Witajcie!
Jestem z chłopakiem już ponad pół roku. Jestem jego pierwsza poważna dziewczyna, wczesniej był facetem, który niestety umawiał sie z dziewczynami na jedna noc. On cały czas mówił, ze w jego życiu wydarzyło sie coś, co bardzo zniszczyło go w środku, przez co starcił cala swoja wiare w życie i w milosc. Ja niby pozowlilam mu to odbudować. Ale... on nie chce mi zdardzić co takiego sie wydarzyło. Wielkorotnie mu mowilam, ze nie bede go osadzac, ze dla mnie nie liczy sie tu i teraz. Poźniej na jakiś czas zaniechałam tego, zapomniałam, nie chciałam go naciskać. Ale to niestety do mnie wraca. Kocham go, ale nie wiem tak naprawde z kim sie zwiazalam. Patrze na niego i widze kochajacego faceta, ale jednoczesnie widze, jak ta przeszlosc do niego wraca, jak wkrada sie pomiedzy to, co jest miedzy nami. Nie chce być zbyt dociekliwa, czy za wiele wymagam chcac dowiedziec sie, co takiego sie stalo? Czy Wy dziewczyny potrafiłybyscie przejsć po czyms takim do porzadku dziennego? Czy moze powinnam potawić sprawe jasno, ze albo jest ze mna szczery, albo inaczej zawsze bedzie miedzy nami to niewidzialne "coś". Doradzcie, bo już nie wiem co robić:(