netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

40 odpowiedzi5 334 wyświetleniazałożony przez Katia23, 13.12.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

1

Temat: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Witajcie!
Czytam już od dłuższego czasu wątki na tym forum i przyznam że jesteście dziewczyny wspaniałe, potraficie każdemu otworzyc szeroko oczy i zmienic czyjeś podejście na świat. Najbardziej podziwiam wypowiedzi Vinngi, Mareny, Wielokropka, Ollinki, Atinasarz, i na pewno kogoś pominęłam ale Wasze wypowiedzi są konkretne i szczere. Zresztą wszyscy tu udzielający się zawsze dodadzą coś mądrego od siebie.

Ale przejdę do tematu.

Mam 23 lata, mój facet, Paweł ma 22. Jesteśmy razem już prawie 5 lat. Poznaliśmy się jako nastolatkowie, od razu coś zaiskrzyło między nami, nigdy wcześniej nie byłam w poważniejszym związku, on też nie. Więc można uznac że jesteśmy swoimi pierwszymi miłościami. Z początku było pięknie i fajnie, jak to zazwyczaj bywa. Byłam szczęśliwa że znalazłam sobie tak cudownego chłopaka.

Ale teraz, po tylu latach, czasem zastanawiam się czy to jest rzeczywiście miłosc?? Czy tak miłośc w ogóle wygląda??

Mieszkamy razem, u niego. Właściwie nie mamy swojego własnego kątka. Jego rodzice zaproponowali nam abyśmy zamieszkali razem, nie tłukli się wiecznie do siebie tyle kilometrów.Ja mam mieszkanie ale wspólne z dorosłym już bratem i jego rodziną.

Wcześniej było między nami super. Ale kilka dni temu, no może z tydzień, pokłóciliśmy się. I od tamtej pory wszystko się zmieniło! sad
Nie uwierzycie o co poszło.
Przyjechał po mnie od razu z pracy do szkoły. Zanim dojechaliśmy do domu, zatrzymał się przy sklepie, chciał coś do picia, mówi idz kup. Ja go poprosiłam żeby on szedł bo nie chce mi się. A ten na mnie z krzykiem że mam isc. Wkońcu poszłam.
Ale od tamtej pory nie odzywał się do mnie kilka dni!
Kiedy mnie widział w domu, chciał przejsc to pchał się na chama, nie potrafił powiedziec nawet słowa przepraszam, tak strasznie był urażony. I wiecie o co mu chodziło?? Ze ciągle wszystko dla mnie robi, zabiera mnie ze szkoły (ma po drodze), wszystko mi kupuje, i że był tak bardzo zmęczony a ja jeszcze kazałam isc mu do sklepu.
I że za to już nie będzie dla mnie taki dobry jaki był. Dosłownie jego słowa brzmiały: "Skończyło się dobre, teraz zobaczysz" i jeszcze nazwał mnie sknerą. Nie wiem o co mu chodzi. Ja mam swoje własne pieniądze, rachunki płacimy wspólnie. Właściwie od tamtej pory rzeczywiście jest źle między nami.
Kiedy do niego dzwonię w ciągu dnia to jest zimny i oschły. W domu jest to samo. Czuję że on podchodzi do mnie z dystansem. Odzywa się tylko kiedy naprawdę musi. Nie tuli się do mnie, nie całuje. A ja w środku ogromnie cierpię! Idę do łazienki i beczę jak małe dziecko. Bo już nie mam sił. Nie wiem o co tak naprawdę mu chodzi! Nie mogę z nim porozmawiac bo on milczy!
Ciągle jest dla mnie nie miły! Czuje się taka samotna! Mam wrażenie że ten związek już długo nie pociągnie.... Wczoraj usłyszałam od niego że ma mnie już dosc.
A ja czuje się jakbym była w jakimś zawieszeniu, nie wiem czym zawiniłam, nie wiem czy ja mam to ratowac czy nie robic nic??? Błagam pomóżcie mi! Tak bardzo potrzebuje Waszej obiektywnej oceny! Jak To widzicie, czy mamy szansę dalej byc razem?

2

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Nie rycz! To tak na początek smile

Wydaje mi się, że przez długi czas coś się w nim kumulowało i zamiast powiedzieć i się wcześniej wyżalić on to dusił w sobie, ale wystarczył głupi incydent pod sklepem, żeby wybuchł. Dość ciężka sytuacja, ale myślę, że do rozwiązania.
Przede wszystkim przestań mieć minę pokutnicy i nie jęcz. Wydaje mi się, że on znalazł się w takim stanie, że go to nakręca, czuje władze i z tego wszystkiego te problemy. Zacznij zachowywać się normalnie, traktuj go jak sfochowanego młodszego brata. Na jakiś czas zajmij się swoim życiem. Potem stanowczo każ mu powiedzieć WSZYSTKO co mu na wątrobie leży i powiedzieć, że powinniście dojść do porozumienia. Powiedz mu, że Ty mu w myślach nie czytasz i jeżeli już wcześniej miał do Ciebie jakieś zastrzeżenia to powinien Ci o nich powiedzieć i razem powinniście je rozwiązać, bo teraz zachowuje się jak rozkapryszony gówniarz.
Musisz być konkretna i stanowcza smile

3

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Teo Twoje rady również uwielbiam kiedy wypowiadasz się w innych wątkach! Dziękuje że odpisałaś!

