Mam pytanie, chłopak powiedział mi ze go nie podniecam. Czuje sie przez to nieatrakcyjna i oznacza to dla mnie, że mu się nie podobam.
On uważa, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego, że mu się podobam ale nie staram się go podniecić w łózku. On jest moim pierwszym partnerem i jest facetem, który twierdzi, że seks nigdy nie był dla niego ważny. Staram się go podniecać, dotykiem, pieszczeniem no i oczywiście robiąc mu dobrze w wiadomy sposób. Ale to nie zawsze daje skutek w postaci podniecenia a jesli juz, to trwa to dosłownie kilka minut i stan podniecenia mu mija przez co nie mam możliwości doprowadzić go do końca. We mnie też nie potrafi skończyć. Zaczynam nabawiać się kompleksów, podczas seksu zamiast czerpać z tego przyjemność zastanawiam się kiedy mu przejdzie i powie ze juz koniec mimo ze nie doszedł. Seks trwa dosłownie kilka minut, to nie są kilkudziesięcio albo kilkugodzinne maratony.
Nie wiem co jest nie tak, zasugerował żebym starała się coś zmienić, inny ubiór, spontaniczność - tylko jak np. proponowałam wspólny prysznic (myslalam ze to fajna gra wstepna) to słyszałam "nie", przez ostatnie kilka miesięcy w ogole nie uprawialismy seksu bo on nie chiał i tez słyszałam "nie" kiedy próbowałam czegokolwiek. Fakt, że nie mam doświadczenia, nie wiem może jak sprawić mężczyźnie przyjemność nie z tej ziemi, ale kiedy on sie tak zachowuje to jeszcze bardziej się zamykam i trace pewność siebie, zaczynam myslec, ze mu sie nie podobam. I teraz mogłabym np., zrobić coś spontanicznego, nawet delikatnie perwersyjnego, żeby go podniecić, ale boje się ze wyjede na idiotke...
Seks jest dla mnie ważny i to jest dla mnie duży problem, nie wiem jak sobie z nim poradzic.
Może Wy mi jakoś pomożecie?
Podobne tematy
Teraz to troche bledne kolo, bo zamiast dawac sie poniesc namietnosci zastanawiasz sie, co jest nie tak, czujesz sie nieatrakcyjna i z seksem coraz gorzej.
tak swoja droga nie rozumiem toku myslenia Twojego partnera. Wedlug mnie podobanie sie zazwyczaj idzie w parze z pozadaniem ale moze faceci maja do tego inne podejscie, nie wiem.
na Twoim miejscu chyba podeszlabym do tej sytuacji troche egoistycznie i staralabym sie robic tak, aby to mi bylo dobrze w lozku. moze jemu nie jest dobrze dlatego ze widzi, ze ty nie czerpiesz z tego przyjemnosci i wszystko dzieje sie np. mechanicznie i brakuje wam namietnosci? zasnanow sie co Ty bys chciala robic w lozku, jakie masz oczekiwania i zaskocz go tym. moze nie chodzi o to, zebys proponowala mu to, co Twoim zdaniem moze on chcec (np. jak z tym prysznicem), tylko mow, na co Ty masz ochote? co o tym sadzisz?
w ogole jak to bylo zanim Twoj facet Ci powiedzial, ze cos jest nie tak? czy z Twojego pkt widzenia wczosniej bylo naprawde dobrze a zaczelo sie psuc po wyznaniu Twojego chlopaka?
Oj to przykre, szczerze mówiac (wyrażam tylko moje zdanie) jak to przeczytałam to kojaży mi się to poniekąd z wykorzystywaniem, sama nie wiem ale Ty sie starasz, robisz co możesz a on narzeka;/ wiesz to nie tak powinno wygladać, nie znam kobiety która nie podniecałaby partnera jak robi mu dobrze;/
On jest mega egoistą nie liczy sie z Twoimi uczuciami i zostanie to w twojej psychice na długo jeszcze. I to z nim coś jest nie tak a nie z Toba.
