Witam wszystkich serdecznie. Jak widać po nicku jestem facetem. Zarejestrowałem sie na to forum, poniewaz uważam, że mam z moją małżonką problem (ona uważa inaczej). Przed małżeństwem i przed ciążą moja żona w/g mnie miałą ochotę na seks dość często. 16 miesięcy temu urodziła się nam córeczka i od tego czasu nasze życie seksualne lerży i kwiczy. Uprawiamy sex mniej wiecej 2 razy na miesiąc ( ja mam potrzebe czesciej, mysle ze w statystykach europejskich sie mieszczę ale usłyszałem z jej ust, cyt: ja ci 3 razy w tygodniu dawac nie bedę. CO to znaczy dawać? Myslałem ze jak dwoje osób czuje do siebie pociąg to sie kochają i tyle), i jak juz to zwykle ona ulega pod moją namową bo jak by nie musiała to by tego nie robiła. Po prostu ona nie ma ochoty na mnie i koniec (tak to wygląda z mojej strony i mnie to martwi). Ciągle słysze na temat braku libido po ciąży. Nic z tym nie robi. Nie chce isc do seksuologa a proponowałem. Przed małżeństwem zdażały sie sytuacje ze budziła mnie w nocy/nad ranem bo biała ochote a teraz? Nie ma ochoty nawet na sex oralny. Jak to ktoś okreslił:
człowiek jest tylko człowiekiem i każdy ma swoje potrzeby a mówiąc ze to nie miało by wpływu na dalsze sfery życia jest okłamywaniem samego siebie. Na dłuższą metę ten z pozoru mały szczegół urośnie do rangi problemu i zacznie przekładać się na wszystko. Zazwyczaj tego co nam brakuje szukamy gdzie indziej.
Czy tak musi być?
Sorki za ew błędy ale sie spiesze
. Czekam na odpowiedź