netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

68 odpowiedzi5 385 wyświetleńzałożony przez paulina1990, 11.12.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 69 ]

1

Temat: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Cześć kobietki smile Postaram się w miarę zwięźle i jasno przekazać Wam o co chodzi.
Mam 21 lat, jestem samotną matką prawie 3 letniej córki, która jest moim całym światem. Mieszkam z rodzicami, uczę się zaocznie oraz aktualnie prężnie szukam pracy. Jestem dojrzałą osobą, konkretną, ale jak widać i mnie przytrafiają się sytuacje bez wyjścia, kiedy potrzebuje się opinii innych.
PROSZĘ O SZCZERE WYPOWIEDZI, BEZ OSZCZERSTW BO KAŻDY MA PRAWO KOCHAĆ I NIE POWINIEN BYĆ ZA TO NEGOWANY!

ETAP 1. PT: "WAKACJE".
Poznałam GO w te wakacje, nad polskim morzem, zupełny przypadek. Poszliśmy na imprezę na której czuliśmy się świetnie w swoim towarzystwie. Zarówno ja jak i on dawno nie bawiliśmy się tak dobrze z nikim. Sporo też rozmawialiśmy tamtej imprezowej nocy. Nawet nie wiem kiedy na zegarku wybiła godz. 05:00. W stosunku do mnie był szczery i w porządku tamtego wieczoru. Czuliśmy się ze sobą jakbyśmy znali się od zawsze smile Przyznał się, że jest żonaty. Nie miał obrączki. Gdybym wiedziała wcześniej zapewne nie skorzystałabym z zaproszenia na imprezę. Powiedział, że jego żona nie lubi takich miejsc, nie chciała przyjechać więc przyjechał z najlepszym kolegą oraz że w ich związku od dawna się sypie.
Następnego dnia - wyjeżdżałam do domu. Wymieniliśmy się nr. tel. Chociaż nie ukrywam, że wtedy był w moim oczach tylko: pewną osobą z którą spędziłam fajny wakacyjny czas.. i tyle. Nie pociągał mnie, nie zakochałam się wtedy. Widziałam w nim tylko fajnego kumpla z wakacji.

ETAP 2. PT: "WSPÓLNY WEEKEND".
Rozstałam się z partnerem i powiedziałam sobie: "potrzebny mi jakiś wyjazd, chcę odpocząć od tego wszystkiego".
Powiedziałam MU o tym. Sporo pisaliśmy poprzez pocztę internetową. Stosy wiadomości. No i tak się zaczęło - wspólnie zaczęliśmy planować wspólny wyjazd. Spotkaliśmy się w sob. rano do niedzieli wieczorem - najpiękniejszy czas w moim życiu. Dodam, że ja jestem z woj. kuj-pom, a on z mazowieckiego. Dzieliło nas jakieś 200 km. Przyjechał do mnie i pojechaliśmy nad jezioro w mojej okolicy. Wspólny pokój. Nie sądziłam, że się niedługo w nim zakocham. Chciałam tylko spędzić czas w dobrym towarzystwie. Wiedziałam, że on mnie nie zawiedzie.
No i tak było. Czułam się tak jak nigdy z nikim i jak nigdy w życiu.. Przecudowne chwile.. przecudowny seks.. i przecudowny facet.. takiego faceta - chciałabym mieć pomyślałam. Troskliwy, pracowity, zaangażowany w łóżku (lat. 30 więc trochę ode mnie starszy). Nigdy nie spotkałam się w ten sposób z nikim. On również i wiem, że tak jest, że to prosto z serca wypłynęło, było zupełnie szczere.

ETAP 3. PT: "TO CHYBA SEN?".
Ponieważ miałam pewne spotkanie nazwijmy: "biznesowe" w jego mieście. Pojechałam dzień przed pociągiem. To był pt. wieczór. Odebrał mnie z dworca. (Jego żona wyprowadziła się jakiś czas temu do swoich rodziców. Między nimi było źle, nawet na wspólnym urlopie czas spędzali osobno i wrócili pokłóceni, po czym ona się wyniosła. Ogólnie to kobieta wykształcona, ale leniwa (zarówno w życiu codziennym, w sprawach domowych typu gotowanie, zakupy itd) oraz w życiu łóżkowym. Nie mają dziecka. Ona jest osobą wiecznie narzekającą, mało zwariowaną - on wręcz odwrotnie - chętny do życia, energiczny, lubiący wyzwania).
Odebrał mnie z dworca i zabrał w pewne miejsce w którym spędziliśmy większość czasu. Z dala od miasta, tylko my, cisza, spokój. Przygotował szampana, zapalił świece. Dbał o mnie cały czas, przygotowywał jedzenie, kąpiel. Nigdy nikt o mnie nie dbał chociażby w taki sposób - byłam w siódmym niebie. Wtedy się zakochałam.
Okazało się, że jesteśmy podobni, mamy wiele wspólnych tematów, wiele nas łączy, mamy podobne zdanie na dany temat.
W łóżku - istne spełnienie, nigdy nie czułam z nikim takiego szczęścia. Nigdy nie czułam się tak wyjątkowo jak z nim.
Przeszłam 3 poważne związki więc jakieś tam porównanie mam. Gdy skończyła się ta sielanka (czas mojego wyjazdu) było nam strasznie ciężko się rozstać, wyglądaliśmy i zachowywaliśmy się jak para..

ETAP 4. PT: "ZEJDŹ NA ZIEMIE DZIEWCZYNO".
Wszystko układało się cudownie. Rozmawialiśmy przez skype min, ale nawet i bez tych rozmów - czułam, że żyję jak nigdy! Nie musiałam go słyszeć, widzieć, a czułam się mimo wszystko najszczęśliwsza na świecie. Nie jestem w stanie tego nawet opisać. Nigdy nie przeżyłam takich uczuć.. Czułam, że mogę dla niego zrobić wszystko.. Poświęcić się, zmienić swoje dotychczasowe życiowe całkowicie - dla niego. Nigdy wcześniej dla nikogo nie byłam w stanie zrobić tyle co dla niego bo nigdy nie kochałam z taką siłą. On również czuł się przy mnie spełniony, szczęśliwy i wyjątkowy. Powiedział, że przy mnie odżył, że czuje się jak zakochany nastolatek, że nie sądził, że tak szybko zaiskrzy między nami.

Do czasu było pięknie.. ONA wyprowadziła się na jakieś 2 m-ce, może trochę dłużej.
On w tym czasie doszedł do wniosku, że brakuje mu JEJ. Ze wszystkiego zwierzał się mi na bieżąco. Cierpiałam wtedy strasznie i nadal cierpię bo nadal go kocham. Nie mogłam przyjąć do wiadomości, że to ją ma w głowie. Nie mogłam zrozumieć tego, że nie był z nią szczęśliwy, że żyli od dłuższego czasu obok siebie, a nie razem, zdradził ją ze mną kilkakrotnie - a teraz mu jej brakuje!!! Napisał mi nawet, że nie widzi w tym sensu, logiki i miłości, a mimo to chce żeby wróciła do niego i cały czas coś go ciągnie ku niej. Moim zdaniem przyzwyczajenie.. 10 lat związku.. i nic więcej bo najwyraźniej nie łączyło ich życie na co dzień, szczęście ani łóżko. Wiedział co czuję do niego i doskonale wiedział jak bardzo mnie tym rani.

Wróciła do niego niedawno po rzekomej kłótni w domu.. poprosiła go o nocleg..
Czyli niby wniosek prosty: nie ważne w jaki sposób, ale teraz są razem sad sad
Zwierzył mi się z tego. Napisał, że jestem jedyną osobą której może powiedzieć wszystko i przy której czuje się sobą. Napisał, że wróciła, że wyszedł z domu w tym momencie z kolegą by ochłonąć. Napisałam mu jak bardzo bolą mnie te słowa. On natomiast, że też o mnie myśli, że to tak nie jest, że ma to wszystko gdzieś, że może narazie nie potrafi inaczej, że też tęskni za mną i właśnie, że jestem tą jedyną osobą przy której czuje się naprawdę sobą.

I jak tu Kochane faceta zrozumieć sad??
Wrócili do siebie. Ciężko mi chwilami strasznie jak sobie pomyślę, że teraz są razem.
Cały czas tylko mam nadzieję, że ON się przekona co stracił, jak wiele, że z nią nie stworzy nic dobrego.
Moim zdaniem między nimi nie będzie tzw: "miodu" po tym co mi opowiadał, ale może się mylę??
Pewnie zaraz mnie skwitujecie, że tylko się mną zabawił! Mam takie słowa gdzieś! To nieprawda!
Cały czas mamy kontakt chociaż nie widzieliśmy się od października. On czasem odzywa się pierwszy.
Martwi się, że mnie rani cały czas. Pyta się co u mnie i u mojej córki. Chce mieć ze mną kontakt.
Cały czas liczę, że się rozejdą.. Ona nie raz mówiła mu, że ma iść na inne, że ma jej rzucić papiery o rozwód (dziwna ta laska).
Czuję, że gdybym to ja była z nim moje życie nabrałoby koloru i rozpędu, że razem bylibyśmy w stanie stworzyć naprawdę fajny związek pełen miłości i szczerości. Spędzić fajne życie bo czuję, że uzupełniamy się wspólnie, że łączy nas ogromna więź.. On czuje to samo nie raz mi mówił, że gdybyśmy mieszkali bliżej siebie - jego życie wyglądałoby całkiem inaczej. Dla mnie odległość, jego stan personalny (mam na myśli, że jest żonaty), to nie problem, ale czy słusznie?? Skoro on jest z nią.. Skoro wróciła.. Co ja mam teraz zrobić sad sad? Jak mam sobie z tym poradzić? Są lepsze i gorsze chwile, ale wiem jedno - strasznie mi zależy na nim i napewno długo będę go miała w głowie jak i w sercu. Jeśli nie - całe życie. To dla mnie ktoś wyjątkowo wyjątkowy.. mimo wszystko.

2

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

paulina1990 jesteś kolejnym przykładem wierzącym, ze żonaty mężczyzna odejdzie od żony i uwije sobie z Tobą gniazdko...faceci zawsze wracają do żon-temat klasyka...Skoro Ty się w Nim tak bardzo zakochałaś, jego żona również...dla niej również był taki jak dla Ciebie...Uwierz mi, że gdyby kochał Cię tak bardzo jak Ty go, zostawił by żone i nie wahał się ani chwili z kim chce być...jednak skoro do niej wrócił, oznacza, że kocha ją...
Napisałaś tutaj, że zdradził Cię kilkakrotnie z żoną, wiesz, ze to abstrakcja? To żone zdradzał z Tobą.
Pamiętaj, słowo żona nie gra tu roli tylko słowa, ale też znaczenia...
Wspołczuje Ci, ze tak silnie ulokowałaś uczucia w tym mężczyźnie, od początku powinnaś być czujna i nie angażować się do garnić możliwości...ale teraz nie pozostało Ci nic innego jak zapomniec o Nim i czekać na kolejnego mężczyzne (tym razem nie żonatego!) pamiętaj, ze nigdy nie zbuduje się szczęscia na czyims nieszczęsciu...

