Od paru dni bije się z myślami więc postanowiłam po raz kolejny zasięgnąć Waszej rady bo spostrzeżenia,uwagi czy też właśnie te rady, nie raz pomogły poustawiać mi w życiu to,co się trochę poprzewracało...typowa sytuacja żeby nie powiedzieć,że dość banalna...poznałam faceta ,spodobaliśmy się sobie ,dużo gadaliśmy i fakt,że dobrze nam się rozmawiało zaważyło na tym,że postanowiliśmy wymienić się numerami telefonów...pisaliśmy często spotkaliśmy się parę razy i mimo tego,że ja nawet nie myślałam o zaangażowaniu,jakoś tak wyszło ...SEDNO : powiedział mi na którymś spotkaniu,że chce być ze mną szczery i wyznał ,że jest po rozwodzie ...jakoś to przyjęłam(przecież ludzie się rozwodzą i zakładają nowe związki) potem były kolejne spotkania ..aż do momentu kiedy przez przypadek czy też nie ,dowiedziałam się,że ma dziecko (o którym nic mi nie wspomniał mimo,że nie raz czy dwa poruszaliśmy temat dzieci) ..napisałam mu ,ze śliczną ma córkę ble ble ble i On tłumaczył się tym,że nie raz chciał mi powiedzieć ale bał się ,że się wystraszę czy też przestane z nim spotykać ,że chciał abym najpierw poznała go jako człowieka a nie jako rozwodnika z dzieckiem,że odrzucę go właśnie z tego względu bo przecież ja dużo młodsza ,bez dzieci ,byłego męża czy też innych niespodzianek...Proszę was napiszcie mi swoje spostrzeżenia bo sama nie umiem się w tej sytuacji odnależć nie wiem czy jest sens mu zaufać czy wierzyć,czy też budować związek z facetem ''z przeszłością'' ?
1 2012-02-05 16:27:32 Ostatnio edytowany przez karolajjjna_? (2012-02-05 16:28:27)
Podobne tematy
Dlaczego miałabyś mu nie ufać czy nie wierzyć? Dał Ci do tego jakieś podstawy? Jego tłumaczenie w kwestii zatajenia faktu posiadania dziecka są dla mnie satysfakcjonujące.
Inną sprawą jest to, czy jesteś przekonana, że potrafisz (i chcesz) budować związek z facetem po przejściach i z dzieckiem? Wbrew pozorom nie jest to takie oczywiste, kiedy Ty jesteś młodziutka i bez takiej przeszłości.
Moim zdaniem powinnaś dac mu szanse , przecież to , że ma dziecko i byłą żone nie powinno być przeszkodą jeśli coś do niego czujesz .
Ja osobiście nie potrafiłabym związać się w moim wieku z facetem z dzieckiem , jestem zbyt egoistyczna i 'nie lubie się dzielić' .
vinnga nie dał mi podstaw ale naprawdę żle czy głupio poczułam się gdy dowiedziałam się nie od niego ,że ma dziecko...właśnie trochę mnie to przeraża szczerze mówiąc,jego nieuniknione spotkania z byłą ,dziecko ....milly owszem coś czuje ale jakieś obawy są we mnie,może żle myśle ale nie będę tą jedyną , tą i tylko tą , z która może za kilka lat będzie miał dzieci....właśnie Milly nie wiem czy ja podołam temu aby nie być egoistyczną czy też samolubną a nie chce skrzywdzić dziecka...
Ja mam to samo , jestem typem zazdrośnika a wiadomo kontakty z byłą są nieuniknione , juz nawet nie chodzi o to dziecko ale o te kontakty to by mnie przerażało.
Ja sama narazie nie chce mieć dziecka a co dopiero taka sytuacja.
Jesli jestes przygotowana na to ze bedziesz sie musiala nim do konca zycia dzielic z kims innym to daj mu szanse. Jak sama mowisz..ludzie sie rozwodza i zakladaja kolejne zwiazki...dziecko w tym wypadku niczego nie winne.
milly właśnie w tym wypadku na pewno nieuniknione ;/ ufff ;( Sadie ja nawet nie wiem czy bym potrafiła się dzielić facetem ;( do tej pory nie zdarzyła mi się taka sytuacja...noo owszem zakładają ale raczej unikają ''eks'' a tu ??
Od paru dni bije się z myślami więc postanowiłam po raz kolejny zasięgnąć Waszej rady bo spostrzeżenia,uwagi czy też właśnie te rady, nie raz pomogły poustawiać mi w życiu to,co się trochę poprzewracało...typowa sytuacja żeby nie powiedzieć,że dość banalna...poznałam faceta ,spodobaliśmy się sobie ,dużo gadaliśmy i fakt,że dobrze nam się rozmawiało zaważyło na tym,że postanowiliśmy wymienić się numerami telefonów...pisaliśmy często spotkaliśmy się parę razy i mimo tego,że ja nawet nie myślałam o zaangażowaniu,jakoś tak wyszło ...SEDNO : powiedział mi na którymś spotkaniu,że chce być ze mną szczery i wyznał ,że jest po rozwodzie ...jakoś to przyjęłam(przecież ludzie się rozwodzą i zakładają nowe związki) potem były kolejne spotkania ..aż do momentu kiedy przez przypadek czy też nie ,dowiedziałam się,że ma dziecko (o którym nic mi nie wspomniał mimo,że nie raz czy dwa poruszaliśmy temat dzieci) ..napisałam mu ,ze śliczną ma córkę ble ble ble i On tłumaczył się tym,że nie raz chciał mi powiedzieć ale bał się ,że się wystraszę czy też przestane z nim spotykać ,że chciał abym najpierw poznała go jako człowieka a nie jako rozwodnika z dzieckiem,że odrzucę go właśnie z tego względu bo przecież ja dużo młodsza ,bez dzieci ,byłego męża czy też innych niespodzianek...Proszę was napiszcie mi swoje spostrzeżenia bo sama nie umiem się w tej sytuacji odnależć nie wiem czy jest sens mu zaufać czy wierzyć,czy też budować związek z facetem ''z przeszłością'' ?
Witaj, ja jestem w takim związku od dwóch lat, kocham go ale moje zycie to masakra. To ziwązek mnogi, on i ja, jego mamusia, jego dziecko, matka tego dziecka i babka dziecka. Wszystkie one rządzą moim-naszym życiem, wszystkie mają prawo opiniowac i wymagać, jak one są zaspokojone to wtedy jest czas dla mnie. Zastanów się, bo ja tego nie zrobiłam, a teraz może nie umiem odejść.
Karoka, zlituj się, nie każdy rozwodnik wlecze za sobą taki orszak, jak ten, który się trafił Tobie...
Karolajjjna, mam wrażenie, że nie jesteś gotowa na taki związek. Z prostej przyczyny - obawiasz się obecności jego ex. Nie umiesz oddzielić kwestii dziecka od kwestii jego byłej. Jeśli on definitywnie zamknął tamten rozdział z dzieckiem może mieć kontakt (a nawet powinien!), z ex natomiast będzie miał kontakt tylko oficjalny. Jeśli czujesz, że nie jesteś w stanie się z tym pogodzić - lepiej nie marnuj czasu sobie i jemu. Na forum jest kilka wątków dziewczyn, które, mimo upływu lat, nie mogą pogodzić się z faktem, że ich mężczyzna ma dziecko.
Jesteś młoda, masz wokół siebie mnóstwo wolnych facetów bez zobowiązań.
Karoka, zlituj się, nie każdy rozwodnik wlecze za sobą taki orszak, jak ten, który się trafił Tobie...
Karolajjjna, mam wrażenie, że nie jesteś gotowa na taki związek. Z prostej przyczyny - obawiasz się obecności jego ex. Nie umiesz oddzielić kwestii dziecka od kwestii jego byłej. Jeśli on definitywnie zamknął tamten rozdział z dzieckiem może mieć kontakt (a nawet powinien!), z ex natomiast będzie miał kontakt tylko oficjalny. Jeśli czujesz, że nie jesteś w stanie się z tym pogodzić - lepiej nie marnuj czasu sobie i jemu. Na forum jest kilka wątków dziewczyn, które, mimo upływu lat, nie mogą pogodzić się z faktem, że ich mężczyzna ma dziecko.
