Witam Was Wszystkich.
Tak jestem samotna ale w związku .Po jednym nieudanym małżeństwie . Mam dość bycia kurą domową . Mam dwójkę dużych już synów i malutką córcię no i faceta . Człowiek całymi dniami tylko wszystkim usługuje. Mam już dość . Może znajdzie się tu bratnia dusza....
Pozdrawiam wszystkie.
Podobne tematy
hej a ile corcia ma lat? ja jeszcze nie mam ani meza ani dzieci, dopiero niedawno zaczelam zycie na wlasna reke
Hej mała witaj
Ja też mam czasami wszystkiego dość ,mam 2 dorosłe już córki które do wszystkiego trzeba gonić, nie pracujące choć mówią że szukają ![]()
I mam jeszcze dwójkę maluchów 5 lat i 7 które dziennie muszę wozić do szkoły i mam czasami takie wrażenie że beze mnie zginęli by . Wiem że to moja wina bo jak mam mówić 50 razy i prosić aby coś zrobili ,robię to sama.
Bardzo rzadko wychodzę gdzieś sama,mieszkam na zadupiu ,w mieście zero koleżanek i czasami mam dość takiego życia.
Tylko że to moje życie i sama na nie zapracowałam,jak wychowałam dzieci tak mam.
Kochana trzymaj się jestem z tobą
Wypadało by wyjechać na parę dni i ich zostawić aby zobaczyli jak to jest bez mamuśki.
Pozdrawiam.
hej a ile corcia ma lat? ja jeszcze nie mam ani meza ani dzieci, dopiero niedawno zaczelam zycie na wlasna reke
Córcia ma 3 latka .
Cześć!!!!!!!!!
Ja też szukam bratniej duszy, z którą mogłabym pogadać o wszystkim. Jestem mężatką od 23 lat (wczoraj właśnie minęła ta smutna rocznica, którą spędziłam sama w domu) ![]()
To przelało czarę goryczy. Muszę coś zrobić ze swoim życiem, bo inaczej zwariuję. Pierwszym krokiem jest wejście na to forum. Dziewczyny ratuuuuujcieeeeeeeee ![]()
Witaj Majka 149 . Widzę że nie tylko Ja mam taki problem.
Na pewno jest nas masa na świecie ale4 ja postanowiłam coś zmienić w swoim życiu na przekór wszystkim i wszystkiemu.
Chociaż podejrzewam że mojemu facetowi i dzieciom nie będzie to w smak.
Hej dziewczyny!
Też szukam przyjaciółki. Mam troje dzieci, męża, który wraca do domy tylko w weekendy i jestem totalnie nieszczęśliwa...
Mieszkam w Warszawie.
Pozdrawiam!!!
mała1974 nie rozumiem dlaczego tkwisz w takim zwiazku skoro jestes nieszcześliwa...?
Agatkus, To nie jest takie proste jak by się mogło wydawać....
Masz rację to nie takie proste . Niestety życie składa się z wielu kolorów a nie tylko czarne i białe . Pozdrawiam dziewczyny
Witajcie ![]()
Ja również jestem w związku ale czuje się samotna. Mam 20 miesięcznego malucha. Moje życie kręci się wokół domu i szkoły. W tej chwili mieszkamy w Warszawie. Nie mam tu żadnych przyjaciół, tzn. nikogo z kim mogłabym wyjść z domu aby choć na chwilę oderwać się od monotonii w której tkwię. Moją sytuacje utrudnia fakt że mój partner ma mnóstwo znajomych i w chwili gdy wychodzi ja czuje się strasznie nieszczęśliwa i wewnętrznie rozbita. Dochodzi z tego powodu do kłótni. Wiem że tak nie powinno być że powinnam rozumieć go i nie ograniczać jednakże nie potrafię... Mam do niego żal że ze mną nie wychodził i nie wychodzi a on na to i trudno mu nie przyznać racji że nie ma kto zostać z dzieckiem. Do czego zmierzam? A mianowicie jestem chętna poznać kogoś z kim będę mogła pogadać tak po prostu o wszystkim i o niczym
. Boje się że w końcu zwariuje ciągle sama. Kocham moją dzidzie ale moje rozżalenie negatywnie wpływa na moje maleństwo. Mój Partner niechętnie mi pomagał przy dziecku co tez do dziś jest przyczyną konfliktów. Moje drogie
jeśli któraś z Was ma podobną sytuację do mojej bądź po prostu chce pogadać podaje swoje gg 3621319
Pozdrawiam
Magda
Jest ktoś ze Szczecina? Ktoś kto ma wszystkiego dość iod czasu do czasu rzuca garami? Ostanio nie wyrabiam. Dzieci, gderajęcy małżonek, dziadkowie , mamo podaj..., mamo a dlaczego ... mamo gdzie jest......Dostaję szału. A na drugi dzień - dół. Czy to normalne???
