netkobietyWszystkie działy
Związek na odległość, miłość przez internet

Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.

19 odpowiedzi4 555 wyświetleńzałożony przez Madiami, 06.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.

Cześć Kobietki ?
Zamotałam się w swoim życiu i potrzebuję Waszych rad. Pewnie moja historia, będzie jedną z wielu które tutaj przeczytałyście ale proszę Was o pomoc, bo sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć.  Wiem, że wydaje się długaśnie, a starałam się bardzo skrócić ^^
Wszystko zaczęło się 1 kwietnia 2011, moja przyjaciółka miała ?internetowego chłopaka?. To nie o nich ta historia, ale warto o tym wspomnieć. Ten chłopak (uznajmy Marcin) był polsko hiszpańskim dzieckiem, wychował się w Polsce i skończył szkołę średnią też tutaj. Potem wyjechał do Hiszpanii. Jakoś się z przyjaciółką moją skontaktował, zaiskrzyło i postanowili spróbować. Było to tak poważne, że ich związek przestał być tajemnicą. Na pewnej imprezie Marcin postanowił pochwalić się swoją polską dziewczyną i pokazał jej zdjęcie kumplom.. na tym zdjęciu byłam też ja. Przyjaciel Marcina (nazwijmy go Ben) był Hiszpanem i bardzo mu się spodobałam jak tylko zobaczył mnie na zdjęciu. Marcin postanowił nas ze sobą poznać. Ben założył facebooka i tutaj zaczyna się moja historia.
Ben i ja zaczęliśmy ze sobą rozmawiać w języku angielskim (obydwoje znamy go bardzo dobrze i swobodnie się nim posługujemy). Jak każda historia tego typu zaczynało się niewinnie, tylko przyjacielskie rozmowy. Codzienne, kilkugodzinne. Poznawałam jego życie ( tak przynajmniej myślałam) kawałek po kawałku. Całkowicie mnie zauroczył, swoim wyglądem, charakterem.  Szczególnie charakterem, który wydawał się być idealny. I tak trwaliśmy do czerwca w stanie całkowitej euforii, nie byliśmy w związku, ale tak się zachowywaliśmy. Wierzyłam mu całkowicie. Planowaliśmy spotkanie. Wreszcie data spotkania została ustalona ( on miał przyjechać do Polski), a 26 czerwca zdecydowaliśmy się spróbować internetowego związku. Niestety ze spotkania nic nie wyszło, on ciągle je przekładał. Tłumaczył to tym że nie ma tyle pieniędzy żeby przyjechać, bo musi utrzymywać mamę i siostrę.  W międzyczasie studiował malarstwo. Ja czekałam cierpliwie, zawrócił mi tak w głowie że nie byłam w stanie z niego zrezygnować. Wiedziałam że mnie ?kocha? (tak jak to możliwe przez internet). Nauczył się nawet dla mnie polskiego więc od lipca rozmawialiśmy już całkowicie po polsku (oczywiście była to prosta forma, bez odmiany, z błędami, ale polski)
Niestety wszystko było za idealne, jak bajka. To też bajką okazało się być.
Przez przypadek moja przyjaciółka znalazła profil jakiegoś kolesia na facebooku i na tym profilu zdjęcia MOJEJ MIŁOŚCI. Inne nazwisko, imię. Od razu wiedziałam że ten profil jest prawdziwy, ponieważ np. zdjęcia które luby mi wysłał z wycieczki na której był np. w czerwcu, na tym profilu były już od 2010 roku. My poznaliśmy się dopiero 2011.
