Podejście psychologa do pacjenta. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Podejście psychologa do pacjenta.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 50 ]

Temat: Podejście psychologa do pacjenta.

Byłam dziś u psychologa bo w życiu pojawiły mi się problemy, z którymi nie umiałam sobie poradzić.I powiem, że żałuję tego.Pani psycholog od początku mojej wypowiedzi przejawiała negatywne podejście co dało się wyczuć w niektórych wypowiedziach i tonie głosu i poza tym nie zawsze rozumiała od razu co do niej mówię.Czasami swoją wypowiedz musiałam 2-3 razy powtórzyć.Poza tym nie rozumiała najważniejszej rzeczy PO CO TU PRZYSZŁAM. Mimo, że to wyjaśniałam to z tego co widziałam średnio dotarło.Na koniec powiedziała,że może mi jedynie zrobić testy psychologiczne.Hm, ale raczej podziękuję.Wyszłam po prostu wściekła, ta wizyta zamiast coś polepszyć tylko pogorszyła. Widać naprawdę nie każdy psycholog ma podejście do ludzi,a sama wiedza nawet najlepsza nie wystarcza.Nie jestem psychologiem,a mimo tego wiem,że obiektywne i życzliwe podejście do pacjenta to podstawa.Nie może być tak, że jedna osoba mu odpowiada, a inna nie, lub miał po prostu zły dzień. Przecież, gdyby była to osoba w depresji to jak by się poczuła, gdyby tak została potraktowana.Mogłaby np.W każdym razie do tego zawodu potrzeba odpowiednich osób, którzy będą potrafili właściwie podejść do każdego człowieka i zrozumieć.Dlatego, naprawdę ważne wybierając się do takiego specjalisty jest, najpierw zasięgnąć opinii innych osób czy warto.Tutaj miałam choć o tyle dobrą sytuację, że było to na ubezpieczenie i nie zmarnowałam niepotrzebnie pieniędzy.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.
kasia5266 napisał/a:

Nie jestem psychologiem,a mimo tego wiem,że obiektywne i życzliwe podejście do pacjenta to podstawa.

Kasiu, psycholog to nie lekarz nie leczy i nie przyjmuje pacjentów.
Klienci często oczekują rozwiązania sprawy natychmiast, przychodzą roztrzęsieni bądź spięci. Na pierwszym spotkaniu często zawodzi komunikacja, stąd próba nawiązania kontaktu przez testy.

Ale bywa też tak, że między ludźmi nie ma "fali". Nie należy się zrażać i  spróbować u innej osoby.

Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.

3

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

Ja nie oczekiwałam rozwiązania problemu na tym spotkaniu, tylko zwykłego ludzkiego podejścia, a tego właśnie zabrakło.Przecież jak się widzi niechęć ze strony danej osoby, to automatycznie trudniej Ci mówić o czymkolwiek. Tutaj na pewno nie było "fali" wręcz przeciwnie.

4

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

Niestety - kobieta, na którą trafiłaś, jest idealnym przykładem osoby, która minęła się z powołaniem. Psycholog nie może pokazywać po sobie jakichkolwiek emocji względem klienta, a w szczególności tych negatywnych. Pewnie, może mieć gorszy dzień jak każdy, ale po to się uczy samokontroli, żeby tego po sobie nie pokazywać. A już tekst o tym, że może Ci co najwyżej zrobić testy, był ewidentnym świadectwem braku wiedzy i kompetencji tej pani. To przykre, że na takiego "specjalistę" trafiłaś - niemniej sądzę, że nie warto się zrażać, tylko trzeba poszukać psychologa z prawdziwego zdarzenia, tacy na szczęście istnieją.

5

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

Niestety o dobrych psychologow u nas trudno. Wiem, bo sama bezskutecznie takiego szukalam. Wyprobowalam trzech, jeden gorszy od drugiego. Czasami rozmawiam ze studentami psychologii i jak widze podejscie do zycia niektorych z nich to mi sie slabo robi.

6

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

A na czym polega dobry psycholog? Co może robić, jak powinien to robić?

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

7

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

heathcliff, mysle, ze latwiej byloby napisac, jaki nie powinien byc i czego nie powinien robic. Zdecydowanie np. nie powinien u"leczyc" 16-latka posiadajacego silne leki powypadkowe (z objawami psychosomatycznymi), robiac mu... test inteligencji Wechslera, a spotkalam sie osobiscie z taka sytuacja. I to nie byl wcale wstep do terapii. W efekcie objawy u dziecka nasilily sie, poniewaz przekonalo sie, ze osoba, ktora miala mu pomoc, nawet nie slucha tego, co on do niej mowi.

8

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

Iskra1221 - ależ ja wiem, czego psycholog robić nie powinien. Interesuje mnie tylko, co powinien robić. Jak wygląda jego właściwe zachowanie. Po pierwsze chcę ocenić, czy w ogóle psycholog ma jeszcze jakieś czynności, które może wykonać, po drugie chcę się zastanowić, czy te czynności coś dadzą.

Na przykład niezbyt daleko stąd obserwuję, jak pewna osoba ogranicza swoją pomoc do "zgłoś się do specjalisty" i "jak już próbowałeś/aś rozwiązać swój problem"? Połączenie naganiania klientów z pozwoleniem pacjentowi, by sam rozwiązał swój problem.

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

9

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

heathcliff, na to nie ma akurat sztywnej reguly. Z tego, co sie orientuje, nie ma zadnego "kodeksu dobrego psychologa". Powinien on jednak posiadac przede wszystkim kompetencje (wiedze) i cechy osobowosciowe potrzebne w pracy z ludzmi, a naleza do nich m. in. umiejetnosc sluchania, otwartosc, nie stawianie sie w roli wszechwiedzacego, brak traktowania z gory, komunikatywnosc, zrozumienie, umiejetnosc wywolania atmosfery ciepla i zaufania, serdecznosc, zyczliwosc. Nie oznacza to, ze ma glaskac pragnacego otrzymac poziom po glowie, moze byc wobec niego surowy i stanowczy, jesli sytuacja tego wymaga.

10

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

heathcliff, psycholog powinien przede wszystkim:
- mieć życzliwe nastawienie do klienta
- słuchać, słuchać i jeszcze raz słuchać
- okazywać swoje zrozumienie tego, o czym mówi klient i nie oceniać go
- stosować psychologiczne metody "wyciągania informacji" od klienta i wyciągnąć tychże jak najwięcej
- zastosować swoją wiedzę, doświadczenie i zdobyte od klienta informacje umiejętnie i adekwatnie, tak, by nakierować klienta na zrozumienie jego własnego problemu i podsunąć możliwe sposoby jego rozwiązania (nie mylić z gotowymi receptami i konkretnymi poradami typu "zrób tak i tak, a na pewno pomoże").

