na dyskotece, że podchodzi koleś rozmawia z Tobą i podoba mu się w Tobie osobowość, wierzenie w to jest tępe. Jeśli laska będzie wyglądała jak skrzyżowanie raka i dziewczyny z 'ringu' nie ma takiej osobowości która przekonałaby faceta do niej, NIE MOŻNA nikogo przekonać do tego żebyśmy się mu podobali. U kobiet uroda liczy się przedewszystkim, więc nie wiem na co tak na prawdę liczysz, tylko na kogoś kto wie jak 'bajerować'. Sam mam wysokie wymagania i też mi z tym dobrze. Co do przystojnych. Twoje obietnice czy opinie swoje, a prawda - nauka - swoje. No właśnie "mój' był inny, niejeden koleś którego olałaś jako 'frajera' jest chłopakiem kobiety z tego forum, którego nazwie opiekunczym, romantycznym misiem, bądz pewnym siebie prawdziwym samcem. Zależy tylko kto kogo pozna, a Ty tych ciuli z dyskoteki tak na prawdę nie znasz.
Piotrek - to akurat hipokryzja, a nie prawa półkula. Z prawej półkuli to mogła status wyczytać który de facto jest najbardziej znaczącym czynnikiem. Ale cóż, sądzę że babskiej 'osobowości u faceta' nikt nie przegada.

11

Odp: Uliczny podryw

To ja was teraz zaskoczę - umówiłabym się z nim bez wahania. Pod warunkiem, że bym nie uciekła po tym lansiarskim "czeeeeść" smile
Owszem, przemówienie jest sztuczne, ale sztuczny jest prawie zawsze pierwszy kontakt nieznajomych osób. Na tym filmiku on nie miał szans zachować się inaczej. Co, miał jej nogę podstawić, żeby pomóc pozbierać się z asfaltu i do szpitala zawieźć? Nie było sprzyjającej sytuacji, więc podszedł i zagadał. Mega plus za odwagę i kolejny za świetny element zaskoczenia.

Dla tego faceta decydujące u mnie byłoby drugie podejście. Ono by zdecydowało o mojej ocenie jego osoby. Na ulicy nie miał możliwości się wykazać. Gdybyśmy spotkali się po raz drugi - dopiero wtedy zaczęłabym wyrabiać sobie o nim zdanie.

12

Odp: Uliczny podryw

Vinga a Ty mnie nie zaskoczyłaś. Moja męska intuicja a może "prawa półkula" powiedziała mi że jesteś  typem kobiety otwartej na nowe znajomości.

A co do przemówienia to wydaje mi się że to jest ustawka. Oczywiście takie rzeczy są jak najbardziej
możliwe ale wygląda to na to że ta dziewczyna za szybko odpowiedziała temu kolesiowi aż mi się nie chce wierzyć. Normalnie to albo by go wyśmiała, albo by się speszyła i się zgodziła.

Ja to na miejscu dziewczyny odebrał go jako cwaniaka co najpierw się umawia a później wykręca aby się umówić później. To tak jakby koleś szedł sobie na swoją randkę a po drodze przy okazji zbierał numery na następny dzień.
Może mi się znowu lewa półkula włączyła bo tak to analizuje:p

13

Odp: Uliczny podryw

Bo to pewnie jest ustawka - w celach edukacyjnych. Normalnie jest ogromna szansa, że dziewczyna by odmówiła, bo np. może mieć chłopaka/zły dzień/uprzedzenia do rozmowy z nieznajomymi/alergię na komplementy od nieznajomych itp., itd. Co nie zmienia faktu, że jakiś procent zapewne by się zgodził.

Piotrek napisał/a:

Ja to na miejscu dziewczyny odebrał go jako cwaniaka co najpierw się umawia a później wykręca aby się umówić później. To tak jakby koleś szedł sobie na swoją randkę a po drodze przy okazji zbierał numery na następny dzień.
Może mi się znowu lewa półkula włączyła bo tak to analizuje:p

Na jakiej podstawie miałbyś dokonać takiej analizy? To doszukiwanie się dziury w całym. Kolejne spotkania (jeśli będą) ujawnią i tak jego intencje. Pomijam fakt, że zaskoczony, nie miałbyś czasu na rozmyślania smile To był tylko pierwszy kontakt, moim zdaniem rozegrany prawidłowo w tej konkretnej sytuacji.

14

Odp: Uliczny podryw
Ojciecpiotr napisał/a:

A jaka jest różnica czy spotyka się kogoś na ulicy, pubie, teatrze czy na imprezie? Wszędzie widzi się drugą osobę po raz pierwszy. Uważam, że 80% wrażenia to wygląd. Nie wydaje mi się żeby kobieta spławiła faceta pokroju Brada Pitta tylko dlatego, że zaczepił ją na ulicy. Zdecydowanie lepszym miejscem jest ulica niż internet.

Tak, wygląd ma duże znaczenie w przypadku zakochiwania się od pierwszego wejrzenia.
W pozostałych przypadkach ma znaczenie coraz mniejsze.

