netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Co poszło nie tak?

15 odpowiedzi3 061 wyświetleńzałożony przez uruboros, 06.01.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co poszło nie tak?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: Co poszło nie tak?

Zerwała ze mną kobieta. Byliśmy w związku niespełna 3 lata. Bardzo udanego związku jak mnie się wydawalo. Tymczasem, gdy byłem poza naszym mieszkaniem (mieszkalismy razem juz dluzszy czas) u rodziców dostalem sms w ktorym bylo napisane ze ze mna zrywa i ma o mnie bardzo niskie mniemanie plus ze sie wyprowadza w trybie natychmiastowym. Okazało się że chodzi o moja historie przegladania stron w wyszukiarce gdzie znalazla strony porno. Wsiadlem wiec w samochod i popedzilem 300km zeby wyjasnic wszystko. Gdy przyjechalem byla juz spakowana. Zaczelismy rozmawiac. Chcialem wytlumaczyc ze to nie byla zdrada, jak te strony moja kobieta nazwala. Dodam ze ona jest bardzo religijna i niezwykle powaznie podchodzi do zasad koscielnych. Ja tez je szanuje ale nieco luzniej. Tak czy inaczej czekalismy z seksem do slubu. Potem w dalszych rozmowach wyszło ze to byla tylko wisienka na torcie. Mojej dziewczynie zawsze zalezalo zebym byl rownie religijny jak ona. Niestety nie przychodzilo mi to tak latwo ale mimo wszystko sie staralem. Troszke skracajac napisze ze ten incydent spowodowal ze po dlugim czasie zaczelismy szczerze rozmawiac (a brakowalo w naszym zwiazku rozmow, takich dlugich i prawdziwych). Z tych rozmow wyniklo ze z niedogadania i niewiedzy myslala o mnie inaczej niz bylo w rzeczywistosci. Okazalo sie ze mamy bardzo podobne wartosci. Oboje chcemy miec slub, wychowywac dzieci po katolicku i dazymy do stabilnego zwiazku opartego o nasze wspolne wartosci jakie wyznajemy. Na tym etapie nie mielismy juz nierozwiazanych problemow. Niestety, ona stwierdzila ze jest juz za pozno zeby dalej to kontynuowac. Zdecydowala sie, a w miedzyczasie przestala mnie kochac i nie potrafi tego cofnac. I tutaj istotna jest inna czesc tej ukladanki. Ostatni rok naszego zwiazku to byl ciezki okres dla mnie. Stracilem prace, wpadlem w depresje i hipohondrie. Stalem sie nerwowy i przybity przez kilka miesiecy. Moj rodzic w tym czasie przechodzil operacje na raka, u mnie podejrzewano tez cos takiego. rzadziej bylem wesoly, rzadziej wychodzilismy razem z domu. W skrocie bylo ciezko i bylem cieniem czlowieka ktorym zzwyczaj bylem. Odbilo sie to na mojej dziewczynie, atmosfera byla duszaca. Widzialem ze sie oddala wiec staralem sie jak najszybciej sie ze soba uporac. Niestety te wszystkie przyjemnosci przypadly tez na czas takiej szarosci zycia. Ona pracowala juz wystarczajaco dlugo zeby zobaczyc ze zycie nie jest juz tak eekscytyjace jak bywalo wczesniej. Ja w tym czasie zaczynalem pracowac wiecej zeby odkuc chudsze miesiace wczesniej. Tym bardziej ze w planach byly zareczyny, slub, dzieci i dom. Nie byl to najradosniejszy etap naszego zwiazku ale mielismy duzo planow i lada chwilaa wszystko zmierzalo do pieknych rzeczy. I tu wracamy do poczatku. Okrycie porno stron rujnuje wszystko i ona sie wyprowadza. z poczatku zeby przemyslec, potem to leci w strone zerwania. jeszcze jakis miesiac rozmow, moich staran ktore bardziej ja oddalaly odemnie niz zblizaly. az w koncu zerwalem kontakt ktory do niczego nie prowadzil. i cisza. wlasciwie od samego poczatku ona byla na nie i nie bylo chwili watpliwosci. zdziwilem sie taka obojetnoscia i prawie natychmiastowym zapomnieniu o latach jakie nas laczyly. wrecz przeciwnie, wyglada na to ze teraz dopiero jest szczesliwa. Ktoś coś podpowie co poszło nie tak?

