Witam.
Dopiero co się zarejestrowałem i mam dość spory dylemat, a mianowicie złapałem moją żonę na czatowaniu z innym, wybaczyłem ale dzień później miała już nowe konto i email i dalej to robiła, ja głupi znowu wybaczyłem, po tygodniu znowu to samo, nie powiedziałem jej na początku, że wiem czekałem, az w pewnym momencie poprosiłem ją żeby została na noc u koleżanki bo ja muszę sobie wszystko przemyśleć, ona wróciła z pracy, wzięła kilka rzeczy i sie wyprowadziła, twierdzi, że musi sobie wszystko w głowie poukładać. Co mam robić, jak do niej dotrzeć żeby chociaż mi szczerze powiedziała, dlaczego ?
Jesteśmy razem 8 lat, 3 lata prawie po ślubie, straciliśy dwojke dzieci
Bardzo mi na niej zależy i chce ratować to co jeszcze się tli, ale czy warto ?
Pomóżcie, bo juz zaczynam głupiec pomału a to dopiero tydzien ![]()
Podobne tematy
2 2012-03-01 08:44:16 Ostatnio edytowany przez onomatopeja (2012-03-01 08:45:02)
W tej sytuacji, gdy Twoja żona nie tylko nie żałowała z powodu swojej nielojalności, nie obiecywała poprawy, ale nadal "czatowała" z innymi - to z Twojej strony nie było to wybaczanie, ale zezwalanie na flirt w sieci.
Brak refleksji ze strony Twojej jeszcze żony oznacza, że na liście jej priorytetów Ty i Wasza rodzina nie cieszą się wysoką pozycją ( o ile na tej liście jeszcze figurują ).
Ona mentalnie nie czuje się już Twoją żoną zobowiązaną do opisanej przeze mnie na wstępie lojalności. W jej ocenie jest uprawniona do każdego zachowania, a Ty jako żałosny ( bo tolerujący to ) rogacz - nie masz nic do gadania.
Dla kobiety facet tolerujący flirt żony z innym nie jest mężczyzną godnym szacunki i miłości, może być użyteczny jak wydajny bankomat, niańka opiekująca się dziećmi, gdy żona ma randkę etc. ale nic więcej.
Kobieta taka nie chcąc zdradzać kochanka z mężem, unika bliskości małżeńskiej ( seksu z mężem, czy chociażby przytulania ) jak ognia.
więc co mam dalej robic ? nie odzywałem sie dwa dni, to sama zadzwoniła dowiedzieć sie czy wstalem do pracy, co u mnie i wogóle. Jak mogę do niej dotrzec ?
Jestem tylko mezczyzna i az...
Ona chyba ciebie nie kocha albo bardzo cierpi i siec jest jej sposobem na chwilowe zapomnienie,pozbycie zlych emocji,odskocznia od trudnej rzeczywistosci.
Rozmawialiscie o tym co was spotkalo ?
Bardzo wspolczuje Tobie i zonie<3
5 2012-03-01 10:09:17 Ostatnio edytowany przez cronos_pl (2012-03-01 10:10:40)
Przeżywam podobną sytuację. Moja żona się chce wyprowadzić - już to zrobiła. Jeżeli kogoś ma to będzie ciężko nawet z nią porozmawiać. Dowiesz się nagle, że wszystko było źle. Później jak trochę ochłonie i emocje opadną zacznie z tobą rozmawiać. Ja tak mam. Przy czym moja żona (chyba) nikogo nie ma. Nie mam dowodów. Wiem, że właśnie jak ktoś jest to zmiana czatu, adresu czy komórki nic nie da i tak będzie to robić dalej bo to strasznie przyciąga. Ja się zastanowiłem trochę nad sobą. Zobacz wstecz co było złego w waszym związku. Teraz tylko cierpliwość i drobne gesty mogą spowodować zmianę jej zachowania. Powodzenia wiem co przeżywasz.