Teraz trzeba się zapytać - ile razy ktoś był zakochany od pierwszego wejrzenia, a ile związków udało się z tego zbudować?

Na ulicy tak łatwo poznać drugiej osoby się nie da, w teatrze raczej się skupiamy na sztuce, za to na imprezie czy w pubie niejako jesteśmy przymuszeni do poznania kogoś, albo przez bierne lub czynne uczestnictwo w rozmowie, albo przez dotyk w tańcu lub zabawie. Facet nie ma szans na związanie się z kobietą, jeżeli ona nie nabierze do niego zaufania. Przy zakochaniu od pierwszego wejrzenia ten rodzaj zaufania nie ma znaczenia, ale w innych przypadkach - facet nie ma innego wyjścia, jak zainteresować swoją osobą kobietę, czyli zmusić ją do poznania siebie. Tak jak w historyjce, którą opisała kaisa_malene. W tym wypadku jej facetowi (a w zasadzie jemu i jej też) pomógł pub i wspólne przebywanie ze sobą przez dłuższy czas.

vinnga napisał/a:

To ja was teraz zaskoczę - umówiłabym się z nim bez wahania. Pod warunkiem, że bym nie uciekła po tym lansiarskim "czeeeeść"

Hehe, nie udało Ci się. smile Właśnie - znowu jest "pod warunkiem".
Na ulicy miałabyś możliwość ucieczki i zignorowania go. Nie ważne z jakiego powodu, czy przez to, że oceniłaś go z góry za jego zachowanie, wygląd, czy przez to, że po prostu zostałaś zaskoczona, a naturalną reakcją zaskoczonego człowieka jest zmieszanie się lub strach, co i tak doprowadziłoby do Twojego "uciekłabym". Nawet, jak byś się z nim umówiła, to mogłabyś nie przyjść. Ale gdyby to była prywatka u znajomych, gdzie byłby taki oto delikwent i poderwał Cię, to mało prawdopodobne, żebyś z tej domówki uciekła.

Mnie to nie dziwi. To jest u kobiet naturalne - facetowi potrzebujecie zaufać i dlatego "uliczny podryw" oraz inne tego rodzaju, to dobry sposób na naiwne dziewczyny, zdesperowane (czyli mające osłabione mechanizmy obronne), lub takie, które podejdą do tego jak do dobrej zabawy (biedny podrywacz).

W tych wszystkich "staraniach się" facetów nie chodzi wcale o podlizywanie się, komplementowanie, usługiwanie czy latanie za kobietą z wyciągniętym językiem, oraz ostentacyjne pokazywanie jej, że nam się spodobała, ale o zmuszenie jej do zainteresowania się naszą osobą, a tylko wtedy są szanse, że kobieta facetowi zaufa. Na siłę zmusić do poznania się jest trudno, dlatego tak bardzo pomocne są wypady ze znajomymi, co powoduje, że kobieta nie jest z kimś sam na sam.

15

Odp: Uliczny podryw

Austerlitz, gdybym uciekła to tylko z powodu właśnie wspomnianej przez Ciebie odruchowej reakcji obronnej. Ale na ten ruch było miejsce tylko po "czeeeeść". Gdybym ten moment przetrwała wmurowana zaskoczeniem w chodnik - już bym nie rozważała ucieczki smile

Wydaje mi się, że nie jestem ani zdesperowaną, ani naiwną. Nad trzecią opcją się waham, ale też raczej nie. Natomiast mam dużą potrzebę nowych wrażeń, kieruję się emocjami (a taki nalot na ulicy zapewnia sporo emocji smile ), nie boję się ludzi i wyzwań. Zgodziłabym się, bo "a co mi szkodzi". Czy bym się z nim na randkę umówiła - nie wiadomo, to by zależało od sposobu zaproszenia. I tu już miałby trudniejsze zadanie, bo nie byłoby elementu zaskoczenia. No i miałam wcześniej czas do zastanawiania się. O ile by dokumentnie nie schrzanił tego drugiego podejścia - też bym się umówiła w imię "a co mi szkodzi". A jeśli bym się umówiła to bym i poszła. Nie ma innej opcji.

Tak sobie pomyślałam, że nie jestem dobrym przykładem "statystycznej" kobiety, a chyba w sumie o takie nam tu chodzi. Zbyt dużo kobiet spotyka się z facetami w konkretnym celu (znaczy: a może coś z tego będzie). Ja się spotykam i wtedy kwalifikuję delikwenta do odpowiedniej kategorii: kolega od piwa, kolega od aktywnego spędzania czasu, kolega od koncertów, kolega od jak najrzadszego kontaktu.... W sumie nigdy chyba nie byłam na randce z prawdziwego zdarzenia - takiej, gdzie dwie osoby są sobą zainteresowane pod kątem oceny swojej przydatności na potencjalnych partnerów... Wiec chyba wlazłam w wątek nie dla mnie i psuję statystyki smile