2

Odp: Co poszło nie tak?

Wiem, że może to nie będzie miłe, ale.. może ona przestawała Cię coraz bardziej kochać, jej uczucie spadało, a te strony to tylko taki jakiś... argument na to wszystko. Taka pierwsza myśl moja, może niesłuszna.

3

Odp: Co poszło nie tak?

I co zrobić w takiej sytuacji? W końcu to nie było planowane ani pożądane żeby powodować odkochiwanie sie. Bo fakt ze to chwili nie trwalo jest niepodwazalny. Dopiero po, moglem dostrzec i pozbierac wszelkie sygnaly ktore umknely z braku rozmow i wyraznego wyrazania swoich potrzeb. I czy dobrze w takiej sytuacji sie poddawac i nie probowac tego ratowac? To byl pierwszy kryzys w naszym zwiazku od 3 lat.

4

Odp: Co poszło nie tak?

Ciężko wywnioskowac co poszło nie tak, religia regilią ale przeglądanie takich stron to nie powód do zakończenia długiego związku, tym bardziej związku z wieloma planami na przyszłość. Skoro w międzyczasie przestała kochac może Wasze wszystkie problemy ją przerosły? może przywykła do tego, że jest zawsze kolorowo i mysłała , że tak będzie zawsze? a może ( i tutaj sorry za najczarniejszą wersję) rzeczywiście przestala kochać i szukała jakiegoś powodu żeby się rozstać? Dlaczego uważasz, że teraz jest szcześliwa?

5

Odp: Co poszło nie tak?

Powód wypadł przypadkiem, ale dał silny impuls. Tym bardziej ze samo mieszkanie razem jest juz grzechem dla niej dosyc duzym , co wiem ze ja trapilo. Widzialem ze jest szczeliwa jak sie spotykalismy, slyszalem to od znajomych. Bardzo szybko przeszla z tym do porzadku dziennego i zaczela dalej zyc bez specjalnych oznak ze stalo sie cos znaczacego. To bylo widac wyraznie z zewnatrz. Poza tym ona nie kontaktoala sie ze mna wogole. Nasz kontakt byl tylko z mojej inicjatywy po rozstaniu. Gdy ja przestalem nie ma ani slowa juz od miesiaca.

Chyba najbardziej tajemnicza i dreczaca rzecza dla mnie jest jej brak nadzei ze mozna uratowac ten zwiazek. Problemy, pomimo ze nieprzyjemne, byly dosyc proste do wyeliminownia.

6

Odp: Co poszło nie tak?

Ale nawet jeśli Wasze mieszkanie razem było dla niej dużym problemem zawsze można to jakoś rozwiązać, przyśpieszyć ślub i mieszkać po katolicku lub ewentualnie do ślubu zrezygnowac z mieszkania razem. Jak się chce zawsze można coś wymyśleć;) Może od dłuższego czasu miała wątpliwości co do Waszego związku dlatego szybko przyzwyczaiła się do nowej sytuacji? Powiem Ci tak ( z doświadczenia oczywiście) brak nadzieii na dogadanie się i przetrwanie kryzysu pewnie jest spowodowane tym, co Ci powiedziala, że nie kocha. Chciałbyś być z nią mimo braku jej uczucia?

7

Odp: Co poszło nie tak?

Chciałbym żeby znów kochała, tylko co na to wpływa smile

8

Odp: Co poszło nie tak?

Pewnie najlepiej teraz będzie poczekać, dać jej jeszcze więcej czasu może ona sama zda sobie sprawę z tego co się stało, tylko po takiej sytuacji niogdy sie nie dowiesz, czy wrociła bo zdała sobie sprawę, że życie bez Ciebie jednak nie ma sensu czy wróciła bo nie wyszło jej z kimś innym...to przykre, ale tak jest.
W każdym razie jakoś to bedzie. Ja od mieisąca uczę się żyć bez kogoś ale kiepsko idzie...

9

Odp: Co poszło nie tak?

