czesto rozstawalismy sie z byle powodu. bylismy ze soba 5 lat. za kazdym razem po rozstaniu ja dzwonilam pisalam chcialam to ratowac a on mowil ze to juz napewno koniec ze juz nie ma szans na powrot jednak zawsze wracal. teraz poklocilismy sie o jakas blahostke w zasadzie on mial pretensje ze do niego dzwonie caly czas ze nie daje mu wolnosci co nie do konca bylo prawda i nie do konca nieuzasadnione. poklocilismy sie strasznie padlo ze to koniec wyszedl i tyle go widzialam. teraz do niego dzwonie to albo nie odbiera albo odbiera i krzyczy ze nie chce ze mna rozmawiac ze juz go nie obchodze ze mnie nie kocha i ze zmarnowalam mu zycie... chcac nie chcac nie jest sie w stanie wyrzec milosci w tak krotkim czasie. Co mam zrobic jak to zrozumiec....
Podobne tematy
daj mu czas na przemyślenie ,,, nie odzywaj się nie dzwoń do niego nie pisz , wiem ze to trudne ale tak bedzie najlepiej on zrozumie i pewnie wróci i bedzie cie jeszcze przepraszał za to , a ty daj spokój mu narazie bo własnie tak jak napisałaś ,,za kazdym razem po rozstaniu ja dzwonilam pisalam chcialam to ratowac a on mowil ze to juz napewno koniec ze juz nie ma szans na powrot jednak zawsze wracal.'' i on myśli sobie ze nie wazne co sie stanie bedziesz i tak go prosic o powrót i pierwsza ręke wyciagniesz
Nie żebrz o jego miłość, i tak to zawsze Ty wyciągałaś pierwsza rękę na zgodę. Nie możesz sama dbać o związek, który tworzycie razem. Znaj swoją wartość, i on powinien też ją poznać.
wiem, ale ciezko zyc w niepewnosci co on robi gdzie jest. do tego boje sie, ze on sie sam nie odezwie. wiem glupie myslenie ...
5 2011-10-23 02:03:46 Ostatnio edytowany przez _pinezka_ (2011-10-23 02:04:35)
strasznie faceta osaczyłaś wcale mu się nie dziwię, że nie chce z Tobą gadać. Odpuść trochę, daj mu odetchnąć, przemyśleć sprawę bez ciągłego dzwonienia. Jeśli zatęskni- sam będzie szukał z Tobą kontaktu...
hej Victoria 8888, mam identyczny problem, moj maz jest bardzo porywczy i tez czesto sie klocimy, czasem z byle powodu czasem z niedomowienia... potem jest wielkie pojednanie - ja przewaznie dzwonie jako pierwsza a on mnie przeprasza za swoje zachowanie, czasem ja musze przeprosic bo przyznam ze to ja go prowokuje (czasami)
Tym razem bylo jednak inaczej - niemal identycznie jak w Twoim przypadku : wielka klotnia z byle powodu a potem wylaczyl telefon, nie wlaczal przez kilka godzin a potem znowu na mnie nakrzyczal i znowu wylaczyl telefon. Czuje sie dziwnie troche zalamana , troche zdezorientowana, ale z drugiej strony mysle ze moze faktycznie on potrzebuje odpoczynku - moze to ze dzwonie odbiera w ten sposob ze nie dokonca go szanuje bo dzwoniac i probujac nawiazac rozmowe pokazuje ze totalnie nie wzielam go na serio, moze tym razem warto poczekac na jego ruch (?) Wiem jak sie czujesz i ze chcialabys juz ta kolejna klotnie miec za soba - podejrzewam ze i moj i Twoj w koncu sie odezwa i ze znowu bedzie jak dawniej , Pytanie tylko czy chcesz przez reszte zycia zyc w takim zwiazku? bo nawet jesli zawsze wracacie to zawsze jest te pare dni kiedy myslisz " jejku tym razem to juz koniec" i to jest bardzo wyczerpujace i moze sie zle odbic na zdrowiu, a jesli pojawilyby sie dzieci to rowniez na nich
Pozdrawiam goraca i mam nadzieje ze sie ulozy
sama nie wiem czy nie chcialabym raz na zawsze zapomniec, ale za bardzo go kocham tesknie i za duzo przezylismy zeby tak to konczyc... chcialabym z nim porozmawiac wyjasnic.... ale poki co to nierealne
Tak, wiem ze jest ciezko, czuje sie identycznie - moj tez jeszcze nie dal znaku zycia. Najgorsze jest to czekanie, sprobuj sie czyms zajac, zeby czas plynal szybciej i zeby tyle nie myslec...potem juz bedzie mozna porozmawiac bo on tez na pewno teskni i w koncu sie odezwie.
