kurcze nie wiem już co robić.... byłam w związku około 2lat... zerwalismy rok temu... ale dalej się spotykamy... bardziej on chciał się rozstać... zaproponował przyjaźń... ja sie zgodziłam... pierwsze kilka miesiący było super... dogadywalismy się jak nigdy... znowu zaczęlismy się razem śmiać... ale to nie była, to nie jest przyjaźń, to coś duuużo więcej z mojej strony... i przez te spotkania mam ogromną nadzieję, że wrócimy do siebie... tylko od jakiegoś czasu to tylko ja inicjuje spotkania... i prawie za każdym razem on mi odmawia.... tłumacze sobie, że poprostu ma dużo pracy (obrona inż, egzaminy, praca).... ale czy jakby mu zależało na mnie to spławiałby mnie tak? w zeszły piątek miał czas na wyjscie ze znajomymi.... natomiast w sobotę dla mnie już nie miał czasu.... nie mam mu za złe tego wyjścia ze znajomymi (nie jestesmy razem... może robić co chce) ale zastanawiam się gdzie w tym wszystkim jest moje miejsce... nie wiem co mam robić.... narzucanie się tylko go odstarszy... a mi na nim zależy... nie zapraszam go do siebie, nigdzie nie wychodzimy bo przestałam inicjować spotkania... czekałam aż się wykaże... no ale... nic z tego... ma za dużo pracy? czy ma mnie gdzieś? ...za niedługo zwariuje... to już trwa rok.... jestem potwornie zmęczona... ale... no... chyba nie umiem bez niego żyć...
Podobne tematy
Ja mam podobnie. Niestety to taka "przyjaźń" z byłym/byłą to tylko taki substytut związku, który kompletnie niczego nie daje a jeszcze tylko pogarsza sytuację takich osób jak Ty czy ja. I wiemy to ale mimo to nie potrafimy całkowicie zerwać tej znajomości.
Odpowiedz jest prosta : Ty chcesz być z nim, a on z Tobą nie.
Cały czas na coś liczysz.
Przyjazn po zerwaniu ????? A to w ogóle jest możliwe ???? W JAKIM CELU ? Ascetycznym ? No chyba, że lubisz się umartwiać......
Ja mam podobnie. Niestety to taka "przyjaźń" z byłym/byłą to tylko taki substytut związku, który kompletnie niczego nie daje a jeszcze tylko pogarsza sytuację takich osób jak Ty czy ja. I wiemy to ale mimo to nie potrafimy całkowicie zerwać tej znajomości.
wiesz co Suahili... to się stało jakimś moim wariactwem... ciągle myśle co mogę zrobić albo czego jeszcze nie zrobiłam... trwam już blisko rok w takiej niepewności... chcialabym coś z tym zrobić.... ale kompletnie nie wiem co... moje myśli biją się ze sobą i nie jestem w stanie podjąć żadnej decyzji....
Odpowiedz jest prosta : Ty chcesz być z nim, a on z Tobą nie.
Cały czas na coś liczysz.
Przyjazn po zerwaniu ????? A to w ogóle jest możliwe ???? W JAKIM CELU ? Ascetycznym ? No chyba, że lubisz się umartwiać......
Nie chce być ze mną? Mnie się wydaje, że on poprostu nie wie czego chce....
Zerwaliśmy nie dlatego, że ktoś kogoś zranił....
nigdy nie wierzyłam w taką przyjaźń.... zgodziłam się bo liczyłam, że poprostu wrócimy do siebie...
nie lubie się zamartwiać... tylko nie mam pomysłu co zrobić...
Nic na siłę. Nie rób nic. Nie zabiegaj o spotkania. Wtedy namacalnie się przekonasz, kim naprawdę dla niego jesteś i wtedy może się okazać, że to Ty bardzo chciałaś i zabiegałaś i dlatego to wszystko jako tako działało, a z jego strony była tylko obojętność. Nie narzucaj mu się. Nie oszukuj się. Popatrz na to wszystko z dystansem i ....użyj rozumu, a nie serca.
Nie ma przyjaźni damsko-męskiej, nawet z żonatym!!!
dla mnie przyjaźń po rozstaniu jest mało realna..qani, Ty też w nią nie wierzysz, to po co udajesz? to na pewno nie sprawi, że do siebie wrócicie...nie traktuj się sama jako jego koło zapasowe i jemu też nie pozwól, aby Cię w ten sposób traktował..teraz Ci się wydaje, że nie potrafisz żyć bez niego, bo niepotrzebnie ciągniesz tą niby-przyjaźń..dopóki tego nie zakończysz, nie przekonasz się, że na prawdę potrafisz żyć bez niego, potrafisz żyć sama dla siebie...a jeśli on kiedyś będzie chciał wrócić, to wróci, bez Twojego udawania przyjaciółki, które coraz bardziej staje się dla Ciebie trudne..
