netkobietyWszystkie działy
Samotność

Nie kocha, nie lubi, nie szanuje, nie chce, nie dba, nie żartuje

10 odpowiedzi4 505 wyświetleńzałożony przez matka_polka31, 14.10.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Nie kocha, nie lubi, nie szanuje, nie chce, nie dba, nie żartuje

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: Nie kocha, nie lubi, nie szanuje, nie chce, nie dba, nie żartuje

Nie mam już męża. Odeszłam od niego, miałam na tyle siły i odwagi, by odejść. Mam wsparcie rodziny i znajomych, każdy twierdzi, że dobrze zrobiłam.
On mnie nie kochał od samego początku, teraz to wiem. On nie jest zdolny do miłości. Należy dodać, że do miłości bliźniego, bo najbarbardziej to on kocha samego siebie. Jemu się wszystko należy. On musi mieć to, co mu się zamarzy. Nieważne, czy są na to środki czy nie. Potrafi nawet szantażować, żeby uzyskać swój cel.
Bolesne dla kobiety, dla człowieka generalnie, jest to, że przeżyła kilka lat z kimś, kto jej nie kochał nigdy. Z kimś kto miał tylko żądania a nic nie dawał w zamian. Ale taka jest prawda, taki jest fakt i żeby pisać nie wiadomo ile, ten fakt się nie zmieni. Trzeba się z tym pogodzić wcześniej czy później. Człowiek musi być kochany, bo inaczej więdnie jak kwiat bez wody. Potrzebujemy miłości do życia, tak samo jak tlenu czy pożywienia. Ale nie wszyscy ludzie zdają sobie z tego sprawę. Nie wszyscy ludzie potrafią kochać.
Ja miałam w sobie dużo miłości. Dzieliłam ją z nim, potem z nim i z dzieckiem, potem z nim i z dwójką dzieci. Ale on jej nie odwzajemniał i tej miłości ubywało w zastraszającym tempie. Bo jeśli się tylko dzieli i rozdaje a nic w zamian nie dostaje, to szybko pojawia się deficyt.
Tak na dobrą sprawę, on nigdy nie okazywał mi miłości. Ani przed ślubem, ani po ślubie, ani gdy byłam w ciąży, ani gdy urodziły się nasze dzieci. On udawał miłość, a ja myliłam to z prawdziwym uczuciem. Pomyliłam się i to bardzo.
On miał tylko swoje żądania i pretensje, gdy nie chciałam spełnić tych zachcianek. Zachowywał się jak małe dziecko. "Jak mi tego nie dasz, to rzucę się na podłogę i będę walić rękami i nogami". On mówił: "jak mi nie kupisz skutera, to nie wrócę na noc". Typowe zachowanie biorcy.
Tylko brać, brać, brać. Całe jego życie nastawione jest na branie.
Biedny, zakompleksiony chłopiec. Leczył kompleksy moim kosztem.
Wybaczałam mu wiele, o wiele za dużo.
A sobie nie mogę wybaczyć, że pozwoliłam na to wszystko, na te lata upokorzeń, życia w strachu, życia, które nie miało nic wspólnego z prawdziwym życiem w rodzinie. Żebym na głowie stanęła, to nic by się nie zmieniło. Jego nie da się zmienić. Ja przynajmniej nie potrafię.
Smutne to jest wszystko. Nieraz ogarnia mnie taki smutek, że chce mi się wyć, mogłabym zatonąć w morzu łez, jakie już wylałam z jego powodu.
Koleżanka poradziła mi, żebym sobie zrobiła takie "matematyczne" zestawienie "za" i "przeciw" tego związku. No i suma wychodzi ujemna, więcej jest "przeciw" niż "za". Właściwie nie ma nic, co by przemawiało "za".
Sfera uczuć na minusie, brak miłości, brak wsparcia, czułości, współczucia, brak wspólnych zainteresowań
Sfera intymna na minusie, brak zrozumienia w sprawach intymnych, wyśmiewanie się, namawianie do rzeczy, których ja nie chciałam, dbanie tylko o własne przyjemności, brak zorientowania na partnera