3

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Twoja sytuacja to klasyk. A tu masz klasyczny przypadek, jak to się kończy:
http://www.netkobiety.pl/t23389.html
Poczytaj, może jakieś światełko Ci się zapali...

Kilka rzeczy ode mnie:
1. nigdy nie wierz żonatemu facetowi w opowieści o okropnej żonie ani o jej irracjonalnym zachowaniu. Równie dobrze ona mogła się wyprowadzić, bo odkryła, że ją zdradza (niekoniecznie z Tobą)
2. żyjesz swoimi wizjami i nie dopuszczasz do świadomości faktów. A fakty są takie:
- on ma żonę
- jesteś dla niego odskocznią od rutyny małżeństwa
- gdybyś była jego wielką miłością a ona jędzą to by teraz nie siedział z nią pod jednym dachem
- Twój status nazywa się KOCHANKA, żadna tam wielka miłość i podobne określenia
- on wcale nie chce tworzyć z Tobą związku

Uczepiłaś się jak rzep nadziei, że on odejdzie od żony. A niby dlaczego miałby to zrobić? Dla Ciebie? A w czym Ty niby jesteś lepsza od jego żony? A już najzabawniejszy jest Twój tekst o tym, że on się nie przejmuje tym, że Cię rani. Dziewczyno, dlaczego myślisz, że facet, który zdradza żonę, przejmuje się czyimiś uczuciami?

4

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Cóż, jakie to typowe, żona go nie rozumie, nie układa im się, ona jest leniwa itp. itd. To co wiesz o niej - wiesz od niego, to tylko jego wersja. To co o niej myślisz, to twoja interpretacja jego słów, które mówił zapewne dlatego, by ciebie uwieść, żebyś nie miała wyrzutów sumienia i może też dlatego, że sobie nie radził w małżeństwie.
Wrócił do niej? I chwała mu za to. Mam nadzieję, że im się ułoży smile i że on nigdy więcej nie zdradzi kobiety swojego życia, żony której przysięgał miłość i wierność do końca życia ani z taką gąską jak ty ani z żadną inną.
Co on czuje? Kocha żonę i to jest najważniejsze. A ty byłaś tylko odskocznią, musiał sobie popukać na boku, pewnie by się dowartościować albo odreagować małżeńskie kłopoty. Dałaś się uwieść a teraz cierpisz i zadajesz sobie głupie pytania. Im szybciej zrozumiesz, że byłaś tylko przygodą w jego życiu, tym lepiej dla ciebie. Jesteś młoda, masz dziecko, poszukaj mężczyzny, który jest wolny i który będzie ojcem dla twojego dziecka, dojrzałego, uczciwego i bez zobowiązań. A cudzych zostaw w spokoju.

5

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Najpierw, jak mniemam, nieplanowana ciąża w wieku nastoletnim. Ojciec dziecka poszedł w siną dal. Urodziłaś, kontynuujesz naukę, szukasz pracy - wspaniale. Wychodzisz na prostą. Skąd pomysł, by znów, na własne życzenie, wpakować się w coś bez przyszłości? Rozumiem naiwne dziewczyny czekające na żonatego, bo dzieci są za małe, by zafundować im rozwód. Ale Ty? Na co Ty liczysz i w co wierzysz, skoro oni nawet dziecka nie mają, a on siedzi teraz z nią i na pewno nie dyskutują o Schopenhauerze? yikes I co Ty chcesz usłyszeć od nas?

6 Ostatnio edytowany przez paulina1990 (2011-12-12 00:41:27)

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Wiedziałam, że wszyscy zaczną mi od razu pojeżdżać.
Po 1 ja go nie uwiodłam! Po 2 zbyt duża odległość nas dzieli bym mogła być jego kochanką.
Po 3 nie uczepiłam się - bo pierwsza rzadko kiedy się odzywałam do niego, a teraz gdy ona wróciła - tym bardziej nie zamierzam.
Po 4 do BabaOsiadła - "dzieci są za małe, aby zafundować im rozwód" jaki rozwód? Ja nie jestem w związku małżeńskim.
Po kolejne do Emilia - no właśnie przysięgał wierność.. a jednak zdradził, żadna czyli tam kobieta jego życia.
W normalnym związku jak są problemy to się o nich rozmawia, u nich tego nie było więc nie ma się co dziwić jakie są efekty - zdrada. Wiem, że w jakimś stopniu byłam odskocznią, ale czuję, że to nie do końca tylko tak jest.

Silnie ulokowane uczucia.. To przyszło samo.. Właśnie chodzi o to, że wiedziałam, że to może obrócić się w ten sposób - że najprawdopodobniej ja będę cierpieć.. ale zrozumcie dziewczyny to przyszło samo, nagle.

7

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Pamiętaj!!! Mąż zawsze wróci do żony.

8

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?
paulina1990 napisał/a:

Po 4 do BabaOsiadła - "dzieci są za małe, aby zafundować im rozwód" jaki rozwód? Ja nie jestem w związku małżeńskim.

Przeczytaj jeszcze raz, ze zrozumieniem.

9

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Pewnie chciałaś usłyszeć od nas jakieś słowo pocieszenia, każdy jednak funduje Ci pouczenia. Nie mniej jednak nie mogę nie zgodzić się z moimi przedmówczyniami, te kobiety mają racje.
Nie dziw się, że ON pragnie być ze swoją żoną. To jest jego ŻONA - kobieta, z którą był świadomy, że chce spędzić resztę swojego życia. Na pewno był (i wynika, że nadal jest) w niej zakochany.  Nic dziwnego, są razem 10 lat, z tego co pamiętam. Rzeczywiście, w dziwny sposób rozwiązuje swoje problemy małżeńskie. Słusznie powiedziałaś - kiedy są problemy to się o nich rozmawia, a nie ucieka w odskocznie i zdradza z dużo młodszą kobietą!
Współczuję Ci tego, że jesteś w nim zakochana.. No cóż, wyszło jak wyszło..
Gdybym była w Twojej obecnej sytuacji zerwałabym z nim jakikolwiek kontakt. Zauważ, prócz telefonu, czy internetu Wy się nie spotkacie nawet przypadkiem. Dzieli was bariera, jaką jest niemała odległość. Ekstra warunki do zapomnienia! Dasz radę o nim zapomnieć, wystarczy, że sama tego będziesz bardzo chciała. Nie warto czekać, łudzić się, że od niej odejdzie - nie odejdzie! Gdyby chciał, zrobił by to, bo dałaś mu ku temu okazję. Nie wykorzystał jej, co oznacza, że chce być ze swoją żoną. Nie powinnaś z nim utrzymywać kontaktu, to tylko nie da Ci o nim zapomnieć. Zmień coś w swoim życiu, a nóż może kiedyś, podczas spaceru z dzieckiem spotkasz wartościowego kawalera, który pokocha szczerze Ciebie i Twoje dziecko.

I spróbuj zrozumieć jego żonę i nie oceniaj jej tak krytycznie, znasz ją tylko z opowiadań.. Pewnie dość wyolbrzymionych.
Pomyśl, tak wiele kobiet zauważa zdradę u swoich mężów.. Co Ty byś zrobiła na jej miejscu?? Odkrywasz, że Twój mąż nagle "tryska życiem", a więc istnieje podejrzenie najgorszego, możesz zajrzeć do archiwum rozmów telefonu i odrywasz zdradę.. Co robisz?  Wzięłabyś rozwód? Trzeba się zastanowić czy tego byś naprawdę chciała.. A może lepiej się wyprowadzić na 2 miesiące by wszystko przemyśleć, poukładać sobie.. ?
Medal ma zawsze dwie strony.

Pozdrawiam

10

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?
paulina1990 napisał/a:

W normalnym związku jak są problemy to się o nich rozmawia, u nich tego nie było więc nie ma się co dziwić jakie są efekty - zdrada. Wiem, że w jakimś stopniu byłam odskocznią, ale czuję, że to nie do końca tylko tak jest.

Silnie ulokowane uczucia.. To przyszło samo.. Właśnie chodzi o to, że wiedziałam, że to może obrócić się w ten sposób - że najprawdopodobniej ja będę cierpieć.. ale zrozumcie dziewczyny to przyszło samo, nagle.

Niestety w dzisiejszych czasach jak pojawiaja się problemy w związku to wiekszość osob woli odejść, zdradzić, odskoczyć sobie na bok niż normalnie porozmawiać...

Powiedz czym dla Ciebie był Wasz "związek" ?

Wiedziałaś, ale brnęłaś w to dalej sama...jednak ja Cie rozumiem, jesteś samotną matką, potrzebujesz bliskosci, dotyku mężczyzny jak nikt! A, że pojawił się On...czarodziej szarego życia, brnęłaś w to, bo byłaś zwyczajnie, naiwnie szczęsliwa...ale niestety...zycie to okropna wyrocznia sprawiedliwości...pocierpisz...ale masz nauczke, nigdy wiecej żonatego. Zobaczysz Tobie też należy się szczęscie i spotkasz tego jedynego, ktory będzie Cię i Twoją córeczke kochał ponad życie smile

11 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-12-12 01:08:37)

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Poprosiłaś, by odpowiedzieć na Twój post szczerze.

Zastanawiam się nad Twoją naiwnością. Naiwnością obecną, nie tą w momencie rozpoczęcia romansu. Przyjmujesz za dobrą monetę jego zamartwianie się, że rani Ciebie. Jeśli jest człowiekiem tak przeżywającym swoje postępowanie, jest na to doskonała rada. Przestać zadawać ból. Przestać ranić. Przestać się kontaktować z Tobą, jeśli postanowił, a wszystko na to wskazuje, pozostać w związku z żoną. A Ty, bez żadnej refleksji, kupujesz te jego zapewnienia.

Co masz zrobić? Uświadomić sobie, że byłaś jego kochanką, jego zachcianką. Że mówił Tobie to, co mówił, bo inaczej nie nakłoniłby Cię do pójścia do łóżka. Że w dalszym ciągu chce traktować Cię jak odskocznię od swego związku i od zony. Taki płodozmian.

Napisałaś, że nie zapomnisz go. I słusznie. Pamiętaj też i o tym, jak Cię potraktował. I wyciągnij wnioski na przyszłość. Chyba, że pasuje Ci rola tej trzeciej. To też jest możliwe. Ale konsekwencje są trudne do udźwignięcia; nie każda kobieta przechodzi nad nimi do porządku dziennego.

