Witam Was:)
Zwracam sie do was z nastepujacym problemem, bo szukam rady, wskazówki..czegokolwiek.
JEstem z dziewczyną prawie dwa lata ( dwa lata bez jednego miesiaca). Kochamy sie bardzo mocno i jest nam razem tez bardzo dobrze. OD poczatku zawrocila mi w glowie, i jak mowi ona, ja jej tez:). Oboje studiujemy mamy po 23 lata. Studiujemy w Warszawie ten sam kierunek. Do tej pory mieszkalismy w 2 mieszkaniach, tzn ja wynajmowalem mieszkanie a ona wynajmowala pokój. Nie mieszkaliśmy az tak daleko od siebie, w sumie 30-40 min autobusem ( przeprawa na 2 str. Wisły). Od pewnego czasu zaczela,. nazwijmy ją Kasia, mówić o wspolnym mieszkaniu, o zareczynach itd.. Powiem szczerze-poczatkowo bylem do tego przekonany, tzn może tak: do mieszkania tak, do zareczyn jeeeeszcze nie, ale w przyszlosci. Sytuacja troche sie zmienila w tym roku. Otóz w tym roku pojechalismy na wymiane studencka do Austrii. Mieszkamy razem, tzn w mieszkaniu ja mam swoj pokoj, na przeciwko jej pokoj i 1 wspollokator. Ona bardzo chciala przed wyjazdem abysmy razem w 1 duzym pokoju mieszkali, ale ja wolalem jednak 2 poniewaz wiecej miejsca dla siebie, lepiej by nam sie uczyli itd, dlatego też mnie ucieszyło takie rozwiazanie. Ona natomiast, gdy jej powiedzialem jakie mieszkanie nam przydzielił uniwersytet, zrobiła sie smutna, przygnebiona, ze nie bedzie ciagle ze mna itd... Przelknalem to. W kazdym razie zamieszkalismy razem ( wyjazd trwa od pazdziernika do lutego) Pazdziernik byl cudowny wszystko bylo fajnie, jednak z poczatkiem listopada zaczelo sie psuc...Powiem szczerze: brakowalo mi wolnego miejsca wiecie..tak dla siebie, pobyc chwilke samemu z wlasnymi myslami. Do tego dochodzily klotnie o wszystko doslownie, w tym pare takich naprawde cieżkich klotni z jej placzem, krzykiem itd. Z kazda klotnia pozwalalismy sobie na wiecej tzn, na inne okreslenia, na gorszy jezyk.. z jej strony padało z 3 rayz stwierdzenie ze naprawde wymeczona jest tymi klotniami i ma dosc i musimy sie zastanowic nad przyszloscia zwiazku bo mnie kocha ale tak dalej nie moze nie wytrzyma.. Kiedy sie godzilismy odwolywala to ze to w przyplywie emocji i nie miala tego na mysli. I niestety dopadl mnie tez problem...sexu. Po prostu przestalo mi sie chciec tak czesto jak kiedys. ( kiedys, kiedy nie mieszkalismy razem, spotykalismy sie co 2 dni, i na weekendy tzn od pt do nd w poludnie) plus zauwazylem ze przestaje sie o nia starac i mnie to zmartwilo bo chce by jej bylo jak najlepiej w zwiazku. Klotnie tez w wiekszosci, niestety , z jej winy byly ale kocham ja i ze moja jakas wina tez byla, przepraszalem i bylo ok. Do tego dochodzi to, iz ona ciagle chce bym z nia byl. Oczywiscie moge posiedziec sam w pokoju i ona nie wejdzie jak tak ustalimy, jednak mam ciagla swiadomosc ze ona jest w domu.. Poza tym kiedy czasem rozmawiam z rodzina na skajpie, a nie robie tego czesto, robi mi wyrzuty ze znowu z rodzina gadasz itd..to tak po krotce. Ale oczywiscie sa tez pozytywne strony. Nie jest tak ze ciagle jest zle nie nie, proporcja jest tak..50 50 powiedzmy. owszem spedzamy cudne chwile dba o mnie gdy jestem chory okazuje mi milosc mowi ze kocha bywa dla mnie wyrozumiala tak zgadza sie. W grudniu nie klocilismy sie w ogole, bo sie staralismy. No wlasnie...staralismy sie a ja chce zeby to bylo normalne ze sie nie klocimy, bez starania sie....ehhn Po tym wstepie, przejde do sedna: Otoz konczy sie nasz wyjazd ( w polowie lutego wracamy do PL) no