11

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

Jaki powinien byc psycholog? Po pierwsze, przede wszystkim wyrozumialy. Nie powinno byc pacjentow z mniejszymi i wiekszymi problemami, poniewaz jesli osoba postanawia zasiegnac pomocy psychologa, to problem w oczach tej osoby jest duzy. Po drugie, nie ma tutaj problemow typu "moze nie nadajecie na tej samej fali". Na milosc, od tego jest psycholog, aby zrobil wszystko, zeby moc sie porozumiec z pacjentem. Psycholog rowniez powinien zrobic WSZYSTKO, aby pacjent czul sie komfortowo podczas sesji, w innym wypadku pacjentowi trudno jest otworzyc sie przed psychologiem, ktory badz co badz, jest zazwyczaj obca osoba. Jest rowniez o wiele trudniej stworzyc pewna wiez zaufania pomiedzy pacjentem a psychologiem, gdy czlowiek nie odczuwa(jak w przypadku Kasi5266), ze psycholog na prawde ma w interesie pomoc swojemu pacjentowi.

Kasia5266,
Pamietaj, ze jest wielu dobrych psychologow na tym swiecie i nie zrazazalabym sie odrazu , tylko dlatego, ze na jednym sie zawiodlas. Mysle, ze to kwestia mentalosci tej pani psycholog. Najwiekszy problem tego typu ludzi to to, ze zapominaja, iz to oni sa dla pacjenta, nie pacjent dla nich wink
Powodzenia.

Za dlugo mnie tutaj nie bylo...;)

12

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

Anemonne - wiesz, co powinno się zrobić, gdy się ma problem? Rozwiązać go. To jednak nie znaczy, że można stworzyć jednozdaniowy poradnik rozwiązywania problemów, który uratuje świat. Pierwsze punkty, które podajesz, są mniej więcej konkretne. Pierwszy mnie zupełnie wyklucza, ale ja nie chcę być psychologiem. Potem im dalej, tym gorzej. Już okazywanie zrozumienia jest oszukane, prawdopodobieństwo, że mnie zrozumie psycholog jest takie, jak że mnie ktokolwiek zrozumie, czyli jeśli kiedyś pójdę do psychologa, to tylko się zirytuję, że on niezrozumienie zamaskuje. "Metody wyciągania informacji" to już zupełny brak konkretu. Dokładnie tak samo "zastosować wiedzę". Cóż to znaczy?

Gdy zwichnąłem palec, to lekarz go złapał, pociągnął, umieścił w dobrej pozycji a potem badał ruchliwość majtając nim w odpowiednie strony. To zrobił i możesz to sobie wyobrazić. Gdy powiem, że on zastosował wiedzę (choć zrobił to), to nie dowiesz się, co takiego się działo.

Interesuje mnie właśnie to, jakie konkretne psychologiczne działania są wykorzystaniem wiedzy, jakie konkretne działania służą uzyskaniu informacji. Bo umiem sobie wyobrazić, że psycholog próbuje dopasować pacjenta do jakiegoś z poznanych schematów, ukrywa to przed pacjentem (by pacjent się nie zorientował), jeśli pacjent odpowiednio szybko rozwiąże swój problem, to nie zdąży się na psychologa zdenerwować.

Ogólnie jedyny konkret to miła atmosfera. Tyle wiem z reklam smile

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

13

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.
Sasha napisał/a:

Psycholog rowniez powinien zrobic WSZYSTKO, aby pacjent czul sie komfortowo podczas sesji, w innym wypadku pacjentowi trudno jest otworzyc sie przed psychologiem, ktory badz co badz, jest zazwyczaj obca osoba. Jest rowniez o wiele trudniej stworzyc pewna wiez zaufania pomiedzy pacjentem a psychologiem, gdy czlowiek nie odczuwa(jak w przypadku Kasi5266), ze psycholog na prawde ma w interesie pomoc swojemu pacjentowi.

Komfortowo podczas sesji? ...się chyba filmów naoglądałaś.
Sesja to harówa, są ból, pot i łzy. Terapeuta jest jak trener...towarzyszy przemianie, nakierowuje. Wizyty u psychologa nie są przymusem, tylko decyzja klienta. Psycholog nie musi być milutki, głaszczący ani ojkający...ma mieć dystans emocjonalny do sprawy i klienta, pokazać mu, że poza jego problemem też istnieje świat.

Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.

14

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.
heathcliff napisał/a:

Już okazywanie zrozumienia jest oszukane, prawdopodobieństwo, że mnie zrozumie psycholog jest takie, jak że mnie ktokolwiek zrozumie, czyli jeśli kiedyś pójdę do psychologa, to tylko się zirytuję, że on niezrozumienie zamaskuje.

Nie chodzi tu o zrozumienie problemu (bo tego nikt nie może zagwarantować), ale o zrozumienie tego, co klient mówi i zrozumienie na zasadzie: drogi kliencie, nie jesteś wariatem wink A jeśli klient jest wariatem, to się go odsyła do psychiatry.

heathcliff napisał/a:

"Metody wyciągania informacji" to już zupełny brak konkretu. Dokładnie tak samo "zastosować wiedzę". Cóż to znaczy?

Gdy zwichnąłem palec, to lekarz go złapał, pociągnął, umieścił w dobrej pozycji a potem badał ruchliwość majtając nim w odpowiednie strony. To zrobił i możesz to sobie wyobrazić. Gdy powiem, że on zastosował wiedzę (choć zrobił to), to nie dowiesz się, co takiego się działo.

Psychologia ma swoje specyficzne metody - zarówno te od wyciągania informacji, jak i metody pomocy. Jeśli lekarz leczy jakąś poważną chorobę, też nie tłumaczy pacjentowi-laikowi co zrobił używając specjalistycznego słownictwa i opisując metody, prawda? Psycholog może zdobywać informacje na temat stanu i osobowości klienta na różne sposoby: od swobodnej rozmowy, przez ustrukturalizowany wywiad (czyli zawierający konkretną sekwencję pytań), do testów i kwestionariuszy psychologicznych (w tych ostatnich wiedza psychologa potrzeba jest do właściwej interpretacji wyników). Zastosowanie wiedzy polega właśnie na odpowiedniej diagnozie i interpretacji informacji uzyskanych od klienta (tu chyba nie muszę wyjaśniać, że chodzi o wiedzę zdobytą na studiach i w praktyce zawodowej) oraz na dobraniu odpowiedniej metody mającej na celu pomoc klientowi w rozwiązaniu jego problemu/-ów.

15

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

Anemonne - eksperyment Rosenhana podsumowuje moje zdanie o wariatach i psychiatrach. Dość mocno wątpię w specjalistyczne metody w psychologii, zwłaszcza takie niedostępne mojemu pojmowaniu. Mogę nie znać terminologii, ale do tego wystarcza słownik (jeśli cokolwiek się za terminologią kryje. Poza Rosenhanem jeszcze inni ludzie ujawniali partactwo i w naukach różnych pustosłowie nie jest takie niespotykane. Na przykład w metody filozofii już na pewno nie uwierzę).

Portale czasem serwują psychotesty. Oczywiście nie są to testy przygotowane przez psychologów, ale seria pytań, która ma pozwolić mniej inteligentnemu człowiekowi klasyfikować bardziej inteligentnego (czy też stronie klasyfikować czytelnika), to coś przerażającego.