6 2012-03-01 11:41:38 Ostatnio edytowany przez JestemTylkoMezczyzna (2012-03-01 11:44:43)
Chciałem z nią o tym porozmawiać ale ona nie wykazuje ochoty na to, twierdzi ze nie będzie ze mną o tym rozmawiała bo to ona musi sobie wszystko w głowie poukładać, wysłałem jej do pracy kwiaty, ucieszyła się
spytałem czy możemy się spotkać, odmówiła ponieważ mieli jakieś w pracy przyjęcie i musi zostać dłużej, spytałem czy w takim razie może jutro po pracy po nią podjade nic nie odpisala, juz nie wiem co mam robić, bo z jednej strony daje mi sygnały ze chce a z drugiej gani mnie za to ze staram się ratować nasz związek.
Faktycznie wygląda na to,że twoja żona "bije się z uczuciami".......boi się nowego związku,ale też nie wie czy chce trwać jeszcze w starym.
Skoro cieszy się z kwiatów od ciebie to znaczy,że uczucie do ciebie "gdzieś tam " jeszcze tkwi......i miejmy nadzieję,że zwycięży ten kryzys.
Może daj jej "ten czas" na przemyślenia....jednak co jakiś czas odezwij się z zapytaniem co u niej słychać,wyślij kwiaty....niech wie,że jesteś "tuż obok".
Nie rozmawiaj z nią przez pewien czas na temat waszego dalszego związku......to trudne,ale zobaczysz,że po pewnym czasie sama poruszy ten temat.Takie poważne rozmowy odłóż na jakiś czas...na pewno przyjdzie na nie pora i wtedy wszystko na spokojnie sobie wyjaśnicie.:)
8 2012-03-01 14:38:30 Ostatnio edytowany przez JestemTylkoMezczyzna (2012-03-01 14:40:51)
Tak tez mi pare dni temu powiedziała ze musi sobie przemyśleć jak nasz związek będzie dalej wyglądał i czy jest sens być w nim. Zdaje sobie tez sprawę z tego, ze popadlismy w rutyne przez co zrobiło się nudno, ja niestety po śmierci dzieci obsinialem długo siebie i starałem się tego nie okazywać zamknalem się w sobie i spędziłem wiecej czasu na kompie, zaniedbalem ja i zdaje sobie z tego sprawę. Teraz wiem ze nie tedy droga i bardzo chce to naprawić żeby znowu poczuła się przy mnie bezpieczna. Chce jej wytłumaczyć co we mnie siedzi ale najbardziej mi zależy na tym aby ona odpowiedziała mi dlaczego nie rozmawia ze mną jak ma problem. Kolejna rzeczą jest to ze tak naprawdę moja zona nie ma zainteresowań i prawie nie mamy o czym rozmawiać, oprocz tego ile nam kasy zostale i czy wystarczy. Kocham ja ponad wszystko i pragnę jej powrotu, zacząć wszystko od nowa bo tak wiele juz razem przeszliśmy.
No i "wyszło szydło z worka".....wziąłeś tę tragedię na siebie i obciążając siebie zamknąłeś sie z tym problemem.
A nie przyszło ci do głowy,że zona również może się tym obwiniać i przeżywa to bardzo i potrzebowała wtedy ciebie bardzo tylko ty pewnie nie chciałeś tego zauważać......no cóż, "mleko się już rozlało"....i teraz ponosisz tego konsekwencję.
A to,że sobie znalazła kontakty na internecie to pewnie jest jakąś tam zemstą za twoje ""życie w internecie".
Trudno mi uwierzyć,że nie ma żadnych zainteresowań......trzeba było tylko dobrze poszukać i poobserwować a przede wszystkim pytać......brak rozmów między wami spowodował to co się stało.Ale to już chyba zrozumiałeś i mam nadzieję,że nie za późno.
Musisz być teraz cierpliwy i bardziej wyrozumiały a wtedy prawdopodobnie odzyskasz zaufanie swojej żony.
Miejmy tylko nadzieje,że nie znalazł sie "ktoś" kto zauważył,że twoja żona ma jakieś zainteresowania.
Walcz...bo masz szansę na zwycięstwo ![]()
No właśnie ona nie ma zainteresowań, nie raz się pytałem jej o to, i nie potrafiła mi odpowiedzieć. Jedyne co zauważyłem to ciagle płoty przegląda na pudelku albo zdjęcia na wiocha.pl no i oczywiście flirty i znajomi na zbiorniku. Żygac mi się chce jako tym pomyśle
No to rzeczywiście ta chwila na zastanowienie będzie dla was obojga zbawienna.