16

Odp: Uliczny podryw

vinnga
właściwie to że ktoś odpowiada na takie coś nie jest zaskakujące, każde podejście ma jakiś procent skuteczności. Direct z filmu jest dla dziewczyn które szukają lub zdążyły już polubić fizycznie tego amanta. Bardziej skomplikowane techniki mają już większą skuteczność nawet u dziewczyn zajętych. A sytuacja jest ustawiona. Dziewczyna normalnie powinna się jakoś zaskoczyć, a ona sobie recytuje tekst.
Szacuje się poza tym, że 30% spotkanych kobiet jest otwarta na nowe znajomości. Oczywiście wraz z obserwacją i wybieraniem celu ten procent rośnie, są eksperci którzy podchodzą do pewniaków. Direct ma skuteczność, ale mniejszą niż opener wynikły z sytuacji. Ulica to ciężki teren, a takie podejście przy wielkim mieście może być bardzo oszczędne czasowo.
Podejście Kasi nie ma żadnej defensywnej mocy przeciw podrywaczom, właściwie filtruje tylko nich.

17

Odp: Uliczny podryw
vinnga napisał/a:

Na jakiej podstawie miałbyś dokonać takiej analizy? To doszukiwanie się dziury w całym. Kolejne spotkania (jeśli będą) ujawnią i tak jego intencje. Pomijam fakt, że zaskoczony, nie miałbyś czasu na rozmyślania smile To był tylko pierwszy kontakt, moim zdaniem rozegrany prawidłowo w tej konkretnej sytuacji.

No właśnie to takie trochę dziwne i nie poważne ze strony faceta aby zaczepiać kobietę aby wyłudzić jedynie jej numer. Koleś powinien od razu zaproponować jej pójście na kawę. Jakby się wykręcała, że teraz nie może,  wtedy ewentualnie by tylko numer wziął. Z drugiej strony polowanie na numer telefonu a nie na kobietę nie ma sensu. Bo jaka jest gwarancja, że kobieta odbierze albo odpisze na sms?
Może jakieś naiwne gąski które się naoglądały romansideł na to się nabiorą.

18

Odp: Uliczny podryw

Pewności nie ma, jest duża szansa. Natychmiastową randkę z dużym powodzeniem stosuje się w klubach, gdzie 'marnuje' się czas. Na ulicy zazwyczaj każdy się śpieszy, jest inna, oficjalna, atmosfera. Koleś bierze numer, przy okazji mówi, że zaraz musi spadać, wiec nie bierze jej teraz nigdzie. Gdy mowi że musi spadać wyraźnie rośnie prawdopodobienstwo akceptacji, stąd też tak zrobił. Tłumaczy się to tym, że kobieta akceptuje tę 'chwilkę' a nie zaakceptowałaby 'godziny' bo nie ma tego czasu dla nieznajomych.

19

Odp: Uliczny podryw
Piotrek82 napisał/a:
vinnga napisał/a:

Na jakiej podstawie miałbyś dokonać takiej analizy? To doszukiwanie się dziury w całym. Kolejne spotkania (jeśli będą) ujawnią i tak jego intencje. Pomijam fakt, że zaskoczony, nie miałbyś czasu na rozmyślania smile To był tylko pierwszy kontakt, moim zdaniem rozegrany prawidłowo w tej konkretnej sytuacji.

No właśnie to takie trochę dziwne i nie poważne ze strony faceta aby zaczepiać kobietę aby wyłudzić jedynie jej numer. Koleś powinien od razu zaproponować jej pójście na kawę. Jakby się wykręcała, że teraz nie może,  wtedy ewentualnie by tylko numer wziął. Z drugiej strony polowanie na numer telefonu a nie na kobietę nie ma sensu. Bo jaka jest gwarancja, że kobieta odbierze albo odpisze na sms?
Może jakieś naiwne gąski które się naoglądały romansideł na to się nabiorą.

O widzisz. To, co najbardziej podobało mi się w tej sytuacji to to, że facet od razu zaznaczył, że teraz nie ma czasu, więc nie będzie jej nigdzie ciągnął. Gdyby mi koleś zaproponował na ulicy kawę - odmówiłabym. Po pierwsze - zapewne nie miałabym nadprogramowego czasu na taką spontaniczną zagrywkę. Po drugie (ważniejsze) - taka zaczepka na ulicy przez nieznajomego jest pesząca i krępująca. Tekst "teraz nie, ale później" od razu pozwala podświadomie poczuć się pewniej - ta niezręczna sytuacja zaraz się skończy, do następnej będzie czas się przygotować. Gdybym miała się dobrowolnie skazać na godzinną improwizację z nieznajomym - o nie. Wtedy odmowa gwarantowana.

20

Odp: Uliczny podryw
vinnga napisał/a:

Wiec chyba wlazłam w wątek nie dla mnie i psuję statystyki smile

Nie prawda. O to też właśnie chodzi - nie ma takich samych kobiet, każda jest inna. Gdyby faceci podchodzili do kobiet jak do statystyki, to dawno temu mielibyśmy koniec świata. A poza tym fajnie tak pofilozofować...czasami. big_smile

Największa różnica polega na tym, że my faceci w ułamku sekundy wiemy, czy chcemy nawiązać relację z daną kobietą, czy nie. Można powiedzieć, że zdrowy, wolny i normalny facet zawsze będzie wykazywał zainteresowanie. U kobiet wszystko musi być rozłożone w czasie, przemyślane, ponieważ zależy od miejsca, okoliczności, własnych doświadczeń, poczucia bezpieczeństwa.