Pojawiło się wyżej stwierdzenie "ma mieć dystans emocjonalny do sprawy i klienta, pokazać mu, że poza jego problemem też istnieje świat."
To mi się od zawsze nie podobało - psychologia nie polega na naprawie problemów, a na przekonaniu człowieka, że da się z nimi żyć. Niedawno media opisywały przypadek kobiety. Najpierw jej część rodziny zmarła w wypadku, potem druga część zatruła się gazem. Mnie się wydaje, że samobójstwo jest całkiem racjonalne (bo odpowiada potrzebie odpoczynku od rzeczywistości), a ratowanie pacjenta wymaga założenia, że życie jest wartością, które to założenie poza religią się utrzymać nie daje.

Psycholog startuje z pozycji autorytetu. Matematyk, któremu laik wskaże przypuszczalny błąd kolejno przemyśli problem i albo wyjaśni, dlaczego błędu nie zrobił, albo poprawi błąd. W przypadku niejasnych kryteriów prawdziwości stwierdzeń wytknięcie błędu psychologowi dodane zostaje do listy objawów, bo ważniejszy jest autorytet. Zresztą nietrudno o to na forach internetowych: co chwilę jakiś człowiek dobrze zna moje problemy nie dlatego, że je przeanalizował, ale dlatego, że jest psychologiem.
Psycholog, który interpretuje właściwie, zachowuje się właściwie, to dobry psycholog. Ale jak - u licha - poznać, że jest dobry? Czy są jakiekolwiek kryteria? smile

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

16

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

Oczywiście, że nieraz nawet po kilku wizytach nie da się poznać, że psycholog jest dobry - a czasem widać od razu, że dobry nie jest. Przy okazji taki, który uważa się za autorytet, do tych dobrych z całą pewnością się nie zalicza. Znowu chcesz twardych dowodów - tak się nie da. Podobnie jak idziesz do lekarza, nie masz pewności, czy jest kompetentny. I najczęściej niestety dowiadujesz się, że nie jest, jak już zrobi Ci kuku.

17

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

Anemonne - tak, rozumiem. W różnych miejscach naszej rzeczywistości różne są kryteria oceny, od jasnych, matematycznych, przez coraz mniej jasne aż do zupełnego rozmycia. Gdyby szły za tym zarobki, to nie miałbym nic przeciwko. smile Ale ludzie, którzy robią rzeczy niejasne, niesprawdzalne, nieocenialne, biorą całkiem duże pieniądze, a nie da się ich z wykonanej pracy rozliczyć (aż do wróżbiarstwa).

I pojawia się w mojej głowie pytanie - czy oni coś robią? Niektóre rzeczy po wizycie są inne niż przed wizytą, ale czy nie zmieniłyby się bez wizyty? Czy potrzebny jest psycholog, czy wystarczyłby przyjaciel albo dostawca pizzy? Skąd wiadomo?

Mówi się, że najważniejszym celem pierwszej wizyty u specjalisty jest druga wizyta u specjalisty. Przez tysiąclecia ludzie żyli bez wyodrębnionej psychologii, a trudno sądzić, że dziś są w lepszej kondycji psychicznej niż kiedyś. Czy może dawniej coś zastępowało psychologię? A może psychologia zastępuje to, co było dawniej? Czy służy pacjentom czy żywieniu psychologów? Wszak w modzie o to tylko chodzi, by wykreować potrzebę, by ktoś zarobił.

Jak widać cały czas chciałbym jakichś faktów. Na pewno niejeden psycholog zrobił coś dobrego, ale i niejeden człowiek zrobił coś dobrego. Czy zatem potrzeba tej psychologowości psychologa, by mógł pomóc? Czy rzeczywiście są jakieś poważne metody psychologii, czy może to zabawne ulepione nic, a gdy przychodzi co do czego, to psycholog walczy o dziecko jak o przedmiot, nie waha się go krzywdzić (co pokazała rzeczywistość)?

Popełnić błąd może przecież każdy. Potraktować testem może sąsiad i kierowca autobusu, nie potrzeba specjalisty. Obrazić klasyfikując poza normą też może każdy. Gdzie w ogóle jest psychologia? smile

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

18

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

Moda, chciwość, matactwo - nadal mówisz o psychologach, którzy nigdy nie powinni być psychologami. Tak samo zdarzają się prawnicy, którzy nie powinni być prawnikami, nauczycielki, które nie powinny uczyć i sprzedawcy, którzy nie powinni mieć nic wspólnego z obsługą klienta. Błędy i niewłaściwi ludzie na niewłaściwym miejscu zdarzają się wszędzie, w każdym zawodzie i w każdej dziedzinie życia.

heathcliff napisał/a:

Potraktować testem może sąsiad i kierowca autobusu, nie potrzeba specjalisty.

Tu się akurat mylisz. Dać kilka kartek z gotowymi pytaniami owszem, może każdy, podliczyć punkty i przeliczyć je na odpowiednie wartości na upartego też (choć bez dyplomu magistra psychologii nie da się otrzymać klucza do testu, przynajmniej legalnie). Ale do zinterpretowania wyników potrzeba jednak specjalistycznej wiedzy, jeśli nie chce się zrobić krzywdy człowiekowi. Nie wystarczy wiedzieć, czy dany wynik jest wysoki czy niski, ale trzeba też wiedzieć, co to oznacza i jak połączyć poszczególne wyniki cząstkowe, a także umieć całościowo czytać profil.

Co do Twojego pytania, co było kiedyś zamiast psychologii i czy w ogóle coś było - tak, były wojny i nie było chorób cywilizacyjnych wink Myślę, że to trochę tak, jak z dysleksją i dysortografią: kiedyś tego nie było, bo dzieciak dostawał linijką po łapach i już wiedział, jak należy napisać poprawnie. Analogicznie, było mniej depresji i nerwic, bo ludzie się skupiali na tym, by przetrwać, a nie na poprawie komfortu swojego życia. Niemniej, choroby psychiczne i depresja istniały, tylko wtedy nazywano je histerią i leczono elektrowstrząsami. Czy to było lepsze? Odpowiedz sobie sam.
Uważam, że jeśli ktoś ma problem i potrafi go rozwiązać sam lub z pomocą przyjaciół - w porządku, dobrze dla niego. Ale kiedy problemy się nawarstwiają, a my nie znamy ich genezy i nie radzimy sobie z nimi, to cóż jest złego w skorzystaniu z pomocy osoby wykształconej na specjalistę od ludzkiej psychiki? Nie ma też nic złego w tym, że psycholog na tym zarabia - w końcu lekarz też nie leczy za darmo, a piekarz nie piecze za darmo chleba. Z czegoś trzeba żyć. Tylko, że różnica między psychologiem a lekarzem polega na tym, że krzywdę zrobioną człowiekowi przez lekarza jest łatwiej ocenić, niż krzywdę zrobioną przez psychologa na psychice. Żałuję też, że jest tak mała świadomość społeczna w kwestii tego, po czym poznać, że psycholog robi krzywdę czy zachowuje się niewłaściwie. Sama dowiedziałam się tego dopiero na studiach, a szkoda, bo kiedyś trafiłam na panią psycholog, która łamała etykę swojego zawodu - a ja nie miałam o tym pojęcia.