Poradziłabym Ci rozstanie bo wkurza mnie takie coś;/ ale wiem że to nie takie łatwe i wiem że nie samym seksem człowiek żyje. Widać że go kochasz i sama musiałaś sie na wiele zdobyć żeby np zrobić mu dobrze ale on tego nie docenił, powinien sie przyznać że było mu dobrze i podziekować że sie starasz a nie narzekać. Co może masz stanąc na sutkach żeby się podniecił?:o nie kumam, poprostu musisz zrobić mu mega awanture.
Powtarzam że to tylko moje odczucia i przepraszam za nieskładność ale setki myśli mi się przewija przez głowe i chciałabym je wszystkie napisac
I powiedz mu że ci tez nie jest fajnie jak trwa to pare minut:O o tym on nie pomyslał?
Czy to jego podniecenie to od samego początku współzycia.Zastanawiam się czy to on nie ma problemów ze zdrowiem i z 'małym".Faceci czasami mają takie problemy...nawet palenie papierosów może być przyczyną.
Niech Ci powie konkretnie czego mu brakuje i co należałoby zmienić. Bo co to za narzekanie, że "zmień coś, bo jest źle". I teraz Ty masz się domyślić co i jak robić? Zwłaszcza jak jesteś niedoświadczona i nie wiesz co i jak? Powiedz mu, żeby był bardziej konkretny i powiedział o co mu chodzi. Buntownik bez pomysłu no...
7 2011-10-24 04:55:34 Ostatnio edytowany przez straceniec (2011-10-24 04:56:26)
tak swoja droga nie rozumiem toku myslenia Twojego partnera. Wedlug mnie podobanie sie zazwyczaj idzie w parze z pozadaniem ale moze faceci maja do tego inne podejscie, nie wiem.
Ja to potrafię zrozumieć, są dziewczyny które uważam za piękne (idealne figury, piękne rysy twarzy, dobrze się ubierają), ale wiem, że nie byłbym z nimi w stanie uprawiać seksu, są dla mnie zimne, aseksualne, nie pociągają mnie. Wydaje mi się, że jest to kwestia ich sposobu bycia, który mi nie odpowiada.
Z drugiej strony, w liceum starałem się ograniczać kontakty z dziewczyną, która swoim charakterem i sposobem bycia bardzo mi odpowiadała, pociągała mnie seksualnie, jednak jej lekka otyłość przeszkadzała mi na tyle, że bałem się mocniej w to angażować. Może mnie coś ominęło pięknego? Może bym ją zranił, nie mogąc zaakceptować tej konkretnej niedoskonałości?
On jest mega egoistą nie liczy sie z Twoimi uczuciami i zostanie to w twojej psychice na długo jeszcze.
No pewnie! W dodatku wpadnie w depresję, z której nie wyplącze się już do końca swojego przedwcześnie zakończonego życia :>
Skąd taka diagnoza? Po co komukolwiek wmawiać tak negatywną wizję przyszłości?
Takie przepowiednie są destrukcyjne.
Straceniec, czyli z pkt widzenia faceta w druga strone to tez jest mozliwe? lmozliwe, zeby dziewczyna, ktora bardzo pociaga faceta seksualnie wcale mu sie nie podobala? przyjmuje to do wiadomosci, ale jakos trudno mi to ogarnac:)
Jasne, że dziewczyna może być dla faceta obiektywnie ładna, ale nie pociągać Go seksualnie. Faceci to nie maszynki, nie z każdą chcą uprawiać seks.
Jednak Autorka w innym temacie pisała czy możliwy jest związek między heteroseksualną osoba a aseksualną.
Podejrzewasz chłopaka o aseksualizm?
Tu sprawa jest dziwna, bo jesteście razem, więc seks między Wami wydaje się sprawą logiczną.
Może coś obniża Wasze libido, może faktycznie ma inną orientację, może jakieś złe doświadczenia z dzieciństwa, a może nie dojrzał do związku, do seksu... Nie wiadomo.