URUBOROS,
Zastanawiam się,po przeczytaniu Twojej historii.....czy ona kochała Ciebie równie mocno jak Ty ją. Przypomnij sobie wasze początki i plany....czy przypadkiem takie wspólne planowanie pięknej przyszłości nie wypływało najpierw od Ciebie?
Wydaje mi się,że od początku waszego związku Ty byłeś "motorem" napędzającym ten związek.
Napisałeś,że dopiero w krytycznym momencie zaczęliście tak szczerze rozmawiać.....to chyba powinno dać Ci wiele do myślenia,bo osoby  bardzo się kochające potrafią godzinami rozmawiać na tematy dotyczące wspólnej przyszłości.
A poza tym myślę,że kłopoty,które miałeś pokazały jaki jest jej stosunek do Ciebie......bo przecież kobieta kochająca,która planowała z Tobą mieć dzieci  powinna być dla Ciebie oparciem w takich chwilach.
Zycie jest piękne,ale nie jest bajką.......a ona chyba myślała,że można je przeżyć w pięknych kolorach,w których nie ma szarości...a tak niestety nie jest.
A te "strony"......to tylko wymówka...a właściwie nędzny powód.

10

Odp: Co poszło nie tak?

Obstawiam, że to, co poszło nie tak to fakt, że ze sobą nie rozmawialiście o problemach.

11 Ostatnio edytowany przez uruboros (2012-01-06 21:36:16)

Odp: Co poszło nie tak?

Planowanie wychodziło częściej od niej niż odemnie. A wlasciwie taka wizja nas. Ja dosyc dlugo zwlekalem za to z zareczynami na ktore bylem goraco namawiany. Nie jestem czlowiekiem naglych decyzji :]
Co do planowania rodziny to to ja wlasnie zrazilo. Ze gdy pojawily sie klopoty i ciezkie czasy nie radzilem sobie za dobrze wiec czy poradzilbym sobie z rodzina? Czy podolalbym problemom wtedy?
W kazdym razie brakowalo rozmow. Byla dosyc zamknieta i ciezko bylo o szczera rozmowe. Oczywiscie ja tez nie umialem zbudowac nastroju do rozmowy, wyciagnac problemow. Rzeczywiscie dopiero po tym jak zerwala cos w nas peklo i moglismy rozmawiac o wszystkim szczerze. Wczesniej czulem sie obserwowany i oceniany. I brakowalo mi wyraznego nazwania problemow. Ktore byly latwiejsze do rozwiazania niz sie wydawalo. A czesto ich nawet nie bylo, tylko wyobrazenia i nieporozumienia ze sa.

12

Odp: Co poszło nie tak?

Trochę smutna ta Twoja historia. Bo potwierdza moją teorię, że człowiek - w imię urojeń religijnych - jest gotów stworzyć sobie piekło na ziemi... Powiedz sam, cóż to za związek, gdy nie możesz w nim normalnie funkcjonować? Nie wyobrażam sobie czegoś takiego... W imię irracjonalnych założeń religijnych jakieś tematy tabu, brak "bliskości", brak poznania siebie wzajemnie przed decyzją o małżeństwie... Wasze "wspólne" życie było tylko pozorem, wybacz. Sam widzisz, że pierwszy kryzys - to katastrofa. Dziewczyna chyba nie bardzo wie jeszcze czego chce od życia, a owo "życie" jawi jej się jako sielanka w różowych kolorach... Bez problemów, bez kłopotliwych rozmów, bez stresów... Nie dorosła do tego jeśli tak błahy problem stał się powodem rozstania. Wiem, że to przeżywasz. Ale daj sobie i jej czas. Moim zdaniem musi ta dziewczyna jeszcze dorosnąć by sprostać takim i większym wyzwaniom w życiu by stać się prawdziwą partnerką, kobietą, z którą warto próbować ułożyć sobie życie...

13 Ostatnio edytowany przez mata hari (2012-01-07 11:42:14)

Odp: Co poszło nie tak?

A ja z kolei nie ruzmiem jak można wymuszać na kimś bycie bardziej religijnym niż ta osoba jest i chce być?!
A druga rzecz - gdy miałeś problemy to ona zamiast Cię wspierać oddala się od Ciebie?
Sprawdzać czy oglądasz gołe baby to taka dziewczyna potrafi, a gdy jej potrzebujesz to ma Cię gdzieś?! Na tym polega jej religijność?
A zmusić kogoś do miłości, to choćbyś z pistoletem stał, to i tak nic nie zdziałasz, mi się wydaje, że Twojej dziewczynie się wypaliło po prostu.

