netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

65 odpowiedzi7 248 wyświetleńzałożony przez alexxxnewhere, 18.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 66 ]

1

Temat: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Witajcie,

Pierwszy raz w zyciu pisze post do Was i w ogóle ? w życiu, choc zawsze sporo czytalam-wypowiedzi roznych osob i komentarze- na różne tematy Zawsze dodawaly mi one sily i nadziei.
Mam 24 lata, jestem po raz drugi w "powaznym" zwiazku z mezczyzna, juz trzeci rok. duzo poswiecilam dla tej milosci: wyjechalam na prawie rok za granice gdyz dostalam b dobra oferte pracy w zawodzie robiąc tu pierwszy swój kierunek studiow; po roku wrocilam do PL ze wzgledu na milosc, choc mialam propozycje dalszej pracy oraz ksztalcenia sie itd. tutaj probuje ulozyc sobie zycie z moim chlopakiem, u ktorego "pomieszkuje" od pol roku,
no wlasnie, od jakiegos czasu wszystko sie zaczelo praktyczne. napisze pare slow o sobie i o nim- ja wrocilam do pl i poszlam na drugie studia-finanse, oraz pracowalam troche w zawodzie-w finansach, trzy miesiace podczas wakacji. Studiuje (dziennie, choc rozwazam dokonczyc studia w innym trybie bo brakuje mi bardzo pracy i zarobkow). on- skonczyl dwa kierunki studiow, z jednego ma magistra, jest informatykiem, ma wlasna firme i b wysokie zarobki.
od jakiegos czasu pomieszkuje u niego- na poczatku bylo fantastycznie, dlugo czekalismy na ten moment, bo wczesniej nigdy nie moglismy byc do konca razem- a to, ze wzgledu na moj wyjazd,a to ze wzgledu na zamieszkanie etc etc, przez dlugi czas widywalismy sie tylko na przyslowiowa kawe czy piwo, w miescie, na kilka godzin..
teraz jest tak,ze jestem u niego praktycznie z piec, cztery dni w tygodniu, potem jade do rodzicow. dostalam od niego klucze do mieszkania i w ogole, bardzo chcial tego zebysmy byli blizej etc.
ja nie pracuje obecnie i nie zarabiam pieniedzy-co mysle,nie przeszkadza jemu,bo on ma bardziej "konswerwatywne" poglady i twierdzi,ze to facet powinien placic, nigdy nie pozwolil mi zaplacic,choc znamy sie od czterech lat. Ja niezbyt dobrze się czuje niepracujac (pracuje od 15 roku zycia), zawsze staralam sie pokazac mu,ze doceniam jego trud i wysiłek (on non stop pracuje), zawsze cos tam w domu zrobilam w czasie wolnym od zajec, jak przyjezdzalam do niego, sprzatalam, wstawialam pranie, nie raz cos ugotowalam, choc czesto wychodzimy cos zjesc. no, ale moge powiedziec smialo,ze zawsze zrobie mu choc herbate (pracuje w domu), cos do jedzenia, moze do sklepu pojde etc?
kiedys jak bylam b glodna i zjadlam co mial w lodowce i wyszlam, spieszylam sie na zajecia, stwierdzil potem,ze zachowuje sie tak,jakbym przychodzila do niego do hotelu, ze wyzarlam mu jego ser i sobie poszlam. bylam w szoku,bo zawsze bardzo namawia mnie zebym do niego przyjechala. potem tlumaczyl,ze nie chodzilo o ten ser (dogryzalam mu z tego powodu nie raz po fakcie), tylko o to,ze ja wiem przeciez ze on ma tyle pracy i nie ma czasu wyjsc sobie cos kupic do jedzenia a ja go zostawiam bez jego sera i szynki! czy cos w tym stylu... ogolnie, jest egoista, patrzy na siebie wylacznie (rozpieszczony przez matke i babcie,nie ma rodzenstwa; ja mam dwojke). zawsze jak "pracuje" to mam byc cichutko jak myszka, jak juz przyjade do niego, natomiast jak ja sie ucze, to on co chwila o cos pyta,czy chce sie przytulac,czy cos puszcza- muzyke etc. ostatnio zaczal mi wypominac,ze nic nie robie (cos mam na tym trzecim roku rzeczywiscie malo zajec i jakos tak luzniej sie zrobilo, no a nie pracuje,bo sie ucze, tzn zle mowie- bo pracuje od 15 roku zycia i teraz tez pracuje-w weekendy,ale to praca dorywcza,za b male pieniądze tyle co na przejazdowke na miesiąc no może jeszcze jedno wyjscie)- wiec zaczal wypominać mi- ze jestem leniwa a on nie znosi nierobow i leni. on jest pracoholikiem,nie robi nic oprocz pracy/studiow-ktore konczy w lutym, trzeci kierunek...  do tego b b dobrze zarabia i pomaga swojej biednej rodzine (ja tez jestem z biednej rodziny). haruje jak wol, czesto nie ma dla nas czasu. zaczyna mi sie to bardzo niepodobac,przy nim trace poczucie wlasnej wartosci, czuje sie do niczego. mam spore osiagniecia w swoim zyciu,ale on to "podwaza" i neguje, nie wiem czemu? bo nie zarabiam 25tys miesiecznie? mam wrazenie ze ciagle musze mu cos udowadniac, pokazywac. jestem tym wszystkim zmeczona. potrafi w zlosci powiedziec okropne rzeczy. mam ochote czasem wszystko rzucic i wyjechac za granice, niewracac.  nigdy wczesniej nie bylam w zwiazku z polakiem, moze to o to chodzi, ze przekonuje sie, jacy sa tu faceci. on do mnie jeszcze, ze to ja mam jakies wymagania, ze jakbysmy nie wychodzili, nie jezdzili na wycieczki, to bym z kolei na to narzekala, ale ja mu zawsze mowie, ja nie musze chodzic po najdrozszych restauracjach, i wychodzic gdzies caly czas,ja moge posiedziec w domu, isc i zjesc w macdonaldzie. wiem co to znaczy, jak sie zarabia, ale jestem sama z biednej rodziny,choc sporo widzialam i w roznych krajach mieszkalam. brakuje mi,zeby spedzac z nim wspolnie czas w jakis sposob,nawet na wiosne wyjsc pograc w pilke czy co, no nie wiem, nie musi to byc kosztowny sport,czy rozrywka. brakuje mi zrozumienia. on sie ze mnie czesto smieje i mnie wysmiewa, zebym lepiej pokazala "efekty" swojej pracy. sam nigdy w tym mieszkaniu nie posprzatal,nic. ja sprzatam,nawet po nim. dzisiaj chcialam sobie zrobic kanapke w kuchni, powiedzialam,ze ide zrobic sobie kanapke,wchodze do kuchni a tam widac-kroil sobie jakis plesniowy ser-wszystko upackane,deska w tym i noz i tak zostawia,bierze robi cos i zostawia, pod siebie. a ja tak nie moge zyc, w syfie, sprzatam to,czego on nie widzi i nie docenia. nawet poswiecam czas zeby posprzatac tam skoro spie tam kilka dni (zeby nie bylo,ze przyszlam jak do hotelu-jak mi ostatnio wypomnial), ale on tego nie zauwaza,pyta potem,i co ty dzisiaj zrobilas\? znowu nic. chociaz nie zauwaza,ze od rana sprzatalam,pralam,czyscilam,potem sie uczylam. wyszlam dzis i zostawilam klucze,wzielam swoje rzeczy. tydzien temu, jak sie poklocilismy po alkoholu, powiedzial,ze pokazac to ja moge jedynie cycki..
w ogole, to klocimy się od dłuższego czasu, i mowie mu zawsze i powtarzam, ja nie mam niewiadomo jakich ambicji- jak on; może powinien znaleźć sobie kogos takiego jak on sam? Kobiete, która robilaby studia, pracowalaby po nocach i za dnia, do tego jeszcze opiekowala się domem,swietnie zawsze wygladala i w ogole. 
co robic, pomozcie. dzis przyjechalam do rodzicow, mam tu sypialnie i moge tu zyc. ale boje sie. mam ochote wszystko rzucic,czuje sie do niczego. zatracilam sie dla tego zwiazku, w ogole nie myslalam o sobie, tylko o nim. a on nie myslal wcale o mnie, tylko o swojej firme, o swoich n-tych studiach i karierze. nie wiem co mam zrobic. staram sie pomyslec moze powinnam zajac sie czyms, wymyslic sobie jakies hobby,zainteresowanie? kiedys sporo robilam,a teraz nie mam sily na nic.  Jak znaleźć sile, jak się do czegos zabrać? I jak przestać sprawdzać telefon, czy dzwonil? Widze,ze problem jest. Potrzebuje wsparcia i madrych slow, bardzo Was proszę.

2

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Jesteś mądrą i wrażliwą kobietą, wiesz, co w życiu jest ważne, nie pozwól sobie wmówić, że Twoje obserwacje i odczucia są złymi, niestosownymi. Czujesz i wiesz, że taka relacja, jaka jest między wami jest szkodliwa, toksyczna. Dzięki takiej relacji spada Twoje poczucie wartości, zaczynasz nie dowierzać sobie i swoim uczuciom.

Twój "partner" pokazał swoją prawdziwą twarz. Twarz człowieka nieczułego, niewrażliwego, władczego. Człowieka, który lubi rządzić i poniżać najbliższych. Człowieka, który uważa siebie za pępek świata a innych za przedmioty czasem użyteczne.

Jeśli tylko przestaniesz się łudzić, zaprzeczać faktom, odłożysz na bok przywiązanie, przeczytasz ze zrozumieniem i powoli swój post, zaręczam, że jedyne uczucie, które wówczas będzie Ci towarzyszyło, to... złość. Będziesz miała chęć jedynie na szybkie zakończenie tego toksycznego związku, a nie czekała na jego łaskawy telefon.

Powodzenia. smile

3

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Osiąga sukces, czuje się panem sytuacji i niestety moja droga nie pasujesz (wg niego) do jego idealnego obrazka...

Bardzo mi przykro, że to Cie spotkało.. niestety tak czasem bywa..

Opowiem Ci historie pewnej dziewczyny...
poznała chłopaka, byli w sobie szaleńczo zakochani, szczęśliwi.. on był w kwestii materialnej na jej poziomie, wiec doskonale sie rozumieli i nikt nie czuł się lepszy..
chciał założyć firmę, ona mu bardzo w tym pomagała, można powiedzieć, że poswieciła swoje plany dla realizacji jego.. udało się, firma zaczęła się rozrastać..
Ona zaszła w ciąże, on brylował w pracy, wśród bogatych osób.. gdy urodziła okazało się, że dziecko jest chore na autyzm...
Zaczęło mu to przeszkadzać, on osiągnął sukces.. zmienił się całkowicie, nie zauważał jej.. ona ciągle była z dzieckiem, cała ta sytuacja była dla niego niewygodna, w momencie kiedy on sie tak dowartosciował sukcesem. Znalazł sobie kochanke, pózniej zostawił żone z dzieckiem..

Nie mówię, że to takie same czy nawet podobne sytuacje.. ale chciałam pokazać, że człowieka poznaje się przez całę zycie i w zalezności od sytuacji w jakiej sie znajduje... jesli on czuje, że jest od Ciebie lepszy bo pracuje, zarabia i konczy kolejne studia.. do tego jest jedynakiem to bardzo ciezko bedzie mu otworzyć oczy..
Postaw na siebie.. realizuj marzenia, plany..
On powinien Cie wspierac i dopingować, a jesli ma konserwatywne poglądy to nie powinien Ci wypominać sera , szynki itp. Tylko niech da Ci pieniądze a Ty zrób zakupy..

4

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Moja rada: wez kartke papieru i wypisz na nia wszystkie przykrosci, jakie wyrzadzil Ci Twoj ukochany, a ktore zawarlas w tym poscie. Nos te kartke przy sobie i zagladaj w nia zawsze, ilekroc odczujesz, ze chcesz do niego wracac lub zadzwonic.

Moim zdaniem nie powinnas dawac mu szansy nawet, jesli zadzwoni i przeprosi, zechce "naprawiac". Bo co to za mezczyzna, ktory dba o zwiazek tylko wtedy, kiedy widzi, ze on sie wali? Zaden. Wiadomo, ze nie w kazdym zwiazku zawsze jest rozowo, ze zdarzaja sie jakies konflikty. Ale te konflikty rowniez maja czemus sluzyc, chociazby temu, ze ludzie po nich uswiadamiaja sobie, jak okropna rzecz jest klotnia miedzy bliskimi osobami i daza do tego, aby problem rozwiazac i udaremnic klotnie na przyszly raz.

Piszesz, ze Twoj ukochany jest pracoholikiem. Powinnas to potraktowac jako sygnal ostrzegawczy. Juz teraz widzisz, ze nie poswieca Ci wystarczajaco duzo czasu, ze praca staje sie dla niego wazniejsza od Ciebie. Pomysl, co bedzie za kilka lat, albo wtedy, gdy na swiat przyjda dzieci. Wyobraz sobie, jakie beda awantury, kiedy dziecko bedzie plakac i przeszkadzac jemu - panu i wladcy - w pracy!

