netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

On pije... już wiem że to problem...

3 odpowiedzi2 465 wyświetleńzałożony przez goyam, 07.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » On pije... już wiem że to problem...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1

Temat: On pije... już wiem że to problem...

Witajcie, piszę pierwszy raz... ale zanim się odważyłam przeczytałam parę wiadomości... nie będę pisała ile łeż wypłakałam, zapewne już mam odpowiedzi na parę moich pytań... ja pisze a obok w pokoju śpi mój cudowny wspaniały od 12 lat i naprawdę kochający mąż, pijany, ale w jego mętliwym języku wcale nie pijany... Oczywiście wypieralam problem, a raczej tłumaczyłam - tak już wiem, jestem współuzależniona sad Mamy 2 dzieci, zakochałam się od pierwszego wejrzenia 12 lat temu było wspaniale i miałam różowe okulary tak długo:) on wpsaniały - naprawdę wspaniałay do dziś... cały czas... Rodzice jego umarli 2 lata temu - wpierw jego mama alkoholiczka, po pół roku ojciec alkoholik. W domu rodzinnym zawsze było wesoło i pełno imprez i alkoholu, ale ostatnie 2 lata to już ciężka choroba alkoholowa rodziców- a ja ... za wszelką cenę chciałam pomagać, choć zawsze ta zła byłam sad po śmierci męża rodziców powychodziły sprawy z potajemnie zaciągniętymi kredytami rodziców - sprawy dłużno-spadkowe ciągną się do dziś...a mój mąż twierdzi że nie ma problemu a pije bo nie może przestać ze stresu i tak już jego picie jest codziennie, nawet nie przejmuje się tym, że dzieci są obok, bo "przecież piwko to atrybut mężczyzny, polaka, kibica inni koledzy bardziej piją, na noce nie wracają, a on nigdzie nie wychodzi...:) " najgorsze jest to że "w dziwnych oklicznościach nawet z innych butelek na samej górze szafek "paruje" domowy alkohol, lub "jestem poprostu przemęczony i wypiłem tylko 1 piwko, bo mam takie stresujące życie , straciłem rodziców itp..." a oczy jak orbity i bełkot - zastanawiam się czy coś jeszcze nie jest przez niego brane ????

Po dzisiejszym wieczorze i parku przeczytanych postach napewno udam się po poradę do specjalisów... jeszcze nie wiem gdzie, ale doczytam... co robić dalej? Wiem już że się usprawiedliwiałam, chciałam odejść ale gdzie no i mamy kredyt, dzieci a poza tym on wcale mimo to nie najgorszy - dobrze gotuje, jak nie pije lub mało (2-3 piwka) to nie jest tak żle - jejku jak to brzmi(!) nigdy nie było jakiś awantur, ale fakt że ostatni wpadki z przepiciem są coraz częstsze .... już rozumiem a może zaczęłam rozumieć że to ja też mam problem tak go tłumaczyć...
Ja się nie obawiam krytyki - proszę piszcie chcę zmienić swoje/nasze (?) życie... moja rodzina nie miała problemu z alkoholem a ja zawsze byłam szczęśliwą i pełną życia kobietką, od paru lat gasnę i chcę to zmienić, bo nie wiem co powiedzić własnej córce gdy spiewa a ja jestem wciąż poddenerwowana  i nie potrafię się już jak dawniej cieszyć chwilą.... sad

dziękuję za wszelkie uwagi...

2

Odp: On pije... już wiem że to problem...

witaj,
w sumie to odpowiedź na wszystkie swoje pytania masz w temacie "tracę męża on pije"

m?j maż chował alkohol nawet w butelkach po domestosie, szamponie w łazience, normalne w uzależnieniu,  a że pije bo ma stres? każdy pow?d jest dobry, wredna żona, śmierć rodzic?w, problemy w pracy, brzydka pogoda, niepokoje społeczne na Bliskim Wschodzie.

co robić? skierować swoje kroki do MOPS-u po pomoc, na terapię, męża na przymusowe leczenie, powiadomić dzielicowego o problemie, będzie przychodził do domu raz w miesi?cu, nie ukrywać problemu w śr?d znajomych, nie przejmować odpowiedzialności za męża, usamodzielnić się finansowo i nie ulegać jego manipulacjom, nie wierzyć w rzadne obietnice bo oni obiecaj? wszystko aby mieć chwilę spokoju i trochę forsy na kolejn? butelczynę.

