Wielki Kocie, w tej sprawie nie ma kompromisów. Albo rezygnujesz ze swoich fantazji i wybierasz swoje małżeństwo, albo realizujesz fantazje i niszczysz wszystko, co dotychczas zbudowałeś z kobietą, którą kochasz. Nie ma i nigdy nie będzie wyjścia pośredniego. Jesteś dużym chłopczykiem i możesz świadomie zdecydować co jest dla Ciebie ważniejsze.
Jako osoba, która miała swój czas. żeby "wyszaleć się" mogę Ci powiedzieć, że nie ma nic wartościowszego niż emocjonalny związek z jednym, wybranym i wyjątkowym człowiekiem. Zdaję sobie sprawę, że to trochę jak rozmowa o UFO (ja widziałam, Ty nie widziałeś ale musisz mi uwierzyć na słowo). Skok w bok, jak sam zauwazyłeś, nie jest żadnym rozwiazaniem. Ten jeden jedyny raz zniszczy zbyt wiele, nawet, jeśli żona się o tym nie dowie. Ze swojej strony powiem, że prawdopodobnie na jednym razie by się nie skończyło. Bo trudny jest jedynie pierwszy krok. Potem jest z górki. Tyle, że pierwszy krok w tym wypadku oznacza pierwszy krok ku końcowi Waszego małżeństwa. Jeśli kochasz swoją żonę to nigdy nie zdecydujesz się, żeby ją w ten sposób zranić. Nawet, jeśli do końca życia miałbyś o 5 rano się skręcać od niespełnionych fantazji. Miłość, wierność i zaufanie są więcej warte niż jakaś niespełniona fantazja.
Wybrałeś ją, bo ją kochałeś. Nadal kochasz i nadal musisz wybierać. I tak będzie zawsze. Droga zdrady i kłamstwa może dać Ci chwile namiętności i zapomnienia, ale nie da Ci szczęścia.
W kwestii seksu mam podejście stereotypowo przypisywane mężczyznom, więc zaryzykuję i je przedstawię - może Ci to coś pomoże. Seks dla wyżycia się "jak wielki kot" jest fajny. Bardzo fajny. Ale to doznanie krótkotrwałe. Taki seks sprawia, że w końcu zaczynasz dostrzegać jego płytkość, zaczyna brakować głębszych relacji. Seks w stałym związku z czasem nieco powszednieje, coraz mniej jest w nim dreszczyków. Ale są głębsze relacje. I seks ma niepowtarzalny urok, kiedy znasz drugiego człowieka, kiedy wiesz, co sprawia mu przyjemność a ten człowiek wie, co sprawia przyjemność Tobie. Jest bliskość, zaufanie, czułość. W przelotnych znajomościach erotycznych nie ma żadnego z tych elementów. Jest tylko dzika namiętność, która...powszednieje. I potrzebujesz ciągle nowych wrażeń. I zmieniasz partnerki, i, paradoksalnie, jest coraz mniej dreszczyków. A Tobie coraz bardziej brakuje emocjonalnej bliskości. I nagle zauważasz, że już nie masz z kim tej bliskości osiągnąć, bo zniszczyłeś związek z najbliższą Ci osobą. Nie warto...
A żonie koniecznie powiedz o tym, że potrzebujesz jakiś urozmaiceń. Może sie zdziwisz i okaże się, że ona też, tylko Ci nie mówiła, bo myślała, że Tobie jest dobrze tak jak jest? Jeśli zrobisz to delikatnie - nie powinna poczuć się urażona.