Jest między wami chyba duża różnica intelektualna i to po części jest przyczyną,że rutyna zawitała w waszym związku.
Wykorzystaj ten czas również dla siebie...odwiedzaj znajomych,wyskocz na piwo.
Taka (mam nadzieję,że chwilowa) zmiana pozwoli ci na przemyślenia i "odświeżenie" życia.Nie możesz się zamykać w czterech ścianach,bo nie znajdziesz siły na walkę.
A co do tych pudelków i takich tam.....to ci się nie dziwię...też "mi się wszystko cofa jak o tym myślę"...:)
być może ona ma depresję i nie potrafi z niej wyjść. najlepiej by było gdybyście skorzystali z usług mediatora. myślę, ze zagubiliście się ale jest nadzieja na powrót i zbudowanie wszystkiego od początku..
zaproponowałem jej to kiedyś ale ona uważa, że to głupie, kategorycznie się przed tym broni twierdząc, że nie bedzie jakiejś obcej babie czy facetowi opowiadała o swoich problemach, że oni są mądrzy i wogóle a w domach maja czesto gorsze problemy niż ci co do nich przychodzą po porade.
Napisałem jej dzisiaj ze bede na nią czekał po pracy nie odpisała mi ale ja i tak pojechałem i napisałem ze już jestem, nic nie pojawiła się ani nic nie odpisała, do tego jakby było mało ochrzaniła mnie rano, że rozmawiałem z jej matką ale ja tylko chciałem znaleźć pomoc jak sobie poradzić i jak ewentualnie mogę do niej dotrzeć, trochę desperacki ruch, ale coż stało się i tego nie cofnę.
Napisałem jej po tym jak nie przyszła ostatnią wiadomość, że skoro nie chce się ze mna spotkać to jej powiem co ja o tym myśle i jak co mam zamiar zrobić z mojej strony, i że będe walczył bo mi na nas zależy. na koniec dodałem, że ja kocham i czekam na jej powrót. Jeszcze się nie odezwała i ja też nie mam zamiaru. poczekam tydzien czy się odezwie jeżeli nie to bede wiedział, że co bym nie zrobił to i tak to już nic nie zmieni.
Dziekuje wszystkim za wsparcie...
Wreszcie słuszna decyzja......i mam nadzieję,że w niej wytrwasz mimo,ze bardzo cierpisz.
Pamiętaj...matka zawsze będzie po stronie córki niezależnie co ona zrobi...tak już jest.
Najlepiej jak teraz ty mimo,ze ona bedzie chciała zaczniesz ja unikać......a wtedy może wreszcie zrozumie,że uczuciami nie można "ot tak sobie grać".
Trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie.:)
Dzieki, chcialbym nie odezwac sie jak zadzwoni albo wysle mi smsa ale boje sie, ze odbierze to jako nie chec do niej z mojej strony i ze to tylko pogorszy sytuacje, jest mi tak smutno, że aż sie wypłakac nie moge bo już nie mam czym. Jestem typem romantyka, moze nie 100% ale tak z 80 %
Bardzo mi na nas zależy zbyt dużo ten zwiazek mnie kosztował nerwów i bólu wczesniej abym się tak łatwo teraz poddał, będe napewno walczył do końca, aż braknie mi sił choć raczej jestem osobą którą nie łatwo złamać.
No tak.... to tak ja ...tylko widzisz romantycy maja miękkie serca,ale i w związku z tym muszą mieć twarde tyłki (delikatnie mówiąc) i nie zapominaj o tym.:):):)
Niech sobie odbiera twoje zachowanie jak chce...nie dawaj sobą manipulować.
Ona dobrze zna twój charakter...wie jak przeżywasz tę sytuację i w pewien sposób gra na twoich tak szczerych uczuciach.
To jest nieuczciwe,.....bo jak nie chce już z toba być to powinna mieć odwagę i ci to powiedzieć w szczerej rozmowie.
