witajcie
Przed chwilką się dopiero zarejestrowałam więc gdyby było coś nie tak proszę nie krzyczeć ![]()
A więc sytuacja wygląda następująco:
Jestem z chłopakiem 1,5 roku. Kłóciliśmy się ze sobą już po paru miesiącach znajomości tylko, że kiedyś te kłótnie wyglądały tak że trwały np. pół godzinki a potem się godziliśmy i było między nami jeszcze lepiej niż przed kłótnią. Ale teraz to się zmieniło. Kłócimy się dosłownie o wszystko (np. o to że nie szuka pracy, że pali papierosy, o to że według niego nie chce go przytulać...) i to on prawie zawsze pierwszy się obraża. Doszło już parę razy do tego, że często wracałam do domu od niego w siniakach, dwa razy przywalił mi w twarz aż leciała mi krew. Chciałam już nie raz go zostawić ale boję się że będę tego żałować. W końcu są też takie dni które spedzamy miło. Zawsze jak się pokłócimy to on pierwszy przychodzi i mnie przeprasza, widze po nim że mimo wszystko że czasem w kłótni nazwie mnie idiotką wiem że tak nie uważa.Od paru lat choruje na depresję, wiedział o tym prawię od początku naszej znajomości. Twierdzi że chce mi pomagać i wspierać mnie gdy bedzie mi ciężko tylko że kompletnie nic nie robi w tym kierunku a na dodatek mimo że mówi że chce mnie wspierać uważa że sama sobie wmawiam tą chorobe i tak naprawdę według niego nic mi nie jest tylko sama sobie to wmawiam.Czy powinnam go zostawć? chciałabym z nim być ale czy on by się kiedyś zmienił...:(