Nie ma przyjaźni damsko-męskiej, nawet z żonatym!!!
Nawet z żonatym ???:D:D:D ZWŁASZCZA !!!! z żonatym !!!!!
"Nie chce być ze mną? Mnie się wydaje, że on poprostu nie wie czego chce....
Zerwaliśmy nie dlatego, że ktoś kogoś zranił....
nigdy nie wierzyłam w taką przyjaźń.... zgodziłam się bo liczyłam, że poprostu wrócimy do siebie...
nie lubie się zamartwiać... tylko nie mam pomysłu co zrobić..."
Powiem Ci: powiedz mu to co napisałaś i nic nie mów - daj sobie szansę USŁYSZENIA jego odpowiedzi.
Potem powtórz ją kilka razy na głos - możesz ją zapisać.
Jeśli będziesz miała wątpliwości - dopytaj go co do Ciebie czuje.
Szkoda Twojego czasu na takie niedomówienia - no chyba, że lubisz się oszukiwać.
'Przyjaźń po rozstaniu' = łagodne, spokojne zakończenie związku dla jednej osoby i nadzieja na powrót dla drugiej.
Lepiej stanowczo uciąć kontakt - boli bardziej, ale duuużo krócej.
Wszyscy zgodnie radzicie żeby odpuścić....
próbowałam dać sobie spokój... ale on po jakimś czasie (tydzień, 2 tyg) ożywiał znajomość, zadzwonił, powiedział coś śmiesznego, zapytał co u mnie, czemu się nie odzywam, jak gdyby nigdy nic... wzbudzał moje nadzieje... potem milczał jakiś czas, a mnie zaczynały dręczyć myśli: "pewnie czeka aż się odezwę (tak ja ja czekam zawsze)", "jak się nie odezwę to pokaże, że mi nie zależy", "czy zrobiłam na prawdę wszystko żeby to ratować?"
no i mięknę i dzwonię.... i tak w kółko....
teraz Ci się wydaje, że nie potrafisz żyć bez niego, bo niepotrzebnie ciągniesz tą niby-przyjaźń..dopóki tego nie zakończysz, nie przekonasz się, że na prawdę potrafisz żyć bez niego, potrafisz żyć sama dla siebie...a jeśli on kiedyś będzie chciał wrócić, to wróci, bez Twojego udawania przyjaciółki, które coraz bardziej staje się dla Ciebie trudne..
To do mnie przemawia
dzięki! ![]()
14 2012-01-17 23:07:10 Ostatnio edytowany przez saffari (2012-01-17 23:09:35)
Trwa to juz rok, gdyby chcial czegos wiecej niz tylko przyjazni juz dawno byscie do siebie wrocili. Ktos wczesniej napisal, by calkowicie urwac kontakt bo to lepsze rozwiazanie, pocierpisz pocierpisz i przejdzie Ci, a jak za jakis czas stwierdzisz ze juz do niego nic nie czujesz wtedy przyjazn jest mozliwa. Posluchaj mialam podobnie, moj byly do niedawna sie do mnie odzywal, po kolezensku a mi nadal na nim zalezalo, odpisywalam na sms, myslalam ze mozemy sie przeciez przyjaznic, ale gdzie to ! jak on jakis czas sie nie odzywal to ja od razu tesknilam. Przyjazn od razu po rozstaniu zadko wychodzi iz ktoras ze stron nadal zywi uczucia do tej drugiej osoby, i wtedy sie cierpi, zwlaszcza jesli nie ma szans na powrot. Masz dwa w sumie trzy wyjscia.
1. Pozostac w takim ukladzie jakim jest, miejac nadzieje ze moge on sie kiedys obudzi i zechce byc z Toba. Szanse na to sa nikle, iz tkwicie w takim ukladzie juz rok i z jego strony nie wyszla inicjatywa powrotu. Daje Ci jakies sygnaly chociaz? Pozostajac w tym ukladzie ludzisz sie, ze moze cos z tego bedzie, jednoczesnie cierpiac i masz zludna nadzieje.
2. Powiedziec mu o swoich uczuciach, i spytac o to jakie masz szanse byscie znow byli para. Wyznajac mu swoje uczucia, bedziesz miala jasna i klarowna sytuacje, bez owijania w bawelne! - Ta opcja wydaje mi sie dobra!
3. Calkowicie urwac kontakt i zapomniec o nim. - Poboli i przestanie. Pomysl juz rok masz nadzieje, ze cos z tego bedzie, a tymczasem NIC. Pocierpisz troche i Ci przejdzie!
