Się przywitam, bo jakoś przeoczyłam
Jestem żona - nie żoną, matka nie matka, uczę się być babcia.
Obecnie na rozdrożu, przestałam rozumieć świat i ten stosunek wydaje się być wzajemny.
Pisklęta wyfrunęły z gniazda, lub prawie, wnuki kocham, ale nie potrafię wypełnić nimi życia
Doskwiera mi brak osobistego celu i sensu istnienia i samotność w tłumie.
Śledzę to forum od dawna, samo przeglądanie podobnych problemów jest pomocne,
ponieważ daje świadomość że nie jestem wyjątkiem.
Miło że jest takie miejsce które łączy ludzi ![]()
Melduje że regulamin przeczytałam,