Jesteś młoda, masz wokół siebie mnóstwo wolnych facetów bez zobowiązań.
Wiem, że nie każdy rozwodnik ma tyle kobiet wokół siebie, ale tak bywa, ja też dowiedziałam sie o tym w sumie niedawno. Nie wiem co zrobic mam ze swoim zyciem, chce życ normalnie, jak każda normalna kobieta. ten związek bardzo mnie zmienił na gorsze, nie ma we mnie radości zycia, spontaniczności jak kiedyś. A co najgorsze nie chce miec dziecka swojego. Mam taki niesmak po spotkaniach z jego córką, nie chce żeby mnie on dotykał, blokuję się psychicznie.
karolajjjna_? zastanów sie czy dasz rade... bo jest wiele facetów na świecie wolnych, bez dzieci. Jest z jednej strony to cięzka sytuacja dla Ciebie, ale z drugiej strony jeżeli jest między Wami zaufanie to nawet spotkania z byłą nie powinny Cie męczyc bo wiesz, że on nie zrobi z nia nic głupiego a poprostu beda sie widywac na stopie formalnej, koleżeńskiej.
karoka kurcze to zastanów sie czy czasem jest sens tkwic w takim związku, który Cię tak zmienił... związek, bliskosc drugiej osoby powinna uskrzydlac, dawać energir, szczęście, a sama widzisz jak jest u Ciebie... Może warto znaleść kogos kto da Ci radośc i bedziesz pragneła jego dotyku, bliskości... A Twój chłopak wie, że niechcesz miec swoich dzieci?
Witam,
mam podobną sytuację. Mój partner ma dziecko z inną, jesteśmy ze sobą od 4 lat. Jakie były początki? okropne....
Nie byłam przekonana czy chcę tego związku czy nie. Jedno wiedziałam na pewno "Kocham go". Próbowałam dać nam szansę. Pamiętam początki jak rozmawiali przez telefon - zazdrość mnie zżerała. Czułam się tą drugą, odstawioną na boczny tor. Nie wiedziałam czy on coś do niej jeszcze czuje czy nie (on mówił, że nie) ja myślałam, że mówi to tylko po to aby mnie uspokoić.... Wszystkie wątpliwości z mojej strony spowodowane były tym, że nie ufam mu 100 % a związek bez zaufania prędzej czy później kończy się porażka. Powoli powoli nabierałam do niego większego zaufania i teraz jest ok.
Musisz pamiętać, że w jakimś stopniu jego była żona jest dla niego ważna - jest przecież matką ich dziecka a po za tym spędzili ze sobą trochę "życia" - nie da się tego od tak - zapomnieć niestety. Musisz zadać sobie pytanie czy jesteś na to gotowa, może warto dać wam szansę. Lepiej wykorzystać tą szansę i w razie jakiegoś niepowodzenia wiedzieć, że się starałaś, próbowałaś niż zerwać wszystkie kontakty a potem zastanawiać się "co by było gdyby...." i żałować.
Ale decyzja oczywiście należy do Ciebie...
vinnga owszem obawiam sie jej obecnosci i powiedzialam mu wczoraj a raczej napisalam o tym a on odpisal,ze jego eks to dwa rozne swiaty i to jest przeszlosc,ze zranila go i zniszczyla mu zycie dlatego nie chce miec z nia nic wspolnego...Dzieciem bardzo czesto sie spotyka mowi,ze ja kocha bardzo (corke) i ,ze to wlasnie ona mu sie w zyciu udala...bardziej mysle o tym co by bylo gdybyśmy my mieli dzieci czy bedzie je kochal jednakowo ?owszem masz racje pelno jest wolnych facetow ale on mnie zainspirowal soba ,tym jakim jest czlowiekiem...
karoka wlasnie dlatego wole to wszytsko przemyslec ,wysluchac waszych rad nie chce od tak rzucac sie na gleboka wode...zeby pozniej nie zalowac .Rozważna23 a Ty bylabys w stanie az tak zaufac swojemu facetowi ,zeby go ''wypuszczac'' do bylej ?
14 2012-02-06 16:36:34 Ostatnio edytowany przez milly (2012-02-06 16:38:30)
Powiem wam tak , moja siostra ma dziecko i nie jest z tym facetem.
On ma już swoją nową , i do dziecka przyjeżdza raz w tyg.
Tyle , że gdyby jego nowa wiedziała co on wyprawia ;].
Pominąć kwiaty na dzień kobiet i na jej ur, jakieś czekoladki na walentynki.
Pytania ciagle czemu im się nie udało czy jakby zerwał z nią to by spróbowali jeszcze raz..
Ja bym nie zaufała.
Nie mówie , że Ty masz nie ufać , skoro go kochasz.
Ja jestem egoistką i chciałabym aby mój partner miał dziecko tylko ze mną.
Rebeca1982 Ty przynajmniej bylas pewna swoich uczuc...mi jest z nim dobrze,wspaniale sie dogaduje ,spedzamy razem czas itp itd ale to jeszcze nie milosc....wlasnie to mnie przeraza ,ze w jakims stopniu jest dla niego wazna mimo tego ,ze on mowi czy powtarza ,ze wcale tak nie jest... ;( milly tacy wlasnie sa faceci zreszta czesto sie zdarza ,ze byli maja jakis sentyment do siebie... nie wiem dziewczyny pogadam z Nim szczerze w niedziele ,jedziemy na dlugi spacer po Kazimierzu bedzie okazja pogadac o wszystkim ...rozmowa ta utwierdzi mnie w tym co mam zrobic i czy warto inwestowac w faceta z przeszloscia....
Rebeca1982 Ty przynajmniej bylas pewna swoich uczuc...mi jest z nim dobrze,wspaniale sie dogaduje ,spedzamy razem czas itp itd ale to jeszcze nie milosc....wlasnie to mnie przeraza ,ze w jakims stopniu jest dla niego wazna mimo tego ,ze on mowi czy powtarza ,ze wcale tak nie jest... ;( milly tacy wlasnie sa faceci zreszta czesto sie zdarza ,ze byli maja jakis sentyment do siebie... nie wiem dziewczyny pogadam z Nim szczerze w niedziele ,jedziemy na dlugi spacer po Kazimierzu bedzie okazja pogadac o wszystkim ...rozmowa ta utwierdzi mnie w tym co mam zrobic i czy warto inwestowac w faceta z przeszloscia....
Po spotkaniu daj nam znać jak Ci poszła rozmowa:) Trzymaj się cieplutko....
17 2012-02-08 11:03:22 Ostatnio edytowany przez vinnga (2012-02-08 14:55:37)
Wypowiedź tak głupia, że aż śmieszna. Jednak w związku z negatywnym odbiorem przez użytkowniczki - usuwam jako obraźliwą. Proszę, aby autor zachował podobne przemyślenia dla siebie. Moderatorka Vinnga
jednak On jak najszybciej chce pogadac dlatego widzimy sie dzisiaj...Rebeca1982 oczywiscie,ze opowiem przeciez to Ey jeszcze potrzymujecie mnie na duchu ![]()
Zastanów się czy jesteś gotowa na takie życie. To, że tobie nie powiedział o dziecku wcale nie znaczy że nie traktuje cię poważnie czy coś w tym stylu. Wierzę, że bał się tego jak zareagujesz na wieśc o tym, że ma dziecko. Wiele osób boi się zacząc życie z człowiekiem z przeszłością. Może porozmawiaj z nim poważnie niech ci opowie o przeszłości dlaczego rozstał się z żoną i dlaczego to on wychowuje dziecko, czy ma jakiś kontakt z byłą żoną. uważam, że powinnaś dac mu szansę no ale wybór należy do ciebie.