Skąd się wzięło stwierdzenie, że facet to głowa rodziny, a kobieta to szyja, która steruje głową? My myślimy w życiu bardzo logicznie i dlatego szybciej podejmujemy jakieś decyzje, mamy w poważaniu dodatkowe "ale", nad którymi każda kobieta musiałaby się zazwyczaj dłużej zastanowić. Między innymi dlatego facetom jest bardzo łatwo i przyjemnie poruszać się samochodem w ruchu miejskim, nawet bardzo natężonym.

Także dla kobiet atmosfera i okoliczności mają ogromne znaczenie (moim zdaniem). Dlatego napisałaś, że dla Ciebie jego drugie podejście byłoby najważniejsze, kiedy mogłabyś się przekonać, czy jest wiarygodny. Drugiego podejścia mogłaś się spodziewać i dałabyś szansę, ponieważ za pierwszym razem rzeczywiście mogłaś się gdzieś spieszyć, albo byłaś myślami gdzie indziej i nic z tego nie wyszło. Znowu - atmosfera i okoliczności.
To też potwierdza teorię, że za pierwszym podejściem "kosz" dany facetowi nie jest spowodowany tym, że nie zrobił idealnego wrażenia, ale dlatego, że okoliczności i atmosfera nie były odpowiednie. Miała kiepski dzień, dała mu kosza, później to przemyślała i teraz czeka, aż on da jej i sobie drugą szansę. Bez sensu byłoby wchodzić w relacje z facetem, który nie byłby silniejszy od jej gorszych chwil czy tzw. "fochów". big_smile

21 Ostatnio edytowany przez Vman (2012-03-09 18:10:38)

Odp: Uliczny podryw

No i potwierdzenie moich słow z 'ust' kobiety przyszło natychmiastowo smile
Stosuje się to świadomie po to aby znieść blokadę na samym początku spotkania. Rzeczywisty czas mógłby się wydłużyć, ale ważne jest to zniesienie blokady. Technika ta ma też znaczenie w np pubach ale tam właśnie można ten czas wydłużyć, czego nie można zrobić na ulicy.  (http://pl.wikipedia.org/wiki/Technika_%22stopa_w_drzwiach%22)

Austerlitz - dla facetów okoliczności też mają znaczenie. Z tym że u nich przejawia się to nie odmową na zaczepkę, ale brakiem zaczepki, bo się po prostu nie czują odpowiednio.

22

Odp: Uliczny podryw

Austerlitz: wiedziałam, że to inny typ faceta, bo zdążyłam usłyszeć o nim parę słów zanim przyszedł, zresztą ufam moim znajomym, że nie trzymają się z kretynami wink Poza tym przegadaliśmy cały wieczór, więc można tak naprawdę trochę taką osobę poznać przy piwie. I nie masz racji, że byłam "zmuszona" z nim rozmawiać, byliśmy grupą, więc mogłam się na chwilę ulotnić do toalety, a potem usiąść już na innym miejscu. Nieraz zdarzało mi się uciekać w ten sposób przed natrętami i zwykle rozumieli mój subtelny znak na "nie" wink No i jeszcze ostatnia kwestia: u niektórych ludzi widać, że są po prostu sobą, są szczerzy i za to go właśnie od razu polubiłam.

Piotrek: nigdy nie dzieliłam facetów na "taki jak wszyscy" i "inny". Ja facetów dzielę na fajnych i kretynów tongue I poznałam całe mnóstwo tych fajnych, nie mam problemów w kontaktach z płcią przeciwną. To raczej w kontaktach z kobietami mam problemy i o wiele częściej zdarza mi się powiedzieć "typowa baba" niż "typowy facet". Więc nie uznaję facetów z góry za świnie, nie jestem typem fochowatym i pełnym pretensji. I znowu: po co się "dobrze zaprezentować"? Dlaczego nie lepiej po prostu być sobą i ująć daną osobę własnym czarem? I naprawdę faceci myślą, że kobieta nie jest w stanie zauważyć, że on gra kogoś innego?