Jego zachowanie jest dość niepokojące, niby chce, żebyś coś zmieniła, a z drugiej strony odrzuca propozycje.
Ja bym stanowczo z Nim pogadała, bo wygląda na to jakby coś ukrywał. Jeżeli tak nie jest, to chociażby zaproponować wizytę u specjalisty, bo na dłuższą metę, jeżeli On hipotetycznie nie chciałby seksu, a Ty tak, to nie dogadacie się/
pytalam raczej o odwrota sytyuacje, czyli czy to mozliwe, zeby pociagala nas osoba, ktora nam sie kompletnie nie podoba? mi sie nigdy cos takiego nie zdarzylo.
Zielona, piszesz, ze Twoj chlopak jest Twoim pierwszym partnerem seksualnym. ja mysle, ze po prostu musisz sie jeszcze nauczyc czerpac prezyjemnosc z seksu i naprawde szkoda, ze Twoj facet Ci w tym nie pomaga a raczej utrudnia. popelnil blad mowiac Ci, ze go nie podniecasz i mysle, ze teraz bedzie Wam trudniej sie z tym uporac. moze mu powiedz prosto z mostu, ze fajnie jakby Cie tej przyjemnosci nauczyl i powiedzial, co lubi itp, a nie wyjezdzal z pretensjami i wpedzal w kompleksy.
Próbowałam rozmawiać na ten temat. Twierdzi, że z innymi kobietami też różnie bywało i on nawet nie w każdej pozycji jest w stanie dojść.
Nie wiem co mam sądzić na ten temat, najgorsze jest to, że zaczynam się wstydzić robić cokolwiek, bo wydaje mi się, że zrobie z siebie idiotke i to co będę robiła i tak go nie podnieci.
Seks u nas zawsze był problemem, w zasadzie w pewnym momencie zupełnie go odciął i teraz jak wróciliśmy do niego ( pewnie dla tego, że jest on ważny dla mnie) to i tak nic nie idzie.
Na początku znajomości potrafiłam go chociaż doprowadzić do końca oralnie, teraz jak jestesmy ze sobą bliżej pod względem emocjonalmym nie wychodzi nic - a chyba powinno być odwrotnie.
Ja uważam że seks odpadł zupełnie w momencie kiedy wyznałam co do niego czuje, pare miesięcy temu, nie wiem jakie to może mieć znaczenie, ale tylko z tym mi się kojarzy.
Czuje się bezsilna i nie wiem co mam robić. Seks jest dla mnie ważny, wydaje mi się nabardziej naturalną formą bliskości między ludźmi których coś łączy.
Mam pytanie, chłopak powiedział mi ze go nie podniecam. Czuje sie przez to nieatrakcyjna i oznacza to dla mnie, że mu się nie podobam.
On uważa, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego, że mu się podobam ale nie staram się go podniecić w łózku. On jest moim pierwszym partnerem i jest facetem, który twierdzi, że seks nigdy nie był dla niego ważny.
Wg mnie tutaj jest zawarta cała odpowiedź. Widzę to tak:
- Twój chłopak ma problemy związane z osiągnięciemm erekcji, powodów może być wiele( przykre doświadczenia, kompleksy, problemy zdrowotne etc),
- jest po prostu oziębły seksualnie, w sumie sam Ci powiedział, że seks nigdy nie był dla niego ważny.
A głupotą jest mówienie, że nie starasz się go podniecić wg mnie próbuje zwalić całą winę na Ciebie, bo z nim niby wszytko jest ok
Jeśli o mnie chodzi, to jeszcze nie przyjadę do swojej dziewczyny, a jestem tak "nagrzany" samą świadomością, że będzie seks.
Pogadaj z nim tak porządnie, bo wg mnie wina jest po jego stronie.
13 2011-10-24 15:21:20 Ostatnio edytowany przez straceniec (2011-10-24 15:38:39)
pytalam raczej o odwrota sytyuacje, czyli czy to mozliwe, zeby pociagala nas osoba, ktora nam sie kompletnie nie podoba? mi sie nigdy cos takiego nie zdarzylo.