12

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Pytanie zawarte w tytule brzmi "co on do mnie czuje?". Czyli sama nie jesteś pewna, czy on Cię kocha. Starsze i bardziej doświadczone kobiety tłumaczą Ci, że on Cię nie kocha, a Ty się obrażasz, że Ci "jadą"? Wyzwał Cię ktoś brzydkimi słowami? Nie. Chciałaś odpowiedzi na pytanie? Chciałaś i masz.

13

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Też tak uważam, nie ma sensu się obrażać i wyliczać nam jak na palcach co mówimy źle..
Nie życzymy Ci źle, wręcz odwrotnie, chcemy abyś przejrzała na oczy. Nie pokładaj nadziei w tym mężczyźnie..

14

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?
paulina1990 napisał/a:

To przyszło samo.. ale zrozumcie dziewczyny to przyszło samo, nagle.

Jak samo i nagle??

Spędzasz z facetem - zonatym, bo Ci to powiedział - noc na imprezie.
Jedziesz z nim na weekend i lokujecie sie w jednym pokoju. Uprawiacie sex.
Spędzasz z nim kolejny weekend...

Wierzysz w jego slowa o zonie - wiesz tylko to, co Ci powiedzial. Wiemy, ze kłamał, przeinaczał, aby Cię zdobyć.

I Ty mówisz, ze to spadło na Ciebie nagle??

Daj sobie z nim spokój.

15

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

BabaOsiadła - wiem, że mnie nie kocha. Chciałabym żeby tak było, a jakby z kolei było - to nie wiadomo czy bym w ogóle potrafiła się w tym bałaganie odnaleźć. Czasem się zastanawiam czy ją kocha - skoro zdradził. Moim zdaniem jest z nią bo tak najłatwiej tym bardziej, że ona najprawdopodobniej nie dowie się o tej zdradzie. Zapewne e-meile i sms-y wykasuje skoro razem znów mieszkają. Podejrzewać z kolei nie mogła, że zdradza bo jak byłam u niego (ona się wyprowadziła do rodziców i od razu wyjaśniam sama tego chciała, nie z mojego powodu, o mnie nic nie wiedziała, nie wie). O wyprowadzce powiedziała mu dzień przed ich wyjazdem na urlop. Po urlopie wyprowadziła się. Z kolei jak spotkaliśmy się pierwszy raz - wcisnął jej niezły kit, że rzekomo jest na wyjeździe z pracy na którym miał być, a był ze mną. Cham wiem.. a widzicie jednak jakieś tam uczucia we mnie są i to boli najbardziej. Nigdy tak silnie nie czułam miłości. Dziwne. Cholernie dziwne.

Cciszaa - w tej relacji między mną, a nim nie było jasno powiedziane: słuchaj idziemy tylko do łóżka, tylko seks, nic więcej.
Nie spodziewałam się, że się zakocham. Naprawdę. Przyszło samo. No i tak jak napisałaś.. brnęłam bo byłam szczęśliwa i to cholernie szczęśliwa.. Chciałam tego. W sumie się mogłam spodziewać, że skoro ją okłamuje to i pewnie mi też wciska ściemę.. ale czułam się taka szczęśliwa jak nigdy, zaczęłam na nowo wierzyć, że można poznać kogoś z kim życie będzie cudowne.. Tłumaczyłam sobie: jeny, ludzie często się nie dobierają, zabierają się za małżeństwo - potem się okazuje, że nie powinni, że się nie układa. Z drugiej strony taki człowiek też ma szansę na tzw: nowe uczucie. Myślałam, że sytuacja się wyjaśni, że on od niej odejdzie skoro nie są szczęśliwi - dla mnie to było oczywiste wtedy. Tłumaczyłam sobie: poznaliśmy się przez przypadek, może to znak, może tak miało być. Tłumaczyłam bo naprawdę nigdy z nikim nie miałam takiej "więzi".. Czułam się jakbyśmy znali się od lat, od dawien, dawna.. Nigdy tak nie miałam. Najwyraźniej nie jest mi prawdziwa miłość jeszcze pisana.

HelloFuckKitty - faktycznie nie powinnam była pisać jaka jest podobno jego żona, bo wiem to od niego.
Może to całkiem równa babka. W sumie nie mi to oceniać. Oceniać mogę w tym momencie siebie i jego.

Opisałam tą historię tutaj bo oczekiwałam rozmowy..
Mam przyjaciół, ale wiecie jak to jest. Każdy ma swoje życie, nie zawsze ma czas.
Poza tym te osoby często są też związane z kimś.
Cieszę się, że mogę tu być smile

16

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

koma5 - nagle przyszło uczucie, to miałam na myśli.
Pierwsze z nim spotkanie, na tej imprezie - że jest żonaty powiedział owszem, w trakcie imprezy.
Gdybym wcześniej wiedziała - nie poszłabym.
Drugie spotkanie - wyjazd na weekend, traktowałam to jako wyjazd, nie lokowałam w tym uczuć przecież!
Myślałam wtedy: na pewno fajnie spędzę czas, jeśli będzie seks (bo będziemy tego chcieli oboje) to będzie, jeśli nie to nie - nie rozkminiałam więcej wtedy na ten temat. Po powrocie, no było fajnie, byłam szczęśliwa, ale nadal bez głębszych uczuć.
Wtedy się zaczęło. Coraz częściej rozmawialiśmy przez skype, przez tel.
No i te ostatnie spotkanie u niego - zakochałam się - jestem tylko człowiekiem. To uczucie nie jest już takie intensywne. Naprawdę staram i starałam się zapomnieć. Po prostu jakaś cząstka we mnie siedzi bo nigdy się tak wspaniale z nikim nie czułam i te dobre uczucia (pierwszy raz takowe wspaniałe uczucia tak silnie doświadczone), że przysłaniają mi momentami prawde - a znam ją przecież dobrze, wiem, że mnie nie kocha, że jest kłamcą wobec kobiet, a jednak serduszko coś czuje.
Postaram się to ogarnąć jakoś. Na pewno nie będę mu dawać do zrozumienia, że jakiekolwiek silne uczucia do niego żywię - skoro on tego nie czuje i też najwyraźniej nie wie czego chce od życia.

17

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

paulina1990 Ty w ogole powinnaś już mu o niczym nie mówić. Nie rozmawiać, urwać kontakt, dla swojego dobra, swojej córki, i ich małżeństwa...Znajdzie sie na pewno jakiś, ktory da Ci jeszcze wiecej szczęscia smile

18

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Co się stało, to się nie odstanie. Zakochałaś się, teraz trzeba się odkochać, czyli potrzebujesz czasu.
Zerwij kontakt z nim, bo z tego co napisałaś nie myśli o Tobie poważnie....
Każdy potrzebuje miłosci, czułości, bliskości - na wyłączność ! On już wybrał.
Daj sobie szanse na lepsze jutro smile

19

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?
paulina1990 napisał/a:

(...)
Pierwsze z nim spotkanie, na tej imprezie - że jest żonaty powiedział owszem, w trakcie imprezy.
Gdybym wcześniej wiedziała - nie poszłabym.
Drugie spotkanie - wyjazd na weekend, traktowałam to jako wyjazd, nie lokowałam w tym uczuć przecież!
Myślałam wtedy: na pewno fajnie spędzę czas, jeśli będzie seks (bo będziemy tego chcieli oboje) to będzie, jeśli nie to nie - nie rozkminiałam więcej wtedy na ten temat. Po powrocie, no było fajnie, byłam szczęśliwa, ale nadal bez głębszych uczuć.
(...)

Napisałaś, że nie poszłabyś na pierwszą imprezę, gdybyś przed nią wiedziała, że jest żonaty.
Wyjeżdżając z nim na weekend i biorąc pod uwagę seks z nim  wiedziałaś już, że jest żonatym. To nie powstrzymało Cię ani od wyjazdu tete-a-tete, ani od wskoczenia z nim do łóżka.

Komu chcesz robić wodę z mózgu?

20

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

paulina pomimo że twierdzisz że dzieląca was odległośc nie rozbi z ciebie kochanki, to jesteś w błędzie. ty jesteś kochanką. ta trzecia zwał jak zwał. wrócił do żony....może potraktował cię jako kaprys, bo akurat przez chwilę nie dogadywał się z żoną. albo faktycznie na chwile się zadurzył, a teraz otrzeżwiał. masz dziecka jestes mloda poszukaj sobie kogoś z kim naprawdę możesz spędzić życie. i proszę jeśli wiesz że facet jest żonaty to nie pakuj się w taki układ. dla dobra rodziny tatmtego i dla swojego. piszesz że wiesz że cię nie kocha wiec po co się upadlasz? stawiasz się w pozycji byłej kochanki utrapienia. czekasz aż karze ci się dosłownie odwalić?

21

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Jedno jest pewne nie brnij w tą relacje jeszcze głębiej. Doskonale rozumie to, że mogłaś się zakochać i jest Ci teraz ciężko (pomijając już wszystkie inne okoliczności waszego związku), ale skoro doszłaś już do etapu w którym widzisz, że to uczucie jest jednostronne a on wrócił do żony, zerwij z nim kontakt całkowicie.
Dziewczyno po co Ci jakieś niespełnione obietnice i płonne nadzieje, które on gasi słowami "tęsknie za swoją żoną i chce do niej wrócić". Taka relacja jest po prostu chora, byłaś dla niego odskocznią, chwilą zapomnienia, być może właśnie dzięki romansowi z Tobą zrozumiał, że to jego żona jest kobietą jego życia. Wiem, że to okropnie boli, więc nie skazuj się na ten ból w przyszłości, bo gdyby miało coś wam z tego wyjść, to już dawno bylibyście razem.

22

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Rozumiem Cię, że się zakochałaś, ale motylki w brzuchu w ogóle nie zwalniają od myślenia i racjonalnego podejmowania decyzji. Dziwi mnie, że tak łatwo jest nabrać się na "nie kocham żony, nie dogadujemy się, nie sypiamy razem, kocham tylko ciebie, nikt mnie nigdy nie rozumiał jak ty, chciałbym z tobą być, ALE nie mogę zostawić żony, bo się załamie itd". A co taki facet ma powiedzieć?! "jestem żonaty od 20 lat, ale potrzebuję potwierdzenia swojej atrakcyjności, poza tym nudzę się i potrzebuję trochę adrenaliny, więc pośpimy razem, a jak zaczniesz za bardzo marudzić, że mnie kochasz, to wracam do żony"?!
Taki facet nie patrzy na młodą dziewczynę jak na kobietę życia, bo po pierwsze co to za dziewczyna, która tak łatwo wskakuje do łóżka żonatego faceta, a po drugie jesteś młodziutka, możesz twierdzić, że sporo życia poznałaś itd, ale przecież jego żona pewnie jest w podobnym do niego wieku i mimo wszystko wie o życiu coś więcej.
Poza tym, życie to nie tylko seks i piękne słowa o miłości, zrozumieniu, partnerstwie, to duuuuużo więcej, a mężczyzna z kochanką nie będzie tego doświadczał.
Inna sprawa, z tego co pisałaś, to wydaje mi się, że jego żona musi być pewną siebie, wartościową osobą, która nie da sobie w kaszę dmuchać i nie pozwoliła z siebie zrobić popychadła. I to moje zdanie, że dlatego jej nie zostawi.
Weź się w garść, poczytaj nasze wypowiedzi (nikt Cię nie atakuje, a próbuje uświadomić, chociaż pewnie skoro piszesz, to podświadomie wiesz, że coś jest z takim układem nie tak). Zajmij się dzieckiem i nauką, a prawdziwy facet jeszcze się pojawi, bo ten jakby pięknie nie mówił, to Cię nie kochał, nie kocha i nie będzie kochał.