Vman: no toteż powiedziałam, że co innego, gdy widzę, że facet nie bajeruje i mówi szczerze. A pod wpływem alkoholu jest się o wiele bardziej szczerym i jestem tego świadoma. Oczywiście, że nie miałam 100% pewności, że akurat ten facet był taki a nie inny, ale takie rzeczy się wyczuwa, że dana osoba jest fajna, godna zaufania etc. A przynajmniej ja wyczuwam i tu niezależnie, czy mowa o facecie, czy babce. I powiem Ci, że jeszcze żaden podrywacz nie wysilił się na skomplementowanie u mnie czegoś innego poza wyglądem i umiejętnościami tanecznymi. No bo co miał skomplementować, jeśli nic innego o mnie nie wie? Komplementuje to, co widzi. I gdzie ja napisałam, że wierzę, że facet na dyskotece polubi moją osobowość? Przecież tam nawet nie ma jak rozmawiać, więc jak jakiś się przypałęta to tylko, żeby się o mnie poocierać. Sporadycznie zdarza się też ktoś, kto zwyczajnie chce ze mną potańczyć i z taką osobą nie mam problemu. Zazwyczaj daję kolesiowi szansę, jeśli do mnie podchodzi i prosi do tańca, ale niestety kończy się to najczęściej po kilkunastu sekundach, bo widzę/czuję gdzie mu łapy lecą. Więc nigdy nie nastawiałam się na poznanie kogoś wartościowego na dyskotece. I znowu nadinterpretujesz: czy ja napisałam, że wygląd jest nieistotny? Napisałam, że sam w sobie nie ma znaczenia, w sensie jesli facet jest tylko przystojny. Tak samo jeśli jest tylko inteligentny, ale zupełnie niewyjściowy to też nie ma siły. Musi być jedno i drugie. I czyli co, mam rozumieć, że Twoim zdaniem najlepszy pomysł na związek to podbić do jakiejś laski na dyskotece, bo ma fajny tyłek, przespać się z nią i może coś z tego będzie? Czy to takie niezrozumiałe, że mi zależy na tym, by mieć z facetem tematy do rozmowy i najpierw się z nim dogadać na płaszczyźnie psychicznej i dopiero potem zejść na fizyczną?

23 Ostatnio edytowany przez Vman (2012-03-09 18:35:29)

Odp: Uliczny podryw

Kasiu.
Więc wyznajesz podobną filozofię do mnie, że na dyskotece nie ma czego szukać partnera. Żaden podrywacz nie skomplementował nic innego, bo nie był profesjonalnym podrywaczem, a tamci wiedzą jaki jest pogląd kobiet na takie komplementy. Swoją drogą komplement 'fajnie tańczysz' jest banalny i gdy go słyszę odpowiadam "wiem" xD Co do tego jaki jest mój idealny pomysł na związek to Ty też nadinterpretujesz. Doskonale wiem że musi być zarówno uroda jak i osobowość, pierwsza jest filtrowana uroda i ona jest zaczepna, osobowość decyduje czy cos z tego będzie. Nie musisz mi tego tłumaczyc, bo sam o tym pisałem w jakimś innym wątku. Zadowolenie jest iloczynem tych dwóch i zero nie może występować, bo ani Pitt bez mózgu, ani krzywa łajza z inteligencją einsteina nie jest odpowiednia.
Facetów na dyskotece nie znasz, mimo wszystko ich skreślasz bo nie mają jak poznać Twojej osobowości, prawda jednak jest taka, że najpierw widzimy kobietę atrakcyjną fizycznie (mowa o obcych) a gdy ten czynnik już jest, przechodzi się do sprawdzania osobowości. Nikt nie sprawdza osobowości jakiejś niezadbanej orki. Sprawdzenie urody odbywa się natychmiastowo, bez inwestowania czasu, gdy uroda już jest inwestuje się czas aby poznać osobowość. Czy to niezrozumiałe, że najpierw chcesz poznać faceta zanim się z nim prześpisz? To naturalne i zdrowe zachowanie kobiety, jak najbardziej więc normalne i zrozumiałe. Facet który chce się poocierać chyba nie ma nadziei na związek, a na coś szybkiego. Nie wiem co to znaczy 'sporadycznie' zdarza się ktoś kto chce potanczyć, ja tak robię zazwyczaj i chyba nadintepretowujesz zachowanie tych facetów. Zależy też co wyrażasz sobą, czy wyrażasz siebie np. wyuzdanym strojem czy nie. Mam wrażenie, że napisałaś o tym, że nie zdarzają się faceci którzy chcieliby się z Tobą po ludzku pobawić na imprezie.

PS. fajny tyłek to element pobudzający seksualnie, a nie czarujący jak oczy czy twarz. Do zwiazku trzeba czarującej urody, takiej 'cute' - przynajmniej jak dla mnie.

24

Odp: Uliczny podryw
kaisa_malene napisał/a:

I nie masz racji, że byłam "zmuszona" z nim rozmawiać, byliśmy grupą...

Czyli potwierdzasz sprawę zaufania - zdobyłaś je w pewnej dawce, zanim się pojawił, przed startem, przy pomocy znajomych. Pokonana została ta bariera, a on do tego okazał się szczery i spodobał Ci się. Ale gdyby nie zaufani znajomi, to szanse na to, żebyście się lepiej poznali, byłyby dużo bardzie utrudnione, prawda?