Witaj Skorpionko! Co prawda nie jestem ze Szczecina, ale również z dużego miasta. A to co piszesz to samo życie! Gdzie by to nie było, to można mieć dość! I można mieć doła! Ale trzeba zacząć działać i metodą "małych kroczków" wprowadzać zmiany! Czy TYLKO mamusia musi być na każde żądanie i mieć ręce pełne roboty? Nie czas inaczej podzielić obowiązki? Inaczej nie wyjdziesz z tego błędnego koła! Życzę powodzenia!
Witaj Skorpionko! Co prawda nie jestem ze Szczecina, ale również z dużego miasta. A to co piszesz to samo życie! Gdzie by to nie było, to można mieć dość! I można mieć doła! Ale trzeba zacząć działać i metodą "małych kroczków" wprowadzać zmiany! Czy TYLKO mamusia musi być na każde żądanie i mieć ręce pełne roboty? Nie czas inaczej podzielić obowiązki? Inaczej nie wyjdziesz z tego błędnego koła! Życzę powodzenia!
Cześć,choć nieśmiało...
Jest późno,a ja szukam jakiegokolwiek wykrętu żeby nie iść spać,jemu nie zależy czy przyjdę.
Jest źle,do tego stopnia,że czasem proszę o śmierć i wiem,że to grzech ale brakuje mi już sił...naprawdę
Już nie wiem co mam robić.
Moje pierwsze małżeństwo:jego kariera,jego praca,ON.
Mieliśmy wspólne zainteresowania i czas wolny,weekendy spędzaliśmy super.Dopóki nie awansował i imprezy firmowe typu WYJAZDY INTEGRACYJNE i nowi koledzy nie pokazali mu jak się bawić i nagle pieniądze stały się najważniejsze,a wyjazdy coraz częstsze.Sama w dzień,sama w weekendy i córka,która bardzo go kochała.11 razy wyprowadzałyśmy się i tyle samo wracały.I nagle jakieś obce mi dziewczyny zaczęły dzwonić,mówić cześć na ulicy i wtedy zrozumiałam.Po rozmowie na ten temat miałam 4 krwiaki na mózgu i połamany nos i usłyszałam,że to moja wina,bo go prowokuję.Groził,że dziecka mu nie zabiorę,wywiózł do swojej rodziny.Dał dwa tygodnie na opuszczenie mieszkania.Po 9 latach małżeństwa ja i córka 2 kolejne spędziłyśmy u psychologów i w Centrum Pomocy Kryzysowej.Przepisał firmę na kolegę jeszcze przed rozwodem i alimentów do dziś nie płaci.W sądzie jedynie pokazałam wyniki obdukcji,okazało się również,że od 3 lat miał kochankę.Sędzina zmieszała go z błotem,ja w ogóle nie musiałam zeznawać.Przeprowadziłam się do rodziny,odzyskałam córkę i zapisałam ją do szkoły,w której cały czas była pod opieką psychologa.Potrafił zadzwonić,gdy szłam ją odebrać i zapytać czy jestem pewna,że ona tam jest.Później urodził mu się syn,więc trochę odpuścił.9 lat,najlepszych,bo młodości nie da się opisać dokładnie jakim jest człowiekiem.Brak mi słów.Wiem,co to głód,wyjeżdżał na parę dni i potrafił mi 1 zł. na stole zostawić (za karę).Sąsiadka dawała mi jedzenie i poznałam wtedy wiele dobrych ludzi.Czasem 2,3 dni bez jedzenia,bo to co miałam ledwo dla dziecka starczało.
Cześć,choć nieśmiało...
Jest późno,a ja szukam jakiegokolwiek wykrętu żeby nie iść spać,jemu nie zależy czy przyjdę.
Jest źle,do tego stopnia,że czasem proszę o śmierć i wiem,że to grzech ale brakuje mi już sił...naprawdę
Już nie wiem co mam robić.