19

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.
Anemonne napisał/a:
heathcliff napisał/a:

Potraktować testem może sąsiad i kierowca autobusu, nie potrzeba specjalisty.

Tu się akurat mylisz. Dać kilka kartek z gotowymi pytaniami owszem, może każdy, podliczyć punkty i przeliczyć je na odpowiednie wartości na upartego też (choć bez dyplomu magistra psychologii nie da się otrzymać klucza do testu, przynajmniej legalnie). Ale do zinterpretowania wyników potrzeba jednak specjalistycznej wiedzy, jeśli nie chce się zrobić krzywdy człowiekowi. Nie wystarczy wiedzieć, czy dany wynik jest wysoki czy niski, ale trzeba też wiedzieć, co to oznacza i jak połączyć poszczególne wyniki cząstkowe, a także umieć całościowo czytać profil.

A teraz się zastanówmy, czy sąsiad i kierowca autobusu potrafią czytać przyszłość z gwiazd. Nie potrafią. Do tego potrzeba specjalistycznej wiedzy?

Napisałem "potraktować testem", czyli dać test, obejrzeć i wydać werdykt. Tak patrzeć w gwiazdy może każdy. Ty piszesz, że do analizy testu potrzeba specjalisty, ja odpowiem, że i gwiazdy nie każdemu objawiają przyszłość. I pytanie brzmi, czy istnieje ktoś, kto LEPIEJ zinterpretuje testy. Na pewno są jednostki lepiej wyuczone, to znaczy takie, które lepiej pamiętają wskazania autorów, podręczniki omawiające. Na pewno wśród wróżek też są takie pamiętające więcej z teorii. Ale zadaję teraz pytanie, czy istnieje specjalista. Wiemy już, że jest niezbędny, a teraz trzeba zadać typowe pytanie matematyczne - czy zbiór specjalistów jest niepusty. W przypadku wróżek podejrzewamy, że może być pusty. Czemu w przypadku psychologów nie?

(Zauważ, że gdybyśmy mieli cara, nie byłoby możliwym głosić, że nie ma wśród carów ludzi kompetentnych. Nie dlatego, że by byli, a dlatego, że car ma władzę. Psycholog przez swój autorytet ma władzę, to znaczy nie jest bez znaczenia opinia psychologii w sprawie jakości psychologii. Całe szczęście nie można tak od ręki ludzi ścinać za wątpliwości.)

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

20

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.
dayzi napisał/a:
Sasha napisał/a:

Psycholog rowniez powinien zrobic WSZYSTKO, aby pacjent czul sie komfortowo podczas sesji, w innym wypadku pacjentowi trudno jest otworzyc sie przed psychologiem, ktory badz co badz, jest zazwyczaj obca osoba. Jest rowniez o wiele trudniej stworzyc pewna wiez zaufania pomiedzy pacjentem a psychologiem, gdy czlowiek nie odczuwa(jak w przypadku Kasi5266), ze psycholog na prawde ma w interesie pomoc swojemu pacjentowi.

Komfortowo podczas sesji? ...się chyba filmów naoglądałaś.
Sesja to harówa, są ból, pot i łzy. Terapeuta jest jak trener...towarzyszy przemianie, nakierowuje. Wizyty u psychologa nie są przymusem, tylko decyzja klienta. Psycholog nie musi być milutki, głaszczący ani ojkający...ma mieć dystans emocjonalny do sprawy i klienta, pokazać mu, że poza jego problemem też istnieje świat.

Dayzi,
Masz racje, psycholog powinien byc zimny jak skala, sluchac pacjenta 5/10 i wystawiac rachunek. Napisze Ci jedno z doswiadczenia, nie z ogladania filmow, bo na to droga Dayzi czasu nie mam. Sa ludzie, ktorym ciezko jest wylac swoje problemy przed kompletnie obca osoba. Jesli psycholog odsuwa swojego pacjenta (tak pacjenta, nie klienta) swoim podejsciem, to tak jak w przypadku Kasi5266, zniecheca pacjenta do swojej osoby. Czy terapia to harowa, bol i lzy? W duzej czesci jak najbardziej, bo przychodza tam osoby, dla ktorych jest to ostania deska ratunku. Teraz wytlumacze Ci jeszcze definicje komfortu, o ktorym napisalam w poprzednim poscie, bo widze, ze masz kompletnie inna definicje slowa w tym temacie. Dac pacjentowi poczucie komfortu nie oznacza posadzic go na wygodnym fotelu, podlozyc pod nos swieza kawke i glaskac po glowce. Pacjent musi poczuc, ze osoba do ktorej zwrocil sie o pomoc jest tam po to ABY POMOC, nie po to, aby wystawic rachunek i powiedziec "przykro mi, ale nie nadajemy na tej samej fali". Smiech. DOPIERO gdy pacjent bedzie czul sie na tyle KOMFORTOWO, aby moc sie zwierzyc z rzeczy, z ktorych nigdy nikomu nie byl w stanie sie zwierzyc, oznacza to, ze rozpoczela sie terapia, zaczyna sie ciezka praca, bol, lzy, i droga na, ze tak to ujme "prosta". DOPIERO WTEDY, zaczyna sie towarzyszenie w przemianie i ciezka praca we dwoje.

Za dlugo mnie tutaj nie bylo...;)

21

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.
heathcliff napisał/a:

Napisałem "potraktować testem", czyli dać test, obejrzeć i wydać werdykt. Tak patrzeć w gwiazdy może każdy. Ty piszesz, że do analizy testu potrzeba specjalisty, ja odpowiem, że i gwiazdy nie każdemu objawiają przyszłość. I pytanie brzmi, czy istnieje ktoś, kto LEPIEJ zinterpretuje testy. Na pewno są jednostki lepiej wyuczone, to znaczy takie, które lepiej pamiętają wskazania autorów, podręczniki omawiające. Na pewno wśród wróżek też są takie pamiętające więcej z teorii. Ale zadaję teraz pytanie, czy istnieje specjalista. Wiemy już, że jest niezbędny, a teraz trzeba zadać typowe pytanie matematyczne - czy zbiór specjalistów jest niepusty. W przypadku wróżek podejrzewamy, że może być pusty. Czemu w przypadku psychologów nie?

A czym jest specjalista, jeśli nie odpowiednio wyuczonym człowiekiem? W przypadku wróżki nie wystarczy być wyuczonym, trzeba mieć "dar" - w przypadku psychologa "dar" na pewno nie jest bez znaczenia, ale nie jest jedynym warunkiem bycia dobrym psychologiem. Nie podoba mi się porównanie psychologa i wróżki wink

Swoją drogą nie wiem, skąd wziąłeś teorię, że psycholog jest autorytetem, jak na razie znacznie częściej spotykam się właśnie z atakiem i negacją kompetencji, zupełnie jak z Twojej strony smile Odnoszę czasem wrażenie, że psycholog jest traktowany trochę jak ludzie zajmujący się medycyną niekonwencjonalną, czyli z dużą dozą sceptycyzmu i nietolerancji. A to wynika najprawdopodobniej z niedostatecznej świadomości społecznej.