Wyobrazam sobie, ze wiele uczucia i staran wlozylas w ten zwiazek, ze wiele poswiecilas. Ale nie sadze, aby cos jeszcze z tego bylo. Ten facet ewidentnie nie traktuje Cie powaznie. Nie docenia Cie, wywyzsza sie, upokarza Cie. Uciekaj od niego jak najdalej.

5

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

KOBIETY!!
DOPIERO zobaczylam, ze napisalyscie do mnie w odpowiedzi na moj post!!(mowilam,jestem nowa); juz czytam, bardzo Wam dziekuje, zaraz odpisze wiecej!

6

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Bardzo dziekuje, wszystkie macie racje. Jestem pod duzym wrazeniem jak spora odczuwam roznice, kiedy czuje, ze odpowiadalyscie na MOJEGO posta- zwykle czytalam "obce" dyskusje i probowalam sie wczuc w role, ale czuje sie wspaniale,ze napisalam, a Wy przeczytalyscie i odpisalyscie!
Chcialam napisac, ze On nie jest taki zly- tutaj, wcale nie chce go usprawiedliwiac- napisze to w pewnym celu. Chodzi o to,ze nie od dzisiaj gadamy na rozne tematy, i nie od dzisiaj on zauwaza problem. Mysle, ze postanowilam napisac glownie z racji tego, ze zaniepokoilo mnie,gdy powiedzial,ze on oczekuje ode mnie efektow, ze mam mu cos udowodnic- bo on szanuje ludzi, ktorzy cos odniesli w zyciu (jak sam dodal-nie musi to oznaczac zrobionych studiow-nie trzeba miec studiow etc), naciskal, ze nienawidzi lenistwa (wg jego opinii ja nie wykorzystuje wszystkich swoich atrybutow i talentow,ze ich nie rozwijam, ze ma malo robie).
Nie wiem co myslec. Teraz napisal sma,ze chce zebysmy poszli po pomoc gdzies (jest inteligenty, zauwaza problem). Wydaje mi sie,ze to bardziej skomplikowane. Tzn wiadomo, nikt nie jest idealny. Moze moja wina jest to,ze nie potrafie sie od niego odciac, zajac sie soba? od pol roku odkad mieszka sam, i pomieszkuje u niego= jest co raz gorzej. wydaje mi sie,ze chce spedzac bardzo duzo z nim czasu, a on pracuje w domu- co postrzega jako brak szacunku do jego pracy,z mojej strony. To, ze jest egoista-zgadza sie, widzi to i walczy z tym. Chociaz sama czasem mysle chyba egoistycznie, jak kazdy, nie usprawiedliwiam go, staram sie znalezc problem.
Chodzi tez o to,ze ja wczesniej- w tamtym roku, mialam duzo wiecej zajec, niz teraz, sporo pracowalam tutaj w PL podczas wakacji tez,realizowalam sie. Teraz na studiach nic sie nie dzieje, ja nie pracuje, siedze sporo u niego, i tak to jest wlasnie. A on twierdzi,ze musi wynajac biuro i isc do pracy do biura zebym dala mu popracowac.
A jeszcze odnosnie placzu dziecka, w sumie on ma malego braciszka, jest od niego mlodszy o 20 lat, bo jego mama wyszla za maz i ma dziecko, dosc pozno, z innego malzenstwa. W sumie, obserwujac go w takich sytuacjach z bratem, moge powiedziec, ze nie moge mu nic zarzucic. Wlasciwie mowil sam,ze dziecko sie urodzilo jak sie uczyl intensywnie do matury, plakalo i wylo po nocy ale zawsze mowi o tym z usmiechem na twarzy i ze kocha brata. A jeszcze w jego mieszkaniu sa trzy sypialnie i pare razy pozwolil swojemu przyjacielowi i jego zonie oraz dzidziusiowi zostac na weekend (oni sa z drugiego konca PL)- bylam tez oczywiscie, dzidzia plakala po nocach a on nic, tylko usmiech. wiec nie jest taki najgorszy. no i troszczy sie, i chodzi ze mna do lekarza, nie bylo jeszcze tak,zeby czegos nie zrobil jak go o cos poprosze,czy sam zapyta. Moze ja mu weszlam za bardzo na glowe, pomieszkujac tak z nim non stop?

7

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

boje sie, ze go usprawiedliwiam. to nie pierwszy moj zwiazek, wiem,ze on nie jest zly. dlatego prosze o rady. w sumie zgadzam sie z pierwszym swoim postem, z drugim tez. mam mieszane uczucia.wiem,ze cos jest na rzeczy, z drugiej strony wiem, ze nie jest tak zle.

8

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

tak to właśnie jest, nic nie jest czarno białe, domyslam się, że gdyby nie miał zalet to nie miałabys takiego problemu..

a czy to nie jest czasem tak, że to Ty się zle czujesz z tym ze on pracuje i ze nie poswieca Ci wyjatkowo duzo czasu ?
Może Ci się po prostu nudzi i szukasz wad, problemów?
Nie chce Cie osądzać ale ja byłam w takim związku.. chciałam go miec na wyłączność, mi sie nudziło to mu wierciłam "dziure w brzuchu" smile
ja byłam nieszczesliwa a on po prostu robił swoje, ja sie nudziłam i tylko zatruwałam mu zycie.. rozstalismy sie - ale to z całkiem innych powodów.

Wymyśl sobie jakies zajecie, faceci reagują na brak kontakt smile
niech poczuje jak bardzo mu brakuje Twojej obecnosci.. po prostu obecnosci smile

9

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Faktycznie, masz problem. Problem większy niż wynikało z pierwszego postu.
Jasnym jest, że nigdy "wina" nie leży po jednej stronie.
Ty jednak, po trzech zaledwie naszych postach, usprawiedliwiasz go.

Obym się myliła, ale...
Przeczytaj cały, od początku do końca, wątek: http://www.netkobiety.pl/t17705.html

10

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Eh tragedia, przykro to czytac///
jak chodzi o moja sytuacje, to on sie opiekuje swoja babcia,schorowana.. myje ja, i jezdzi do niej,kupuje jej leki i placi 1000zl za mieszkanie.... on nie jest zlym czlowiekiem, dlatego z nim jestem, bo widze, ze zajmie sie, troszczy, przyzna, nawet jak dziecko byloby chore- rozmawialismy na ten temat nie raz.. ehh
on sam jest z biednej rodziny, osoba ktora ciezko pracuje, ale ktora nie interesuje pokazywanie sie na salonach- jest neurotyczny, niechetny do imprez, ma jednego przyjaciela,ktory ledwo wiaze koniec z koncem- i taka sobie ceni przyjazn, a nie- przebywanie wsrod bogatych ludzi. on ma firme,ale zatrudnia ludzi,pracuje z domu. interesuje go rodzina i dom, i zeby spedzac czas z rodzina (wychowal sie bez ojca).
mam mieszane uczucia. czuje,ze nie jest tak zle, ale moglo by byc lepiej. ze trzeba pracowac nad soba i nad tym zwiazkiem

skomplikowana napisał/a:

Osiąga sukces, czuje się panem sytuacji i niestety moja droga nie pasujesz (wg niego) do jego idealnego obrazka...

Bardzo mi przykro, że to Cie spotkało.. niestety tak czasem bywa..

Opowiem Ci historie pewnej dziewczyny...
poznała chłopaka, byli w sobie szaleńczo zakochani, szczęśliwi.. on był w kwestii materialnej na jej poziomie, wiec doskonale sie rozumieli i nikt nie czuł się lepszy..
chciał założyć firmę, ona mu bardzo w tym pomagała, można powiedzieć, że poswieciła swoje plany dla realizacji jego.. udało się, firma zaczęła się rozrastać..
Ona zaszła w ciąże, on brylował w pracy, wśród bogatych osób.. gdy urodziła okazało się, że dziecko jest chore na autyzm...
Zaczęło mu to przeszkadzać, on osiągnął sukces.. zmienił się całkowicie, nie zauważał jej.. ona ciągle była z dzieckiem, cała ta sytuacja była dla niego niewygodna, w momencie kiedy on sie tak dowartosciował sukcesem. Znalazł sobie kochanke, pózniej zostawił żone z dzieckiem..

Nie mówię, że to takie same czy nawet podobne sytuacje.. ale chciałam pokazać, że człowieka poznaje się przez całę zycie i w zalezności od sytuacji w jakiej sie znajduje... jesli on czuje, że jest od Ciebie lepszy bo pracuje, zarabia i konczy kolejne studia.. do tego jest jedynakiem to bardzo ciezko bedzie mu otworzyć oczy..
Postaw na siebie.. realizuj marzenia, plany..
On powinien Cie wspierac i dopingować, a jesli ma konserwatywne poglądy to nie powinien Ci wypominać sera , szynki itp. Tylko niech da Ci pieniądze a Ty zrób zakupy..

11

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Wielokropek, dziekuje. Znam te tematyke,sporo na ten temat czytalam bo mialam z tym problem w swoim bylym zwiazku. Wtedy kochalam za bardzo. moze teraz tez wpadam w te pulapke? moze powinnam zajac sie soba i poczekac, przemyslec co dalej

12

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

alexxxnewhere, usprawiedliwiac mozna mezczyzne, ktory zrobi jakas glupote pod wplywem emocji, zaluje, przeprasza i naprawia swoj blad. Wtedy mozna powiedziec: "On nie jest zly, po prostu byl akurat zdenerwowany i przemeczony, i zrobil glupstwo". To tak, jak z tym serem. Moglby zdenerwowany powiedziec Ci, ze wyjadlas mu ser, a on wrocil glodny z pracy i nie mial z czym sobie zrobic kanapki. Glupota, prawda? Zupelnie niewarta takich slow. Ale gdyby potem usiadl z Toba, przeprosil i powiedzial, ze mial okropny dzien i wszystko odebral o wiele mocniej, niz powinien, to inna sprawa. Szczegolnie, gdyby tego typu wypominanie nie powtarzaloby sie, a Wy ustalilibyscie np., zeby kupowac odrobine wiecej sera, aby zawsze wystarczalo.
Nie mozesz jednak usprawiedliwiac mezczyzny, ktory ciagle Cie rani i poniza, bo to nie jest normalne. On moze byc cudownym pracownikiem, wnukiem i opiekunem malego braciszka czy innego dziecka. Ale to nie zmienia faktu, ze nadal jest okropny wzgledem Ciebie, a to Ciebie powinien traktowac szczegolnie, gdyz teoretycznie jestes najwazniejsza osoba w jego zyciu. Tymczasem wyglada na to, ze wszystkich traktuje lepiej od Ciebie.

13

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Wiesz co, on mowi,ze pracuje na nasza przyszlosc, bo chce zalozyc rodzine- trzeba miec na to pieniadze. on dodatkowo placi za utrzymanie swojej babci i pomaga tez mamie..
Masz sporo racji. Wszystko zaczelo sie, kiedy zaczelam przebywac dluzej u niego, tzn nie tylko wieczorami-na noc- potem na uczelnie, a on do pracy-do biurka, tylko kiedy nie mam zajec, zostaje u niego w chacie i siedze i sie nudze, a on-pracuje. Czesto jest tak,ze zagaduje do mnie, albo mowi co tam robie- jest normalnie, ok. Ale ma ciezsze dni w pracy, i czuje,ze nie powinno mnie tam byc,kiedy siedzi przy biurku. Moze to sa te plusy i minusy pracy z domu, a on jeszcze nie ma swojego gabinetu gdzie moglby pojsc na osiem godzin do pracy. Ja to rozumiem poniekad, bo jak pracowalam sama od 8-17 w biurze, to jak mi komorka dzwonila to mnie szlag trafial, bo bylam tak zajeta i mialam tak duzo na glowie, krzyczalam nie raz, zeby nie dzwonil, nie pisal,bo musze sie skupic. A tak sama ostatnio przesiaduje u niego, i moze wchodze za bardzo na glowe.. bo nie mam co robic..robie to z nudow, pokloce sie jeszcze.
hmmm, moze nie powinnam tak duzo u niego przebywac. bo poza praca, jak juz osiada,ze tak powiem, od komputera, to jest uroczy- czesto wychodzimy,jest czuly,pyta,zabiega,dba,gotuje. wiec moze wszystko rozchodzi sie o to,ze mu przeszkadzam w pracy jak pracuje na ten chleb

skomplikowana napisał/a:

tak to właśnie jest, nic nie jest czarno białe, domyslam się, że gdyby nie miał zalet to nie miałabys takiego problemu..

a czy to nie jest czasem tak, że to Ty się zle czujesz z tym ze on pracuje i ze nie poswieca Ci wyjatkowo duzo czasu ?
Może Ci się po prostu nudzi i szukasz wad, problemów?
Nie chce Cie osądzać ale ja byłam w takim związku.. chciałam go miec na wyłączność, mi sie nudziło to mu wierciłam "dziure w brzuchu" smile
ja byłam nieszczesliwa a on po prostu robił swoje, ja sie nudziłam i tylko zatruwałam mu zycie.. rozstalismy sie - ale to z całkiem innych powodów.