I jeszcze jedno: związek to nie "waga", na szalach której z jednej strony stawiasz przeżyte nerwy i ból a na drugiej przyzwyczajenie i.......no właśnie czegoś tu brakuje.
A płacz działa jak oczyszczenie niezależnie czy jest się mężczyzną czy kobietą.
Pewno masz racje ale gdybys poznała nasza historie od wewnatrz to tez moze bys mnie inaczej zrozumiala, sa pewne rzeczy o których nie smak mowic online ![]()
Oki....całkowicie zrozumiałe....takie forum wiele pomaga,ale to nie "rzymskie igrzyska".
Jak chcesz pogadać....hmmmm.....właściwie popisać i może zrzucić z "siebie" to co cie gnębi to podam ci swojego maila lub skypa ....może to ci ulży?..sama nie wiem...musisz próbować to przetrwać.
moze byc skype, szybciej wiadomosci docieraja
dziekuje
20 2012-03-01 22:45:03 Ostatnio edytowany przez dor57 (2012-03-02 00:04:13)
mam autmatycznie włączony jednocześnie przy uruchomieniu komputera.
poszło
tylko na razie nie doszło.......
hmmmm.... a teraz ?
A tak na marginesie, to zdrada powinna się nazywać dietą cud
w tydzien schudłem 5 kg ![]()
jestem tylko mezczyzna:napisz do mnie __znajoma__@tenbit.pl a ja ci cos opowiem ![]()
JestemTylkoMezczyzna - napisałeś " moze byc skype, szybciej wiadomosci docieraja" nie przypomina ci to zachowania twojej żony? Nie sądzisz że jest to dwulicowe - tobie wolno rozmawiać przez internet z kobietami a jej nie i wręcz twierdzisz że to zdrada ? BARDZO ciekawe postrzeganie świata!!!! Zaraz napiszesz że ty tylko chcesz rady itd.... a może ona też potrzebowała obcej , nie związanej emocjonalnie osoby żeby wygadać swoje problemy, może rozpacz po stracie dzieci , twoje odizolowanie się po tym od niej itd.... No więc jak? Napisały ci tu niektóre koleżanki, że ona może cię nie kocha itd.... może jej też wirtualna osoba tak pisała i przez to ona postanowiła przemyśleć to co jest między wami.
Moja rada przestań "jojczeć" jaki to ty romantyk, gadać przez skype z inną babką tylko zacznij działać, no chyba że wszedłeś tu aby znaleźć "narzędzie" (czytaj-kobietę) do zemsty na "niewiernej" żonie?
27 2012-03-02 09:59:23 Ostatnio edytowany przez JestemTylkoMezczyzna (2012-03-02 10:05:58)
Tylko tu sprawy się maja nie co inaczej, szukanie rady a wysyłanie nagich zdjęć czy filmów to raczej dwie rożne rzeczy, no chyba ze chciała się dowiedzieć czy jej cipka za przeproszeniem jest dobrze wygolona. Nie odzywaj się jak nie rozumiesz tematu rozmowy, flirtowala i ja mam na to nie zbite dowody. Po drugie gdybym chciał zemsty o nie musiałbym tu przychodzić. Ja próbuje coś polatac a ty mi w tym nie przeszkadzaj z łaski swojej.
Po 2 piszesz zacznij działać, a co ja niby robię myślisz ? Pruboje wszystkiego juz brak mi pomysłów. Postanowiłem teraz czekać na rozwój wydarzen bo wiecej ze swojej strony juz zrobić nie mogę. Pokazalem jej ze mi na niej zależy i ze ja bardzo kocham teraz muszę czekać.
28 2012-03-02 10:41:02 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2012-03-02 10:49:21)
Skoro ją kochasz to może czas na radykalne działania.
Być może żona wpadła w pewną formę uzależnienia do internetu, od seksu. Są to poważne sprawy. Zainteresuj się właśnie tym tematem. Zona broni się tak jak broni się alkoholik przed uświadomieniem sobie problemu. Może na początek odciąć internet w domu? I rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać.. bynajmniej niczego nie ułatwiać. Skoro Ci zależy to walcz i popatrz na nią jak na kobietę, która ma poważny problem, problem przez który cierpi cała rodzina. Czekanie na dalszy rozwój wydarzeń może być niewłaściwym rozwiązaniem, ona w między czasie może się zatracić w tym co robi i skończy się to katastrofalnie. Jeśli ona tego nie kontroluje, sama sobie nie pomoże.