Mozna rowniez polaczyc opcje 2 +3. Jesli po wyjawieniu mu swoich uczuc on stwierdzi, ze chce byc tylko przyjaciolmi wtedy calkowicie urywasz kontakt, prosisz o to by sie nie odzywal do Ciebie i w spokoju sobie wybijasz go z glowy.
Ja tak zrobilam i jestem zadowolona ze swojej decyzji!! A przedewszystkim jestem szczesliwa! Moze jeszcze nie do konca sie wyleczylam, ale widze na wlasnym przykladzie, ze przyjazn z bylym nie wychodzila dobrze, bo on pisal do mnie po kolezensku a ja sie ludzilam, przez co ciagle o nim myslalam, i mialam nadzieje ze on zechce ze mna byc.
Zobaczysz im szybciej sie przekonasz ze trwanie w takim ukladzie jest dla Ciebie bezsensowne tym szybciej zapomnisz i bedziesz szczesliwa!
Trwa to juz rok, gdyby chcial czegos wiecej niz tylko przyjazni juz dawno byscie do siebie wrocili.
wiesz... to co było/jest między nami po rozstaniu... to nie jest przyjaźń tylko taka "przyjaźń"... wiemy o sobie znacznie więcej niż przyjaciele... 2lata związku zrobiło swoje.... poza tym na spotkaniach no... nie kończy się na trzymaniu się za ręce i patrzeniu sobie w oczy....
także ten rok... to nie była relacja czysto koleżeńska... z tym, że tak jak mówie... obecnie to ja tutaj jestem głównym inicjatorem....
Daje Ci jakies sygnaly chociaz?
Czasem zadzwoni, pożartuje sobie....
ale zwykle nie ma czasu
2. Powiedziec mu o swoich uczuciach, i spytac o to jakie masz szanse byscie znow byli para. Wyznajac mu swoje uczucia, bedziesz miala jasna i klarowna sytuacje, bez owijania w bawelne! - Ta opcja wydaje mi sie dobra!
Próbowałam.... odpowiedź nie była jednoznaczna.... a kolejny raz już nie zapytam bo nie chce robić z siebie desperatki... może poprostu on nie jest pewien tego co czuje... i nie chce mnie okłamywać, że kocha.... a ja powinnam jakoś rozwiać jego wątpliwości.... tylko skoro tak długo mi się nie udało....
Zobaczysz im szybciej sie przekonasz ze trwanie w takim ukladzie jest dla Ciebie bezsensowne tym szybciej zapomnisz i bedziesz szczesliwa!
...jakbym była pewna, że to bezsensowne...
w każdym razie wysysa to ze mnie energię do życia.... takie motanie się jest 100razy gorsze od konsekwentnego rozstania... wolałabym, żeby powiedział mi prosto w twarz: nie chce Cie!!!! odczep sie ode mnie!! - już więcej by mnie nie zobaczył.... ale nigdy tak nie powiedział... i pewnie nie powie...
16 2012-01-18 00:06:15 Ostatnio edytowany przez Suahili (2012-01-18 00:06:34)
qani nie ma się co oszukiwać . . . jesteś w d**ie. Ja wiem co czujesz bo ja mam dokładnie to samo. Ona się odezwie na gg a ja sobie robię nadzieję, że oh i ah bo serce jest głupie i się jara nie wiadomo czym ale mózg dobrze wie, że i tak już sprawa jest zakończona i nic z tego.
'przyjaźń po rozstaniu'
Jak najbardziej!!!
gdybyśmy byli robotami a nie ludźmi. Niestety trudno jest mi wyobrazić sobie taką sytuację. Przykładowo: kończy się związek (mówimy tu o związku w którym osoby są/ były zaangażowane emocjonalnie). Owszem jedna może i się odkochała, pogodziła ze wszystkim, może nawet zaczeła traktować drugą jka przyjaciela ... Ale jakie są szanse że ta druga czuje dokładnie to samo? NIestety nie możemy zrobić magicznego PSTRYK i przejść z miłości w przyjaźń.
Po wielu latach... może.... chociaż też nie zawsze.... gdy wszystko się wypali, gdy ochłoniemy , ale tak czy siak to ryzykowne.
qani nie ma się co oszukiwać . . . jesteś w d**ie. Ja wiem co czujesz bo ja mam dokładnie to samo. Ona się odezwie na gg a ja sobie robię nadzieję, że oh i ah bo serce jest głupie i się jara nie wiadomo czym ale mózg dobrze wie, że i tak już sprawa jest zakończona i nic z tego.
hej marudo, obiecałeś nie zarażać ![]()
Ale ja jej dobrze radzę, że nic z tego
i Ty to wiesz i ja to wiem ![]()
i qani też zaczyna wiedzieć ![]()
Tak więc proszę mi tu nie "marudować" do mojej skromnej osoby ![]()
Z własnego doświadczenia wiem, że przyjaźń po rozstaniu (jeżeli w ogóle to można nazwać przyjaźnią) nie istnieje, a jeśli już jest jakiś kontakt z byłą/byłym, to nie jest to za dobry pomysł. Są dwa wyjścia : albo jesteśmy ze sobą, próbujemy jeszcze raz, albo rozstajemy się definitywnie. Takie spotykanie się po rozstaniu, daje złudną nadzieję, a może można coś uratować itd.