23

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

To wszystko jest pogmatwane. Dziś napisał. Nie odpisałam. Potem zadzwonił. Gdy spytałam po krótkiej rozmowie: jak tam w domu, powiedział, że śpią osobno i żyją znów osobno spotykając się praktycznie tylko w kuchni. Jeśli by i jej i jemu bardzo zależało - to chyba próbowaliby od razu to wszystko 'naprawić'. Byliby ze sobą, a nie znów obok. Kiedy rodzice ją wywalili przyjął ją. Dla mnie to w sumie zrozumiałe bo nadal są małżeństwem więc to normalne, że ją przyjął. Poprosiła go o nocleg, płakała. Zrobiłabym pewnie to samo będąc na jego miejscu. Nie wydaje mi się żeby to były kłamstwa bo w kwestii swojej żony, kiedy na te tematy rozmawialiśmy był szczery nie raz - bardzo mnie ta szczerość nie raz bolała. Także myślę, że jest szczery. Takie jest moje zdanie. No, ale zobaczymy.

mata hari - może i jestem młoda, ale uwierz mi życie poznałam i swoje przeżyłam. Nie miałam łatwego i kolorowego dzieciństwa. Całe życie miałam pod górkę. Rodzice pomagają, ale bywa różnie. Nie chce pisać szczegółów bo po co. Jeżeli zapewniam Was, że swoje przeżyłam to tak jest! Nie wiek jest miarą dojrzałości człowieka moje drogie, a przeżyte przez niego doświadczenia czyli dotychczasowe życie!
"co to za dziewczyna, która tak łatwo wskakuje do łóżka.." - sorry bo tutaj to zrobiłaś ze mnie panienkę lekkich obyczajów, a tak nie jest, że przespałam się z żonatym bo poniosły nas oboje emocje i zwyczajnie mieliśmy na siebie ochotę to nie oznacza, że robiłam to więcej razy z innym żonatym, wolnym czy każdym innym napotkanym!
No i skoro ona taka wartościowa i inteligentna to dlaczego przed ich wyjazdem na 2 tyg. wyjazd za granice dzień przed powiedziała, że się wynosi. Na jej miejscu w takim razie nie pchałabym się wtedy z facetem na urlop po takich słowach i takiej decyzji. Logiczne, że ten urlop ona z góry skazała na klęskę. Sama odeszła. Sama teraz wróciła twierdząc, że ją wyrzucili rodzice.
Nie sądzicie, że to dziwne? Taka dojrzała - no widać właśnie. Odchodzi, wraca.. niedługo pewnie znów odejdzie i znów wróci.. no sorry na jej miejscu, jako kobieta - zrobiłabym porządek w sprawach sercowych (bo facet jak to facet często tkwi w czymś bo wygodnie itd).

24

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Po prostu staram Ci się uświadomić, że jeżeli naprawdę chcesz być szczęśliwa to im szybciej sobie dasz z nim spokój to lepiej dla Ciebie. Najlepszym lekarstwem jest wyjść na spacer, pobawić się z dzieckiem, obejrzeć dobry film, a tego pana wyrzucić z pamięci, bo im dłużej będziesz go rozpamiętywać, czasem pewnie tłumaczyć, tym gorzej dla Ciebie.
Gdyby Cię kochał, to nie wahałby się ani chwili. Po co masz analizować sytuację, on sobie pogrywa, ciekawa bym była co mówi swojej żonie. Im dłużej będziesz odbierała od niego telefony i analizowała sytuację tym gorzej dla Ciebie, pozwól im zająć się sprawą ich małżeństwa, a Ty zajmij się dzieckiem i sobą.

25

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

jakoś nie bardzo widzę to błaganie o nocleg przecież to tez jej dom. znasz powód dla którego się wyprowadziła? wydaje mi się że znikomy jest odsetek kobiet które pakują walizki i wyprowadzają się od męża dla swojego widzimisię. czy znasz życie? nie nie znasz. w każdym wieku może pojawić się coś co cię totalnie zaskoczy. ale kobiety które tutaj ci POMAGAJĄ mają większe doświadczenie życiowe.

26

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Krytykujesz żonę, ale wiesz tylko to, co on ci powiedział. Nie wiesz jak jest naprawdę, gdybyś znała zarówno jego, jak i jej wersję, to mogłabyś oceniać, wyciągać wnioski itp. Dlatego proszę cię, nie oceniaj tej kobiety.

Nie przyczepię się do wszystkiego, co napisałaś, ale do niektórych rzeczy i owszem.

paulina1990 napisał/a:

Silnie ulokowane uczucia.. To przyszło samo.. Właśnie chodzi o to, że wiedziałam, że to może obrócić się w ten sposób - że najprawdopodobniej ja będę cierpieć.. ale zrozumcie dziewczyny to przyszło samo, nagle.

Czyli wniosek prosty: jesteś infantylną dziewczynką, którą rządzą emocje, pozbawioną rozsądku i silnej woli. Takie rzeczy zasadniczo nie przychodzą same, to my - dorośli ludzie wkręcamy się w to siłą woli. My "popełniamy" swoje czyny. Gdyby cokolwiek "przychodziłoby samo" to pojęcie odpowiedzialności by nie istniało. Niestety, jesteś odpowiedzialna za to co zrobiłaś. Miałaś romans z żonatym facetem. To co się dzieje w tej chwili to prosta konsekwencja twoich życiowych wyborów.


paulina1990 napisał/a:

a widzicie jednak jakieś tam uczucia we mnie są i to boli najbardziej. Nigdy tak silnie nie czułam miłości. Dziwne. Cholernie dziwne.

Przykro mi, ale to co czujesz, to nie jest miłość. To obłęd wynikający z silnego zauroczenia. Jeśli czujesz ból to tylko dlatego że miałaś jakieś tam oczekiwania i się rozczarowałaś. Prawdziwa miłość charakteryzuje się dojrzałością, odpowiedzialnością, akceptacją, brakiem motylków i dzikich porywów serca, miłość to przyjaźń, poświęcenie, a przede wszystkim dzielenie ze sobą codzienności, co nie jest łatwe. Miłość to w końcu ciężka praca nad sobą i nad związkiem. Ty tylko mylisz pojęcia.

paulina1990 napisał/a:

ale czułam się taka szczęśliwa jak nigdy, zaczęłam na nowo wierzyć, że można poznać kogoś z kim życie będzie cudowne..

Zastanawiam się, jakie są twoje potrzeby emocjonalne, że szczęście może dać ci człowiek, który jest mężem innej kobiety, dla którego nigdy nie będziesz numerem jeden. Który nigdy nie będzie twój, dla którego zawsze będziesz tą drugą, kochanką, odskocznią od trudów małżeńskich. Cudowne życie to będzie jak poznasz kogoś wolnego, bez zobowiązań i zaczniesz tworzyć z nim związek.

27

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

mata hari - Dziś powiedział czy porozmawiamy w tyg. na skypie? To jest tak, że oboje chcemy mieć ze sobą kontakt. On cały czas to podkreśla. Ja z kolei - czasem mam wątpliwości (bo żonaty), ale też chcę mieć z nim kontakt jakiś tam choćby najmniejszy. Wiem, że zaraz mnie zjedziecie. Chciałabym po prostu wiedzieć co u niego, jak mu się układa itd bez żadnych podtekstów. Gdyby oni z kolei byli stworzeni dla siebie - nie żaliłby się do mnie prawda? To, że się żali nie jest spowodowane tym, że chce mnie do łóżka wyrwać bo wie, że na to nie może liczyć. Uświadomiłam mu to dziś chociażby. Po prostu czuję, że powinnam - poczekać aż oni uporządkują swoje życie w konkretną stronę, zdecydują coś wreszcie i mieć jakiś tam kontakt oczywiście bez wtrącania się w ich sprawy. Po prostu mieć kontakt. Gdyby byli szczęśliwi nie kłóciliby się, nie mieliby dość siebie, gdyby też w łóżku oboje byli po równo zaangażowani on nie szukałby szczęścia gdzie indziej w tej sferze. 
Poza tym gdy się kogoś kocha to człowiek stara się angażować w łóżku, a jak są problemy - porozmawiać, a już na pewno starałabym się na jej miejscu widząc, że facet jest potrzebujący. Otóż ona nic. I dziwić się jakie są skutki. Nie mając dzieci, mieszkając tylko we dwoje, bez wielkich obowiązków (ponieważ ona nie gotuje, nie prasuje), a w domu z pracy jest o godz. 16:00. Weekendy - wolne. No sorry ta laska też nie jest do końca taka inteligentna. Inteligentna kobieta stara się dbać o swojego faceta tym bardziej w małżeństwie, a nie tkwić pół dnia na kanapie!

28 Ostatnio edytowany przez paulina1990 (2011-12-12 22:18:13)

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

ewaaa - nie do końca właśnie jej dom, nie pracowali na niego wspólnie. To jego jest to mieszkanie i większość umeblowania. No, ale wsumie po ślubie - jakieś tam prawo ma więc miała prawo wrócić, a on miał prawo ją przyjąć.
Pozatym żyjąc ze sobą oni dzielili nawet kasę, w sensie: każdy ma swoje pieniądze, nie są one wspólną pulą (wydaje mi się, że powinno być odwrotnie). Opłaty - raz ona, raz on, nie sądzicie, że to dziwne??

29 Ostatnio edytowany przez mata hari (2011-12-12 22:24:02)

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Zgadzam się z ewaaa. Jego żoną znasz tylko z jego opowieści, więc masz bardzo subiektywny obraz. To jest jej mąż, więc pewnie ciężko jej podjąć tak 'pstryk' decyzję, że się rozwodzą. Poza tym, małżeństwo nie polega na dogadzaniu mężowi, praniu, prasowaniu, gotowaniu (też mi się nie chce wierzyć, że ona leży na kanapie i woła: "męzu, podaj mi piwo!". Dodatkowo to jakby nie było, wchodzisz z butami w czyjeś życie, co nie przyniesie na pewno żadnemu z Was niczego dobrego. Postaraj się poczytać na spokojnie posty tutaj, może coś pomoże. A przede wszystkim poczytaj posty kochanek, które już się obudziły ze swojego snu o księciu z bajki.