Ally .... wszystko tylko nie śmierć
a córeczka ???? nie możesz być egoistką
trafiłam tu bo też czuję się samotna ...mimo związku ( pokręconego ) dzieciaków i mnóstwa ludzi wokół , czuję się samotna .
Przyszłam tu bo czasami też opadam z siły i chcę trochę ponarzekać .... ale klękam przed takimi postami .
Też mam w sumie nie wesoło - dzieciaki - mamo daj mamo zrób , firma , kredyty , facet wszystko zwala mi na głowe - wszystkie urzędy finanse- a w zamian " ty taka siaka zmarnowałaś mi życie" - zabawny koleś , nie ?
Ale mam jeden cel w życiu - NIE DAĆ SIĘ !!!!
też kiedyś siedziałam w kącie i płakałam , ale to nie dla mnie - człowiek jest tym kim myśli że jest - a ja myślę że jestem zajefajną babką i tego mam zamiar się trzymać pomimo tego że codziennie słyszę od ukochanego - Ty k... , ty taka siaka i owaka "
przestałam wierzyć w miłość ....
i próbuję sobie udowodnić że da się bez niej żyć ....szczególnie jak ma się już dzieci ..... to najwspanialsze co możemy dostać od życia
ale4 ja postanowiłam coś zmienić w swoim życiu na przekór wszystkim i wszystkiemu.
Chociaż podejrzewam że mojemu facetowi i dzieciom nie będzie to w smak.
mała 1974 zdradzisz co zaplanowałaś .... bo ja też mam dość i chcę bardzo zrobić coś dla siebie żeby wszyscy odczuli ,że przeginają nie doceniając tego co dla nich robię
18 2012-02-04 18:42:41 Ostatnio edytowany przez Agatkuś (2012-02-04 18:43:03)
Hej w jakim sensie przyjaciołki ?
Taki jest wątek wiec pytam ![]()
Tez chetnie z kims pogadam. Zostalam sama, mam 4 dzieci, najmlodsze 8 tygodni, corka 3 lata, syn 13lat a najstarszy prawie 17lat, ja za pare dni skoncze 40
Maz mieszka z kochanka. Caly moj swiat od prawie 20 lat krecil sie wokol niego i domu Teraz kiedy zostalam sama, czuje pustke. Wszystko robilismy razem.
Chce nadrobic stracony czas.
Mam ochote wypasc z kims do kina, do teatru czy zwyczajnie pogadac. Jestem ze Slaska
Witam ja też jestem w związku i czuje się strasznie samotna,mam męża i 2letnią córeczkę i mieszkam bardzo daleko od rodziny siostry znajomych ,od 5 lat żyje tak naprawde sama w obcym mieście ,jest mi zle bo nieznam tu nikogo i z kim mogłabym pogadac.weszłam na to forum i widze ze nietylko ja jestem samotną 30stką której jest zle..Mój mąż wyjeżdza za jakiś czas na misje więc zostane zupełnie sama,to jego decyzja ale chyba chce odpocząc odemnie ,niestety kłócimy sie strasznie ,mam tego dosyc..ale co mam zrobic ide płacze chce wyjśc z domu ale dokąd......niemam nikogo komu mogłabym sie wygadac.jak ktos ma ochote pogadac piszce z miła chęcią pogadam..[pozdrawiam wszystkie które są samotne w związku..
mała1974 napisał/a:ale4 ja postanowiłam coś zmienić w swoim życiu na przekór wszystkim i wszystkiemu.
Chociaż podejrzewam że mojemu facetowi i dzieciom nie będzie to w smak.mała 1974 zdradzisz co zaplanowałaś .... bo ja też mam dość i chcę bardzo zrobić coś dla siebie żeby wszyscy odczuli ,że przeginają nie doceniając tego co dla nich robię
Witajcie . sorki za długą przerwę.
zdradzić owszem czemu nie to nic strasznego.
najpierw znalazłam pracę.
facet też musiała zająć się domem i dziećmi
u nas dochodziło do tego że nawet maleństwa nie położył spać. a tera musi bo nie ma wyjścia ,starsze dzieci muszą sprzątać po sobie itp. większość obowiązków spadło teraz na iego bo ja pracuję po 12 godz
Hej w jakim sensie przyjaciołki ?
