netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

Miłość z sieci...

26 odpowiedzi9 111 wyświetleńzałożony przez Samotność73, 26.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Miłość z sieci...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: Miłość z sieci...

Mam 38 lat. Męża,dzieci ,dom,prace i uczucie niespełnienienia,wypalenia się...albo totalnej beznadziejności... Wszystko zaczęło sie rok temu... Znudzona matka i żona szuka rozrywki w internecie...i nie był to żaden czat,tylko zwykle gry (tak dla zabicia wolnego czasu,między praniem,sprzątaniem i odrabianiem lekcji). Poznałam GO,bo wylosował nas komputer..  Nie bylo milo...nawet nie było fajnie,bo wciąż sie kłócilismy...Po prostu nie nadawaliśmy na tych samych falach... Wieczne nieporozumienia konczyły sie słowami "żegnaj"..Ale mimo to wciąż nie moglam o nim zapomnieć i wciąż spotykaliśmy sie na tych grach... Potem jak nie trudno sie domyslec...od słowa do słowa i GG i siedzenie po nocach,potem wymiana nr.telefonów i niekonczące sie rozmowy. Bylo miło(tym razem)...Nie obawiałam sie niczego...On 13 lat młodszy,mieszkający 250 km. ode mnie,więc nawet nie czułam zagrożenia...Fajnie sie gadało a i mnie troche połechtało to,ze ktos tak młody wykazywał mna zainteresowanie... Mijały miesiące i coraz większa chęć,by poznac sie w realu... Doszło do spotkania... Czy sie rozczarowałam? Nie! I co najgorsze,zaiskrzylo między nami... Jestesmy razem, jeśli tak można to ująć,bo widujemy sie tylko raz w miesiącu...Ale to miłość...a tęsknota do siebie podsyca ja jeszcze bardziej.... Czy jestem szcześliwa? Tak ,ale tylko ten 1 raz w miesiącu...Chcemy być razem ale nie potrafie....Jestem tchórzem! Nie potrafie zostawic tego co mam. Boję sie wszystko zaczynac od nowa... Więc tak tkwię pomiedzy lojalnością do męża i miłością,której nie potrafie sie oprzeć....Obawiam sie tylko jednego....że do konca swoich dni,wciąż będe żyła w tych dwóch różnych światach....(no,chyba,ze moja miłość wkońcu znajdzie sobie swoją 2 połówkę?) A co jesli sie tak nie stanie...? Jesli jesteśmy przeznaczeni...? Tyle pytan,tyle wątpliwości...

2 Ostatnio edytowany przez Niezapominajka81 (2012-01-26 14:26:19)

Odp: Miłość z sieci...

Ty jestes mezatka, masz dzieci. I chcesz:)
A ja mam kogos kogo kocham (rowniez przez internet go poznalam), nie mam dzieci i czasami lapia mnie obawy. Chyba tylko zwykly strach, ze moze sie nie udac (chociaz jest bardzo dobrze:) ). I tez jest mlodszy-o 6 lat.

Moze musicie poprzebywac ze soba troszke dluzej niz ten jeden dzien? Bo teraz jest fajnie, tesknota, pragnienia, bliskosc.
A jak tam tez w koncu wkradnie sie rutyna? I bedzie tak jak teraz w Twoim malzenstwie?
Wielka niewiadoma...

3

Odp: Miłość z sieci...

wiem...moze obawiam sie tej rutyny,która i tak nas dopadnie...ale czy musi..? Zdaje sobie sprawę,że to za mało...Były wspólne wczasy o czym nie wspomniała,bo musialabym sie rozpisywac... Ale co jeśli przegapię to najwspanialsze...? Ponoc nic nie dzieje sie przypadkiem....Kurcze...jakie to trudne..:(

4

Odp: Miłość z sieci...

Pomysl co bedzie?
Napisz sobie w wyobrazni scenariusz. Jak to wszystko bedzie wygladalo gdy zaryzykujesz i bedzie dobrze, cudownie?
Jak moze byc gdy zaryzykujesz i kiedys( Oby nie) to sie skonczy?
Jak moze byc gdy nie ruszysz z miejsca, bedzie tak jak jest?

Chociaz gdybanie nie jest dobre bo zycie i tak wiekszosc rzeczy weryfikuje...
Ale od czegos trzeba zaczac.

Co tracisz a co zyskujesz?

