netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Naiwna jestem?

25 odpowiedzi3 828 wyświetleńzałożony przez gosia1003, 16.10.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: Naiwna jestem?

Po kilkutygodniowej obserwacji forum postanowilam opisać swoją historię. Jeśli ktoś ma czas zapraszam do czytania. Otóż, moja wielka miłość zaczeła się 6 lat temu, byłam mężatką on żonaty, w sumie dalej jest wyprowadził się 4 miesiące temu. To była miłość od pierwszego spojrzenia, zaczeliśmy pisać sms-y, spotykać się, było bajecznie. Po kilku tyg okazało się, że jego żona jest wciąży, zapewniał mnie że to stało się przed naszym ''romansem''. Serce myślałam że mi pęknie, początkowo chciałam zerwać ale byłam tak zakochana że nie potrafiłam. Nie minąl miesiąc okazało się, że ja też zaszłam w ciąże. To była dla niego katastrofa, chciał żebym usuneła ciąże, że to zniszczy jego życie itp. Odmówiłam, powiedziałam, że tego nie zrobię. Dziecko nosi nazwisko mojego byłego męża, on wie że nie jest biologicznym ojcem. Proszę nie oceniajcie mnie za to żle, ja nie chcialam zabić dziecka. Zerwalam z nim na 8 miesięcy, jak urodziłam napisałam o tym. Nie wiem co chciałam tym uzyskać, całą ciąże bylam sama, nie było chwili zebym za nim nie tęskniła. Zadzwonil do mnie i zaczeło się od początku. Zwodził mnie przez te wszystkie lata, że zostawi żone bo kocha mnie i chce być ze mną. No i wyprowadził się 4 miesiące temu i to tylko dlatego że żona od kogoś dowiedziała się o nas i o małym. Kocham go całym sercem ale nie wiem czy mogę mu wierzyć. Teraz nocuje u mnie, w dzień jest w pracy, popołudniu u mamy żeby ona myślała że te ''plotki'' to prawda, bo oczywiście wszystkiego się wyparł. Przez te lata były wzloty i upadki. Dwa lata temu nawet powiedział że ma kogoś i chce się wyprowadzić ale wciąż tam był. Chwilami sama jestem głupia i zadaję sobie pytanie co tu jest grane?! Były chwile, że tego nie wytrzymywałam, raz nawet zerwaliśmy na 3 tyg i próbowałam umawiać się z kimś innym ale to bylo nie to. Dzwonił, przyjeżdzal prosił żebym wrócila i tak się stało. Teraz niby jest wszystko na dobrej drodze, pozostaje rozwód i byśmy mogli być razem. Tylko sama nie jestem pewna czy on tego chce, spędza ze mną mniej czasu, woli towarzystwo kolegów, mam wrażenie, że się ze mną nudzi. On mówi że ''mam schize'' i sobie coś wkręcam. Mam dość takiego życia ale nie wiem jak się z tego wydostać, jemu już nie zależy na mnie, to się czuje. Poświęciłam dla niego wszystko nawet z pracy się zwolniłam bo był zazdrosny o wspópracowników. Nie mam siły zaczynać od nowa i od czego mam zacząć zostając na lodzie?! Co o tym myślicie? Jestem naiwna? Czy rzeczywiście ''łapię schizę''? Jestem gotowa na krytykę ale liczę też na pomoc.

2

Odp: Naiwna jestem?
gosia1003 napisał/a:

nie wiem jak się z tego wydostać, jemu już nie zależy na mnie, to się czuje. Poświęciłam dla niego wszystko nawet z pracy się zwolniłam bo był zazdrosny o wspópracowników. Nie mam siły zaczynać od nowa i od czego mam zacząć zostając na lodzie?! Co o tym myślicie? Jestem naiwna? Czy rzeczywiście ''łapię schizę''? Jestem gotowa na krytykę ale liczę też na pomoc.

Jak się z tego wydostać?
Wystawić mu walizki za próg i nie wpuszczać do domu. Wymienić zamki w drzwiach, nie odbierać połączeń od niego. W ostateczności - zmienić numer telefonu. Ale Ty wiesz o tych sposobach na pewno. Pytanie, na które sama sobie odpowiedz, brzmi: czemu do tej pory tego nie zrobiłaś? Tylko nie rzucaj znowu epitetami typu: głupia, naiwna. To nic nie da.