Spoko, tzn. w porządku, cieszę się, że Wam się udało.
Ja też mam zawsze więcej zaufania do znajomych-znajomych, niż do kompletnie obcych ludzi. smile

25

Odp: Uliczny podryw

Wszystko jest ważne czego facet szuka czy dziewczyny na jeden raz Czy kobiety do życia wspólnego?
Jak na jeden raz to liczy się uroda i łatwość zdobycia.
Jak związek to też charakter, osobowość i wiele czynników

26 Ostatnio edytowany przez kaisa_malene (2012-03-09 18:53:43)

Odp: Uliczny podryw

Wiesz, Vman, to tak wszystko zabrzmiało jakby ja była dziwna, a taki podryw jak najbardziej normalny, powinien na mnie działać i czego ja się czepiam. A niech sobie podrywają, tylko śmieszy mnie czasem reakcja takich podrywaczy, że nie dam się poderwać na ładne oczy, czy coś równie "wyszukanego". Z tym tańcem to ja odpowiadam albo "wiem" albo "dziękuję", zależnie od tego kto to mówi wink No i przecież napisałam, że sporadycznie (czyli czasem, choć rzadko) zdarza się ktoś, kto chce ze mną potańczyć i na dodatek umie tańczyć. Z taką osobą potem mogę porozmawiać, nawet przecież głupio tańczyć z kimś i nie wiedzieć choćby jak się nazywa. Zazwyczaj idę po kilku utworach po coś do picia i pytam tego gościa, czy do mnie dołączy. Ale naprawdę często czuję te łapki jak schodzą w dół i mi to nie pasuje, więc od razu się odsuwam i koniec. I nie uważam, że ubieram się jakoś bardzo wyzywająco: zwykle kiecka i obcasy i tyle. Ani się nie maluję ani sobie fryzury nie układam. No i tak Ci napisałam celowo nadinterpretując, bo Ty nadinterpretowałeś mnie, więc chciałam trochę podkolorować wink I rozumiem, że uroda jest ważna, niemniej jednak ja zazwyczaj najpierw poznaję facetów na zasadzie kumpli, a potem coś z tego wychodzi. Jeszcze mi się nie zdarzyło inaczej. Mój facet na pierwszym spotkaniu też mi się w ten sposób nie podobał, ani ja jemu, dopiero na drugim oboje zmieniliśmy o sobie zdanie smile

Piotrek: ano właśnie, zależy do czego się kobiety szuka. Ja nigdy nie byłam zainteresowana przelotnymi flirtami, więc na mnie taki podryw nie działa. Ale raz właśnie zauroczył mnie koleś na koncercie. Stał koło mnie i znajomych i zaczął coś do nich gadać, a że tylko ja gadałam w tym języku to zaczęła się rozmowa. Tak nam się super gadało, że zostaliśmy po koncercie jeszcze na piwie i pierwszy raz zdarzyło mi się pocałować obcego tak naprawdę faceta. Więc to nie tak, że jestem twarda i nieugięta i nigdy nie, ale jak widać można zacząć znajomość inaczej niż od gapienia się w cycki wink

27

Odp: Uliczny podryw

Kasia bo niektórzy faceci myślą że albo są łatwe kobiety albo super niedostępne.
A są też takie kobiety jak Ty o które trzeba się po prostu postarać i poznać.
W sumie dobrze o Tobie świadczy.

28 Ostatnio edytowany przez Vman (2012-03-09 19:40:04)

Odp: Uliczny podryw

Kasiu. Przyznam, że to chyba dość powszechne, że ktoś kto nie podobał nam się niesamowicie za pierwszym razem, teraz zaczął. Choć trzeba zaznaczyć że najpierw musiał być 'akceptowalny' pod fizycznymi względami. Moje ostatnie zauroczenie właśnie wynikało z takiej sytuacji, w której najpierw dziewczyna była akceptowalna, ale nie szałowa. Żadnych podejrzeń bym nie miał. Tak się złożyło, że później razem jeździliśmy tym samym autobusem, a jako że była to kuzynka mojej dobrej koleżanki kontakt z nią był otwarty. Świetnie się z nią rozmawiało, była bardzo zabawna, wręcz niepoważna, historie które opowiadała wręcz rodziły u mnie przekonanie, że moje życie nie jest takie rozrywkowe. Tak się dziwnie złożyło, że moja relacja do niej, wynikła z przypadku (teraz to wiem) była, z teorii, bardzo pociągająca. Wtedy nic ani nie wiedzialem, ani nie planowałem tak się ułożyło. Zauważyłem subtelności wskazujące na to że się jej podobam, zaczął się wtedy proces korzystny dla niej tj. myślałem o niej jako o pewnej opcji, co sprawiło, że ona zaczęła podobać się mnie. Nie okazywałem tego w żaden konkretny sposób, tylko koleżenski, numeru nawet nie wziąłem, nic. Później jakoś na imprezie, przy okazji też pierwszego naszego tanca zachowywała się z tego co się domyślam zależnie od chwili, ponieważ nawet gdyby mnie tylko lubiła nie odchodzi się do koleżanek bo się dostało sms po 20s, obca nie odchodzi. Żadnego powodu z mojej strony. No cóż, widoczine sytuacja, zinterpretowałem to jednak jako odmowę i przez następne imprezy do niej nie podszedlem ani razu, a jak się witała, no cóż musiała pierwsza big_smile No i mam wrażenie, że sie wszystko spieprzyło... xD Przynajmniej wzajemne unikanie chyba na to wskazuje big_smile Ale cóż.. tłumacze sobie, że i tak miała wąsy albo coś  xD Ale czasami jak mam okazję jeszcze jechać tym autobusem, czy jakoś ją widzieć to ehh, aż żal bo ładna, a czas spędzony razem jeszcze ciekawszy. Mimo wszystko możliwe jest poznać się najpierw fizycznie, następnie charakterowo i coś z tego wychodzi.