Serce mi stanęło w tym momencie, z niecierpliwością wyczekiwałam Bena na gg żeby o to zapytać. Żeby dowiedzieć się co tutaj jest grane. I dowiedziałam się.  Całe życie mojego ukochanego było zmyślone, oprócz tego że mieszka w Hiszpanii (ale z pochodzenia jest Meksykaninem, urodził się jednak w Hiszpanii) i nauczył się dla mnie Polskiego. Całą tą akcję wytłumaczył tak, że on nie jest przystojny i na początku nie chciał nic poważnego, myślał że tylko porozmawiamy i koniec. Nie przewidział niby tego, że się we mnie ?zakocha?. Potem podobno chciał mi o wszystkim powiedzieć, ale to wszystko za daleko zaszło i obawiał się że mnie straci, więc ciągnął to?  Podczas tej rozmowy wyjaśniliśmy sobie wszystko. Mój Ben ma inaczej na imię, inny wygląd, inne życie. Wychował się w domu dziecka, uczy się i pracuje w wojsku. Teraz już rozumiem czemu odwlekał nasze spotkanie, cóż. Nie mogłam spotkać osoby która nie istnieje. Teraz jednak rozmawiam z kimś kto istnieje, a on coraz bardziej nalega na spotkanie, zapewnia że kocha i że nie wyobraża sobie tego, że moglibyśmy się nie poznać i zmarnować naszą szansę. Przeszkodą są pieniądze, nie zarabia póki co w wojsku zbyt wiele ale dostał propozycję wyjazdu na misję- zgodził się. Oczywiście najpierw przedyskutowaliśmy to razem ponieważ cały czas powtarzał że nie zrobi nic przeciwko mi. Misja zaczyna się w kwietniu, trwa 6 miesięcy. Wtedy zdąży uzbierać pieniądze i przyjechać do mnie.
Dziewczyny, wiem że to brzmi nierealnie. Powinnam go kopnąć wirtualnie w tyłek za te kłamstwa, ponieważ kłamał na temat wszystkiego oprócz uczuć. Ale jest problem. Ja nie potrafię z niego zrezygnować. Uwierzcie mi, próbowałam. Jednak umieram z tęsknoty kiedy nie rozmawiamy zbyt długo. Kiedy nie wiem co się z nim dzieje. Wpadłam jak śliwka w kompot i nie wiem co mam robić. Wiem, że go nie znam do końca, a fakt że mnie okłamywał przez ponad pół roku potwierdza to całkowicie. Nie da się poznać kogoś przez internet ale? jak wytłumaczyć to co teraz czuję, tą rozpacz w sercu kiedy myślę że mogłabym go stracić.
Teraz kiedy wiem, jest inaczej. On się stara, zbiera ciągle pieniądze i zapewnia mnie że przyjedzie, że mnie nie zrani. Z jego ?wcześniejszym ja? planowaliśmy wspólną przyszłość, gdyby okazało się że jest nam ze sobą dobrze. Wiem, on jest z Hiszpanii ale dla mnie to akurat nie ma żadnego znaczenia, jego ciemny meksykański kolor skóry też nie. Liczy się jego wnętrze i to że zawsze wie co powiedzieć.
To wszystko potoczyło się za daleko i ja nie wiem jak mam postąpić. Proszę Was Dziewczyny pomóżcie mi.. jak to wszystko rozegrać żeby było dobrze? Mi ?miłość? przysłoniła całkowicie świat i nie potrafię na to spojrzeć bez uczuć? ale z drugiej strony, to właśnie o uczucia tutaj chodzi. Mimo że jest tylko moim internetowym chłopakiem z nikim nie było mi tak dobrze jak z nim. Mam wrażenie że on ciągle jest przy mnie, w każdej chwili.
Pomimo tego że tak naprawdę nigdy go nie było?