słoneczko1990 do konca sama nie wiem czy jestem gotowa.Mam sporo watpliwosc ale moze dzisiaj On je rozwieje kto wie.. ? Powiedział ,że żona go strasznie skrzywdziła,że wkładał w ten związek wszystkie swoje siły ale ''ile mozna dawać nie otrzymując niczego w zamian''....On nie wychowuje dziecka ale bardzo często się z nim spotyka
Hej dziewczyny więc tak jak obiecałam opisuje...spotkaliśmy się i pogadaliśmy,przechodząc od razu do sedna...powiedział mi,że jego była to totalna przeszłość,że go bardzo zraniła i zdradziła kiedyś ,że utrzymuje z nią tylko i wyłącznie poprawne relację ze względu na córkę bo inaczej już dawno by ją znienawidził zapytałam,że skoro z nią się ożenił i zdecydował na dziecko to musiał być zakochany i zaangażowany więc może kiedyś do niej wróci odpowiedział,że nie mógł by bo za bardzo go skrzywdziła itp itd,powiedział jednak ,że nie żałuje związku z eks bo ma z niego córkę a ona jest ty najwspanialszym co mu się w życiu trafiło...Córka...spotyka się z nią 3 razy w tygodniu ,bardzo ją kocha i chce żebym za jakiś czas ją poznała(zapytał oczywiście czy będę chciała i miała na to ochotę bo nie chce mnie do niczego przymuszać i nie chce żebym się żle poczuła)...podzieliam się również obawami ,że nigdy w jego życiu nie będę tą jedyną odpowiedział ,że gdyby mnie pokochał i byśmy byli razem zrobił by wszystko,żebym czuła się ciągle tą jedyną,dowiedziałam się również,że opowiada znajomym ,rodzinie o mnie....nie wiem jak to wszystko poskładać niby racjonalnie mówił....a Wy jak to widzicie ???
P.S. również usłyszałam od niego,że ma też wątpliwości bo on więcej ma do stracenia ponieważ boi się ,że za te dwa czy trzy lata może mi się znudzić ponieważ jestem młodsza w tym roku kończę szkołę mam swoje plany i marzenia, a on szuka poważnego związku ,że chce się już zakochać do końca życia...
Dziewczyno jestes szcześciarą, że Ci tak wspaniale to wszystko wytłumaczył. Widać, że traktuje Cie poważnie. Ja również mam mezczyzne z dzieckiem. I niestety nigdy nie powiedział mi tylu milych rzeczy na raz co Twoj.
Trzymaj się Go, bo widać że mu bardzo zależy
Witam panie
Wtrące może swoje trzy grosze:). To że facetowi nie wyszło wcześniej , a ma z tamtego związku dziecko które bardzo kocha nie powinno go przekreślać w przyszłoście , nie wiem co prawda jaka była przyczyna wcześniejszego rozpadu ale widać że chce teraz zbudować coś trwałego.
Jeżeli Twoje uczucia są co do niego jednoznaczne to nad czym się tu zastanawiać , trzeba spróbować pobyć razem , niestety teoretyzować na temat przyszłości się nie da , jedynie w praktyce wyjdzie jak będzie.
Wiem co mówie bo sam jestem z dzieckiem bo hmm "żona" postanowiła poukładać sobie życie inaczej , z kim innym , gdzie indziej mniejsza z tym - sedno sprawy jest jakim się jest człowiekiem.
To że zostałem sam wychowując syna(bez którego nie wyobrażam sobie życia) ma przekreślać moją szansę na szczęście kiedyś w jakimś związku tylko dlatego że pani po kilkunastu latach się rozmyśliła zostawiając nas samych - nie.
Więc reasumując mój wywód pozwól ponieść się uczuciu jakie się rodzi , pobądźcie z sobą i jeżeli okaże się dla Ciebie że to jest to ; to nie załuj swojej decyzji.
Wiem że faceci po przejściach potrafią kochać i jeżeli byli wcześniej skrzywdzeni to uwierz potrafią docenić odwzajemnione uczucie pewnie jeszcze bardziej niz ktoś bez przykrych doświadczeń któremu zwiazki przychodziły dużo łatwiej bez zawieruchy.
Mam nadzieję że choć trochę pomogłem i trzymam kciuki za powodzenie - nie każdy facet musi być złem ![]()
bounty dziękuje za Twoja opinie
sza_man Twoja męska opinia jeszcze bardziej mnie utwierdziła,że może warto zaryzykować...owszem nie każdy facet musi być złem ale z moim szczęściem tylko takich spotykałam.... Wiecie co ? powiem Wam ,że Was uwielbiam,Wasze opinie,rady ,które naprawdę prostują to co mogłoby się wydawać sytuacją bez wyjścia...Gdyby nie Wy pewnie bym już uciekła i na poważnie zaczęła myśleć o zakonie ![]()
Bardzo dojrzały mężczyzna ![]()
Ja jestem po dwóch rozwodach i mam dzieci i uwierz- koniami by mnie nikt do moich byłych nie zaciągnął
pomimo, że ich kochałam...
Będzie dobrze ![]()
Karolajjjna - w Twojej sytuacji widzę tylko 2 możliwe zagrożenia:
1. on nie zakończył swoich spraw z byłą (mam na myśli uczucia)
2. Ty nie będziesz w stanie zaakceptować jego przeszłości
W pierwszej kwestii sprawa jest dość prosta i w tym momencie nie budzi wątpliwości. Powiedział, że to przeszłość i nie widzę powodu, dla którego miałabyś mu nie wierzyć. Jeśli kłamie - szybko to zauważysz i wcale nie musisz bawić się w detektywa. To widać, słychać i czuć.
Druga kwestia jest trudniejsza. Dopiero to forum uświadomiło mi, jak wiele kobiet (szczególnie młodych) ma problem z zaakceptowaniem przeszłości partnera. Wiele kobiet nie potrafi przyjąć "tu i teraz" zadręczając się cyferkami: "nigdy nie będę pierwsza", "jego była zawsze będzie dla niego ważna", "najpierw ex i dziecko, dopiero potem ja". Logiki w takich myślach nie ma żadnej i pewnie dlatego tym trudniej z nimi walczyć. Na tej kwestii powinnaś się skupić - czy TY jesteś w stanie normalnie z nim być, bez natrętnych myśli o jego przeszłości? Jeśli tak - nie widzę powodu, dla którego miałoby się Wam nie udać. Macie takie same szanse jak w sytuacji, gdzie spotykałabyś się ze swoim wolnym rówieśnikiem. Może nawet większe, bo istnieje spore prawdopodobieństwo, że Twój mężczyzna wie już czego chce od życia.
Tendre77 ale wydawać by się mogło,że kobiety są trochę inne ...czy nie jest tak ,że jeżeli facet naprawdę kocha tak szczerze i decyduje się na ślub ,dziecko i wybacza (byłej kiedyś) zdradę jest w stanie znowu powrócić mimo zapewnień ??
vinnga widać ? no nie powiem dość często o niej mówi ...z jednej strony mogę tłumaczyć sobie to tak,że od młodych lat był z nią i z żadną inna kobietą nie łączyły go poważne uczucia czyli w sumie tylko o niej ma coś do powiedzenia a z drugiej ...jestem dość nieufna ,nie wiem czy to moje jakieś paranoje czy po prostu podświadomy strach przed ranieniem...Nie wiem czy jestem w stanie to chyba pokaże czas ...Z tym,że z wolnym rówieśnikiem miała bym takie same szanse chyba nie do końca mogę się zgodzić ....ZALETY (RÓWIEŚNIK) : 1)brak zobowiązań w postaci dziecka ,byłej 2)razem ze mną poznaje uczucie( to prawdziwe) 3)jestem tą pierwszą i nie muszę czekać '' w kolejce'' aż on spędzi czas z dzieckiem itp itd tylko właśnie będąc kiedyś z rówieśnikiem przekonałam się,że jest to pomyłka ,wiadomo faceci póżniej dojrzewają ,nie do końca wiedzą czego chcą,pragną przywiązują dużą wagę do spraw łóżkowych...a właśnie mimo,że on jest po przejściach,że ma ''tą przeszłość'' daję mu to takiej dojrzałości ,pewności czego chce od życia ,od kobiety ,z którą będzie ...no i seks nie jest już dla niego ''najważniejszy'' (uważa,że te lata kiedy 'można było skorzystać z okazji już minęły ponieważ ''kochanie się a seks to są dwa różne światy i że nie ma nic piękniejszego niż właśnie kochanie się z osobą,którą darzy się uczuciem...) może to mój strach mnie paraliżuje i szukam dziury w całym? może warto zaryzykować ,powalczyć o swoje szczęście przecież zawsze można zrobić ten krok do tyłu mimo wszystko....
karolajjjna_? może i jest w stanie wybaczyć ale niesądze aby mógł wrócić jeżeli został skrzywdzony , jeżeli jest tak jak Ci mówi o swoim uczuciu do Ciebie to nie ma się nad czym zastanawiać bez odrobiny odwagi w podejmowaniu decyzji możesz się minąć ze swoim szczęściem.
