Ja, On, Ona.... Odległość.. No contact... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ja, On, Ona.... Odległość.. No contact...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

Temat: Ja, On, Ona.... Odległość.. No contact...

Być może nie będę oryginalna, ale opiszę pokrótce moją historię.. Poznaliśmy się w pracy, w najgorszym okresie w moim życiu - zginęła bliska mi osoba, mój chłopak - kiedy najbardziej go potrzebowałam - odszedł ode mnie robiąc mi świństwo (nie będę się wdawać w detale). Byłam na dnie... Dna den... Nie mogłam jeść, spać, wstawanie rano było Herkulesowym wyczynem... Pojawił się on, dosyć długo zostawaliśmy razem w pracy, dużo rozmawialiśmy (jest w połowie Polakiem ale mieszka za granicą)... Wiedziałam że ma dziewczynę i absolutnie nie ingerowałam w to. Dał mi dużo pozytywnej energii, i z Tego co mówił było podobnie u niego -  bo też miał ciężkie przejścia ze swoją dziewczyną - każdy dzień kończył się hardcore'ową kłótnią. Zaprzyjaźniliśmy się. Niestety musiał wrócić do swojego kraju bo zaczynał studia o których od dawna marzył. Niemal codziennie siedzieliśmy na Skypie rozmawiając o wszystkim, nawet słowo nuda nabierało nowego wymiaru, potrafiliśmy zawsze zacząć ciekawą rozmowę, czymś się ważnym podzielić ze sobą. Stał się dla mnie ważny i czułam że ja dla niego też. I jak to z ważnymi w naszym życiu osobami - bałam się że zniknie... I raz nawet mieliśmy na ten temat rozmowę i obiecał że nigdy tego nie zrobi. O niej mówił mało chociaż kontaktowaliśmy się codziennie, nie tyle na skypie co przez sms, telefony, maile... Miałam nawet wrażenie że bardziej się dzieli sobą ze mną niż ze swoją dziewczyną.
Pojawiło się uczucie z dwóch stron - ale przecież on kogoś miał, przecież on był tam... Więc starałam się stonować kontakt. Po prostu staliśmy się dla siebie bliscy, nie było tak że podrywał mnie w jakiś sposób... Stał się dla mnie bratnią duszą... Niemal Parallel Universe... Czułam że mnie rozumie, a niestety mało osób daje mi takie poczucie. Spróbowaliśmy stonować, ale potem znów rozmowy stały się za bliskie, zbyt dające nadzieję...
Miał przyjechać do Polski i cieszyłam się że w końcu się zobaczymy, że będę mogła spędzić z nim trochę czasu... Powiedział mi że przyjeżdża z dziewczyną i że niestety nie będzie mógł spędzić czasu ze mną... Zabolało mnie to.. Bo nie widziałam go na żywo od tak dawna a on nawet nie znajdzie dla mnie czasu! Powiedział że spróbuje jakoś zorganizować czas... I poczułam się jakby chował mnie przed nią w ukryciu co dodatkowo mnie wkurzyło - i nie chodzi tu o chowanie "kochanki" itp. Uważałam go za przyjaciela, do którego zaczęłam coś czuć, ale ważniejsze dla mnie było utrzymać przyjaźń niż stracić znajomość. Mieliśmy przez to wszystko zgrzyt... Kontakt był ciężki bo zabolało mnie że się nie spotkamy. Wpadł na pomysł żeby spotkać się we 3, ale nie miałam ochoty bo zależało mi by się z nim zobaczyć i porozmawiać swobodnie. 2 dni były ciche... Więc zaczęłam się martwić i napisałam mu sms czy wszystko w porządku. Nie odpisał co do niego było nie podobne. Następnego dnia napisałam żeby chociaż mi napisał że żyje bo się martwię. Nic. Wieczorem odebrałam maila: napisał że przez te 2 dni przechodził prawdziwe piekło, że strasznie się pożarli z dziewczyną, powiedział jej o mnie, o uczuciu które się między nami pojawiło... Wyzwała go, spoliczkowała.. Ecc. Postanowił że chce naprawić swój błąd, że przez te pół roku od tamtych kłótni czuł jakąś blokadę do niej i nagle coś pękło. Że chce ograniczyć ze mną kontakt... Napisałam mu by wszedł na skype. Rozmawialiśmy cały wieczór i powiedziałam że nie chcę stracić z nim kontaktu, powiedział to samo. Potem znów 2 dni ciszy... Skasował mnie z Facebooka (przez który też się kontaktowaliśmy), skasował mnie ze Skype... I wysłał maila że pewnie nie odzyska zaufania tamtej ale chce spróbować wszystkiego by naprawić związek, Załamałam się... Zaufałam mu... Był dla mnie kimś bliskim i poczułam się skasowana... Jak jakiś zbędny balast sad:(:(:(:(
Minął miesiąc... a ja wciąż nie rozumiem... Nie rozumiem  jak można bawić się czyimiś uczuciami do tego stopnia, nie rozumiem jak można obiecywać a potem łamać dane słowo, nie rozumiem jak można mówić że "jesteś jedną z najważniejszych osób w moim życiu" a potem tak po prostu zerwać kontakt. Nie odezwał się jak był w Polsce i to był jeszcze jeden cios... Czuję się emocjonalnym strzępkiem, i nawet nie chodzi już o to kogo wybrał a kogo nie... Zawiódł moje zaufanie... Nie potrafię się pozbierać... Pomóżcie....

