Witam wszystkich
Nie wiem co mam robić, nie potrafię sobie pomóc, mam ogromny problem w moim związku małżeńskim.
Od dwóch lat jesteśmy małżeństwem. Przed ślubem było różnie, kilka razy mąż mnie oszukał czasem błachostkami, ale raz była taka sytuacja, że pisał z jakąś dziewczyną na gg a miał ją wpisaną jako chłopak, gdy ja podejrzewałam, że coś jest nie tak to powiedział mi, że jest to kolega z pracy, aż pewnego dnia pisałam ja w jego imieniu i się wydało. Po wydaniu się miałam wrażenie, że nie czuł się winny- ale to było.
Przez te dwa lata małżeństwa też było różnie- też pisał sms-y z jakąś dziewczyną, jedna do niego nawet dzwoniła. Od tamtego czasu moje zaufanie do niego padło. On nie próbował nawet naprawić tego wszystkiego-bynajmniej nie dało się tego zauważy. Dwa tygodnie temu okazało się, że mój mąż wziął jakąś pożyczkę oraz ma zadłużenia na trzech kartach debetowych, próbował to jakoś wyjaśnić, ale tak sobie mu to wyszło. Po tej sytuacji stało się ogromnym problemem to, że w ogóle mu nie ufam, nie potrafię uwierzyć w to co on mówi, ciągle mam teraz podejrzenia. Mało tego obiecał, że się poprawi itd. ale nic się nie zmieniło przez te dwa tygodnie-zmieniło się to, że wszystkie te dokumenty związane z tymi pożyczkami ma w pracy!!! Czasem też dziwnie zachowuje się ze swoim telefonem, wycisza go-odpisuje po kryjomu itd. Następnym problemem w naszym związku jest to, że w ogóle nie ma czułości między nami. Mamy synusia od 3 miesięcy, ostatni raz kochaliśmy się w listopadzie 2010 roku. Jak to piszę to płaczę bo strasznie się czuję w tym związku, brakuje mi przytulenia, miłego słowa, niestety nie mam tego od mojego męża, przez to czuję się brzydka, niewartościowa. Mąż pracuje od 8-16 i dwa razy w tygodniu wychodzi na treningi plus mecz w weekend. Wieczorem kiedy syneczek śpi to on często włącza komputer i siedzi w nim długo-pewnie gdybym nie zwróciła uwagi to by do rana przy nim spędził czas. Ja to rozumiem, że go interesuje piłka, ale pracuje przy komputerze i tam tez zagląda na swoje strony. Nie wiem co mam robić, mam ochotę to wszystko rzucić w jedną chwilę, ale żal mi dzidziusia jak byśmy mieli się rozwodzić. Ni ufam mu w niczym, nie potrafię zapomnieć tych wszystkich kłamstw.
Proszę o pomoc, czy to ma dalej sens? Czy nie za wiele mu dałam szans? Nawet nie wiem czy go kocham, wiem, że z każdym dniem coraz mniej bo nie widzę żadnego starania się o nas związek, tym bardziej, że kilka razy dałam mu do zrozumienia jak się czuję.