Witam Drogie Panie, nie wiem czy dobrze trafilem, gdyz to forum dla kobiet, lecz mimo to spróbuje. Otóż mój problem wygląda następująco. Chciałbym zaznaczyć, że jest to mój pierwszy prawdziwy związek. Mamy po 21 lat. Jestem z dziewczyną już ok 4 lat, wcześniej między nami było super do czasu kiedy dopadł mnie kryzys. Przejawia się w ten sposób, ze czuje ze jestesmy już "za dlugo", kurcze! Chodzi o to, że już nie spawiają mi frajdy spotkania, nie chce mi się z nią o niczym dyskutować, jednymi słowami zaczeła mnie denerować. Wkurzam się na nią o byle co. Również teraz mam mniejszy pociąg do mojej kobiety. Zdradziłem moją dziewczyne na impreze z nowo poznałą dziewczyną, chciałem zobaczyć jak to jest z inną..
Zachciało mi się imprezować, lubie wychodzić sam na imprezdy, do klubu, żeby udodzić inne dziewczyny. Boję się skończyć związek, kocham ją bardzo, jest inteligenta, ładna, ma boskie ciało ... i nie wiem właśnie w czym jest problem!!!! Czy to jest przyzyczajenie, miłość? Może to ta jedyna? Mysle sobie, jakby było dobrze między nami, to bym nie rozglądał się za innymi. Jak nawet zerwe z dziewczyną to czuje, że będę bardzo zazdrosny o nią, nie wyobrażam jej w ramionach innego mężczyzny! Boje się, ze jak to skoncze to nie znajde już nikogo i bede sam! (uważam się za przystojnego chłopaka,zawsze mialem powodzenie, lecz mimo wszystko ogarniają mnie takie również lęki) Nie wiem, być może jestem idiotą! :-/
Sory, ciężko tak jest wylać uczucia i ubrać je w słowa, więc przepraszam za haos w powyzszym 'wyzalu'.