Jeśli ona nie chce szukać profesjonalnej pomocy, zwróć się TY, być może specjalista pomoże Ci jak mądrze reagować, jak sobie radzić z problemem.
Ferowanie wyroków przez poprzedniczki typu - już Cię nie kocha itp wydają mi się zbyt pochopne. Nikt nie siedzi w jej głowie, nikt nie wie co ona czuje.
Powodzenia.
JestemTylkoMezczyzna - to twoje słowa "a mianowicie złapałem moją żonę na czatowaniu z innym" nie widzę tu zdania o nagich zdjęciach, więc raczej dobrze zrozumiałam prowadzoną tu rozmowę a jasnowidzem nie jestem żeby samej dopisywać fakty z twojego życia takie jak choćby te zdjęcia o których wcześniej nie wspomniałeś. Druga rzecz nie tak nerwowo i wulgarnie ponoć jesteś romantyk - a prawdziwa cnota krytyk się nie boi....
A co do zrozumienia - to możesz być pewien że rozumiem lepiej niż ci się wydaje - zarówno stratę dziecka,odcięcie się od męża jak i jego uczucia w tym czasie. Tyle że ja mam to już za sobą i to z pozytywnym skutkiem. Nadal jesteśmy małżeństwem i kochamy się bardziej niż w dniu ślubu.
Ale skoro uważasz że guzik wiem i przeszkadzam to trudno - masz rację lepiej słuchaj wróżbiarskich stwierdzeń "że ona cię już nie kocha" a szybciej niż się oglądniesz będziesz po rozwodzie ale to pikuś - najgorsza będzie świadomość żę tak naprawdę nie będziesz nadal wiedział dlaczego!
Pozdrawiam
No ok masz racje nie wspomniałem i się unioslem przepraszam, cała ta historia mnie denerwuje jestem klebkiem nerwów. Odezwało się to 20%
Tez mi przeszło przez myśl ze się uzaleznila, nawet jej to powiedziałem ale tak jak juz wspomnialas broni się przed tym jak alkoholik. Skoro nie czekać tylko działać to w jaki sposób? Nie mieszka ze mną w tym momencie, prawdopodobnie mógłbym się dowiedzieć gdzie chociażby śledząc ja z pracy do domu ale nie chce tego robić bo wiem jaka będzie jej reakcja gdyby mnie zauważyła.
JestemTylkoMezczyzna - wiem że jesteś kłębkiem nerwów, a do tego jak przypuszczam masz tysiąc pytań : dlaczego tak się stało, czy to ty jesteś winny - czy ona, co zrobić i co dalej? To były pytania które zadawał mój mąż a do tego podstawowe czy go kocham i wiesz przyznam że przez długi czas nie umiałam odpowiedzieć na jego pytania i wątpliwości a wiesz dlaczego bo sama nie znałam odpowiedzi. Miotałam się z uczuciami, żalem, pretensjami i dokładnie miałam te same pytania co mąż.
Czego potrzebowaliśmy : ja spokoju, czasu a mąż rozmowy i odpowiedzi i dlatego nie mogliśmy się na początku całej sprawy dogadać - rozbieżne potrzeby w tej samej sprawie.
Trochę niedobrze się stało, że wyprowadziła się z domu to zawęża twoje pole działania i umożliwia wpływ innych osób na jej myślenie i decyzję. Ale stało się i teraz musisz działać w tej perspektywie w jakiej jesteś.
Rzecz pierwsza nie żądaj od razu jej deklaracji i odpowiedzi czy chce być z tobą dalej czy nie (tak jak ktoś tu radzi) to nie jest takie proste czasem się kogoś kocha i z jednej strony chce się z nim być ale z drugiej nie jest się pewnym i żeby podjąć pewną , świadomą decyzję trzeba czasu i przemyślenia. Dlatego daj jej chwilę , nie naciskaj ale też nie pozwól żeby "zapomniała" że jesteś niech ma świadomość że mimo tego co zrobiła, ty jesteś w stanie z nią porozmawiać i nawet dać szansę.