Piotrek
A co do takiej zaczepki, co prawda nie na ulicy ale np w dyskotece. Warto jest czymś się wyróżniać, coś co zwróci uwagę innych, wyrazi osobowość i da okazję kobiecie, której wpadłeś w oko, do zaczepienia Ciebie, zwykły pretekst i kobieta sama może podejść do Ciebie, zamiast wysyłać Ci jakies usmiechy czy coś. A już w ogóle pocisk jest jak zaczniesz tanczyć brawurowo, ale nie jak pajac po amfetaminie, ale po prostu kozacko. Nie ma to jak laska zauważy jakis shuffle i zacznie pukać koleżanki w ramię nie spuszczając wzroku z Ciebie xD U takiej laski, o ile to nie bylo śmieszne ani żałosne, jesteś praktycznie ustawiony na 'otwarcie'. Sama zresztą śledzi wzrokiem takiego partyzanta. Przy czym wybić się z tłumu, gdzie jest 3x tyle kolesiów niz lasek może być trudno, ale jak są to ciulki stojące z piwem przy brzuchu, nie jest aż tak trudno big_smile

29

Odp: Uliczny podryw

obejrzałam filmik no jak dla mnie to nie, aż tak otwarta to nie jestem...
ale w jakims miejscu gdzie można nawiązać kontakt i trochę pogadać np.w klubie to tak

30

Odp: Uliczny podryw

Czytam was i jak dla mnie to każde z was ma sporo racji. Miałam sporo takich sytuacji w życiu gdzie podrywali mnie mężczyźni na chodniku, w autobusie.
Opisze jedna taką "akcję" na chodniku. W tamtym roku w lecie zaczepił mnie mężczyzna, na moje oko trochę młodszy ode mnie, pierwsza ocena wyglądu - dość pozytywna smile,  z takim tekstem:
-"Cześć, mam na imię Robert, podobasz mi się, bardzo ładnie wyglądasz i czy jest szansa abyś umówiła się ze mną mną kiedyś na kawę?
Pierwsza moja reakcja to zaskoczenie i speszenie (chociaż jestem osobą odważną i wygadaną),
potem myśl "nie jestem desperatką, żeby zgadzać się z marszu na randki z przypadkowym człowiekiem". Starając się być uprzejma i z uśmiechem na ustach wydukałam "Nie, raczej nie ma takiej szansy".
Podkreślę, że byłam wtedy 2 miesiące po burzliwym rozstaniu, nie byłam gotowa na żadne kontakty z facetami i znajomości, ale to akurat nie miało aż takiego znaczenia, bo moje reakcje w tego typu sytuacjach są zawsze odmowne. Musze jednak zaznaczyć, że to jest miłe i budujące i tego dnia uśmiech mi z twarzy nie schodził smile. Trochę mi szkoda faceta, bo miło mu na pewno nie było,  chociaż podobał mi się, to dla mnie to jest wszystko "za szybko" i nie chcę wyjść na desperatkę smile
Podsumowując, nie widzę nic złego w takim podrywaniu, bo to jest przyjemne jak ktoś kulturalnie zaczepi i nie jest do tego zbyt nachalny. Myślę jednak, że inna była by moja reakcja gdyby facet nie zaczynał od razu od komplementów i proponowania czegokolwiek, bo to peszy i nie wiadomo jak się zachować, dlatego najbezpieczniej się nam kobietom wycofać. Natomiast nawiązanie jakieś miłej rozmowy i potem subtelne przejście do zaproponowania kawy w celu dalszych konwersacji ośmieliło by kobietę, zakładając, że facet ma o czym porozmawiać smile

31

Odp: Uliczny podryw

No właśnie jak Izis dobrze stwierdziła. Facet ze swojej strony może zrobić wszystko dobrze, ale trafi na zajętą kobietę, po rozstaniu, albo nieufną i może być odmowa.
No cóż ale chyba na tym ten podryw polega na szybkim podejściu i "szukaniu szczęścia"

Jak facetowi nie przeszkadzają odmowy i traktuję to jako zabawę to może sobie tak podchodzić.

32

Odp: Uliczny podryw

Ja z kolei doceniam odważnych facetów i ta zagrywka jak na filmiku jest OK wink To ode mnie zależy, co dalej z tym zrobię. Mieszkałam zresztą w kraju, gdzie to norma [...południowcy...] i taki sposób poznawania bardzo ułatwia dalszą znajomość. Na początku mnie to denerwowało, ale po jakimś czasie, bylam im wdzięczna, że od razu określali, o co im chodzi a nawet przy podrywie na ulicy wiedziałam, czy afcet po prostu chce się ze mną przespać, czy mnie lepiej poznać. Trochę brakuje tego Polakom...ale cóż się dziwić, za takie coś, albo jest uznany za kosmite, albo dostaje plaskacza smile

33 Ostatnio edytowany przez LapkaPandy (2012-03-10 14:12:50)

Odp: Uliczny podryw

Ja nie widzę nic złego w podrywie na ulicy.
Nieraz sama tego doświadczam i można naprawdę miło pożartować lub pogadać.
Wszystko zależy od nas.
Jak zwykle większość lubi oceniać z pozoru-> etykietować-> szufladkować.