22

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

Anemonne - jeśli jesteś psycholożką, to zupełnie nie szkodzi. smile Wróżkę też bym polubił, chyba że by mi próbowała wcisnąć wróżby.

Powyżej pojawił się mały definicyjny błąd. Z jednej strony specjalista to ktoś wyuczony, z drugiej ktoś, kto potrafi. Przykład wróżki miał pokazać, że można wyuczyć się wielu terminów, wielu metod, a mimo to wcale nie umieć przewidywać przyszłości lepiej niż dostawca pizzy czy kogo tam wymieniałem. smile Można oczywiście teorią zagadać kierowcę autobusu, ma się dyplom którego pierwszy lepszy sąsiad nie ma, ale jednak nie posiada się umiejętności przewidywania przyszłości*.

(* - przypuszczam, oczywiście. Nie ma dowodu, że wróżbiarstwo to w całości ściema, ale nietrudno udowodnić oszustwo w kontrolowanym eksperymencie pojedynczym osobnikom.)

Jeśli ktoś jest specjalistą radzącym sobie, to prawdziwe jest twierdzenie, że taki specjalista jest LEPSZY na stanowisku wróżbiarza niż inny człowiek. Z kolei jeśli specjalistą jest osoba wyuczona, to prawdą jest, że szkoły rozdają dyplomy między innymi specjalistom. Ale teraz, skoro są dwie definicje, potrzeba innego dowodu - że są równoważne. smile
Wiesz przecież, że tylko PRAWDZIWA wróżka potrafi przepowiadać przyszłość i wiesz, że można wróżką nazwać osobę, którą wróżbiarstwa uczono. Ale jak udowodnisz, że osoba, którą uczono, potrafi? smile

I teraz mamy psychologów. Armię psychologów. Oni lepiej lub gorzej pamiętają to, czego się uczyli. I z drugiej strony mamy pojęcie psychologa specjalisty - to osobnik, który zrobi wszystko właściwie, to znaczy pomoże klientowi.

I pojawia się pytanie o dowód, że wyuczenie się jakoś wiąże ze skuteczną pomocą. To jest podstawowy problem. Dam Ci "magiczną różdżkę do obierania pomidorów". Czy na podstawie nazwy i mojej ogromniastej dobrej woli będziesz przypuszczać, że uda się magiczną różdżką obrać pomidora, czy też sprawdzisz to zupełnie niezależnie od moich intencji?
A przecież pytanie, czy przedmiot wytworzony w jakimś celu faktycznie umożliwia realizację zamierzeń, jest pytaniem podstawowym!

Stąd to najprostsze pytanie. Czy wiedza zapisana w książkach, zdobywana w trakcie eksperymentów, nabywana w ramach praktyki, naprawdę czyni z człowieka jednostkę, która potrafi pomagać. To znaczy - czy cała psychologiczna maszyna realizuje cel! Czy istnieją ludzie, którzy interpretują testy dobrze? Po czym poznać, że to oni interpretują dobrze, a nie ich zagorzali przeciwnicy i krytycy? Czy w końcu są kryteria oceny, kto ma rację, kto sobie radzi, kto potrafi, czy są tylko uznane podręczniki, moda, powtarzanie teorii? Czy psychologia służy komuś innemu niż psycholodzy?

Kryteria, kryteria, kryteria!
Bo jeśli nie ma żadnych, to może być TYLKO autorytet! W szkole, drogie dzieci, uczymy się, że ten psycholog miał rację, a ktoś inny nie miał. Tu ktoś podał taki model, i ma on sens, a ktoś inny przyrównał psychikę do chomika i nie miał racji, bo psychika ma ogon. W matematyce, na drugim końcu rzeczywistości, są kryteria. Nikt może nie mieć pojęcia, czy twierdzenie da się zastosować, ale są sposoby sprawdzania, czy jakaś myśl twierdzeniem jest, czy na gruncie pewnych założeń jest ona poprawna.
A tu? Czy gdy przyjdzie 10 psychologów, w sumie podadzą 47 sprzecznych myśli, czy istnieje sposób ustalenia, kto ma rację?

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

23

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

Myślę, że nasze definicje, zarówno specjalisty jak i wróżki, są zupełnie inne.

Po pierwsze - według mnie specjalista to nie osoba wyuczona/po studiach, tylko osoba, która oprócz wiedzy ma także dużą praktykę i doświadczenie.
Po drugie - nie uważam, że wróżbiarstwa można się nauczyć. Albo ma się jakiś subtelny dar, albo nie ma się nic. Nie da się porównywać psychologii z parapsychologią, aczkolwiek zarówno jedno, jak i drugie jest w pierwszej trójce moich zainteresowań wink

heathcliff napisał/a:

I teraz mamy psychologów. Armię psychologów. Oni lepiej lub gorzej pamiętają to, czego się uczyli.

Psycholog tuż po studiach jest nikim, tak naprawdę. Nie ma jeszcze prawa wykonywania zawodu psychoterapeuty, nie ma wystarczającej wiedzy praktycznej. Żeby być terapeutą, trzeba po studiach magisterskich podjąć dalszą naukę zawodu, przejść własną kilkuletnią terapię, kolejne kilka lat pracować pod superwizją. Czyli - dobry psychoterapeuta to taki, który z tych wszystkich etapów wyciągnie maksimum wiedzy i doświadczenia. Nie ma tu miejsca na "pamiętanie" tego, czego uczyli na studiach, bo psycholog cały czas musi wykorzystywać wiedzę w praktyce, a więc ją utrwalać. Wyuczenie to jedno, praktyka to drugie, a przy okazji jedno bez drugiego nie istnieje. Moim zdaniem dopiero wykształcony i doświadczony psycholog, który nie odstępuje od zasad etyki swojego zawodu może zostać nazwany specjalistą.

24 Ostatnio edytowany przez enya (2012-02-02 00:40:48)

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

Co do głównego tematu, to wydaje mi się, że rodzaj terapii wymusza na terapeucie pewne określone  z góry zachwania, które dla klienta/pacjenta z założenia mają być niewygodne, trudne itp. Niektóre techniki terapeutyczne przypominają raczej "pranie mózgu" i nie ma to nic wspólnego z okazywaniem zrozumienia i ciepła.

Psycholog nie powie niczego wprost, będzie krażył wokół tematu, będzie prowokował, wykazywał nieścisłości, ale nie da żadnego wyjaśnienia.
W zasadzie heathcliff ma pewne naturalne predyspozycje do bycia terapeutą, chociaż on stara się na swój sposób wytłumaczyć i wykazać  nieścisłości i brak logiki w naszych wypowiedziach. Jednak często brakuje w tym zwykłego zrozumienia, czytania między wierszami. Uważam, że jeśłi ktoś jest w stanie domyslić się sedna wypowiedzi to nie ma sensu czepiać się szczegołów...

