Witajcie, piszę pierwszy raz... ale zanim się odważyłam przeczytałam parę wiadomości... nie będę pisała ile łeż wypłakałam, zapewne już mam odpowiedzi na parę moich pytań... ja pisze a obok w pokoju śpi mój cudowny wspaniały od 12 lat i naprawdę kochający mąż, pijany, ale w jego mętliwym języku wcale nie pijany... Oczywiście wypieralam problem, a raczej tłumaczyłam - tak już wiem, jestem współuzależniona
Mamy 2 dzieci, zakochałam się od pierwszego wejrzenia 12 lat temu było wspaniale i miałam różowe okulary tak długo:) on wpsaniały - naprawdę wspaniałay do dziś... cały czas... Rodzice jego umarli 2 lata temu - wpierw jego mama alkoholiczka, po pół roku ojciec alkoholik. W domu rodzinnym zawsze było wesoło i pełno imprez i alkoholu, ale ostatnie 2 lata to już ciężka choroba alkoholowa rodziców- a ja ... za wszelką cenę chciałam pomagać, choć zawsze ta zła byłam
po śmierci męża rodziców powychodziły sprawy z potajemnie zaciągniętymi kredytami rodziców - sprawy dłużno-spadkowe ciągną się do dziś...a mój mąż twierdzi że nie ma problemu a pije bo nie może przestać ze stresu i tak już jego picie jest codziennie, nawet nie przejmuje się tym, że dzieci są obok, bo "przecież piwko to atrybut mężczyzny, polaka, kibica inni koledzy bardziej piją, na noce nie wracają, a on nigdzie nie wychodzi...:) " najgorsze jest to że "w dziwnych oklicznościach nawet z innych butelek na samej górze szafek "paruje" domowy alkohol, lub "jestem poprostu przemęczony i wypiłem tylko 1 piwko, bo mam takie stresujące życie , straciłem rodziców itp..." a oczy jak orbity i bełkot - zastanawiam się czy coś jeszcze nie jest przez niego brane ????
Po dzisiejszym wieczorze i parku przeczytanych postach napewno udam się po poradę do specjalisów... jeszcze nie wiem gdzie, ale doczytam... co robić dalej? Wiem już że się usprawiedliwiałam, chciałam odejść ale gdzie no i mamy kredyt, dzieci a poza tym on wcale mimo to nie najgorszy - dobrze gotuje, jak nie pije lub mało (2-3 piwka) to nie jest tak żle - jejku jak to brzmi(!) nigdy nie było jakiś awantur, ale fakt że ostatni wpadki z przepiciem są coraz częstsze .... już rozumiem a może zaczęłam rozumieć że to ja też mam problem tak go tłumaczyć...
Ja się nie obawiam krytyki - proszę piszcie chcę zmienić swoje/nasze (?) życie... moja rodzina nie miała problemu z alkoholem a ja zawsze byłam szczęśliwą i pełną życia kobietką, od paru lat gasnę i chcę to zmienić, bo nie wiem co powiedzić własnej córce gdy spiewa a ja jestem wciąż poddenerwowana i nie potrafię się już jak dawniej cieszyć chwilą.... ![]()
dziękuję za wszelkie uwagi...