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ja, On, Ona.... Odległość.. No contact...

jak mamy Ci pomóc? po prostu wybrał miłość. to ona jest teraz dla niego ważniejsza, aniżeli twoja przyjaźń. wydaje mi się, że musisz to zaakceptować, z czasem zapomnieć i iść przez życie dalej, wciąż z uśmiechem smile

...dążąc do szczęścia....

3

Odp: Ja, On, Ona.... Odległość.. No contact...

powiem Ci jedno, jeśli kogoś naprawdę kochasz to nawet przyjaciela poświecisz, ale z 2 strony piszesz, ze to nie była czysta przyjaźń wiec czemu sie tutaj dziwisz? dla mnie to wyglada tak jakbys byla zazdrosna o jego dziewczynę, jakbys sie uważała za ważniejszą od niej, a nie miałaś do tego prawa, bylas tylko kimś do rozmów. Chciał abyście sie razem wszyscy spotkali, stanęłaś okoniem. A jak ona się dowiedziała o tej nazbyt bliskiej przyjaźni to sie slusznie wściekła, a on się opamiętał. Dla mnie to wygląda tak jakby tamta dziewczyna byla zbyt pewna jego, a tu niespodzianka w postaci rywalki. On zrobił błąd, ze zamiast rozmawiać z ukochana robil to z Toba bo potrzebował jako takiej bliskości, zainteresowania. Ale nagle bylo pstryk, wielkie bum i oboje zrozumieli swoje błędy. Z Cie żadna przyjaciółka, bo przyjaciółka by zrozumiała sytuacje, a wrecz sie ucieszyla, ze w koncu im sie udalo i usunela, poza tym na pewno by chciala sie spotkac w 3. A Ty tylko żale, pretensje. I po co?

4

Odp: Ja, On, Ona.... Odległość.. No contact...
Sparrow_87 napisał/a:

Pojawił się on, dosyć długo zostawaliśmy razem w pracy, dużo rozmawialiśmy (jest w połowie Polakiem ale mieszka za granicą)... Wiedziałam że ma dziewczynę i absolutnie nie ingerowałam w to. Dał mi dużo pozytywnej energii,

Zobacz dziewczyno,piszesz że dał ci dużo pozytywnej energii ...czy to ci nie wystarczyło??
Skoro wiedziałaś ,że ma dziewczynę to na co więcej liczyłaś??
Jaki by nie był ten ich związek to nie Twoja sprawa a skoro czułaś się jego przyjaciółką, powierniczką osobistych problemów oraz wspólnych zainteresowań ...trza było uszanować te relacje i na tym poprzestać smile