5 Ostatnio edytowany przez Pamc (2012-01-26 15:15:20)

Odp: Miłość z sieci...

A jak było w Twoim małżeństwie dopóki nie poznałaś Pana z internetu? I ile dzieci mają lat?

6

Odp: Miłość z sieci...

Witaj! Twoja historia to moja historia....Ja walczę ,staram się być dla męża dla dzieci ale tak na prawdę oszukuje siebie i ich.....jedynym słusznym wyjściem jest powiedzenie prawdy odejście i spróbowanie ...dlaczego nie potrafimy tego zrobić zaryzykować ...czy to jest dobre wyjście ?czy będziemy żałować?....wiele godzin spędzonych na znalezieniu wyjścia ale nie ma dobrego wyjścia to sytuacja patowa...nic nie jest czarno białe....i właśnie co będzie jeżeli przegapimy to najwspanialsze...?czy to że jesteśmy żonami,matkami i jednocześnie czujemy tęsknimy a nie poświęcamy się dla rodziny to znaczy że jesteśmy złe....zawsze myślałam ze będę kochać tylko męża a może nigdy go nie kochałam skoro nie jestem z nim szczęśliwa...i rozumiem samotność,niezrozumienie ,walenie głową w mur i słowa czego Ty chcesz przecież masz wszystko i z nikim nie byłoby ci tak dobrze jak ze mną ....tylko ja potrafię z tobą wytrzymać ....

7 Ostatnio edytowany przez misiaki14 (2012-01-27 18:42:57)

Odp: Miłość z sieci...

Moim zdaniem jedno spotkanie na miesiąc to stanowczo za mało, żeby kogoś poznać, pokochać. Jestem z facetem, którego poznałam na gg. Minęło już pół roku nawet mieszkamy ze sobą. Jest cudownie, ale my pisaliśmy ze sobą codziennie, rozmawialiśmy na skype codziennie, pózniej zaczęliśmy się spotykać. I zaiskrzyło jak u Ciebie. Jest jedno ale: mianowicie ja na dzień dzisiejszy nie mogę powiedzieć, że go znam tak do końca, wiem o nim wszystko, że potrafię przewidzieć jego reakcję w każdej sytuacji.  Człowieka jak to mówią nigdy nie poznasz do końca. Rozumiem to, że życie nie jest łatwe, bo do mojego poprzedniego związku też wkradła się rutyna. Zakończył się po prawie 4 latach. I teraz pytanie czy tamtego partnera ja znałam tak do końca??? powiem Ci, że nie!! sama się zdziwiłam. A faceta poznaje się po tym nie jak zaczyna, a jak kończy.  czy na prawdę jesteś pewna, że warto zostawić męża, z którym jesteś tyle lat i zafundować dzieciom huśtawkę uczuć, dla tego faceta?? czy jest tego fart? czy jeśli zobaczy, że zaczyna się robić poważnie to nie zwieje gdzie pieprz rośnie, a Ty zostaniesz na lodzie sad musisz zadać sama sobie te parę pytań i szczerze odpowiedzieć. Jeśli stwierdzisz, że tak zaangażuj się w życiu  trzeba szukać szczęścia, samo nie przyjdzie. A może to Twoja szansa, żeby zmienić swoje życie na lepsze. My tego nie wiemy. Wiemy jednak, że musisz się liczyć z konsekwencjami swoich decyzji, myśleć o dzieciach, bo wszak one są w tym momencie najważniejsze. Powodzenia i przemyśl wszystko na spokojnie, łatwo ponieść się chwili, gorzej potem naprawić to co się samemu zepsuło.

8

Odp: Miłość z sieci...
misiaki14 napisał/a:

Moim zdaniem jedno spotkanie na miesiąc to stanowczo za mało, żeby kogoś poznać, pokochać. Jestem z facetem, którego poznałam na gg. Minęło już pół roku nawet mieszkamy ze sobą. Jest cudownie, ale my pisaliśmy ze sobą codziennie, rozmawialiśmy na skype codziennie, pózniej zaczęliśmy się spotykać. I zaiskrzyło jak u Ciebie. Jest jedno ale: mianowicie ja na dzień dzisiejszy nie mogę powiedzieć, że go znam tak do końca, wiem o nim wszystko, że potrafię przewidzieć jego reakcję w każdej sytuacji.  Człowieka jak to mówią nigdy nie poznasz do końca. Rozumiem to, że życie nie jest łatwe, bo do mojego poprzedniego związku też wkradła się rutyna. Zakończył się po prawie 4 latach. I teraz pytanie czy tamtego partnera ja znałam tak do końca??? powiem Ci, że nie!! sama się zdziwiłam. A faceta poznaje się po tym nie jak zaczyna, a jak kończy.  czy na prawdę jesteś pewna, że warto zostawić męża, z którym jesteś tyle lat i zafundować dzieciom huśtawkę uczuć, dla tego faceta?? czy jest tego fart? czy jeśli zobaczy, że zaczyna się robić poważnie to nie zwieje gdzie pieprz rośnie, a Ty zostaniesz na lodzie sad musisz zadać sama sobie te parę pytań i szczerze odpowiedzieć. Jeśli stwierdzisz, że tak zaangażuj się w życiu  trzeba szukać szczęścia, samo nie przyjdzie. A może to Twoja szansa, żeby zmienić swoje życie na lepsze. My tego nie wiemy. Wiemy jednak, że musisz się liczyć z konsekwencjami swoich decyzji, myśleć o dzieciach, bo wszak one są w tym momencie najważniejsze. Powodzenia i przemyśl wszystko na spokojnie, łatwo ponieść się chwili, gorzej potem naprawić to co się samemu zepsuło.

Podpisuję się pod tym.

9

Odp: Miłość z sieci...

Dziękuje za Wasze posty...:) Piszecie o dzieciach,o ich szcześciu o tym,ze powinnam rozważyć za i przeciw... Czy tym samym kierujecie sie w życiu? Czy szczescie dla Was oznacza dobry zawizek bo stary? A moze już ułożone życie wg.jakiegoś schematu,który odpowiada wszystkim...? Dzieci maja już po 11 i 13 lat...Widza i czują,że nie jestem szczesliwa...Rozmawiałam z nimi juz na ten temat.Pójda ze mna,ale widze,że ciężko byloby im wyzbyc sie tych wszystkich dóbr,które maja... Więc udaje dobrą żone ,ale juz sie nie usmiecham i nie cieszą mnie ani drobiazgi ani rzeczy z "górnej półki"..NIC MNIE NIE CIESZY ! A gdzie w tym wszystkim jest moje szczescie..? To nie egoizm,tylko chęć bycia szczęśliwą... Z mężem jestem juz 14 lat i tez nie znam Go jak "wlasną kieszeń"...Ale gdy go poznalam,tez nie było jasne,czy przetrwamy i czy kiedys sie to nie skończy...Więc nie opowiadajcie bzdur,że to co jest,jest lepsze od tego co moze być...Krótkie to nasze zycie,wiec czasami zamiast sie kierowac z premedytacja tylko rozumem,dajmy sie pokierowac sercem...Wątpliwości,niepokój zawsze będa towarzyszyc nowym związkom.. Nie jestem porywcza nastolatka i mam juz bagaz doświadczeń... I wiecie co?! Nie mówcie o rutynie,bo ona przyjdzie lub nie..wszystko to zależy tylko od tego z kim dzieli się to życie....

10

Odp: Miłość z sieci...
Cytrynka napisał/a:

Witaj! Twoja historia to moja historia....Ja walczę ,staram się być dla męża dla dzieci ale tak na prawdę oszukuje siebie i ich.....jedynym słusznym wyjściem jest powiedzenie prawdy odejście i spróbowanie ...dlaczego nie potrafimy tego zrobić zaryzykować ...czy to jest dobre wyjście ?czy będziemy żałować?....wiele godzin spędzonych na znalezieniu wyjścia ale nie ma dobrego wyjścia to sytuacja patowa...nic nie jest czarno białe....i właśnie co będzie jeżeli przegapimy to najwspanialsze...?czy to że jesteśmy żonami,matkami i jednocześnie czujemy tęsknimy a nie poświęcamy się dla rodziny to znaczy że jesteśmy złe....zawsze myślałam ze będę kochać tylko męża a może nigdy go nie kochałam skoro nie jestem z nim szczęśliwa...i rozumiem samotność,niezrozumienie ,walenie głową w mur i słowa czego Ty chcesz przecież masz wszystko i z nikim nie byłoby ci tak dobrze jak ze mną ....tylko ja potrafię z tobą wytrzymać ....