Sfera gospodarcza na minusie, niskie zarobki, lenistwo, narażanie rodziny na straty finansowe, brak ambicji zawodowych
Sfera społeczna na minusie, brak przyjaciół, brak spotkań towarzyskich, brak wspólnych rozrywek, wszystkie święta do niczego, żadnego wyjścia na Andrzejki, Sylwestra, żadnego wakacyjnego wyjazdu
Sfera rodzinna na minusie, dzieci były jego kulą u nogi, był chory, gdy się miał nimi zajmować, twierdził, że nie będzie niańką (swoich dzieci), nigdy nie wstał do nich w nocy, nigdy nie wstał do nich rano (przede mną), rano jak szłam do pracy, to on był nieprzytomny (bo całą noc oglądał TV - tv to jego miłość) a dzieci płakały bo się bały z nim zostawać, cokolwiek zrobił w domu (wrzucił pranie do pralki, poprasował czy odkurzył) wypominał mi przy każdej sprzeczce (że on wszystko robi w domu a mnie nic nie interesuje i jeszcze go nie doceniam). Wiecznie czuł się niedoceniony, za malo kochany.
A ja? Ja ciągle czekałam, że coś się zmieni, że on się zmieni, że pewnego dnia zrozumie, że też mogę być tym wszystkim zmęczona (wg niego nie miałam prawa czuć się zmęczona). Miałam nadzieję i karmiłam się tą nadzieją z dnia na dzień. Byłam naiwna i głupia. Tłumaczyłam sobie, że to mój mąż, że mu przysięgałam przed Bogiem i nie mogę się tak łatwo i szybko poddać, wycofać z tej obietnicy. Myślałam, że przecież mnie nie bije, nie ubliża mi, że inne mają gorzej.
Aż do czasu. Bo mój małżonek pokusił się i o to. Szarpał mnie, groził mi, sprawił, że poczułam się znieważona, zaczęłam się go bać. Straciłam całe zaufanie do niego, cały szacunek, cała moja miłość do niego wyparowała.
Pierwszy raz mu wybaczyłam (wbrew sobie i swoich zasad) dla dobra dzieci (żeby miały matkę i ojca). Ale po dwóch miesiącach sytuacja się powtórzyła. Poszarpał mnie, potraktował mnie jak przedmiot, na którym można się wyżyć. Potraktował mnie nie jak żonę, ale jak szmatę. Ubliżał mi, groził mi, że będzie to robił codziennie, że będzie mnie bił, że mnie zabije. Był jak zwierzę w trakcie ataku. Nieczuły na to, że wyrządza mi ból. Zupełnie niewrażliwy na to, że robi mi krzywdę. Jak psychopata. Sypiałam z wrogiem.
Odeszłam. Mój zdrowy rozsądek podpowiedział mi, że to najlepsze, co mogę zrobić w takiej sytuacji. Moja intuicja podpowiadała mi już dużo wcześniej, że to nie jest dobry człowiek. Ale jej nie posłuchałam. Igrałam z ogniem i się sparzyłam jak łatwo się było domyślić. Zaufałam niewłaściwemu człowiekowi. Nie wiedziałam nawet, że są tacy ludzie jak on. Zimni, wyrachowani, mściwi i zazdrośni. Potrafił się kamuflować, potrafił zamydlić oczy. Gracz. A tak naprawdę człowiek z ogromnymi kompleksami, zaburzeniami osobowości, niedostosowany społecznie, obrażony na cały świat o własne niepowodzenia.
Dziś już wiem, że nie mam czego żałować, ani do czego wracać. On nigdy nie dał mi szczęścia. Jedyne, za co mogę mu być wdzięczna, to dzieci. Mamy dwóch synów, najcudowniejszych i najukochańszych na świecie. Z tego małżeństwa mam same niemiłe wspomnienia, ale dzieci są moją osłodą i radością.
Jesteśmy w fizycznej separacji od 2 miesięcy. Widzieliśmy się w tym czasie 2 razy. Czekam aż minie jeszcze 4 miesiące i będę mogła wnieść formalny pozew o rozwód. Chcę tego, chcę się uwolnić od tego człowieka, od tej bestii.
Nie widzę żadnych szans na poprawę, na powrót do tego, co było. Nie godzę się na przemoc. Nie godzę się na takie życie. Wierzę, że to jest najlepsza z możliwych decyzji w tej sytuacji.