A tak ogólnie to znam duzo osób po studiach psychologicznych i niestety niektóre z tych osób same zachowują się tak jakby wymagały leczenia! Na szczęście nie pracują w zawodzie! Wprawdzie od skonczonych studiów do bycia terapeutą wykwalifikowanym to długa droga ale czasami zapominamy, że terapeuci to też ludzie.

Często idąc do psychologa oczekujemy faktycznie pomocy, profesjonalnego, dobrego podejścia. Zakładamy, że psychologowie są ekspertami w swojej dziedzinie, że możemy im zaufać po czym wychodzimy od nich jeszcze bardziej zdruzgotani. Zapomianmy, że to tylko ludzie, którzy nie zawsze dobrali sobie zawód zgodnie z powołaniem i naturalnymi predyspozycjami.

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

Warto rozróżnić pracę terapeutyczną od interwencji psychologicznej.

W sytuacji nagłej, niecodziennej (np. wypadek komunikacyjny, napaść), bezpośrednio zagrażającej klientowi (np. doświadczającemu przemocy domowej, z myślami i zachowaniami samobójczymi) lub kiedy ma on ograniczone możliwości poradzenia sobie (np. choroba psychiczna w fazie zaostrzenia objawów, bardzo młody wiek) - psycholog w większym stopniu opiekuje się klientem, np. zapewniając opiekę zdrowotną, prawną, gwarantując doraźne bezpieczeństwo. Nakierowuje działania klienta i podsuwa konkretne rozwiązania bieżących trudności.

W pracy terapeutycznej (której nie podejmie żadna z osób wymienionych powyżej) dąży się do przejęcia odpowiedzialności klienta za siebie i swoje życie, wysiłku, kreatywności. Rolą psychologa jest towarzyszenie. Wiedza, doświadczenie są niezbędne, jednak nie wykorzystuje się jej wykładając klientowi, czy sypiąc najwłaściwszymi rozwiązaniami dla jego sytuacji. Istotne, jakie rozwiązania klient sam próbował dotychczas wprowadzić; jak ocenia ich skuteczność; czy chciałby je powtórzyć, zmodyfikować czy odejść od nich; jakie jeszcze, zupełnie inne, zmiany chciałby wprowadzić. Klient zna siebie, swoje możliwości i środowisko życia w takim stopniu, w jakim nigdy nie pozna go nikt inny - sam też więc jest ekspertem od swojego problemu. Gotowe rozwiązanie zaproponowane przez psychologa nie byłoby tym skrojonym perfekcyjnie na miarę klienta, a i motywacja do zmiany jest mniejsza, gdy sami nie włożyliśmy wysiłku w jej projektowanie.

Istotne jest również docieranie do źródeł trudności, mechanizmów, które utrwaliły nasze zachowania, nauczyły nas powtarzania sprawdzonych modeli reakcji na podobne sytuacje. Nierzadko leżą one w dzieciństwie, obserwacji zachowań osób najbliższych - lub w doznanych traumach, wydarzeniach jednorazowych, lecz znaczących. To snucie opowieści swojego życia i wspólne z terapeutą obserwowanie, analizowanie jej jest bardzo specyficzną formą kontaktu i znajomości, którą trudno odtworzyć w codziennych relacjach z bliskimi. Wciąż jednak wymaga przede wszystkim gotowości, dużej świadomości i wysiłku ze strony klienta.

Jestem psychologiem, seksuologiem i terapeutą. W codziennej pracy prowadzę poradnictwo i terapię w zakresie zaburzeń życia seksualnego kobiet i mężczyzn, także terapię par i małżeństw. Oferuję również E-poradę psychologiczno-seksuologiczną drogą meilową - anonimowość gwarantowana!

http://dobre-rozmowy.pl Gabinet psychologiczno-seksuologiczny w Gdańsku.

26

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

JustynaPiatkowska - zgadzam się z Tobą, też zawsze twierdziłem, że to klient powinien brać pieniądze, więcej daje psychologowi niż psycholog klientowi.

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

27

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

Gdyby tak złośliwie się temu przyjrzeć to terapeuta jest kimś totalnie będącym z boku. Lustrem klienta? Nawet nie... To tylko jedna osoba, która może również się mylić, nie zawsze trafnie odczytać intencje klienta.

Terapia to złudzenie, w którym klient myśli, że nie jest sam... Jednak jest sam. Oczywiscie uważam, że to bardzo istotne aby klient wziął odpowiedzialność za swoje życie, umiał sam samodzielnie nim pokierować itp. Jednak są pewne uważam sytuacje, które psycholog, terapeuta powinien obiektywnie umieć ocenić.

Czasami ludzie przychodzą na terapie bo chcą upewnić się, potwierdzić czy mieszczą się w określonej normie. Czasami zaś potrzebują potwierdzić, czy sytuacja w której obecnie się znaleźli jest faktycznie "chora", czy tylko oni są przewrażliwieni. Jednak okazuje sie, że nawet tego klient się nie dowie od terapeuty. Po co zatem psychologia określa jakieś normy skoro okazuje sie, że w życiu tych norm nie ma i wszystko i tak zalezy indywidualnie od jednostki co wybierze. Poza może chorobami psychicznymi, to okazuje się, iż każdy wybór jest dobry pod warunkiem, że klient w tym wyborze czuje się dobrze.
Uważam, że to jest zbyt uproszczone! Czyli jak odkryje, że łatwiej mi się żyje kiedy jestem bezwzględną egoistką to będzie to słuszne, dobre? Jak odkryje, że poprzez agresję więcej osiągam to jest OK? Jest to dla mnie jakieś absurdalne. Czy terapeuta na takie moje odkrycia jakoś by zareagował? Czy wszystko to pozostanie tylko w mojej inwencji?

Wydaje mi się, że więcej wnoszą tak zwane poradniki (przynajmniej dobrze się je czyta) niż terapia. Czytając poradnik przynajmniej wiem co autor miał na myśli, mogę się z tym zgodzić bądź nie. Mogę spróbować zastosować pewne porady i wyciągnąć wnioski. Mogę też potraktować to jako coś do czytania, przyjemne i tyle...

28

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

enya - ludzie, jako gatunek, wykazują pewne prawidłowości w sposobie myślenia, podejściu do spraw. Zupełnie się zgadzam z Tobą, że pomocne może być czytanie poradników (ja lubię książki o błędach w rozumowaniu), bo takie książki opowiadają o tym, na co się jest narażonym. Na pewno jestem na rażony na popełnianie pewnych błędów.
Zupełnie czym innym jest niestety konkretna ocena. Przyjdzie jakaś osoba, która rozumie mniej niż ja, ale to ona mnie oceni, ona ma mną kierować. Dlaczego? To już nie jest matematyczna, statystyczna pewność, że w populacji występują zjawiska, to już tylko interpretacja średnio bystrej jednostki, że pewne psychiczne zjawisko ma miejsce. I tu się mogą rodzić problemy.

(Psychologami zostają często ludzie z problemami. Dostrzegają w młodości, jak ich problemy są niezrozumiane z zewnątrz, a na starość biorą pieniądze za nierozumienie innych problemów.)

