Cześć Kobietki ?
Zamotałam się w swoim życiu i potrzebuję Waszych rad. Pewnie moja historia, będzie jedną z wielu które tutaj przeczytałyście ale proszę Was o pomoc, bo sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Wiem, że wydaje się długaśnie, a starałam się bardzo skrócić ^^
Wszystko zaczęło się 1 kwietnia 2011, moja przyjaciółka miała ?internetowego chłopaka?. To nie o nich ta historia, ale warto o tym wspomnieć. Ten chłopak (uznajmy Marcin) był polsko hiszpańskim dzieckiem, wychował się w Polsce i skończył szkołę średnią też tutaj. Potem wyjechał do Hiszpanii. Jakoś się z przyjaciółką moją skontaktował, zaiskrzyło i postanowili spróbować. Było to tak poważne, że ich związek przestał być tajemnicą. Na pewnej imprezie Marcin postanowił pochwalić się swoją polską dziewczyną i pokazał jej zdjęcie kumplom.. na tym zdjęciu byłam też ja. Przyjaciel Marcina (nazwijmy go Ben) był Hiszpanem i bardzo mu się spodobałam jak tylko zobaczył mnie na zdjęciu. Marcin postanowił nas ze sobą poznać. Ben założył facebooka i tutaj zaczyna się moja historia.
Ben i ja zaczęliśmy ze sobą rozmawiać w języku angielskim (obydwoje znamy go bardzo dobrze i swobodnie się nim posługujemy). Jak każda historia tego typu zaczynało się niewinnie, tylko przyjacielskie rozmowy. Codzienne, kilkugodzinne. Poznawałam jego życie ( tak przynajmniej myślałam) kawałek po kawałku. Całkowicie mnie zauroczył, swoim wyglądem, charakterem. Szczególnie charakterem, który wydawał się być idealny. I tak trwaliśmy do czerwca w stanie całkowitej euforii, nie byliśmy w związku, ale tak się zachowywaliśmy. Wierzyłam mu całkowicie. Planowaliśmy spotkanie. Wreszcie data spotkania została ustalona ( on miał przyjechać do Polski), a 26 czerwca zdecydowaliśmy się spróbować internetowego związku. Niestety ze spotkania nic nie wyszło, on ciągle je przekładał. Tłumaczył to tym że nie ma tyle pieniędzy żeby przyjechać, bo musi utrzymywać mamę i siostrę. W międzyczasie studiował malarstwo. Ja czekałam cierpliwie, zawrócił mi tak w głowie że nie byłam w stanie z niego zrezygnować. Wiedziałam że mnie ?kocha? (tak jak to możliwe przez internet). Nauczył się nawet dla mnie polskiego więc od lipca rozmawialiśmy już całkowicie po polsku (oczywiście była to prosta forma, bez odmiany, z błędami, ale polski)
Niestety wszystko było za idealne, jak bajka. To też bajką okazało się być.
Przez przypadek moja przyjaciółka znalazła profil jakiegoś kolesia na facebooku i na tym profilu zdjęcia MOJEJ MIŁOŚCI. Inne nazwisko, imię. Od razu wiedziałam że ten profil jest prawdziwy, ponieważ np. zdjęcia które luby mi wysłał z wycieczki na której był np. w czerwcu, na tym profilu były już od 2010 roku. My poznaliśmy się dopiero 2011.
Serce mi stanęło w tym momencie, z niecierpliwością wyczekiwałam Bena na gg żeby o to zapytać. Żeby dowiedzieć się co tutaj jest grane. I dowiedziałam się. Całe życie mojego ukochanego było zmyślone, oprócz tego że mieszka w Hiszpanii (ale z pochodzenia jest Meksykaninem, urodził się jednak w Hiszpanii) i nauczył się dla mnie Polskiego. Całą tą akcję wytłumaczył tak, że on nie jest przystojny i na początku nie chciał nic poważnego, myślał że tylko porozmawiamy i koniec. Nie przewidział niby tego, że się we mnie ?zakocha?. Potem podobno chciał mi o wszystkim powiedzieć, ale to wszystko za daleko zaszło i obawiał się że mnie straci, więc ciągnął to? Podczas tej rozmowy wyjaśniliśmy sobie wszystko. Mój Ben ma inaczej na imię, inny wygląd, inne życie. Wychował się w domu dziecka, uczy się i pracuje w wojsku. Teraz już rozumiem czemu odwlekał nasze spotkanie, cóż. Nie mogłam spotkać osoby która nie istnieje. Teraz jednak rozmawiam z kimś kto istnieje, a on coraz bardziej nalega na spotkanie, zapewnia że kocha i że nie wyobraża sobie tego, że moglibyśmy się nie poznać i zmarnować naszą szansę. Przeszkodą są pieniądze, nie zarabia póki co w wojsku zbyt wiele ale dostał propozycję wyjazdu na misję- zgodził się. Oczywiście najpierw przedyskutowaliśmy to razem ponieważ cały czas powtarzał że nie zrobi nic przeciwko mi. Misja zaczyna się w kwietniu, trwa 6 miesięcy. Wtedy zdąży uzbierać pieniądze i przyjechać do mnie.
Dziewczyny, wiem że to brzmi nierealnie. Powinnam go kopnąć wirtualnie w tyłek za te kłamstwa, ponieważ kłamał na temat wszystkiego oprócz uczuć. Ale jest problem. Ja nie potrafię z niego zrezygnować. Uwierzcie mi, próbowałam. Jednak umieram z tęsknoty kiedy nie rozmawiamy zbyt długo. Kiedy nie wiem co się z nim dzieje. Wpadłam jak śliwka w kompot i nie wiem co mam robić. Wiem, że go nie znam do końca, a fakt że mnie okłamywał przez ponad pół roku potwierdza to całkowicie. Nie da się poznać kogoś przez internet ale? jak wytłumaczyć to co teraz czuję, tą rozpacz w sercu kiedy myślę że mogłabym go stracić.
Teraz kiedy wiem, jest inaczej. On się stara, zbiera ciągle pieniądze i zapewnia mnie że przyjedzie, że mnie nie zrani. Z jego ?wcześniejszym ja? planowaliśmy wspólną przyszłość, gdyby okazało się że jest nam ze sobą dobrze. Wiem, on jest z Hiszpanii ale dla mnie to akurat nie ma żadnego znaczenia, jego ciemny meksykański kolor skóry też nie. Liczy się jego wnętrze i to że zawsze wie co powiedzieć.
To wszystko potoczyło się za daleko i ja nie wiem jak mam postąpić. Proszę Was Dziewczyny pomóżcie mi.. jak to wszystko rozegrać żeby było dobrze? Mi ?miłość? przysłoniła całkowicie świat i nie potrafię na to spojrzeć bez uczuć? ale z drugiej strony, to właśnie o uczucia tutaj chodzi. Mimo że jest tylko moim internetowym chłopakiem z nikim nie było mi tak dobrze jak z nim. Mam wrażenie że on ciągle jest przy mnie, w każdej chwili.
Pomimo tego że tak naprawdę nigdy go nie było?
Uf, ale zanudziłam. Wybaczcie mi i mam nadzieję że którakolwiek z Was dotrwała do końca tej opowieści?