Wymyśl sobie jakies zajecie, faceci reagują na brak kontakt smile
niech poczuje jak bardzo mu brakuje Twojej obecnosci.. po prostu obecnosci smile

14

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Uuuu kochana... Tak, w jednym masz rację, on jest inteligentny i to piekielnie inteligentny i doskonale wie jak wykorzystać sytuację. Myślisz, że dobry i ciepły człowiek, jakim go przedstawiasz, będzie traktował Cię jak byle kogo i niby w ramach motywacji to robi?! Nie, wydaje mi się, że on robi bardzo wiele rzeczy na pokaz, opieka nad babcią, płacenie w końcu go stać! Opowiadanie jak to braciszek płakał, a on się nie zezłościł jak się uczył do matury... Cóż za szlachetność!! A jak ty się poruszysz to już źle? Hałasujesz? I jak szlachetnie dał znajomemu z drugiego końca polski nocleg! Anioł nie człowiek!

Powiem tak, z tego co piszesz to osiągnęłaś bardzo, bardzo dużo i nadal osiągasz, świetnie sobie radzisz i w osiągnięciach na pewno jesteś z nim równa. Pozwoliłaś sobie jedynie wejść na głowę i zrobiło się baaaardzo nieprzyjemnie. Tak, usprawiedliwiasz go i jest to bardzo dla Ciebie niezdrowa a może i niebezpieczne.

To nie jest normalny facet, on musi nad wszystkim panować, wszystko miec pod kontrolą, a na dodatek czasem kogoś zmiażdżyć. Sam zaproponował terapię? Tak od razu! Terapię i nawet małżeństwem nie jesteście? Jakiż on wspaniałomyślny!

Uciekaj.

15

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Hm, on przeprasza, wiele juz gadalismy na ten temat. i to nie, na odwal sie, raczej na powaznie. chodzi o to,ze jest problem, jak dzisiaj-wyszlam z chaty od niego, kiedy on byl teoretycznie w pracy=przy komputerze. moze weszlam mu za bardzo na glowe? teraz napisal,ze bedzie staral sie i walczyl, bo zauwaza problem. mowi czesto, ze ja mysle, ze on jest taki gruboskorny,a on wcale nie jest.
ehh nie wiem, co robic?

Iskra1221 napisał/a:

alexxxnewhere, usprawiedliwiac mozna mezczyzne, ktory zrobi jakas glupote pod wplywem emocji, zaluje, przeprasza i naprawia swoj blad. Wtedy mozna powiedziec: "On nie jest zly, po prostu byl akurat zdenerwowany i przemeczony, i zrobil glupstwo". To tak, jak z tym serem. Moglby zdenerwowany powiedziec Ci, ze wyjadlas mu ser, a on wrocil glodny z pracy i nie mial z czym sobie zrobic kanapki. Glupota, prawda? Zupelnie niewarta takich slow. Ale gdyby potem usiadl z Toba, przeprosil i powiedzial, ze mial okropny dzien i wszystko odebral o wiele mocniej, niz powinien, to inna sprawa. Szczegolnie, gdyby tego typu wypominanie nie powtarzaloby sie, a Wy ustalilibyscie np., zeby kupowac odrobine wiecej sera, aby zawsze wystarczalo.
Nie mozesz jednak usprawiedliwiac mezczyzny, ktory ciagle Cie rani i poniza, bo to nie jest normalne. On moze byc cudownym pracownikiem, wnukiem i opiekunem malego braciszka czy innego dziecka. Ale to nie zmienia faktu, ze nadal jest okropny wzgledem Ciebie, a to Ciebie powinien traktowac szczegolnie, gdyz teoretycznie jestes najwazniejsza osoba w jego zyciu. Tymczasem wyglada na to, ze wszystkich traktuje lepiej od Ciebie.

16

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

A ja chcialabym wiedziec, jak wobec tego wyobrazasz sobie przyszlosc z nim. Bedziesz jego zona i bedziesz mieszkac gdzie indziej, zeby go nie denerwowac, gdy pracuje? Albo on bedzie terroryzowal cala Wasza rodzine, bo Ty i dzieci robicie halas? No prosze Cie.

17

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Jeśli w poprzednim związku też postępowałaś tak samo, to znaczy, że Twoje myślenie o sobie, o mężczyźnie, o związku, nie uległo zmianie.
Wobec tego, proponuję, byś... dalej nie myślała, tylko poszła na terapię. Swoją własną. Szybko.

18

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

bardzo dobrze mowisz Teo, czuje to wiem to!

Teo napisał/a:

Uuuu kochana... Tak, w jednym masz rację, on jest inteligentny i to piekielnie inteligentny i doskonale wie jak wykorzystać sytuację. Myślisz, że dobry i ciepły człowiek, jakim go przedstawiasz, będzie traktował Cię jak byle kogo i niby w ramach motywacji to robi?! Nie, wydaje mi się, że on robi bardzo wiele rzeczy na pokaz, opieka nad babcią, płacenie w końcu go stać! Opowiadanie jak to braciszek płakał, a on się nie zezłościł jak się uczył do matury... Cóż za szlachetność!! A jak ty się poruszysz to już źle? Hałasujesz? I jak szlachetnie dał znajomemu z drugiego końca polski nocleg! Anioł nie człowiek!

Powiem tak, z tego co piszesz to osiągnęłaś bardzo, bardzo dużo i nadal osiągasz, świetnie sobie radzisz i w osiągnięciach na pewno jesteś z nim równa. Pozwoliłaś sobie jedynie wejść na głowę i zrobiło się baaaardzo nieprzyjemnie. Tak, usprawiedliwiasz go i jest to bardzo dla Ciebie niezdrowa a może i niebezpieczne.

To nie jest normalny facet, on musi nad wszystkim panować, wszystko miec pod kontrolą, a na dodatek czasem kogoś zmiażdżyć. Sam zaproponował terapię? Tak od razu! Terapię i nawet małżeństwem nie jesteście? Jakiż on wspaniałomyślny!

Uciekaj.

19

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Iskra, nie wiem juz, czy sobie wyobrazam.. narazie chce sie zajac soba, bo widze, ze go usprawiedliwiam, a Wy dziewczyny mocne i sluszne rzeczy mowicie.

Iskra1221 napisał/a:

A ja chcialabym wiedziec, jak wobec tego wyobrazasz sobie przyszlosc z nim. Bedziesz jego zona i bedziesz mieszkac gdzie indziej, zeby go nie denerwowac, gdy pracuje? Albo on bedzie terroryzowal cala Wasza rodzine, bo Ty i dzieci robicie halas? No prosze Cie.

20

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Wielokropek, mysle nad tym, na pewno mi to nie zaszkodzi, a tylko pomoze!Mysle tez,zeby wyjechac, choc zostal mi b malo,zeby zrobic jedne studia. nie chce uciekac, tylko mysle,ze bardzo by mi sie to przydalo.

Wielokropek napisał/a:

Jeśli w poprzednim związku też postępowałaś tak samo, to znaczy, że Twoje myślenie o sobie, o mężczyźnie, o związku, nie uległo zmianie.
Wobec tego, proponuję, byś... dalej nie myślała, tylko poszła na terapię. Swoją własną. Szybko.

21

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

O! Sobą się zajmij i przestań sobie wmawiać, ze To Twoja wina! Iskra ma rację, co potem? Będzie wszystkich terroryzował, bo mu hałas przeszkadza?? No przecież on taki wspaniały, że mu płacz dziecka nie przeszkadza!

Ty i tylko Ty, Włącz egoizm i to szybko.

22

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Jak bylam totalnie egoistyczna i najpierw oznajmilam mu ze jade do pracy do szwajcarii na pol roku, a potem po roku, zeby jade na rok do londynu, to dostal takiego wiatraka w dupie ze latal po krajach, kwiaty wysylal. trzeba bylo to widziec. bo co? "niezalezna pani business woman?"
a odkad jestem u niego w chacie, i wrocilam grzecznie na ojczyzny lono, a potem dokonczyc studia, choc moglam tym pieprznac i zrobic co trzeba za granica-oplacili by mi!- to juz sie dobre czasy skonczyly?
teraz widze,ze pokazuje jaki to pan i wladca na koncu swiata! a jeszcze- ja mam rozterki wlasne zyciowe, wiadomo raz pod wozem raz na= to teraz to wyzwywa od nieudacznikow? i ze on ceni tylko "ludzi sukcesu"???

Teo napisał/a:

O! Sobą się zajmij i przestań sobie wmawiać, ze To Twoja wina! Iskra ma rację, co potem? Będzie wszystkich terroryzował, bo mu hałas przeszkadza?? No przecież on taki wspaniały, że mu płacz dziecka nie przeszkadza!

Ty i tylko Ty, Włącz egoizm i to szybko.

23

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Myślisz, myślisz, myślisz, myślisz.
Przyczyną problemów osób "kochających za bardzo", czyli uzależnionych, są uczucia. Myślenie jest wtórne do nich.

To, co masz do zrobienia, to porządek z własnymi uczuciami.
Można to zrobić samodzielnie, tylko wymaga to wielkiego samozaparcia, determinacji i siły.
Pod okiem terapeuty - prościej.

24

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Byłam w podobnym związku. To zakrawa u Ciebie jak u mnie na toksyczny związek. Tego typu ludzie są b b inteligentnie i kontrolują-a pozornie twierdzą ,że dbają o wszystko.  Przykro mi ,że już głęboko wszedł Ci na psychikę i nie widzisz jego zachowań a jego bronisz. Nie jesteś kobietą kochającą za bardzo - on sprawia ,że wie jak zyskać władzę nad Tobą ( już masz mocno zaniżone poczucie wartości---> to pierwszy symptom ,że to nie związek partnerski). Mi zajęło uwolnienie się 2,5 roku !!!

Zastanów się kim byłaś kiedyś kim jesteś dzisiaj.

25

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

ej Dziewczyny, chyba sie "skapnal" ze cos nie teges, bo patrze,ze juz dwa smsy i trzy nieodebrane. wylaczylam telefon
kiedys mi powiedzial,ze jak na prawde "poczuje", ze "zwiazek zagrozony", to rzuci wszystko zeby uratowac
...

26

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Wielokropek, przesadzasz. Dzis mysle- dlatego pisze. Chce pomyslec, nic pochopnie. Meczy mnie sytuacja, chce przemyslec dzis sprawe i zaczac dzialac i tyle.
Facet jest przebiegly i inteligenty, a ja, no coz, pokochalam takiego i wez tu zyj z takim. Swoj rozum mam,jeszcze zmyslow nie postradalam, wiec bede dzialac. Potrzebowalam opinii osob trzecich (zle brzmi, juz jestescie mi bliskie!!), nie raz tak jest. Kazda to przerabiala

Wielokropek napisał/a:

Myślisz, myślisz, myślisz, myślisz.
Przyczyną problemów osób "kochających za bardzo", czyli uzależnionych, są uczucia. Myślenie jest wtórne do nich.

To, co masz do zrobienia, to porządek z własnymi uczuciami.
Można to zrobić samodzielnie, tylko wymaga to wielkiego samozaparcia, determinacji i siły.
Pod okiem terapeuty - prościej.

27

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Dla tego typu ludzi podstawą jest posiadanie (nie koniecznie dóbr materialnych) i kontrola. Zdecydowanie wolą coś pewnego i poznanego i takiego nad czym ma się przewagę.
Po pierwsze odbuduj swoje poczucie wartości - nie na zasadzie ciuszków, fryzjerów itd. Zacznij od małych kroków co lubisz czego nie, bądź zdrową egoistką, zacznij się cieszyć z małych osiągnięć, pielęgnuj przyjaźnie itd.
Dopiero jak się jest sobą samym i sobą w związku można stworzyć coś zdrowego!

28

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Wobec tego życzę Ci powodzenia.

29

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Chciałam jeszcze dodać ,że zawsze musisz być niezależna(finansowo i psychicznie) - ja zawsze byłam i dzięki temu wygrałam.
Powodzenia

30

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

:~)
to juz mam tongue
wink
zyc mi zebym na frajerow nie wpadala

Wielokropek napisał/a:

Wobec tego życzę Ci powodzenia.

31

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Madre slowa !!!! Bardzo dziekuje!!

LapkaPandy napisał/a:

Dla tego typu ludzi podstawą jest posiadanie (nie koniecznie dóbr materialnych) i kontrola. Zdecydowanie wolą coś pewnego i poznanego i takiego nad czym ma się przewagę.
Po pierwsze odbuduj swoje poczucie wartości - nie na zasadzie ciuszków, fryzjerów itd. Zacznij od małych kroków co lubisz czego nie, bądź zdrową egoistką, zacznij się cieszyć z małych osiągnięć, pielęgnuj przyjaźnie itd.
Dopiero jak się jest sobą samym i sobą w związku można stworzyć coś zdrowego!

32

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Jeśli nie chcesz przyjąć poprzednich życzeń, to składam inne.

Życzę Tobie podejmowania mądrych decyzji. tongue

33

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Bardzo dziekuje za wszystkie wpisy, za czas poswiecony na przeczytanie i dobra rade!!!
Dzis przeczytam sobie jeszcze raz Wasz wpisy na dobranoc- do podusi, a od jutra zaczynam nowy dzien, na nowo zyc smile
Na pewno sie odezwe!!!

alexxxnewhere napisał/a:

Madre slowa !!!! Bardzo dziekuje!!