Pojawiło się uczucie z dwóch stron - ale przecież on kogoś miał, przecież on był tam... Więc starałam się stonować kontakt. Po prostu staliśmy się dla siebie bliscy, nie było tak że podrywał mnie w jakiś sposób... Stał się dla mnie bratnią duszą... Niemal Parallel Universe... Czułam że mnie rozumie, a niestety mało osób daje mi takie poczucie. Spróbowaliśmy stonować, ale potem znów rozmowy stały się za bliskie, zbyt dające nadzieję...

Błąd!!! Uczucie przyjaźni sie pojawiło a coś mi sie wydaje,że TY wyolbrzymiłaś je sobie do rozmiaru Big Love.
Trza było pozostać na "stonowaniu"

Miał przyjechać do Polski i cieszyłam się że w końcu się zobaczymy, że będę mogła spędzić z nim trochę czasu... Powiedział mi że przyjeżdża z dziewczyną i że niestety nie będzie mógł spędzić czasu ze mną... Zabolało mnie to.. Bo nie widziałam go na żywo od tak dawna a on nawet nie znajdzie dla mnie czasu!

Co Cię tak zabolało?? Fakt że stwierdził  prawdę?? Przyjeżdża z dziewczyną BO MA DZIEWCZYNĘ!!
Nie ma powodu jej ukrywać albo za jej plecami umawiać się z Tobą.

Uważałam go za przyjaciela, do którego zaczęłam coś czuć, ale ważniejsze dla mnie było utrzymać przyjaźń niż stracić znajomość. Mieliśmy przez to wszystko zgrzyt... Kontakt był ciężki bo zabolało mnie że się nie spotkamy. Wpadł na pomysł żeby spotkać się we 3, ale nie miałam ochoty bo zależało mi by się z nim zobaczyć i porozmawiać swobodnie.

Skoro zależy ci na przyjaźni z nim, to się nie wpychaj do jego związku ...chłopak był bardzo fair w stosunku do Ciebie chcąc Was poznać ze sobą tzn. Ciebie i jego dziewczynę. Zauważ ,że takim zachowaniem daje ci jasno do zrozumienia że to co Was łączy, to być może wspaniałą przyjaźnią ...nie psuj tego swoimi wyimaginowanymi wytworami o uczuciu większym jak to co jest.

.. Skasował mnie z Facebooka (przez który też się kontaktowaliśmy), skasował mnie ze Skype... I wysłał maila że pewnie nie odzyska zaufania tamtej ale chce spróbować wszystkiego by naprawić związek, Załamałam się... Zaufałam mu... Był dla mnie kimś bliskim i poczułam się skasowana... Jak jakiś zbędny balast sad:(:(:(:(

A czego się spodziewałaś?!! Potajemnie prowadzisz z nim rozmowy,jego dziewczyna do czasu gdy jej nie powiedział była niczego nie świadoma.
Załamałaś się bo przyjaciel powiedział ci że chce ratować związek ?!
Cóż za hipokryzja przez Ciebie przemawia !!O jakiej przyjaźni Ty piszesz? O co masz pretensje do tego chłopaka ??W jakim sensie mu zaufałaś??
Obiecywał ci małżeństwo?? Czy jak ...bo nie rozumiem hmm

Nie rozumiem  jak można bawić się czyimiś uczuciami do tego stopnia, nie rozumiem jak można obiecywać a potem łamać dane słowo, nie rozumiem jak można mówić że "jesteś jedną z najważniejszych osób w moim życiu " a potem tak po prostu zerwać kontakt.

