Witam
Wiem wiem kolejny facet który zagląda na babskie forum w sprawie pomocy, no ale cóż . Generalnie w sumie nie wiem czy jej potrzebuje , raczej chciałbym się dowiedzieć jak osoby w mojej sytuacji w która de fakto sam się wpakowałem lub podobnej sobie radzą/radziły. W takim telegraficznym skrócie :
Byliśmy ze sobą 7 lat, mieszkamy nie daleko siebie więc rzeczą jasną było to, że spędzaliśmy ze sobą dużo czasu. Ja praktycznie dla naszego związku poświęciłem znajomych wszystkim , chciałem być po prostu zawsze dla niej . Potem przyszła praca , więc wiadomo : Praca i ona , ona i praca ... Nie przeszkadzało mi to , miałem kochającą dziewczynę i miła prace która lubię . Zaręczyliśmy się i po okresie roku zamieszkaliśmy , wcześniej planując ślub ( parę rzeczy już było załatwione ). Mieszkaliśmy krótko bo po miesiącu stwierdziła, że zabrałem jej przestrzeń ( cokolwiek dla kogo kogokolwiek to znaczy ). Całe 6 lat poszło w buty... TRUDNO.
Jak się domyślacie , teoretycznie jak i praktycznie zostałem sam, bez znajomych bo każdy po prostu poszedł w swoją stronę i ma nowych znajomych. Inni zaś nie mają czasu a ja trzymając się znanego motta nie mam zamiaru tracić go z nim jeśli dla mnie go nie mają. Włucz się człowiek czasami po sklepach itd starając sobie jakoś minimalnie chociaż czas zapełnić
Ciekawi mnie to czy ktoś po prostu miał przyjemność z takim zdarzeniem w swoim życiu ? jak sobie z nim radzi/radził. Przykre to jest strasznie, bo nawet nie ma z kim pogadać o pierdołach.