LapkaPandy napisał/a:

Dla tego typu ludzi podstawą jest posiadanie (nie koniecznie dóbr materialnych) i kontrola. Zdecydowanie wolą coś pewnego i poznanego i takiego nad czym ma się przewagę.
Po pierwsze odbuduj swoje poczucie wartości - nie na zasadzie ciuszków, fryzjerów itd. Zacznij od małych kroków co lubisz czego nie, bądź zdrową egoistką, zacznij się cieszyć z małych osiągnięć, pielęgnuj przyjaźnie itd.
Dopiero jak się jest sobą samym i sobą w związku można stworzyć coś zdrowego!

34

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Jak będzie naprawdę źle to rzuci wszystko? Ale oczywiście to ON ocenia kieedy jest źle, bo jak Ty cos powiedz to pewnie przesadzasz?

Ruszaj w świat. Sobą się zajmij i nie patrz na niego. On wszystkiego miec nie musi, a Ciebie tym bardziej, bo stajesz sie powoli trofeum do kolekcji.

35

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Moje wrażenie jest takie:
Jako osoba, która osiągała dużo za granicą - nagle straciłaś ziemię pod stopami: rzuciłaś wszystko aby być z ukochanym - a on, wydaje się, że nie docenia tego co dla niego zrobiłaś.
Niekoniecznie tak jest - mężczyźni nie potrafią wyrażać uczuć tak dobrze jak kobiety.
Szczerze - myślę że znalazłyby się tu przynajmniej 3 które z chęcią by się z Tobą zamieniły smile
Zrób jednak tak jak napisałaś: znajdź sobie jakieś hobby, może dzięki temu przestaniesz się nudzić i nawet zaimponujesz swojemu facetowi (bo chyba na tym najbardziej Ci zależy).

Druga rzecz: pomieszkujecie razem.. gdzieś już widziałam wątek, gdzie facet żalił się że w momencie jak zamieszkał z dziewczyną nagle zaczęło mu brakować przestrzeni - dusił się, bo nie był przyzwyczajony do czyjejś ciągłej obecności. Wiadomo "szarość dnia" trochę podcina skrzydła - zwłaszcza jeśli wizja była romantyczna.  Niezależnie jednak od narodowości : głodny facet to zły facet smile jeśli nie ma czasu na zakupy - może powinien do listy zajęć dołączyć "Zarządzanie sobą w czasie" <taki żarcik>

Najważniejsze: Twój facet jest pracoholikiem. Niestety nie zauważa tego, albo raczej nie chce zauważać. Jest nim z wyboru. Takie życie sobie zaplanował, bo nie chce wracać do przeszłości- przeszłość być może go przeraża. Jak dla mnie sam powinien pójść na terapię. Sytuacja jest na tyle trudna, że będzie to sprzeczne z tym jak dotąd żył i w co wierzył. To będzie dla niego najtrudniejsze, dlatego dobrze żebyś mu w tym pomogła.

36

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Alex,no widze,ze pod koniec zaczelas mądrze gadac!Brawo,tak trzymaj!
Zawalcz o swoje zycie i wlasna godnosc.
Facet jest swietnym manipulatorem,dziala na zasadzie palki i marchewki.Nie daj soba manipulowac,jestes inteligentna ,ladna i sexy.Takich jak on mozesz miec na pstrykniecie .
Spakuj sie jedz za granice,dokoncz studia tam i zacznij zyc pelnia zycia zapominajac o nim.
Traktuj te znajomosc jako doswiadczenie zyciowe,ktore nauczylo cie tego aby nigdy wiecej nie znalezc sie w takiej sytuacji.NIGDY.

37

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

wiesz, to nie do konca tak, ze ja zupelnie dla niego stracilam glowe. owszem mam rodzine za granica, ale mam rowniez w PL, tu sie wychowalam,tu mieszkaja moi rodzice. Moja sytuacja -zycie za granica, byla b dobra, choc wyjechalam w mlodym wieku-20 lat. ciesze sie, bo osiagniecia za granica sporo mi daly, ale przekonalam sie, ze tu tez moge miec dobra prace, takze, to nie bardzo tak na sile tu wracalam, choc nie ukrywam,ze na pewno bylo to podyktowane uczuciem, mezczyzna ktorego pokochalam. a do ktorego mam teraz sporo zalu, choc nie jest najgorszy. no taka prawda, nie jest. tak czy siak, musze zajac sie soba teraz, bo sie za bardzo zaangazowalam od ostatniego czasu, a malzenstwem nie jestesmy, dzieci nie mamy. musze myslec wiecej o sobie i o tym co ja chce. jak bylo do tej pory, poki nie zaczelam przesiadywac u niego dniami i nocami.

alfaalfa napisał/a:

Moje wrażenie jest takie:
Jako osoba, która osiągała dużo za granicą - nagle straciłaś ziemię pod stopami: rzuciłaś wszystko aby być z ukochanym - a on, wydaje się, że nie docenia tego co dla niego zrobiłaś.
Niekoniecznie tak jest - mężczyźni nie potrafią wyrażać uczuć tak dobrze jak kobiety.
Szczerze - myślę że znalazłyby się tu przynajmniej 3 które z chęcią by się z Tobą zamieniły smile
Zrób jednak tak jak napisałaś: znajdź sobie jakieś hobby, może dzięki temu przestaniesz się nudzić i nawet zaimponujesz swojemu facetowi (bo chyba na tym najbardziej Ci zależy).

Druga rzecz: pomieszkujecie razem.. gdzieś już widziałam wątek, gdzie facet żalił się że w momencie jak zamieszkał z dziewczyną nagle zaczęło mu brakować przestrzeni - dusił się, bo nie był przyzwyczajony do czyjejś ciągłej obecności. Wiadomo "szarość dnia" trochę podcina skrzydła - zwłaszcza jeśli wizja była romantyczna.  Niezależnie jednak od narodowości : głodny facet to zły facet smile jeśli nie ma czasu na zakupy - może powinien do listy zajęć dołączyć "Zarządzanie sobą w czasie" <taki żarcik>

Najważniejsze: Twój facet jest pracoholikiem. Niestety nie zauważa tego, albo raczej nie chce zauważać. Jest nim z wyboru. Takie życie sobie zaplanował, bo nie chce wracać do przeszłości- przeszłość być może go przeraża. Jak dla mnie sam powinien pójść na terapię. Sytuacja jest na tyle trudna, że będzie to sprzeczne z tym jak dotąd żył i w co wierzył. To będzie dla niego najtrudniejsze, dlatego dobrze żebyś mu w tym pomogła.

38

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Alfa, wiesz co, musze przyznac, ze to trafna uwaga, bo on pochodzi z rodziny patologicznej i sie BARDZO boi, zeby nie wyladowac na dnie znowu, a do wszystkiego doszedl sam, w sumie poznalam rodzine i na prawde moge powiedziec,ze byl dzieckiem zaniedbanym
no coz
ehh


alexxxnewhere napisał/a:

wiesz, to nie do konca tak, ze ja zupelnie dla niego stracilam glowe. owszem mam rodzine za granica, ale mam rowniez w PL, tu sie wychowalam,tu mieszkaja moi rodzice. Moja sytuacja -zycie za granica, byla b dobra, choc wyjechalam w mlodym wieku-20 lat. ciesze sie, bo osiagniecia za granica sporo mi daly, ale przekonalam sie, ze tu tez moge miec dobra prace, takze, to nie bardzo tak na sile tu wracalam, choc nie ukrywam,ze na pewno bylo to podyktowane uczuciem, mezczyzna ktorego pokochalam. a do ktorego mam teraz sporo zalu, choc nie jest najgorszy. no taka prawda, nie jest. tak czy siak, musze zajac sie soba teraz, bo sie za bardzo zaangazowalam od ostatniego czasu, a malzenstwem nie jestesmy, dzieci nie mamy. musze myslec wiecej o sobie i o tym co ja chce. jak bylo do tej pory, poki nie zaczelam przesiadywac u niego dniami i nocami.

alfaalfa napisał/a:

Moje wrażenie jest takie:
Jako osoba, która osiągała dużo za granicą - nagle straciłaś ziemię pod stopami: rzuciłaś wszystko aby być z ukochanym - a on, wydaje się, że nie docenia tego co dla niego zrobiłaś.
Niekoniecznie tak jest - mężczyźni nie potrafią wyrażać uczuć tak dobrze jak kobiety.
Szczerze - myślę że znalazłyby się tu przynajmniej 3 które z chęcią by się z Tobą zamieniły smile
Zrób jednak tak jak napisałaś: znajdź sobie jakieś hobby, może dzięki temu przestaniesz się nudzić i nawet zaimponujesz swojemu facetowi (bo chyba na tym najbardziej Ci zależy).

Druga rzecz: pomieszkujecie razem.. gdzieś już widziałam wątek, gdzie facet żalił się że w momencie jak zamieszkał z dziewczyną nagle zaczęło mu brakować przestrzeni - dusił się, bo nie był przyzwyczajony do czyjejś ciągłej obecności. Wiadomo "szarość dnia" trochę podcina skrzydła - zwłaszcza jeśli wizja była romantyczna.  Niezależnie jednak od narodowości : głodny facet to zły facet smile jeśli nie ma czasu na zakupy - może powinien do listy zajęć dołączyć "Zarządzanie sobą w czasie" <taki żarcik>

Najważniejsze: Twój facet jest pracoholikiem. Niestety nie zauważa tego, albo raczej nie chce zauważać. Jest nim z wyboru. Takie życie sobie zaplanował, bo nie chce wracać do przeszłości- przeszłość być może go przeraża. Jak dla mnie sam powinien pójść na terapię. Sytuacja jest na tyle trudna, że będzie to sprzeczne z tym jak dotąd żył i w co wierzył. To będzie dla niego najtrudniejsze, dlatego dobrze żebyś mu w tym pomogła.

39

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Tez sie zgadzam, ze manipuluje i wykorzystuje,ze jestem BARDZO wrazliwa, przejmuje sie etc, chodz wychodzi to w zwiazku, bo uchodze w pracy,szkole za osobe ktora SWIETNIE sobie ze wszystkim radzi, mocna,silna, mloda, to tamto. a w zwiazku nie potrafie dominowac, tzn nie chce, nie mam potrzeby, jestem raczej lagodna, odpowiada mi to. ale swoje zdanie owczywiscie mam, nie jestem ulegla! i potrafie sie postawic, moze dlatego sie czesto klocimy, bo on bardzo lubi postawic na swoim! i juz!

Tima napisał/a:

Alex,no widze,ze pod koniec zaczelas mądrze gadac!Brawo,tak trzymaj!
Zawalcz o swoje zycie i wlasna godnosc.
Facet jest swietnym manipulatorem,dziala na zasadzie palki i marchewki.Nie daj soba manipulowac,jestes inteligentna ,ladna i sexy.Takich jak on mozesz miec na pstrykniecie .
Spakuj sie jedz za granice,dokoncz studia tam i zacznij zyc pelnia zycia zapominajac o nim.
Traktuj te znajomosc jako doswiadczenie zyciowe,ktore nauczylo cie tego aby nigdy wiecej nie znalezc sie w takiej sytuacji.NIGDY.

40

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Teo, z tym trofeum, to dziekuje, to b mily komplement, natomiast masz racje, on mnie NA PEWNO traktuje jak trofeum do kolekcji, bo "dobrze" mu do tej pory idzie, jeszcze brakuje tylko zony i pieknych dzieci do kompletu... niestety nie moze isc po trupach do celu, realizowac i odhaczac swoje cele w zyciu, na zasadzie- znaleziona,-zlowiona-ozeniona! kolejny podpunkt!,

ja tez jestem czlowiekiem, mam swoje uczucia i godnosc

Teo napisał/a:

Jak będzie naprawdę źle to rzuci wszystko? Ale oczywiście to ON ocenia kieedy jest źle, bo jak Ty cos powiedz to pewnie przesadzasz?

Ruszaj w świat. Sobą się zajmij i nie patrz na niego. On wszystkiego miec nie musi, a Ciebie tym bardziej, bo stajesz sie powoli trofeum do kolekcji.

41

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Dziekuje Wam za wszystkie wpisy: za czas poswiecony zeby przeczytac moj watek oraz za odpowiedzi!
Postanowilam zajac sie soba przede wszystkim, i obmyslec pare planow na kolejne pol roku, wakacje, pomyslec o pracy i wyznaczyc nowe dlugoterminowe cele.
Odezwe sie!
smile

42

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Odzywaj się codziennie jeżeli poczujesz taką potrzebę big_smile

43

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Nie powiem, że to wredny facet. Myślę, że to facet, który potrzebuje wyzwań. Gna za Tobą, gdy się oddalasz, a irytuje, gdy wisisz na nim. Taki facet potrzebuje kobiety, dla której nie jest całym światem, która jest niezależna, ma swoje sprawy, swoje zajęcia i nie potrzebuje go jak powietrza do oddychania. Myślę, że jesteś taką kobietą. Ta sytuacja, gdy przesiadujesz u niego dniami i nocami i nudzisz się, bo nie za bardzo masz co robić jest irytująca dla niego i dla Ciebie. I nie jest dla Ciebie naturalna, to nie Ty. Postanowiłaś zająć się znowu sobą i realizować własne plany, świetnie. Tym samym On przestanie być w centrum Twojej uwagi, tego mu trzeba. I Tobie też.