Trochę więcej dystansu, czasem ktoś jest nieśmiały i wystrzeli tekstem z innej planety ale potem okazuje się przy bliższym spotkaniu ok.

34

Odp: Uliczny podryw

poza tym.... zalezy jak kobieta ma wpojone, ze się o nią zabiega wink  ja już wyrosłam z tego, ze facet musi sie postarać- nie, traktuję ten podryw tak samo jak on do tego podchodzi: pierwsze spotkanie może być nie do konca udane, może być mylne, ale zobaczmy co może być z tego dalej smile

35

Odp: Uliczny podryw
Catwoman napisał/a:

Ja z kolei doceniam odważnych facetów i ta zagrywka jak na filmiku jest OK wink To ode mnie zależy, co dalej z tym zrobię. Mieszkałam zresztą w kraju, gdzie to norma [...południowcy...] i taki sposób poznawania bardzo ułatwia dalszą znajomość. Na początku mnie to denerwowało, ale po jakimś czasie, bylam im wdzięczna, że od razu określali, o co im chodzi a nawet przy podrywie na ulicy wiedziałam, czy afcet po prostu chce się ze mną przespać, czy mnie lepiej poznać. Trochę brakuje tego Polakom...ale cóż się dziwić, za takie coś, albo jest uznany za kosmite, albo dostaje plaskacza smile

Catman masz dobre podejście do tematu jakby każda kobieta tak miała to by tylko ludzie na randki chodzili prosto z ulicy:P

Ciekawe jakbyś poznała czy facet chciałby Cię poznać czy tylko przespać.
Przecież nie powiedziałby - Chce Panią przelecieć. Mam na imię Zdzisiek:P
A żeby na ciało się patrzył to naturalne u faceta, nawet tych co potrafią się długo z seksem wstrzymać.

36 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-03-10 14:58:48)

Odp: Uliczny podryw

Już nie mam pretensji do faceta, że patrzy najpierw na moje ciało (przecież trudno na takie ciało nie patrzeć ;p) bo ja nie mam wyjścia- robię DOKŁADNIE to samo, bo w takich okolicznościach sie spotykamy.

Jak poznaję? Cóż, na pewno nie zachowuję się jak tam dziunia na filmiku, która rozmawia z tym gostkiem jak ze swoim starszym sąsiadem lub nauczycielem smile Nie miałam również obaw by zapytać się faceta, który mnie zaczepił: "Skąd wiesz, czy nie jestem w związku z kimś?", albo "Czemu uważasz, że powinnam chcieć cię poznać?" -uwielbiam >rozbrajać< facetów. OK, uwielbiałam, bo teraz jestem mężatką (ps. nie poznałam męża podczas ulicznego podrywu:) )


ps. aha- ja to po prostu wiem big_smile nie umiem tego opisać, jak to się dzieje, ale w ciągu kilku minut gdy rozmawialiśmy lub od razu kierowaliśmy się do pobliskiej kafejki, dowiadywałam się, na czym tak naprawde zależy facetowi . Nierzadko po prostu bezpośrednio pytałam i otrzymywałam odpowiedź. Bo ja jestem z tych, ktore PYTAJĄ smile

37

Odp: Uliczny podryw

ja chyba jestem jakaś inna, ale dla mnie podryw na ulicy jest tani i facet podrywający w ten sposób jest żałosny i ma tylko jeden cel (podobasz mi się fizycznie, przeleciałbym cię - tak to widzę)

38

Odp: Uliczny podryw
coolka napisał/a:

ja chyba jestem jakaś inna, ale dla mnie podryw na ulicy jest tani i facet podrywający w ten sposób jest żałosny i ma tylko jeden cel (podobasz mi się fizycznie, przeleciałbym cię - tak to widzę)

Coolka ja też bym tak pomyślał jakbym był kobietą. Ale jestem facetem i myślę jak facet. Może niektóre kobiety to podnieca, te bardziej "szalone"?

39

Odp: Uliczny podryw

To chyba bardziej zależy od zewnętrznego czynnika, jak humor, okres w życiu, taki bardziej przypadek, czy facet jest w guście niż od konkretnych cech kobiet, choć te na pewno też mają jakiś wpływ, ale chyba tylko w skrajnych przypadkach. Są w poradnikach informacje na temat tego jakie kobiety łapią się na direct, znaczy powinny być, zależy jak szeroko opisują tę dziedzinę. Tu właśnie chodzi o to, żeby nie być żałosnym ani tanim, zachowanie ma być odpowiednie, a już co powiesz i w jakiej sytuacji jest drugorzędne. Direct ma ogólnie mieć slusznośc u tych ktorym juz sie bedziesz podobać, inne podejścia mają to wyzwolić najpierw, zanim przejdziesz do konkretów.

Posty [ 40 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026