Dlatego ideał psychologa zupełnie nic nie daje od siebie. Nie interpretuje. Nie stawia diagnozy gdy nie ma pewności. Nie zaleca. Siedzi sobie. Zadaje pytania, ale najlepiej by było, jakby klient jeszcze powiedział, jakie pytania chciałby usłyszeć. Klient niech opowie, czego próbował, co wymyślił, co mu poradzono, jakie widzi opcje. Ścianie też by mógł opowiedzieć. Można by stworzyć ścianę, która by prosiła o to, o co prosi psycholog. Wtedy byśmy tej ścianie płacili, też by było świetnie.

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

29

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

heathcliff nie mam tu na myśli bezwzględnej oceny ale odniesienia się do sytuacji. W miarę możliwości obiektywnej oceny sytuacji!

Nie mówię aby terapeuta miał oceniać klienta na zasadzie "szufladkowania go", bezwzględnej oceny jego samego.

Myslę, że ocena powinna być bardziej wyjaśnieniem klientowi w jakich schematach działa i jakie są inne opcje. Uważam, że czasami zbawienne jest usłyszeć np.  "tak masz prawo nie akceptować tego, że ktoś Cię wykorzystuje i masz prawo z tym się źle czuć! Niektórzy ludzie niestety  tego nie wiedzą i dlatego trafiają na terapię, a terapeuta zamiast pomóc zrozumieć klientowi jego sytuację, on jedynie poprzez prowokację każe sie jemu tego domysleć. Często bywa tak, że zanim klient się czegoś domyśli to sfrustrowany zdąrzy porzucić terapię.

30

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

enya - znane mi osoby, które zaczynały terapie, właśnie tak porzucały jak piszesz. Zresztą zawsze problemy emocjonalne, psychiczne były związane z sytuacją życiową. Gadanie z psychologiem było jak kolejny obowiązek - wyjaśnij to, opisz tamto, a psycholog nawet minimalnie nie pomógł w zwalczaniu przyczyn. Często nie może, innym razem zajmuje się po prostu psychologią, a rzeczywista sytuacja człowieka go nie interesuje. smile

Domyślam się, że każdy psycholog nieskutecznych kolegów po fachu by skrytykował, ciekawi mnie jednak, skąd wziąć tych skutecznych.

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.
Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

Enya,
oczywiście zgadzam się z Tobą, co do aktywnej obecności terapeuty. Jego rolą jest przekazywanie swojej wiedzy i doświadczenia z zakresu problemu, z którym przychodzi klient. Obowiązkiem jest również ocena - szczególnie zachowań wykraczających poza normę, niebezpiecznych dla klienta lub jego otoczenia, ryzykownych, powszechnie uważanych za niepożądane - oraz przedstawianie możliwych konsekwencji wszystkich podejmowanych zachowań. Z pewnością psycholog odpowie również wyczerpująca na każde pytanie klienta oraz, jeśli istnieje hipoteza, że miałoby to być skuteczne, zaleci, zaproponuje konkretne działania.

Interpretacje terapeuty pozwalają pacjentowi spojrzeć na swoją opowieść z nowej strony, łączyć znane mu elementy układanki w rozjaśniającą się, logiczną całość, pełniej rozumieć siebie i swoje zachowania, wiążąc je z np. historią życia, ale także dowiadywać się o sobie czegoś nowego, dotąd nieuświadamianego.
Warto również pamiętać, że narzędziem pracy terapeutycznej jest nie tylko słowo i rozmowa - ale także ćwiczenia z ciałem, rozliczne formy przestrzennego czy graficznego prezentowania problemu i jego rozwiązania, psychodrama, trening zachowania w warunkach naturalnych (np. na ulicy, w miejscach publicznych, w grupie), wspólna analiza materiałów naukowych, filmowych, poradników, czy innych dostarczanych przez klienta bądź terapeutę itp. Cenne okazują się "zadanie domowe", które klient realizuje między sesjami, a podczas nich omawiany jest przebieg i efekty wykonanej pracy. Wiele zależy od obranego przez psychologa nurtu, indywidualnego stylu pracy, doświadczenia, a także przypadku konkretnego pacjenta - bez którego akademickie dyskusje pozostają teorią.

Myślę, że obserwując sesję terapeutyczną można zobaczyć kreatywną, dynamiczną pracę po obydwu stronach stołu. Kolejne odkrycia są efektem wspólnej pracy, padając to z jednych, to drugich ust. Z pewnością terapeuta nie jest milczącą, nieobecną, pozbawioną emocji ścianą. Sądzę, że jest to stereotyp, który warto prostować - podobnie jednak jak ten o terapeucie-przyjacielu, który odbiera każdy nocny telefon pacjenta i przejmuje kontrolę nad jego życiem, doradzając właściwe rozwiązanie każdej codziennej trudności.

Choć wielu ludzi nie uznało psychoterapii za rozwiązanie dobre dla siebie (szczęśliwie, pozostaje wiele innych możliwych rozwiązań!) - dla niektórych to właśnie podjęcie pracy terapeutycznej okazało się najlepszą możliwą decyzją. Z radością obserwuję klientów, pary i rodziny, dla których terapia okazała się takim właśnie przełomem.

Jestem psychologiem, seksuologiem i terapeutą. W codziennej pracy prowadzę poradnictwo i terapię w zakresie zaburzeń życia seksualnego kobiet i mężczyzn, także terapię par i małżeństw. Oferuję również E-poradę psychologiczno-seksuologiczną drogą meilową - anonimowość gwarantowana!

http://dobre-rozmowy.pl Gabinet psychologiczno-seksuologiczny w Gdańsku.

32

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

Zgadzam się z tym, ze to klient odpowiada za swoje życie i tylko on sam może zdecydować co jest dla niego dobre a głównym zadaniem psychologa jest wspierać i motywować do zmian, których klient chce dokonać w sobie, lub w swoim życiu . Dlatego ja idąc do psychologa nie liczyłam na gotową receptę rozwiązania mojego problemu. Liczyłam że psycholog mnie wysłucha, zrozumie i w odpowiedni sposób pokieruje terapią tak, żebym wyciągnęła z niej jakieś wnioski dla siebie.A ta pani odnosiła się do mnie chłodni, bagatelizowała mój problem, i ogólnie wywnioskowałam, że uważa, że to co mówię jest bez sensu, i gdyby nie była psychologiem to by mnie po prostu skrytykowała.Czy tak ma wyglądać "terapia"?Chyba nie.I każda osoba czułaby się w takiej sytuacji źle i niekomfortowo.

33

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

kasia5266 - tak. Psycholog ma w teorii zrozumieć. Jeśli nie zrozumie, to przecież weźmie pieniądze za nic. Ale zrozumienie nie jest czymś, co można nabyć. Jeśli się nie jest zdolnym do zrozumienia czegoś, a czasem się zdolnym nie jest, to się pozostanie bezużytecznym. Nie jest dziwne, że każdy z nas czegoś nie rozumie, wypada tylko, by ktoś tam, gdzie nie rozumie, nie próbował zarabiać.