Dziękuje i ciesze sie,ze jest ktoś kto mnie rozumie a nie wypowiada sie na temat,o którym nie ma pojęcia...Pozdrawiam...

11

Odp: Miłość z sieci...
Samotność73 napisał/a:

Dziękuje za Wasze posty...:) Piszecie o dzieciach,o ich szcześciu o tym,ze powinnam rozważyć za i przeciw... Czy tym samym kierujecie sie w życiu? Czy szczescie dla Was oznacza dobry zawizek bo stary? A moze już ułożone życie wg.jakiegoś schematu,który odpowiada wszystkim...? Dzieci maja już po 11 i 13 lat...Widza i czują,że nie jestem szczesliwa...Rozmawiałam z nimi juz na ten temat.Pójda ze mna,ale widze,że ciężko byloby im wyzbyc sie tych wszystkich dóbr,które maja... Więc udaje dobrą żone ,ale juz sie nie usmiecham i nie cieszą mnie ani drobiazgi ani rzeczy z "górnej półki"..NIC MNIE NIE CIESZY ! A gdzie w tym wszystkim jest moje szczescie..? To nie egoizm,tylko chęć bycia szczęśliwą... Z mężem jestem juz 14 lat i tez nie znam Go jak "wlasną kieszeń"...Ale gdy go poznalam,tez nie było jasne,czy przetrwamy i czy kiedys sie to nie skończy...Więc nie opowiadajcie bzdur,że to co jest,jest lepsze od tego co moze być...Krótkie to nasze zycie,wiec czasami zamiast sie kierowac z premedytacja tylko rozumem,dajmy sie pokierowac sercem...Wątpliwości,niepokój zawsze będa towarzyszyc nowym związkom.. Nie jestem porywcza nastolatka i mam juz bagaz doświadczeń... I wiecie co?! Nie mówcie o rutynie,bo ona przyjdzie lub nie..wszystko to zależy tylko od tego z kim dzieli się to życie....

Chciałaś znać nasze zdanie, więc znasz. Nie rozumiem twojego oburzenia w tym momencie. czy ja napisałam coś złego. podjęłam decyzję za Ciebie? obraziłam Cię w jakiś sposób?:-( nie wydaje mi się! napisałam jedynie jakie mogą być konsekwencje. Każdą opcję trzeba rozważyć. Wszystkie za i przeciw. Jeśli jesteś pewna nowej miłości napisałam zaryzykuj! To Twoje życie, Twoje wybory, Twoje szczęście lub nie. Nikt nie napisał o egoizmie, tylko ewentualnym rozstaniu z mężem, prawdopodobnie przeprowadzki, a to zawsze dla dzieci będzie ciężka sytuacja. często dorosłe dzieci ciężko mają zaakceptować rozstanie rodziców,a Twoje maja -naście lat. Nie chce  Cię tu obrażać albo wytykać palcami, nie o to mi chodzi. Założyłam konto na tym forum nie żeby kogoś dołować, tylko po to żeby napisać swoje zdanie, a to nie jest grzechem. (O tym w regulaminie). przemyśl wszystko, bo my nie chcemy Cię zdołować, nazwać niewierną żona tylko staramy się zrozumieć,  pomóc nakreślić prawdopodobny przebieg zdarzeń. pozdrawiam :-) i życzę tego prawdziwego szczęścia.

Wielokropku tu potrzebna jest Twoja pomoc. :-)

12

Odp: Miłość z sieci...
Pamc napisał/a:

A jak było w Twoim małżeństwie dopóki nie poznałaś Pana z internetu? I ile dzieci mają lat?

no właśnie? czy już wcześniej nie wszystko się układało. nie napisałaś też jaka wina jest w tym męża? jak on się zachowuję. być może sam jest sobie winien. być może zbyt mało czasu Wam poświęca?

13

Odp: Miłość z sieci...

Troche mnie nie bylo..To przez pracę... Nie mam do nikogo pretensji i mój post,moze zabrzmiał jak atak,za co bardzo przepraszam... Ale nie oczekiwałam pomysłów z Waszej strony,co w tym jest dobre a co nie... A tym bardziej nie oczekiwałam od Was podpowiedzi jak z tego wybrnąć... Liczyłam tylko na zrozumienie i liczyłam na to,ze byc moze ktos jest( lub był )w tej samej sytuacji i zrozumie jakie to ciężar z soba niesie.. To wszystko. Pozdrawiam...