Dla mnie liczy się bardziej seksapil, sposób bycia dziewczyny, barwa jej głosu, podejście do życia, spojrzenie.
Ona miała tego więcej niż większość dziewczyn które znam, nie miała natomiast idealnego ciała.
Ona mi się bardzo podoba, bardzo mnie pociągała, jednak obiektywnie rzecz biorąc, nie jest taką pięknością jak choćby Ruslana Korshunova (która mimo swojego niezaprzeczalnego, słowiańskiego piękna, nie sprawia że robi mi się ciepło).
@tommy:
Ja zakładam, że nie z każdego związku da się coś wykrzesać...
Z tego powodu nie potrafię zrozumieć chrześcijańskiego podejścia, zakładającego tłumienie instynktów, próbowałem tak będąc nastolatkiem i nic z tego dobrego nie było, w moim przypadku prowadziło to do przeidealizowania obiektów moich westchnień.
@zielona:
Jeżeli chłopak nic do ciebie nie czuje na tej płaszczyźnie, po co ciągnąć tę fikcję? Ciesz się, że straciłaś tylko 4 miesiące.
Bądź mu wdzięczna, że jest z tobą szczery, przynajmniej wiesz na czym stoisz.
Próbowałam rozmawiać na ten temat. Twierdzi, że z innymi kobietami też różnie bywało i on nawet nie w każdej pozycji jest w stanie dojść.
Nie wiem co mam sądzić na ten temat, najgorsze jest to, że zaczynam się wstydzić robić cokolwiek, bo wydaje mi się, że zrobie z siebie idiotke i to co będę robiła i tak go nie podnieci.
Seks u nas zawsze był problemem, w zasadzie w pewnym momencie zupełnie go odciął i teraz jak wróciliśmy do niego ( pewnie dla tego, że jest on ważny dla mnie) to i tak nic nie idzie.
Na początku znajomości potrafiłam go chociaż doprowadzić do końca oralnie, teraz jak jestesmy ze sobą bliżej pod względem emocjonalmym nie wychodzi nic - a chyba powinno być odwrotnie.
Ja uważam że seks odpadł zupełnie w momencie kiedy wyznałam co do niego czuje, pare miesięcy temu, nie wiem jakie to może mieć znaczenie, ale tylko z tym mi się kojarzy.Czuje się bezsilna i nie wiem co mam robić. Seks jest dla mnie ważny, wydaje mi się nabardziej naturalną formą bliskości między ludźmi których coś łączy.
Dziewczyno jest mi Ciebie szkoda, naprawdę nie wyobrażam sobie żeby mi jakikolwiek chłopak zarzucał że robie coś nie tak bo on nie może dojść:O
Nie słuchaj go, to nie Twoja wina tylko jego. Ty sie mu oddajesz, okazujesz swoją miłość a on z takim czymś wyskakuje;/ Ok nie musi być przecież idealny, przecież pewnie ma jakiś problem ze wzwodem, poleć mu jakieś tabletki i niech działa, to on powienien robić wszystko żeby Ci było dobrze a nie narzekać...
Straceniec-zaznazyłam 2 razy że to moje zdanie, trzeba to tylko sobie uświadomić.
Zielona2,
czy mogłabyś napisać coś więcej o Waszej relacji pozaseksualnej? Od jak dawna się znacie, co Was połączyło, jak spędzacie razem czas, jakie macie plany. Czy wiążesz w jakiś sposób Wasze trudności we współżyciu z innymi wydarzeniami?
W jakim jesteście wieku?
Przyznam, że informacje, którymi się podzieliłaś, moim zdaniem dość jednoznacznie wskazują na zaburzenia seksualne partnera. Seksuolog rozważałby diagnozę przede wszystkim w kierunku zaburzeń erekcji (o źródłach psychicznych lub somatycznych) i oziębłości seksualnej (braku lub utraty potrzeb seksualnych). Istnieje także możliwość, że specyficzne potrzeby seksualne (np. fetyszyzm) uniemożliwiają mu odbycie klasycznego stosunku i czerpanie z niego przyjemności. W każdej z tych sytuacji potrzebna jest interwencja terapeutyczna. Twoje usilne starania sprawienia przyjemności partnerowi nie mogą być skuteczne, nie z powodu możliwości Twoich - ale jego.