Trafiłaś chyba w sedno bo tego nie napisałam ale wcześniej zdarzały się sytuacje których nie potrafiłam zrozumiec. Na przykład od długiego czasu nie był dla mnie zbyt czuły. Był miły ogólnie ale z czułością to nie bardzo do mnie podchodził. Nie raz leżeliśmy, oglądaliśmy film, ja gładziłam go po buzi, całowałam spontanicznie w szyję, policzek, czoło. Nigdy tego nie odwzajemniał. Od długiego czasu nie całujemy się jak to bywało kiedyś że wystarczył głęboki pocałunek, teraz tylko seks bez zbędnych pieszczot. Kiedyś nawet usłyszałam od niego, choc powiedział to bardzo delikatnie i z uśmiechem, żeby mnie nie zranic, że on nie lubi się przytulac. Ale kiedyś lubił i to bardzo a nic nie dzieje się bez przyczyny.
I chyba Teo masz rację. Coś się w nim kumulowało. I teraz jest tragicznie. Nigdy nie było między nami "cichych dni" tak długi czas. Ciągle ma do mnie jakieś pretensję, za bardzo nie chce ze mną rozmawiac. Zawsze mu przechodziło bo widziałam że mu zależy i nie gniewał się zbyt długo. Teraz jest inaczej. Widzę że teraz nie zależy mu totalnie aby życ ze mną w zgodzie...

4

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Sprawa jest złożona.

Przegięłaś. Chłopak, zmęczony po pracy, przyjeżdża po Ciebie, po drodze każesz mu zatrzymać się przed sklepem, bo Tobie chce się pić. Chłopak grzecznie się zatrzymuje i słyszy bezczelne: "TY IDŹ MI KUP, BO MI SIĘ NIE CHCE!" yikes Ja bym Ci na jego miejscu nie tylko nie kupiła nic do picia, ale jeszcze byś dymała do domu pieszo, by rączy trucht pomógł Ci przemyśleć to niestosowne zachowanie, wybacz, rozkapryszonej gówniary.

Ale Teo ma rację, to musiał być tylko pretekst do większego wybuchu, skoro on chowa urazę przez parę dni (!), a na dodatek mówi, że ma Cię dość. I teraz najważniejsze: tylko Ty wiesz, czy on ma jakieś poważne problemy, a Ty go tylko dodatkowo wkurzyłaś, czy on Cię już nie kocha i szuka pretekstu do zerwania, czy też może zachowujesz się jak stuknięta księżniczka przez cały czas i jego już mdli na Twój widok, bo czuje się jak służący, którym się pomiata?

5

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Jeśli jest Ci przykro, to płacz. Bez sensu jest powstrzymywanie łez i zaprzeczanie uczuciom. Wysyłam olbrzymią paczkę chusteczek-smarkatek.

Miłość ma różne oblicza. Jeśli się kogoś kocha nie jest to jednoznaczne z nieprzeżywaniem złości, wściekłości. Nie znam żadnego związku, w którym panuje sielanka i nic nigdy nie zgrzyta. Taki związek jest fikcją, lukrowany ze wszystkich stron.

Nie wiem, w jaki sposób postępowaliście ze swymi wzajemnymi problemami.
Czy rozwiązywaliście je, czy też udając, że ich nie ma, zamiataliście po dywan?
Moje podejrzenia skłaniają się do tego drugiego.
Jeśli tak jest, to sądząc z reakcji Twego partnera różne nieprzyjemne uczucia wzbierały mu od dłuższego czasu, na bieżąco nie załatwiał spraw tylko odkładał je na bok. Zaczęły narastać, aż czara się przelała i wystarczył byle pretekst, by nagromadzone uczucia znalazły ujście.

Jak sytuacja wygląda teraz? Albo pozbył się już całej złości, albo jeszcze coś w nim siedzi. Pewnie też ma poczucie winy, że wydarł się na Ciebie, Ty ją jeszcze zwiększasz płacząc po katach (przecież on to widzi). I tak będziecie razem obchodzić się ze sobą, aż jedno z was nie rozpocznie prawdziwej rozmowy. Rozmowy o tym, co was wzajemnie w sobie złości, denerwuje, irytuje. Rozmowy o ty, co w sobie lubicie, czemu się kochacie. Rozmowy o waszych planach. To wszystko uczciwie, szczerze, ale bez obrażania, wypominania, strofowania, przypinania etykietek. faktycznie, bądź w rozmowie konkretna, odpłacz wcześniej, byś nie lała łez w trakcie.

Zacytuję jedno z moich ulubionych zdań na temat miłości.
Kocha się drugą osobę  m i m o  jego wad.

6 Ostatnio edytowany przez Katia23 (2011-12-13 16:20:52)

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Droga Baba Osiadła, przekręciłaś kilka słów i zrobiłaś ze mnie wygodnicką księżniczkę.
Wyraźnie napisałam że to on zatrzymał się i powiedział: "IDZ KUP COŚ DO PICIA". mnie się nie chciało pic jak to napisałaś, zresztą byliśmy już pod domem prawie, to on chciał jakiś napój na wieczór bo on nic innego nie pije tylko te gazowańce. Ja grzecznie do niego powiedziałam, Proszę, ty idz. No a on wybuchł jak grom.
Czemu czytasz pochopnie?
A co do tego że on czuje się jak służący. To raczej ja powinnam czuc się jak służąca! Bo on ma ze mną bardzo dobrez. Zawsze ciepłe jedzenie pod nos, zawsze kolacyjka, śniadanko. On kiedy wróci z pracy to jego już nic w domu nie obchodzi, bo przecież jest zmęczony. Ja wracam i zabieram się za pisanie pracy, za sprzątanie, za gotowanie obiado kolacji. Ma ze mną naprawdę dobrze. A że po pracy po mnie podjedzie to co w tym złego tym bardziej że do domu muszę jechac dwoma autobusami i to przez półtorej godziny.

Drogi Wielokropku, jeżeli były między nami mniejsze lub większe problemy to zazwyczaj ja pisałam do niego list. On czytał i dopiero wtedy do niego wszystko docierało bo inaczej nie da się z nim rozmawiac. Uwierzcie mi że się nie da. Kiedy ja próbuje z nim porozmawiac to albo mnie nie słucha, albo lekceważy. Tylko listy na niego działały. Zastanawiam się nawet czy teraz też do niego nie napisac.