14

Odp: Miłość z sieci...

Moim zdaniem lepiej,żebyś spróbowała traktować go wyłącznie jako przyjaciółka.Jeśli postawisz wszystko na jedną kartę może okazać się niestety,ze bylo to zauroczenie.Nic więcej.Pozdrawiam;)

15

Odp: Miłość z sieci...

Witam. Moim zdaniem zastanów się 1000razy zanim podejmiesz decyzję. Byłam w podobnej sytuacji. Niestety dałam się ponieść zauroczeniu. Odeszłam od męża,a ten drugi po kilku miesiącach odszedł. Straciłam wszystko. więc zastanów się czy naprawdę warto? Pozdrawiam

16

Odp: Miłość z sieci...
gusiaruda napisał/a:

Witam. Moim zdaniem zastanów się 1000razy zanim podejmiesz decyzję. Byłam w podobnej sytuacji. Niestety dałam się ponieść zauroczeniu. Odeszłam od męża,a ten drugi po kilku miesiącach odszedł. Straciłam wszystko. więc zastanów się czy naprawdę warto? Pozdrawiam

popieram smile
w dodatku młodszy tyle lat od Ciebie....pomyślałaś co byś zrobiła gdyby za lat 10 zechciał poużywać życia?? Gdyby zechciał mieć dziecko założyć rodzinę?
Piszesz,że było miło,zaiskrzyło itede itepe...a czy w każdym zaczynającym się związku nie iskrzy?? Nie jest miło??
Tylko co dalej? Gdy emocje opadają a związek powinien trwać i opierać się już nie tylko na samym iskrzeniu..ale na przyjaźni,wsparciu wzajemnym zaufaniu,wspólnych planach i zainteresowaniach.
Co dalej...gdy patrzysz na swojego ukochanego,On piekny bo młody wink Ty chciałabyś mu dorównać,dopasować do jego otoczenia/w jego wieku, no ale cóż....lata lecą hmm

17

Odp: Miłość z sieci...

Witaj...powiem po krotce zapraszam do zapoznania sie z moim postem na forum...też zaryzykowałam postawiłam na jedną kartę dla miłości z internetu...i...w moim przypadku skończyło sie klapą po jednym roku mieszkania razem...nie koniecznie tak musi się stać i w tym przypadku...ale lepiej rozważ...wiesz co masz...a nie wiesz co będziesz miała...ja zostałam z niczym a miałam wiele

18 Ostatnio edytowany przez maria6466 (2013-02-26 00:27:35)

Odp: Miłość z sieci...

ok

19

Odp: Miłość z sieci...

Przekroczyłaś już jedną granice. Zdradziłaś męża, zrobiłaś coś dla siebie. 80% kobiet w Twojej sytuacji rodzinnej z takim stażem małżeńskim zrobiłoby podobnie. Gdyby oczywiście zaistniały odpowiednie warunki. Proponowałabym zatrzymać się w tym miejscu. Oceń trzeźwo sytuacje. Możesz mieć to co chcesz ale w ograniczonym zakresie. Możesz korzystać z życia tak jak do tej pory i dobrze się bawić albo... komedię zamienić w dramat. Różnica wieku sprzyja Waszej fascynacji. W codzienności stanie się nie do zniesienia dla Ciebie. Wiem, że masz poczucie winy, nie chcesz oszukiwać, czujesz się żle ze swoim nowym obliczem i pragniesz legalizacji jedynej słusznej miłości. To nie jest właściwa droga. Między białym i czarnym zauważ odcienie szarości. Twój romans nie potrwa długo. Ciesz sie nim tu i teraz. Za jakiś czas będziesz wspominała go z rozrzewnieniem i uznasz, że dla takich chwil warto żyć. Jednak trzeba umieć w ten sposób żyć. Odróżniać sprawy ważne od ważniejszych i przed skokiem na główkę wiedzieć co kryje się pod wodą.

20

Odp: Miłość z sieci...

Samotność73,

Musisz brać pod uwagę to, co doradzają Ci dziewczyny. Postawisz wszystko na jedną kartę nie znając go dostatecznie?
Pamiętaj, że możesz wpaść z deszczu pod rynnę. Niby taka metafora, gdybanie, ale nie jesteś sama masz zapewne wspaniałe dzieci i musisz to brać również pod uwagę.
Nie chcemy dla Ciebie źle, pomagamy Ci poukładać myśli w głowie. Nikt nie jest tu przeciwko Tobie, to forum jest po to by wysłuchać , doradzić takim osobom jak Ty i każdej z nas z osobna.