Czy ona rzeczywiście cię zdradziła - no cóż nagie zdjęcia to na pewno przekroczenie pewnej granicy i podkopanie zaufania więc i ty odpowiedz sobie na pytanie czy po tym wszystkim potrafisz dalej z nią być, kochać bez żalu , przebaczyć i nie wracać do tego, to ważne żebyś wiedział czy sens jest walczyć o was. Bo jeśli nie potrafisz to nawet jak ona wróci i będzie "idealnie" to twoja trauma zabije wasze uczucie i zrobi wam piekło z życia nie jest łatwo żyć dalej po zdradzie czy to fizycznej czy psychicznej.
Teraz postaraj się uspokoić swoje myśli, przemyśleć swoje uczucia a jej daj czas na to samo. Co jakiś czas możesz dzwonić, ale nie naciskaj na spotkanie, rozmowę ewentualnie spytaj czy jest gotowa na to pozwól jej samej zdecydować - pamiętaj pośpiech to zły doradca.
Wiem co teraz myślisz "nie dość że to ona jest "winna" to ja mam jeszcze czekać i się prosić , ale niestety tak to wygląd jeśli ci zależy to poczekaj a na wyjaśnienia czyja, jaka i dlaczego jest wina przyjdzie czas.
Daj czas czasowi.
32 2012-03-02 13:33:17 Ostatnio edytowany przez JestemTylkoMezczyzna (2012-03-02 13:35:36)
Rozumiem, spróbuje się nie odzywać do niej przez pare dni, myśle o dniu kobiet i wysle jej kwiaty z jakimś miłym liscikiem. Co zrobić jeżeli ona się odezwie pierwsza ? Odebrać, unikać? Nie wiem, bije się z myślami, boje się ze może pojawił się ktoś inny w jej życiu, juz nie przez internet ale w realu. Czy jestem w stanie wybaczyć, zapomnieć? Juz to zrobiłem, wybaczylem a nawet nie myśle juz o tym więc chyba i pomału zapominam, ona jest dla mnie wszystkim tym co napędza mnie w życiu.
JestemTylkoMezczyzna - dzień Kobiet - dobry pomysł, a co do tego czy odbierać czy nie telefon - uważam (to moje zdanie) że raczej tak. Jak sam piszesz teraz ona unika kontaktu więc jeśli pierwsza się odezwie to tylko w jednej kwestii będzie chciała porozmawiać oczywiście nie wiesz czy o powrocie czy rozstaniu nie mniej jednak będzie to sygnał , żę przemyślała całą sytuacje i najprawdopodobniej podjęła decyzję więc ja bym odebrała bo najgorzej to długo żyć w niepewności. Nurtuje mnie tylko to czy wasze rozstanie było tylko wynikiem straty dzieci i twojego zamknięcia w wirtualnym świecie bo jak dla mnie to trochę za mało żeby dwoje kochających ludzi tak z dnia na dzień rozstało się w sumie bez słowa (chodzi o twoją żonę)
Jeśli ją kochasz i pogodziłeś się z przeszłością to bądź dobrej myśli.
Wiadomo ze inne czynniki tez się do tego przyczyniły podejrzewam, ale niemniej są to jakieś drobne rzeczy, drobne dla mnie, a dla niej pewno nie, aczkolwiek zacząłem nad sobą pracować i niwelowac wady, tak mi się przynajmniej wydaje.
Myśle ze masz racje i powinienem odebrać chociażby dlatego żeby nie pomyślała ze ja teraz ja olewam.
Żyje nadzieja ze wróci i tylko to pozwala mi funkcjonować.
JestemTylkoMezczyzna - I TAK TRZYMAJ do momentu aż nie usłyszysz definitywnego słowa"koniec". Może ten kryzys jest wam potrzebny właśnie po to abyście oboje przemyśleli swoje postępowanie względem drugiej osoby i aby albo wrócić do siebie i stworzyć dobry związek, albo kiedyś w nowym związku nie popełniać błędów które dziś was rozdzieliły.
Trzymaj się - będzie dobrze jak nie dziś to jutro ale kiedyś na pewno.
