moj syn ma 4,5 roku. Mieszkamy w Londynie wiec chodzi od wrzesnia do Reception. Nie jest to dla niego zadna nowosc, zaczal chodzic do przedszkola jak mial 2,5 roku. Od jakis 2 mies zaczal bac sie potworw. Moj maz udal ze z nimi walczy i wyrzucil je przez okno. na jakis czas pomoglo. Jakis miesiac temu ogladal bajke w ktorej mis lunatykowal, wyjadal jedzenie innym postaciom i chrapal. Od tego czasu strasznie sie boi ze lunatycy wejda mu do pokoju. Lampka nocna swieci sie przez cala noc u niego w pokoju. Przeczytalam mu bajke terapeutyczna ktora tylko pogorszyla stan. Teraz doszly potwory mieszkajace wszedzie. Zamykamy szafe na klucz zeby potwory tam nie weszly, boi sie ze potwory wejda przez toalete, wanne, ze siedza pod lozkiem, w walizce....itp. Ze swojej strony jestesmy bardzo cierpliwi, duzo tlumaczymy i rozmawiamy z nim. Kupilam mu "specjalna magiczna rozdzke do walki z potworami" (powiedzialam mu ze potezny czarodziej mi dal). Przeszukujemy pokoj co wieczor by udowodnic ze nie ma zadnych potworow, mamy odswiezacz do powietrza ktory odpowiednio obkleilam i robi teraz za usmiech w spreju (potwory boja sie usmiechu).kazalam mu narysowac tego potwora, po czym wokol postaci narysowalam czerwony znak STOP i napisalam POTWOROM WSTEP WZBRONIONY. Zaczelam nawet klasc sie kolo niego jak idzie spac, bo boi sie zamknac oczy ( do tej pory sam zasypial bez problemu-buzi dobranoc i wychodzilam z pokoju a on spal cala noc bez problemu). W nocy budzi 2-3 razy, przybiega do naszego lozka i musze wrocic z nim do jego lozka, polozyc sie kolo niego i poczekac az zasnie.
Brak mi juz pomyslow, a on wciaz sie boi, nic nie dziala. Raz jest lepiej raz jest gorzej. Martwie sie o niego, nie wiem co jeszcze moge zrobic. Nie wiem czy to normalne, czy powinnam sie niepokoic. Wyrosnie z tego? jesli wyrosnie to jak dlugo to jeszcze moze potrwac.
Ktos byl w podobnej sytuacji?
Dodam jeszcze ze na codzien jest wesolym, otwartym dzieckiem, bardzo komunikatywnym i zywym. Z mezem nie klocimy sie wiecej niz przecietna rodzina, nie uzywamy przemocy. Atmosfera w domu jest pogodna, poswiecamy synowi duzo czasu, mimo ze mamy jeszcze 2 letniego syna.
Dziekuje za kazda rade
Podobne tematy
Daj czasowi czas.
Twój syn ma 4 lata. To okres, w którym wyobraźnia jest bardzo żywa, bardzo podatna na wszelkie podpowiedzi. To czas, w którym każde dziecko różne rzeczy wyolbrzymia, boi się i bardzo lubi się bać.
Zobacz, ile zyskał Twój syn dzięki swym lękom. Wasze zainteresowanie, wasz czas, waszą uwagę i wasze różne zabiegi wokół tego strachu. Gdyby nie ten strach tego wszystkiego by nie miał. Albo miałby w dużo mniejszym stopniu. Nie twierdzę, że wasze zachowanie jest niewłaściwym, wręcz przeciwnie, ale korzyści wynikające z tego strachu są dla syna olbrzymie.
Co macie robić? To, co dotychczas. Cierpliwie.
Zachęcam tylko do jednego, do cenzurowania filmów, które ogląda syn. Nie wszystkie "filmy dla dzieci" są nimi w istocie. A po każdym filmie - rozmowa na jego temat. I zabawy, w których będziecie bohaterami. I dużo żartów na "straszne" tematy.
Wydaję mi się, że błąd popełniłaś w tym, że podzielasz jego strach przed potworami. Zamykając szafę, czy dając mu miecz do obrony, sygnalizujesz mu, że potwory istnieją. Proponujesz mu walkę z czymś, czego nie ma. Potęgujesz jego lęk i utwierdzasz go w przekonaniu, że może stać się mu krzywda.
Może spróbuj powiedzieć mu, że nie ma się czego bać, że Ty się nie boisz, bo nie ma czego. Daj mu jasny komunikat, że Ty jako matka nie pozostawiłabyś go w niebezpiecznym miejscu.
Wydaję mi się, że błąd popełniłaś w tym, że podzielasz jego strach przed potworami. Zamykając szafę, czy dając mu miecz do obrony, sygnalizujesz mu, że potwory istnieją. Proponujesz mu walkę z czymś, czego nie ma. Potęgujesz jego lęk i utwierdzasz go w przekonaniu, że może stać się mu krzywda.
Może spróbuj powiedzieć mu, że nie ma się czego bać, że Ty się nie boisz, bo nie ma czego. Daj mu jasny komunikat, że Ty jako matka nie pozostawiłabyś go w niebezpiecznym miejscu.
Cala walke z potworami zaczelismy od tlumaczenia ze potworow nie ma. I wowczas wlasnie zaczal sie budzic w nocy, przybiegac przerazony, bal sie w dzien isc do toalety.
W jakiejs ksiazce o psychologii dzieciecej wyczytalam ze wlasnie walka z potworami przynosi lepsze efekty niz zaprzeczanie dziecku. Dla niego te potwory sa tak samo realne jak dzieci w szkole czy drzewo na ulicy. Zaprzeczanie mogloby doprowadzic do zamkniecia sie dziecka w sobie i do powaznych klopotow.
Jest o tyle lepiej teraz ze on przychodzi do nas a nie przybiega. Nie budzi sie przerazony, nie boi sie zamknac oczu. Jest zauwazalna roznica w synku od kiedy walczymy z potworami zamiast zaprzeczac ze nie istnieja.
Jestem osobą dorosłą.
Wiem, że jest taki rodzaj filmu: horror.
Wiem, że to fikcja.
Wiem, że występują w nim aktorzy.
Wiem, że dostają za swą pracę (grę) pieniądze.
Wiem, na czym polega kręcenie filmów.
Wiem, co to charakteryzacja.
Wiem to wszystko.
Mimo to, boję się oglądając takie filmy.
Mimo to, po obejrzeniu takiego filmu śnią mi się koszmary.
Wiedza a uczucia, to dwie różne sprawy.
.
W jakiejs ksiazce o psychologii dzieciecej wyczytalam ze wlasnie walka z potworami przynosi lepsze efekty niz zaprzeczanie dziecku. Dla niego te potwory sa tak samo realne jak dzieci w szkole czy drzewo na ulicy. Zaprzeczanie mogloby doprowadzic do zamkniecia sie dziecka w sobie i do powaznych klopotow.
W tym wieku dzieciom miesza się fikcja z rzeczywistością, dlatego uważam, ze należy im próbować wyjaśnić tą różnicę. Jeśli będziesz utwierdzała swojego synka w przekonaniu, że potwory są i należy z nimi walczyć, Twoje dziecko przestanie odróżniać świat realny od fikcji. I zaczną pojawiać się nowe lęki.
Cala walke z potworami zaczelismy od tlumaczenia ze potworow nie ma. I wowczas wlasnie zaczal sie budzic w nocy, przybiegac przerazony, bal sie w dzien isc do toalety.
Może dlatego, że nie wytrwaliście w tym i zmieniliście taktykę?