chcialabym zeby tak bylo... ale po tym co mowil nie wiem czy tak jest... staralam sie jak moglam a pozneij uslyszalam ze zmarnowalam mu zycie. Chcialabym wierzyc ze bylo to powiedziane w nerwach bo mnie tez poniosly i mowilam duzo rzeczy ale nie jestem pewna czy rzeczywiscie tak nie mysli.
Witam, ja również przechodzę przez coś podobnego (zakochana po uszy a on mnie rzucił). Minęło już 2 miesiące od rozstania, na początku błagałam prosiłam itd ale on wiąż był na nie, okazało się ze jest jakaś inna i wtedy trochę odpuściłam, choć nadal bardzo kocham i bardzo cierpię nie ma chwili bym o nim nie myślała. Nie mamy kontaktu żadnego ze sobą od ok 3 tygodni, wcale nie jest lepiej ale mam nadzieje że może coś się zmieni. Może warto ten czas kiedy rezygnujemy z kontaktu poświecić na przemyślenia, a przede wszystkim na godzenie się z losem. Bo najważniejsze w tym wszystkim to właśnie pogodzić się z losem, że tak ma być i nic nie można już zmienić. Wierzę, że jeśli istnieje prawdziwa miłość co się zdarza tylko raz w życiu to nie pozwoli na to by przezywać ją osobno. Bo jeśli on kocha tak mocno jak ja to w końcu to zrozumie, jeśli nie znaczy że to niestety nie jest wielka miłość tylko urok który kiedyś minie. Pozdrawiam wszystkie porzucone dziewczyny, łączę się z Wami z bólu i w ciężkich chwilach
chcialabym zeby tak bylo... ale po tym co mowil nie wiem czy tak jest... staralam sie jak moglam a pozneij uslyszalam ze zmarnowalam mu zycie. Chcialabym wierzyc ze bylo to powiedziane w nerwach bo mnie tez poniosly i mowilam duzo rzeczy ale nie jestem pewna czy rzeczywiscie tak nie mysli.
hej, Victoria, widzisz to troche zalezy od osobowosci, moj maz rowniez powiedzial a raczej wykrzyczal mi przez telefon ze zmarnowalam mu zycie a nawet ze mnie nienawidzi,
Dzisiaj juz zadzwonil i przeprosil
Ja znam go juz na tyle dobrze ze wiem ze on uzywa slow jak zabawek i w nerwach mowi rozne rzeczy ktorych potem zaluje -oczywiscie nie jest tak od poczatku naszego zwiazku, to narastalo stopniowo, za kazdym razem mowi gorsze rzeczy, ale wiem ze nigdy mnie nie skrzywdzi - nauczylam sie patrzec w jego serce a slowa poprostu ignowrowac.
Z drugiej strony wiem ze jesli ja bym cos takiego powiedziala to byla by to prawda bo ja nigdy nie rzucam slow na wiatr i nawet w nerwach nie przkraczam pewnych granic.
Wiec zalezy od tego jakim typem jest Twoj facet czy mogl to wszytsko powiedziec pod wplywem naglych emocji (?)
Mysle ze warto usiasc i przeanalizowac caly Wasz zwiazek od poczatku i zastanowaic sie w ktorym kierunku zmierza, i czy Tobie to wsyztsko odpowiada i absolutnie nie pozwol na to zeby Cie nie szanowal, ale jesli to wszytsko jest spowodowane tym ze nie panuje czasem nad soba to mozesz sprobowac lagodzic kazda nerwowa sytuacje zanim jeszcze sie rozwinie.
