Nonka, przyznaję, że kiedy przeczytałam Twój post, to aż włos mi się na głowie zjeżył. Tej rozmowy absolutnie nie powinnaś już dłużej odkładać i to nie Ty w tej sytuacji powinnaś czuć się zażenowana. Kiedy jestem u kogoś choćby trzy dni, to staram się jakoś pomóc w codziennych obowiązkach - ugotuję obiad, pozmywam naczynia po kolacji, przyniosę jakieś zakupy, a już na pewno zajmuję się sobą i przywożę wszystko, co jest mi potrzebne do normalnego funkcjonowania. I właśnie dlatego zachowanie Twojej siostry wydaje mi się zupełnie niezrozumiałe i nie do przyjęcia.
Tobie niestety brak jest asertywności, wiesz, że czegoś oczekujesz i jest to słuszne, ale boisz się o tym powiedzieć. Niestety jesteś tu jedyną osobą, która może to zrobić tak, żeby szkody okazały się możliwie jak najmniejsze.
Dziewczyny mają rację, Twój mąż i tak okazał się już wzorem wyrozumiałości i cierpliwości, oboje zresztą się nim okazaliście, myślę więc, że wystarczy. Sama piszesz, że sytuacja finansowa w Waszym domu zmieniła się diametralnie, a Twoja siostra nie znajduje się przecież w żadnym trudnym czy wręcz beznadziejnym położeniu, dlatego też oczekiwanie od niej pokrycia kosztów własnego utrzymania nie jest tu ani niehumanitarne, ani nawet pozbawione skrupułów. To ona nadużywa Twojej siostrzanej miłości i Waszej wspólnej gościnności, to ona też powinna w końcu zacząć zachowywać się jak dorosła osoba, a dorosłość polega między innymi na tym, że samemu bierze się odpowiedzialność za swoje życie, a w tym mieści się również zakładka ,,utrzymanie", nie ma natomiast nic o pasożytnictwie.
Kiedy ja mam do odbycia jakąś ważną i trudną dla mnie rozmowę, staram się tę drugą stronę wyciągnąć na spacer, nie wiem dlaczego, ale na spacerze zawsze łatwiej mi się rozmawia. Spróbuj, może Tobie również będzie łatwiej. Powodzenia!