44

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Jeśli ktoś kocha, nie podejrzewa o złe intencje...to odnośnie tego sera. Zaufanie obejmuje między innymi wiarę w to, że moje kochanie nawet jeśli zrobi coś nie po mojej myśli, to że nie zrobiło tego specjalnie/złośliwie. A teraz druga sprawa - to że on identyfikuje się z ludźmi sukcesu i nie lubi leniwych - tak ukrywa swoje słabości, kreuje się, żebyś wierzyła że jest silnym facetem(sam sobie po przejściach z dzieciństwa próbuje to udowodnić). Tak naprawdę jeśli mężczyzna poniża kobietę, lub nie dostrzega że ona naprawdę sporo robi, to  jest słaby, marny, ma kompleksy i jest cholernym egoistą. Nie licz na zmianę, może być tak, że on te przejawy dobroci i czułości ma w chwilach, kiedy boi się że Cię straci, wtedy widzi co robi źle i mówi o tym, żebyś na nowo uwierzyła w sens tego związku. Spodobało mi się jak ktoś tu na forum napisał : "co w przyszłości Ty i dzieci też będziecie mu przeszkadzać?" Każda z nas zasługuje na mężczyznę, który będzie nas wspierał, doceniał i cieszył się na nasz widok, a nie dlatego że nas widzi codziennie to marudził że wyżarłaś mu jedzenie z lodówki.

45

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(
Wielokropek napisał/a:

Faktycznie, masz problem. Problem większy niż wynikało z pierwszego postu.
Jasnym jest, że nigdy "wina" nie leży po jednej stronie.
Ty jednak, po trzech zaledwie naszych postach, usprawiedliwiasz go.

Obym się myliła, ale...
Przeczytaj cały, od początku do końca, wątek: http://www.netkobiety.pl/t17705.html

Wielokropku czy wiesz coś na temat mizoginistów - jak się zachowują, jakie stosują techniki manipulacji? Mój mąż tak się zachowuje - według mnie pranerka będącą  w związku z taką osoba nie ponosi winy za rozpad związku - jej winą jest to, że była podatna na manipulacje, nie umiała racjonalnie ocenić związku, ale nie przyczyniła się do jego rozpadu, no ale zawsze pokutuje pogląd, ze dwie strony są odpowiedzialne za rozpad związku sad

autorka wątku, jak trafnie zauważyłaś, padła ofiarą manipulanta, broni jego, bo jego kocha, taka osoba się nie zmieni sama z siebie, bo nie widzi, że jego zachowanie jest niewłaściwe, ja na miejscu autorki wiałabym gdzie pieprz rośnie! no tak tylko ja taka mądra po szkodzie....

46

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

hmmm...
wiesz, alexxxnewhere,ja mysle, ze wszystko jest "normalne" pomiedzy partnerami, jezeli OBOJE sie  dopasowali, jezeli OBOJE sie na "to " zgadzaja.Ile par , tyle roznych przypadkow . ;-)

Czasami jedno "zaburzenie" dopasowuje sie z drugim "zaburzeniem " i wszystko gra !

Zastanow sie moze,czy u Was jest taki przypadek ?

47

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(
ankinom napisał/a:

Wielokropku czy wiesz coś na temat mizoginistów - jak się zachowują, jakie stosują techniki manipulacji? (...)

Prosisz i masz. smile

Mężczyzna, który nienawidzi kobiet

     Mówi, że kocha, lecz często traktuje ją tak, jakby jej nienawidził. Potrafi zmieniać się z czarującego mężczyzny w potwora. Obrzuca epitetami i krytykuje. Sprawia, że czuje sie głupia i nic nie warta. Wszystko co ona robi pozostaje pod jego kontrolą. Związek z nim to bezustanna walka, w której on musi wygrać, ona przegrać. To mizoginista, mężczyzna, który nienawidzi kobiet.
     Pierwsze ostrzeżenie o tym, że ?książę z bajki? ma jeszcze drugą, ciemną stronę osobowości, pojawia się zwykle podczas pozornie błahego zajścia. Najbardziej zaskakujący dla kobiety jest fakt, że nagle urok jej partnera pryska, zmienia się we wściekłość, a ona staje się obiektem bezustannego ataku. Kobieta ciągle jeszcze zauroczona swoim partnerem zaczyna większość jego nieodpowiednich zachowań,  tłumaczyć np. ?Wściekł się na mnie, kiedy nie zgodziłam się z jego opinią, ale przecież nikt nie lubi, gdy podważa się jego zdanie?.

     Mizoginista nie odczuwa żadnej  przykrości z powodu swojego wybuchu. Jego partnerka coraz częściej będzie musiała usprawiedliwiać jego nieobliczalne wybuchy. On pomiędzy wybuchami, potrafi być czarujący i pełen miłości jak na początku znajomości. Jego ujmujące zachowanie podnosi kobietę na duchu i każe wierzyć, że odtąd sprawy ułożą się wspaniale. Niestety tak nie jest. 

     Nastroje mizoginisty są zawsze zmienne. To co sprawia mu przyjemność jednego dnia, może nie sprawić innym razem. Potrafi rozzłościć się bez powodu. Oczekuje od swojej partnerki, że zawsze będzie wiedziała, o czym on myśli i co czuje, że wychodzenie naprzeciw jego pragnieniom powinno być dla niej najważniejsze. Będzie mówił: ?Gdybyś nie była taka zapatrzona w siebie potrafiłabyś domyśleć się, czego chciałem?, ?Gdybyś naprawdę mnie kochała, wiedziałabyś o czym myślę?. 
     W związku mizoginicznym toczy się walka, w której on musi wygrać, ona musi przegrać. Nie ma mowy o negocjacjach, czy kompromisie. On musi sprawować kontrolę nad tym, co ona myśli, czuje, jak się zachowuje, z kim i jakie sprawy załatwia.
     Mizoginista dysponuje zadziwiająco wieloma taktykami grożenia, znieważania, krytykowania, które zmierzają do tego, aby partnerka poczuła się bezwartościowa i bezbronna. Krytykuje  jej styl ubierania się,  wygląd i wiek, sposób mówienia, myślenia i postępowania, jej rodzinę i znajomych.  Kiedy ona nie wytrzymuje i płacze, mówi np: ?Co się z Tobą dzieje? Mówię to tylko dla Twojego dobra.?Jedną z najbardziej przerażających, a tym samym najbardziej skutecznych taktyk jest stosowanie przez niego zamaskowanej przemocy fizyczne, np. tłuczenie szklanek, cięcie nożyczkami jej ubrań za karę za spóźnienie.

     W repertuarze mizoginisty występują jeszcze inne zachowania, dużo bardziej wyrafinowane, które potrafią skutecznie zniszczyć w partnerce zdolność jasnego myślenia. To trudne do wykrycia techniki manipulacyjne, tzw. zaciemnianie, doprowadzające do tego, że zaczyna ona wątpić w swoje zdolności pojmowania, a nawet w to, czy jest przy zdrowych zmysłach.
     Najbardziej prymitywną z tych praktyk jest zaprzeczanie, że jakieś zdarzenie miało miejsce, choć doskonale wiadomo jak było naprawdę.  Np. ?Nie pamiętam tego, nie rozumiem o czym mówisz, wymyśliłaś sobie to?. Najbardziej przygnębiające w tej taktyce jest to, że nie ma ona do czego się odnieść, wywołuje to w niej  poczucie beznadziejnej frustracji.

     Bywa też tak, że mizoginista ucieka się do zupełnej zmiany faktów dla uwiarygodnienia własnej wersji, w zależności od nastroju czy potrzeby chwili. Uważa, że jeżeli zachowuje się źle, to wyłącznie dlatego, że reaguje na występek partnerki. Spycha na nią winę. Odwraca sytuację i z ofiary robi winowajcę. Mówi: ?Jesteś przewrażliwiona, przesadzasz, nie znosisz krytyki, oszalałaś!?Ona akceptuje ?swoją winę?, która staje się dowodem jej miłości do męża. Kolejnym dowodem jej miłości jest wyrzeczenie się prawa do reagowania na zachowania partnera.
Wymaga wdzięczności. Mówi np. ? Powinnaś być mi wdzięczna za to, że z Tobą jestem.?, ?Powinnaś być mi wdzięczna za to , że mnie masz.? , ?Beze mnie nie poradziłabyś sobie w życiu?.

     Miłość mizoginisty charakteryzuje się wiecznym nienasyceniem i nieustannym domaganiem się o więcej. Kontroluje. Pyta np. ?Gdzie byłaś??, ?Z kim rozmawiałaś?? itp. Prosi lub domaga się, aby zrezygnowała z nauki czy przyjaźni. Potrafi być zazdrosny o wszystkich ? od jej byłego chłopaka aż po wspólne dzieci. Próbuje poniżać i umniejszać wszystkich jej bliskich i przyjaciół. 
Jego środki to przechodzenie bez ostrzeżenia od miłości do przemocy, izolowanie partnerki od innych ludzi, ograniczanie jej przestrzeni życiowej. Jego celem jest podporządkowanie jej sobie, sprawowanie nad nią władzy i kontroli.

     Życie z mizoginistą jest zawsze destrukcyjne, lecz samemu trudno to zauważyć. Błędem jest myślenie, że on zmieni swoje zachowanie, jeśli tylko będzie kochała go wystarczająco mocno. Nikt nie jest w stanie zadowolić mizoginisty. Niezależnie ile się da, dla niego nie będzie wystarczające.
     Każda kobieta może się zainteresować mizoginistą. Problem nie polega na tym, że mizoginista pociąga kobietę. Problemem jest pozostawanie z nim w związku i akceptowanie jego napastliwości.

48

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(
Wielokropek napisał/a:
ankinom napisał/a:

Wielokropku czy wiesz coś na temat mizoginistów - jak się zachowują, jakie stosują techniki manipulacji? (...)

Prosisz i masz. smile

Mężczyzna, który nienawidzi kobiet

     Mówi, że kocha, lecz często traktuje ją tak, jakby jej nienawidził. Potrafi zmieniać się z czarującego mężczyzny w potwora. Obrzuca epitetami i krytykuje. Sprawia, że czuje sie głupia i nic nie warta. Wszystko co ona robi pozostaje pod jego kontrolą. Związek z nim to bezustanna walka, w której on musi wygrać, ona przegrać. To mizoginista, mężczyzna, który nienawidzi kobiet.
     Pierwsze ostrzeżenie o tym, że ?książę z bajki? ma jeszcze drugą, ciemną stronę osobowości, pojawia się zwykle podczas pozornie błahego zajścia. Najbardziej zaskakujący dla kobiety jest fakt, że nagle urok jej partnera pryska, zmienia się we wściekłość, a ona staje się obiektem bezustannego ataku. Kobieta ciągle jeszcze zauroczona swoim partnerem zaczyna większość jego nieodpowiednich zachowań,  tłumaczyć np. ?Wściekł się na mnie, kiedy nie zgodziłam się z jego opinią, ale przecież nikt nie lubi, gdy podważa się jego zdanie?.

     Mizoginista nie odczuwa żadnej  przykrości z powodu swojego wybuchu. Jego partnerka coraz częściej będzie musiała usprawiedliwiać jego nieobliczalne wybuchy. On pomiędzy wybuchami, potrafi być czarujący i pełen miłości jak na początku znajomości. Jego ujmujące zachowanie podnosi kobietę na duchu i każe wierzyć, że odtąd sprawy ułożą się wspaniale. Niestety tak nie jest. 

     Nastroje mizoginisty są zawsze zmienne. To co sprawia mu przyjemność jednego dnia, może nie sprawić innym razem. Potrafi rozzłościć się bez powodu. Oczekuje od swojej partnerki, że zawsze będzie wiedziała, o czym on myśli i co czuje, że wychodzenie naprzeciw jego pragnieniom powinno być dla niej najważniejsze. Będzie mówił: ?Gdybyś nie była taka zapatrzona w siebie potrafiłabyś domyśleć się, czego chciałem?, ?Gdybyś naprawdę mnie kochała, wiedziałabyś o czym myślę?. 
     W związku mizoginicznym toczy się walka, w której on musi wygrać, ona musi przegrać. Nie ma mowy o negocjacjach, czy kompromisie. On musi sprawować kontrolę nad tym, co ona myśli, czuje, jak się zachowuje, z kim i jakie sprawy załatwia.
     Mizoginista dysponuje zadziwiająco wieloma taktykami grożenia, znieważania, krytykowania, które zmierzają do tego, aby partnerka poczuła się bezwartościowa i bezbronna. Krytykuje  jej styl ubierania się,  wygląd i wiek, sposób mówienia, myślenia i postępowania, jej rodzinę i znajomych.  Kiedy ona nie wytrzymuje i płacze, mówi np: ?Co się z Tobą dzieje? Mówię to tylko dla Twojego dobra.?Jedną z najbardziej przerażających, a tym samym najbardziej skutecznych taktyk jest stosowanie przez niego zamaskowanej przemocy fizyczne, np. tłuczenie szklanek, cięcie nożyczkami jej ubrań za karę za spóźnienie.