Jesteśmy ze soba od początku roku, obydwoje cos przezyliśmy w poprzednich związkach. Ja jestem pewna swoich uczuć wobec niego, on wydaje mi się również faktycznie czuje do mnie coś więcej.
On jest bardzo zajety, praca, nauka - spędzamy ze sobą tyle czasu ile sie uda.
Wiem, że na co dzień ma bardzo stresujące życie.
Czas spędzamy przeważnie w domu, czasem gdzies wyjdziemy jak mamy ochotę, generalnie cenimy sobie taki spokój.
Mamy po 26 lat. Osobiście wydaje mi się, że problemy mogły się wziąć w związku z brakiem dorbych relacj z rodzicami, może to stres, może jakieś problemy zdrowotne, palenie ( nie dużo ale jednak), kiepska dieta? Nie wiem, wszystkow wydaje mi się możliwe.
Chciałabym porozmawiać z nim na spokojnie i delikatnie zasugerować wizytę u lekarza, ale nie wiem jak zareaguje na to
Nie chce, żeby źle to odebrał, wiadomo, że faceci sa czuli na tym punkcie. Poza tym, pewnie powie ze to dobpiero w przyszłym roku, bo nie znajdzie czasu do grudnia ... A problem jest tu i teraz.
to czas pomału myśleć o rodzinie, musicie to razem obgadać i to jak najszybciej. Wygarnij mu jak sie czujesz, że jest Ci źle i żeby dla Waszego związku szedł do lekarza z tym bo przecież jak nic sie nie zmieni to chciałabyś żyć z nim całe życie, a skad pewność że nie bedzie gorzej po paru latach w ogole odechce mi sie jakiegokolwiek zblożenia i co wtedy? Teraz nie myśli o tym jak Ty się możesz czuć a co dopiero później. Porozmawiaj z nim poważnie to jedyne wyjście, może on wie że ma jakieś problemy ale boi się Tobie o tym powiedzieć... Wyciągnij to z niego bo inaczej się nie dowiesz tylko bedzie o wszystko Ciebie obwiniał...
zielona2
Jak dla mnie problem jest i to zdecydowanie po stronie mężczyzny. Jednak uważam, że niedojrzałe i egoistyczne jest z jego strony zachowanie względem Ciebie. Gdyż on nie rozwiązuje problemu, więcej on udaje, że problem nie istnieje poprzez zrzucanie całej winy i odpowiedzialności na Ciebie.
Zrzuca odpowiedzialność na Ciebie dodatkowo wpędzając Cię w kompleksy i obarczajac swoimi emocjami. Wmawia Tobie, że to Ty go nie podniecasz i to Twoja wina, że powinnaś bardziej się starać itp. Sugeruje, że to w Twoim zachowaniu, sposobie bycia coś jest nie tak kiedy ewidentnie to on ma problem i swoje lęki, stres, problemy z nieumiejętnością utrzymania erekcji zrzuca na Ciebie. Tak nie zachowuje się kochający facet!!!
Po drugie sama zauważyłaś, że jest jeszcze gorzej od momentu kiedy wyznałaś mu swoje uczucia. Sama wiążesz ze sobą te wydarzenia.
Możliwe zatem, że jego "niedomagania" mają związek z jego psychiką. A co dokładnie może się za tym kryć, to pewnie tylko terapia mogłaby wykazać.
Przykre jest to, że to jest Twój pierwszy partner seksualny, a Twoje niewielkie doświadczenia seksu bazują na poczuciu winy, nie umiejętności zaspokojenia mężczyzny, świadomości bycia niepociągającą gdyż Twój partner reguralnie dawkuje Ci takie "mądrości", co jest ogromnie przykre! On chyba nawet przez chwilę nie zastanowił się jak Ty z tym wszytskim możesz się czuć.
