Znalazłam ten post i postanowiłam podzielić się moją smutną historią.
Jestem w podobnej sytuacji co autorka, choć wiadomo że każda opowieść jest inna.
Jesteśmy 6 lat po ślubie, wróciliśmy z zagranicy na początku tego roku-2014. kupiliśmy mieszkanie za wspólnie odłożone po 6 latach ciężkiej pracy pieniądze. Mąż dostał pracę, a ja zajęłam się wykańczaniem nowego mieszkania. Kiedy poszedł do nowej pracy, wszystko zaczęlo się psuć. Nagle obudził się w nim spragniony wrażeń i imprez egoista, zaczął pić, nie wracać po pracy do domu, bo było wiele przyczyn, żeby wisieć na mieście. odgrażał się że nie będę go trzymać na smyczy i ograniczać..
No i stało się. Pierwsza zdrada - z przełożoną z pracy. Kłamstwa, oszustwa, że to tylko kontakt służbowy, ciężko było udowodnić ze jest inaczej, ale szybko wyszła prawda. Wyrzucił mnie z kawalerki, którą jeszcze wynajmowaliśmy, poszłam do nowego mieszkania. Kiedy romans się zaczął, okazało się ze jestem w ciąży! Staraliśmy się o dziecko 2 miesiące, którego to dziecka potrzeba nam było do szczęścia. Wiadomość o ciąży nie wpłynęla na jego postępowanie, popłynął w swoim szczęściu, że ktoś zwrócił na niego uwagę. Dopiero po 3 tygodniach się otrząsnął, gdy wybadał grunt, gdy okazało się że ona ostatecznie została z mężem i dzieckiem.Romans zakończył się fiaskiem i porażką. Były błagania o powrót, obiecywania poprawy, w tamtym czasie mąż upijał się już ostro, robił wielodniowe maratony, łaził po pubach, szwędał się po mieście do późna. Wprowadził się, trudno było, ale jakoś to przegryzłam dla dobra dziecka, choć już nie było tak samo.. Oboje to czuliśmy, dystans.. Postanowiliśmy poczekać do porodu, zobaczyć czy mła istotka wróci nam miłość.
Ale minęło pół roku, zaczęło się znowu! Ciągle miał wściekliznę, brakowało mu wrażeń. Nowa praca, nowa koleżanka, która przyszła do firmy. Szybko odkryłam co jest grane, miłosny sms zdradził go. Potem już tylko postanowiłam oszusta nakryć, żeby nie było wątpliwości. Poszłam za nim i znalazłam ich całujących się na mieście w ciemnej uliczce. Wykrzyczałam że to koniec, zrobiłam nagranie jako dowód dla sądu, bo nikt by mi nie uwierzył.
Dałam mu szansę raz, ale jej nie wykorzystał... Po pierwszym romansie Obiecywał terapię, leczenie w walce z alkoholem, psychologa.. To były puste słowa, żadnego nie dotrzymał...
Moja ciąża nie nawróciła go, przez chwilę był miły dobry i starał się, ale bardzo krótko. W końcu zaczął mnie olewać, przestał robić zakupy, dbać o mnie, nawet nie interesował się dzieckiem, badaniami usg, spotkaniami dla przyszłych rodziców, na które sama chodziłam ze smutkiem. Tak, stałam się samotną matką bez wsparcia u boku.
Myślałam że pierwszy błąd da mu coś do myślenia, że skoro dostał odrobinę zainteresowania i adrenaliny za która się uganiał, to już teraz nie będzie mu to obce, że zrozumiał, że nie warto.
Nie zrozumiał. Nie dojrzał. nie nadaje się na ojca.
Powtórnie zdradził, wpadł w jeszcze większy alkoholizm niż do tej pory w jego życiu.
Postanowiłam, że nie zasługuje na druga szansę, jedną już mu dałam, a on wykorzystał ją aby potraktować mnie jeszcze podlej niż ostatnio. też zadaję sobie pytanie, gdzie jego ojcowski instynkt?????????? Tak chciał córkę. Czy ta radość nie była w stanie przesłonić jego egoistycznej potrzeby poczucia motyli w brzuchu? Czy musiał tak zranić żonę i matkę jego dziecka?
Ciekawe tłumaczenia ma teraz na swoją zdradę. Że jak po 5-6 latach nic się już nie czuje spontanicznego, a nagle pojawia się ktoś i do Ciebie uśmiecha, to jesteś ugotowany...Że brakowało mu tak bardzo poczucia tego czego nawet nie starał się przywrócić w relacjach z żoną (np gorący namiętny pocałunek), że po prostu go poniosło.. Popłynął bo to było na wyciągnięcie ręki. A teraz drań mówi że on by wybaczył i chciałby żyć dalej razem. Uważa że mimo iż zachował się jak k..s to nie jest jeszcze najgorszy.
Tylko czy pomyślał, która kobieta zainwestowałaby w tai związek, kiedy partner jest taki podatny na pokusy. Czy to kogoś obchodzi? I czy obchodzi kogoś, że kobieta już nigdy nie czułaby się pewna przyszłości?
Ile miałabym znieść, aż za parę lat on zatęskni jeszcze bardziej za prawdziwą namiętnością?
Czy może mam się poświęcać dla drania do końca życia, bo on chce teraz wszystko naprawiać? sąd weźm
Niektóre małżeństwa potrafią tak żyć dalej, ja nie potrafię temu sprostać. Nie warto.