Witam
Czy ktoś mógłby mi powiedzieć, czy psychiatra mojego męża ma obowiązek, gdy go zapytam, udzielić mi informacji o stanie zdrowia małżonka i ewentualnych zagrożeń z jego strony?
Podobne tematy
Psychiatre tak jak innego lekarza obowiazuje tajemnica lekarska.Pacjent,ktory jest leczony zostaje poinformowany o mozliwosc ''zaznaczenia'' w karcie czy lekarz ma prawo komus z rodzinny czy komu kolwiek udzielac informacji na temat stanu zdrowia pacjenta.Jesli maz nie wyrazil zgody na informowanie Ciebie o jego stanie zdrowia to lekarz nie ma prawa udzielac Ci zadnych informacji
3 2011-12-24 18:09:52 Ostatnio edytowany przez Vuk (2011-12-24 18:20:34)
Witam
Czy ktoś mógłby mi powiedzieć, czy psychiatra mojego męża ma obowiązek, gdy go zapytam, udzielić mi informacji o stanie zdrowia małżonka i ewentualnych zagrożeń z jego strony?
Nie ma obowiązku, a jeśli Twój mąż nie wyrazi na to zgody, to lekarz wręcz ma zakaz informowania.
Co dolega Twojemu mężowi? Jeśli chcesz mieć wpływ na to czy się leczy itp. to pozostaje albo dogadać się z mężem (wiem, trudne z psychicznie chorym), albo wystąpić o ubezwłasnowolnienie (bardzo trudna rzecz). To jest właśnie informacja, której powinien Ci udzielić lekarz: czy jego zdaniem Twój mąż kwalifikuje się na całkowite lub częściowe ubezwłasnowolnienie.
EDYCJA: Doczytałem, że rozeszłaś się z mężem, więc nie bardzo rozumiem po co Ci informacja o jego chorobie. DO rozwodu? Może Ci bardziej zaszkodzić niż pomóc. Do widzeń z córką? Córka jest już nastolatką, więc raczej nie powinnaś wcinać się między nią i jej ojca. Do alimentów? Też raczej Ci zaszkodzi.
4 2011-12-24 18:29:51 Ostatnio edytowany przez BabaOsiadła (2011-12-24 18:30:11)
Autorka wyraźnie napisała, po co jej te ewentualne informacje, Vuk.
No dobrze Babo, autorka chce wiedzieć, jakie zagrożenia może nieść choroba męża. 15 lat z nim mieszkała i jakoś jej nie zabił. Teraz z nim nie mieszka, on ma nowa panią, to raczej nie ma w planach zabicia starej
. Zresztą podobno ma depresję, to niebezpieczny jest raczej dla siebie niż innych. Moim zdaniem to niezdrowe zainteresowanie sprawami ex, zamiast odcięcia się od niego.
A co do spraw w sądach to odradzam ruszanie jego choroby. Bo rozwodzenie się z chorym zawsze źle wygląda, a i alimenty sąd choremu może zasądzić niższe niż zdrowemu. Zacytuję jedną z userek
: Po co grzebac kijem w gównie?
Generalnie chodzi mi o moje i córki bezpieczeństwo.
Kiedy składałam pozew o rozwód nie wiedziałam, że mąż jest chory a jego matka nie raczyła mi powiedzieć, kiedy ją pytałam czy z nim wszystko w porządku.
Tak na prawdę obecne życie mojego jeszczemęża z ową panią w ogóle mnie nie interesuje, bo tą są zli ludzie i tyle.
Własciwie 15 lat małżeństwa dojrzewałam do rozstania z ex, bo dla mnie to psychopata, piotruś pan itp.
Stany depresyje mój małżonek miał po samobójstwie męża jago kochanki, po tym jak postanowili wynająć pokój w mieszkaniu w którym ten nieszczęśnik mieszkał.
Moje obawy wynikają z tego, że mój mąż mi groził, że mnie zniszczy a po za tym jeśli bierze jakieś leki na depresje, to raczej nie powinien wozić córkę samochodem - tak mi się wydaje.
Rozumię, że w takim wypadku wizyta u lekarza mojego ex nie ma sensu.
Dziękuję za odpowiedzi
Pozdrawiam
po za tym jeśli bierze jakieś leki na depresje, to raczej nie powinien wozić córkę samochodem - tak mi się wydaje.
Masz rację: wydaje
. Same antydepresanty raczej nie są przeciwwskazaniem do prowadzenia auta, co innego tabsy uspokajające (np. xanax, zomiren).
Nie obraź się, ale mam wrażenie, że szukasz do czego by się doczepić. Rozeszłaś się z nim i OK, żyj i daj żyć
.