Odwaga do zmian i konsekwencja w postępowaniu, nie straszyć go a działać i nie składać pustych obietnic(jak straszysz zgłoszeniem na leczenie to zr?b to)


Dużo prac, ciężkiej roboty przed tob?, powodzenia życzę.

3

Odp: On pije... już wiem że to problem...
goyam napisał/a:

Witajcie, piszę pierwszy raz... ale zanim się odważyłam przeczytałam parę wiadomości... nie będę pisała ile łeż wypłakałam, zapewne już mam odpowiedzi na parę moich pytań... ja pisze a obok w pokoju śpi mój cudowny wspaniały od 12 lat i naprawdę kochający mąż, pijany, ale w jego mętliwym języku wcale nie pijany... Oczywiście wypieralam problem, a raczej tłumaczyłam - tak już wiem, jestem współuzależniona sad Mamy 2 dzieci, zakochałam się od pierwszego wejrzenia 12 lat temu było wspaniale i miałam różowe okulary tak długo:) on wpsaniały - naprawdę wspaniałay do dziś... cały czas... Rodzice jego umarli 2 lata temu - wpierw jego mama alkoholiczka, po pół roku ojciec alkoholik. W domu rodzinnym zawsze było wesoło i pełno imprez i alkoholu, ale ostatnie 2 lata to już ciężka choroba alkoholowa rodziców- a ja ... za wszelką cenę chciałam pomagać, choć zawsze ta zła byłam sad po śmierci męża rodziców powychodziły sprawy z potajemnie zaciągniętymi kredytami rodziców - sprawy dłużno-spadkowe ciągną się do dziś...a mój mąż twierdzi że nie ma problemu a pije bo nie może przestać ze stresu i tak już jego picie jest codziennie, nawet nie przejmuje się tym, że dzieci są obok, bo "przecież piwko to atrybut mężczyzny, polaka, kibica inni koledzy bardziej piją, na noce nie wracają, a on nigdzie nie wychodzi...:) " najgorsze jest to że "w dziwnych oklicznościach nawet z innych butelek na samej górze szafek "paruje" domowy alkohol, lub "jestem poprostu przemęczony i wypiłem tylko 1 piwko, bo mam takie stresujące życie , straciłem rodziców itp..." a oczy jak orbity i bełkot - zastanawiam się czy coś jeszcze nie jest przez niego brane ????

Po dzisiejszym wieczorze i parku przeczytanych postach napewno udam się po poradę do specjalisów... jeszcze nie wiem gdzie, ale doczytam... co robić dalej? Wiem już że się usprawiedliwiałam, chciałam odejść ale gdzie no i mamy kredyt, dzieci a poza tym on wcale mimo to nie najgorszy - dobrze gotuje, jak nie pije lub mało (2-3 piwka) to nie jest tak żle - jejku jak to brzmi(!) nigdy nie było jakiś awantur, ale fakt że ostatni wpadki z przepiciem są coraz częstsze .... już rozumiem a może zaczęłam rozumieć że to ja też mam problem tak go tłumaczyć...
Ja się nie obawiam krytyki - proszę piszcie chcę zmienić swoje/nasze (?) życie... moja rodzina nie miała problemu z alkoholem a ja zawsze byłam szczęśliwą i pełną życia kobietką, od paru lat gasnę i chcę to zmienić, bo nie wiem co powiedzić własnej córce gdy spiewa a ja jestem wciąż poddenerwowana  i nie potrafię się już jak dawniej cieszyć chwilą.... sad

dziękuję za wszelkie uwagi...

Zajrzyj do wątku http://www.netkobiety.pl/t33436.html  właśnie przerabiany jest ten problem.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » On pije... już wiem że to problem...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026