Uf, ale zanudziłam. Wybaczcie mi i mam nadzieję że którakolwiek z Was dotrwała do końca tej opowieści?

2

Odp: Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.

pomieszane z poplątanym smile

jeśli chcesz to możesz spróbować. próba nie strzelba smile
szczerze mówiąc, nie wiem jak ja bym się zachowała w takiej sytuacji. jakieś uczucie sie pojawiło, ale to kłamstwo...

3

Odp: Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.

Uczucie to nie kłamstwo... Nie jest to miłość jaką 'przedstawia się nam od dzieciństwa', nie można kochać przez internet ale jak to wytłumaczyć? to chyba po prostu uczucie, bliżej nieokreślona potrzeba mentalnej bliskości.
yhh mam mętlik w głowie, nie wiem czy warto czekać i co powinnam zrobić

4

Odp: Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.

źle mnie zrozumiałaś smile już spieszę z wytłumaczeniem smile:)
ie chodziło mi, że uczucie to kłamstwo, tylko, że to kłamstwo (ta udawana tożsamość) może być problemem żeby powtórnie zaufać tak naprawdę

a co zrobić...? chcesz się z nim spotkać? pragniesz tego? więc może warto spróbować smile

5

Odp: Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.

Robacek
ahh tak, teraz już zrozumiałam o co Ci chodziło smile Bardzo chciałabym go poznać na żywo, przekonać się jaki jest naprawdę

Nie wszystko co napisałyście jest prawdą. W zasadzie ja do końca nie wyjaśniłam. On nie jest brzydki, to normalny chłopak, tylko całkowicie różni się od tego za którego się podawał. A w domu dziecka znalazł się nie dlatego, że rodzice go oddali, a dlatego że obydwoje zginęli w wypadku. Rodzina z Meksyku była za biedna żeby adoptować jego i jego młodszą siostrę. Mają jednak stały kontakt z rodziną, jeżdżą tam na wakacje, to nie jest tak że są sami.
Jeśli chodzi o mnie- przecież ja nie szukałam miłości przez internet i to w dodatku z obcokrajowcem. Wyjaśniłam jak się poznaliśmy i że na początku była zabawa. W życiu przez myśl mi nie przeszło, że spotka mnie coś takiego.
I cały czas powtarzam że to nie jest 'prawdziwa miłość'...

6 Ostatnio edytowany przez Madiami (2012-02-07 01:07:20)

Odp: Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.

Dziękuję Wam bardzo za rady smile trochę otworzyły mi się oczy ;-)

Oczywiście gdyby wszystko było tak jak chciałabym, nie miałabym oporów żeby wyprowadzić się do Hiszpanii, uwielbiam uczyć się nowych języków a i większość mojej rodziny porozrzucana jest po świecie smile

Chyba najpierw faktycznie muszę się z nim spotkać, teraz to już bardziej możliwe, a i pieniądze przestały być problemem. Mam na szczęście jeszcze 6 miesięcy na zastanowienie się co dalej.
Przydało mi się spojrzenie 'kogoś obcego' bo jak sama wspomniałaś- skomplikowane to wszystko. I jednocześnie tak nierealne..

7

Odp: Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.

Cześć. Widzę że masz podobny problem co ja. tak samo mam kontakt z osobą którą jeszcze nie spotkałem na żywo. tez jesteśmy w takim wirtualnym związku. I obdarzyłem to osobę podobnym uczuciem. Bardzo mi na niej zależy. Mamy spotkanie za trzy tygodnie ale tez jest wiele rzeczy które dają mi domyślenia czy ta osoba naprawdę istnieje. I tak właśnie dałaś mi do myślenia co się stanie jakbym usłyszał od niej to samo co ty. że ona tak naprawdę to nie ona a oszukiwała bo nie chciała mnie stracić. Ja pomimo wszystko bardzo chciałbym spotkać się z nią. bo jednak poswieciłem jej  tyle czasu i coś do niej czuje a to nie zniknie z godziny na godzinę. Ja to wiem.  Na pewno bym się z nią spotkał ale był bym ostrożny bo raz już mnie oszukała, starał się ja poznać i zobaczył co będzie na żywo. Z drugiej strony wspulczuje Ci że musisz tyle jeszcze na to spotkanie czekać bo dla mnie ten czas do spotkania jest najgorszy. Moja historia tez jest jak z filmu wiec nie przejmuj się nie jesteś sama. Pozdrawiam i szczęścia życzę.

8

Odp: Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.