Vuk, nie chcę, żeby wyszło, że obrałam sobie Ciebie za obiekt czepiania się
ale czy kiedykolwiek miałeś coś wspólnego z antydepresantami? W ulotce prawie każdego z nich jest informacja, że należy unikać prowadzenia auta (albo chociaż zachować ostrożność). Dla każdej matki informacja, że ktoś, kto wiezie jej dziecko, może mieć zaburzone funkcje psychoruchowe, jest wystarczająca, by do tego wożenia nie dopuścić.
Dwie osoby w moim otoczeniu brały antydepresanty i nie zauważyłem jakiegoś upośledzenia psychoruchowego.
Sprawdziłem Babo w Wiki leki z grupy SSRI. Wśród działań ubocznych jest wymienione przymulenie, ale zdarza się to sporadycznie. Przy czym, w artykule o najczęściej używanej z tej grupy fluoksetynie, czytam: "Działania niepożądane na ogół słabną lub mijają w miarę kontynuacji podawania". I z innej strony (przychodnia.pl): "Objawy uboczne w czasie ich stosowania obserwuje się niezwykle rzadko". Na stronie abcdepresja z kolei psychiatra doradza powstrzymanie się od prowadzenia pojazdów przez pierwsze 3 tygodnie brania leku, jeśli skutki uboczne mają wystąpić, to wystąpią w tym czasie.
Co do Lady_AL/F, to mam wrażenie, że za dużo w niej złości i za dużo zainteresowania ex-em.
10 2011-12-25 11:19:17 Ostatnio edytowany przez Lady_AL/F (2011-12-25 11:27:31)
Nie rozeszłam się jeszcze z moim mężem, bo jestem przed pierwszą sprawą rozwodową.
To mąż wyciąga na sprawie o alimenty swoją chorobę, aby jak najmniej płacić za swoją córkę. Pominął jednak przed sądem fakt, że stany depresyjne ma nie po rozstaniu z rodziną (5 m-cy wcześniej), tylko po samobójstwie męża kochanki...
Ja nie grzebię kijem... to on zaczął i nie wiem czy jest tak perfidny i zły czy na prawdę chory.
Odciełam się od mojego męża w dniu kiedy odkryłam jego zdradę i od ponad roku mieszkam z córką. To ona uświadomiła mi jak złym człowiekiem jest mój jeszczemąż.
Ja nie będę już z moim mężem, bo go nie kocham i tyle. Czy to tak trudno zrozumieć?
Tak dużo złości jest we mnie tylko wtedy jak widzę jak moja córka cierpi przez tego drania, który widzi się ze swoją "kochaną" 16 letnia córką raz w tygodniu, gdy odwozi ją do swojej matki. Tak zła jestem jak pisze sms w których sugeruje córce, że jest jej źle bo matka... Tak zła jestem...
No dobra nie jestem aż tak bardzo zła, po prostu serce mi krwwi gdy widzę jak córka cierpi. Przez lata ojciec rozpieszczł ją do granic możliwości teraz nic...
Mój jeszczemąż to taki osiłek z siłowni grubo po czterdziestce, który zamienił kijek na siekierke, bo kobieta z którą mnie zdradził jest teraz wdową z małym dzieckiem, a i z kartoteką za kradzieże na policji. Kobieta jest w moim wieku i według znajomych, to nic specjalnego. Generalnie nie interesuje mnie gdzie on jest i jak mu się żyje a moje obawy nie wynikają z tego, że chcę go odzyskać czy coś w tym stylu. Po prostu nie wiem jak postępować w trakcie rozwodu, żeby i jemu i nam nic się nie stało i tyle.
Nie kocham go jak męża ale jak drugiego człowieka i najnormalniej w świecie jest mi go żal i nie chciała bym, kiedyś mieć wyrzutów, że przez mnie zrobił sobie krzywdę.
Zawsze był pewny siebie i tego, że go nie zostaię ale się przeliczył i teraz nie może pewnie sobie z tym poradzić.
A jak np stwarza osoba zagrożenie dla reszty otoczenia? Też nie ma prawa nic mówić a jak by się nie daj Boże coś stało co wtedy?
To mąż wyciąga na sprawie o alimenty swoją chorobę, aby jak najmniej płacić za swoją córkę.
Zażądać badania przez biegłych - niech ustalą jak groźne jest schorzenie i jaki ma wpływ na jego możliwości zarobkowania.
Pominął jednak przed sądem fakt, że stany depresyjne ma nie po rozstaniu z rodziną (5 m-cy wcześniej), tylko po samobójstwie męża kochanki...
A jakie to ma znaczenie dla sprawy o alimenty?
