Witam kochane kobietki.
Z moim chłopakiem poznałam się w liceum, on od tego października wyjechał na studia. Było ciężko przestał się mną interesować.
Byliśmy razem rok, choć znaliśmy się dłużej z początku (dzieliło nas ok 20 km, nie zawsze było jak się spotkać gdy nie byliśmy razem) rozmawialiśmy 6-7h przez telefon, było nam wspaniale. Później beztroskie nasze wspólne życie, zapoznanie z rodziną zarówno jego rodzina mnie polubiła jak i moja jego. Aż coś w nim się zmieniło... Gdy po tygodniu czekania na niego, i dwóch obiecywania jak cudownie będzie gdy przyjedzie do mnie czekałam z utęsknieniem, było to nasze 11. Gdy on nagle napisał, że jednak umówił się z kumplami. Nie robiłam problemów obiecał następny dzień. Zadzwonił do mnie tego wieczoru lekko podpity mówiąc, że chce przerwy od naszego związku, a później że to koniec. Za dwa dni przyjechał do mnie i mówił że chce przerwy jednak przed moją mamą zachowywał się jakby nic się nie stało. Pojechał do miasta gdzie studiuje, nie odzywał się ani słowem aż w końcu się przełamałam, zadzwoniłam pod pretekstem moich ubrań które są u niego po czym zapytałam co ma zamiar z tym zrobić. Usłyszałam tylko skromne - nie wiem, nie mam czasu z Tobą rozmawiać są u mnie znajomi. Czułam się fatalnie, płacz zgrzytanie zębów i rozpacz, tęsknota za tym co utracone. Odezwał się wczoraj, gdy już miałam nadzieję, że będzie lepiej. Obiecywał że to przerwa. Nasza rozmowa polegała na cześć, co słychać. Spytałam w końcu co ma zamiar z tym zrobić oznajmił, że jeszcze nie wie. że mnie kocha ale jemu jest tak dobrze. Sądzę że dostał małpiego rozumu na tych studiach... Jak można powiedzieć, że się kogoś kocha ale jest mu lepiej bez niego. Chcę wrócić do niego jak tylko mogę, mówił, że to tylko przerwa ale wydaje mi się że chciał sobie zostawić otwartą furtkę gdyby znudziło mu się życie studenckie i jednak chciałby stabilizacji... Nie wiem co mam robić... Pomóżcie, znajomy który jest w podobnej syt z dziewczyną mówi, że wróci ale nie mam mu od razu wpadać w ramiona tylko ignorować go, pokazać mu niezależność i powiedzieć, że teraz to ja muszę się zastanowić.
Podobne tematy
Zrob tak jak mowi Twoj znajomy...Jesli twoj chlopak zateskni to moze wroci........Prawdopodobnie wystraszyl sie powazniejszego zwiazku z Toba i chce sie wyszalalec na studiach, a nie trwale wiazac......
On zapewnia, że nie chce żadnej innej i że ponoć będę na końcach jego rzęs... Czy to tylko ucieczka? Czy nie należy mnie się spotkanie i wyjaśnienie tego?
Nie wiem, trudno to przejrzec. Byc moze jestes jego pierwsza miloscia, a wtedy tak sie czuje - ze to do konca i wszystko super...czasem tak jest a czasem jednka nie...............
Jestes mloda, uspokoj sie, czekaj na jego ruch, nie narzucaj się , zyj teraz dla siebie, skoro on sie oddalil...zobaczysz co przyniesie zycie.......
Ale jesli poczujesz ze to ni TO i czujesz sie niekochana to nie marnuj z nim zycia............
Moim zdaniem chłopak zachłysnął się "wielkim światem". Zobaczył inną rzeczywistość: nowi znajomi, mnóstwo możliwości spędzania czasu, imprezy. A gdzieś tam szara dziewczyna z małej wioski, kłopoty z transportem na odległość 20 km (w mieście o każdej porze dnia i nocy taką odległość można przejechać komunikacją przemieszczając się z imprezy na imprezę). Dla Ciebie nic się nie zmieniło - on żyje w całkiem innym świecie. Oczywiście, związek może przetrwać taką zmianę, pod warunkiem, że osoba, której życie się zmienia traktuje związek poważnie. On najwyraźniej nie traktuje. Więc zaakceptuj to, zajmij się sobą, jego uwolnij. Być może faktycznie wróci, ale wtedy to TY powinnaś decydować, czy chcesz zaczynać od nowa akurat z nim. Bo to już byłby zupełnie nowy związek z zupełnie innym człowiekiem niż ten, którego znałaś.
racja, być może zachłysnął się "wielkim światem" ale to trochę wyolbrzymione. To nie jest nawet Wrocław, czy Poznań. To nie jest renomowana uczelnia, to PWSZ. On pochodzi ze wsi, może dlatego teraz czuje się taki "wolny" zachowuje się żałośnie, myśli, że będę czekała na jego każde skinienie palcem...