Huzil, dziękuję ! Twoje słowa dodały mi otuchy, bo dobrze przeczytać że ktoś ma podobną sytuację. Życzę aby wszystko ułożyło się po Twojej myśli smile

Ja wiem, że powinnam dać sobie z nim spokój. Jego kłamstwa trwały tak długo i obawiam się że trwałyby nadal gdybym sama tego nie odkryła... Jednak teraz widzę, że on żałuje. Stara się i chce naprawić. Ciągle powtarza, że będzie mi całe życie dziękował za drugą szansę. I fakt, że jedzie na misję tylko po to żeby mieć lepsze zarobki. Po misji przyjedzie do mnie, będzie też zbierać pieniądze na wspólne mieszkanie w przyszłości. Teraz bez awansu nie może sobie na to pozwolić, a ja studiuję dziennie i ciężko mi pracować.
Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli to czeka mnie związek na odległość, ale mam wrażenie że jeśli przetrwamy to, to nic nas nie złamie.
Zobaczymy jak to wszystko się ułoży.

9 Ostatnio edytowany przez RoBaCeK78 (2012-02-07 21:43:27)

Odp: Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.

Madiami powiem Ci, że ja mojego obecnego Ł tez poznałam przez Internet. nasz związek trwał niecały miesiąc i on wyjechał za granicę. teraz jestem właśnie w związku na odległość, do tego z bardzo kiepskim kontaktem. ja mam konto zablokowane, brak kasy żeby je doładować. on też tam ma jakieś kłopoty z kasą od szefa... nie mam pojęcia co się u niego dzieje. na ile mogę to pisze do niego. jednak niewiele tego jest.
ale tez uważam, że jeśli się wytrwa w związku na odległość i w tym czasie nie popełni się głupstw, to później już niewiele może się stać, żeby tę więź zniszczyć.
Tobie Kochana życzę powodzenia, i jeśli czujesz, że to jest coś więcej niż przelotna znajomość (a tak myślę skoro wybaczyłaś mu kłamstwo i byłaś w stanie zaufać po raz drugi), to utrzymuj kontakt, spotkaj sie i bądź szczęśliwa smile

10

Odp: Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.

Robacek78, i ja życzę Tobie powodzenia ;-) Mam nadzieję że szybciutko zmieni Ci się sytuacja i chociaż kontakt będziecie mieli lepszy. Bo gdy nie ma nas obok tylko rozmowa zostaje, a gdy zabraknie tego to robi się naprawdę ciężko.
Dokładnie czuję, że to nie jest już tylko zabawa, przelotna znajomość- uzależniliśmy się od siebie kompletnie.
Nie wspominałam o tym wcześniej ale mamy swoje gg, numery telefonów ( wysłałam mu polską kartę więc mam do niego smsy za darmo ), on ma mój adres w efekcie czego dostałam od niego kilka prezentów ;-) w czasie gdy się tego nie spodziewałam. Widzę, że mu zależy, że się stara i rozumie jak wielki błąd popełnił. Mam nadzieję że teraz będzie tylko lepiej. A czas... czas ucieka mi z nim jak szalony smile więc nie boję się tych kilku miesięcy.

Mam jednak pewne obawy przed tą jego misją. Obiecał mi że nie jest to Afganistan i że tam jest bezpiecznie ale i tak się boję. To wojsko, on jest żołnierzem a mnie to trochę przeraża. W dodatku ma od urodzenia nieuleczalną chorobę, która skutecznie czasem utrudnia mu służbę i to mnie martwi. Ale nie mogłam go powstrzymać bo to jego marzenie, on naprawdę chce to robić i nie ze względu na pieniądze. Wojsko jest jego pasją. A ja się tak bardzo boję...

11

Odp: Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.

Rozmawiamy tu z zakochaną dziewczyną,więc ja powiem tylko tyle. Skłamał,podawał się za kogoś innego,żałował tak?ale chciał powiedzieć Ci tyle że bał się Twojej reakcji...bał się Ciebie stracić bo Cię kocha,jak Ty jego. Daj mu szansę,spróbuj na nowo zaufać choć może być ciężko. Ale pomyśl...jeśli nie spróbujesz-potem możesz tego żałować.

