Jakiś czas temu spotkało mnie coś co mnie mocno zadziwiło. Na pewnej imprezie poznałam chłopaka, który wydawał się być zupełnie nie w moim stylu. W dodatku nie podobał mi się fizycznie, odpychał mnie i drażnił swoją osobą. Takie było wstępne wrażenie. Gdy się przysiadł i zaczął gadać myślałam sobie "dlaczego do mnie?? czego ty ode mnie chcesz, idz sobie!" Prowadzil ok. pięciominutowy prawie że monolog, a w jego trakcie moje odczucia względem niego zaczęły się zmieniać. Nie, żeby mówił o jakichs ciekawych rzeczach, żeby dał sie poznać jako ciekawy, wartościowy człowiek czy coś w tym stylu- po prostu coś tam gadał na przecietne tematy można by powiedziec. Po około kilkunasto minutowej pogawędce byłam juz nim zachwycona i nagle całościowo zaczął mi się podobać. Nie był to jakiś przypadek, później się dowiedziałam, że on z innymi dziewczynami robi to samo, dlatego nawet nie próbowałam nic w jego kierunku.
Pytam się was: O co kaman? Dlaczego tak? Czy w takim razie każdy chłopak, gdyby odpowiednio pogadał, to mógłby mnie zdobyć??? Zawsze myslalam, że uczucia są takie bardzije czarno-biale, w sensie, albo ktoś ma takie cechy, że się komus tam podoba albo nie ma takich cech i chocby skały nie wiem co robiły, to nic z tego. Mieliście moze kiedyś coś takiego? Potraficie to wytłumaczyć?
Podobne tematy
KAŻDEGO można zdobyć. Trzeba tylko odnależć właściwy "pin". Inna sprawa już , z jakich pobudek się to robi : z miłości , czy dla zabawy.
dokładnie tak jak napisała K_r_o
na każdego znajdzie się sposób...
To dlaczego tutaj na forum niektórym, którym nie wychodzi z tą druga połówka(brak uczucia z którejś strony) radzicie, żeby dali sobie spokój? Skoro tak, dlaczego nikt nigdy nie radzi im, zeby szukali 'PINU', a nie poddawali się?
Mambra,
ponieważ to manipulacja? Nieczyste, nieszczere intencje "zdobycia" dla własnej satysfakcji. Jednocześnie techniki uwodzenia (świadome stosowanie trików, które "działają na wszystkie kobiety/ wszystkich mężczyzn") mogą ułatwić zainteresowanie sobą, uwiedzenie - ale zawodzą, kiedy przychodzi czas budowania związku.
Nie zakładałabym jednak z góry, że chłopak, którego opisujesz w pierwszym poście, jest seryjnym uwodzicielem i jego działania są zaplanowaną grą.
Istnieje możliwość, że poznając go bliżej okazało się, że Twoje pierwsze wrażenie było błędne, pochopne.
Dlaczego zakładamy, ze ktoś chce 'zdobyc' druga osobę dla własnej satysfakcji? A moze ten ktos szczerze chce być z tą drugą osobą? Chce jej/jego szczescia, gdy tamten/tamta akurat nikogo nie ma. Na początku znajomości i tak wszyscy troche udajemy, zeby lepiej wypaść. Co za różnica czy robimy to bardziej czy mniej skutecznie?
Dlaczego po takim 'wstępie' znajomość nie ma szans na dalszy pozytywny rozwój? Czy to reguła?
Akurat nie interesuje mnie czy jest on podrywaczem czy nie, chodzi mi o sama sytuację, o przemianę uczuć (i przemianę w postrzeganiu nawet jego fizyczności) jaką we mnie chcący czy niechcący spowodował.
Ha! Mialam dokladnie to samo przy pierwszym spotkaniu z moim obecnym juz mezem. Najpierw bylo "o nieeee, za co i dlaczego wlasnie ja?" A potem w miare uplywu czasu zaczal mi sie coraz bardziej podobac. A co jest najciekawsze: niewiele mowil! Wiec nawet trudno tu mowic o sztuce manipulacji ![]()
Maz tez jest totalnym przeciwienstwem faceta ktorego chcialam widziec u swego boku. Ale tylko z wygladu. Z charakteru to sie okropnie ciesze ze jest u mego boku ![]()
Ale zwrocilam uwage na pewien fakt: kobietom sie czesto wydaje ze chca byc z mezczyzna tylkodlatego ze on zwrocil na nie uwage. A to bardzo zgubne..
No to super, Sadie. A jak to wyglada z tą Jego fizycznością, skoro nie jest w Twoim stylu? Nie przeszkadza Ci nijak? Jesli mozna wiedziec, to co Ci się tak w Nim spodobało, jak Cie uwiódł?;))