Czy jesteś naiwna?
Nie, nie jesteś. Świadomie i dobrowolnie podejmujesz swoje decyzje. Tylko, po co takie? Czemuś one służą. Nie zaprzeczaj, bo wbrew sobie tego nie robisz.

Czy "łapiesz schizę"?
Schizofrenia jest poważną chorobą. Nie podejrzewam, że jesteś chorą. W razie wątpliwości idź do psychiatry. W ramach NFZ-u można bez skierowania.

Krytyka?
Zła dziewczynka. Bardzo zła. Wystarczy?

3

Odp: Naiwna jestem?

Do lekarza pójdę napewno, bo sama nie dam rady. Dziekuję za odp i coś z tym zrobię, muszę. Cały czas się zastanawiam jak się z niego wyleczyć, bo tesknię jak go nie widzę parę godzin a co dopiero zawsze. Ostatnio sam doprowadza do tego, że się odzwyczajam, i zaczynam myśleć inaczej. Od czegoś trzeba zacząć, może sam mi coś podsunie. Sam sprawi, że przestanę go tak kochać. Tylko muszę jakoś stanąć na nogi.

4 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-10-16 16:56:13)

Odp: Naiwna jestem?

1. Zauważ, że już stoisz na nogach. smile

2. Zamień słowo"muszę" na "podejmuję decyzję". Nic nie musisz. Jesteś wolnym człowiekiem. Dużo możesz. Możesz dokonywać wyborów.

3. Na jego współpracę, w zakresie odkochiwania się, nie licz. Nie zdejmuj z siebie odpowiedzialności.

4. Przejrzyj na oczy i zobacz rzeczywistość. Nie kieruj się wyobrażeniami.

5

Odp: Naiwna jestem?

Teraz też siedzę sama w domu bo synuś jest chory a on nawet nie wiem gdzie jest i z kim, a kiedy o to zapytam będzie kłótnia, że zasypuję go pytaniami. Z godzinę temu napisałam, odp brak a dzwonić nie ma sensu bo ma tel wyciszony. DLATEGO DZIĘKUJĘ, ŻE ISTNIEJE TAKIE FORUM, BO NAWET ODEZWAĆ SIĘ NIE MAM DO KOGO:{

6

Odp: Naiwna jestem?

Rozejrzyj się wokół siebie, w realu. Sporo jest osób.

Nie musisz być samotną.

7

Odp: Naiwna jestem?

Pragnełam tylko rodziny, kochającej się. Żadnych bogactw, czy luksusów tylko kogoś kochającego u boku, to było moje małe wielkie marzenie. Wmówił mi, że każdy facet oszukuje i nikt nie będzie taki wporządku jak on. Tylko mi to już bokiem wychodzi.

8

Odp: Naiwna jestem?

Dziś jak przyjdzie nie zapytam się o nic, [tylko niech Bóg doda mi siły], muszę mu pokazać, że zaczynam być obojętna na niego. Jak tak chce niech ma!

9

Odp: Naiwna jestem?

Oj Gosiu Gosiu czy ty pomyślałaś o dziecku?? Masz rozchwiane Zycie raz mąż , potem nagle kochanek, a kochanek hm? raz jest raz nie mam , a jak będzie ciężko to pewnie i tak nie wesprze? poco Ci to , ale wiesz ty możesz się w to bawić patrzeć w telefon i wyczekiwać kiedy się odezwie , możesz nawet z nim dyskutować i ustalać zasady panujące w twoim nowym nie do końca zrekonstruowanym domu, ale twoje dziecko to odczuwa nie ważne, że jest malutkie bo odczuwa emocje matki?. Krzywdzisz go. Zachowałaś mu życia -bardzo dobrze, popieram, ale teraz nie niszcz mu go własnym niezdecydowaniem i nie skazuj go na ojca, który nie jest pewny i kiedyś może zniknąć wyrządzając mu tym samym przykrość i traumę do końca życia.

10 Ostatnio edytowany przez Muszka28 (2011-10-16 18:22:57)

Odp: Naiwna jestem?