12

Odp: Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.

Smutna, dziękuję za odpowiedź smile

Jest dokładnie tak jak mówisz... on ciągle żałuje, dziś znów zapewniał że już mnie nie zawiedzie... I wiecie co, odkąd dowiedziałam się prawdy minął ponad miesiąc i ja już o tym nie myślę co było, nie boli mnie to. Zaufałam mu, dałam drugą szansę. Kolejnej mieć nie będzie i mam nadzieję że tą dobrze wykorzystamy, że nam wyjdzie
Bo mi tutaj tak źle bez niego i uwierzcie mi, próbowałam się umawiać z innymi chłopakami, ale mam dosłownie klapki na oczach. Nikt mnie nie interesuje i jestem gotowa czekać tyle ile trzeba. Jeśli się zawiodę, jeśli mnie znów zrani- trudno, będę miała wtedy nauczkę ale póki co będę w tym trwać
Tak jak napisałaś, mogłabym żałować że nie spróbowałam... a kiedy o tym myślę to dochodzę do wniosku że wolę żałować że dałam się nabrać jak dziecko.

Dziękuję smile

13

Odp: Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.

No i sie stało. Tak jak się spodziewałem spotkanie zostało przez nią odwołane. I zostałem poinformowany ze najszybciej może przyleciec w czerwcu.(bo niby nagle jej wypadly praktyki a kończy ostatni rok i nie moze zmarnować trzech lat nauki) Ja to już sie w tym gubię spedza ta osoba z Tobą tyle czasu jest jej dobrze, co chwila pisze ze tak bardzo tęskni ze tak jej mnie brakuje ale spotkanie dopiero w czerwcu. Jestem pewny na 99% ze cos nie gra ale nie potrafie tego udowodnić. I co mam teraz przez pół roku na nią czekać. I wiem jedno czekałbym jak bym miał pewność ze ja w końcu spotkam. Tylko powoli sie obawiam ze jak bedzie już czerwiec to i tak nie dojdzie do spotkania a ona może w kazdej chwili urwać kontakt. Jesteś chyba jedyną osobą co powinna mnie zrozumieć. Ja juz jestem głupi

14

Odp: Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.

Do huzil:


z kąd jest Twoja net-kobieta?

15

Odp: Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.

Madiami życzę powodzenia. Podjęłaś słuszną decyzję.
Zaglądaj tu częściej ;]

16

Odp: Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.
smutna20tka napisał/a:

Do huzil:


z kąd jest Twoja net-kobieta?

No z tego co pisze to USA a dokładnie w stanie Carifornia.

17

Odp: Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.

Huzil... nie wiem jak Ci pomóc, ale rozumiem Cię całkowicie.
Zazwyczaj to jest tak, że jeśli coś podejrzewamy to jest to prawdą. Ja wiedziałam że mój coś kręci, za często migał się od przyjazdu i przez przypadek wydało się a podejrzenia były słuszne. Obawiam się, że u Ciebie też może coś nie grać...
Ja dowiedziałam się przez przypadek, dzięki przyjaciółce, ale nasze historie były bardzo ze sobą powiązane. Cała nasza 4. 'znaliśmy się' i często rozmawiałam z tym Marcinem.
Dobrze byłoby gdybyś znalazł jakiś sposób, żeby się dowiedzieć co jest grane. Może spróbuj postawić ją w sytuacji, kiedy udajesz że wiesz... Zagadaj że znasz prawdę, może ona pod presją sama Ci wszystko opowie.