-Co do rówieśników to kto zaręczy że po pewnym czasie nie dowie się że ma z kimś dziecko (jedynie porawiczek daje taką pewność:) ).
-Poznawać uczucie? Chyba już je znasz , a nie lepiej jak ono by rozkwitało wspólnie .
-Co do kolejki wcale tak nie musi być pewnie że bedzie trochę czasu spędzał z dzieckiem ale przecież nie oznacza to że wtedy Ty czekasz w kolejce.A jak w przyszłości będziecie mieć swoje dziecko to myslisz że on nie zejdzie trochę na drugi plan - ech kobiety
.
Moja rada bez zmian bierz byka za rogi , nie ma róży bez kolców ![]()
Powodzenia obojgu.
sza_man hehe w sumie masz rację takiej pewności nie ma
dziękuje Ci..
Nie sądzę, żeby mężczyzna był bardziej skłonny do wybaczania... wręcz przeciwnie... to kobiety częściej w imię miłości wybaczają i dają się krzywdzić...
Uważasz, że mężczyźni nie popełniają błędów, że biorą ślub tylko z powodu wielkiej miłości? To też chyba nie to.
Co do czekania w kolejce... to kwestia zarządzania czasem i dobrej woli obu stron. Przecież nie zawsze musi ten czas spędzać sam na sam z córką. Możecie zaplanować coś wspólnie. Do tego każdy dzieli swój czas pomiędzy: pracę, znajomych, rodziców, siostry, dzieci... i myślę, że podejmując decyzję bycia razem powinniście ustalić także swoje, własne zasady... np wasze plany w pierwszej kolejności, a następnie decyzje czy wychodzicie razem z córką, czy np. ty idziesz na ploty do koleżanki lub do kosmetyczki a On gdzieś z córką...
Myślę, że szybko wyjdzie na jaw, czy to Ty musisz sie do nich dostosowywać czy razem planujecie czas. A wtedy podejmiesz odpowiednie kroki i decyzje.
Tendre77 no ja uważam ,że skoro facet jest z kobietą ,wybacza jej zdradę,oświadcza się i chce być z nią przysłowiowo do końca życia to raczej robi to z miłości...Ok możemy ale nie wiem czy będę potrafiła rozmawiać ( ?) z czterolatką ,czy ona w ogóle mnie zaakceptuje...do tej pory Tatuś należał tylko i wyłącznie do niej ,nie dzieliła się go z nikim..nasze plany w pierwsze kolejności to chyba nierealne trzy dni w tygodniu spędza z córką i raczej nie da się tego przełożyć ...może to egoistyczne ale skoro on widzi się z córką 3 dni w tygodniu ,a ja mam treningi dwa razy w tygodniu to też nie zamierzam z nich rezygnować tylko dlatego,że on ma wolne od dziecka...Np. jutro ...są walentynki ,chciał się spotkać,pobyć razem ale ja tym razem podjęłam decyzje ,że raczej walentynki spędzimy osobno ( bo ja mam akurat trening) ...może jakiś tam żal ma do mnie o to ale przecież ja nie zrezygnuje z tego co kocham robić dla tego,że akurat są walentynki tak jak on by nie zrezygnował ze spotkania z córką....Raczej należę do kobiet ,które nie lubią się dostosowywać do kogoś ale rozumiem wszystko i mogę się przełamać ale pytanie czy chce ?
I bardzo dobrze. Nie rezygnuj ze swojego życia i swoich pasji. Bo to jest to co sprawia, ze jesteś dla ludzi interesująca. Oczywiście jeżeli zobaczysz jego zaangażowanie i to czy jest w stanie dla waszego związku także dostosować czy zmienić swoje plany - to możesz od czasu do czasu także nagiąć swoje. Ale niech wie, że jest to wyjątkowa sytuacja i robisz to specjalnie dla niego. Nie mozesz być zawsze pod ręką bo nie będzie doceniał czasu z Tobą.
3 dni w tygodniu - to naprawde dużo czasu poświęca córce - myslę, że to kwestia tego, że do tej pory był sam i nie stanowiło to problemu.
Spokojnie - z czasem to się ułoży - jak ludzie zakładają nową rodzinę to siłą rzeczy poluźniaja się kontakty. Ponadto dziecko też będzie miało szkołę, zajęcia pozalekcyjne, koleżanki. To fajnie, że ma z córką super kontakt - to znaczy, że jest dobrym człowiekiem. I jeżeli chcecie mieć swoje dzieci - to dla nich także będzie dobrym tatą.
Do spotkania z jego corką musicie oboje dorosnąć. Nie śpieszcie się - najpier musicie poukładać swoje relacje.
Co do tego ślubu z miłości, to przypiełaś się jak rzep do psiego ogona
To głupie powiedzenie, że pierwsza milość jest najważniejsza - NAJWAŻNIEJSZA jest ostatnia i ta, która sprawia nam najwięcej radości i daje szczęście.
Pomyśl o tym tak, że błądził w ciemności, szukał swojej drogi, myślał, że to jest to pyszne ciasteczko, dopóki nie spróbował delicji w twojej postaci. I teraz wie już jak powinno smakować ciasteczko i że tamto to było z czekolady deserowej a teraz ma z prawdziwej mlecznej ![]()
Tendre77 3 dni to rzeczywiście sporo patrząc na to ,że tydzień ma 7
ale po prostu mówi ,że kocha córkę najbardziej na świecie i takie tam...Też pomyślałam o tym,że najpierw muszę czy musimy obydwoje zobaczyć, w którą stronę ta relacja zmierza a dopiero potem ''mieszać dziecku w głowie''... hehe przypięłam się i owszem ze względu na to ,że nie chce zaangażować się w coś a potem cierpieć...hehehe jeszcze nikt mi tego tak nie przedstawił i nie zobrazował
bardzo przemawia do mnie to przesłanie ![]()
Cieszę się :-)
hehe przypięłam się i owszem ze względu na to ,że nie chce zaangażować się w coś a potem cierpieć...
nikt nie chce... ale cierpimy... i bez znaczenia jest czy zaangażujemy sie w związek z facetem z dziećmi, bez dzieci, starym, młodym czy garbatym... gwarancji sukcesu nie ma...
więc głowa do góry... ciesz się z tego co masz... rób to co tobie daje satysfakcję, jeżeli jesteś szczęśliwa to trwaj w tym związku, jeżeli jesteś nieszczęśliwa to oczekuj zmian...
A to, że masz obawy to bardzo dobrze - znaczy, że należysz do kobiet myślących i zapobiegliwych. Powodzenia ![]()
Tendre77 dziękuję Ci ![]()
Moje kochane netkobietki i netfaceci bo o waszym udziale w tym wątku też nie mogę zapomnieć ...mimo licznych rad ,które szczerze mi pomogły i dały siłę aby przetrwać a może wytrwać ?. .. bajka się skończyła właśnie wczoraj zakończyłam znajomość...sama nie wiem czy dobrze zrobiłam ale fajnie,że był ktos z kim mogłam pogadać i liczyć na rady...