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

34 Ostatnio edytowany przez Koliber (2012-02-02 22:25:04)

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.
kasia5266 napisał/a:

Liczyłam że psycholog mnie wysłucha, zrozumie i w odpowiedni sposób pokieruje terapią tak, żebym wyciągnęła z niej jakieś wnioski dla siebie.A ta pani odnosiła się do mnie chłodni, bagatelizowała mój problem, i ogólnie wywnioskowałam, że uważa, że to co mówię jest bez sensu, i gdyby nie była psychologiem to by mnie po prostu skrytykowała.Czy tak ma wyglądać "terapia"?Chyba nie.I każda osoba czułaby się w takiej sytuacji źle i niekomfortowo.

przynajmniej nie udawała ze cie zrozumiała, a co do krytyki jeśli byłaby konstruktywna to jak najbardziej jestem za

a w ogóle psychologia, co to za nauka ponad 100 lat ma i niby odkryła zakamarki ludzkiej psychiki, no nie jestem przekonana czy takie uczęszczanie do psychologa tylko nie pogłębi problemów psychicznych,
co mnie zawsze zastanawiało,psycholog grzebie w emocjach, w zdarzeniach,w traumach i do czego to ma prowadzić?

Takie buty z cholewami...

35

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

Tak jak powiedziałam wczesniej uważam, że duże znaczenie ma rodzaj terapii, to w jakim nurcie terapeutycznym pracuje psycholog.

Byłoby super gdyby to co pisze JustynaPiatkowska miało potwierdzenie w praktyce, jednak róznie  z tym bywa. Owszem są ludzie, którzy potrzebują terapii, ta forma pomocy na nich działa. I nie należy ich zniechęcać. Jednak dobrze też zachować zdrowy dystans i nie oczekiwać "gwiazdki  z nieba".

36

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

W zasadzie to mam zapytanie do eksperta JustynyPiatkowskiej, jak to jest z tym podejściem psychologa do pacjenta, a dokładniej jak to jest z tym zrozumieniem pacjenta?

Tym bardziej, że często ludzie wychodzą od psychologów rozczarowani bo właśnie nie czują się zrozumiani.

Czym jest zrozumienie? Czy zrozumienie jest wtedy kiedy psycholog rozumie problem i emocje pacjenta/klienta, czy zrozumienie jest wtedy kiedy psycholog rozumie problem, emocje klienta i okazuje to zrozumienie klientowi? Czy z punktu widzenia psychologii istotne jest okazanie zrozumienia klientowi? A jeśli tak, to na czym polega okazanie zrozumienia? Czy psycholog powinien być empatyczny wobec klienta, czy może  powinien zachować dystans?

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

Szanowni Państwo,
proszę się za bardzo nie wyzłośliwiać.
Wielkim nieszczęściem psychologii jest to, że do tego zawodu trafia masa nawiedzonych pierdołów i nieudaczników. Ale coraz częściej wydaje mi się, że jest tak w każdym zawodzie.

Pacjent musi mieć świadomość, że za efekt terapii przede wszystkim odpowiada sam. Proces terapeutyczny odbywa się pod okiem  specjalisty, ale klient oczekujący zmiany dokonanej za niego dobrowolnie skazuje się na porażkę.

Sprawą zupełnie odrębną są kompetencje interpersonalne psychologa - psycholog nie umiejący słuchać to jakieś gigantyczne nieporozumienie. Jeśli psycholog nie potrafi stworzyć sprzyjającego klimatu współpracy - po prostu proszę poszukać innego specjalisty. Jest z tym nieco podobnie, jak z lekarzem - to pacjent musi, niestety w drodze prób i błędów, znaleźć odpowiadającą mu osobę. Patałachów nie brakuje w żadnym zawodzie.

Ku mojemu wielkiemu zadowoleniu również w psychologii przybywa osób wysoce wykwalifikowanych. Przykładem obecna tutaj Pani Justyna, której intuicja, wiedza i trafność sugestii niezmiennie mnie zawstydzają, zwłaszcza, kiedy sam nie potrafię wymyślić niczego sensownego. Z perspektywy paru lat intensywnych doświadczeń potrafię docenić to, czego być może Państwo nie dostrzegają. Piszę o tym po to, by zwrócić uwagę, że również w zawodzie psychologa nie brakuje wysokiej klasy specjalistów - ręczę za to, wystarczy dobrze poszukać.

Chyba (mam nadzieję) minęły już czasy klasycznej, kozetkowej psychoanalizy, w której natchniony terapeuta - autorytet usiłował grzebać w pacjencie niczym mechanik samochodowy w silniku (nie myjąc rąk pomiędzy klientami). W mojej skromnej ocenie takie podejścia terapeutyczne zawsze miały więcej wspólnego z magią, niż z nauką. Cennym zjawiskiem w dzisiejszych czasach jest ogromna dostępność usług i wielki zakres różnych możliwości. Po prostu trzeba znaleźć coś dla siebie.

Zapraszam do dyskusji.

38

Odp: Podejście psychologa do pacjenta.

Kasiu, bardzo mi przykro, ze trafiłaś akurat na takiego psychologa...:/ fakt albo minęła się z powołaniem albo miała babka gorszy dzień, co oczywiście jej nie usprawiedliwia! Zgodzę się z Tobą, psycholog oprócz wiedzy powinien mieć jeszcze to "coś" co sprawia, że ludzie chcą mu się zwierzyć, wypłakać, po prostu pogadać. Po prostu być życzliwy, nie oceniać, a wysłuchać!i pomóc bo od tego jest. Kasiu, popytaj znajomych, może oni znają jakiegoś dobrego psychologa? Albo nawet jak pójdziesz do poradni to zagadnij ludzi, którzy czekają do psychologa;) Jeżeli mieli z nim jakąś styczność, na pewno szczerze podpowiedzą, jaki jest i czy warto zawracać sobie nim głowę;) Warto też samemu pójść i to cenić, nawet jak opinia będzie negatywna, najwyżej miło się rozczarujesz;) a jakby co, to będziesz wiedziała czego się ewentualnie. spodziewać;)

Ktoś tu napisał, że psycholog to nie lekarz!:) No, z formalnego punktu  widzenia, to owszem nie jest lekarzem;), nie może wypisywać leków, jak np. psychiatra, ale uważam osobiście--inne światło na psychologię i psychologów, że są jak najbardziej lekarzami, ale duszy!:) Często z choroby duszy biorą się inne schorzenia, nie tylko nerwice czy depresje, ale też inne mające wpływ na cały nasz organizm. Dlatego ja nie rozumiem, czemu psycholog ton nie lekarz;))

Kasieńko, pozdrawiam ciepło i życzę odnalezienia dobrego psychologa:) A jesteś osobą wierzącą? Czasem też oprócz psychologa, można pójść pogadać z księdzem;) oni też są niezłymi psychologami;) -Też zależy oczywiście do jakiego księdza trafisz i na jakiego księdza trafisz, tak samo jak ze wszystkimi, ale większość jest naprawdę ok:) mogą pomóc, serio:) a psycholog to swoją drogą:) Pozdrawiam raz jeszcze Olenka_20

Posty [ 1 do 38 z 50 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Podejście psychologa do pacjenta.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018