Bardzo wam wszystkim dziękuje za wsparcie, które jest mi tak bardzo teraz potrzebne. Mam tylko nadzieje ze to co czuliśmy do siebie jeszcze nie zgaslo i ze jest jeszcze promyk nadzieji, będę walczył do końca bo naprawdę bardzo kocham żonę.
Kurde zaraz chyba wyjdę z siebie i stanę obok, ja już nie mogę.... Co za syf, tak mi bardzo jej brakuje tym bardziej, że to piątek... ![]()
Piątek to dzień jak co dzień.....tylko wymaga trochę więcej cierpliwości.
Jest trudno, ale myśl pozytywnie i wtedy będzie łatwiej.....ona na pewno się odezwie.....
Może film Ja właśnie oglądam Kac Vegas na tvn i jakos mi lepiej ![]()
no własnie nic nie dziala, film, muzyka, juz wszystkiego próbowałem, chwila spokoju i za chwile to samo, korci mnie zeby chociaz jakiegoś smsa jej wyslac....
no własnie nic nie dziala, film, muzyka, juz wszystkiego próbowałem, chwila spokoju i za chwile to samo, korci mnie zeby chociaz jakiegoś smsa jej wyslac....
Napewno nie będzie Ci lepiej jak napiszesz, znam to
Staram się tego wystrzegac i czekam az ona to zrobi ![]()
Cóż, po długim namyśle postanowiłem ostatni raz napisac do zony w niedziele wieczorem i zapytać się czy wraca, nie mogę żyć w niepewności, znam w tym wszystkim swoją winę i nie będę się juz dłużej zadreczal tym czy wróci czy nie, wole jasna odpowiedz. Wie ze chce naprawić moje zachowanie i uważam, ze ona tez miała czas na to by przemyśleć co zrobiła, miała trzy pełne weekendowe dni na to. Znam ja i wiem ze dużo czasu jej nie potrzeba aby podjąć decyzje, więc albo wóz albo przewóz, mam juz tego dosyć, nieprzespane noce i nawet wczoraj zdążyło mi się poplakac. Takie maltretowanie psychiczne jest nie do zniesienia, nie mam tak twardej psychiki i boje się ze znów popadne w alkohol bo juz mi się to wcześniej zdarzyło, więc im szybciej się dowiem tym szybciej się ogarnę.
Witam Cię to co napisze może wydać Ci się dziwne, napisałeś ze straciliście dzieci - może potrzebuje jakoś odreagować? daj żonie czas. Czasem warto a jak ją kochasz to i wybaczysz. Kobiety i Mężczyźni zdradzali i zdradzać będą , tak to jest już w życiu, tylko nie wszyscy mówią o tym głośno. Ja nie potępiam takiego postępowania. Bo uważam zdradę dopiero w momęcie kiedy, jedno z partnerów wychodzi i trzaska drzwiami nie mówiąc nic. TO JEST ZDRADA DLA MNIE I DLA RODZINY.
Witam Cię to co napisze może wydać Ci się dziwne, napisałeś ze straciliście dzieci - może potrzebuje jakoś odreagować? daj żonie czas. Czasem warto a jak ją kochasz to i wybaczysz. Kobiety i Mężczyźni zdradzali i zdradzać będą , tak to jest już w życiu, tylko nie wszyscy mówią o tym głośno. Ja nie potępiam takiego postępowania. Bo uważam zdradę dopiero w momencie kiedy, jedno z partnerów wychodzi i trzaska drzwiami nie mówiąc nic. TO JEST ZDRADA DLA MNIE I DLA RODZINY.
Tak czytam sobie to co napisałem i zauważyłem ze nie napisałem w ogóle kiedy to dzieci zmarły, a to może nadać innego pola widzenia na sprawę. Więc tak pierwsze dziecko urodzone niecale 3 lata temu, 1m-c przed porodem martwe, drugie rok pózniej urodzone martwe w dniu porodu. Podejrzewam, ze zona może mieć silna depresję i tak naprawdę nie wie co robi, ale pomocy psychologów tak jak wcześniej pisałem niechce. Chyba zaczynam ja usprawiedliwiać.