Co do waszej obecnej klotni to mysle ze mimo wszytsko sie odezwie - 5 lat razem to troche duzo i nawet facet nie jest w stanie tak poprostu tego zignorowac. Byc moze nie odrazu ale napewno w koncu sie przelamie.
Ewentualnie mozesz powiedziec ze nie chcesz z nim juz byc i zaproponowac przyjazn - wtedy latwiej sie rozmawia o problemach ale taka sytuacja mogla by potrwac przez jakis czas i faktycznie musialabys w tym wytrwac dopoki on nie zrobi wyraznego pierwszego kroku zeby wrocic.
to co mowil z pewnoscia nie bylo prawda ... wiem ze ma trudny charakter i latwo sie denerwuje .... kurcze od rana bylo w miare ok a teraz znow to samo mam ochote zadzwonic.... nie moge sie powstrzymac ... walcze ze soba wylaczam telefon ale teraz znow mnie nosi ... ;/
wiem ze ta droga prowadzi do nikad ale tak bardzo chcialabym wiedziec co on robi... moze juz chce porozmawiac? w sumie jakby chcial to by sam zadzwonil...
wiesz nie musisz dzwonic ale mozesz napisac sms-a (ale tylko jednego
), w ten sposob dasz mu znac ze Ty jestes juz gotowa do rozmowy a on nie bedzie sie czul osaczony jak podczas rozmowy, Oczywiscie tresc powinna byc przemyslana, bo podejrzewam ze nie oddzwoni od razu ale bedzie siedzal i czytal go kilkakrotnie, byc moze cos neutralnego, nie zwiazanego z tematem klotni (?)
Ja tez zawsze odzywam się pierwsza jak mam ze swoim ciche dni. Pokłucimy sie nastepnego dnia cisza, mi złość już mija to zaczynam tesknić ale sobie mowie zawsze poczekam do końca tygodnia np;) ale prawie nigdy sie nie udaje;o Dlatego że mam już dość tego smutku i chce jaknajszybciej się pogodzić żeby było jak dawniej.
Nie mam żadnej rady jak zrobić żeby się nie odezwac, może zosawić tel w domu i wyjść na cały dzień;)
probowalam tak
ale zawsze znajdzie sie sposob zeby pod pretekstem napisac smsa od kumpeli. na sms-a nie odpisze nawet obawiam sie ze jak zobaczy ze to ode mnie nawet nie przeczyta. a jesli chodzi o telefon to chce zadzwonic ale boje sie ze znow powie ze mam kolokwialnie mowiac spadac ... ;/
(...)albo nie odbiera albo odbiera i krzyczy ze nie chce ze mna rozmawiac ze juz go nie obchodze ze mnie nie kocha i ze zmarnowalam mu zycie... (...)
(...)uslyszalam ze zmarnowalam mu zycie. (...)
(...)obawiam sie ze jak zobaczy ze to ode mnie nawet nie przeczyta. a jesli chodzi o telefon to chce zadzwonic ale boje sie ze znow powie ze mam kolokwialnie mowiac spadac ... ;/
Co jeszcze ten mężczyzna musi zrobić/powiedzieć, byś zrozumiał, że to już koniec związku?
Masz trochę godności, honoru i szacunku do siebie?
Czy to może nowy rodzaj gry wstępnej?
to faktycznie moze poczekaj jeszcze troche, niech mu zlosc minie a w miedzy czasie przemysl co moglabys mu napisac zeby jednak oddzwonil, jesli jednek sie nie odezwie w ciagu tygodnia moze warto zaczac planowac zycie bez niego - sprobuj sobie to wyobrazic - byloby Ci lepiej czy gorzej?