Z jakiego powodu zakonczylas ta znajomosc?
Nadal możesz z nami pogadać...
Co było powodem? Jeżeli znajomość się skończyła- to bajką nie była i z pewnością ważne powody miałaś...
Karolajjjno, mam wrażenie, że dobrze się w sumie stało, że nie jesteście już razem. Nie żebym miała coś przeciwko facetom z przeszłością, wręcz przeciwnie, ale uważam, że taki związek jest trudniejszy, wymaga pewnej dojrzałości i doświadczenia życiowego. Wydaje mi się że jesteś jeszcze bardzo młoda i dopiero tę dojrzałość i doświadczenie zdobywasz. Życzę ci wszystkiego najlepszego i rychłego znalezienia twojej drugiej połówki.
Byłam kiedyś w podobnym związku i teraz z perspektywy lat (kilkunastu już) widzę, że dobrze się stało, że on ze mną wtedy zerwał, chociaż wtedy to bardzo bolało. Gdybyśmy się spotkali, gdy byłam już starsza to może ten związek miałby większe szanse, ale wtedy zbyt wiele nas jeszcze dzieliło. Ja żyłam beztrosko, chciałam się bawić, on był dojrzalszy, miał inne problemy niż ja, inny bagaż doświadczeń, nie rozumieliśmy się. Potem spotkałam mężczyznę w moim wieku, razem zdobywaliśmy doświadczenia, razem popełnialiśmy błędy, które nas jeszcze bardziej scalały. Jesteśmy razem już 14 lat i wciąż się kochamy. Tobie życzę tego samego.
nie czytałam wcześniejszych postów...piszę swoje zdanie
Facet może i trochę racji ma, że nie chciał Cię zniechęcić a może i przestraszyć...w końcu to mężczyzna z dzieckiem...nie ma jaj..alimenty, zobowiązania i inne.
Ale z drugiej strony co to za człowiek, jeśli ukrywa że ma dziecko ...powinien być dumny...jeśli kocha swoje dziecko. A jeśli nie kocha swojego dziecka...to kim jest?...czy wart jest miłości?
Trudna sprawa.
Hej dziewczyny...powód ? sama nie wiem może jakaś moja niedojrzałość ... hmmm z jego strony zaczęły się dziwne teksty....jako ,że jestem szczera i mówię o wszystkim napisałam mu gdy ''wymienialiśmy'' smsy,że w wieczorkiem wychodzę bo jestem umówiona z kolega ( jest to tylko i wyłącznie kolega,który potrzebował pogadać i się wyżalić z powodu problemów osobistych) a on mi napisał,że co się ze mną dzieję ,że jestem inna przy nim a inna w domu,że się zmieniłam ble ble ble odebrałam to jako ''atak'' na swoją osobę więc napisałam wprost ,że owszem spotykamy się ale nie jesteśmy razem więc ja nie widzę nic złego w rozmowie z drugim człowiekiem itp...a potem teksty typu ,że już mu nie piszę ,że myślę o nim,że tęsknie ,że jestem strasznie zamknięta w sobie...napisałam mu , że owszem jestem taka ale z powodu tego,że ktoś mnie kiedyś skrywdził i teraz jestem rozważniejsza a w dodatku sam minął się z prawdą potem jakieś wyrzuty i zapytanie z jego strony czy chce skończyć znajomość ja odp ''tak'' ... ooo i tyle...Kizia75 owszem chyba nie dojrzałam jeszcze ...bardzo Ci dziękuje mam nadzieję ,że mnie kiedyś też spotka takie szczęście jak Ciebie
Jestem z Tobą karolajjjna, słuchaj serca !
Ja wlasnie wyszlam za maz za czlowieka, ktory wczesniej mial zone i dziecko hmmm. nikt mi nie powie ze to nie wazne czy jest z przeszloscia czy nie, duzo zalezy od charakteru i stylu bycia tego czlowieka, ale jest to na pewno trudniejsze. Moj maz dla swojej corki jest wspanialym ojcem nigdy nie mialam okazji jej widziec porozmaiwac z nia, bo mama jej nie puszcza do ojca. Nie wiem ile masz lat ale uwazam ze im szybciej tym lepiej skoro nie zaakceptujesz tego od samego poczatku to tym bardziej po roku czy dwoch latach bycia razem...
bounty naprawdę jesteś dobrym duszkiem forum :* brzanka26 wiem ,zdaję sobie z tego sprawę ...a możesz powiedzieć mi czy nigdy nie czułaś się zazdrosna o córkę ,o czas poświęcony jej,zainteresowanie ... ?? hmm ja wychodzę chyba już z założenie,że nie ma sensu się odzywać chociaż miałam ochotę napisać sms-a do Niego...ale jak myślicie jest jakiś sens ?? skoro on się nie odzywa widocznie aż tak mu nie zależało.... z drugiej strony może skupić się tak jak dotychczas tylko na sobie .. ?
dobrze się stało... masz zbyt wiele wątpiliwości... z perspektywy osoby mającej dzieci i spotykającej się z mężczyzną z dziećmi uważam, że to naprawdę ciężka orka... potrzeba wielu kompromisów i wyrozumiałości... a po co takiej młodej osobie tyle komplikacji na starcie...
Pamietaj - rób to co dla Ciebie najlepsze, bo nikt twojego poświęcenia nie doceni. Ty masz być szczęśliwa ![]()
bounty naprawdę jesteś dobrym duszkiem forum :* brzanka26 wiem ,zdaję sobie z tego sprawę ...a możesz powiedzieć mi czy nigdy nie czułaś się zazdrosna o córkę ,o czas poświęcony jej,zainteresowanie ... ?? hmm ja wychodzę chyba już z założenie,że nie ma sensu się odzywać chociaż miałam ochotę napisać sms-a do Niego...ale jak myślicie jest jakiś sens ?? skoro on się nie odzywa widocznie aż tak mu nie zależało.... z drugiej strony może skupić się tak jak dotychczas tylko na sobie .. ?
Witaj karolajjjna_?,
jestem po drugiej stronie i przedstawię ci moje widzenie na sprawę. Jeśli nie możesz zaakceptować faktu, że facet ma dziecko to od razu sobie odpuść.
Uważam jednak, że fakt, że facet ma dziecko nie powinien przesłaniać tego jakim jest człowiekiem. Patrząc tylko na to ,możesz utracić możliwość poznania ciekawego człowieka. Spotykam różne kobiety i jest takie powiedzenie, że wartościowe, dojrzałe i spójne wewnętrznie kobiety poznaje się po reakcji na tą wiadomość. Jeśli dla którejś z nich to jest problem to nie była tego warta i nie wie co straciła...
Zazdrość - o czym ty mówisz? Jeśli kochasz kogoś, ustalacie wzajemnie czas, cieszysz się jego szczęściem. O jakiej zazdrości mowa?
Nie doczytałem w jakim jesteś wieku, gotowość do związania się z kimś kto ma dziecko, niezależnie czy kobieta, czy facet - wymaga sporo dojrzałości i wewnętrznej siły.
Spotykam różne kobiety i jest takie powiedzenie, że wartościowe, dojrzałe i spójne wewnętrznie kobiety poznaje się po reakcji na tą wiadomość. Jeśli dla którejś z nich to jest problem to nie była tego warta i nie wie co straciła...
moim zdaniem to już daleko idąca nadinterpretacja...
nie ważne jak się jest dojrzałym i spójnym, jeżeli ma się świadomość swoich możliwości, ograniczeń i oczekiwań to na taką wiadomość szanując oczywiście wyborych innych mogę powiedzieć "ja dziękuję"
Mam prawo wyboru i takiego dokonuję... nie chcę mężczyzny z bagażem, choćby nie wiem jakim był fantastycznym gościem... i uważam, że nie świadczy to źle o mnie
chwytajzycie napisał/a:Spotykam różne kobiety i jest takie powiedzenie, że wartościowe, dojrzałe i spójne wewnętrznie kobiety poznaje się po reakcji na tą wiadomość. Jeśli dla którejś z nich to jest problem to nie była tego warta i nie wie co straciła...
moim zdaniem to już daleko idąca nadinterpretacja...
nie ważne jak się jest dojrzałym i spójnym, jeżeli ma się świadomość swoich możliwości, ograniczeń i oczekiwań to na taką wiadomość szanując oczywiście wyborych innych mogę powiedzieć "ja dziękuję"
Mam prawo wyboru i takiego dokonuję... nie chcę mężczyzny z bagażem, choćby nie wiem jakim był fantastycznym gościem... i uważam, że nie świadczy to źle o mnie
Tendre77, pewnie, każdy ma możliwość wyboru - zauważ, że przyjmując założenie typu "choćby nie wiem jakim był fantastycznym gościem" tracisz możliwość poznania tego fantastycznego gościa. Z tego co wiem, masz partnera z dzieckiem - czy gdy poznawałaś go nie był to argument "przeciw" dlatego, że ty też masz dzieci czy też było inaczej?
