Drogie Panie !
nie chcę w życiu nikogo ranić pragnę być tylko szczęśliwa.
byłam w związku z facetem, który na poczatku o mnie zabiegał.. a potem już mieliśmy problemy z jego "charakterem"
"byliśmy " razem pół roku.. przez ten czas nawet porządnie mnie nie pocałował co nie mówiąc już o pójściu do łóźka... mam 25 on 34 lata więc raczej barier nie było.. a mimo wszytsko.
Nasze spotkania były z Jego znajomymi..
No i masz Ci los, polubiłam bardziej niż powinnam jego kumpla, który dużo ze mną rozmawiał, w urodziny zdobył numer i zadzownił złożyć życzenia..
Dziś nie jestem już z Panem 35lat mimo że mnie zadręcza mailami listami telefonami....
Odciełam się.
Uznałam raz kozie śmierć i zaprosiłam kumpla Pana 35lat na ważną dla mnie imprezę.
Zgodził się !!!! po wypiciu powiedział mi że boli go Pan 35lat, ale raczej w sensie męskiej zażyłości.. ale że pójdzie!
czy ja robię dobrze?
czy gdyby on nie miał nic do mnie odmówiłby??
Proszę o radę Was mądre kobietki.