Jeszcze napiszę jedno. Dziś miał bardzo ciężki dzień w pracy. Czasami z nim jezdzę i mu pomagam wypełniac papierkową robotę, szybciej mu schodzi. Dziś też poprosił mnie abym przyjechała tam gdzie pracuje i mu pomogła. Ale odmówiłam bo zaraz po szkole miałam umówione badanie echo serca na które czekałam 2 tygodnie. I co? I oczywiście wielce obrażony!
Przed chwilą dzwoniłam do niego, pytałam jak tam mu idzie. A on oschle, : "normalnie". Potem mówie mu żeby się nie przejmował, że da dziś radę i naprawdę dziś nie mogłam podjechac. To on do mnie z tekstem: "nie obchodzi mnie to, odpieprz się już, dobrze".
To wygląda tak jakby moim obowiązkiem było chodzenie na uczelnie, i dojezdzanie do niego do pracy, a w domu gotowanie i sprzątanie. A gdzie czas na moje sprawy?? Mam już dosc

7

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Rzeczywiście, to on chciał pić, przepraszam. Ale Ty nie napisałaś tak jak teraz "proszę, ty idź", tylko w pierwszym poście przedstawiłaś to inaczej "poprosiłam, żeby on szedł, BO MI SIĘ NIE CHCE". A to duża różnica. Poza tym ja Cię nie oceniam, tylko przedstawiam Ci różne możliwości, co mogło się stać. A tylko Ty wiesz, co się między Wami psuje. Bez powodu nie robi się kilkudniowych awantur o zakup napoju...

8 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-12-13 16:20:52)

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!
Katia23 napisał/a:

(...)To raczej ja powinnam czuc się jak służąca! Bo on ma ze mną bardzo dobrez. Zawsze ciepłe jedzenie pod nos, zawsze kolacyjka, śniadanko. On kiedy wróci z pracy to jego już nic w domu nie obchodzi, bo przecież jest zmęczony. Ja wracam i zabieram się za pisanie pracy, za sprzątanie, za gotowanie obiado kolacji. Ma ze mną naprawdę dobrze. A że po pracy po mnie podjedzie to co w tym złego tym bardziej że do domu muszę jechac dwoma autobusami i to przez półtorej godziny.

Rany!
Jeśli tak robisz na własne życzenia, to...
Przeczytaj ten wątek: http://www.netkobiety.pl/t17705.html
Zobacz, do czego możesz doprowadzić takim swym zachowaniem.

Jest tak, jak przypuszczałam. Również u Ciebie są całe pokłady złości, upokorzenia i innych nieprzyjemnych uczuć. U Ciebie też się przelało. To teraz czas na sprzątanie. Wspólne.


***
Czy on chce byś go traktowała jak udzielnego księcia? Jesteś pewna, że to właśnie mu pasuje? Ja, na jego miejscu, byłabym wściekła za takie traktowanie.

9

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Wielokropku jeśli możesz przeczytaj poprzedni mój post. tam opisałam dzisiejszą kłótnię.

a co do mojego usługiwania. Nie sądze żeby szło to w tą stronę że ma tego dosc. Jemu w to graj bo jego matka całe życie koło niego latała. Ja juz powoli go odzwyczajam od tego, przynajmniej staram się ale dopóki mieszkamy jeszcze z jego rodzicami to właściwie wiele zdiałac nie mogę bo jeśli ja mu czegoś nie podam to zrobi to mamusia. I błędne koło. Rozmawiałam z nim wiele razy o tym, rozumiał mnie że musi mi też pomagac. Ale tak było tylko kilka dni bo zawsze wszystko psuła jego mama.

10

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Skoro znalazłam się wśród wycukrowanych w pierwszym poście to postanowiłam się wypowiedzieć smile

Tyle, że już napisałyście wszystko. Moje odczucia po pierwszym poście (bez czytania reszty) były takie:
chłopak pochodzi z rodziny, gdzie matka skacze koło ojca lub koło niego. Teraz postanowił wcielić w życie swój model związku.

Kiedy przeczytałam resztę postów - ślicznie się potwierdziło. A Ty, droga autorko, bez żadnych konsultacji i rozmów pięknie się dopasowałaś do JEGO modelu związku. Po jakie licho zaczęłaś to sprzątanie i obiadki wiedząc, że on ma taką matkę??? yikes

11 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-12-13 16:36:15)

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Jeżeli do tej pory przyzwyczaiłaś go, że byłaś osobą dyspozycyjną, gotową w każdej chwili do pomocy, to jego reakcja jest zrozumiała. Nie pochwalam takiej reakcji, ale ja rozumiem.
Przyjrzyj się sobie. Co czujesz, gdy oczekujesz pomocy od drugiej osoby, a ona tej pomocy odmawia? Ja, w takich sytuacjach, jestem zła.

Napisałaś, że Twój partner nie lubi rozmawiać. Nie wiem, jak wyglądają te wasze rozmowy. Wiem jednak, że nikt nie lubi wysłuchiwać upominania, pretensji, pouczania.

Usługiwanie.
Cóż, póki co rywalizujesz w tym względzie z jego mamą. Ona chce mu usługiwać, lubi to, taki jej wybór od lat albo nie umie inaczej okazać miłości - rozumiem. Ale czemu Ty robisz to samo, jeśli to nie odpowiada Tobie?