Interesują mnie opinie też innych kobiet jak podchodzicie do tego tematu?
49 2012-02-21 11:27:32 Ostatnio edytowany przez Tendre77 (2012-02-21 11:31:21)
masz rację... był to jeden z argumentów "przeciw"... tak jak np. odległe miejsce zamieszkania, tak jak np. inna wiara.. bo to są trudności, a nikt nie chce piętrzyć sobie trudności na wejściu...
Jesteśmy razem bo jest cudownym facetem, który potrafił ułożyć relacje, jednakże poprzedni związek z męzczyzna z dzieckiem zakończył sie totalną porażką. Muszę przyznać, że to nie dzieci stanowią problem, ale nasze ograniczenia /zazdrość, brak kompromisów, zaborczość - mówię tu o obu stronach/
Autorka też zanim podjęła decyzję - poznała bliżej tego mężczyznę... oczywiście rozważała wszystkie za i przeciw... ale nie skreślała związku i mężczyzny bo ma dzieci... Jednakże świadoma trudności, własnych wyrzeczeń /emocjonalnych jak i finansowych/ podjęła dojrzałą decyzję... dając szansę sobie i jemu na szczęście u boku właściwej osoby...
Tak po prawdzie zraziły mnie słowa "nie była tego warta"
Decyzja o tym by nie spotykać się z facetem/kobietą z dzieckiem nie świadczy o tym, że ktoś jest mniej wart, że jest złym człowiekiem itp...
50 2012-02-21 12:15:48 Ostatnio edytowany przez chwytajzycie (2012-02-21 12:19:52)
masz rację... był to jeden z argumentów "przeciw"... tak jak np. odległe miejsce zamieszkania, tak jak np. inna wiara.. bo to są trudności, a nikt nie chce piętrzyć sobie trudności na wejściu...
Jesteśmy razem bo jest cudownym facetem, który potrafił ułożyć relacje, jednakże poprzedni związek z męzczyzna z dzieckiem zakończył sie totalną porażką. Muszę przyznać, że to nie dzieci stanowią problem, ale nasze ograniczenia /zazdrość, brak kompromisów, zaborczość - mówię tu o obu stronach/
Autorka też zanim podjęła decyzję - poznała bliżej tego mężczyznę... oczywiście rozważała wszystkie za i przeciw... ale nie skreślała związku i mężczyzny bo ma dzieci... Jednakże świadoma trudności, własnych wyrzeczeń /emocjonalnych jak i finansowych/ podjęła dojrzałą decyzję... dając szansę sobie i jemu na szczęście u boku właściwej osoby...Tak po prawdzie zraziły mnie słowa "nie była tego warta"
Decyzja o tym by nie spotykać się z facetem/kobietą z dzieckiem nie świadczy o tym, że ktoś jest mniej wart, że jest złym człowiekiem itp...
A mnie zraziły słowa "dobrze się stało" Przecież dziewczyna nawet tego faceta nie poznała dobrze, kilka(naście) spotkań i to tyle.
Widzisz, tu się zgadzamy - to że ktoś ma dziecko z poprzedniego związku nie przesądza (nie powinno) o tym jakim jest człowiekiem.
Zawsze denerwują mnie ograniczenia mentalne jakie ludzie mają, bez względu na płeć. Bo za duża różnica wieku, bo on za daleko mieszka, bo ona ma dziecko etc.
Zbyt wcześnie ludzie się poddają idąc w stereotypy.
Zgadzam się, związanie się z taką osobą dodaje pewnej złożoności związkowi - ale jak sobie poradzą to ten fakt powinien wzmacniać relację i dowodzić dojrzałości związku.
Natomiast zazdrość i zaborczość - dla mnie to sygnał że taka osoba jest niepewna siebie, słaba wewnętrznie i nie ma własnego życia.
mądrze piszesz i widzę, że nasze poglądy są dość zbieżne ![]()
jednakże uważam, że jeżeli mamy wybór to logicznym jest wybrać drogę łatwiejszą, zgodną z naszymi poglądami na życie, oczekiwaniami... po co wchodzic na drogę problemową, która oczywiście albo zwiazek wzmocni albo zabije, ale to trochę masochizm...
a masochizm jest w cenie, w końcu piosenki śpiewają o nieszczęśliwej miłości ![]()
Uważam, że dojrzałe jest zakończyć szybko niesatysfakcjonujacy związek jeżeli mamy wątpliwości na wczesnym etapie, niż brnąć w niego, sprawdzać się, swoje możliwości, przywiązywać się do drugiej osoby, być może i dzieci... a później zerwać kiedy do zerwania nici jest dużo więcej i zaangażowanych emocjonalnie stron... tego dotyczy "dobrze się stało"
Tendre77 napisał/a:chwytajzycie napisał/a:Spotykam różne kobiety i jest takie powiedzenie, że wartościowe, dojrzałe i spójne wewnętrznie kobiety poznaje się po reakcji na tą wiadomość. Jeśli dla którejś z nich to jest problem to nie była tego warta i nie wie co straciła...
moim zdaniem to już daleko idąca nadinterpretacja...
nie ważne jak się jest dojrzałym i spójnym, jeżeli ma się świadomość swoich możliwości, ograniczeń i oczekiwań to na taką wiadomość szanując oczywiście wyborych innych mogę powiedzieć "ja dziękuję"
Mam prawo wyboru i takiego dokonuję... nie chcę mężczyzny z bagażem, choćby nie wiem jakim był fantastycznym gościem... i uważam, że nie świadczy to źle o mnieTendre77, pewnie, każdy ma możliwość wyboru - zauważ, że przyjmując założenie typu "choćby nie wiem jakim był fantastycznym gościem" tracisz możliwość poznania tego fantastycznego gościa. Z tego co wiem, masz partnera z dzieckiem - czy gdy poznawałaś go nie był to argument "przeciw" dlatego, że ty też masz dzieci czy też było inaczej?
Interesują mnie opinie też innych kobiet jak podchodzicie do tego tematu?
Osobiście dla mnie dziecko było by atutem. Mogłabym zobaczyć jaki jest jego stosunek do tego dziecka, jakie są jego relacje z nim. To by mi wiele powiedziało o nim samym. Jeżeli facet sam wychowywałby to dziecko to już nawet ogromny plus dla niego, bo to by świadczyło że jest odpowiedzialny. Tylko że ja mam 37 lat i sama mam dzieci, patrzę na życie z innej perspektywy i wiem "z czym to się je". Ja mam świadomość tego, że wiążąc się z człowiekiem, który ma dziecko wiążę się poniekąd także z tym dzieckiem, a jeśli mieszkają razem to już nawet nie poniekąd tylko to taki związek z adopcją w jednym. Dla mnie to nie problem, ale dla młodej dziewczyny już niekoniecznie. Chciałaby mieć faceta tylko dla siebie, a tu trzeba się nim dzielić. Nie można też zapominać o uczuciach i emocjach tego dziecka. Nowa partnerka ojca to duża zmiana także w jego (dziecka) życiu i potrzeba ogromnej delikatności i wyczucia, żeby relacje między całą trójką były od początku dobre. Dla młodej niedoświadczonej dziewczyny to rzucenie jej na głęboka wodę.
karolajjjna_? napisał/a:bounty naprawdę jesteś dobrym duszkiem forum :* brzanka26 wiem ,zdaję sobie z tego sprawę ...a możesz powiedzieć mi czy nigdy nie czułaś się zazdrosna o córkę ,o czas poświęcony jej,zainteresowanie ... ?? hmm ja wychodzę chyba już z założenie,że nie ma sensu się odzywać chociaż miałam ochotę napisać sms-a do Niego...ale jak myślicie jest jakiś sens ?? skoro on się nie odzywa widocznie aż tak mu nie zależało.... z drugiej strony może skupić się tak jak dotychczas tylko na sobie .. ?