"Jeśli coś kochasz puść to wolno. Jeśli wróci jest twoje, jeśli nie- nigdy twoim nie było."
Gdy emocje opadną , to zobaczysz, że nie dążenie do kontaktu z byłym byłą dobrą decyzją. Bo wtedy szybciej uporasz się z rozstaniem, nie będziesz tego przeciągać w nieskończoność.
Powodzenia i wytrwałości ! ![]()
Dokładnie ALE to człowieka boli, że ma tak po prostu zerwać kontakt z tą osobą, która była dla niego najcudowniejsza, najpiękniejsza, najwspanialsza, najlepsza i w ogóle ŁAŁ . . . no ale marcie racje, tak lepiej ![]()
Dokładnie ALE to człowieka boli, że ma tak po prostu zerwać kontakt z tą osobą, która była dla niego najcudowniejsza, najpiękniejsza, najwspanialsza, najlepsza i w ogóle ŁAŁ . . . no ale marcie racje, tak lepiej
Trzymałabym się tylko jednego słowa w tym co napisałeś BYŁA.
Owszem, boli jak cholera i ciężko jest się przyzwyczaić do takiej nowej sytuacji..ale przeciąganie tego na siłę też nie ma sensu, to jest jak odkładanie na później tego, że będzie bolało, żalu i beznadziei w sercu. A może lepiej jest to teraz przeboleć i zacząć wszystko od nowa. To będzie lepszy początek ![]()
Szczera rozmowa i spojrzenie prawdzie (która zbyt różowo nie wygląda) w oczy to jest to, czego tu potrzeba moim zdaniem. Tak jak pisze to.skomplikowane - trzeba zakończyć pewne etapy w życiu, żeby można było przejść do kolejnych. Wiadomo, że podjęcie niektórych decyzji jest bardzo bolesne, ale poczujesz dużą ulgę, kiedy już je podejmiesz... Nie ma więc co za dużo myśleć, analizować i się zastanawiać - tylko podjąć konkretną, męską decyzję ![]()
ale mózg dobrze wie, że i tak już sprawa jest zakończona i nic z tego.
Mój mózg nic nie wie....
może tylko tyle, że jest bardzo zmeczony...
....osobnik x nie potrafi tego porzadnie zakończyć.... to chyba musze to zrobić ja.... nie wiem czy znajde w sobie na tyle siły
Szczera rozmowa i spojrzenie prawdzie (która zbyt różowo nie wygląda) w oczy to jest to, czego tu potrzeba moim zdaniem. Tak jak pisze to.skomplikowane - trzeba zakończyć pewne etapy w życiu, żeby można było przejść do kolejnych. Wiadomo, że podjęcie niektórych decyzji jest bardzo bolesne, ale poczujesz dużą ulgę, kiedy już je podejmiesz... Nie ma więc co za dużo myśleć, analizować i się zastanawiać - tylko podjąć konkretną, męską decyzję
Dużo siły będzie mnie to kosztować
ale chyba więcej kosztuje mnie trwanie w tym wszystkim...
Nie rozumiem po co szczera rozmowa?Facet juz sie okreslił rok temu.NIE CHCE Z TOBA BYC! Wiec przestan sie sama oszukiwac,i udawac,ze byc moze cos z tego bedzie....Gdyby faktycznie mialo cos byc juz dawno bylibyscie razem.
On traktuje Cie jak zastepcze kolo ratunkowe,ale zobaczysz gdy tylko zainteresuje go jakas dziewczyna=nie bedzie mial wobec ciebie zadnych nostalgii.Przyjazn w cudzyslowiu sie skonczy w ciagu jednego dnia i zrobi to szybko i bolesnie nie patrzac sie na Twoje uczucia lub udajac greka.
Też jestem w podobnej sytuacji, a właściwie identycznej. Facet po miesiącu znajomości zaproponował mi przyjaźń. Żebym się nie denerwowała jego spóźnianiem itd. to stwierdził, że lepiej będzie jak będziemy przyjaciółmi. Powiedział, że zależy mu na kontakcie ze mną i na spotkaniach, bo mu ze mną dobrze. Nie wiem co mam robić. Z jednej strony wiem, że to chore, a z drugiej myślę, że fajnie byłoby się od czasu do czasu z nim spotkać.