Dla mnie sprawa jest prosta - jakby Cię kochał to by był z Tobą - tu nie ma nic do gadania!

30

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Doceniam Wasze rady.
A co powiecie na to, że ona wielokrotnie mówiła mu, że ma sobie iść na inne, że ma rzucić jej papiery o rozwód, że w momencie jak było źle między nimi to chciała mieć z nim dziecko. Sądzicie, że to jest w porządku takie zach. w małżeństwie??
Ja nigdy żadnemu swojemu byłemu facetowi nie powiedziałam: idź na inne. Nigdy nie powiem bo to nienormalne, a wiele potrafi w związku zepsuć. Rozwód - rzuć papiery - co to w ogóle za gadka.. no sorry to zbyt poważna sprawa żeby sobie kpić w ten sposób. Jak chciał ją zabrać nad polskie morze to warunki jej nie odpowiadały (ona na kempingu nie będzie spać). Za to wybujały urlop za granicą już tak no sorry.

31

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?
paulina1990 napisał/a:

ewaaa - nie do końca właśnie jej dom, nie pracowali na niego wspólnie. To jego jest to mieszkanie i większość umeblowania. No, ale wsumie po ślubie - jakieś tam prawo ma więc miała prawo wrócić, a on miał prawo ją przyjąć.
Pozatym żyjąc ze sobą oni dzielili nawet kasę, w sensie: każdy ma swoje pieniądze, nie są one wspólną pulą (wydaje mi się, że powinno być odwrotnie). Opłaty - raz ona, raz on, nie sądzicie, że to dziwne??

Jeśli jest zameldowana w tym mieszkaniu to on nie ma prawa jej wyrzucić ani nie przyjąć. Po ślubie jest coś takiego jak wspólnota majątkowa - nie ważne czy mają wspólne konto, nie ważne czy dzielą się wydatkami i w jaki sposób. To jest ich sprawa, tobie nic do tego. I czegóż żeś się tak tej żony uczepiła? Co cię obchodzi co robi w domu, poziom jej inteligencji i sposób gospodarowania pieniędzmi? Nie twój interes i tyle.

32

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Jego bronisz, a ją oczerniasz (zapewne to słowa jej męża). Tylko po co? Jeżeli chcesz w to wierzyć to oczywiście nikt Ci nie zabroni, ale chyba sama sobie uświadamiasz jaka jest rzeczywistość.

A to, że ich małżeństwo przeżywa kryzys to jednak ich sprawa, Tobie może się wygadać itd, ale to z żoną chce być (jaka ta żona 'zła' by nie była).

33

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?
paulina1990 napisał/a:

Doceniam Wasze rady.
A co powiecie na to, że ona wielokrotnie mówiła mu, że ma sobie iść na inne, że ma rzucić jej papiery o rozwód, że w momencie jak było źle między nimi to chciała mieć z nim dziecko. Sądzicie, że to jest w porządku takie zach. w małżeństwie??
Ja nigdy żadnemu swojemu byłemu facetowi nie powiedziałam: idź na inne. Nigdy nie powiem bo to nienormalne, a wiele potrafi w związku zepsuć. Rozwód - rzuć papiery - co to w ogóle za gadka.. no sorry to zbyt poważna sprawa żeby sobie kpić w ten sposób. Jak chciał ją zabrać nad polskie morze to warunki jej nie odpowiadały (ona na kempingu nie będzie spać). Za to wybujały urlop za granicą już tak no sorry.

Powiem na to, ze jak jest źle i ludzie się kłócą to różne rzeczy się sobie mówi. I zazwyczaj nie jest tak, że tylko jedna osoba po drugiej jedzie, tylko obie. Twój były kochanek to taki święty? Nigdy żonie nic złego nie powiedział? Kobieta ma prawo wybrać gdzie chce spać, jak jej kemping nie odpowiada, to jej sprawa nie twoja.

34

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Emilia - bo sądzę, że ona też nie jest zbyt w porządku wobec niego.
Bronicie ją bo to żona przecież o matko święta.. a nikt nie wpadnie na to, że może ona taka święta też nie jest, że może oni zwyczajnie się nie dobrali?? Nie wspomniałam Wam np. że mają oni znajomego przy którym owa żonka zachowuje się wyjątkowo dziwnie, wielka euforia, od razu chęć do życia przy nim. Gdy P. zwrócił jej uwagę: dlaczego przy mnie taka nie jesteś? Nie widziała problemu. Swojego męża zaniedbywać, a jakiegoś tam znajomego faworyzować przy mężu (sprawiając mężowi przykrość nie raz) no wybaczcie. Boli takie zachowanie. Nie raz ją podwoził do pracy super furą, wielkie przysługi, kiedy się wyprowadziła - często u niej bywał. No sorry, super dojrzała jest faktycznie i strasznie kocha P.
Zresztą dobra dość. Życie pokaże.
Poszłam z uczuć z żonatym do łóżka - w waszych oczach jestem już kurwą, szmatą..
Mam dziecko w młodym wieku - myślicie puszczalska..
No sorry myślcie co chcecie! Każdy człowiek ma uczucia i każdy człowiek ma prawo wyrazić swoje zdanie.
PS1: Puszczalską nie jestem bo do tego mi daleko.
PS2: To, że mam dziecko w młodym wieku nie znaczy, że jestem złą matką bądź dziecko zaniedbuję.

35

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Dziewczynko, a skąd Ty możesz wiedzieć jak powinno wyglądać małżeństwo? Bo widzę, że doskonale wiesz jak powinno wyglądać ich życie, wiesz jak ona powinna postąpić - a jakoś nie umiesz wymyślić jak powinno wyglądać Twoje i nie wiesz co Ty powinnaś zrobić...

Dojrzałość... Tu też się mylisz. Dojrzałość to nie jest ilość przeżyć. Dojrzałość to ilość wniosków wyciągniętych z przeżytej części życia. Ty przeżyłaś niewielką część, a wniosków chyba nie wyciągnęłaś żadnych. Z Twoich postów infantylność aż bije po oczach. Mam nadzieję, że to infantylność. Bo druga możliwość, którą rozważam to egoizm. A z egoizmu trudniej wyrosnąć...

Aczkolwiek muszę przyznać, że czasem masz naprawdę duże poczucie humoru:

Paulina napisał/a:

To, że się żali nie jest spowodowane tym, że chce mnie do łóżka wyrwać bo wie, że na to nie może liczyć.

36

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Daruj sobie. Wnioski wyciągam z każdego przebytego związku chociażby.
Co do mojego życia - doskonale wiem czego chcę, mam plany na życie więc nie bój żaby kobieto.
Powoli je realizuję. Czuję, że oni po prostu pod wieloma względami się nie dobrali i próbuję Wam to przekazać żeby bardziej naświetlić sprawę. Cały czas dla Was małżeństwo to świętość! No sorry, moim zdaniem jak ludzie nie są szczęśliwi to powinni dać sobie spokój, a nie na siłę ciągnąć coś co egzaminu raczej nie zda. Ona nie spełnia jego oczekiwań jako kobieta w sensie zachowania, charakteru, wyglądu. On podejrzewam nie ubliżając ilością zdobytych 'tytułów' jej nie dorównuje i wielkim mniemaniem o sobie i poczuciem wyższości jaka to ja jestem zajebista (nawet prace on jej załatwił). Moim zdaniem zwyczajnie się nie dobrali. No, ale życie pokaże.

37

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

W ani jednym miejscu nie napisałam, że jesteś puszczalska. Nie napisałam też, że jesteś złą matką. Wobec tego, proszę, nie uogólniaj.
Zresztą przeczytawszy wszystkie posty nie zauważyłam ani jednej takiej oceny ze strony którejkolwiek z nas. To, co robisz to zwykła projekcja, czyli przypisywanie innym swoich poglądów i swoich ocen.

Nie bronię ani jego żony, ani jego, ani Ciebie. Bo nie o obronę kogokolwiek tutaj chodzi. Mam wrażenie, że wszystkie tutaj usiłujemy pomóc Tobie w otworzeniu oczu i realnym spojrzeniu na Twą rzeczywistość. Ty jednak z uporem godnym lepszej sprawy chcesz widzieć w swym kochanku uciemiężonego mężczyznę, w jego żonie - heterę, a w sobie - pocieszycielkę i jedyną rozumiejącą. Napiszę to, co napisałam już w podobnych sytuacjach. Twoje życie, Twoje wybory, Twoje decyzje, Twoje konsekwencje.

Zastanawiam się tylko nad jednym. Jeśli nie chcesz przytomnie patrzeć na świat, po co założyłaś swój wątek? Przecież wszystkie sugestie bojkotujesz, nam wszystkim usiłujesz udowodnić, żeś niewinna jak aniołek. Czyżbyś nas chciała przekonać, czy przekonujesz siebie?

38

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?
paulina1990 napisał/a:

Daruj sobie. Wnioski wyciągam z każdego przebytego związku chociażby.

sama pisałaś, że ojciec dziecka Cię zostawił, teraz znów chcesz się związać z nieodpowiedzialnym facetem - naprawdę wyciągnęłaś wnioski?

paulina1990 napisał/a:

Czuję, że oni po prostu pod wieloma względami się nie dobrali

być może - ale to ich sprawa, nie Twoja i ich decyzja, dopóki mężczyzna nie odchodzi od żony to moje logika mi mówi, że chce z nią być - czyż nie?

paulina1990 napisał/a:

Ona nie spełnia jego oczekiwań jako kobieta w sensie zachowania, charakteru, wyglądu.

a jest z nią cały czas, bo go uwiązała na sznurku smile

Wiem, że nie są to rzeczy, które chcesz usłyszeć (przeczytać), ale po co mamy Ci pisać, że "on pewnie Cię kocha, a nie żonę, tylko potrzebuje czasu" skoro wszystkie wiemy, że to nieprawda?