***
Cóż za zgodność. big_smile

12

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Vinnga nie wiedziałam. Ja dopiero teraz to zauważam, nie mieszkamy ze sobą długo. Ja ogólnie jestem osobą która lubi w domu porządek, lubi miec ugotowany obiad dla siebie i rodziny. I jemu to zawsze pasowało. W tej rodzinie kobiety sprzątają dom, a mężczyźni robią całą resztę, myją samochody, koszą trawnik, odśnieżają, naprawiają itp. Ja wiele razy rozmawiałam z nim na ten temat, mówiłam że u mnie w rodzinie mężczyźni pomagali i chcę abyśmy jakoś to połączyli aby każdy był zadowolony. Tylko nie mam pola do popisu.

Ale teraz Was zapytam, co mam zrobic? Tak po prostu, jak mam się zachowac kiedy on wróci z pracy? Po jego słowach dzisiejszych pełnych złości że mu nie pomogłam odechciewa mi się wszystkiego i jestem zła że on ma ciągle jakiś problem.

13

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Jak dla mnie to wina leży w was obojgu. Ani on tak do końca nie zawinił, ani Ty nie jesteś winna tej sytuacji. W każdym związku przychodzi moment, w którym przestajemy widzieć przez różowe okulary i zaczyna się proza codziennego życia. Każde z was jest już przyzwyczajone do pewnych utartych zachowań drugiej strony, macie pewien schemat dnia codziennego i gdy coś go psuje cały świat staje na głowie. Rada jest prosta pogadajcie ze sobą tak szczerze i bez ogródek. Listy nie do końca są dobrym wyjściem z sytuacji bo czasem lepiej usłyszeć szczerą relację drugiej strony na gorąco.

14 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-12-13 16:47:56)

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

On jest zły na Ciebie.
Ty jesteś zła na niego.

On ma ciągle jakiś problem z Tobą związany.
Ty masz ciągle jakiś problem z nim związany.

Co macie zrobić?
Napisałam wyżej.
Zbliżają się święta. Czas na wspólne porządki w waszym związku, nie tylko w mieszkaniu.

15

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!
Katia23 napisał/a:

Teo Twoje rady również uwielbiam kiedy wypowiadasz się w innych wątkach! Dziękuje że odpisałaś!

Łiiii! Mam fankę! big_smile tongue

A teraz do rzeczy. Zauważyłam kilka ukrytych chochlików ^^

Katia23 napisał/a:

Zawsze ciepłe jedzenie pod nos, zawsze kolacyjka, śniadanko. On kiedy wróci z pracy to jego już nic w domu nie obchodzi, bo przecież jest zmęczony. Ja wracam i zabieram się za pisanie pracy, za sprzątanie, za gotowanie obiado kolacji.

Ekhm... że tak powiem, OSZALAŁAŚ?! A Ty żona jego, matka pięciorga dzieci, a on jedyny żywiciel rodziny?!
Stworzyłaś "potwora", tyle Ci powiem.
Teraz ja do widzę tak:

Ty, służąca, kucharka i kochanka w jednym, zawsze gotowa służyć i uslugiwać pewnego dnia ŚMIAŁAŚ czegoś nie zrobić. On, Pan i Władca przyzwyczajony do twojej usłużności miał pewnego razu gorszy dzień. Tradycyjnie nakazał Ci wykonanie czynności, a TY, O ZGROZO! śmiałaś się przeciwstawić!! Tego już było za wiele!! Pan i Władca stwierdził, że mu służba fika i trzeba tą niesubordynację udusić w zalążku, bo jeszcze, nie daj Boże, rozwinie się bardziej! I stąd jego tygodniowy foch i chłodne podejście. Uważam, że właśnie o to chodzi. Z resztą sama napisałaś, że matka mu przez całe życie usługiwała, potem Ty no to teraz on jest w wielkim szoku, że się nagle coś nie po jego myśli potoczyło. Przyzwyczaiłaś go, ukręciłaś sobie bicz na szyi, a teraz zbierasz plony swojej bezmyślnej dobroci.

16

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Szkoda, że dopiero teraz dopisałaś to wszystko. W tym kontekście oczywiście wycofuję poprzednią wypowiedź; koleżanki mają rację.

17

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

A pewna jestes, ze w Jego zyciu nie zagoscila jakas nowa milostka? Czasem tak bywa, ze gdy partner tak drastycznie odsuwa sie od towarzyszki to moze nie tyle, ze faktycznie ma jakis problem z Toba, tylko sam ze soba.

18

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

To chyba raczej on się do dobrego przyzwyczaił (do wygód typu obiadek gotowy, kolacyjka, posprzątane itd).
Raz powiedziałaś, że czegoś nie zrobisz no i proszę reakcja gotowa + tydź. nie odzywania się.
Chyba, że jest jakiś ukryty powód. Poobserwuj go trochę. Bądź miła, (a co Ci szkodzi), ale obserwuj.
Ja bym tak zrobiła. Może się w końcu odblokuje i powie wprost w czym problem.

19

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Dzięki Wam za rady i też o tym myślałam. Tylko teraz nie bardzo wiem co robic i jak się zachowac. Czy uważacie że ten związek ma jeszcze szansę?? Że da się zmienic człowieka który tyle lat był wychowywany inaczej niż bym chciała??

20

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!
gaba30 napisał/a:

A pewna jestes, ze w Jego zyciu nie zagoscila jakas nowa milostka? Czasem tak bywa, ze gdy partner tak drastycznie odsuwa sie od towarzyszki to moze nie tyle, ze faktycznie ma jakis problem z Toba, tylko sam ze soba.

Też o tym pomyślałam, że może się ktoś kręcić koło niego. Albo nasłuchał się czegoś i stwierdził, że Autorka jest niewdzięczną i podłą niewiastą.
Uważam, że to dobry czas, że z niego tak wszystko wyłazi, bo może zobaczysz z kim naprawdę masz do czynienia.