47 2012-03-04 15:11:53 Ostatnio edytowany przez JestemTylkoMezczyzna (2012-03-04 15:13:26)
Mam nadzieje, że dzisiaj sie wszystko wyjaśni, spotykam się z żona na obiad i mamy porozmawiać. nie wiem zabardzo jak się zachowac bo w tym momencie czuje się tak jak pierwszy raz gdy się z nnią spotkałem
Miłe uczucie.... Doradźcie coś ? Czy powinienem sam zacząć rozmowę czy pozwolić/czekać aż ona to zrobi ??
Aha i powiedziała, że musi zabrać jeszcze kilka rzeczy... czyli wydaje się ze nie ma narazie zamiaru wracać i mam jej nie namawiać żeby została...
Nie Jestem psychologiem , ale z pewnością nie zrozumieliśmy się . Jestem kobietą i tak na prawe nie robię z zdrady jakiś tragedii ,, BA '' jest wskazana na poprawienia samopoczucia.
ty moze nie robisz tragedii i ci to odpowiada ale mi i wielu innym to osobom nie... poprawienie samopoczucia ? czyjego ? bo chyba nie tego co został zdradzony...
Ktoś musi zacząć tą dość trudna rozmowę, dla Was obojga . Zazwyczaj rozmowę zaczyna ten kto proponuje spotkanie. Byle spokojnie i bez wyrzutów. Podejdź do tego na zasadzie ""co było a nie jest nie pisze się w rejestr."" Zawsze można zacząć od początku, ale to TY musisz pamiętać żeby nie wracać do przeszłości.
a jak bym zapytała CIĘ czy idąc ulica nigdy nie popatrzyłeś na inna kobietę. CO BYŚ ODPOWIEDZIAŁ?
no ja nie chce wracac do tego co zrobiła tylko się dowiedziec co według niej sie popsuła i czy chce jeszcze o nas ze mna walczyc, naprawić to co się zesrało
usmiechnął bym sie
i powiedział że i tak to ty jesteś najpiekniejsza
Jak widzisz . Mamy zony, mężów , To z punktu widzenia ludzi katolickich oglądanie się za inna osobą jest też zdradą. a dlaczego taką zdradę nie zauważamy a tą fizyczną negujemy. Pasował by być nieskazitelnym. nie ma takich ludzi.
A na marginesie: powiedzenie do kobiety że jest najpiękniejsza - zostanie przez nią odebrane jako filtr .
żonaty Jesteś? i pozwalasz sobie na to?
jeżeli mówie to do swojej żony to chyba raczej komplement ?
dalej zona milczy?
57 2012-03-04 15:54:24 Ostatnio edytowany przez JestemTylkoMezczyzna (2012-03-04 15:55:12)
nie, dzisiaj sie spotykamy na obiedzie i mamy porozmawiac, i oczywiscie to nie ona, a ja pierwszy sie odezwałem
?
??
hmmm...trzymam kcuki za Was.moze sie ogarnie i zacznie doceniac meza.cierpliwosci i wytrwalosci..
Ja mówię o innych kobietach. a nie o żonach czy mężach. I nie bardzo się rozczulaj nad Sobą. Bys za bardzo nie schudł.
trzymam kciuki. pozdrawiam
No więc już jestem po bólu
Spotkaliśmy się biło miło, całowaliśmy się i przytulaliśmy, lecz narazie nie wróci
Mam pokazać żonie, że daje sobie rade i nie bedziemy musieli życ od 1 do 1 i/lub na pożyczkach....
witam Cię i zadowolenie Twoje. Ale coś mi się tu nie podoba pokazać żonie że dajesz sobie radę - większość ludzi żyje od - do . a jak będziesz miał dwa etaty , to też będzie problem , że Cię w domu nie ma i czuje się samotna. Ze sobą się jest kiedy jest dobrze i kiedy trzeba żyć na kredyt. Bo to życie i nasze państwo jest PIEPSZNIĘTE.
Nie wiem, powiedziala mi tez ze mnie kocha i teskni ale ma dosyc takiego zycia na kredyt,
Cale szczescie ze nie mieszkam w pl to mam mozliwosci ![]()