Ja nie grzebię kijem... to on zaczął i nie wiem czy jest tak perfidny i zły czy na prawdę chory.
On zaczął, ale Ty usiadłaś koło niego i tak sobie razem, każde swoim kijkiem w tym gównie grzebiecie. Zwyczajnie, nie pogodziłaś się z rozstaniem i za dużo główkujesz, za dużo jest w Tobie złości. I nie przerzucaj przyczyny na kontakty męża z córką, bo sama wiesz, że nie to jest głównym powodem Twojej złości.
Ja nie będę już z moim mężem, bo go nie kocham i tyle. Czy to tak trudno zrozumieć?
Kogo przekonujesz, mnie czy siebie? Bo odnoszę wrażenie, że twoje uczucia wobec męża są bardzo intensywne i są chyba najgorszą mieszanką miłości i nienawiści. Do tego szczerą nienawiścią darzysz jego obecną panią. Oczywiście masz do takich uczuć prawo, ale komu one szkodzą - im czy Tobie?
Nie kocham go jak męża ale jak drugiego człowieka i najnormalniej w świecie jest mi go żal i nie chciała bym, kiedyś mieć wyrzutów, że przez mnie zrobił sobie krzywdę.
Dlaczego miałby sobie zrobić krzywdę i to jeszcze z Twojego powodu?
A jak np stwarza osoba zagrożenie dla reszty otoczenia? Też nie ma prawa nic mówić a jak by się nie daj Boże coś stało co wtedy?
To zgłoś na policję każdego z 7 miliardów ludzi, bo każdy może potencjalnie być niebezpieczny...
Vuk przykro mi, ale Twoje komentarze są bezwartościowe i do tego beznadziejne.
To ja złożyłam pozew o rozwód i to ja wyrzuciłam męża z mojego życia w dniu kiedy dowiedziałam się o jego zdradzie.
A jeśli boli Cię to, że są na świecie kobiety silne i niezależne, mające swoje zdanie, to już Twój problem:)
15 2011-12-25 22:57:24 Ostatnio edytowany przez Vuk (2011-12-25 23:03:25)
To ja złożyłam pozew o rozwód i to ja wyrzuciłam męża z mojego życia w dniu kiedy dowiedziałam się o jego zdradzie.
No tak, zerwałaś z nim gdy i tak już była inna. I chcesz mi wmówić, że w jednej chwili zniknęły wszystkie Twoje uczucia, stał Ci się idealnie obojętny? Jeśli tak, to wyjątkowy przypadek z Ciebie...
Vuk przykro mi, ale Twoje komentarze są bezwartościowe i do tego beznadziejne.
A jeśli boli Cię to, że są na świecie kobiety silne i niezależne, mające swoje zdanie, to już Twój problem:)
No i widzisz z jaką agresją reagujesz. Ja tej siły w Twoich postach nie widzę, widzę żal, nienawiść, ból. Sama przeczytaj swoje posty i spróbuj na nie spojrzeć jakby napisał to ktoś inny. Nie piszę tego ze złośliwości, tylko ku przemyśleniom.
Co do meritum, to podałem Ci jak możesz się dowiedzieć czegoś o chorobie męża. Jeśli on wykorzystuje chorobę w sprawie o alimenty (pytanie: jak wykorzystuje - tłumaczy, że nie może pracować/więcej pracować, bo depresja? Czy może na leki dużo wydaje?), to możesz zażądać 1. wyciągnięcia jego dokumentacji lekarskiej, 2. badania przez biegłych. Jako strona w sprawie masz dostęp do akt, więc będziesz mogła zapoznać się i z dokumentacją, i z wynikami badania biegłych. Ale to tylko w przypadku, gdy on twierdzi, że choroba utrudnia/uniemożliwia mu zarobkowanie. Bo jeśli wydaje dużo na leki, to sąd jedynie zażąda od niego faktur z apteki.
16 2011-12-25 23:46:16 Ostatnio edytowany przez Lady_AL/F (2011-12-26 00:36:41)
Vuk Nie ma we mnie agresji, bo jestem oazą spokoju:) Mam wszystko o czym marzyłam przez 15 lat małżeństwa.
Nie wiem dlaczego twierdzisz, że jednocześnie kocham i nienawidzę mojego jeszczemęża. Nie jesteśmy ze sobą od ponad roku, to dużo czasu na przemyślenia. Moja decyzja o rozwodzie nie była podjęta pochopnie ale jest bardzo przemyślana. To, że teraz zastanawiam się czy z moim mężem jest wszystko w porządku wynika z tego, że dopiero teraz dowiedziałam się (przy apelacji od wyroku o alimenty), że mąż był chory. Wcześniej mimo zapytań teściowej o stan jego zdrowia psychicznego, nie uzyskałam odpowiedzi, tylko szyderczy śmiech.