21 Ostatnio edytowany przez BabaOsiadła (2011-12-13 17:36:34)

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!
Katia23 napisał/a:

Czy uważacie że ten związek ma jeszcze szansę?? Że da się zmienic człowieka który tyle lat był wychowywany inaczej niż bym chciała??

Dopóki on nie zechce zmiany - nie da się. A prawdopodobnie nie zechce, bo mu tak wygodnie.

22

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!
Katia23 napisał/a:

Dzięki Wam za rady i też o tym myślałam. Tylko teraz nie bardzo wiem co robic i jak się zachowac. Czy uważacie że ten związek ma jeszcze szansę?? Że da się zmienic człowieka który tyle lat był wychowywany inaczej niż bym chciała??

Jeżeli nie masz do czynienia ze świrem czy psychopatą to każdy związek ma szansę. Zadaj sobie pytanie czy TY chcesz się z nim użerać? Czy TY chcesz go zmieniać w imię nie wiadomo czego? Czy TY chcesz dobrowolnie poddać się upokorzeniom, złości z jego strony? Bo na pewno będziesz znienawidzona przez niego za to, że chcesz wprowadzać nowy porządek. Odpowiedz sobie na te wszystkie pytania szczerze, czy WARTO się tak poświęcać w młodym wieku? Nie to żebym coś sugerowała, ale czy nie lepiej znaleźć już takiego odpowiednio wychowanego i zaradnego? Bo ja wychodzę z założenia, że jak nie trzeba to po co się męczyć?

23

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Jak piszesz, jest to wasza pierwsza miłość, to typowa szkolna miłość, oboje nie macie doświadczenia w uczuciach, on jako 22 letni chłopak potrzebuje się wyszaleć, na stałe związki oboje macie jeszcze czas. Moim zdaniem to wszystko było jeszcze za wcześnie. taki skok z mostu w dorosłe życie. W waszym wieku jest czas na randki, kina,dyskoteki,wypady z kumplami na piwo,z kumpelkami na ploty. A wy co? praca,dom, szkolą,dom, obiadki, sprzątanie. Coś mi się zdaje że jemu własnie rozświeciło się w głowie,widzi jak żyją jego kumple., a jego to ominęło. Jako niedojrzały jeszcze emocjonalnie, awanturami próbuje zmusić cię do zerwania. Porozmawiajcie, spokojnie, a jeżeli to nic nie da to się rozejdźcie,trudno.  Możliwe,że jak napisała gaba30, on ma kogoś innego,nie wie jak ci to powiedzieć, tym bardziej że jego mama cię lubi,(wnioskuję z tego że zaproponowała byście zamieszkali razem) I to był błąd, moim zdaniem,często tak jest, inaczej odbieramy partnera jak się spotykamy z nim, a inaczej jak mieszka się wspólnie. Ty masz 23 lata, on 22, w tym wieku trudno mówić o miłości "dopóki nas śmierć nie rozdzieli" Ani ty ani on nie macie żadnej skali porównań. Dlaczego młodym ludziom tak śpieszy się do dorosłości? Porozmawiaj z nim, albo jak to masz w zwyczaju napisz list,może jakoś sobie wytłumaczycie wszystko, ale proponuję dajcie sobie pauzę, odpocznijcie od siebie, może po prostu to co było piękne, już się skończyło.
Tak na marginesie: mój syn był z dziewczyna od gimnazjum,teraz ma 22 lata a 5 miesięcy temu się rozstali, on teraz jest, jak to mówią: singel, ona ma chłopaka, jednak utrzymują ze sobą kontakt, przyjaźnią się, tak zwyczajnie, szkolna miłość zamieniła się w przyjaźń. Wierzę że jakoś się dogadaćie, niezależnie od tego czy będziecie nadal para czy nie big_smile

24 Ostatnio edytowany przez Katia23 (2011-12-13 17:58:58)

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Popełniłam więc wiele błędów. Że od początku nie postawiłam jasnych warunków ale wtedy było zupełnie inaczej! Teraz postąpiła bym inaczej, ale człowiek przecież mądry dopiero po szkodzie.
Macie racje, ale nie jest to takie proste. Męcze się czy się nie męczę. Teraz oczywiście tak. Bo boli mnie że on pastwi się nad moimi uczuciami. Ale wcześniej nie było tak źle. Na pewno dobrze wiecie że to nie jest takie proste odejsc od kogoś, przecież mamy tyle wspólnych planów, tyle wspomnień, tyle jeszcze rzeczy które chcielibyśmy zrobic razem!
Ale też myślę czy ten związek przetrwa... Jesteśmy ze sobą już albo raczej dopiero 5 lat. A już zgrzyta między nami dosc boleśnie. Chciała bym aby był taki jak przed tygodniem. Nie był idealny (ja też nie jestem, nikt zresztą nie jest) ale kocham go i akceptuje jego wady. On moje też akceptował jeszcze przed tygodniem. Dziś już jestem zła, beznadziejna i ma mnie dosc. Nie wiem czy to przetrwa... Coraz bardziej mam wątpliwości. Cieszę się z jednej strony że nic mnie przy nim na siłę nie trzyma, nie mamy ślubu, dziecka, nie jesteśmy nawet zaręczeni. Jestem niezależna finansowo. Ale kocham go i gdyby tydzień temu nie wydarzyło się to to wciąz miała bym w sercu radosc że spędze z nim życie a dziś już nie mam. Bo ileż jeszcze tak wytrzymam? W tej samotności? Bo czuję się samotna, jesteśmy nie ze sobą lecz obok.

samisam masz rację:( to jest smutne ale jest prawdą. Może rzeczywiście za wcześnie sie spotkaliśmy? W zasadzie była to wielka miłosc od początku, od tamtej chwili gdy go poznałam to cały czas tkwi w mojej głowie, nic się nie zmieniło. I może rzeczywiście on czuje że młodosc go omija... Ale co ja mam z tym zrobic? Czy to już wróży że koniec bliski? Dziękuje wam bardzo za szczere wypowiedzi

25

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!
Katia23 napisał/a:

(...)W tej samotności? Bo czuję się samotna, jesteśmy nie ze sobą lecz obok. Dziękuje wam bardzo za szczere wypowiedzi

Rozumiem, że podjęłaś decyzję, by z nim nie rozmawiać, by nie wyjaśniać, by poczekać.