18

Odp: Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.
Madiami napisał/a:

Huzil... nie wiem jak Ci pomóc, ale rozumiem Cię całkowicie.
Zazwyczaj to jest tak, że jeśli coś podejrzewamy to jest to prawdą. Ja wiedziałam że mój coś kręci, za często migał się od przyjazdu i przez przypadek wydało się a podejrzenia były słuszne. Obawiam się, że u Ciebie też może coś nie grać...
Ja dowiedziałam się przez przypadek, dzięki przyjaciółce, ale nasze historie były bardzo ze sobą powiązane. Cała nasza 4. 'znaliśmy się' i często rozmawiałam z tym Marcinem.
Dobrze byłoby gdybyś znalazł jakiś sposób, żeby się dowiedzieć co jest grane. Może spróbuj postawić ją w sytuacji, kiedy udajesz że wiesz... Zagadaj że znasz prawdę, może ona pod presją sama Ci wszystko opowie.

Ja już próbowałem, mówiłem jej ze mi zależy na osobie z którą pisze, i jesli nawet podała nie swoje zdjęcia i we wszystkim kłamała to jestem w stanie jej wybaczyć tylko chcę znać prawdę i chcę poznać tą osobę która tam jest, z którą rozmawiam o której myśle. Ale jak jej to powiedziałem(teraz jak mi odwołała przylot to jest wielce obrażona że ja w nią nie wieże i jej nie ufam i że ją tym zalamałem  i ona nie może być z osobą która w nią nie wieży. szczerze to juz nie wiem sam, tylko trochę sie teraz pokluciliśmy  i właśnie zobaczymy czy nasz kontakt się utrzyma, Ja już sam nie wiem co ta osoba by z tego miała żeby tak się zachowywać a wiedzieć że sie nie spotkamy. A to wszystko boli i to najgorsze. Masakra

19

Odp: Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.

Współczuję Ci bardzo, naprawdę. Domyślam się, że boli... Zawsze powtarzam, że nawet jeśli wszystko było udawane, to nie uczucia.
Mi było łatwiej, bo Ben nie wypierał się i od razu powiedział o co chodzi.
Trzymam kciuki, żeby wszystko się wyjaśniło i cała ta sprawa jakoś się skończyła, jak najlepiej dla Ciebie- cokolwiek to miałoby znaczyć

20 Ostatnio edytowany przez ImOneWithTheSunset (2012-02-11 00:41:04)

Odp: Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.