     W repertuarze mizoginisty występują jeszcze inne zachowania, dużo bardziej wyrafinowane, które potrafią skutecznie zniszczyć w partnerce zdolność jasnego myślenia. To trudne do wykrycia techniki manipulacyjne, tzw. zaciemnianie, doprowadzające do tego, że zaczyna ona wątpić w swoje zdolności pojmowania, a nawet w to, czy jest przy zdrowych zmysłach.
     Najbardziej prymitywną z tych praktyk jest zaprzeczanie, że jakieś zdarzenie miało miejsce, choć doskonale wiadomo jak było naprawdę.  Np. ?Nie pamiętam tego, nie rozumiem o czym mówisz, wymyśliłaś sobie to?. Najbardziej przygnębiające w tej taktyce jest to, że nie ma ona do czego się odnieść, wywołuje to w niej  poczucie beznadziejnej frustracji.

     Bywa też tak, że mizoginista ucieka się do zupełnej zmiany faktów dla uwiarygodnienia własnej wersji, w zależności od nastroju czy potrzeby chwili. Uważa, że jeżeli zachowuje się źle, to wyłącznie dlatego, że reaguje na występek partnerki. Spycha na nią winę. Odwraca sytuację i z ofiary robi winowajcę. Mówi: ?Jesteś przewrażliwiona, przesadzasz, nie znosisz krytyki, oszalałaś!?Ona akceptuje ?swoją winę?, która staje się dowodem jej miłości do męża. Kolejnym dowodem jej miłości jest wyrzeczenie się prawa do reagowania na zachowania partnera.
Wymaga wdzięczności. Mówi np. ? Powinnaś być mi wdzięczna za to, że z Tobą jestem.?, ?Powinnaś być mi wdzięczna za to , że mnie masz.? , ?Beze mnie nie poradziłabyś sobie w życiu?.

     Miłość mizoginisty charakteryzuje się wiecznym nienasyceniem i nieustannym domaganiem się o więcej. Kontroluje. Pyta np. ?Gdzie byłaś??, ?Z kim rozmawiałaś?? itp. Prosi lub domaga się, aby zrezygnowała z nauki czy przyjaźni. Potrafi być zazdrosny o wszystkich ? od jej byłego chłopaka aż po wspólne dzieci. Próbuje poniżać i umniejszać wszystkich jej bliskich i przyjaciół. 
Jego środki to przechodzenie bez ostrzeżenia od miłości do przemocy, izolowanie partnerki od innych ludzi, ograniczanie jej przestrzeni życiowej. Jego celem jest podporządkowanie jej sobie, sprawowanie nad nią władzy i kontroli.

     Życie z mizoginistą jest zawsze destrukcyjne, lecz samemu trudno to zauważyć. Błędem jest myślenie, że on zmieni swoje zachowanie, jeśli tylko będzie kochała go wystarczająco mocno. Nikt nie jest w stanie zadowolić mizoginisty. Niezależnie ile się da, dla niego nie będzie wystarczające.
     Każda kobieta może się zainteresować mizoginistą. Problem nie polega na tym, że mizoginista pociąga kobietę. Problemem jest pozostawanie z nim w związku i akceptowanie jego napastliwości.

To właśnie przeczytałam i dlatego twierdzę, że z takim człowiekiem żyłam 16 lat pod jednym dachem i na tej podstawie uważam, że nie zawsze dwie strony ponoszą odpowiedzialność za rozpad związku.
Nie wiem może takie stwierdzenie jest mi potrzebne, abym przestała obwiniać siebie i uwierzyła w siebie....

49

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

ankinom,
z o b a c z, jaką jesteś mądrą kobietą.

Jedyną.

Niepowtarzalną.

Wrażliwą.

Fascynującą.

Uczuciową.

Dobrą.



Zaczęłam tworzyć listę Twoich cech. Ty, powoli lub szybko, dopisuj kolejne swoje pozytywne cechy. Masz ich mnóstwo.

50

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(
Wielokropek napisał/a:

ankinom,
z o b a c z, jaką jesteś mądrą kobietą.

Jedyną.

Niepowtarzalną.

Wrażliwą.

Fascynującą.

Uczuciową.

Dobrą.



Zaczęłam tworzyć listę Twoich cech. Ty, powoli lub szybko, dopisuj kolejne swoje pozytywne cechy. Masz ich mnóstwo.

wiem o tym, ale przy tym bęcwale zapominam o tym.... ale dziękuje i już dopisuję  smile

51 Ostatnio edytowany przez Kawencja (2012-01-19 16:28:59)

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(
alexxxnewhere napisał/a:

Dziekuje Wam za wszystkie wpisy: za czas poswiecony zeby przeczytac moj watek oraz za odpowiedzi!
Postanowilam zajac sie soba przede wszystkim, i obmyslec pare planow na kolejne pol roku, wakacje, pomyslec o pracy i wyznaczyc nowe dlugoterminowe cele.
Odezwe sie!
smile

Jak Cie czytam, przypominam sobie siebie z mlodosci. Ja tez musialam odpowiednio postepowac z moim mezczyzna, a potem mezem, zeby mi nie wlazl na glowe. Odnosilismy sukcesy, on czul sie taki wazny, ze mnie motywuje, nie bylo nic gorszego niz siedzenie w domu i nicnierobienie. Mialam problemy, jak przechodzilam kryzys ze skonczeniem pracy magisterskiej - zaczely sie wypominania itp. Jak poszlam do pracy i awansowalam, po roku byl niesczesliwy, ze wciaz nie mam podwyzki. Ale dawalam rade, pokazywalam mu co umiem, co osiagam wiec bylo OK. Problem sie zaczal jak urodzilam dziecko. Po 5 miesiacach dowiedzialam sie, ze przepieprzam swoje zycie, ze nic nie robie i w ogole, jestem "centrum powstawania kosztow". Dzis jestem po rozwodzie, w zwiazku z cieplym facetem, ktory mnie tez motywuje/dopinguje, ale kiedy tego potrzebuje, jest przy mnie, wspiera, nie krytykuje.
Moja konkluzja jest taka, ze posiadajac mezczyzne, ktory jest toksyczny i, z ktorym trzeba z nim odpowiednio postepowac, zeby Cie szanowal, w ciezkich zyciowo sytuacjach to sie moze nie sprawdzic.

52

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Witam Was!
Dziekuje za nowe wpisy: opinie i sluszne wskazowki. Bardzo tego potrzebowalam. Musze Wam powiedziec, ze dzis czuje sie wspaniale. Czuje, ze zaczelam zyc, i wlasnie to mnie "martwi". Od wczoraj wcale sie do niego nie odezwalam, mysle WYLACZNIE o sobie i dobrze mi z tym, czyli jest cos "na rzeczy".
Kiedy czytam niektore wypowiedzi- chce za moment zacytowac i napisac z duzych liter- glosno wyrazajac oburzenie- zaprzeczyc, tupnac nozka. Powiedziec, ze moj sliczny kocurek taki nie jest.
Jest. Mozecie "wziac poprawke" na niektore moje wypowiedzi; to akurat opinia wielu, jakobym lubila przesadzac, kierowala sie emocjami. Byc moze. A moze niektorzy maja zbyt malo odwagi, zeby przyznac jak na prawde jest? rozumiem tez takich, ktorzy nie maja potrzeby dzielenia sie swoimi zmartwieniami na forum; do tej pory na ogol mowilam jedynie przyjaciolce, jak jest. Choc wydaje mi sie,ze wygodniej jest powiedziec najladniej brzmiace klamstwo, niz obrzydliwa prawde.

53

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

moze niezbyt zrozumiale- to ostatnie zdanie tyczylo sie przyjaciolki, ktora nigdy nie mowila zlego slowa o moim chlopaku, na ogol tylko sluchala, a ja potrzebowalam opinii. nie raz nawet potrzebuje zeby mi powiedziec, co mam zrobic, w glupich sprawach, nie mowie tu o tym, zeby ktos pokazywal doroslej babie co ma robic w zyciu. chodzi mi bardziej o jasne wskazowki i opinie, konkrety.

alexxxnewhere napisał/a:

Witam Was!
Dziekuje za nowe wpisy: opinie i sluszne wskazowki. Bardzo tego potrzebowalam. Musze Wam powiedziec, ze dzis czuje sie wspaniale. Czuje, ze zaczelam zyc, i wlasnie to mnie "martwi". Od wczoraj wcale sie do niego nie odezwalam, mysle WYLACZNIE o sobie i dobrze mi z tym, czyli jest cos "na rzeczy".
Kiedy czytam niektore wypowiedzi- chce za moment zacytowac i napisac z duzych liter- glosno wyrazajac oburzenie- zaprzeczyc, tupnac nozka. Powiedziec, ze moj sliczny kocurek taki nie jest.
Jest. Mozecie "wziac poprawke" na niektore moje wypowiedzi; to akurat opinia wielu, jakobym lubila przesadzac, kierowala sie emocjami. Byc moze. A moze niektorzy maja zbyt malo odwagi, zeby przyznac jak na prawde jest? rozumiem tez takich, ktorzy nie maja potrzeby dzielenia sie swoimi zmartwieniami na forum; do tej pory na ogol mowilam jedynie przyjaciolce, jak jest. Choc wydaje mi sie,ze wygodniej jest powiedziec najladniej brzmiace klamstwo, niz obrzydliwa prawde.

54

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Wydaje mi sie, ze najlepiej zrobie, jak wlasnie zajme sie soba, zapytam siebie: czego chce, co oczekuje etc. Juz widze, ze przynosi to efekty.

55

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Marena, tez nie moge zaprzeczyc, ze masz racje. W sumie kazda ma po troche racji, na prawde.
Ja tylko nie wiem, czy ja chce cale zycie "robic kariere", bo wydaje mi sie nie raz, ze juz- albo lada moment- udowodnie sobie (choc nie wiem,czy to dobre slowo,bo nie mam potrzeby nic sobie ani innym udowadniac) -ale powiedzmy, ze udowodnie sobie, ze moge to i tamto, ze moge wiele, mam sukcesy, ze podrozowalam. Czuje, ze lada dzien a to juz zbliza sie co raz wiekszymi krokami-bede chciala miec dziecko, i nie bedzie mi sie chcialo zawsze swietnie wygladac, byc pania business woman- po prostu nie bedzie mi sie chcialo, podrozowac, pracowac cholera wie gdzie, bede chciala zalozyc domowe ognisko, zajac sie wychowaniem dzieci. Nie chcialabym uslyszec wtedy, ze "nic nie robie". Wlasnie probuje ustalic, co to oznacza robic "cos" lub- nierobic "nic" wedlug mojego chlopaka. Bo zapiera sie, ze nie trzeba mu nic udowadniac, studiow robic. Moze trzeba cos zrobic i na przyklad go rzucic?

marena7 napisał/a:

Nie powiem, że to wredny facet. Myślę, że to facet, który potrzebuje wyzwań. Gna za Tobą, gdy się oddalasz, a irytuje, gdy wisisz na nim. Taki facet potrzebuje kobiety, dla której nie jest całym światem, która jest niezależna, ma swoje sprawy, swoje zajęcia i nie potrzebuje go jak powietrza do oddychania. Myślę, że jesteś taką kobietą. Ta sytuacja, gdy przesiadujesz u niego dniami i nocami i nudzisz się, bo nie za bardzo masz co robić jest irytująca dla niego i dla Ciebie. I nie jest dla Ciebie naturalna, to nie Ty. Postanowiłaś zająć się znowu sobą i realizować własne plany, świetnie. Tym samym On przestanie być w centrum Twojej uwagi, tego mu trzeba. I Tobie też.

56 Ostatnio edytowany przez seeyou (2012-01-20 11:32:24)

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(
Wielokropek napisał/a:

Mężczyzna, który nienawidzi kobiet
     Mówi, że kocha, lecz często traktuje ją tak, jakby jej nienawidził. Potrafi zmieniać się z czarującego mężczyzny w potwora. Obrzuca epitetami i krytykuje (...)

Dziękuję, ten tekst (mimo, że możliwe jest, że mylę się co do mojego (eks)partnera i 'wcale taki nie jest') prawdopodobnie uratował "mi życie" :]

alexxxnewhere - czasami jest może tak, że zwyczajnie partnerzy nie rozumieją się nawzajem, tak zwane (nie)dopasowanie. Dla niego są 'naturalne' rzeczy, których Ty nie rozumiesz, a dla niego pewne Twoje zachowania są "nie do przyjęcia" , mimo, że są to normalne sprawy. Mało jasno może się wyraziłam, ale chodzi mi o to, że czasami nam  się wydaje, że to co dla nas jest oczywiste, dla innych również takie jest. Może on wymaga od Ciebie rzeczy dla niego oczywistych - że tak powinien zachowywać się każdy, a dla Ciebie może są to błahostki czy niezrozumiałe zachowania. Brak dopasowania tworzy CHORE sytuacje, toksynę i totalne wzajemne niezrozumienie. Ja przez to, że nie rozumiem swojego ekspartnera, a on tego co ja do niego mówiłam jestem dziś (cytuję) : pojebana, z zaburzeniami, obarczona winą za rozpad i za robienie "chorych sytuacji", bo nie rozumiał że np potrzebuję takich pierdół jak ZAINTERESOWANIE - dobre nie ? smile
Dobrze, że Twój partner Cię szanuje, ale może macie inne priorytety, może być tak po tym co czytam, że faktycznie jeśli zajęłabyś się domem i np. dzieckiem, on mógłby tego nie rozumieć, że np. to jest również PRACA jak i zarówno spełnianie się w tak pięknej roli jak macierzyństwo.