Faktycznie, długo w takiej atmosferze, z takimi podejrzeniami, nie wytrzymasz, albo będziesz coraz bardziej zgnębiona, przybita, w końcu - zgorzkniała.

26

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Wielokropek chcę z nim porozmawiac. Ale znam go na tyle by wiedziec że akurat w tej chwili, kiedy jest zły nie będzie chciał nawet ze mną rozmawiac. Muszę poczekac na lepszą chwilę albo myślę nad tym listem. Bo wiem że list przeczyta w całości i wtedy namówię go na rozmowę, aby mi odpowiedział to co napisałam w liście.

27

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Rozumiem.
Rozmowa w momencie, gdy on jest zły jest rozmową z pozycji emocji. Ma to swoje zalety, ale na wysuwanie argumentów nie ma podczas niej szans. Znasz go najlepiej, sama wiesz, jaka droga jest najlepszą do porozumienia. Powodzenia. smile

28

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!
Katia23 napisał/a:

Popełniłam więc wiele błędów. Że od początku nie postawiłam jasnych warunków ale wtedy było zupełnie inaczej! Teraz postąpiła bym inaczej, ale człowiek przecież mądry dopiero po szkodzie.
Macie racje, ale nie jest to takie proste. Męcze się czy się nie męczę. Teraz oczywiście tak. Bo boli mnie że on pastwi się nad moimi uczuciami. Ale wcześniej nie było tak źle. Na pewno dobrze wiecie że to nie jest takie proste odejsc od kogoś, przecież mamy tyle wspólnych planów, tyle wspomnień, tyle jeszcze rzeczy które chcielibyśmy zrobic razem!
Ale też myślę czy ten związek przetrwa... Jesteśmy ze sobą już albo raczej dopiero 5 lat. A już zgrzyta między nami dosc boleśnie. Chciała bym aby był taki jak przed tygodniem. Nie był idealny (ja też nie jestem, nikt zresztą nie jest) ale kocham go i akceptuje jego wady. On moje też akceptował jeszcze przed tygodniem. Dziś już jestem zła, beznadziejna i ma mnie dosc. Nie wiem czy to przetrwa... Coraz bardziej mam wątpliwości. Cieszę się z jednej strony że nic mnie przy nim na siłę nie trzyma, nie mamy ślubu, dziecka, nie jesteśmy nawet zaręczeni. Jestem niezależna finansowo. Ale kocham go i gdyby tydzień temu nie wydarzyło się to to wciąz miała bym w sercu radosc że spędze z nim życie a dziś już nie mam. Bo ileż jeszcze tak wytrzymam? W tej samotności? Bo czuję się samotna, jesteśmy nie ze sobą lecz obok.

samisam masz rację:( to jest smutne ale jest prawdą. Może rzeczywiście za wcześnie sie spotkaliśmy? W zasadzie była to wielka miłosc od początku, od tamtej chwili gdy go poznałam to cały czas tkwi w mojej głowie, nic się nie zmieniło. I może rzeczywiście on czuje że młodosc go omija... Ale co ja mam z tym zrobic? Czy to już wróży że koniec bliski? Dziękuje wam bardzo za szczere wypowiedzi

Kochanie, ja ci nie kazuję odchodzić,po prostu chcę ci uświadomić ci że taka możliwość jest bardzo prawdopodobna. Tydzień temu wybuchło to co kumulowało w was już od jakiegoś czasu. Nie spotkaliście się za wcześnie, za wcześnie staliście się "dorośli na 110%) A zresztą, jak czytasz forum to na pewno natknęłaś się na watki kobiet dużo starszych od ciebie, które maja za mężów dorosłych chłopców, A co ty masz z tym zrobić? a może..... zapytaj się go otwarcie (ale spokojnie, bez łez) czy w jego życiu pojawiła się inna,niech ci szczerze odpowie. Jeżeli nie to może ma problemy w pracy, albo może męczy się w związku,niech ci odpowie, albo przynajmniej niech spróbuje. Może być tak, że to na tobie spocznie decyzja co dalej........
Pisz na forum, a jeżeli chcesz opowiastek mamy o jej synusiach to służę big_smile moi synowie przyprawili mi już sporo siwych włosów, i nie zaniedbuja się w tym nadal big_smile

29

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

skoro powiedział że ma Cie już dość... ja bym się zapakowała i wyjechała.
może dopiero wtedy się okaże czy za Tobą zatęskni i pożałuje swojego zachowania ...

30

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

samisam z chęcią wysłucham Twoich historii:)
Jeśli chodzi o to czy ma inną, to szczerze w to wątpie. Myśle że domyślała bym się. Ale żadnych sygnałów co do tego nie ma. Porozmawiam z nim o tym albo napiszę mu to w liście. To co mi poradziłaś Ty i wszyscy w wątku. Czy męczy go związek ze mną, czy w ogóle chce aby było jak dawniej.