14

Odp: Co poszło nie tak?

Nie moge powiedziec ze mnie nie wspierala, wrecz przeciwnie. Ale jednoczesnie widze, z perspektywy czasu i dopiero teraz, jak ja to oddalalo ode mnie. Niestety cien czlowieka ktorego poznala to nie bylo to w czym sie zakochala kiedys. Oczywiscie wyszedlem z tego, ale za pozno. Nie bylem tez zmuszany do bycia bardziej religijnym. Za to pewne sprawy uszanowalem ze wzgledu na uczucie i z wlasnej woli.

Za to intryguje mnie sprawa wypalania sie uczuc. Tak bylo w moim przypadku ale i widze na forum mnostwo podobnych sytuacji. Najczesciej partner po kilku latach wypala swoja milosc. I to nawet w sytuacji gdy druga osoba nadal jest w porzadku. Kocha i daje wiele z siebie. Ale sie "wypala" i trzeba odejsc. Albo lub tez jednoczesnie pojawia sie ktos swiezy i bardziej ekscytujacy do ktorego ta osoba ucieka. Tylko ze zostawiany partner tez kiedys taki byl i czy nowa historia nie zakonczy sie tak samo za jakis czas? I tu mnie zastanawia. Czy istnieja milosci ktore wytrzymuja probe czasu czy tez jest tak ze zawsze po jakims czasie uczucie sie zmienia, poczatkowe gorace uczucie przygasa i ludzie ktorzy to rozumieja i potrafia to zaakceptowac i jednoczenie dalej walcza o swoj zwiazek ktory jest juz inny trwaja ze soba latami.

15 Ostatnio edytowany przez Iskra1221 (2012-01-07 20:30:53)

Odp: Co poszło nie tak?

Za to intryguje mnie sprawa wypalania sie uczuc. Tak bylo w moim przypadku ale i widze na forum mnostwo podobnych sytuacji. Najczesciej partner po kilku latach wypala swoja milosc. I to nawet w sytuacji gdy druga osoba nadal jest w porzadku. Kocha i daje wiele z siebie. Ale sie "wypala" i trzeba odejsc. Albo lub tez jednoczesnie pojawia sie ktos swiezy i bardziej ekscytujacy do ktorego ta osoba ucieka. Tylko ze zostawiany partner tez kiedys taki byl i czy nowa historia nie zakonczy sie tak samo za jakis czas? I tu mnie zastanawia. Czy istnieja milosci ktore wytrzymuja probe czasu czy tez jest tak ze zawsze po jakims czasie uczucie sie zmienia, poczatkowe gorace uczucie przygasa i ludzie ktorzy to rozumieja i potrafia to zaakceptowac i jednoczenie dalej walcza o swoj zwiazek ktory jest juz inny trwaja ze soba latami.

Istnieja, tylko ze aby uczucie nie "wypalilo sie", potrzeba duzego nakladu pracy z obydwu stron. Wiele tutaj zalezy od pogladow. Jezeli ktos twierdzi, ze np. zwiazek malzenski jest czyms trwalym i nierozerwalnym, to sila rzeczy powinien dbac o to, aby rzeczywiscie taki byl. A to sie wiaze z umiejetnoscia poswiecania sie, dbania o druga strone, wyzbywania sie wlasnego egoizmu, uczenia sie rozwiazywania konfliktow itp. A niestety, niewiele malzenstw czy nawet powaznych zwiazkow podejmuje te prace nad soba, wychodzac podswiadomie z zalozenia, ze zwiazek jest od tego, aby to im bylo dobrze: bo sa szczesliwi, kiedy sa obdarzani uczuciem i kiedy moga obdarzac nim innych. Z tym, ze takie przekonanie wypali sie, kiedy minie okres fascynacji i zauroczenia. Nagle okazuje sie, ze partner ma wady, ktore wczesniej w imie "milosci" uwazalismy za urocze, a teraz zaczynaja nas irytowac. Albo ze nie zgadzamy sie w jakiejs fundamentalnej kwestii, ktora tak naprawde powinnismy omowic duzo wczesniej. Nie twierdze, ze zwiazek napotykajacy taki problem musi sie zakonczyc, ale jesli osoby bedace w zwiazku nie beda dazyc do rozwiazania tego problemu, to zakonczy sie wczesniej czy pozniej.