Hej wszystkim. smile
Jestem tu nowa, dziś widząc ten temat i obserwując Wasze posty postanowiłam się zalogować i dołączyć do dyskusji.
Niestety (a może i stety) wiem o czym mówicie. Sama miałam podobne "przygody" w swoim życiu.
Zaczęło się dosyć niewinnie, mianowicie pewnego dnia wpadłam na pomysł, by podszlifować swój angielski. Nigdy nie miałam z nim kłopotów, a że nawet były plany studiowania filologii tegoż pięknego języka, pomysł wydawał się świetny.
"Wynalazłam" sobie na internecie gościa z USA (szukałam native'ów), fajnie się gadało, mieliśmy mnóstwo wspólnych zainteresowań, dlatego też rozmowy się nie kończyły. Dodaliśmy siebie na facebooku (nazwijmy go Tom). Pewnego dnia skomentowałam jego status na facebooku, trochę się tam rozpisałam. wink I właśnie tu się zaczyna historia.
Dostałam zaproszenie do znajomych od jakiegoś gościa, a jedynie wiedziałam, że jest on niebrzydkim, wspólnym znajomym Toma. No cóż, nie znam go, więc zapytałam po co mnie dodaje. Odpisał, że jest przyjacielem Toma i widząc moje komentarze i znajomość w temacie chce także ze mną porozmawiać. No dobra, myśle sobie, co mi szkodzi, będzie więcej praktyki angielskiego wink . No i żeśmy się tak 'rozgadali', że parę miesięcy nam szła ta gadka. Był cudowny, charakter - wymarzony, zainteresowania - wspólne, wygląd - ideał (i ta świadomość, że w Polsce bym takiego nie 'dorwała'). No mówię Wam, wszystko idealnie. Prowadziliśmy konwersacje online i telefonicznie przez pare miesięcy. Ja mu opowiadałam dosłownie wszystko, zwierzyłam się z największych sekretów, wiedział więcej niż niejedna przyjaciółka w Polsce! W trakcie tej znajomości wiele niedobrych rzeczy się działo w moim życiu (nie chce podawać szczegółów, ale w tym śmierć bliskiej osoby) i to właśnie ON był tym jedynym, który dawał mi wparcie. Z nikim nie miałam tak dobrego kontaktu w tym ciężkim czasie, jedynie na niego mogłam liczyć (a może tak sobie wmówiłam), ale jedno jest pewne - bez niego bym nie przetrwała, bo jedynie z nim wtedy chciałam tak na prawdę być.
Później mówił mi wiele pięknych rzeczy, że jestem wspaniałą osobą i tu w USA nie ma takich, że jestem unikalna, nie taka jak tutejsze dziewczyny, dlatego prosi mnie o wyrozumiałość - wyznał mi miłość. Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że tak całkowicie poważnie nie można brać tych słów. Przecież się nie znamy osobiście, widzieliśmy się tylko na zdjęciach, a tu z takim czymś wyskakuje. No ale, serce nie rozum... Nie wyznałam mu też miłości, chociaż wiedziałam, "że coś się święci". Powiedziałam jedynie, że coś też czuję.
Było dobrze (o ile można tak mówić o "związkach" na odległość) dopóki nie napisała do mnie dziewczyna! Zupełnie obca, Amerykanka (z jego miasta). Była wściekła, że wpieprzam się w coś. Mówiła, że ona chce go zdobyć a on ją zbywa PRZEZE MNIE (babka się nie czaiła wink) . Wysyłała mi screeny rozmów z nim, w których wyraźnie ze sobą flirtowali. Pisał jej że marzy o jej pięknym ciele itp. Podczas kiedy ze mną unikał erotycznych podtekstów. Gdy zapytałam się go o co w tym wszystkim chodzi, zapierał się, że to TYLKO koleżanka, w dodatku nie w jego typie! Mówił mi, że nie podoba mu się jak się do niego łasi, że to go wręcz odpycha, bo ma podane wszystko na tacy. Zapewniłam go, że jeśli ma kogoś/chce mieć, nie musi się kryć. Przecież ma do tego prawo! A on dalej swoje i że tylko ja jestem kobietą dla niego i że PRZYJEŻDZA DO POLSKI. Olałam tą dziewczynę i dalej z nim pisałam, chociaż już mniej intensywnie (miałam jakieś obawy i lekki uraz). Czas mijał, a on przekładał termin lotu. Chciał, żebym ja przyleciała, tu znowu problem z wizą... No a on dalej odwlekał swoje ewentualne przybycie.
Na wakacje wyjechałam nad morze na 2 tyg. i nie miałam ciągłego dostępu do internetu. Przed moją podróżą rozmawialiśmy jak zawsze, życzył mi dobrej zabawy. Będąc tam ciągle myślałam o nim, mimo, że super się bawiłam, poznawałam mnóstwo fajnych ludzi. Nie mogłam się doczekać, żeby tylko z nim popisać. Kiedy już dotarłam do domu, w końcu miałam szansę wejść na facebooka, by zobaczyć co u mojej "miłości", opowiedzieć mu wszystko, pochwalić się, podzielić wrażeniami, jak to robiłam zawsze. A tu BACH nie ma go w moich znajomych. WTF?
Wiecie co zrobił? USUNĄŁ MNIE. Tyle rozmów, emocji, miesięcy zaangażowania, a tu usunął mnie jak jakiś plik! Wiecie jak się poczułam?
Wiem, że nie to nie wskazane, ale chyba każda kobieta tak ma, że przez jakiś czas po rozstaniu śledzi profile swego exa. Po jakimś tygodniu zobaczyłam jego nowe zdjęcie profilowe... Zgadnijcie kto na nim oprócz niego był wink.

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Polsko-hiszpańska opowieść o internetowej miłości. Problem.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026