Taki jest wątek wiec pytam
Przyjaciółki do pogadania . na każdy temat dosłownie.
Witam!
Czytając Wasze posty tak pomyslałam,że ja to mam jednak szczęście.Odeszłam od męża prawie juz 7 lat temu.Miałam wtedy małe dzieci,dzis to nastolatki ![]()
Wydawało mi się,że napewno poznam kogoś i jeszcze ułożę sobie życie na nowo,miałam tylko 33 lata.Jednak bycie samotną matką tak zaabsorbowało mnie mocno,że zapomniałam o facetach,a skupiłam się na dzieciach i pracy.Dzis mam 40 lat i nadal jestem sama....ale jaka szczęśliwa!!!!!!! Jeśli coś robię znaczy,że chcę a nie muszę....nie mam się z kim kłócić,nie chodze zdenerwowana.
Czasem wydaje mi się,że fajnie by było mieć kogoś...ale niczego nie zmieniam....mam mnóstwo przyjaciół więc nie czuję pustki.Bardzo dużo wolnego czasu spędzam z dziećmi,jeździmy na wycieczki za miasto,na rowerach,chodzimy na basen,dzięki temu mamy ze sobą fenomenalny kontakt.
W życiu trzeba kierować się zdrowym rozsądkiem i kierować swym losem tak...by nam i naszym najbliższym (mam tu dzieci na mysli) było dobrze.
Tkwić w czymś co przynosi strach i łzy nie ma sensu.
My kobiety mamy żelazną konstrukcję i potrafimy poradzić sobie w każdej sytuacji,a jesli mąż tyran mówi,że nie dacie rady same bez jego pomocy....to bzdura...oni się boją o siebie.....bo kazdy facet to egoista!!!!
A ja myślę, że niekoniecznie wszystkie musimy robić jak elixa! Kochana znalazłaś swój sposób na szczęście i to jest cudowne
) ale ja chcę być z moim obecnym mężczyzną i nie chcę być samotna, ani sama, ani w związku..... Szukam złotego środka na cały ten ból. Chcę być z nim szczęśliwa i kiedy jego nie ma też chcę żyć pełnią życia..... Wydaje mi się, że najtrudniejsze jest znalezienie samej sobie tej prywatnej przestrzeni, w którą on nie ma dostępu. Mam wrażenie, że my się w dziwny sposób uzależniamy już na początku związku od mężczyzny, dla niego i dzieci potrafimy przeorganizować całe swoje życie jednocześnie odpychając nasze potrzeby na dalszy plan a pewnego dnia budzimy się w tym kołowrotku...samotne w związku, bez nawet bratniej duszy przyjaciółki
Myślę też, że boimy się mieć jakąś choćby maleńką tajemnicę (bo przecież tyle się mówi o otwartych, szczerych związkach!)....a ja jestem za takim rozwiązaniem!....zaczęłam od małej sprawy, kiedyś zawsze mówiłam ile wydałam na fryzjera, kosmetyki itp, aż pewnego dnia poszłam do fryzjera i nie powiedziałam NIC....(narzeczony zauważył zmianę ale o cenę nie zapytał do dziś), potem to samo zrobiłam z zakupami na kosmetyki lub ciuchy!. Kochane im ta wiedza nie jest potrzebna do życia a w końcu wydajemy na to własne pieniądze i nie musimy się tłumaczyć! Skończyłam z wyrzutami sumienia!, choć z początku dziwnie się czułam(nawet sprowokowałam rozmowę na ten temat-On właściwie się też przyznał do tego typu zabiegów...hihihi) to potem było już ok. A jak jestem samotna z nim to piszę tu, do Was moje drogie (TO MÓJ KOLEJNY KROK)...i jest mi o niebo lepiej jak pogadamy o naszych tylko babskich sprawach
pozdrowionka
) ps. chętnie popiszę z kimś bliżej, jestem z okolic Lublina ![]()
Koteczku ![]()
Masz rację...każda z nas powinna znaleźć swój sposób na szczęście....
Ja znalazłam taki, Ty inny i własnie o to chodzi ![]()
I dobrze,że jest takie forum na którym możemy podzielić się swoimi doświadczeniami,wymienic zdania na taki czy inny temat...a nuż jakaś zagubiona kobietka zaczerpnie cos dobrego dla siebie z tych postów ![]()
Serdecznie pozdrawiam ![]()