Moja rada : Jeśli Ci na nim naprawdę zależy, bez "cackania się" : posadzić, powiedzieć co się czuje - nie z pretensją, ale też nie delikatnie, spytać czego on KONKRETNIE chce od Ciebie, co mu się nie podoba, powiedzieć co Tobie się nie podoba...i obserwować reakcję. Jeśli rozmowa przebiegnie  z obu stron na zasadzie - "zależy mi na tobie, nie podoba mi się że robisz to i to, nie wiedziałan/nie wiedziałem że denerwuje cię to to i to, teraz wiem i postaram się tak nie robić/ nie zgadzam się z tobą ale można to obgadać" - możecie się kochać ile chcecie wink, jeśli dostaniesz jedynie pretensje, zarzuty i brak próby spojrzenia na obie strony - "dziękuję, do widzenia, mam inne priorytety w życiu".

57

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Seeyou, dziekuje za Twoj post,
My rozmawialismy ostatnio wiele na ten temat, jeszcze przed nowym rokiem. Tzn, moze nie to,ze tak wiele, ale on powiedzial, ze nie ma ode mnie zadnych oczekiwan ani wymagan, ze akceptuje moje wady i nie chce zebym nic zmieniala, rowniez dodal, ze on mnie przez te lata zdazyl poznac i jest dokladnie tak, jak chce; na pytanie czy chodzi mu o to, ze wg niego powinnam robic cholera wie jaka kariere i studia- powiedzial,ze nie, ze chcialby zebym rozwijala bardziej swoje talenty i zainteresowania. oraz zebym nie byla wscibska, tylko o to prosil w nadchodzacym roku...
dodal tez,ze to moze mnie nie odpowiada jaki on jest, bo, jak twierdzi, on od poczatku mowil, ze nie chce wrocic do przeszlosci-patologii-, od poczatku robil studia i pracowal sporo, wiem nie powinnam sie dziwic,ze tak jest od zawsze, choc dazy do tego, zeby minimalizowac czas pracy (przez zatrudnianie innych ludzi) w celu posiadania go dla rodziny.
wczoraj pytal,czy sie spotkamy zeby porozmawiac, odpisalam, ze nie. Zajmuje sie narazie soba.

seeyou napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Mężczyzna, który nienawidzi kobiet
     Mówi, że kocha, lecz często traktuje ją tak, jakby jej nienawidził. Potrafi zmieniać się z czarującego mężczyzny w potwora. Obrzuca epitetami i krytykuje (...)

Dziękuję, ten tekst (mimo, że możliwe jest, że mylę się co do mojego (eks)partnera i 'wcale taki nie jest') prawdopodobnie uratował "mi życie" :]

alexxxnewhere - czasami jest może tak, że zwyczajnie partnerzy nie rozumieją się nawzajem, tak zwane (nie)dopasowanie. Dla niego są 'naturalne' rzeczy, których Ty nie rozumiesz, a dla niego pewne Twoje zachowania są "nie do przyjęcia" , mimo, że są to normalne sprawy. Mało jasno może się wyraziłam, ale chodzi mi o to, że czasami nam  się wydaje, że to co dla nas jest oczywiste, dla innych również takie jest. Może on wymaga od Ciebie rzeczy dla niego oczywistych - że tak powinien zachowywać się każdy, a dla Ciebie może są to błahostki czy niezrozumiałe zachowania. Brak dopasowania tworzy CHORE sytuacje, toksynę i totalne wzajemne niezrozumienie. Ja przez to, że nie rozumiem swojego ekspartnera, a on tego co ja do niego mówiłam jestem dziś (cytuję) : pojebana, z zaburzeniami, obarczona winą za rozpad i za robienie "chorych sytuacji", bo nie rozumiał że np potrzebuję takich pierdół jak ZAINTERESOWANIE - dobre nie ? smile
Dobrze, że Twój partner Cię szanuje, ale może macie inne priorytety, może być tak po tym co czytam, że faktycznie jeśli zajęłabyś się domem i np. dzieckiem, on mógłby tego nie rozumieć, że np. to jest również PRACA jak i zarówno spełnianie się w tak pięknej roli jak macierzyństwo.

Moja rada : Jeśli Ci na nim naprawdę zależy, bez "cackania się" : posadzić, powiedzieć co się czuje - nie z pretensją, ale też nie delikatnie, spytać czego on KONKRETNIE chce od Ciebie, co mu się nie podoba, powiedzieć co Tobie się nie podoba...i obserwować reakcję. Jeśli rozmowa przebiegnie  z obu stron na zasadzie - "zależy mi na tobie, nie podoba mi się że robisz to i to, nie wiedziałan/nie wiedziałem że denerwuje cię to to i to, teraz wiem i postaram się tak nie robić/ nie zgadzam się z tobą ale można to obgadać" - możecie się kochać ile chcecie wink, jeśli dostaniesz jedynie pretensje, zarzuty i brak próby spojrzenia na obie strony - "dziękuję, do widzenia, mam inne priorytety w życiu".

58

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(
alexxxnewhere napisał/a:

na pytanie czy chodzi mu o to, ze wg niego powinnam robic cholera wie jaka kariere i studia- powiedzial,ze nie, ze chcialby zebym rozwijala bardziej swoje talenty i zainteresowania. oraz zebym nie byla wscibska, tylko o to prosil w nadchodzacym roku...

dobra - wścibstwo jest powiedzmy Twoją wadą i masz nad nią pracować - ok, (a przy okazji jak ono się wg. niego przejawia?),
ale ja tu widzę że powiedział Ci że jesteś taka jaką chcial miec dziewczynę , więc w czym problem ?
Bo może właśnie w tym, zdaniu jego :
"ze chcialby zebym rozwijala bardziej swoje talenty i zainteresowania. "
i może tu jest problem, bo po 1: Ty uwazasz ze sie realizujesz i masz osiagniecia, po 2: on uważa chyba jednak że nie ?, po 3: uwaza ze nic nie robisz w tym celu , a robisz ?

z tym że moim zdaniem pamietaj zawsze o tym ze to twoja sprawa twoje talenty i zainteresowania - rozwijasz je wtedy i na tkaim poziomie na jakim ci odpowiada - ze tak brzydko powiem "on ci moze troche zycie uklada" co ? "jestes cudowna, ale rozwin ten talen, zainteresuj sie tym, teraz ze mna posiedz, teraz to cie nie powinno byc, teraz sie nie odzywaj bo ja pracuje, a teraz kiedy sie uczysz to ze mna porozmawiaj"...

59

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Seeyou, dziekuje za odp.
Wscibska bylam bardzo, zazdrosna, a nawet ostatnio jak wychodzil z kolegami to, hmm, dolaczylam do nich... tzn pytalam go wczesniej, czy moge dolaczyc jakos pozno kolo polnocy, bo ide ze swoja przyjaciolka i nie chce sama do domu wracac- spalam u niego. odpisal ok, ale skonczylo sie na tym, ze go o 23:00 szukalam po miescie dzwoniac (nie mial zasiegu).. odebral to jako naruszenie jego czasu z kolegami (widuja sie rzadko).
raz sprawdzilam jego telefon... doczepilam sie jakiejs glupoty, bylo ewidentne, ze czytalam.
chyba za duzo u niego siedzialam od pol roku, niby on pracuje, niby to tamto, ale chyba weszlam mu na glowe. nie wiem sama, to troche nienormalne, ze on w domu pracuje, wiadomo jak jest.. i tak ma w sobie wiele wytrwalosci, zeby w ogole zwlec sie z lozka i "isc" do tej pracy, musi miec sporo samodyscypliny a ja mu w tym nie pomagalam (jak nie musialam wstawac to spalam do poludnia), no i w ogole, jakos tak malo robilam od dluzszego czasu... bo wczesniej nic takiego nie mialo miejsca, moze dlatego, ze nie przesiadywalam u niego tyle..

seeyou napisał/a:
alexxxnewhere napisał/a:

na pytanie czy chodzi mu o to, ze wg niego powinnam robic cholera wie jaka kariere i studia- powiedzial,ze nie, ze chcialby zebym rozwijala bardziej swoje talenty i zainteresowania. oraz zebym nie byla wscibska, tylko o to prosil w nadchodzacym roku...

dobra - wścibstwo jest powiedzmy Twoją wadą i masz nad nią pracować - ok, (a przy okazji jak ono się wg. niego przejawia?),
ale ja tu widzę że powiedział Ci że jesteś taka jaką chcial miec dziewczynę , więc w czym problem ?
Bo może właśnie w tym, zdaniu jego :
"ze chcialby zebym rozwijala bardziej swoje talenty i zainteresowania. "
i może tu jest problem, bo po 1: Ty uwazasz ze sie realizujesz i masz osiagniecia, po 2: on uważa chyba jednak że nie ?, po 3: uwaza ze nic nie robisz w tym celu , a robisz ?

z tym że moim zdaniem pamietaj zawsze o tym ze to twoja sprawa twoje talenty i zainteresowania - rozwijasz je wtedy i na tkaim poziomie na jakim ci odpowiada - ze tak brzydko powiem "on ci moze troche zycie uklada" co ? "jestes cudowna, ale rozwin ten talen, zainteresuj sie tym, teraz ze mna posiedz, teraz to cie nie powinno byc, teraz sie nie odzywaj bo ja pracuje, a teraz kiedy sie uczysz to ze mna porozmawiaj"...

60

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(
alexxxnewhere napisał/a:

Marena, tez nie moge zaprzeczyc, ze masz racje. W sumie kazda ma po troche racji, na prawde.
Ja tylko nie wiem, czy ja chce cale zycie "robic kariere", bo wydaje mi sie nie raz, ze juz- albo lada moment- udowodnie sobie (choc nie wiem,czy to dobre slowo,bo nie mam potrzeby nic sobie ani innym udowadniac) -ale powiedzmy, ze udowodnie sobie, ze moge to i tamto, ze moge wiele, mam sukcesy, ze podrozowalam. Czuje, ze lada dzien a to juz zbliza sie co raz wiekszymi krokami-bede chciala miec dziecko, i nie bedzie mi sie chcialo zawsze swietnie wygladac, byc pania business woman- po prostu nie bedzie mi sie chcialo, podrozowac, pracowac cholera wie gdzie, bede chciala zalozyc domowe ognisko, zajac sie wychowaniem dzieci. Nie chcialabym uslyszec wtedy, ze "nic nie robie". Wlasnie probuje ustalic, co to oznacza robic "cos" lub- nierobic "nic" wedlug mojego chlopaka. Bo zapiera sie, ze nie trzeba mu nic udowadniac, studiow robic. Moze trzeba cos zrobic i na przyklad go rzucic?

marena7 napisał/a:

Nie powiem, że to wredny facet. Myślę, że to facet, który potrzebuje wyzwań. Gna za Tobą, gdy się oddalasz, a irytuje, gdy wisisz na nim. Taki facet potrzebuje kobiety, dla której nie jest całym światem, która jest niezależna, ma swoje sprawy, swoje zajęcia i nie potrzebuje go jak powietrza do oddychania. Myślę, że jesteś taką kobietą. Ta sytuacja, gdy przesiadujesz u niego dniami i nocami i nudzisz się, bo nie za bardzo masz co robić jest irytująca dla niego i dla Ciebie. I nie jest dla Ciebie naturalna, to nie Ty. Postanowiłaś zająć się znowu sobą i realizować własne plany, świetnie. Tym samym On przestanie być w centrum Twojej uwagi, tego mu trzeba. I Tobie też.

Pisząc o niezalezności nie miałam na mysli wyłącznie niezalezności finansowej i robienia kariery. Napisałaś, ze rozmawiałaś z chłopakiem i on powiedział Ci, że zalezy mu  na tym byś rozwijała swoje zainteresowania i talenty i zebyś nie była wścibska. Też coś takiego usłyszałam od swojego męża, wieki temu. Chodziło mu o to, żebym mu nie zawracała głowy, gdy zajmuje się swoimi sprawami, pracą lub hobby. Bym nie stała mu nad głową, nie dopytywała co robi, i  nie jęczała, że się nudzę. Bo on się wtedy irytuje i nie ma komfortu. Wzięłam to sobie do serca i prawdę mówiąc odetchnęłam z ulgą. Bo mnie się wydawało, że jako żona muszę skupiać uwagę na nim. Tymczasem mój mąż chciał, żebym zajęła się sobą i swoimi sprawami, swoją pracą i rozwijaniem swoich zainteresowań. Tego mi było trzeba. I tak nam zleciały 33 lata życia bez poczucia winy i bez poczucia krzywdy. Daliśmy sobie prawo do odrębności, oprócz tego, że mamy wspólne sprawy, to każde z nas ma jeszcze swój własny świat, w którym się realizuje, i w którym to drugie nie uczestniczy. A wypowiedziane kiedyś "nic nie robisz" dotyczyło tego, że w domowym kołowrotku nie robiłam nic "dla siebie". Dla mojego męża ważne było i jest to, żeby nie mieć w domu znudzonej kobiety, która oczekuje od niego, by się nią zajął, coś wymyślił, zorganizował jej czas jak dziecku. A najlepiej, żeby razem z nią siedział na kanapie, wpatrując się tępo w tv.
Myslę sobie, że Twój chłopak powiedział Ci wszystko co trzeba.