39 Ostatnio edytowany przez paulina1990 (2011-12-12 23:26:23)

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Założyłam wątek. Doceniam Wasze rady i staram się patrzeć przytomnie.
Czuję po prostu i patrzę na to trochę inaczej, nie potrafię tego opisać.
Czuję, że nie jestem mu do końca obojętną osobą, a jako taki kontakt chce mieć żeby zobaczyć czy miałam dobre przypuszczenia, czy też złe. Zobaczyć jak to się wszystko potoczy. Wiem, że to niezrozumiałe, że jak ja mogę po przelanych łzach i gorszych dniach czuć, że nie jestem obojętna. Sama nie wiem. Tak jest po prostu.
Poczekamy zobaczymy. Czy uważacie, że minimalny kontakt to również coś złego skoro chcemy tego oboje równie bardzo?
Skoro on widzi we mnie jedyną osobę której o wszystkim może powiedzieć i ja równocześnie też go tak traktuję. Nie mam nikogo równie bliskiego ostatniego czasu. Zranił mnie - ale mimo to jest kimś ważnym dla mnie. To jest dziwna więź od samego początku, inna niż wszystkie, silna.
I nie zrozumcie mnie źle. Nie mam zamiaru się pchać w żaden sposób w ich życie. Chyba, że podejmą 100% decyzję o rozstaniu i rozwodzie - wtedy życie pokaże czy jest tam gdzieś miejsce dla mnie. Po prostu mi na nim zależy, mimo że jestem świadoma, że swoje wady ma i też kilka razy źle postąpił, bardzo źle. Zgodziłam się po prostu na jakiś tam kontakt. I tak to będzie w najbliższym czasie wyglądać. Chcę zobaczyć jak ich losy się potoczą. Jak nasza (moja i jego) znajomość się potoczy.
Co w tym złego skoro w małżeństwo ich wspólne nie zamierzam w żaden inny sposób ingerować? Przecież nie będę się z nim spotykać do licha dziewczyny! Skoro on teraz ma niezłe zawirowanie w głowie i ogólnie trudną sytuację!
Przecież ja go do kontaktu ze mną nie zmuszam, jest wręcz odwrotnie. Co w tym złego? Wiem, że mnie nie kocha, że lubi i tyle co więc złego skoro jestem już świadoma sytuacji - utrzymywać minimalny kontakt sms-y typu: "Cześć! Co tam słychać?" To chyba nic złego skoro oboje tego chcemy.

40 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-12-12 23:42:38)

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Mnie przekonałaś.
Przekonałaś, że chcesz brnąć w tą chorą sytuację dalej.
Przekonałaś, że chcesz uwiesić się na swym żonatym kochanku.
Przekonałaś, że chcesz potakiwania, wspierania w Twej decyzji.
Nie zrobię ani jednego, ani drugiego.

Obyś się nie myliła.

41

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?
paulina1990 napisał/a:

Czy uważacie, że minimalny kontakt to również coś złego skoro chcemy tego oboje równie bardzo?

Żaden kontakt!!!! Zmień numer i po prostu zamknij ten rozdział w swoim życiu.

paulina1990 napisał/a:

I nie zrozumcie mnie źle. Nie mam zamiaru się pchać w żaden sposób w ich życie. Chyba, że podejmą 100% decyzję o rozstaniu i rozwodzie - wtedy życie pokaże czy jest tam gdzieś miejsce dla mnie.

Czy byłoby miejsce dla Ciebie - powiem Ci tak: kiedyś do mojego byłego (całe szczęście) chłopaka dostawiała się taka, podrywała, robiła wszystko co mogła, żeby z nim być, a wiedziała, że zajęty. Rozstaliśmy się - nie przez nią, nie wiem czy zdradził (dowodu nie mam, ale mogłabym mieć spore wątpliwości), następnie puknął ją sobie - ona w niebowzięta, bo "wreszcie zrozumiał, że chce z nią być", z innego kraju za nim jeździła, a on po dwóch tygodniach ją zostawił i wiesz do kogo na kolanach leciał? smile Teraz on spotyka się z kimś innym, ja jestem szczęśliwa, a tamta dalej chlipie w podusię - jak o tym myślę to szeroki uśmiech pojawia się na mojej twarzy (może i suka ze mnie, że się z tego cieszę, ale przez pół roku tamta zapomniała o zasadzie, że na czyimś nieszczęściu szczęścia nie wybuduje).

42

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Ostatnia złośliwość z mojej strony: jeśli chcesz być na bieżąco z tym co się u nich dzieje to zacznij dzwonić do jego żony. Pewnie więcej ciekawych rzeczy się dowiesz niż od niego...

A teraz na chwilę zapomnijmy, że mieszasz się w ich małżeństwo. Zostaje fakt, że Ty marnujesz sobie życie. A przy okazji swojemu dziecku (o którym jakoś bardzo malutko wspominałaś). Życie podobno Cię nieźle doświadczyło a teraz Ty sama, na własne życzenie, z pełną świadomością i wbrew wszystkiemu - leziesz w bagno, w jakim prawdopodobnie jeszcze nigdy nie byłaś.

43

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Ta znajomość jest strasznie zawiła i trudna. W warunkach równie trudnych i zawiłych.
Sama momentami nie ogarniałam i pewnie czasem nie będę ogarniać, ale nigdy nie czułam się jeszcze tak jak teraz.
Nigdy nie byłam z nikim tak szczęśliwa i jednocześnie nieszczęśliwa.
Po prostu kontakt - tyle z mojej strony.
Czuję, że powinnam. Wiem, że jeśli bym mu teraz powiedziała - dajmy spokój z naszą znajomością, żałowałabym.
Nie będę niczego wbrew sobie robić. Dziś dałam mu do zrozumienia, że czasami wątpię w tą naszą znajomość (rzecz jasna zazwyczaj w trudnych chwilach wątpię). Gdyby powiedział - rezygnujmy - jednocześnie cholernie bym cierpiała. Zależy mi na tym człowieku jako na człowieku po prostu.
Chcę z nim wiązać miłe wspomnienia kiedyś. Wyzbyć się złych o nim, o nich, a jeśli nie da rady - wtedy dam spokój.
Jeśli uznam, że ta znajomość jest naprawdę bez sensu, wypalona - wtedy odpuszczę.
Czuję, że narazie powinnam utrzymać ten kontakt skoro chcemy tego oboje.
Nigdy nie zależało mi jeszcze tak bardzo na nikim. Dla mnie to wartościowa osoba - trochę pogubiona w życiu.
Wiem, że mnie potrzebuje, że jestem jakąś tam formą wsparcia dla niego i on jednocześnie dla mnie.

44

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

mata hari - Ja nie odbijam, nie zwodzę go ku sobie zrozum! Nie mam zamiaru go kusić w żaden sposób!
Nie chcę budować szczęścia na czyimś nieszczęściu. Dlatego nie mam zamiaru w ich życie ingerować.
Życie pokaże czy im się ułoży i będą razem czy też postanowią inaczej - rozwieść się np.
Źle zrozumiałaś. Jeśli im się ułoży - odpuszczam. Jeśli nie - zobaczymy co życie przyniesie. Tyle.

45 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-12-12 23:48:34)

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Sprowokowałaś mnie do jednego pytania.
Co musi się stać, czyli co on musiałby zrobić, byś uznała, że ta znajomość nie ma sensu?


***
Żonaty, chcąc utrzymać kochankę przy sobie,  z a w s z e  twierdzi, że jego małżeństwo to pomyłka.

46

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Moim zdaniem Dziewczyny wyżej mają rację..Nie potrzebnie oczerniasz jego żonę..Bo ona jest taka z opowieści tego mężczyzny..zastanawiałaś się że może być naprawdę inną Kobietą niż on mówi??Bo tak zapewne Jest! Jeżeli by mu na tobie zależało ..to postąpił by jak prawdziwy mężczyzna i zakończył swoje małżeństwo i został by z tobą..No a tak..Za krótko go znasz..żeby twierdzić..że jest z tobą szczery..Zadbaj o siebie! I o swoje maleństwo...A miłość cię jeszcze spotka w niespodziewanym czasie..Z nim daj sobie spokój..zajmij się czymś i zapomnij..Tak będzie dla ciebie najlepiej:) Dobra rada:)

47

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?
vinnga napisał/a:

Ostatnia złośliwość z mojej strony: jeśli chcesz być na bieżąco z tym co się u nich dzieje to zacznij dzwonić do jego żony. Pewnie więcej ciekawych rzeczy się dowiesz niż od niego...

A teraz na chwilę zapomnijmy, że mieszasz się w ich małżeństwo. Zostaje fakt, że Ty marnujesz sobie życie. A przy okazji swojemu dziecku (o którym jakoś bardzo malutko wspominałaś). Życie podobno Cię nieźle doświadczyło a teraz Ty sama, na własne życzenie, z pełną świadomością i wbrew wszystkiemu - leziesz w bagno, w jakim prawdopodobnie jeszcze nigdy nie byłaś.

Nie no nie wytrzymam. O dziecku nie wspominam bo co mam wspominać skoro nie o tym jest temat. Co mam Wam pisać, że P. się o moje dziecko pyta za każdym razem gdy rozmawiamy? I czekać na jakieś pojazdy z tego tytułu. Chyba nie o moim dziecku ten wątek.
Zrozum, że nie mieszam się. Oboje chcemy mieć minimalny kontakt - Ty to nazywasz mieszaniem się!!?????
Nie zamierzam pisać, że tęsknię przecież, że mi zależy, że coś tam!! Jakieś tam uczucia we mnie są jeszcze tak to prawda, ale przecież nikogo na siłę do miłości nie zmuszę!! Chcemy mieć kontakt, znajomość - jak znajomi - tak trudno to zrozumieć!!
Nie pakuję się w spotkania z nim przecież, w jakieś rozbijanie małżeństwa - nawet nie wiem jak niby miałabym to zrobić!! Skoro on również chce znajomości typowo koleżeńskiej w tym momencie!! I skoro nas 200 km dzieli dziewczyno!!

48

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?
Wielokropek napisał/a:

Sprowokowałaś mnie do jednego pytania.
Co musi się stać, czyli co on musiałby zrobić, byś uznała, że ta znajomość nie ma sensu?


***
Żonaty, chcąc utrzymać kochankę przy sobie,  z a w s z e  twierdzi, że jego małżeństwo to pomyłka.

Co musiałoby się stać żebym uznała, że ta znajomość nie ma sensu. Przede wszystkim musiałabym poczuć, że to nie ma sensu. Musielibyśmy poczuć to oboje. Przecież nic na siłę. Każde uczucie, nawet przyjaźń, koleżeństwo to przecież uczucie obustronne.
Jedna strona nie może zmusić drugiej. Poza tym jeśli wygasa przyjaźń chociażby u jednej z dwóch osób i ta osoba nie chce tej znajomości - oczywista sprawa, takie koleje losu, nic na siłę. Wyraźnie to nie była przyjaźń.

49

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Czyli musisz dojrzeć.
Wobec tego życzę Tobie tego.
Oby nastąpiło to szybko, bo szkoda i Ciebie, i Twego życia.

50 Ostatnio edytowany przez paulina1990 (2011-12-13 00:03:53)

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Uwiesiłaś się na żonatym...... boże co za ludzie. Myślcie jak chcecie i co chcecie. Ja nie mam zamiaru INGEROWAĆ!
OBOJE CHCEMY MIEĆ JAKIŚ TAM PODSTAWOWY KONTAKT JAK ZNAJOMI. To takie dziwne? Chcemy utrzymać ten kontakt, typowo koleżeński zapewniam bo oboje czujemy, że warto. Przecież to nie jest tylko moja decyzja, ale nas obojga.

51

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

nie moim zdaniem nie jest to dziwne..To jest zrozumiałe..zauroczyłaś się w nim..I zależy ci na kontakcie z nim..Po mimo że nie jest w rewelacyjnej sytuacji ..Ja 3ymam za ciebie kciuki Paulinko będzie dobrze..:) Może on potrzebuje troszkę czasu a uświadomi sobie że jesteś dla niego najważniejsza..