Witaj karolajjjna_?,
jestem po drugiej stronie i przedstawię ci moje widzenie na sprawę. Jeśli nie możesz zaakceptować faktu, że facet ma dziecko to od razu sobie odpuść.
Uważam jednak, że fakt, że facet ma dziecko nie powinien przesłaniać tego jakim jest człowiekiem. Patrząc tylko na to ,możesz utracić możliwość poznania ciekawego człowieka. Spotykam różne kobiety i jest takie powiedzenie, że wartościowe, dojrzałe i spójne wewnętrznie kobiety poznaje się po reakcji na tą wiadomość. Jeśli dla którejś z nich to jest problem to nie była tego warta i nie wie co straciła...
Zazdrość - o czym ty mówisz? Jeśli kochasz kogoś, ustalacie wzajemnie czas, cieszysz się jego szczęściem. O jakiej zazdrości mowa?
Nie doczytałem w jakim jesteś wieku, gotowość do związania się z kimś kto ma dziecko, niezależnie czy kobieta, czy facet - wymaga sporo dojrzałości i wewnętrznej siły.
Mi to nie przesłania tego taki on jest ale czy fajnie jest czekać całe życie w kolejce???Nie zgodzę się ,że nie była warta nie każdy chce być z kimś kto ma jakieś zobowiązania względem drugiej strony...
Kizia75 atutem ?? atutem byłby dla Ciebie fakt,że Twój facet spotyka się z była a możę to ,że aby spędzić z nim troche więcej czasu musisz poczekać na swoją kolej ?? a nie wolałabyś sprawdzić jaki Twój facet ma stosunek ale w związku do waszych dzieci??Pan P. to jest ''dochodny'' ojciec ,na codzień zajmuję się córką matka..właśnie a ja mając 19 lat nie wiem czy chce wiązać się z obcym dzieckiem albo inaczej...czy ono chcę wiązać się ze mną??...dokładnie a ja nie chce zachłysnąć się i utonąć...
Możesz spróbować dac mu szansę. Jednak musisz mieć swiadomosc, że to dziecko będzie zawsze na pierwszym miejscu i będzie ważniejsze od Ciebie. Musisz się zastanowić czy z czasem nie zacznie Ci to przeszkadzać. Teraz może to dziecko jest małe i fajne, ale kiedyś dorosnie
Karolinajjja, masz dopiero 19 lat, ten pan ile? 30 czy wiecej?
Dla niego bycie z mloda, niedoswiadczona dziewczyna jest jak gwiazda z nieba. Dla Ciebie juz niekoniecznie ![]()
Jeszcze go nie kochasz wiec sie zastanow.
Facet Ci robi sceny zazdrosci na początku znajomosci a to bardzo zly znak.
Nie jest szczery od początku, ciekawe czego sie jeszcze dowiesz po drodze?
Życie spieprzyć mozna sobie w ułamku sekundy, Twoj "kolego- chłopak" o tym doskonale wie, chcesz sie przekonac o tym na wlasnej skórze? Hmm, gdybys miala 28 lat, to bym napisala - ostrożnie, ale jest szansa na związek. W tym przypadku nie.
Dziecko dorasta, bedzie walczylo z Toba o ojca. Nie wiesz jak matka je nastawi.
Jak bedzie gdy bedziesz z nim miala dziecko a on bedzie musial łożyć na swoją 2jke.
Masz czas na takie historie, pozdrawiam.
alaclaudie dokładnie ,jeszcze się nie zakochałam dlatego zastanawiam się nad wchodzenie w tem związek....Wiem,że taka zazdrość nie jest dobra kiedyś już przechodziłam przez takiego typu związek ,który mnie bardzo psychicznie wyniszczył dlatego piszę do was dziewczyny ,pytam o radę bo jesteście bardziej doświadczone,starsze,mądrzejsze...to samo pytanie sobie zadałam co jeszcze wyjdzie w między czasie? tego się boję ,żę tej walki mogę nie przetrwać zresztą po co mi kolejne problemy i tak w życiu jest ich dużo.....Dziękuje Ci... nawet to ,że napisał mi ,że nie odpuści ,że będzie walczył na mnie już nie działa Twój post też do mnie bardzo przemówił
58 2012-02-22 02:10:43 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-02-22 02:16:39)
Uważam że powinnaś dać sobie spokój definitywnie. Ja dwa lata żyłam z mężczyzną który miał dwie córki to było straszne....sama jestem po dwóch rozwodach, mam dorosłego 20 letniego syna a ja mam prawie 40 lat....Te dziewczynki byly okropnie nabuntowane przez ich mame, rywalizowaly ze mna o wszystko. Przytocze przyklad: jestesmy w KFC, jest mile niedzielne popołudnie...mlodsza dziewczynka 10 letnia jest z nami, mój mezczyzna na chwile odchodzi zamówic nam cos i nagle slysze z ust dziewczynki: nie bedziesz pila kawy ktora tata ci kupi bo to za jego pieniadze....no zamurowalo mnie, powiedzialam tylko dziewczynce ze niedawno tatusiowi kupilam kawe a teraz mi tatus kochanie kupuje, nie martw sie......ale dla mnie bylo juz to niedzielne popoludnie zepsute ...Moja droga to tylko jeden "delikatny" przyklad ale z dziewczynka 17 letnia bylo juz na powaznie bardzo nieciekawie, a zapewniam Cie ze jestem dobra kobieta i bardzo lubie dzieci i nie dalam z nimi sobie rady, mialysmy byc przyjaciolkami a dzieki ich glupiej matce mialam z nimi same powazne klopoty, traktowaly mnie jak jakas rywalke o taty wzgledy.....i mimo ze ich tate kochalam, poddalam sie.......Dobrze Ci radze daj sobie spokoj..
Możesz spróbować dac mu szansę. Jednak musisz mieć swiadomosc, że to dziecko będzie zawsze na pierwszym miejscu i będzie ważniejsze od Ciebie. Musisz się zastanowić czy z czasem nie zacznie Ci to przeszkadzać. Teraz może to dziecko jest małe i fajne, ale kiedyś dorosnie
Matko święta... przez takie podejście - to małżeństwa z "własnymi" dziećmi się rozchodzą.
Kobiety zapominają, że oprócz tego, że są matkami są także kobietami i partnerkami i dotyczy to także mężczyzn. Trzeba tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć, rozmawiać, mówić, nie dopuszczać do wzajemnej nienawiści... to , że mam dziecko nie znaczy, że mam je wychować na wyrachowane, zaborcze i stawiać na piedestale.
Ponadto to sprawy nasze i naszej nowej rodziny są najważniejsze. Ale to wcale nie musi oznaczać krzywdy dla dzieci z poprzednich rodzin.
A buntowanie dziecka przez kogokolwiek zawsze przynosi więcej krzywdy niż dobrego. Wiadomo zgoda buduje, niezgoda rujnuje.
Kizia75 atutem ?? atutem byłby dla Ciebie fakt,że Twój facet spotyka się z była a możę to ,że aby spędzić z nim troche więcej czasu musisz poczekać na swoją kolej ?? a nie wolałabyś sprawdzić jaki Twój facet ma stosunek ale w związku do waszych dzieci??Pan P. to jest ''dochodny'' ojciec ,na codzień zajmuję się córką matka..właśnie a ja mając 19 lat nie wiem czy chce wiązać się z obcym dzieckiem albo inaczej...czy ono chcę wiązać się ze mną??...dokładnie a ja nie chce zachłysnąć się i utonąć...