O jakich uczuciach Ty wciąż piszesz? Przecież facet powiedział wprost, czytaj-słuchaj ze zrozumieniem "jesteś JEDNĄ Z NAJWAŻNIEJSZYCH osób w moim życiu "
JEDNĄ A NIE ...JEDYNĄ !!!
Jesteś ważna, jako być może przyjaciółka ale najważniejszą obecnie dla niego osobą, jest jego ...DZIEWCZYNA!!
Nie rozumiem Twoich pretensji hmm
Dziewczyno nakręciłaś się sama w tej znajomości wiedząc ,że facet jest w stałym związku.
Czego oczekiwałaś?? Że co, z  nią zerwie i zostanie z Tobą??
Piszesz ,że zawiódł Twoje zaufanie...bo nie spotkał się z Tobą?? Bo wybrał swoją dziewczynę zamiast ryzykować spotkania z Tobą.
Boli Cię urażona duma?? A do cholery czego się spodziewałaś?
Jak możesz chcieć jako przyjaciółka, jego problemów które jakby nie było ma i to właśnie przez rzekomą przyjaźń z Tobą.
Ty nie chcesz przyjaźni ani takowej nie deklarujesz,Ty jesteś zawiedziona bo nie udało się Tobie go zdobyć.

5

Odp: Ja, On, Ona.... Odległość.. No contact...

NIe mam zrozumienia dla kobiet, które wchodzą w związek innych osób, mówią o przyjaźni. Potem jednak oczekują znacznie więcej. Ten chłopak/mężczyzna dokonał wyboru. Wybrał miłość, uszanował to, iż jego kobieta poczuła się zagrożona i zawalczył o nią. Mój, były już, mąż nie wykazał się taką siłą charakteru. "Przyjaciółka" i on przekroczyli granice. Potem była kolejna "przyjaciółka". Przykro mi, lecz nie potrafię dzielić Twoich rozterek. Podziwiam faceta - deklarował przyjaźń i nie wyszedł poza nią. Ty - próbowałaś. U mnie zakończyło się opuszczeniem mnie i dzieci. Przyjaciółki - z dala od mężczyzn będących w związkach! Mało tam dla Was miejsca.

6

Odp: Ja, On, Ona.... Odległość.. No contact...

No coz Sparrow_87 ewidentnie liczylas na to, ze bedziesz tworzyc ze swoim przyjacielem pare. Tylko tlumaczysz sie, ze chcialas przyjazni i przyzwyczailas sie tak bardzo do niego a w glebi duszy juz sie w nim podkochiwalas. Wiem, ze jest Ci przykro bo czujesz sie odsunieta, ale sprobuj go zrozumiec....i nie komplikuj zycia ani sobie ani jemu. Zostaw to tak jak jest. Jak trzeba to sobie poplacz, przemysl to i odnow kontakty z innymi przyjaciolmi. To tak jak w romansach-wydaje sie ze to ten jedyny, milosc na cale zycie. Prawdziwa milosc czy przyjazn trwa latami a to byl epizod w twoim zyciu i czas isc do przodu.

Sily zycze!

Your own expectations hurt you more than anything else

7

Odp: Ja, On, Ona.... Odległość.. No contact...

Sparrow_87. dodam coś od siebie.czytając takie wątki gdzie wchrzaniasz się w czyjeś relacje...to mi nie dobrze. czemu chcesz rozbijać czyichś związek.znajdź sobie wolnego faceta...a nie wchodzisz w butach komuś.chciałabyś aby tobie twój facet proponował spotkanie z dodatkową kobietą???hmmm.nie myśl tylko o sobie.trzeba być człowiekiem z godnością. czemu dziś tylko tak można coś osiągnąć.tyle wszyscy mówią "trudne czasy"-sami zmuszacie aby normalne życie zamienić komuś w piekło.i logiczne jest że facet wybierze kogoś kogo zna.z kim dzieli swoje życie- jeśli kocha.miej jakieś zasady.i weź się za wolnych facetów...i nie bądź taką egoistką...tylko myśl co np.poczuje jego kobieta gdy się tym dowie. tylko tyle...moralność.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ja, On, Ona.... Odległość.. No contact...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018