i...wlasnie. Za granica rozmawialismy o mieszkaniu itd i nie mowilem nigdy ze taakk zamieszkamy razem, tylko ze noo zobaczymy albo ona mowila ze ona by chciala ale nie wie jak jaa moze chce moze nie ( tak przekornie) a ja powiedzialem ze noo pomyslimy. A koniec koncow powiedzialem jej ze jej po swietach powiem ( czyli jak wrocimy w styczniu tam). Szczerze powiem, od tych klotni nie widze sposobnosci bysmy razem mieszkali wiecie czemu? Tak szczerze: nie jestem emocjonalnie na to gotowy. Mam 23 lata i nie jestem gotow na ten krok jeszcze. Czemu? Bo chce zebuy bylo tak jak kiedys, zebym za nia tesknil, staral sie, mowiac kocham chcial rzucic sie jej na szyje, calowac przytulac, czuc taka chemie cco kiedys, chce zeby nasze zycie intymne bylo jak kiedys ( 2, 3 razy dziennie). Jestem za mlody na to narazie i po prostu, ponieważ ja kocham, chce aby wszystko bylo super jesliw przyszlosci zamieszkamy razem, Chce byc pewnym ze robie to swiadomie i ze chce tego, bo ja kocham i chce zeby bylo jak najlepiej nam razem i zebysmy tego oboje chcieli. chce tez miec troszke miejsca dla siebie, troszke odpoczynku ( jeszze jest aspekt rodzicow ktorzy srednio za nia przepadaja, gdyz jest z dzieckiem z rozbitej, biedniejszej rodziny, mama sie nia srednio zajmuje od mlodych lat byla samotna, a moja rodzina jest "rodzinna" i inny model wychowania jest, i mysle ze w jakims malym procencie to tez ma wplyw). Chce ja tez znow rozpieszczac z checia, energia i pasja tzn gotowac dla niej, zabierac na randki, do kina do teatru, spacerowac wiecie..ta chemie znow poczuc i dojrzewac do tej decyzji. Nie widzielismy sie tweraz od 18 grudnia, ew. skype, ale ja juz 2, 3 dni po wyjechaniu do domu tesknilem strasznie i nadal mega tesknie(widzimy sie za 3 dni tam) i doceniam jak mnie kocha, wiem ze sexualnie tez tesknimy oboje i bedzie bosko, ale to 2planowa kwestia i wiem ze ona tez za mną teskni i kocha. ale chce zeby bylo dobrze miedzy nami w sensie bez sprzeczek bo to rzecz naturalna a nie ze jest dobrze bo sie strasznie staramy... TYLKO ZE... kiedys mi powiedziala ze niewyobraza sobie mieszkania osobno teraz, a wiem ze z bylym byla 4 lata i 1 z powodow rozstania to to, ze on nie chcial isc dalej czyt. zamieszkac z nia. Do tego dochodzi, choc sama tego mi nie powiedziala, fakt, ze wszystkie jej kolezanki sa juz zareczone i mieszkaja z chlopakiem ( tylko ze one sa po 4 lata z 2 osoba..) I moze to tez ma jakis wplyw.. Poza tym ona juz mowi jak ona wakacje widziala ze bedziemy razem mieszkac w warszawie, szukac pracy, ze do rodziny to ostatni raz pojedziemy na wielkanoc a potem coraz rzadziej...ona juz chce taki dom zalozyc i miec swoje zycie a rodzine widziec okazjonalnie...no ja jeestem niestety bardziej rodzinna osoba i jest ona dla mnie wazna tez:(...Niedlugo wracamy do austrii i chce z nai o tym porozmawiac ( tym bardziej zeby miala spokojnie czas znalesc jakies mieszkanie sobie, zeby nie bylo problemow) i mam nadzieje ze mnie zrozumie i nie odrzuci/zostawi (bo to mi zlamie serce:( ), ze to zrozumie po prostu. Kiedy bedziemy osobno mieszkac bedziemy sie widywac jak kiedys tak czesto, bo naprawde ja kocham i tego chce..Kocham ja bardzo ale nie jestem na to gotowy jeszcze..potrzebuje czasu zeby do tego dojrzec bo jest to naprawde duzy krok i chce by byl przemyslany, chciany szczerze i pewny..ale chce tez zebysmy oboje go tak samo chcieli..co o tym sadzicie prosze powiedzcie... Pozdrawiam i czekam na odpowiedzi!!!!