52

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?
Emileczka napisał/a:

nie moim zdaniem nie jest to dziwne..To jest zrozumiałe..zauroczyłaś się w nim..I zależy ci na kontakcie z nim..Po mimo że nie jest w rewelacyjnej sytuacji ..Ja 3ymam za ciebie kciuki Paulinko będzie dobrze..:) Może on potrzebuje troszkę czasu a uświadomi sobie że jesteś dla niego najważniejsza..

Zdążyłam się od uroczyć w dużym stopniu uwierzcie mi wkońcu! Zrozumiałam, że on do mnie nie żywi tego co ja do niego, że nadal jest żonaty - a ja nie chce w taki układ brnąć. Kontakt z nim w rewelacyjnej sytuacji nie jest bo to nie łatwa zapewne dla nas obojga sytuacja (to jego słowa również). Chcę czysto koleżeńskiej relacji, ważny to dla mnie człowiek jako człowiek więc co w tym złego. Nie wymagam nagłej miłości do mnie przecież bo miłości wymagać nie można. Nawet w tej chwili ciężko mi powiedzieć czy po tym całym bałaganie potrafiłabym zbudować z nim coś (gdyby rozstał się z żoną). Na tą chwilę nie wiem. Wiem, że jest to istotna w moim życiu osoba chyba mimo wszystko bliska. Dlaczego miałabym zrezygnować ze znajomości? Nie rozumiem. Chcemy tego oboje, oboje możemy polegać na sobie w gorszych chwilach w jakiś sposób się wspierając nawet przez te sms-y - może dla niektórych to nie istotne, nie realne.
Ja czuje, że warto.
To moje życie.
Nie zamierzam cierpieć przez niego.
Zamierzam wyleczyć się z cierpienia z nim związanego.
Z miłości do niego już się wyleczyłam w większości.
Przyjaźń. Tyle. Jeśli nam będzie to dane.
Życie dalej pokaże.

53

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?
paulina1990 napisał/a:

OBOJE CHCEMY MIEĆ JAKIŚ TAM PODSTAWOWY KONTAKT JAK ZNAJOMI.

I kompletnie na nic więcej nie liczysz? wink

Wypowiadają się tu osoby, które mogą do tematu podejść bez emocji, o sporym doświadczeniu (bo niektóre koleżanki są od Ciebie starsze dwa razy, więc chyba nie powiesz, że mniej wiedzą o życiu?). Jeżeli chcesz z nami walczyć to ok, nikt Ci na siłę nie będzie tłumaczyć, bo to Twój problem i Twoje życie. Nie łatwiej jest to ukrócić i po prostu być szczęśliwym? To wcale nie jest trudne, a wszystko to Twój wybór.

54

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Proszę Was, skad u Was te złośliwe uwagi? Paulina napisala tutaj na forum, ponieważ potrzebuje wsparcia, pomocy...
Co prawda Paulino jestes bardzo oporna na to co doradzają Ci Netkobietki, ale ja to jak najbardziej rozumiem...dziewczyna zauroczona-dziewczyna ślepa...rozumiem, ze chcesz się z Nim kontaktować, ponieważ masz w srodku siebie cholerną nadzieje, ze nie wyjdzie mu z jego żoną i zrozumie po czasie, ze nie jesteś tylko wspaniałą kochanką ale też przyjaciółką...wierzysz, ze sytuacja zakonczy się pieknym happy endem, mowi się, ze jesli sie czegos cholernie pragnie to w koncu sie to spełni...ale..no własnie, ALE nie kosztem czyjegoś nieszczęscia...bo takie szczescie ZAWSZE obruci się w płacz i cierpienie...Jedynie może faktycznie jego żona to obrzydliwa zołza,a on jest ofiarą, ale z tego co piszesz, to kobieta z klasą, ktora cierpi własnie przez swojego męża...a On ją najwyczajniej w świecie kocha...
Ja Ci życze tego, byś pewnego dnia poznała pradziwego, szczerego mężczyzne i zapomniała o tamtym...Facet,ktory potrafił zdradzić swoją żone będzie robił to zawsze...i jeśli nawet pewnego dnia powie, ze chce z Tobą być...miedzy Wami też zaczną się kłotnie, sprzeczki i co? Wtedy też będzie szukał pocieszenia u młodszej, atrakcyjniejszej....

55

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Widzę Kochana że Potrzebujesz prawdziwego Przyjaciela na którego możesz liczyć..Hymm..ale skoro uważasz że zasługuje na twoją przyjazn..to oczywiście nie rezygnuj z tego..Wiem jak dobrze dostać od kogoś miłego sms-a ..wtedy wiesz że ktoś się przejmuje właśnie twoją osobą..Ale pamiętaj Nie musisz się czuć samotna na tym świecie..Każdy człowiek ma swoją drugą połówkę..I ty też ją masz..ale odnajdziecie się Napewno..w tym wielkim świecie..:)

Poradzisz sobie..To kwestia czasu..a wyleczysz się z tego cierpienia..

56

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Paulina1990 chcesz wiedzieć dlaczego uważam, że utrzymywanie z nim jakiegokolwiek kontaktu, choćby telefonicznego jest złe, bo widać, że ma to na Ciebie ogromny wpływ.
Czytając Twoje posty w pewnym momencie sprawiałaś wrażenie jakbyś zaczeła dostrzegać rzeczywistość, w której się znalazłaś, jednak wystarczył jeden jego telefon, rozmowa z nim abyś znów zaczynała się nakręcać, łudzić.

Chcesz tylko z nim kontaktu, chcesz tylko wiedzieć co u niego? Jednak ten kontakt powoduje, że karmisz swoje uczucia do niego. Ponownie zaczynasz we wszystkim co mówi mu wierzyć. Zaczynasz przekonywać sama siebie, że ich małżeństwo jest nieudane, że się oni nie dobrali, że ona z pewnością nie spełnia jego oczekiwań. Zaczynasz się łudzić i gdzieś w środku liczyć na to, że to małżeństwo faktycznie nie ma szans i ostatecznie on wybierze Ciebie. Jednak póki co to tylko Twoje fantazje, które on w Tobie rozbudza. Nie oszukuj sama siebie, że kieruje Tobą jednie ciekawość!

Samo to jak próbujesz nam przedstawić jego żonę - ukazać  jej domniemane winy. Ona jest taka leniwa, nie gotuje. On jej znalazł pracę. Ona robi się ożywiona przy jego kumplu, sprawia mu tym przykrość itp. To brzmi strasznie infantylnie!!! I czy to naparwdę świadczy, że oni się nie dobrali jako para? Niekoniecznie! Zresztą to już TY sama sobie dopowiadasz! Tym bardziej, że nie masz pojęcia jaka ona jest. To wszystko co wiesz na jej temat, wiesz jedynie z jego opowiści. To jest przerażające, ŻE ON w ogóle GADA CI TAKIE PIERDOŁY!!!

Już pomijając fakt, czy to co gada o żonie ma jakikolwiek sens! Pytanie jest, po co on Ci to gada? Chce tymi zwierzeniami zatrzymać Ciebie przy sobie, uzaleznić emcojanalnie aby mieć w Tobie odskocznie? Powierniczkę? Czy to oby normalne, że on Ciebie obciąża swoimi problemami? Kim Ty dla niego jesteś? Na dzień dzisiejszy nawet nie wiem, czy jesteś dla niego choćby kochanką? Czy on w ogóle w jakimkolwiek stopniu liczy się z Tobą, Twomi uczuciami?

Skąd masz pewność, że gdybyś niespodziewanie tam pojechała, przyjrzała się jemu i żonie z daleka to przypadkiem nie okazałoby się, że są szczęśliwym małżeństwem?
Skąd masz pewność, że to co mówi o żonie nie jest przypadkiem jedną wielką bzdurą?

Zapytałaś choć raz po co on w ogóle do Ciebie dzwoni? Czego to on tak naprawdę od Ciebie chce? Kim jesteś dla niego?


Jeżeli wybrał żonę to zasugeruj mu aby skoncentrował się na odbudowaniu swojego związku. Jeżeli z żoną mu tak źle to powiedź mu, że Ty za niego nie rozwiązesz jego kłopotów.

Nie pozwól aby on Tobą manipulował. Jest on  dorosły, sam musi dokonywać wyborów, podejmować samodziele decyzje - to jego małżeństwo i NIC Tobie do tego!

57

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?
mata hari napisał/a:
paulina1990 napisał/a:

OBOJE CHCEMY MIEĆ JAKIŚ TAM PODSTAWOWY KONTAKT JAK ZNAJOMI.

I kompletnie na nic więcej nie liczysz? wink

Wypowiadają się tu osoby, które mogą do tematu podejść bez emocji, o sporym doświadczeniu (bo niektóre koleżanki są od Ciebie starsze dwa razy, więc chyba nie powiesz, że mniej wiedzą o życiu?). Jeżeli chcesz z nami walczyć to ok, nikt Ci na siłę nie będzie tłumaczyć, bo to Twój problem i Twoje życie. Nie łatwiej jest to ukrócić i po prostu być szczęśliwym? To wcale nie jest trudne, a wszystko to Twój wybór.

A wyobraź sobie, że jeśli będą ze sobą - NIE!
Przecież nie będę go nagabywać do odejścia od niej - jaki w tym sens? Żaden.
Przespaliśmy się, spotkaliśmy parę razy + spory kontakt, było cudownie.
Zakochałam się po raz 2 w życiu bardzo silnie.
Powoli przechodzi, swoje wycierpiałam przez tą całą sytuację.
To mimo wszystko dla mnie ktoś bliski, ta więź która nas łączy o której Wam mówiłam - nie da rady tego opisać.
Dlaczego miałabym teraz wbrew sobie postąpić, mówić, że nie obchodzi mnie co u niego się w życiu dzieje skoro obchodzi bo chcę mieć z nim kontakt przyjacielski.

58

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?
Emileczka napisał/a:

Widzę Kochana że Potrzebujesz prawdziwego Przyjaciela na którego możesz liczyć..Hymm..ale skoro uważasz że zasługuje na twoją przyjazn..to oczywiście nie rezygnuj z tego..Wiem jak dobrze dostać od kogoś miłego sms-a ..wtedy wiesz że ktoś się przejmuje właśnie twoją osobą..Ale pamiętaj Nie musisz się czuć samotna na tym świecie..Każdy człowiek ma swoją drugą połówkę..I ty też ją masz..ale odnajdziecie się Napewno..w tym wielkim świecie..:)

Poradzisz sobie..To kwestia czasu..a wyleczysz się z tego cierpienia..