Napisz jaką podejmiesz decyzję, bo zapewne nie tylko ja jestem jej ciekawa.

21

Odp: Miłość z sieci...

Jesli czujesz, ze to Twoja prawdziwa milosc poznana przez internet to powinnas zakonczyc malzenstwo. Nie mozna robic na dwa frony, dwie sroki za ogon nie zlapiesz.. hmm Szkoda najbardziej dzieci, ale moze akurat polubia ojczyma jesli planujecie razem przyszlosc. Jesli nie kochasz juz meza to popros o rozwod. Badz szczera, bo szczerosc to podstaawa. Bedzie to trudne.. Zycze powodzenia wink

22

Odp: Miłość z sieci...

Witaj.po przeczytaniu twojego listu,wiem jak się czujesz.i jak to jest,ponieważ jestem w tej samej sytuacji.Łatwo jest oceniać inna osobę,która tak jak ja czy ty doświadczyła powiewu świeżego powietrza ,energi,poczucia tęsknoty za kimś kogo się kocha a jednocześnie ogranicza nas sytuacja w domu!!!Co dnia budzisz się z przekonaniem ,że robisz źle!!!! ale to jest silniejsze od nas i tego chcemy i pragniemy,mimo że bardzo dużo można stracić !!!! Jeżeli możesz "kombinować" to tak rób, nie rozwalaj narazie małżeństwa.bo nigdy nie wiadomo co się może wydarzyć z przyjacielem.pozdrawiam.      Wiem ,wiem to jest takie trudne!!! poczekaj trochę .

23

Odp: Miłość z sieci...

Jak to nie rozwalaj malzenstwa - malzenstwo juz rozwalone. Kobieta spotyka sie z kochasiem raz w m-cu. Co to ma za znaczenie, czy zdrada jest zalezna od ilosci spotkan.
Zdrada sie zaczela jak zaczynali cwierkac przez telefon - poswiecanie mysli, uwagi drugiej osobie juz jest forma zdrady.
Wyjscia sa dwa - kontynuowac romans poki sprawa sie nie rypnie - maz zlozy wniosek o rozwod z orzekaniem o winie z wszystkimi jego konsekwekwencjami.
Moze tez nastapic moment, ze kochas sie znudzi atrakcjami starszej pani i da sobie spokoj.

Wyjscie drugie - "pojsc za glosem serca" -  jedna wielka niewiadoma. Autorka praktycznie nic nie wie o facecie. Meza przeciez znala lepiej, ma z nim dzieci i tez nic z tego.....
A tak na marginesie to kochas cos mowi w temacie waszego bycia razem, czy raczej zadowolony ze stanu rzeczy.
Czy ma swiadomosc, ze bedzie zastepczym ojcem dla twoich dzieci, czy tez to, ze bedziesz obciazona alimentami na nie.

Ten ""ciezar", ktory dzwigasz, to ciezar na wlasna prosbe.

I jeszcze jedno - to zadna NIESAMOWITA historia - to historia BANALNA!!!! , az w zebach trzeszczy.
Takich znudzonych mezow/zon smiga po internecie, az tloczno jak w autobusie w godz.szczytu.
Nie bardzo wiec wiadomo jakimi tez atrakcjami chcesz sie tu podzielic - ze zdradzasz?
Kazdy glupi potrafi.....................

24

Odp: Miłość z sieci...