Zadam ci pytanie ,które często zadaje kochankom żonatych facetów nie zastanawiałaś się nigdy, że skoro zrobił to żonie zdradził ją, to może zrobić to samo tobie????Pewnie masz taką świadomość dlatego tak bardzo irytuje cię wyciszony telefon partnera.Po co ci to było przecież jak każda babka zasługujesz na kogoś kto cię będzie kochał ,a ty usilnie trzymasz się tych spodni jak by miał zaraz świat się skończyć.Już i tak jesteś samotna w związku tylko trzymasz się usilnie nadzieji ,że to się zmieni nie, nie zmieni się bo jemu tak wygodnie. Wystaw walizki i powiedz 'panu już podziękuję'.
Masz prawo kochać i być kochaną on nie spełnia tego ,więc ty też nie musisz tyle z siebie dawać za darmo nie ma nic bo kiedy facet bierze ,a nic nie daje w zamian nazywa się go pasożytem i pozwala się mu odejść. Pomyśl o dziecku nie szczęśliwa mama=nie szczęśliwe dziecko bo dzieci bardzo dobrze odczuwają emocje dorosłych zastanów się czy chcesz dalej żyć ?

11

Odp: Naiwna jestem?

Zdecydowanie nie chcę tak żyć, dlatego tu jestem i szukam wsparcia. On i tak nie kocha naszego dziecka, to się czuje a mały jest moim oczkim w głowie. Że mnie może zdradzić też do tego doszłam, nie jestem jego pierwszą zdradą w małżeństwie ale jak on to mówi ''miłością jego życia''. Już mi lepiej jak z wami piszę, nawet nie bardzo boli mnie to że tyle godzin się nie odzywa i nie wiem gdzie jest:} Będzie dobrze tylko jakieś kroki trzeba podjąć.

12

Odp: Naiwna jestem?

Jak już pisałam - podejmij jak najszybciej bo twoje dziecko cierpi - tyle poświęciłaś temu facetowi a nie umiesz poświecić kogoś takiego by dziecko było szczęśliwe?? dziwne to trochę. Nie mam dziecka, ale myślę, ze jak by mężczyzna z którym jestem nie kochał by mojego dziecka od razu bym sie z nim pożegnała .Los mojej pociechy był by dla mnie na pierwszym miejscu!!

13

Odp: Naiwna jestem?

Wezmę do serca Twoje słowa, masz rację. Mam cały wieczór na przemyślenia. Nie widzę prawdy którą mam przed oczami. Tylko chcę iść wpierw do lekarza bo dociera do mnie, że mam depresje niech on mi też pomoże. Tylko jak na mały złość chory i to się odwlecze. Kiedyś byłam pełna życia a teraz.... do czego on mnie doprowadził

14

Odp: Naiwna jestem?

Gosiu KAŻDY POPEŁNIA BŁĘDY jeden mniejsze drugi większe- nie można jednak nikogo za to oceniać, rozliczać bo nikt nie wie jak sam by zachował się w takiej czy innej sytuacji. Jedno jest pewne masz DLA KOGO ŻYĆ  i dla kogo się poświęcać !!! nie jesteś sama - masz dziecko, które KOCHA CIĘ najmocniej na świecie i dla którego jesteś całym światem. Twoim celem jest znalezienie szczęście być może na razie tu ? w macierzyństwie. Pójdź do specjalisty smile A co do pana hmmm? nigdy bym nikogo nie namawiała do zerwania kontaktów kiedy się kogoś kocha, ale niestety musisz ta kwestie przemyśleć bo niestety wydaje mi się, że on Cię tylko i wyłącznie wykorzystuje. Wiem, że marzyłaś o pełnej rodzinie, ale musisz zrozumieć, ze czasem takiej z różnych powodów nie da się od razu stworzyć a i tak można być szczęśliwym smile

15

Odp: Naiwna jestem?

Potrzeba mi czasu i dużo siły, jeszcze nie zaczełam a już się boję. Jutro jest nowy dzień, postaram się postawić pierwszy krok ku zmianie mojego życia, mojego i dziecka. Przestanę życ nim. Pójdę do lekarza to mój pierwszy cel. Niech nawet powie że jestem wariatką, zniosę wszystko żeby coś się zmienilo.

16

Odp: Naiwna jestem?

Luzik,żaden lekarz nie powie Ci,ze jesteś wariatką - zwłaszcza psychiatra - uwierz mi smile badz silna ! Daj szansę sobie i dziecku.Raz na wozie raz pod wozem - u Ciebie chyba już czas na wóz ? smile:)Trzymam mocno kciuki - będzie dobrze !!!
Pozdrawiam ! smile i życzę powodzenia !

17

Odp: Naiwna jestem?
gosia1003 napisał/a:

(...)Pójdę do lekarza to mój pierwszy cel. Niech nawet powie że jestem wariatką, zniosę wszystko żeby coś się zmienilo.

Zaproponowałam Tobie pójście do lekarza po to, byś pozbyła się obaw co swego zdrowia psychicznego. Nie ma takiej jednostki chorobowej jak "wariactwo", to popularne określenie.