Ja mam nadzieje ze wszytsko sie miedzy Wami ulozy ale zeby tak nie cierpiec teraz trzeba skierowac ta cala milosc w inna strone - moze jakis wolontariat, niekoniecznie Afryka ale chociazby pomoc w sierocincu - kiedy widzisz jakie inni ludzie maja problemy Twoje wlasne nagle staja sie malutkie i wkoncu zanikaja a Ty starasz sie poprostu pomoc innym - czujesz sie spelniona i szczesliwa, a i facet sie pojawi z czasem (ten czy inny - wazne zeby byl szczerym i dobrym czlowiekiem, wartym Twojej milosci)
Jesli ten obecny nie kocha Cie uczciwie to moze lepiej puscic w niepamiec te wspolne lata ktore juz minely zeby juz nie marnowac sobie reszty zycia
Dlaczego ludzie ktorzy sie kochaja tak sie krzywdza...
Nierozumiem tego swiata gdzie ta milosc uczucie ogniska domowego.Jestem tutaj od kilku dni bo maz mnie porzucil w 23 tygodniu ciazy oswiadczajac ze mnie nie kocha i nie chce byc ze mna ze nie ma uczuc do mnie...Ciagle zadaje sobie pytanie dlaczego splodzil dziecko skoro mnie nie kochal i nie chcial byc ze mna,,,
co sie dzieje z milosci parami ktore sa ze soba latami czy az tak sie ten swiat zmienil...
Dlaczego ludzie ktorzy sie kochaja tak sie krzywdza...
Nierozumiem tego swiata gdzie ta milosc uczucie ogniska domowego.Jestem tutaj od kilku dni bo maz mnie porzucil w 23 tygodniu ciazy oswiadczajac ze mnie nie kocha i nie chce byc ze mna ze nie ma uczuc do mnie...Ciagle zadaje sobie pytanie dlaczego splodzil dziecko skoro mnie nie kochal i nie chcial byc ze mna,,,
co sie dzieje z milosci parami ktore sa ze soba latami czy az tak sie ten swiat zmienil...
Czesc Anna, szczerze wspolczuje, musi Ci byc naprawde ciezko
,niektorzy faceci sa jak dzieci wogole nie zdaja sobie sprawy z konsekwencji swojego postepowania.
A ogolnie jak sie czujesz, stres nie zagrozil ciazy? Bedziesz miala kogos kto Ci pomoze na poczatku, rodzina, przyjaciele?, bo naprawde postawil Cie w ciezkiej sytuacji
Moje zdanie jest takie, że jeśli planowałaś z tym chłopakiem związek na przyszłość, to kompletnie bez sensu jest, że tyle razy wyciągasz do niego rękę. To jest kompromitacja. Jeżeli on kiedy dzwonisz do niego mówi CI teksty ,,nie chce z Tobą rozmawiać", czy też ,,zmarnowałaś mi życie" to chyba coś jest nie tak. A skoro mówisz, że sytuacja się powtarzała już kilka razy i zawsze wracał to ten facet - wybacz - ale jest nienormalny i kompletnie nie warty Ciebie. Szanuj się kobieto. Poza tym jeżeli w związku kłócicie się o blachostki to niestety to nie przetrwa. Miałam partnera, z którym spędziłam 2,5 roku i non stop kłóciliśmy się o jakieś pierdoły. To jest strasznie męczące nie sądzisz? Zresztą jak Ty sobie wyobrażasz życie w przyszłości, gdzie zaczynają się poważne problemy, kiedy wy już na błachostkach się rozstajecie. Nie znam też waszej sytuacji...może rzeczywiście za bardzo go naciskałaś i facet nie daje rady, ale skoro mówi Ci że już CIę nie kocha, to uważam, że telefonowanie do niego i nachalność na pewno nie pomoże, a wręcz totalnie zaszkodzi. Pamiętaj, w związku musi zależeć obu osobom a nie tylko jednej...
Ona zdaje sobie sprawe że lepiej nie dzwonić, nie pisać i dać mu spokój ale to jest silniejsze, wiem coś o tym to pisze. Łatwo jest powiedziec nie pisz bo sie poniżasz itp ale to nie takie łatwe, każdy ma inny charakter, jeden może nie odzywać sie rok bo potrzebuje oddechu, a drugi nie może wytrzymać paru godzin... Kwestia empatii żeby to zrozumieć