Ja wiem co czujesz i wiem co przeżywasz, znam, uniesienia, tęsknotę, radość ze spotkań i to szczęście rozpierające pierś. Znam Twoje rozterki ale Ty nie znasz jeszcze bólu który jest aż fizyczny, który dusi w piersi i odbiera chęć do życia. Dziewczyny dobrze Ci radzą zastanów się dobrze co będzie jeśli Twój kochany nie chce iść z Tobą jedną drogą. Pamiętaj że faceci często są z nami dla wygody. Życie na co dzień jest monotonne jaką masz gwarancję że z nowym facetem będzie lepiej jak ze starym. W nowy związek też wkradnie się rutyna i nuda. My kobiety pragniemy szczęścia takiego wewnętrznego, płynącego z wnętrza nas to szczęście daje nam mężczyzna którego kochamy. Tak bardzo pragniesz być szczęśliwa że morze masz na nosie różowe okulary. Czy ten męźczyzna kocha Cię tak bardzo aby być z Tobą i kochać Ciebie i Twoje dzieci. Czy będziesz w stanie udżwignąć psychicznie że rodzina rozpadła się przez Twoje pragnienie miłości. Masz nastoletnie dzieci, wchodzą w bardzo trudny okres czy nowy partner to udżwignie? Życie jest pokręcone nie ma prostych odpowiedzi.
Ja życzę Ci bardzo wiele siły takiej wewnętrznej i podjęcia dobrych decyzji i jeszcze abyś nie poznała bólu rozdzierającego Twoją pierś.

25

Odp: Miłość z sieci...
betina2 napisał/a:

Jak to nie rozwalaj malzenstwa - malzenstwo juz rozwalone. Kobieta spotyka sie z kochasiem raz w m-cu. Co to ma za znaczenie, czy zdrada jest zalezna od ilosci spotkan.
Zdrada sie zaczela jak zaczynali cwierkac przez telefon - poswiecanie mysli, uwagi drugiej osobie juz jest forma zdrady.
Wyjscia sa dwa - kontynuowac romans poki sprawa sie nie rypnie - maz zlozy wniosek o rozwod z orzekaniem o winie z wszystkimi jego konsekwekwencjami.
Moze tez nastapic moment, ze kochas sie znudzi atrakcjami starszej pani i da sobie spokoj.

Wyjscie drugie - "pojsc za glosem serca" -  jedna wielka niewiadoma. Autorka praktycznie nic nie wie o facecie. Meza przeciez znala lepiej, ma z nim dzieci i tez nic z tego.....
A tak na marginesie to kochas cos mowi w temacie waszego bycia razem, czy raczej zadowolony ze stanu rzeczy.
Czy ma swiadomosc, ze bedzie zastepczym ojcem dla twoich dzieci, czy tez to, ze bedziesz obciazona alimentami na nie.

Ten ""ciezar", ktory dzwigasz, to ciezar na wlasna prosbe.

I jeszcze jedno - to zadna NIESAMOWITA historia - to historia BANALNA!!!! , az w zebach trzeszczy.
Takich znudzonych mezow/zon smiga po internecie, az tloczno jak w autobusie w godz.szczytu.
Nie bardzo wiec wiadomo jakimi tez atrakcjami chcesz sie tu podzielic - ze zdradzasz?
Kazdy glupi potrafi.....................

Brawo!!!
Nic dodac, nic ujac smile

26 Ostatnio edytowany przez diamencik (2013-04-12 14:34:23)

Odp: Miłość z sieci...

Moim skromnym zdaniem sama musisz sie przekonac czego tak naprawde chcesz i podejrzewam ze nie wazne co tu napiszemy czy ktos mial podobna sytuacje czy nie, podejrzewam ze pokusa bedzie silniejsza od ciebie i sprobujesz z nowo poznanym mezczyzna zaczac swoja nowa droge ale to tylko od was zalezy i od jego nastawienia do waszego zwiazku (o ile on ma swiadomosc sie z toba wizac) jak to wszystko sie zakonczy. Czy to bedzie ta jedyna milosc czy kolejny etap w zyciu zakonczony klapą... wielka niewiadoma...
Sory ze pisze bez ogródek ale to jest moje zdanie. Ja nie ryzykowalabym rodziny dla zauroczenia bo po 1 spotkaniu tak naprawde nie wiesz z kim masz do czynienia i raczej tego miloscia nie mozna nazwac a raczej zauroczeniem. Fajnie bo pojawil sie ktos nowy jakas nutka fascynacji itd ale jestes dorosłą kobieta wiec powinnas o tym wiedziec ze juz zrobilas pierwszy krok do zdrady potajemnymi spotkaniami a jaki krok bedzie drugi hmmm zycie pisze wlasna historie czy bedziesz szczesliwa tego nikt ci tutaj nie powie. Jak dla mnie gra nie warta świeczki... chyba ze twoje małżeństwo to od dawna jedna wielka fikcja to w takim przypadku nic nie tracisz...

Idz do wróżki ona pradę ci powie:))

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Miłość z sieci...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026