Gdy miałam 19 lat to oczywiście nie byłby atut, ale Karolajjjno, jestem już w takim wieku, że trudno było by znaleźć faceta bez przeszłości, a jeśli nawet taki by się znalazł to było by to dla mnie mocno podejrzane
. Dziecko z poprzedniego związku nie było by (obecnie) dla mnie żadnym problemem, ponieważ lubię dzieci (pracuję z nimi na co dzień i mam własne), a obserwując relacje potencjalnego kandydata z jego dziećmi mogłabym na własne oczy zobaczyć, jakim jest człowiekiem. Nie jestem też zazdrosna, więc kiedy widziałbym, że facet jest szczery, to spotkania z byłą żoną w celu odwiedzenia dzieci były by do przełknięcia. Chyba jednak wolałabym, żeby facet sam wychowywał dziecko, bo to by dodatkowo świadczyło, że jest odpowiedzialny i zaradny. Oczywiście gdy byłam młodsza, dziecko z poprzedniego związku było by bardziej problemem niż atutem, a w wieku 19 lat chyba nie byłabym w stanie związać się z kimś z takim 'bonusem".
Kizia75 atutem ?? atutem byłby dla Ciebie fakt,że Twój facet spotyka się z była a możę to ,że aby spędzić z nim troche więcej czasu musisz poczekać na swoją kolej ?? a nie wolałabyś sprawdzić jaki Twój facet ma stosunek ale w związku do waszych dzieci??Pan P. to jest ''dochodny'' ojciec ,na codzień zajmuję się córką matka..właśnie a ja mając 19 lat nie wiem czy chce wiązać się z obcym dzieckiem albo inaczej...czy ono chcę wiązać się ze mną??...dokładnie a ja nie chce zachłysnąć się i utonąć...
Właśnie dlatego podkreślałam Twój młody wiek. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że za kilka lat będziesz patrzyła na te kwestie zupełnie inaczej. Kiedy ludzie są starsi dzieci to tylko jeden z elementów, którym poświęcają swój czas. Zazwyczaj i tak trzeba "poczekać na swoją kolej" po pracy i innych zobowiązaniach.
Mój facet nie spotyka się z byłą. On od niej odbiera i odwozi swoje dziecko. W żaden sposób nie nazwałabym tego "spotykaniem". Czasem spędzają razem więcej czasu, np. na urodzinach małej. I co z tego? Dlaczego jej obecność miałaby mi bardziej przeszkadzać niż obecność jakiejkolwiek innej kobiety obecnej na tej imprezie?
Karolajjjna, podjęłaś dobrą decyzję. Dla Ciebie jest dużo za wcześnie na pakowanie się w skomplikowane relacje.
Możesz spróbować dac mu szansę. Jednak musisz mieć swiadomosc, że to dziecko będzie zawsze na pierwszym miejscu i będzie ważniejsze od Ciebie. Musisz się zastanowić czy z czasem nie zacznie Ci to przeszkadzać. Teraz może to dziecko jest małe i fajne, ale kiedyś dorosnie
Przedziwne podejście - aż muszę się odnieść. Otóż mam dziecko z poprzedniego związku, mój partner też ma dziecko. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić klasyfikacji: dziecko ważniejsze od niego albo on ważniejszy od dziecka. To są po prostu dwie różne płaszczyzny, których się ze sobą nie porównuje. Owszem, gdyby mój partner był jakimś zagrożeniem dla dziecka - nie wahałabym się, żeby go pogonić. Ale to samo bym zrobiła, gdyby był biologicznym rodzicem naszego dziecka. Dziecko wymaga opieki, jestem za nie odpowiedzialna i muszę się kierować jego dobrem. Facet opieki nie wymaga. Czy opiekowanie się dzieckiem i odpowiedzialność za jego wychowanie sprawia, że dziecko jest ważniejsze od partnera? Bzdura. Tym bardziej, że ja chcę wychować moją córkę na samodzielną, niezależną jednostkę tak, aby nie trzymała się mamusinej kiecki tylko poszła sobie odważnie w świat. Dziecko wyfrunie z gniazdka, partner zostanie (mam nadzieję
). A więc jest on tak samo ważny jak dziecko, tylko w inny sposób jest mu ta "ważność" okazywana.
Jestem w związku z mężczyzną, który ma dziecko z poprzedniego związku. Ono się z matką wychowuje. Ale mąż na samym początku naszego związku nie raz powtarzał, że córka jest najważniejsza. I pewnie prawie każdy mężczyzna myśli podobnie. Niech kobiety które są w takich związkach powiedzą, że np, dziś nie chcecie żeby to dziecko u was nocowało to zobaczycie jego reakcję. Ja akurat mam szczęście bo mała mnie lubi i mimo tego, że matka ją buntuje przeciwko mnie ona się nie daje
Jestem w związku z mężczyzną, który ma dziecko z poprzedniego związku. Ono się z matką wychowuje. Ale mąż na samym początku naszego związku nie raz powtarzał, że córka jest najważniejsza. I pewnie prawie każdy mężczyzna myśli podobnie. Niech kobiety które są w takich związkach powiedzą, że np, dziś nie chcecie żeby to dziecko u was nocowało to zobaczycie jego reakcję. Ja akurat mam szczęście bo mała mnie lubi i mimo tego, że matka ją buntuje przeciwko mnie ona się nie daje
Wiesz, moje dzieci też są dla mnie najważniejsze, więc rozumiem twojego mężczyznę, że gdybyś go poprosiła, żeby jego córka u was raz nie nocowała, to zrobiło by mu się co najmniej przykro. Prawdę powiedziawszy gdyby facet zaczął zaniedbywać z mojego powodu swoje dziecko, to sama bym go za to ochrzaniła. Jestem matką, więc inaczej na to patrzę.
Też jestem matką
Poprostu trzeba koleżance każda ewentualność uświadomić. Jest jeszcze młoda. Kiedyś może ją spotkać taka sytuacja, że ten mężczyzna jej powie, np. "wybacz jutro się nie spotkamy bo spędzam dzień z dzieckiem" i to się co jakiś czas może powtarzać. Jej w końcu też się kiedyś może z tego powodu przykro zrobić, ale musi pamietac, że w takiej sytuacji nie może nic powiedzieć bo to może zostać źle odebrane przez tego mężczyznę.
Jestem w związku z mężczyzną, który ma dziecko z poprzedniego związku. Ono się z matką wychowuje. Ale mąż na samym początku naszego związku nie raz powtarzał, że córka jest najważniejsza. I pewnie prawie każdy mężczyzna myśli podobnie. Niech kobiety które są w takich związkach powiedzą, że np, dziś nie chcecie żeby to dziecko u was nocowało to zobaczycie jego reakcję. Ja akurat mam szczęście bo mała mnie lubi i mimo tego, że matka ją buntuje przeciwko mnie ona się nie daje
No i znowu pogląd bulwersujący i daleko generalizujący.
Gdyby dziecko dla faceta nie było nic warte - to świadczy fatalnie o nim i pogoniłabym gada, ale jeżeli usłyszałabym, że dziecko jest najważniejsze i wazniejsze ode mnie to sorry - nasz związek nie ma racji bytu, bo brak w nim istotnych podstaw.
W mojej rodzinie nie ma członków ważniejszych, mniej ważnych i posługaczy. Wspólnie decyzujemy o formie spędzania czasu, wakacji, domowych finansów, obowiązków.
A tutaj to balabym się, że dla mnie jedzenia może zabraknąć, bo jestem mniej ważna od córki partnera. A jeżeli mamy wspólne dziecko... to ktore pierwsze je? To wspolne, czy to z poprzedniego,a ja dojadam okruchy...
Wniosek mam jeden: każdy ma to na co sobie pozwolił.