Mąż miał depresje dokładnie kilka dni po informacji o samobójstwie męża kochanki. Dwa tygodnie wsześniej kochanka meża dała ogłoszenie w internecie o wynajęciu pokoju w mieszkaniu swojego męża - czy to nie jest zastanawiające?
Mąż twierdzi, że niestać go na płacenie alimentów, bo zaciągnął kredyt na remont mieszkania swojej ciotki oraz dwie pożyczki gotówkowe na spłatę innych kredytów, które rzekomo musiał zaciągnąć by spłacić zobowiązania powstałe w trakcie małżeństwa.
Pełnomocnik mojego męża jest beznadziejny, bo zwolnienia od psychiatry wykorzystał w apelacji do tego aby pokazać, że jestem złą żoną, bo nie interesowałam się mężem, gdy on biedny był chory - najwyraźniej pomyliła sprawę o rozwód ze sprawą o alimenty. Mnie niestać na pełnomocników ale jak na razie nieźle sobie daje radę:)
To prawda, że bardzo przeżywałam rozstanie ale mój mąż nigdy mnie nie kochał i nie szanował, więc łatwiej było mi zrozumieć i pogodzić się z tym, że w końcu odszedł.
Nie wiem dlaczego twierdzisz, że jednocześnie kocham i nienawidzę mojego jeszczemęża.
Zbyt emocjonalnie piszesz o nim, o jego aktualnej i zbyt sie nim interesujesz. Mało tego, teraz piszesz bardziej emocjonalnie niż kilka miesięcy temu.
Co do jego choroby - egoizmu, nielogicznych zachowań, romansów i depresji, poczytaj o takiej chorobie jak Choroba Afektywna Dwubiegunowa, może to jest to. Ale oczywiście ani ja, ani Ty go nie zdiagnozujemy.
18 2011-12-26 12:15:14 Ostatnio edytowany przez Lady_AL/F (2011-12-26 12:22:46)
Co do jego choroby - egoizmu, nielogicznych zachowań, romansów i depresji, poczytaj o takiej chorobie jak Choroba Afektywna Dwubiegunowa, może to jest to. Ale oczywiście ani ja, ani Ty go nie zdiagnozujemy.
Też się nad tym zastanawiałam zwłaszcza, że w jego bliskiej rodzinie (babcia i ciotka) były przypadki schizofreni - o czym wcześniej nie wiedziałam. Po za tym mój mąż był wychowywany tylko przez matkę i ciotkę. Teraz wiem, że to był chory układ wiecznie chora matka i jej syn.
Tak czy inaczej nie będę z moim mężem, bo po prostu już go nie kocham, martwię się tylko o jego zdrowie, w końcu to ojciec mojego dziecka. Nie wchodziłam i nie będę wchodzić w jego życie, które sobie zgotował. I to nie wynika z mojej nienawiści do niego, tylko zasad które mam, po za tym przez lata małżeństwa nieźle dostałam w skórę od męża, jego matki i ciotki, więc nie jestem im nic dłużna i najnormalniej w świecie odciełam się od nich na zawsze, zresztą nie utrudniali mi tego, bo tak naprawdę nigdy nie należałam do ich rodziny/układu.
Moje zainteresowanie mężem i emocje jakie mi towarzyszą wynikają z tego, że dopiero teraz po złożeniu pozwu o rozwód dowiedziałam się o jego problemach z psychiką. Nikt z jego rodziny nie raczył mnie poinformować. To ja jestem tą złą nie on mimo iż zdradził i porzucił swoją rodzinę. Nikt z nich nie wie jak długą i kręta drogę musiałam przejść, aby być w stanie normalnie funkcjonować. Nikt z nich nie wie, że chciałam dwa razy umrzeć, bo nie widziałam sensu życia bez niego. Tak jest we mnie dużo emocji i złości ale nie do niego, bo chyba zawsze tak zostanie, że będę go usprawiedliwiać, jestem zła na teściową, bo to ona zniszczyła mi rodzine i życie synowi. Zawsze go uzależniała od siebie a jemu było tak wygodnie. Moja teściowa wolała gnieździć się w 5 osób w kawalerce (30 m kw) przez 15 lat niż odciąć pępowine z synem i w końcu dać mu dorosnąć.
Zawsze dziwiłam się dlaczego siostra mojego meża zrezygnowała z 3 roku psychologi i wyjechała na drugi koniec Europy, odcinając się na kilka lat od matki - teraz wiem...