Straceniec z pewnością w depresje autorka postu nie popadnie. Jednak gdyby sytuacja taka się przeciągala mogłoby to się stać czymś relanym. W każdym razie tego typu doświadczenia mają wpływ na psychikę, postrzeganie siebie! Tym bardziej, że opinia kogoś kogo kochamy jest dla nas bardzo istotna!
Po drugie zastanów się!!! Czy gdyby kobieta, którą byś kochał po nie udanym seksie zarzucialaby Ci, że to Twoja wina gdyż jesteś mało męski, mało seksualny nie miałoby to piorunujacego i negatywnego wpływu na Ciebie? Jak byś się poczuł, co byś pomyślał, co byś zrobił? Nie zapominaj, że byś ją kochał i zależałoby Ci na niej.
Natomiast zgadzam się, że czasem tak bywa, iż kobieta dla mężczyzny może być piękna i jednocześnie nie zachęcająca do seksu. Jednak pytanie, czy czegoś takiego nie widać od początku? I co chłopak autorki zauważył to dopiero w łóżku, po paru nieudanych seksach?
Może w takim razie już na samym początku mógł nie zawracać głowy sobie i jej i zwyczajnie sobie odpuscić?
Jak byś się poczuł, co byś pomyślał, co byś zrobił? Nie zapominaj, że byś ją kochał i zależałoby Ci na niej.
Jestem dosyć wrażliwą osobą, miałem kiedyś poważnie złamane serce, teraz stałem się mniej sentymentalny, z tamtego przypadku dużo się nauczyłem.
Jestem egoistą, tzn. bardzo zależy mi na zaspokojeniu kobiety, ale traktuję to jako narzędzie mojej rozkoszy. Nie przejmuję się więc tak bardzo tym co myśli sobie na mój temat kobieta.
Myślę, że potrafię obiektywnie ocenić swoją seksualność, własne doświadczenie i ich wartość.
Tak jak napisałem wcześniej, po co się męczyć? Co to za związek bez więzi seksualnej?
Ten partner Zielonej może być aseksualny i nie ma ochoty podejmować jakiejkolwiek inicjatywy. Jak długo to tylko Zielona ma przejawiać zaangażowanie?
Zieolna2, ujmę rzecz inaczej.
Czy ulubiony obraz cię podnieca albo ulubiony film - seksualnie?
A może ulubiony stanik?
Albo kot słitaśny.![]()
Może się coś/ktoś podobać i nie podniecać.
Np. pewna dziewczyna mnie lubi a więc pod jakkimś względem się jej podobam(jesli we mnie nic by się jej nie podobalo to czemu by chcoała by mieć ze mną do czynienia) a traktuje mnie jak brata.![]()
Zielona2,
oczywiście sfera seksualna jest bardzo intymna i rozmowa sugerująca konsultację lekarską może być trudna. Podejrzewam jednak, że Twój partner, nawet jeśli nie rozmawia o tym z Tobą otwarcie, sam doskonale zdaje sobie sprawę, że może mieć poważny problem. Być może też sam wie lub domyśla się, jakie są tego przyczyny.
Albo traktuje ją jak siostrę.![]()
23 2011-10-26 20:02:38 Ostatnio edytowany przez jackjohn (2011-10-26 20:04:31)
Myślę, że to poważny problem Twojego partnera Zielona, a nie Twój. Dlaczego? Bo jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji, w której kobieta stara się jak może, a facet nic... A po 5 minutach kończy i to bez "finishu". Zwykle to jest na odwrót, dlatego w ogóle tego nie rozumiem. Dlatego nie obwiniaj się, nie masz powodów.
Inną sprawą jest fakt, że tak jak pisaliście wcześniej są kobiety które kochamy, a są takie które wzbudzają w nas pożądanie. Oczywiście najlepiej jeśli jest i miłość i pożądanie za razem, ale nie zawsze się to zdarza.