61

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

ja za wiele ostatnio nie robilam, tak szczerze mowiac. pisalam wczesniej, na studiach w tym semestrze bylo duzo luzu, i w sumie zglupialam z tego nicnierobienia.. dlugo sie z nim klocilam,ze o co mu chodzi, o studia, ze sie malo ucze, czy, ze o co chodzi, ze jeszcze ich nie zrobilam? powiedzial, ze moge wcale nie robic tych studiow i to zaden wyznacznik nie jest, tylko zebym cos z pasja robila, cos, co chce robic, znalazla sobie zainteresowania etc i rozwijala swoje taletny (slyszal mnie po raz pierwszy jak gram na pianinie jakis miesiac temu, wczesniej wiedzial ze gram,ale nie mam juz pianina od n- lat wiec nie bylo okazji a gram od malego, dorwalam sie do fortepianiu siostry jak polecielismy do mojej rodziny w odwiedziny i byl zachwycony). kupil mi ostatnio prezent- ogromny album o secesji, 700stron, przepiekne ilustracje. Wie, ze robilam kiedys grafiki i ze sie tym interesowalam, ze wygrywalam nawet konkursy, a jeden wygralam ogolnopolski smile
wydaje mi sie, ze widzi, ze jestem bez wiekszej checi do zycia od jakiegos czasu. bo, zajmuje sie trudnymi, malo ciekawymi rzeczami, Dobra, to sa finanse, moze i robilam w tym kariere i daze do czegos, ale nie oszukujmy sie, to sa trudne, nudne i malo pasjonujace rzeczy. sporo siedzialam w tym podczas wakacji (codziennie przez trzy miesiace w banku), ostatnio tylko ciagle jakies projekty i analizy. chyba mam dosc wszystkiego, a jak juz nie musialam czegos robic, to nie robilam nic, i tak siedzialam u niego w chacie. czasem zamowilam pizze. malo sie uczylam, bo zzygac sie mozna siedzac non stop w excelu. albo mi sie nie chcialo, robilam cos tylko w ostatecznosci, jak juz musialam. eh
jak jeszcze bylo cieplej to razem biegalismy,robilismy sporo ciekawych rzeczy, wyjezdzalismy w weekendy. a od tak listopada jest lipa, duzo sie klocimy, on ma stresujace miesiace, jedyna rozrywka to wyjscie na obiad, jakies wino, rozerwac sie. choc bylismy w swieta na kreglach i fajnie bylo.
sad((

62

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

dokladnie cos takiego powiedzial, dokladnie Marena.
moze to ze mna jest cos nie tak, mam w sobie zal i gniew, bo bym chciala zeby co, siedzial i sie we mnie patrzyl caly dzien jak w malowany obrazek?
chyba powinnam zajac sie soba, tak czuje... sad(

marena7 napisał/a:
alexxxnewhere napisał/a:

Marena, tez nie moge zaprzeczyc, ze masz racje. W sumie kazda ma po troche racji, na prawde.
Ja tylko nie wiem, czy ja chce cale zycie "robic kariere", bo wydaje mi sie nie raz, ze juz- albo lada moment- udowodnie sobie (choc nie wiem,czy to dobre slowo,bo nie mam potrzeby nic sobie ani innym udowadniac) -ale powiedzmy, ze udowodnie sobie, ze moge to i tamto, ze moge wiele, mam sukcesy, ze podrozowalam. Czuje, ze lada dzien a to juz zbliza sie co raz wiekszymi krokami-bede chciala miec dziecko, i nie bedzie mi sie chcialo zawsze swietnie wygladac, byc pania business woman- po prostu nie bedzie mi sie chcialo, podrozowac, pracowac cholera wie gdzie, bede chciala zalozyc domowe ognisko, zajac sie wychowaniem dzieci. Nie chcialabym uslyszec wtedy, ze "nic nie robie". Wlasnie probuje ustalic, co to oznacza robic "cos" lub- nierobic "nic" wedlug mojego chlopaka. Bo zapiera sie, ze nie trzeba mu nic udowadniac, studiow robic. Moze trzeba cos zrobic i na przyklad go rzucic?

marena7 napisał/a:

Nie powiem, że to wredny facet. Myślę, że to facet, który potrzebuje wyzwań. Gna za Tobą, gdy się oddalasz, a irytuje, gdy wisisz na nim. Taki facet potrzebuje kobiety, dla której nie jest całym światem, która jest niezależna, ma swoje sprawy, swoje zajęcia i nie potrzebuje go jak powietrza do oddychania. Myślę, że jesteś taką kobietą. Ta sytuacja, gdy przesiadujesz u niego dniami i nocami i nudzisz się, bo nie za bardzo masz co robić jest irytująca dla niego i dla Ciebie. I nie jest dla Ciebie naturalna, to nie Ty. Postanowiłaś zająć się znowu sobą i realizować własne plany, świetnie. Tym samym On przestanie być w centrum Twojej uwagi, tego mu trzeba. I Tobie też.

Pisząc o niezalezności nie miałam na mysli wyłącznie niezalezności finansowej i robienia kariery. Napisałaś, ze rozmawiałaś z chłopakiem i on powiedział Ci, że zalezy mu  na tym byś rozwijała swoje zainteresowania i talenty i zebyś nie była wścibska. Też coś takiego usłyszałam od swojego męża, wieki temu. Chodziło mu o to, żebym mu nie zawracała głowy, gdy zajmuje się swoimi sprawami, pracą lub hobby. Bym nie stała mu nad głową, nie dopytywała co robi, i  nie jęczała, że się nudzę. Bo on się wtedy irytuje i nie ma komfortu. Wzięłam to sobie do serca i prawdę mówiąc odetchnęłam z ulgą. Bo mnie się wydawało, że jako żona muszę skupiać uwagę na nim. Tymczasem mój mąż chciał, żebym zajęła się sobą i swoimi sprawami, swoją pracą i rozwijaniem swoich zainteresowań. Tego mi było trzeba. I tak nam zleciały 33 lata życia bez poczucia winy i bez poczucia krzywdy. Daliśmy sobie prawo do odrębności, oprócz tego, że mamy wspólne sprawy, to każde z nas ma jeszcze swój własny świat, w którym się realizuje, i w którym to drugie nie uczestniczy. A wypowiedziane kiedyś "nic nie robisz" dotyczyło tego, że w domowym kołowrotku nie robiłam nic "dla siebie". Dla mojego męża ważne było i jest to, żeby nie mieć w domu znudzonej kobiety, która oczekuje od niego, by się nią zajął, coś wymyślił, zorganizował jej czas jak dziecku. A najlepiej, żeby razem z nią siedział na kanapie, wpatrując się tępo w tv.
Myslę sobie, że Twój chłopak powiedział Ci wszystko co trzeba.

63

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Marena, tak na spokojnie mowiac "gdy emocje juz opadna" teraz, nie czujac ani zlosci ani gniewu i patrzac z boku znajac sytuacje i starajac sie spojrzec trzezwym okiem na kat widzenia dwoch osob
wydaje mi sie, ze to NAJTRAFNIEJSZE spostrzezenie. W sumie, my sie znamy juz cztery lata i ja tez go zdazylam poznac. Kazdy ma tu troche winy etc
ale szczrze, to na prawde wydaje mi sie, ze to DOKLADNIE jest to.

alexxxnewhere napisał/a:

dokladnie cos takiego powiedzial, dokladnie Marena.
moze to ze mna jest cos nie tak, mam w sobie zal i gniew, bo bym chciala zeby co, siedzial i sie we mnie patrzyl caly dzien jak w malowany obrazek?
chyba powinnam zajac sie soba, tak czuje... sad(

marena7 napisał/a:
alexxxnewhere napisał/a:

Marena, tez nie moge zaprzeczyc, ze masz racje. W sumie kazda ma po troche racji, na prawde.
Ja tylko nie wiem, czy ja chce cale zycie "robic kariere", bo wydaje mi sie nie raz, ze juz- albo lada moment- udowodnie sobie (choc nie wiem,czy to dobre slowo,bo nie mam potrzeby nic sobie ani innym udowadniac) -ale powiedzmy, ze udowodnie sobie, ze moge to i tamto, ze moge wiele, mam sukcesy, ze podrozowalam. Czuje, ze lada dzien a to juz zbliza sie co raz wiekszymi krokami-bede chciala miec dziecko, i nie bedzie mi sie chcialo zawsze swietnie wygladac, byc pania business woman- po prostu nie bedzie mi sie chcialo, podrozowac, pracowac cholera wie gdzie, bede chciala zalozyc domowe ognisko, zajac sie wychowaniem dzieci. Nie chcialabym uslyszec wtedy, ze "nic nie robie". Wlasnie probuje ustalic, co to oznacza robic "cos" lub- nierobic "nic" wedlug mojego chlopaka. Bo zapiera sie, ze nie trzeba mu nic udowadniac, studiow robic. Moze trzeba cos zrobic i na przyklad go rzucic?

Pisząc o niezalezności nie miałam na mysli wyłącznie niezalezności finansowej i robienia kariery. Napisałaś, ze rozmawiałaś z chłopakiem i on powiedział Ci, że zalezy mu  na tym byś rozwijała swoje zainteresowania i talenty i zebyś nie była wścibska. Też coś takiego usłyszałam od swojego męża, wieki temu. Chodziło mu o to, żebym mu nie zawracała głowy, gdy zajmuje się swoimi sprawami, pracą lub hobby. Bym nie stała mu nad głową, nie dopytywała co robi, i  nie jęczała, że się nudzę. Bo on się wtedy irytuje i nie ma komfortu. Wzięłam to sobie do serca i prawdę mówiąc odetchnęłam z ulgą. Bo mnie się wydawało, że jako żona muszę skupiać uwagę na nim. Tymczasem mój mąż chciał, żebym zajęła się sobą i swoimi sprawami, swoją pracą i rozwijaniem swoich zainteresowań. Tego mi było trzeba. I tak nam zleciały 33 lata życia bez poczucia winy i bez poczucia krzywdy. Daliśmy sobie prawo do odrębności, oprócz tego, że mamy wspólne sprawy, to każde z nas ma jeszcze swój własny świat, w którym się realizuje, i w którym to drugie nie uczestniczy. A wypowiedziane kiedyś "nic nie robisz" dotyczyło tego, że w domowym kołowrotku nie robiłam nic "dla siebie". Dla mojego męża ważne było i jest to, żeby nie mieć w domu znudzonej kobiety, która oczekuje od niego, by się nią zajął, coś wymyślił, zorganizował jej czas jak dziecku. A najlepiej, żeby razem z nią siedział na kanapie, wpatrując się tępo w tv.
Myslę sobie, że Twój chłopak powiedział Ci wszystko co trzeba.

64

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

EHHHHHHHHHHHHHH
przed chwila zadzwonil i odebralam!!!!!!!!!!!
!!!
!!!
!!!
i po ok 3s wybuchnelismy obydwoje smiechem do sluchawki!!!!!!!!!!!!!
!!!!
my sie chyba na prawde bardzo kochamy.ratunku!
jeszcze mu powiedzialam, zeby nawet nie pytal, czy sie zobaczymy, bo ja nie mam jego SERA zeby mu zwrocic i w ogole, niech zabiera sobie swoj ser a album spale!
zapytal, czy sie zobaczymy bo chce przeprosic i ze ma nawet pomysl jak.
EHHHHHHHHHHHHHHH
wydaje mi sie, ze musze z nim ustalic pewne reguly, nazwac pewne fakty. nigdy tego nie robilismy w naszym zwiazku- nigdy nie ustalalismy, ze to i to, to i tamto. zawsze jakos tak szlismy "na czuja", ze druga osoba lubi to, nie lubi tamtego, ze obydwoje robimy mniej wiecej tak, albo inaczej. moze trzeba wreszcze nazwac rzeczy po imieniu?
a ja musze zajac sie soba!!!

65

Odp: Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Alex, Ty masz mnóstwo talentów! Grasz na fortepianie, robisz grafiki, masz sukcesy w tej dziedzinie. On Cię właśnie za to pokochał, że jesteś ciekawą, inspirująca osobą o wielu zainteresowaniach. I chce, żebyś taka została. Twoje talenty i zainteresowania będą też odtrutką na nudną, trudną i mało ispirująca pracę w finansach. Wiem coś o tym, zajmowalam się finansami, aż mnie wreszcie diabli na to wzięli i zmieniłam zawód na pracę z ludźmi. Uczyłam się, wyjeżdżałam, wsiąkłam w to, a mój mąż był zachwycony, choć zostawał wtedy z dziećmi. Zawsze widziałam jego uśmiech, gdy zastawał mnie przy pianinie, albo przy innych pasjonujących mnie zajęciach, choćby właśnie ziemniaki się przypalały. Do tej pory tak jest.
Ja mam fajnego, mądrego mężczyznę przy sobie i myślę, że Ty też. Takiego, który nie chce tylko obiadu i czystych gaci, ale widzi w kobiecie partnerkę, nie wielofunkcyjnego domowego robota.
I jak juz nauczyliśmy się rozumieć siebie nawzajem, nazywać i pytać, to życie naprawdę stało się wspaniałe.
Zyczę Ci wspaniałego życia, Alex.

Posty [ 1 do 65 z 66 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Trudny związek- kocham, ale wątpię. Bardzo proszę o pomoc :"(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026