Druga sprawa - charakter. To mit, ze przeciwienstwa sie przyciagaja. Przeciwienstwa sie fascynuja, ale naprawde zgodnie obok siebie moga zyc tylko podobienstwa. I nie chodzi tutaj wcale o zgodnosc wszystkich pogladow, ale o zgodnosc charakterow. Dobrze dogaduja sie np. pary, ktore sa obdarzone podobnym poczuciem humoru, a takze rozumnym dystansem do siebie i swiata, bo pozwala to np. na wykluczenie malostkowosci (czepiania sie o wszystko jak leci), jak i na obrocenie malych konfliktow w zart czy tez "leczenie" drugiej strony smiechem, kiedy przezywa trudne chwile (z doswiadczenia wlasnego moge powiedziec, ze to naprawde dziala i cementuje znajomosc). Do tego szczerosc, umiejetnosc rozmawiania o wszystkim (nawet o najbardziej prywatnych, intymnych sprawach) i - przede wszystkim - przyjazn. Prawdziwy przyjaciel to ktos, za kim skoczysz w ogien, dla ktorego jestes w stanie w srodku nocy wyjsc na dwor, ktorego towarzystwo uwielbiasz i nigdy tak naprawde (choc zdarzaja sie pewne konflikty) nie masz dosyc. I sadze, ze jesli miedzy osobami bedacymi w zwiazku panuje prawdziwa, gleboka przyjazn, to przetrwaja nawet wieksze konflikty i nie pozwola, aby wkradla sie nuda. A jesli nadejdzie rutyna, to przyjma ja z usmiechem jako wypoczynek od swoich zwyczajowych szalenstw.

Ostatnia kwestia to umiejetnosc zycia bez stawiania warunkow i oczekiwan. Ludzie w zwiazkach rzadko ciesza sie tym, co otrzymuja, zazwyczaj uwazaja, ze zasluguja na wiecej. Dziewczyny nie potrafia czerpac radosci ze spaceru z chlopakiem, jesli wczesniej nie otrzymaja od niego kwiatow. Chlopcy nie potrafia cieszyc sie towarzystwem dziewczyny, jesli nie otrzymaja seksu. Kazde z nich przy tym tworzy sobie w glowie obraz tego, jaki powinien byc ich idealny partner, a nastepnie dopasowuje dana osobe do tego wzoru, co przypomina troche wkladanie puzzla do nieodpowiedniego otworu. Maja przy tym irytujacy zwyczaj wymagania przede wszystkim od drugiej osoby, a nie od siebie. Nie potrafia zaakceptowac malych wad, zeby moc skupic sie na tych, ktore rzeczywiscie tego wymagaja. Ktos, kto codziennie slyszy awanture o to, ze znowu nie opuscil deski w lazience, raczej nie bedzie chcial nawet rozmawiac o swojej sklonnosci do klamstwa. A powinnismy najpierw patrzec na siebie, a dopiero potem na innych, przynajmniej w tej kwestii. I tak, jesli ja mam krzywe nogi, to dlaczego moja partnerka ma obowiazek byc przez cale zycie super zgrabna (szczegolnie, jesli kosztuje ja to ogromna ilosc wysilku)? Jesli ja czesto zapominam wyrzucac smieci, dlaczego moj facet musi niemalze na kolanach przepraszac mnie za kazde swoje "zapomnienie"? Przyklady mozna mnozyc, ale czesto pokazuja one, czy kochamy kogos, czy nasze wyobrazenie o nim.

I tak istnieja nieszczesliwe kilkuletnie malzenstwa, w ktorych wszystko sie juz "wypalilo", jak i bardzo szczesliwe kilkudziesiecioletnie malzenstwa, w ktorych malzonkowie nadal uwielbiaja spedzac ze soba czas i maja np. bardzo udane pozycie seksualne.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co poszło nie tak?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026