Kolejną rzeczą jest technika. Nie mówię, że w Twoim przypadku jej nie ma, tylko że Twój partner ma problem. Ale wracając do techniki to zawsze myślałem, że seks oralny potrafi dać mi niesamowite wrażenia, porównywalne z klasycznym. Nie prawda. Jeśli pewne rzeczy wykonuje się źle i nie podsunie się sugestii partnerowi aby robił to inaczej, może być święcie przekonany że robi to dobrze, podczas kiedy my sami zamiast czerpać przyjemność, raczej czujemy dyskomfort i brak podniecenia (albo nawet spadek emocji). Cóż, nie ma złotego środka. Trzeba rozmawiać z partnerem, wiedzieć co w danej chwili myśli i odczuwa. Inaczej chyba nikt nie będzie nigdy czerpał przyjemności ze stosunku, przynajmniej nie po pierwszym razie. Poza tym jeśli Twój partner ma problemy nazwijmy po imieniu z podnieceniem, to porozmawiaj z nim może akurat namówi się na wizytę u lekarza lub zastosuje jakiś lubrykant rozgrzewająco pobudzający.
A tak z innej strony patrząc to załóż seksowną bieliznę, w której nigdy Cię nie widział. Zachowuj się tak, jakby w ogóle Cię to nie obchodziło, ale jednocześnie daj mu zauważyć, że taką bieliznę nosisz. Nie wzbudzaj w nim zazdrości bo zacznie wymyślać historie dla kogo taka bieliznę ubrałaś (mężczyźni potrafią być bardzo zazdrośni, nawet jeśli tak naprawdę nie mają powodów). Po prostu obudź w nim ciekawość i pożądanie. To nie stanie się w jeden wieczór, ale po krótkim czasie może odnieść skutek. Poza tym jeśli jesteście ze sobą od dłuższego czasu, może brakuje jakiegoś urozmaicenia? Czegoś nowego, może nawet szalonego. Nie wiem. Pierwsze z nim porozmawiaj, o swoich uczuciach, o tym co myślisz i dlaczego. Jeśli Cię kocha, zrozumie. Wtedy wzbudź w nim ciekawość i pożądanie. A na końcu zaskocz czymś zupełnie nowym.
A co powiecie jeśli mnie pociąga u kobiety inteligencja a fizycznie niestety nie?
Zarówno podoba się zatem i nie podoba.
Zielona, według mnie to spory problem i seksu będzie Tobie prawdopodobnie zawsze brakowac w tym związku. Może ma problem natury fizycznej - wtedy - do lekarza, ale jesli jest aseksualny (maly temperament) to juz nic nie zrobisz. Czym on wynagradza Tobie brak seksu, ze z nim jesteś? Przytula, okazuje w jakis inny sposób czulość/miłosc, rozmawia z Toba, mówi mile rzeczy, troszczy się, jest najlepszym przyjacielem?
Jesli tak, to mogłabym zroumiec ze z nim jesteś i warto walczyc. Jesli nie, to wybacz ale nie rozumiem....
Albo czeka do ślubu..
Młody-stary czemu mącisz? ![]()
Twoja siostra, którą byś kochał musi Ci sie podobać fizycznie? Czy wystarczy, że ją lubisz za jej charakter? Słowo lubić można używać niekiedy zamniennie z podobać. Jednak podobać dotyczy zazwyczaj tego co widać, odnośi sie do fizyczności.
A mnie zastanawia to co napisał straceniec! Ponieważ jeżeli mężczyźni potrafią o jakiejś kobiecie powiedzieć, że jest piękna i faktycznie tak myślą, ale nie jest to równoznaczne z tym, że ona pociaga ich seksualnie to wydaje mi się, że taki mężczyzna powinien nie mieć ochoty podrywać takiej kobiety? Gdyż w naturze męzczyzny nie jest wiązać się z kobietą, która nie jest dla niego atrakcyjna seskualnie?
jackjohn Twoja wypowiedź też mnie zastanawia, gdyż piszesz, że niektóre kobiety się kocha inne pożąda. Rozumiem to, że można tylko i wyłącznie pożądać jakiejś kobiety, chcieć to z nią zrobić i myśleć o niej tylko w sensie seksualnym. Jednak nie rozumiem jak można kochac kobietę, która by meżczyzny nie pociągała fizycznie, seksualnie, no chyba, że na wybrankę życia taki mężczyzna szukałby siostry, przyjaciółki ale nie kobiety, którą by pragnął i jednocześnie umiałby z nią zbudować trwałą więź emocjonalną?