Wrócił dziś z pracy, ciągle się nie odzywa. Cały czas jakieś wonty, pretensje które sobie wynajduje znikąd. Ale puszczam to mimo uszu. Dziś nie ma co z nim rozmawiac bo sądze że mnie zlekceważy. Ale zobacze jak będzie jutro... Może będzie w lepszym nastroju... Ale powiem wam że jest naprawdę źle bo jeszcze nigdy tak długo się nie gniewał. A ja? Ja pomału dopuszczam do siebie myśli że jego miłosc wygasła do mnie zupełnie. Idą Święta, jeżeli nic do teg czasu się nie zmieni to będą to bardzo smutne święta, najgorsze Święta miałam gdy mój tato był już umierający i składałam mu ostatnie życzenia. Teraz Święta będą samotne. Będę pisac tutaj, co dalej między nami się dzieje także nie przestawajcie pisac, naprawdę tego potrzebuje bardzo.

modzia sądze że to tylko by zaostrzyło jego złosc gdybym się wyprowadziła.

31

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Katia23,
przytulam Cię mocno.

32

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Katia, pisz tu do nas, to pomaga;) Pewnie znaczna większość z nasnetbabeczek, pierwszą styczność z forum miala w dobie "kryzysu zyciowego"

Przychylam się do wypowiedzi kolezanek ale najpierw zastanowlabym sie na Twoim miejscu czy na pewno chce cokolwiek ratować. Gdy raz jakas granica zostanie przekroczona, nie cofniesz sie do punktu wyjscia na stale.  W jego wypadku to prawdopodobnie byla kumulacja, obserwowal Cie pewnie jakis czas krytycznym okiem i w koncu wybuchnal.

Mysle ze on nikogo nie ma. Widzac to jak sie odnosi do Ciebie teraz, pewnie by sie nie patyczkowal z Toba chcac zwiazac sie z kims innym. Posluchaj sobie piosenki http://www.youtube.com/watch?v=04WyhxMqCNQ&feature=related dla mnie swietnie opisuje byc moze sutuacje oczami Twojego chlopaka

33

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Katia, to dla ciebie,moze nie jest to szczyt RAPu ale może się uśmiechniesz big_smile
http://www.youtube.com/watch?v=k3ktFRUJYuA&feature=related
a ja do pracy smile

34 Ostatnio edytowany przez Katia23 (2012-01-01 18:06:30)

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Witajcie NetKobietki po długiej przerwie!
Jakoś ostatnio nie miałam czasu żeby napisac, w końcu trochę go znalazłam.
Korzystając z okazji życzę Wam Szczęśliwego Nowego Roku!

Mam nadzieję że jeszcze się odezwiecie, bardzo potrzebuje waszej rady.
Po ostatniej kłótni o której tu opowiadałam wszystko wróciło do normy, prawie. mój facet zaczął znów do mnie się odzywac, stwierdził że miał dużo stresów i wyładowywał się na mnie (!), ale ja i tak w to nie wierzę!
Wiem że coś jest nie tak z jego strony! Dziewczyny, niby jest ok, ale tylko przez chwilę bo zaraz znów jemu wszystko we mnie nie pasuje.
Napiszę Wam w punktach jak wygląda jego relacja w stosunku ze mną:

1. Wytyka mi moje wady. Powiedział że nie jestem wielką pięknością, powiedział też że zgrubłam. Wczoraj wybieraliśmy się na Sylwestra do restauracji. Ubrałam świetną czarną, krótką sukienkę. Miałam rozpuszczone włosy, ładny makijaż, szpilki. Czułam się naprawdę atrakcyjna a on to tylko skwitował słowami że nogi mi zgrubły. Już daaawno nie słyszalam od niego słów: "ładnie wyglądasz"
2. Unika całowania. Twierdzi że nie lubi się całowac (kiedyś jakoś lubił). Czasem gdy leżymy, ja gładze go po twarzy, całuje spontanicznie w szyję, czoło itp. on nigdy tego nie odwzajemnia! Tak jakby już w ogóle nie czuł potrzeby przytulania się, czułości, czasem wręcz mnie delikatnie odpycha. z seksem jest w miarę ok, czasem jest lepiej a czasem gorzej.
3. Może jestem staroświecka ale czasem chciała bym poczuc się jak wartościowa kobieta tymbardziej że kiedyś w tej kwestii był inny, otóż w ogóle nie przepuszcza mnie pierwszej w drzwiach, zostawia mnie w tyle, nie kwapi się do tego aby wziąc ode mnie torby z zakupami. Kiedyś był inny! Nie wymagam cudów, może to są drobnostki ale jakże wiele mówią o jego podejściu do mnie!
4. Czasem w kłótni mówi: mam cię dosc! to tylko przyzwyczajenie itp.

Czuję że jego milosc zgasła. Nie wiem co teraz robic. Czy jest sens ratowac ten związek?

35

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Daj sobie spokój! Znalazł se jaśnie pan kozła ofiarnego i wyżywa się na Tobie za wszystkie stresy.

Powiedz mu, że jesteś piękna i cudowna i marnujesz się przy nim, a on nie zasługuje na Ciebie, dlatego kończysz ten związek. Ale dostanie wkurwa! big_smile Ale co sobie użyjesz to Twoje za te wszystkie zniewagi smile
To nie miłość, to chamstwo i dominacja jest. A Ty trwając w tym utwierdzasz go w przekonaniu, ze podłogę Tobą wytrze, a Ty nadal będziesz trwać u jego boku.

