co mam robić, jestem załamana... :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » co mam robić, jestem załamana... :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

Temat: co mam robić, jestem załamana... :(

Może zacznę od początku. Kiedyś jakieś 5 lat temu poznałam przez internet chłopaka. Nazywa się Tomek. Nie miał wtedy żadnej dziewczyny dużo pisaliśmy. Tak na dobrą sprawę byliśmy jeszcze wtedy gówniarzami i przez to pisanie zakochał się we mnie. To znaczy wtedy mówił, że to było zakochanie ale teraz pewnie inaczej by to nazwał bo jesteśmy już trochę starsi, ale mniejsza z tym. Ja jednak w czasie gdy z nim pisałam po raz kolejny zauroczyłam się w pewnym chłopaku a Tomka bardzo przeprosiłam powiedziałam ze lubię go i możemy być przyjaciółmi a kiedyś się zobaczy/ Potem było jeszcze wiele podobnych sytuacji, że próbowaliśmy być razem pisaliśmy dużo, planowaliśmy spotkania ale jakoś nigdy nie wychodziło, zawsze coś nam stawało na drodze. Ja najpierw ja miałam chłopaka i on obraził się na mnie nie pisaliśmy przez rok, czyli przez cały czas kiedy miałam kogoś. Pewnego dnia znów się odezwał, nie miałam już nawet jego numeru. Fajnie się pisało myślałam ze znów coś chce, ale w końcu oznajmił że ma dziewczynę od pół roku i ze jest bardzo szczęśliwy... widziałam ich zdjęcia lecz wtedy nic nie czułam życzyłam im szczęścia. Zresztą już trochę dorosłam i wiedziałam, że nie można czegoś czuć do kogoś, kogo się nigdy nie widziało. bardzo im dopingowałam. Często jak się kłócili Tomek pisał do mnie, prosił mnie o poradę, nawet pisałam do niej o nim mówiłam jej żeby spróbowali. Podobnie i on kiedy wróciła mi miłość do byłego również podtrzymywał mnie na duchu. W wakacje, to chyba był czerwiec minionego roku widziałam ich razem w parku byłam wtedy z koleżankami ale nie poznałam go nawet z koleżanka chciałyśmy nawet iść na podryw hehe. Potem napisał mi czemu ludzi w parku nie poznaję smile
Jednak minęło i to. My zerwaliśmy prawie dwa lata temu, oni pół roku temu.  Gdzieś tak we wrześniu albo październiku poradziłam mu by założył sobie konto na pewnym portalu na którym i ja mam konto by tam poznawał rożne dziewczyny. Nadal byl dla mnie dobrym kolega i życzyłam mu jak najlepiej... jednak pewnego dnia gdy weszłam na swoje konto wyskoczyło mi powiadomienie ze mam z nim wzajemne zainteresowanie, ze chciałby mnie poznać. Fakt, znaliśmy się już wcześniej ale ten portal nie mógł o tym wiedzieć hehe. Tego samego dnia był na gg. Napisałam od tak i rozmowa potoczyła się ku temu. Powiedział ze pewnie mój chłopak byłby na mnie za to zły a ja mu na to ze przecież nie mam chłopaka. On odpisał "to ja zaraz u Ciebie będę" ale miał po drodze małą stłuczkę i nie dotarł... wszystko było ok pisał do mnie często już było prawie pewne ze będziemy razem ze w końcu przyjedzie, bo kiedyś nie miał prawa jazdy jak się poznaliśmy a teraz już ma od jakiś 2 lat... Nagle z dnia na dzień umilkł. cisza, niby bywał na gg ale nie pisał, nie odpisywał, to samo z smsami. Parę dni później zobaczyłam na facebooku, ze zmienił status z "wolny" na "w związku". zdołowałam. Jednak po przemyśleniu tego poczułam do niego dziwna niechęć i wstręt. Usunęłam jego numery, zdjęcia smsy... Po jakiś dwóch tygodniach kiedy już prawie na dobre zapomniałam i wymarzałam go z pamięci odezwał się, a dokładniej zaczął się dobijać. tłumaczył się ze to nie byla jego dziewczyna ze ustawił ten status po to by zrobić na złość byłej. Odpowiedziałam mu na to ze widocznie nadal ją kocha skoro nadal robi jej na złość i obchodzi go jej reakcja. Zaprzeczył... Opierałam się trochę ale znów zaczęliśmy pisać itp. Troszkę ucichło potem, ale nie pokłóciliśmy się ni nic. 29 grudnia zapytał czy chciałabym spędzić z nim sylwestra tylko musiałabym go przenocować. Miałam już jednak plany poza tym dziwnie byłoby żeby widzieć się pierwszy raz i już żeby u mnie spał... Zaproponowałam za to trochę na odczepkę żebyśmy zobaczyli się w Nowy Rok. Wziął to na poważnie. Na drugi dzień w południe zapytał o której ma przyjechać. I przyjechał. Najpierw posiedzieliśmy trochę w samochodzie pośmialiśmy się ale w końcu zaprosiłam go na herbatę. Ma do mnie 40 km więc po takiej długiej trasie nie wypadało nie zaprosić go na coś ciepłego, zwłaszcza że na osiedlu nie było co robić, wszystkie sklepy i bary były pozamykane od święta. Było bardzo miło i śmiesznie. Obżerał się ciastem, śmiał się, przekomarzał itp. Oglądaliśmy film. Film się już kończył i ani scena nic nie sugerowała, ani ja nie dawałam mu żadnych znaków, a on nagle zaczął mnie całować... Był taki namiętny czuły, powiedział, że od zawsze chciał mnie zobaczyć i pocałować... Wszystko było świetnie, nawet lepiej niż świetnie. Potem pożegnaliśmy się i pojechał do domu. Wszystko skończyło się i prysło jak czar gdy wrócił do domu i wszedł na facebooka i zobaczył, że jego była dodała zdjęcie w jego samochodzie. Z chwili na chwilę przestał odpisywać i za chwilę dodał obrazek złamanego serca z popisem "Nieszczęśliwa miłość. Imię dziewczyny, którą kochasz pojawia się wszędzie" napisałam mu tylko "widzę że miałam rację" ale nie odpisał. Dziś tez gdy zobaczyłam go na gg nie wytrzymałam i napisałam mu troszkę długą wiadomość i wyznałam prawdę, że jego pocałunki dużo zmieniły... Że kiedy zaczął mnie całować to myślałam, że tym razem już nam się uda i że będzie ok i że tym razem będzie mi strasznie trudno, żeby znów został tylko kolega. Nie odpisał... Nie odzywa się dalej... A ja już nie mogę wytrzymać... Wiem, że coś poczułam do niego. Byłoby inaczej gdybym poznała go wczoraj, nawet by mnie to wtedy nie obeszło... Ale ja go znam długo wiem o nim wszystko mimo iż w niedzielę widziałam go na dobrą sprawę dopiero pierwszy raz... Nie wiem co mam robić sad ale wiem jedno - gdybym była mu obojętna nie przyjechał by do mnie i nie zaczął całować, nie całowałby aż tak... Heh to wszystko nie mieści mi się już w głowie. Nie za wesoło zaczął mi się ten rok...
Trochę się rozpisałam... Powiedźcie co mam robić? sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: co mam robić, jestem załamana... :(