W dojrzałej miłości owszem powinna też być przyjaźń między partnerami. Jednak przyjaźń sama w sobie to nie miłość w rozumieniu relacji damsko-męskich. Aspekt seksualny jest tutaj niezbędny, gdyż ten aspekt wpływa choćby na same odczuwanie miłości jako uczuć itp. Inne uczucia się ma do siostry, a inne do kobiety jako partnerki. No chyba, że partnerzy oboje są aseksualni. Tyle, że seksualnośc to dla mnie coś więcej niż tylko sam stosunek w sobie, to namiętnośc, zmysłowość to potrzeba kontaktu fizycznego i wiele wiele wiecej...
Kupiłam sobie przedwczoraj fajna seksowna bielizne, wczoraj mielismy sie spotkac, wiec w trakcie dnia kiedy bylismy w pracy wysłałam mu swoje zdjęcie własnie w tej bieliznie i napisałam jakas wiadomość delikatnie dodającą pikanterii. Myslałam, ze jak sie spotkamy to pierwsze co bedzie chciał zrobić, to zainteresować się mną, nic z tych rzeczy, kompletnie nic. Było mi przykro jak cholera, bo znowu myśli typu - czy ja się wygłupiłam wysyłając mu roznegliżowane zdjęcie? Wydaje mi się, że każdy facet byłby zadowolony, a tu nic.
Straceniec, mój chłopak twierdzi, że jestem dla niego atrakcyjna, kiedy zaczynam go pieścic, dotykać to on sie podnieca, problem głowny lezy w tym, że trwa to bardzo krótko.
Motylek79: Owszem okazuje mi czułość, całuje, przytula, dotyka, pieści i wiem, że jestem dla niego ważna. A ja go kocham. Dlatego jestem z nim.
No to jeśli oboje się kochacie i jesteście dla siebie ważni to marsz do seksuologa! Problem sam się raczej nie rozwiąże...
hej zielona i jak sie sprawy mają?
Słucham Waszych problemów i opinii na temat pożycia z mężczyznami....
Widzę, że nie jestem przypadkiem odosobnionym ![]()
Jestem młodą kobietą (27 lat), z moim partnerem jesteśmy rówieśnikami. Borykam się z niezwykłymi, jak dla mnie, problemami.
Nigdy dotąd, tzn.w poprzednich związkach, nie doświadczyłam uczucia odrzucenia, krytyki związanej z wyglądem, zarzutu braku kobiecości STRASZNE! wierzcie mi. Na początku związku było cudownie, po prostu sielanka. Jednak odkąd mieszkamy razem seks jest coraz rzadszym gościem w naszym łóżku. Najpierw zachęcałam mojego partnera..ubiorem, potem wymyślną bielizną, tańcem co tylko przyszło mi do głowy. Potem przyszła frustracja... jestem młoda, atrakcyjna, czy powinnam stawać na rzęsach i się o To prosić??? od czasu do czasu usłyszałam, że mam nieładne sukienki, niekobiece zachowania, i wiele innych krytyk... Nadszedł czas gdy przestałam zabiegać, okazałam żal i ochłodziłam moje wylewne i ciepłe serce. Nie wiem co można zrobić z kimś, kto co dzień mówi mi "Kocham Cie, jesteś taka kochana..." po czym nie kocha się z Tobą częściej niż 3x w miesiącu, a i to odbieram jako pewnego rodzaju obowiązek jego strony. Brak jest w nim namiętności, czułości, pożądania do mnie. Czy to już koniec miłości?