36

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Teo ale są momenty kiedy jest między nami super, są momenty kiedy czuję się  kochana. Dlatego dziwi mnie to wszystko bo gdyby naprawdę miał dosyc tego związku to by wkońcu o tym powiedział. A tutaj raz jest dobrze a raz źle. W ciągu dnia dzwonimy do siebie, opowiadamy o problemach, ja go podtrzymuje na duchu i on mnie również, pomagamy sobie, czasem snujemy plany na przyszłosc. A tu nagle kolejnego dnia jest taki nie miły, nie czuły, jakby zły że się urodził. To jest dla mnie trudne bo gdyby był ciągle dla mnie okropny to brała bym nogi za pas, dała bym mu do zrozumienia że już dłużej nie będę tkwiła w takim związku, nie boję się samotności! Ostatnio nawet już miałam zamiar napisac mu list i w liście wypisac wszystko, że nie pozwolę sobie na takie traktowanie. A on chyba wtedy jakoś wyczuł że coś jest nie tak z mojej strony i wszystko znów ładnie pięknie, chciał pokazac jak mnie kocha i jak jest nam dobrze. Dziwne to jego zachowanie i nie wiem jak dalej postąpic. A dobrze chyba mnie rozumiecie że nie da się tak łatwo odejsc, chciała bym razem z nim ratowac ten związek.

Może jednak napiszę ten list i zaproponuje dwa wyjścia, albo staramy się aby nadal było tak dobrze jak dawniej albo się rozstajemy. Co myślicie?

37

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Ja mysle dokladnie tak:

Teo napisał/a:

Powiedz mu, że jesteś piękna i cudowna i marnujesz się przy nim, a on nie zasługuje na Ciebie, dlatego kończysz ten związek.

Po co masz sie marnowac dla tych paru chwil kiedy jest fajnie i meczyc sie pozostaly czas z gosciem, ktory w ogole na to nie zasluguje?

38

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

mata hari może "parę chwil" to trochę przesada, tych dobrych chwil jest więcej. Ale zdarza się że on zachowuje się właśnie w ten sposób jaki opisałam w punktach.

Ja po długim zastanowieniu doszłam do pewnych wniosków i napiszcie czy mam rację.

Jestem jego pierwszą dziewczyną, przede mną nie miał poważnych związków, raczej przelotne, seks też był pierwszy ze mną natomiast ja już miałam kiedyś partnera.
Mam wrażenie że on zwyczajnie dusi się w tym związku, czuję się przytłoczony że nie wybawił się w młodym wieku, nie miał innej dziewczyny, nie wie jak to jest z inną, może idealizuję jakąś i porównuje że może miał by z inną lepiej?
Widzi że jego koledzy jeszcze nie są w poważnych związkach, może poczuł zazdrosc że oni się bawią, podrywają dziewczyny, jeżdzą na dyskoteki, chodzą do pubu na piwo. Ja go nigdy nie ograniczałam, tzn. on nigdy jakoś nie ciągnął w takie miejsca, oczywiście czasem wychodzi do kolegów ale to tylko tyle, może poczuł że stały związek wiąże się ze stabilizacją i jednocześnie nudą? że szaleństwo młodości go omija?
Takie odnoszę wrażenie, że poczuł się uwiązany na smyczy i pokazuje swoją frustrację.

Dziewczyny, co o tym myślicie?

39 Ostatnio edytowany przez mata hari (2012-01-02 20:49:31)

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Katia23 - ja nie spotkalam (jeszcze smile ) swojej drugiej polowki, ale kilka razy wpakowalam sie w zwiazki, ktore pod sam koniec zwiazku wygladaly podobnie jak to jest u Ciebie i teraz wiem, ze poki nie spotkam kogos kogo pokocham, kto mnie pokocha i przede wszystkim - bedzie mnie szanowal i bedzie dobrym czlowiekiem, to nie mam najmniejszego zamiaru sie w nic ladowac. I mysle, ze Ty tez powinnas czekac na taka osobe, bo gdy sie czlowiek waha, to oznacza jakis solidny problem (szczegolnie, ze Ty probujesz z nim rozmawiac i dojsc do porozumienia). Moim zdaniem nie warto tracic czasu, po co tylko Ty masz walczyc? Myslisz nad napisaniem listu, gdzie rozwazysz dwie opcje - przeciez on to tez widzi i gdyby chcial to by walczyl o zwiazek.
A co do tego, ze sie nie zdazyl wyszalec - jak facet kocha to nie jest to problemem, a wymowka. Na smyczy go nie trzymasz i moze wyjsc sie pobawic? A jak mu jedna dziewczyna nie pasuje i chce eksperymentowac, to ja bym takiemu zyczyla powodzenia i szerokiej drogi.
Wiem, ze latwo sie pisze, bo wiem jak sobie takie rzeczy tlumaczylam, bedac w podobnej sytuacji i zamiast zostawic frajera od razu marnowalam kolejne miesiace.

40 Ostatnio edytowany przez Katia23 (2012-01-02 22:41:12)

Odp: Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

mata hari może masz rację, wierzę Ci w to co piszesz ale największym problemem jest to że kocham go wciąż! Tyle mieliśmy planów, wspólnych marzeń! Dziś jak wrócił z pracy znów jest kochany, jest nam razem dobrze i miło, jest taki jak dawniej! Dlatego już sama nie wiem co myślec.... Kiedy jest źle mam wrażenie że on nie pała do mnie już żadnym uczuciem, dziś czuję się kochana, śmiejemy się jak dawniej, rozmawiamy, jest dobrze. Chyba że ja mam zaburzony obraz normalnego związku i może tylko mi się wydaję że to tak ma wyglądac? Wiele raz już pokazał jak mnie kocha, jakiś czas temu mieliśmy kryzys, około roku temu, kiedy poznał pewną dziewczynę. Twierdził że to tylko koleżanka ale ona była na maksa w nim zakochana, chciała nas rozdzielic! Kazałam mu wybierac, wyprowadziłam się. Przyjechał, błagał, przepraszał, mówił że tylko ja się liczę, że nie może zyc beze mnie... Od tamtej pory urwał z nią kontakt i ponownie mu zaufałam. Zobaczyłąm że naprawdę mu zależy. Czy przez ten czas mogło się wszystko zmienic?

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy mój związek zmierza do rozsypania się?? Mam już tego dosc!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026