Dwa lata temu w moim życiu pojawił się facet z bagażem życiowym (dwójka dzieci i 10 lat po ślubie). Ponieważ kiedyś znaliśmy się na stopie koleżeństwa to własnie mnie jako pierwszej opowiedział swoją smutną historię. Żona zdradzała Go z najlepszym przyjacielem, później on chciał jej wybaczyć, lecz ona nie umiała jednoznacznie się opowiedzieć którego z nich kocha! Na naszym kilkugodzinnym spotkaniu powiedział mi,że to koniec ich małżeństwa i on chce zacząć wszystko od nowa tj.zmienia pracę i przenosi się do mojego miasta (czynnikiem który o tym zadecydował, było to,że niedaleko mieszkali Jego rodzice). Zaczęliśmy do siebie pisać, dzwonić, ale ja długo broniłam się przed tym uczuciem i traktowałam Go jak dobrego kolegę. Po miesiącu znajomości On wyznał mi miłość, lecz ja powiedziałam,że najpierw musi się sam uporać ze swoimi sprawami (rozwód, ustalenie widzeń z dziećmi). Nadmienię tylko,że ja go do niczego nie zmuszałam i nawet odbyliśmy niezliczoną ilość rozmów w kwestii, czy on aby na pewno mentalnie uwolnił się od byłej żony.Na wszystkie moje wątpliwości odpowiadał, że kocha mnie i tylko ze mną chce być. W maju złożył papiery rozwodowe, a w styczniu 2011 uzyskał rozwód. Gdy jeździł do dzieci z byłą żoną praktycznie nie rozmawiał, a ich kontakt tel. tyczył się tylko kwestii wychowawczych. Spotykaliśmy się długo w ukryciu tzn. Jego rodzina i znajomi wiedzieli o Nas natomiast moi nie. Sytuacja zmieniła się w czerwcu, wtedy ja powiedziałam,że się spotykamy moim rodzicom,a oni przyjęli to nad wyraz dobrze.W sierpniu zmarł mój tata, i chwilę po tych dramatycznych dla mnie wydarzeniach on się do mnie wprowadził.Wiele razy tłumaczyłam mu,że teraz będzie nam trudniej,bo muszę więcej uwagi poświęcać mamie(jestem jedynaczką) lecz on zapewniał mnie,że kocha mnie i będzie się mną opiekował. W wakacje były rozmowy o zaręczynach, on nalegał na dziecko.Pod koniec listopada dowiedział się,że była żona nadal spotyka się z facetem przez którego się rozstali, wiem, bo powiedział mi o tym szczerze.Pytałam jak się z tym czuje, a on odpowiedział mi,ze każde z nic może robić co chce. W grudniu podczas rozmowy telefonicznej powiedział,że nie chce by go dzieci nienawidziły,że to tylko jego wina i że mam go nie szukać (rano mówił do mnie Żono tylko Ciebie kocham).Później miesiąc nie odzywał się do nikogo (nawet do rodziny). Można by myśleć( i długo ja tak myślałam),że byłam tylko zabawką, plastrem na rany ( ja 28 lat- On 36) lecz parę dni temu zadzwoniła do mnie Jego mama i powiedziała mi,że on się poświęcił,że nadal mnie kocha ( i dlatego boi się z mną porozmawiać w cztery oczy), bo boi się,że jak mnie zobaczy to jego uczucie wróci...Boli mnie to,że zerwał ze mną przez telefon i zostawił w naprawdę trudnym dla mnie momencie. Boję się tylko,że już nigdy nie zaufam żadnemu facetowi. Nadal analizuję jak on mógł zaufać ponownie swojej byłej żonie.Faceci są jednak bardziej skomplikowani niż kobiety...
Podobne tematy
Witaj Aniu! Nie wiem czy dobrze myślę, bo w takiej sytuacji nigdy się nie znalazłam, nawet w podobnej... ale...
Może on po prostu wystraszył się konsekwencji założenia drugiej rodziny...wiesz Ty + dziecko (którego chciał), do tego była zona i alimenty na dzieci...dzielenie swojej uwagi tak aby żadno z nich nie czuło się skrzywdzone przez niego...może poczuł że to go przerośnie i że nie podoła. Oczywiście nie jeden facet jest w takiej sytuacji i niejeden jeszcze będzie, to przecież często sie zdarza. Dają sobie radę i to całkiem dobrze. Może on potrzebuje czasu żeby wszytko przemyśleć... poczekaj, może dowiesz się jak jest na prawdę...
Nie chodziło zapewne o alimenty raczej o manipulowanie jego ex żony. Wiedziała,że on jest bardzo wrażliwy i zaczęło nastawiać córkę przeciwko niemu-córkę, którą On kochał nad życie! Pewnie zdał sobie sprawę,że mała może mieszkać z "nowym tatusiem"-tym samym przez którego rozpadło się ich małżeństwo! Ta świadomość,że On się poświęcił dla dobra dzieci przytłacza mnie najbardziej, bo chyba wcześniej pogodziłabym się z tym,że nic do mnie nie czuje. Wiem,że wrócił do domu, ale czy jest szczęśliwy...
hmmm...w takim razie, może faktycznie zrobił to jedynie dla dzieci... Co zrobić, w tej chwili może uważać że jest to jedyne wyjcie. Może gdy dzieci będą starsze i będą więcej widziały i rozumiały, on zdecyduje się "naprawić" swoje życie. Tylko czy Ty masz na tyle sił aby czekać...właściwie na nie wiadomo na co...bo nie wiesz co będzie za parę lat... Pozostało by w jakiś sposób skontaktować się z nim i porozmawiać, choćby przez telefon. Albo przekaż list przez jego matkę. Wyjaśnijcie sobie sytuacje. Jeśli on tak wybrał...to... nie mam pojęcia co Ci napisać...