Karola ,moim zdaniem Tomkowi bardziej zależy na tej byłej dziewczynie niż na Tobie,a w chwilach gdy mu się "nudzi" odzywa się do Ciebie.
Trochę takie dziecinne te Wasze zachowania.
Jeżeli coś miałoby z tego wyjśc, to już dawno by wyszło,skoro znacie się już dłuższy czas.
Zachwycasz się tym ,że  facet namiętnie Cię całuje,tak że może i czujesz motylki w brzuchu , ale to wcale nie świadczy o tym,że jesteś całym światem dla niego.
Nie widac wielkiego zaangażowania z jego strony,traktuje Cię raczej tak na przyczepkę.
A że przyjechał te 40 km to przecież nie aż tak wielkie poświęcenie.

Są dwie drogi, aby przeżyć życie. Jedna to żyć tak, jakby nic nie było cudem. Druga to żyć tak, jakby cudem było wszystko...

3

Odp: co mam robić, jestem załamana... :(

Poczytaj sobie na tym forum temat pt:,,Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo,, może to Ci pomoże i jeszcze poszukaj strony kobiece serca portal psychologiczny dla kobiet kochających za bardzo, jest tam e-book,,Uzależnienie od miłości" i przeczytaj najlepiej wszystko.Ja wiele dzięki tym informacjom zrozumiałam i zastosowałam w praktyce więc polecam. Życzę powodzenia.
Jesteś młoda i szkoda życia:)

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » co mam robić, jestem załamana... :(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018