2

Odp: Nie kocha, nie lubi, nie szanuje, nie chce, nie dba, nie żartuje

Też uważam że dobrze robisz chcąc się z nim rozwieść on nawet trochę na ciebie nie zasługiwał. A dzieci będą ci wdzięczne za to że tak postąpiłaś może jeszcze nie teraz ale kiedyś na pewno. Moja mama nie miała tyle odwagi i trwała w takim chorym związku i teraz mam do niej pretensje że pozwoliła abym się wychowywała przy takim człowieku jak mój ojciec.

3

Odp: Nie kocha, nie lubi, nie szanuje, nie chce, nie dba, nie żartuje

Zrobiłaś najmadrzej. Dobrze, ze dojrzalas do tej decyzji poki jeszcze jestes mloda i zdrowa. Psychopaci to nie ludzie , to osoby, ktore nigdy sie nie zmieniaja. Maja cos zakodowane w mozgu i zmienic psychopate nie jest mozliwe. Potrafia swietnie grac na chwile, gdy im na czyms zalezy, ale potem wracaja do dawnego postepowania. Z wiekiem wszystkie zle cechy poglebiaja sie. Im szybciej zakonczysz to malzenstwo tym zdrowiej dla Ciebie i dzieci. Na pierwszej rozprawie sad bedzie chcial was pogodzic, ale nie idz na taka sugestie sadu. Badz twarda w swoim postanowieniu, bo nawet jak na chwile bedzie lepiej to potem bedzie jeszcze gorzej niz bylo. Dobrze, ze masz oparcie w rodzinie. Pamietaj, ze lepiej byc samotna matka niz dawac niszczyc siebie i dzieci dla utrzymania malzenstwa. Powodzenia i wytrwalosci w postanowieniu.

4

Odp: Nie kocha, nie lubi, nie szanuje, nie chce, nie dba, nie żartuje

Dobrze zrobiłas. To dobra decyzja i ciesz się ze bedziesz mogla zyc spokojniej, dla siebie i dzieci. A moze zycie postawi na twojej drodze jeszcze kogos Dobrego, tylko teraz ostrozniej, z rozadkiem i zdecydowanie sluchaj intuicji.........

5

Odp: Nie kocha, nie lubi, nie szanuje, nie chce, nie dba, nie żartuje

Czytając Twojego posta, miałam wraźenie, że czytam o sobie, o tym co przeżyłam w swoim małżeństwem, ze swoim mężem.
Ja niestety potrzebowałam na taką decyzję 15 lat, a właściwie dowodu/powodu do rozstania.
Wytrwaj przy swoim postanowieniu, ja jestem dzielna, bo już od roku jestem bez niego i nie jest tak najgorzej, może dlatego, że tak jak Ty mam wsparcie bliskich i przyjaciół.
Pozdrawiam i trzymam kciuki:)

6

Odp: Nie kocha, nie lubi, nie szanuje, nie chce, nie dba, nie żartuje

Wielkie Brawa!

7

Odp: Nie kocha, nie lubi, nie szanuje, nie chce, nie dba, nie żartuje

Przeczytałam i zalałam się łzami, wróciły  niechciene skrywane wspomnienia, tak trudno zapomnieć. Nawet myślę, że tylko Bóg wybacza a my jesteśmy tylko ludzmi. Piszę i nadal płaczę nad Twoim i moim losem i uśmiecham się przez te łzy, ciesząc się z Twojej siły i z mojej. Podjełaś bardzo mądrą decyzję dla siebie i dla dzieci i za to chylę Ci czoła a narcyz niech się ciszy sobą nadal i niech Bog nierychliwy ale sprawiedliwy kiedyś mu odpłaci za wszystko co w życiu nie zrobił ani dla Ciebie ani dla dzieciaczków. Trzymaj się moja droga dla siebie i dla dzieci - walcz !



pozdrawiam

8

Odp: Nie kocha, nie lubi, nie szanuje, nie chce, nie dba, nie żartuje

Gratulacje!!!! Wielkie brawa i słowa uznania

9

Odp: Nie kocha, nie lubi, nie szanuje, nie chce, nie dba, nie żartuje

Matko Polko, zrobilas to co najlepsze dla Ciebie i dla dzieci. Gratuluje. Wiele kobiet nie ma tej sily. A z socjopata nie da sie zyc. Tacy ludzie jak Twoj maz powinni byc izolowani, albo choc znaczeni jakos, zeby kazdy wiedzial z kim ma do czynienia i zeby taki podlec nikogo juz nie skrzywdzil. Czytalam Twojego posta z bolem, bo jakbym czytala o moim ojcu - czlowieku zlym, glupim i podlym od ktorego uwolnilam sie za pozno aby nie pozostawilo to sladu. Wierze, ze dzieki Tobie Twoje dzieci maja szanse na to aby dorastac bez tego bagazu nienawisci i krzywdy, ktory mi wciaz jakos towarzyszy.

10

Odp: Nie kocha, nie lubi, nie szanuje, nie chce, nie dba, nie żartuje

matka_polka31 witaj siostro smile Jedyna roznica miedzy nami ja nie mam dzieci . Moj byly maz mowil ,ze rodzice musza placic podatek od posiadania syna, a ja od posiadania meza. On nie musi robic nic . Bedzie Ci dobrze w zyciu zobaczysz.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Nie kocha, nie lubi, nie szanuje, nie chce, nie dba, nie żartuje

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026