Dzięki Margolinko za słowa otuchy, nawet nie wiesz jakie to dla mnie ważne. Wybrał i chce być w związku budowanym na niepewności i zakłamaniu to Jego decyzja. A może rzeczywiście uczucia do żony wróciły...
Poza tym pisanie listu nic nie pomoże, bo wiem jaki On jest uparty i pewnie i tak by mi nie odpisał. Powiedział o swoich uczuciach swojemu koledze, a zrobił to tylko dlatego, bo nie spodziewał się,ze akurat on mi o tym powie.Może powinnam dziękować losowi,że stało się to wszytko zanim zdecydowałam się na dziecko z Nim, bo różnie mogłaby się zakończyć ta historia...Żałuję tylko, bo oprócz tego że był moim facetem, był też przyjacielem.
Aniu, czasami warto się wygadać...nawet poprzez neta... lżej się robi na duszy człowiekowi...
Co do wyborów, to tak jak napisałaś...taki był jego wybór... to uznał za słuszne, nic nie poradzisz na to...
Jeśli jesteś pewna, że kontakt z nim z Twojej strony (nawet list) nic nie da, to nie ma co się zadręczać...
Wiem, że to trudne zapomnieć o czymś co było ważne w życiu, no ale czasem trzeba i tak... życie toczy się dalej, nie możesz tkwić w miejscu, bo wtedy też może Cię ominąć wiele równie ważnych rzeczy... Nie ma w tym Twojej winy, stało się tak nie inaczej... może tak miało być...
Jeszcze raz dziękuję za cenne rady.Wiem,że trzeba iść dalej i chyba już nie chce walczyć o Jego miłość. Dziwię się tylko,że facet niby dojrzały, a zachował się jak tchórz. Namieszał w moim swoim i w życiu swoich dzieci, bo taka sytuacja w której tata odchodzi i wraca nie jest normalna i z pewnością 10-letnia córka będzie miała spory ślad na psychice. On też to słowa Jego mamy ,,nie będzie spał spokojnie i nie jeden raz będzie żałował swojej decyzji". Tylko dlaczego to wszystko jest takie trudne...Już chyba nigdy nie zaufam żadnemu mężczyźnie ![]()
Aniu nikt nie potrafi przewidzieć swoich reakcji na różne sytuacje... Może on już żałuje...może nie... o tym wie tylko on...
Jak pojawi się w Twoim życiu ten właściwy mężczyzna, to na pewno mu zaufasz, już on się o to postara
Widocznie ten nie był tym właściwym...ale nie żałuj niczego, każde nowe doświadczenie w życiu (choć czasem boli) jest nam przydatne...
Dzięki Margolinko-już takie podobne słowa jak Twoje od kogoś usłyszałam i to całkiem niedawno. Pozdrawiam Cię serdecznie!
Ja również Cię serdecznie pozdrawiam Aniu! Trzymaj się! ![]()
11 2012-02-08 19:53:53 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2012-02-08 19:54:44)
Witaj.
anulkaaa napisał/a:Boli mnie to,że zerwał ze mną przez telefon i zostawił w naprawdę trudnym dla mnie momencie.
Żałuję tylko, bo oprócz tego że był moim facetem, był też przyjacielem.
Aniu, powiem Ci takie przysłowie niedźwiedzie: prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie!
Facet jest nieodpowiedzialny, kieruje się emocjami, jest niestabilny w zachowaniu, działa pod wpływem impulsu. Rozwodzi się, bo żona go zdradziła, rozkochuje Ciebie w sobie i tworzycie parę, a gdy dotarła do niego wiadomość, że BYŁA żona spotyka się z kochankiem, to wraca do niej, zasłaniając się dobrem dzieci, a Wasz nieformalny związek kończy telefonicznie, chociaż: "rano mówił do mnie Żono tylko Ciebie kocham".
Tak nie postępuje ani facet, który wymawia słowa KOCHAM CIEBIE, ani tym bardziej przyjaciel.
Zatem, nie zamartwiaj się tym, czy jest szczęśliwy w domu, bo to nie Twój problem. A on tego nie jest wart! Jesteś kobietą z zasadami, bo związałaś się z nim dopiero w momencie, gdy był wolny, po rozwodzie. Zaufałaś, że skoro ON jest wolny, to nic nie stoi na przeszkodzie Waszemu szczęściu. Okazało się, że ten facet Cię zbałamucił, wykorzystał i rzucił.
Nie zasłużyłaś na takie potraktowanie. Twój ból, smutek jest uzasadniony.
Ale wyrzuć go i z myśli i z serca!
Niech jutro przyniesie Ci uspokojenie, wyciszenie i same dobre myśli na przyszłość.
I nie uprzedzaj się, bo nie każdy facet, to drań.
Serdecznie Cię pozdrawiam.
słowa mojego faceta ,który też jest po rozwodzie i ma 2 dzieci. "Wolałem się rozwieść i żyć osobno niż żeby moje dzieci patrzyły na to jak się kłócimy i na chorą atmosferę w domu, teraz przynajmniej nie muszą tego oglądać. Przynajmniej wiem, że są szczęśliwe nawet jeżeli muszą mieć dwa domy"
Dzięki Wam dziewczyny, szczególnie Żyworódce za cenne uwagi, które mam nadzieję,że pomogą mi w mojej sytuacji. Mam nadzieję,że czas rzeczywiście uleczy rany i że w końcu przestanę analizować ten związek.Zastanawiam się tylko dlaczego to tak musi boleć,a najgorsze są wspomnienia.Pozdrawiam Was serdecznie!