Mam przyjaciół.
A co chodzi o P. Sporo przecierpiałam. Z drugiej strony z czasem wiem, że chyba będę wstanie wybaczyć mu ten ból który mi zadał. I sobie - ten cały angaż w coś co przecież było "budowane" na bardzo niepewnym gruncie. Wiedziałam o tym. To miłość jednostronna. Na szczęście, już przechodzi.
Wnioski również wyciągnięte..
Na własnej skórze się przekonałam, że relacja łóżkowa z żonatym nie wychodzi na dobre. Nie żałuję bo sporo mnie to nauczyło. I przede wszystkim stało się więc nie odstanie. Wiem jednak, że nigdy w życiu nie wejdę w taki układ. Zbyt wiele wycierpiałam.
Druga połówka - jak narazie poznaję samych nieodpowiednich facetów, ale uwierzcie - to naprawdę ma również dobre strony jakby nie patrzeć - sporo uczy wink

59

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Oczywiście...Uczymy się na własnych błędach..Strata czasu,na żonatego mężczyznę..Napewno jeszcze wszystko przed tobą..i będziesz jeszcze szczęśliwa z kimś o wiele lepszym kto zadba o twoje szczęście:) Wszystko się ułoży..!:)

60

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

enya - Doszłam do pewnych wniosków. Nie nakręcam się - na co niby? Na coś co jest niepewne.
Doszłam do tego już jakiś czas temu, że nie powinnam się nakręcać jak Ty to mówisz.
Telefon od niego - ma na mnie wpływ bo to dla mnie bliski człowiek (bez podtekstów proszę).
Bardzo dużo rozmawialiśmy. Niejednokrotnie do 03:00 w nocy na skypie. To jest jakaś zażyłość.
To co jest między nami. Dlatego chcę mieć ten kontakt bo może to faktycznie zażyłość przyjacielska??
Dlaczego niby Twoim zdaniem nie możemy być znajomymi?? Skoro tym bardziej ja pewnych uczuć się wyzbyłam??
Jakaś cząstka została owszem, ale ja się z tym nie obnoszę bo nie chcę bo wiem jaka jest sytuacja!!
Wyzbywam się powoli tej miłości do niego!! Nie przekonuję samej siebie, że ich małżeństwo jest nieudane.
Po prostu tak czuję, uważam i takie odnoszę wrażenie, a czy udane czy nie - czas pokaże.
Przedstawienie jego żony - opisanie jej - uważałam za istotne podczas opisywania całego wątku.
Najwidoczniej się pomyliłam. Po prostu napisałam to co o niej wiem. No i faktycznie większość z jego ust.
NO WIĘC WYBACZCIE - jak to tak Wam bardzo przeszkadza. Po prostu dużo z nim na jej temat rozmawiałam, często
ze zwykłej ciekawości. Moim zdaniem mówił prawdę na jej temat. No, ale dobra nie istotne to jest.
Czemu on mi się zwierza? Bo przez cały ten czas oboje zwierzaliśmy się sobie wiesz!! Oboje tego chcieliśmy!!

Naprawdę bardzo dużo rozmawialiśmy!! Nasza relacja nie polegała tylko tak jak to Wy uważacie na kilkakrotnym seksie!!!!
Jeśli ktokolwiek tak uważa to w tym momencie grubo się myli!! Co Wy myślicie, że zaangażowałabym tak bardzo ze względu tylko i wyłącznie na seks!?? Jeśli tak to żenujące.. bardzo.

61

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?
Emileczka napisał/a:

Oczywiście...Uczymy się na własnych błędach..Strata czasu,na żonatego mężczyznę..Napewno jeszcze wszystko przed tobą..i będziesz jeszcze szczęśliwa z kimś o wiele lepszym kto zadba o twoje szczęście:) Wszystko się ułoży..!:)

Dzięki smile Ty jedna widać we mnie wierzysz. Tzn. w moje słowa.
Żonaty - nic dobrego niby logiczne, a jednak musiałam się sama przekonać.
Też miałaś tego rodzaju przygodę? Jeśli wolno spytać?

62

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Ależ proszę...Tak wierzę w ciebie bo jak wspomniałam wcześniej Całe życie przed tobą kochana:)
Nie nie miałam takiej przygody..ale byłam z mężczyzną o 20 lat starszego ode mnie..no niestety nie wyszło..Bo zakochałam się w innym..No i teraz jestem z nim bardzo szczęśliwa i wiele się nauczyłam..od tamtego czasu..teraz jestem inną osobą..bardziej wierzę w siebie..:) a co najważniejsze mam przy boku osobę którą naprawdę kocham i z którą chcę dzielić wspólne życie..

63

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Paulina ktoś Cię tu zapytał, czy oby na pewno na nic nie liczysz z jego strony?

Odpowiedziałaś: "A wyobraź sobie, że jeśli będą ze sobą - NIE!"

Tylko, że oni już są ze sobą. Są małżeństwem, on wrócił do żony. Twój kochanek wybrał żonę. A Ty mimo to piszesz, że "jeśłi będą ze sobą"... Czyli wynika z tego, że wciaż na coś czekasz, na to jak sytuacja się rozegra i tym samym na coś liczysz!!!

Po drugie on wciąż się kontaktuje z Tobą  i m.in. opowiada Ci o tym jak starszną ma żonę! Czyli podsyca tym w Tobie nadzieję, że jednak może od niej odejdzie, małżeństwo się rozpadnie.

Ty utrzymując z nim kontakt podsycasz swoje uczucia, odciągasz go od żony, gdyz pozostawiasz mu otwartą furtkę, gdzie on jak tylko ma problemy, chęć pogadania uderza do Ciebie!!!
I nie za bardzo jego tutaj rozumiem gdyż skoro wrócił do żony i "ratuje" swoje małżeństwo to po co dzwoni do Ciebie? Zamiast zwierzać się żonie, zwierza się Tobie. Nie rozwiazuje z żoną problemów tylko szuka ciągle odskoczni w Tobie. Ty to odczytujesz jak nadzieję dla Was. A on pewnie ma świadomość, że tą nadzieje Ci robi.

Jak dla mnie on jest krętaczem.

Od żony pewnie nigdy nie odejdzie. Ale w Tobie ma odskocznie, choćby w tym podstawowym kontakcie z Tobą. Świadomie przytrzymuje Ciebie przy sobie pomimo, że wrócił do żony. Ciągle zdradza żonę, choćby tym, że zwierza się Tobie. Ty stałaś sie jego powierniczką zamiast żona. Może w ten sposób radzi sobie z problemami, rutyną zycia.
Gdyby mu na Tobie zależało to by zakończył z Tobą tą znajomość. Dając Ci jasno do zrozumienia, że na pewno od żóny nie odejdzie.

A jeśli mu z żoną jest naprawdę tak bardzo źłe to czemu się faktycznie nie rozwiedzie, nie zakończy swoich spraw, a dopiero potem dopiero szuka kontaktu z Tobą?

64 Ostatnio edytowany przez enya (2011-12-13 01:34:32)

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Jeszcze jedno skoro jesteś jego przyjaciólką to daj mu czas aby on mógł poukładać na nowo swoje sprawy, skupić się na małżeństwie. Nie kontaktuj się z nim parę miesięcy - jeśli to przyjaźń to nic nie stracicie.

Czy zachęcasz go do odbudowania zwiazku? Wspierasz go w tej jego decyzji jako przyjaciółka?

Jeśli z żoną  mu się ułoży, to myślisz, że kiedyś ją poznasz? Czy on nie ma nic do ukrycia przed żoną w listach, które pisze do Ciebie?

Czy to na pewno przyjaźń? Czy żonaty facet powinnien mieć takie przyjaciółki?


Paulinka nie chodzi mi o to aby Ciebie atakować. Nie chciałam Ci sprawić przykrości! Po prostu obawiam się, że Ty najbardziej będziesz na tym cierpieć. Ta relacja nie ma według mnie sensu. Utrzymywanie tej relacji powoduje, że angażujesz sie w to, czy tego chcesz, czy nie!

Nawet jak piszesz o nim, że jest Ci bliski, że jest między Wami więź, zażyłość to wszystko pokazuje, że go kochasz i chcesz go kochać. Czujesz o niego troskę, zainteresowanie, potrzebujesz z nim tego kontaktu! Chcesz go kochać choćby jako przyjaciółka.
Jednak według mnie to strata energii, czasu.

Życze Ci abyś spotkała miłość, która będzie miala przyszłość!

65

Odp: Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

enya - bo ta sytuacja się rozegra zrozum! Przecież w końcu muszą postanowić coś konkretnego, podjąć decyzję taką na 100%.
Niby powiesz - przecież już pozamiatane, są ze sobą. Otóż nie - nie wrócili do siebie bo wspólnie tego chcieli Kochana, wspólnie podjęli tą decyzję. Przecież - to ona wróciła bo z domu rodzinnego ją wyrzucili rodzice po kolejnej w domu awanturze.
Nie wróciła bo oboje usilnie tego chcieli - tylko zwyczajnie nie miała gdzie dziewczyna się podziać. Też bym wróciła na jej miejscu do męża jakie by te małżeństwo pewnie nie było. To taki odruch, może w jej oczach nadzieja, że to coś zmieni, może chęć powrotu też, ale na pewno nie było to ich wspólnie, dojrzale podjętą decyzją. Troszkę tutaj moim zdaniem - decyzja osób trzecich - jej rodziców. Oni sprawili częściowo, że wróciła. Gdyby bardzo chcieli teraz tego wspólnego zamieszkania znów - stałoby się to wcześniej.
On nie mówi jaka to ona tragiczna. Dziś gdy rozmawialiśmy powiedział po prostu jak to ich wspólne mieszkanie wygląda.
Czyli tak jak pisałam, że praktycznie spotykają się tylko w kuchni, śpią osobno itd.
Doskonale wiem, że może być tak, że postanowią, że się rozchodzą, ale bardzo możliwe, że i się zejdą na dobre.
Czas pokaże. Przy najbliższej okazji spytam kim jestem dla niego, bo tu masz rację enya, że on nie wie czego chce chyba nadal.
Przykre to strasznie, że dorosły człowiek nie potrafi uporządkować swoich życiowych spraw.
Zamierzam z nim porozmawiać w tej kwestii "mojej osoby" jeśli będzie ku temu okazja.
Ja naprawdę nie mam zamiaru go od niej odciągać - przecież napisałam, że nic na siłę, jest żonaty nadal więc nie pcham się w to, a że kontakt mieć będziemy co w tym takiego?? Przecież kontakt z kobietami żonaty mężczyzna ma wszędzie!! Na klatce schodowej, na ulicy, w autobusie, w sklepie no wszędzie!! Przecież ja go do niczego nie chcę nagabywać, a jeśli dojdzie do rozmowy w której zapytam "kim dla Ciebie jestem" to postaram się tą rozmowę delikatnie rozegrać. I uważam, że rozmowa na taki temat to nic złego.

Posty [ 1 do 65 z 69 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co on do mnie w ogóle czuje..?!?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026