Twoje życie zmieni się, jeśli TY zaczniesz w nim wprowadzać jakiekolwiek zmiany. Choćby w sposobie myślenia o sobie, o swym kochanku.

18

Odp: Naiwna jestem?

Moja wizyta u lekarza przełożyła się na jutro bo dziś nie miałam z kim synka zostawić. Ale już jakaś mała zmiana nastąpiła, od wczoraj jestem naprawdę obojętna, jakoś jest mi lżej. Ale TO DZIĘKI WAM, JESTEM I TU BĘDĘ smile:):):):):)

19

Odp: Naiwna jestem?

w tym wielkim ,ciemnym lesie skręciłaś nie tam gdzie potrzeba.dobrze  ,że postanowiłaś wrócic na własciwy szlak.teraz nie zbaczaj juz i  nie poddawaj sie pokusom(choć bedzie ich wiele);z pomocą profesjonalistów ,wyjdziesz z tego i staniesz silna na swoich nogach;pozostaw  daleko za soba odpowiedzialność za cały syf tego związku i idz do przodu;
nie oglądaj sie za nim,bo z tego co piszesz to on ma już prawdopodobnie nowy cel;
smutne ale weż los w swoje ręcę...
pozdrawiam i zyczę mądrych  decyzji

20

Odp: Naiwna jestem?

Ja trzymam za ciebie kciuki i wierzę, a nawet WIEM, że sobie poradzisz. Skąd wiem?? Bo masz trudną sytuację a nie poddałaś się, napisałaś tu - poszukiwałaś pomocy, podjęłaś decyzje o szukaniu pomocy u specjalisty. To duży krok na przód wiec nie cofaj się !

21

Odp: Naiwna jestem?

Kochani przeżyłam dziś zawód, poszłam do przychodni po skierowanie do psychiatry, które jak się okazało nie potrzebuję, siedziełam z 2 godz w kolejce. Więc poszłam do przychodni gdzie psychiatra przyjmuje a tam w rejestracji usłyszałam, że nie ma już limitu na ten rok zapraszają w przyszłym.Jestem załamana. Nie wiem co robić, prywatnie mnie nie stać. jak zawsze jakiś ''kop'' od życia muszę dostać.

22

Odp: Naiwna jestem?

Spokojnie.
Żaden "kop".
Koniec roku tylko i kontrakty dawno się już pokończyły. Jeśli w dalszym ciągu będziesz chciała skorzystać z konsultacji psychiatrycznej, to od grudnia pilnuj, czy nie zapisują już na kolejny rok. Póki co, daj sobie spokój z rozpatrywaniem jakiejś choroby psychicznej. Wizyta miała być jedynie profilaktyczną.

A Twoje problemy leżą gdzie indziej. I pora zacząć je rozwiązywać.

23

Odp: Naiwna jestem?

Wiem, że depresja też mnie dopadła, siedzę w domu, nie chcę mi się wychodzić, wychodzę tylko do szkoły żeby małego zaprowadzić i robię zakupy po drodze żeby dwa razy nie wychodzić. Na dniach nie chciało mi się wstać pralki włączyć, siedzę w ciszy najlepiej żeby nawet tv nie grał.Chciałam zacząć od psychiatry, to był pierwszy krok ku wszystkiemu. Trochę odpocznę i na spokojnie pomyślę co mogę zrobić, do grudnia nie będę czekać.

24

Odp: Naiwna jestem?
gosia1003 napisał/a:

Pragnełam tylko rodziny, kochającej się.

I dlatego rozbiłaś cudzą?
I dlatego zabrałaś dziecku ojca?

Gratuluję dojrzałości.

25

Odp: Naiwna jestem?
Tisha napisał/a:
gosia1003 napisał/a:

Pragnełam tylko rodziny, kochającej się.

I dlatego rozbiłaś cudzą?
I dlatego zabrałaś dziecku ojca?

Gratuluję dojrzałości.

Kompletnie nic nie rozumiiem .
Jak mozna pozwolic sobie na zajscie w ciaze ( z zonatym facetem ) w czasach
tabletek anty, spiralek ,plastrow itp...........itp.....
W koncu jestes dorosla ,dojrzala kobieta .O tym sie mowi i pisze .
No ale tak to w zyciu bywa -czlowiek madry po szkodzie .
Ale bywa i tak- ze czlowiek i przed szkoda i po szkodzie glupi.

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026